...

Goleman Daniel Inteligencja Emocjonalna

by guesta0cf438

on

Report

Category:

Business

Download: 4

Comment: 0

22,259

views

Comments

Description

book
Download Goleman Daniel Inteligencja Emocjonalna

Transcript

  • 1. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Sukces w Ŝyciu zaleŜy nie tylko od intelektu, lecz teŜ umiejętności kierowania emocjami PrzełoŜył: Andrzej Jankowski Konsultacja Naukowa: prof.dr.hab Irena Obuchowska Copyright 1995 by Daniel Goleman Copyright 1997 for polish edition by Media Rodzina of Poznań, Inc. Copyright 1997 for polish translation by Andrzej Jankowski Media Rodzina of Poznań
  • 2. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Dla Tary, Źródła mądrości emocjonalnej 2
  • 3. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Spis Treści Przedmowa do wydania polskiego................................................................................................4 Postulat Arystotelesa....................................................................................................................5 Część I MÓZG EMOCJONALNY................................................................................................10 Rozdział I Po co nam emocje ?.................................................................................................11 Rozdział II Anatomia porwania emocjonalnego...................................................................20 Część II NATURA INTELIGENCJI EMOCJONALNEJ ............................................................34 Rozdział III Kiedy mądry jest głupi ........................................................................................35 Rozdział IV Poznać siebie..........................................................................................................46 Rozdział V Niewolnik namiętności..........................................................................................54 Rozdział VI Mistrzowska zdolność..........................................................................................72 Rozdział VII Korzenie empatii..................................................................................................87 Rozdział VIII Sztuka współŜycia.............................................................................................99 Część III INTELIGENCJA EMOCJONALNA STOSOWANA ...............................................112 Rozdział IX Bliscy wrogowie ..................................................................................................113 Rozdział X Kierowanie z sercem ............................................................................................129 Rozdział XI Umysł i medycyna ..............................................................................................142 Część IV PRZEDZIAŁY MOśLIWOŚCI....................................................................................161 Rozdział XII Kociołek rodzinny..............................................................................................162 Rozdział XIII Uraz i ponowne uczenie się ............................................................................171 Rozdział XIV Temperament nie jest wyrokiem przeznaczenia .........................................184 Część V WYKSZTAŁCENIE EMOCJONALNE .......................................................................195 Rozdział XV Koszt analfabetyzmu emocjonalnego .............................................................196 Dodatek A Czym jest emocja? ................................................................................................244 Dodatek B Znamiona umysłu emocjonalnego .....................................................................246 Dodatek C Mechanizm powstawania strachu......................................................................251 Dodatek D Zespół Fundacji W. T. Granta: Aktywne składniki programów prewencji.254 Dodatek E Program nauki samowiedzy................................................................................255 Dodatek F Społeczne i emocjonalne uczenie się. Rezultaty ...............................................256 Podziękowania ..............................................................................................................................261 3
  • 4. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Przedmowa do wydania polskiego PISAŁEM Inteligencję emocjonalną w poczuciu głębokiego kryzysu społecznego w Ameryce, wyznaczonego gwałtownym wzrostem brutalnych przestępstw, samobójstw, narkomanii i innych wskaźników zapaści emocjonalnej, szczególnie wśród młodzieŜy. Moim zdaniem receptą na te dolegliwości publiczne jest poświęcenie większej uwagi emocjonalnym i społecznym umiejętnościom naszych dzieci i naszym własnym oraz intensywniejsze kształcenie i doskonalenie tych przymiotów ludzkiego serca. Moi polscy przyjaciele twierdzą, Ŝe w ich Ŝyciu społecznym niewiele moŜna znaleźć podobieństw do kryzysu społecznego w Ameryce, Ŝe polska kultura, historia i problemy są odmienne. A mimo to moja recepta dla Polski jest podobna. Wiem bowiem od moich polskich przyjaciół, Ŝe Ŝyją w atmosferze coraz większego zagroŜenia brutalną przestępczością oraz Ŝe muszą stawiać czoło wyzwaniom demokracji, w której inteligencja emocjonalna ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju zdrowych stosunków obywatelskich. W przeciwnym razie poczucie alienacji społecznej moŜe pewnego dnia doprowadzić do powaŜniejszych zaburzeń w tkance Ŝycia społecznego. We współczesnych społeczeństwach istnieją coraz powszechniejsze tendencje do zwiększania autonomii jednostki, czego skutkiem jest rosnąca rywalizacja - niekiedy brutalna, co moŜemy obserwować w szkołach wyŜszych i innych miejscach pracy - oraz zanikająca solidarność, prowadząca do izolacji i uwiądu powiązań społecznych. Ta powolna dezintegracja społeczeństwa, wzrost egoizmu i bezwzględności następują w czasach, w których realia ekonomiczne i społeczne wymagają coraz pełniejszego współdziałania i wzajemnej troski. Atmosferze pogarszającego się samopoczucia ogółu społeczeństwa towarzyszą oznaki narastającego kryzysu emocjonalnego. Kiedy to piszę, gazeta lokalna donosi, Ŝe młodzi ludzie w Polsce czarno widzą swoją przyszłość, poniewaŜ gospodarka rynkowa przyniosła ze sobą wielkie bezrobocie, Ŝe - mimo iŜ gospodarka polska naleŜy do najzdrowszych w Europie Środkowej - pogorszyły się warunki Ŝyciowe, a wzrostowi przedsiębiorczości towarzyszy poczucie coraz większej niepewności. Takie tendencje społeczne i emocjonalne są wczesnymi ostrzeŜeniami, świadczącymi o pilnej potrzebie opanowania abecadła emocjonalnego, podstawowych umiejętności ludzkiego serca. W naszej epoce są one nie mniej waŜne niŜ umiejętności intelektualne, równowaŜąc racjonalizm współczuciem. Alternatywą dla nich jest zuboŜony intelekt, ster, na którym nie moŜna zbytnio polegać w zmiennych czasach. Głowa i serce potrzebują się wzajemnie. Za tak powaŜnym traktowaniem emocji przemawiają odkrycia neurologii. Dostarczają nam one krzepiących wieści. Mówią, Ŝe jeśli poświęcimy więcej uwagi inteligencji emocjonalnej - podniesieniu samoświadomości, skuteczniejszemu panowaniu nad ogarniającymi nas przykrymi uczuciami, zachowaniu optymizmu i wytrwałości mimo niepowodzeń, rozwijaniu zdolności empatii i troskliwości, współpracy oraz nawiązywaniu i podtrzymywaniu poprawnych stosunków z innymi - to moŜemy spoglądać w przyszłość z większą nadzieją. Daniel Goleman 4
  • 5. Postulat Arystotelesa BYŁO nieznośnie parne sierpniowe popołudnie w Nowym Jorku. W taki dzień koszula lepi się do ciała, a ludzi ogarnia rozdraŜnienie i ponury nastrój. Wracałem do hotelu. Kiedy wsiadałem do autobusu na Madison Avenue, zaskoczył mnie kierowca, czarnoskóry męŜczyzna w średnim wieku, który z przyjaznym uśmiechem zawołał entuzjastycznie: „Cześć! Jak leci?” W ten sam sposób witał kaŜdego następnego pasaŜera wsiadającego do przedzierającego się z trudem przez gęsty ruch uliczny autobusu. KaŜdy był tak samo zaskoczony jak ja, a poniewaŜ posępny nastrój tego dnia udzielił się wszystkim, tylko nieliczni odpowiadali na jego pozdrowienie. Jednak w miarę jak autobus pełzł przez zapchaną sznurami pojazdów sieć ulic, w jego wnętrzu następowała powolna, niemal magiczna przemiana. Kierowca wygłaszał z myślą o naszym poŜytku nie kończący się monolog, Ŝywo i barwnie komentując sceny przesuwające się za oknami: „W tym sklepie jest fantastyczna wyprzedaŜ, w tamtym muzeum cudowna wystawa... a słyszeliście o tym nowym filmie, który właśnie zaczęli grać w kinie za rogiem?” Jego zachwyt nad bogatymi moŜliwościami, które oferowało miasto, był zaraźliwy. KaŜdy, zanim wysiadł, zdąŜył otrząsnąć się z przygnębienia otaczającego go niczym skorupa i kiedy kierowca krzyczał: „Na razie, Ŝyczę przyjemnego dnia!”, uśmiechał się w odpowiedzi. Od tamtego wydarzenia minęło blisko dwadzieścia lat, ale nadal tkwi ono w mojej pamięci. Byłem wówczas tuŜ po doktoracie z psychologii, ale w owych latach nauka ta nie poświęcała wiele uwagi takim przemianom ani ich przyczynom. Psychologia nie wiedziała nic albo prawie nic o mechanice emocji. Mimo to, wyobraŜając sobie rozprzestrzeniające się po całym mieście wirusy dobrych uczuć, które musieli rozsiewać pasaŜerowie opuszczający ów autobus, zrozumiałem, Ŝe jego kierowca jest swego rodzaju orędownikiem pokoju, posiadającym magiczną niemal moc przekształcania przepełniającej pasaŜerów draŜliwości i posępności w cieplejsze uczucia i skłaniania ich do tego, by choć trochę otworzyli swe serca. W jaskrawym kontraście z tym wydarzeniem sprzed dwudziestu lat pozostają takie oto choćby wiadomości z gazety z bieŜącego tygodnia: • W miejscowej szkole dziewięciolatek dopuszcza się aktów wandalizmu, oblewając farbą ławki, komputery i drukarki oraz uszkadzając samochód stojący na szkolnym parkingu. Powód: paru trzecioklasistów nazwało go „dzidziusiem”, postanowił więc udowodnić im, do czego jest zdolny. • Przypadkowe zderzenie dwóch nastolatków w tłumie tłoczącym się przed klubem rapowym na Manhattanie doprowadziło do przepychanki, która zakończyła się tym, Ŝe jeden z odepchniętych wyciągnął pistolet automatyczny kalibru 38 i zaczął strzelać na oślep. Ośmiu nastolatków odniosło rany. Dziennikarz relacjonujący to zdarzenie zauwaŜa, Ŝe podobne strzelaniny spowodowane drobnymi oznakami lekcewaŜenia odbieranymi jako wyraz braku szacunku stały się w ostatnich latach powszechnym zjawiskiem w całym kraju. • Raport donosi, Ŝe sprawcami 57 procent morderstw popełnionych na dzieciach poniŜej dwunastego roku Ŝycia są ich naturalni lub przybrani rodzice. Prawie połowa z nich tłumaczy, Ŝe „starali się po prostu nakłonić dziecko do posłuszeństwa”. Powodem owych pobić ze skutkiem śmiertelnym były najczęściej takie „złe zachowania”, jak blokowanie przez dziecko dostępu do telewizora, jego płacz albo pobrudzenie pieluszki. • Młody Niemiec staje przed sądem oskarŜony o podpalenie zamieszkanego przez Turków domu. W poŜarze zginęło pięć kobiet i dziewcząt. OskarŜony jest członkiem ugrupowania neonazistowskiego. Opowiada o niemoŜności utrzymania się w pracy, o piciu, o
  • 6. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna obwinianiu za własne niepowodzenia obcokrajowców. Ledwie słyszalnym głosem mówi: „Nie przestaje mnie dręczyć myśl o tym, co zrobiliśmy i jest mi ogromnie wstyd”. KaŜdego dnia docierają do nas podobne doniesienia o zaniku kultury, wraŜliwości i uprzejmości, o stale wzrastającym poczuciu zagroŜenia, o złych impulsach, które rozładowują się w napadach furii. W rzeczywistości ukazują one jedynie powiększony obraz tego, co odczuwamy w naszym Ŝyciu codziennym i dostrzegamy u otaczających nas ludzi - obraz emocji wymykających się spod kontroli. Nikt z nas nie jest uodporniony na owe gwałtowne przypływy niepohamowanej złości i następującego po nich Ŝalu; w taki czy inny sposób pojawiają się one w Ŝyciu wszystkich. W ostatnich dziesięciu latach obserwujemy stały napływ podobnych doniesień świadczących o coraz większym niedostosowaniu emocjonalnym, desperacji, lekkomyślności i szaleńczych zachowaniach w naszych rodzinach, społecznościach i Ŝyciu zbiorowym. Odnotowujemy narastającą wściekłość i rozpacz znajdującą takŜe swój wyraz w cichej samotności dzieci z kluczami zawieszonymi na szyi i pozostawianymi z telewizorem w roli opiekuna, w bólu dzieci porzuconych, zaniedbanych czy maltretowanych, w skrytych w czterech ścianach mieszkania ohydnych aktach przemocy i znęcania się nad małŜonkami. Gwałtowny wzrost liczby przypadków depresji na całym świecie oraz zjawiska świadczące o narastającej fali agresji - nastolatki z rewolwerami i pistoletami w szkołach, kończące się strzelaniną wypadki na szosach, niezadowoleni pracownicy masakrujący swych byłych kolegów i szefów - wskazują na zataczającą coraz szersze kręgi emocjonalną zapaść. W ostatniej dekadzie weszły do codziennego słownika takie określenia jak wykorzystywanie emocjonalne, ostrzelanie z jadącego samochodu i wstrząs pourazowy, a Ŝyczliwy potoczny zwrot „Miłego dnia!” ustąpił miejsca gniewnemu i zaczepnemu „To będzie twój ostatni dzień! ∗ KsiąŜka ta jest przewodnikiem wskazującym, jak znaleźć sens w tym bezsensie. Jako psycholog, a przez ostatnich dziesięć lat równieŜ jako dziennikarz „The New York Timesa”, śledziłem postępy w naukowym poznaniu i zrozumieniu sfery irracjonalności. Patrząc z tej perspektywy, dostrzegłem dwie przeciwstawnie tendencje - z jednej strony, stałe pogarszanie się naszego Ŝycia emocjonalnego, z drugiej, pewne budzące nadzieję środki zaradcze. Dlaczego zająłem się tym właśnie teraz W ostatniej dekadzie, mimo napływu opisanych wyŜej złych wieści, byliśmy świadkami niesłychanego rozkwitu naukowych badań nad emocjami. Najbardziej ekscytujące są obrazy pracującego mózgu, których ujrzenie umoŜliwiły takie nowoczesne metody, jak techniki tomografii komputerowej. Po raz pierwszy w historii naszego gatunku ukazały one to, co zawsze pozostawało głęboką tajemnicą, a mianowicie: jak właściwie działa ta niezwykle skomplikowana masa komórek w chwilach, gdy myślimy i czujemy, snujemy wyobraŜenia i marzenia lub śnimy. Zalew danych neurobiologicznych pozwolił nam lepiej zrozumieć, w jaki sposób ośrodki mózgowe wprawiają nas we wściekłość lub skłaniają do wylewania łez oraz jak na naszą dolę i niedolę reagują starsze części mózgu, które motywują nas do miłości i do walki. Dzięki owej bezprecedensowej jasności obrazu działania emocji wraz z ich wszystkimi wadami pojawiły się w centrum zainteresowania pewne nowe środki zaradcze umoŜliwiające nam wyjście ze zbiorowego kryzysu emocjonalnego. Z napisaniem tej ksiąŜki, będącej pokłosiem owych badań, musiałem poczekać, aŜ ich wyniki staną się wystarczająco kompletne. Chwila ta nadeszła tak późno dlatego, Ŝe nauka odnosiła się ∗ „Make my day” zamiast potocznego grzecznościowego „Have a nice day”; w ten sposób Clint Eastwood grający w filmie „Brudny Harry brutalnego policjanta zwracał się do swoich oponentów, co miało znaczyć: „Rób coś, Ŝeby mój dzień był interesujący, kiedy do ciebie strzelam” - przyp. red. 6
  • 7. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna do miejsca uczuć w Ŝyciu psychicznym z zaskakującym lekcewaŜeniem, pozostawiając odkrywanie kontynentu emocji przyszłym badaczom. W pustkę tę wdarła się rychło fala ksiąŜek z rodzaju „pomóŜ sobie sam”, wypełniając ją zamętem rad udzielanych w dobrej wierze, ale opierających się w najlepszym wypadku na opiniach klinicystów i w większości pozbawionych jakichkolwiek podstaw naukowych. Teraz nauka moŜe wreszcie odpowiedzieć autorytatywnie na owe pilne i niepokojące pytania dotyczące najbardziej irracjonalnych sfer naszej psychiki i nakreślić w miarę precyzyjnie mapę ludzkiego serca. Mapa ta stanowi wyzwanie dla wszystkich, którzy przyjmują wąską definicję inteligencji, dowodząc, Ŝe jej iloraz jest czymś genetycznie określonym i danym z góry, czego nie moŜe zmienić doświadczenie Ŝyciowe, a nasz los i nasze Ŝycie wyznaczone są w duŜym stopniu przez zdolności, których jest on miarą. Argument ten pomija bardziej istotne pytanie: co moŜemy zmienić w naszych dzieciach, aby lepiej wiodło im się w Ŝyciu? Jakie czynniki wchodzą w grę w sytuacjach, kiedy osoby o wysokim ilorazie inteligencji zawodzą, a osoby o miernych wynikach tego ilorazu radzą sobie nadspodziewanie dobrze? Upierałbym się przy twierdzeniu, Ŝe wspomniane róŜnice są spowodowane poziomem zdolności określanych tutaj mianem inteligencji emocjonalnej - do których naleŜą: samokontrola, zapał, wytrwałość i zdolność motywacji. A umiejętności tych, jak się przekonamy, moŜna dzieci nauczyć, dając im tym samym większą szansę wykorzystania potencjału intelektualnego wygranego na loterii genetycznej. Do stworzenia im tej moŜliwości skłania nas silny imperatyw moralny. śyjemy w czasach, kiedy coraz szybciej zdaje się zanikać tkanka Ŝycia społecznego, coraz bardziej rwą się spajające ludzi więzi, a egoizm, przemoc i bezduszność wydają się rozkładać podstawowe dobra wspólnej egzystencji. Znaczenie inteligencji emocjonalnej wynika z powiązań istniejących między uczuciami, charakterem i instynktem moralnym. Jest coraz więcej dowodów na to, Ŝe podstawowe postawy etyczne wywodzą się z leŜących u ich podłoŜa moŜliwości emocjonalnych. Emocje przejawiają się przede wszystkim w postaci impulsów, źródłem zaś wszystkich impulsów jest uczucie, które musi wyrazić się w działaniu. Osoby, które zdane są na łaskę i niełaskę impulsów, którym brakuje zdolności samokontroli, cierpią na swego rodzaju deficyt moralny, poniewaŜ zdolność panowania nad impulsami jest podstawą woli i charakteru. Z tej samej przyczyny korzenie altruizmu tkwią w empatii, czyli zdolności wczuwania się w emocje innych osób, natomiast brak zrozumienia dla potrzeb innej osoby i niezdolność pojęcia jej rozpaczy prowadzą do nieliczenia się z nią. A jeśli istnieją jakieś dwie postawy moralne, które są szczególnie potrzebne w naszych czasach, to z całą pewnością są nimi właśnie opanowanie i współczucie. Nasza podróŜ W ksiąŜce tej słuŜę za przewodnika w podróŜy przez odkrycia naukowe dające nam wgląd w emocje. Jej celem jest umoŜliwienie lepszego zrozumienia niektórych z najbardziej kłopotliwych sytuacji w naszym Ŝyciu i w otaczającym nas świecie po to, by zrozumieć, co to znaczy włączyć inteligencję do emocji i jak to zrobić. Pomóc nam moŜe juŜ samo zrozumienie tego, poniewaŜ uczynienie przedmiotem poznania sfery uczuć ma na nią wpływ nieco podobny do tego, jaki wywiera obserwator zjawisk zachodzących na kwantowym poziomie w fizyce, przez sam fakt obserwowania zmieniający to, co obserwuje. Naszą podróŜ zaczynamy w Części I ksiąŜki od nowych odkryć w dziedzinie emocjonalnej architektury mózgu, wyjaśniających najbardziej kłopotliwe momenty w naszym Ŝyciu, kiedy to uczucie zagłusza wszelkie racjonalne argumenty. Zrozumienie wzajemnego oddziaływania struktur mózgowych, które rządzą naszym postępowaniem w chwilach szału i trwogi albo uniesienia i radości, mówi duŜo o tym, w jaki sposób uczymy się nawyków emocjonalnych, które mogą niweczyć nasze najlepsze intencje, jak równieŜ o tym, co moŜemy zrobić, aby stłumić nasze 7
  • 8. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna destrukcyjne czy autodestrukcyjne impulsy emocjonalne. Co najwaŜniejsze, przedstawione tam dane neurobiologiczne sugerują, Ŝe istnieją moŜliwości kształtowania nawyków emocjonalnych u naszych dzieci. W Części II zobaczymy, jak odkryte przez neurologów czynniki kształtują podstawową umiejętność Ŝyciową zwaną inteligencją emocjonalną, a więc zdolność hamowania impulsów emocjonalnych, odczytywania najskrytszych uczuć innych osób, gładkiego układania sobie stosunków międzyludzkich - jak ujął to Arystoteles - rzadką umiejętność „złoszczenia się na właściwą osobę, we właściwym stopniu i właściwym momencie, we właściwym celu i we właściwy sposób.” (Czytelnicy, których nie interesują szczegóły neurobiologiczne, mogą przejść od razu do tej części.) W tym rozszerzonym modelu „bycia inteligencji”, emocje zajmują centralne miejsce wśród potrzebnych w Ŝyciu uzdolnień. W Części III analizujemy niektóre kluczowe róŜnice wynikające z posiadania lub nieposiadania wspomnianych uzdolnień, wskazując, w jaki sposób pomagają utrzymać związki z najbardziej cenionymi przez nas osobami albo jak ich brak niszczy owe związki, jak siły rynkowe, które przekształcają nasze Ŝycie zawodowe, uzaleŜniają w niespotykanej dotąd mierze sukcesy w pracy od inteligencji emocjonalnej oraz dlaczego toksyczne emocje stwarzają identyczne zagroŜenie dla naszego zdrowia fizycznego jak wypalanie kilku paczek papierosów dziennie, gdy tymczasem równowaga emocjonalna pomaga nam zachować zdrowie i szczęście i osiągnąć powodzenie. KaŜdy z nas otrzymuje w dziedzictwie genetycznym pewien zespół cech emocjonalnych, które określają nasz temperament. Jednak wchodzące tu w grę połączenia mózgowe są niezwykle elastyczne, a zatem nie jesteśmy skazani na taki czy inny temperament. Jak pokazuje Część IV, lekcje emocji, których uczymy się jako dzieci w domu i w szkole, kształtują obwody emocjonalne, sprawiając, Ŝe lepiej, lub gorzej, opanowujemy podstawy inteligencji emocjonalnej. Znaczy to, Ŝe dzieciństwo i dojrzewanie są okresami krytycznymi dla tworzenia się zasadniczych nawyków emocjonalnych, które kierują naszym Ŝyciem, i Ŝe dają one szanse na nauczenie dziecka tego, co w tym zakresie jest poŜądane. Część V przedstawia niebezpieczeństwa, na jakie naraŜa się osoba, która w procesie dojrzewania nie zdoła przyswoić sobie umiejętności panowania nad sferą emocji. Ukazuje, jak deficyt inteligencji emocjonalnej zwiększa naszą podatność na całą gamę zagroŜeń: od depresji, poprzez skłonność do stosowania przemocy, aŜ do zaburzeń łaknienia i narkomanii. Omawia równieŜ osiągnięcia pionierskich szkół uczących dzieci emocjonalnych i społecznych umiejętności, które potrzebne są im, by mogły w przyszłości prowadzić przyzwoite Ŝycie. Najbardziej chyba niepokojące z przedstawionych w tej ksiąŜce danych pochodzą z wielkiej liczby ankiet przeprowadzonych wśród rodziców i nauczycieli. Ukazują one ogólnoświatowe „dąŜenia” do tego, by obecne pokolenie dzieci było bardziej niespokojne niŜ poprzednie, by dzieci były bardziej samotne, przygnębione, nerwowe, skłonne do martwienia się, bardziej impulsywne i agresywne, by łatwiej wpadały w złość i trudniej dawały się utemperować. Jeśli jest na to jakieś lekarstwo, to musi nim być sposób przygotowania naszego potomstwa do Ŝycia. Jak dotąd pozostawiamy bowiem emocjonalną edukację naszych dzieci przypadkowi, co daje coraz bardziej zgubne wyniki. Jedynym rozwiązaniem jest nowe spojrzenie na zadania szkoły, na to, co moŜe ona zrobić, by wychować i ukształtować całego człowieka, zajmując się jednocześnie jego umysłem i sercem. KsiąŜkę kończy przegląd innowacyjnych metod stosowanych przez nauczycieli chcących nauczyć dzieci podstaw inteligencji emocjonalnej. Jestem pewien, Ŝe nadejdzie dzień kiedy programy kształcenia obejmować będą rutynowe uczenie podstawowych ludzkich umiejętności, takich jak samoświadomość, samokontrola i empatia oraz sztuka słuchania, rozwiązywania konfliktów i współdziałania. 8
  • 9. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna W Etyce nikomachejskiej, filozoficznym traktacie o cnocie, charakterze i dobrym Ŝyciu, Arystoteles nawołuje do inteligentnego kierowania naszym Ŝyciem emocjonalnym. Dobrze wykorzystane własne namiętności są źródłem mądrości; kierują naszym myśleniem, wyznaczają poŜądane wartości, zapewniają nam przetrwanie. Mogą jednak łatwo sprowadzić nas na manowce i zdarza się to stanowczo zbyt często. W ujęciu Arystotelesa problem polega nie na naszym emocjonalnym reagowaniu, ale na odpowiedniości emocji i jej wyrazu. Pytanie brzmi: jak włączyć inteligencję do naszych emocji i przywrócić kulturę i uprzejmość w codziennych kontaktach, a troskę w Ŝyciu społecznym? 9
  • 10. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Część I MÓZG EMOCJONALNY 10
  • 11. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział I Po co nam emocje ? Dobrze widzi się tylko sercem. NajwaŜniejsze jest niewidoczne dla oczu. Antoine de Saint-Exupery, Mały ksiąŜę* * Cytat z pol. przekładu Jana Szwykowskiego, Warszawa 1988, s. 65. ZASTANÓWMY SIĘ nad ostatnimi chwilami Ŝycia Gary’ego i Mary Jane Chaunceyów, małŜeństwa całkowicie oddanego swej jedenastoletniej córce Andrei przykutej na skutek poraŜenia mózgowego do fotela na kółkach. Rodzina Chaunceyów podróŜowała przez bagniste tereny Luizjany pociągiem Amtraku, który stoczył się do rzeki z mostu uszkodzonego przez przepływającą pod nim barkę. Myśląc przede wszystkim o córce, Chaunceyowie robili, co mogli, aby ocalić ją z pogrąŜającego się w odmętach rzeki pociągu. Udało im się jakoś podać Andreę przez okno ratownikom. Potem, wraz z tonącym wagonem, zniknęli na zawsze pod powierzchnią wody5. Historia Andrei i jej rodziców, których ostatnim, heroicznym czynem było ocalenie dziecka, jest przykładem niemal mitycznej odwagi. Takie przypadki poświęcenia się rodziców dla uratowania potomstwa przed śmiercią zdarzały się bez wątpienia niezliczoną liczbę razy w historii i prehistorii rodzaju ludzkiego i nawet jeszcze wcześniej w długim okresie ewolucji naszego gatunku6. Z punktu widzenia ewolucjonistów takie poświęcenie własnego Ŝycia przez rodziców dla dobra potomstwa zapewnia „sukces reprodukcyjny” i słuŜy przekazaniu ich genów przyszłym pokoleniom. Jednak z punktu widzenia rodzica podejmującego w krytycznej chwili desperacką decyzję nie jest to nic innego niŜ miłość. Dając nam pewne pojęcie o potędze emocji i celach, którym słuŜą, ten wzorowy akt heroizmu rodziców świadczy o roli, jaką odgrywa altruistyczna miłość - i wszystkie inne odczuwane przez nas emocje - w ludzkim Ŝyciu7. Sugeruje on, Ŝe kierują nami nasze najgłębsze uczucia, namiętności i pragnienia i jako nasz gatunek zawdzięczamy w znacznej mierze swe istnienie ogromnej roli, jaką odgrywają one we wszystkich ludzkich sprawach. Potęga ich jest niezmierna. Tylko ogromna miłość - potrzeba ocalenia hołubionego dziecka - mogła przemóc w rodzicach impuls skłaniający przede wszystkim do ratowania własnej skóry. Z punktu widzenia rozumu ich poświęcenie było zupełnie irracjonalne, ale z punktu widzenia serca był to jedyny wybór. Snując rozwaŜania, dlaczego ewolucja wyznaczyła emocjom tak centralną rolę w ludzkiej psychice, socjologowie wskazują na przewagę porywów serca nad wskazaniami rozumu w takich jak powyŜej opisana sytuacjach. Powiadają oni, Ŝe emocje kierują nami wtedy, kiedy mamy stawić 5 Associated Press, 15 sierpnia 1993 r. 6 O ponadczasowym charakterze bezinteresownej, gotowej do wszelkich poświęceń miłości świadczy fakt, Ŝe temat ten przewija się w mitach na całym świecie. Opowiadania z cyklu Jataka, krąŜące w Azji od tysiącleci, zawierają róŜne odmiany takich przypowieści o gotowości do poświęcenia własnego Ŝycia dla ocalenia ukochanej osoby. 7 Miłość altruistyczna i przetrwanie: Teorie ewolucji, które podkreślają płynące z altruizmu korzyści dla przetrwania jednostki, zostały dobrze streszczone w: Malcolm Slavin, Daniel Kriegman, The Adaptive Design of the Human Psyche, New York: Guilford Press, 1992. 11
  • 12. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna czoło zadaniom i wyzwaniom zbyt waŜnym, aby zmierzenie się z nimi pozostawić samemu rozumowi. Dzieje się tak wówczas, gdy zagraŜa nam niebezpieczeństwo, gdy mimo niepowodzeń z uporem dąŜymy do celu, gdy staramy się zdobyć partnera, gdy zawieramy z nim związek i tworzymy rodzinę. KaŜda emocja daje nam szczególną, inną od pozostałych gotowość do działania, kaŜda popycha nas w kierunku zachowań, które okazały się skuteczne w określonych, powtarzających się sytuacjach, kiedy ludzie musieli sprostać wyzwaniom, jakie rzucało im Ŝycie8. PoniewaŜ sytuacje takie powtarzały się przez cały okres ewolucji naszego gatunku, znaczenie, jakie repertuar emocjonalny miał dla naszego przetrwania, zostało potwierdzone faktem wdrukowania ich w nasz system nerwowy jako wewnętrznych, automatycznych skłonności ludzkiego serca. KaŜdy pogląd na naturę człowieka, który ignoruje potęgę emocji, jest bardzo krótkowzroczny. W świetle nowych ocen i miejsca emocji w naszym Ŝyciu, który kreśli obecnie przed nami nauka, sama nazwa homo sapiens, gatunek myślący, okazuje się myląca. Jak wszyscy dobrze wiemy z własnego doświadczenia, gdy przychodzi do podejmowania decyzji i działań, uczucie liczy się tak samo, a często bardziej niŜ myśl. Posunęliśmy się za daleko w podkreślaniu wartości i znaczenia tego, co czysto racjonalne i co mierzy iloraz inteligencji w ludzkim Ŝyciu. Bez względu na to, czy to dobrze czy źle, inteligencja moŜe okazać się bezuŜyteczna, kiedy ogarną nas silne emocje. Kiedy namiętności górują nad rozumem Była to tragedia pomyłek. Czternastoletnia Matilda Crabtree chciała po prostu zaŜartować sobie z ojca i nastraszyć go - wyskoczyła z szafy, krzycząc „Buuu!”, kiedy pewnego ranka rodzice wrócili do domu z wizyty u znajomych. Bobby Crabtree i jego Ŝona byli przekonani, Ŝe Matilda spędza tę noc u koleŜanki. Słysząc podczas wchodzenia do domu dobiegający z wewnątrz hałas, Crabtree sięgnął po pistolet kalibru 357 i zajrzał do sypialni córki. Kiedy Matilda wyskoczyła z ukrycia, postrzelił ją w szyję. Zmarła dwanaście godzin później9. Jednym ze składników emocjonalnego dziedzictwa, które przekazała nam ewolucja, jest strach mobilizujący do ochrony rodziny przed niebezpieczeństwem. To ten właśnie impuls popchnął Bobby’ego Crabtree do chwycenia za broń i przeszukania domu w celu znalezienia intruza, który - jak mu się wydawało - tam buszował. Strach zmusił go do oddania strzału, zanim zdołał rozpoznać głos córki. Biologowie-ewolucjoniści przypuszczają, Ŝe tego rodzaju reakcje automatyczne zostały utrwalone w naszym systemie nerwowym, poniewaŜ w długim i przełomowym dla naszego gatunku okresie prehistorycznym od nich zaleŜało, czy przeŜyjemy czy zginiemy. Jeszcze waŜniejsze było to, Ŝe odgrywały one wielką rolę w wypełnianiu podstawowego zadania ewolucji - zdolności do spłodzenia potomstwa, które mogłoby przejąć te predyspozycje genetyczne. Jest to gorzka ironia losu w świetle tragedii, która wydarzyła się w domu państwa Crabtree. ChociaŜ emocje dobrze i mądrze prowadziły nas przez niewyobraŜalnie długi okres rozwoju, to nowa rzeczywistość, którą stworzyła cywilizacja, pojawiła się tak gwałtownie, Ŝe powolny proces ewolucji nie moŜe dotrzymać jej kroku. Pierwsze zbiory praw i zasad etycznych - Kodeks Hammurabiego, Dziesięć Przykazań Hebrajczyków, edykty króla Aśoki - moŜna interpretować jako próby okiełznania, poskromienia i oswojenia Ŝycia emocjonalnego. Jak pisze Freud w 8 Znaczna część tego omówienia opiera się na podstawowym artykule Paula Ekmana „An Argument for Basic Emotions”, Cognition and Emotion, 6, 1992, s. 169 - 200. To spostrzeŜenie jednak powtarzam za artykułem P.N. Johnson-Laird, K. Oatley, zamieszczonym w tym samym numerze tego czasopisma. 9 Postrzelenie Matildy Crabtree: „The New York Times”, Nov. 11, 1994. 12
  • 13. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna ‘’Cywilizacji i jej rozczarowaniach’’, społeczeństwo musi narzucić z zewnątrz reguły, które mają poskromić Ŝywioły emocjonalne kłębiące się zbyt swobodnie w naszych wnętrzach. Mimo tych społecznych ograniczeń namiętności co rusz przewaŜają nad rozsądkiem. Ta cecha ludzkiej natury wynika z podstawowej architektury Ŝycia psychicznego. Ujmując to w kategoriach biologicznego schematu podstawowego połączenia nerwowego, którego wynikiem są emocje, to, z czym się rodzimy, działało najlepiej i sprawdzało się przez ostatnich pięćdziesiąt tysięcy (a nie pięćset, nie mówiąc juŜ o pięciu) ostatnich pokoleń ludzkości. Powolne, celowo działające siły ewolucji, które ukształtowały nasze emocje, wykonywały dobrze swoje zadania przez milion lat, natomiast ostatnich dziesięć tysięcy lat - mimo iŜ w tym okresie powstała i szybko rozwinęła się cywilizacja, a ludzka populacja gwałtownie zwiększyła się w wyniku eksplozji demograficznej z pięciu milionów do pięciu miliardów - tylko nieznacznie odcisnęło się na naszych biologicznych szablonach Ŝycia emocjonalnego. Na szczęście czy nieszczęście oceny wszystkich dotyczących nas osobiście wydarzeń i reakcje na nie kształtują nie tylko nasze racjonalne osądy czy indywidualne doświadczenia, ale równieŜ doświadczenia naszych odległych przodków. Ma to niekiedy tragiczne skutki, czego przykładem są smutne wydarzenia, które rozegrały się w domu państwa Crabtree. Mówiąc krótko, zbyt często stajemy wobec postmodernistycznych dylematów z emocjonalnym repertuarem przykrojonym na miarę potrzeb plejstocenu. To kłopotliwe połoŜenie znajduje się w centrum mojej uwagi i jest sednem niniejszych rozwaŜań. Bodźce do działania Pewnego dnia wczesną wiosną jechałem szosą prowadzącą przez przełęcz górską w stanie Kolorado, kiedy nagle zerwała się zadymka śnieŜna i zasłoniła zupełnie samochód jadący przede mną. ChociaŜ wytęŜałem wzrok, jak mogłem, nic nie widziałem; wirujące wściekle płatki śniegu zakryły wszystko szczelną białą zasłoną. Naciskając stopą pedał hamulca, czułem, jak ogarnia mnie niepokój i słyszałem głośne bicie serca. Niepokój przerodził się w strach. Zjechałem na pobocze, aby przeczekać zadymkę. Po półgodzinie śnieg przestał padać i powróciła widoczność. Ruszyłem w dalszą drogę, ale musiałem zatrzymać się po przejechaniu zaledwie kilkuset jardów, poniewaŜ drogę zagradzała karetka pogotowia, a jej personel udzielał pomocy pasaŜerowi samochodu, który uderzył w tył jadącego przed nim wozu. Gdybym kontynuował jazdę podczas śnieŜycy, prawdopodobnie wpadłbym na te samochody. OstroŜność, do której owego dnia zmusił mnie strach, być moŜe ocaliła mi Ŝycie. Znalazłem się w stanie, w jakim musi znajdować się królik, zamierając w bezruchu na widok przesuwającego się nieopodal lisa, albo jaki ogarniał przodka obecnych ssaków kryjącego się przed włóczącym się po okolicy mastodontem, w stanie, który zmusił mnie do zatrzymania się i wypatrywania nadchodzącego niebezpieczeństwa. Wszystkie emocje są w istocie rzeczy bodźcami skłaniającymi nas do działania, szybkimi planami uratowania albo podtrzymania Ŝycia, w które wyposaŜyła nas ewolucja. Słowo emocja wywodzi się od łacińskiego czasownika motere, „poruszyć”, natomiast j przedrostek „e-„ oznacza mniej więcej „ku czemuś”, co sugeruje skłonność do działania zawierającą się w kaŜdej emocji. O tym, Ŝe emocje stymulują nas do działania, najłatwiej moŜna się przekonać, obserwując zwierzęta albo dzieci. Tylko u „cywilizowanych” dorosłych moŜna zauwaŜyć ową wielką anomalię w królestwie zwierząt - emocje, będące pierwszymi bodźcami do działania, oderwane od rzeczywistej reakcji10. Jak wykazują ich charakterystyczne biologiczne sygnatury (zobacz Dodatek A wyjaśniający szczegóły „podstawowych” emocji), kaŜda emocja z naszego emocjonalnego repertuaru pełni 10 SpostrzeŜenie Paula Ekmana z Kalifornijskiego Uniwersytetu Stanowego w San Francisco. 13
  • 14. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wyjątkową rolę. Dysponując nowymi metodami, które pozwalają zajrzeć w głąb ciała i mózgu, badacze odkrywają coraz więcej fizjologicznych szczegółów sposobu przygotowywania ciała przez poszczególne emocje do całkowicie odmiennych rodzajów reakcji711. • W złości do rąk napływa krew, dzięki czemu łatwiej jest chwycić za broń albo wymierzyć cios wrogowi. Wzmaga się rytm uderzeń serca, a zwiększone wydzielanie się takich hormonów jak adrenalina powoduje przypływ energii wystarczającej do podjęcia dynamicznego działania. • W strachu krew napływa do duŜych mięśni szkieletowych, takich jak mięśnie nóg, dzięki czemu łatwiej jest rzucić się do ucieczki. Powoduje to odpływ krwi z twarzy, przez co staje się ona blada (i mamy wraŜenie, Ŝe „krew zamiera nam w Ŝyłach”). Jednocześnie ciało zastyga, choćby tylko na moment, w bezruchu, być moŜe po to, byśmy mieli czas ocenić, czy lepszą reakcją nie byłoby ukrycie się. Połączenia w sterujących emocjami ośrodkach mózgowych uruchamiają napływ fali hormonów, które zmuszają całe ciało do czujności, sprawiając, Ŝe staje się wraŜliwe na wszelkie zewnętrzne bodźce i gotowe do działania, natomiast cała uwaga skupia się na bezpośrednim zagroŜeniu, abyśmy mogli lepiej ocenić, jak na nie zareagować. • Do głównych biologicznych zmian zachodzących w naszym organizmie w chwilach szczęścia naleŜy zwiększona aktywność ośrodka mózgu, który powstrzymuje uczucia negatywne i powoduje wzrost dostępnej nam energii oraz wyciszenie tych ośrodków, które generują trapiące i dokuczliwe myśli. Nie pojawiają się jednak Ŝadne szczególne zmiany fizjologiczne, oprócz uspokojenia, które sprawia, Ŝe ciało szybciej uwalnia się od biologicznego pobudzenia przygnębiających emocji. To zestawienie czynników wprawia ciało w ogólny spokój, jak równieŜ wytwarza gotowość i zapał do wykonania bezpośrednio stojących przed nami zadań oraz dąŜenie do osiągnięcia przeróŜnych celów. • Miłość, czułość i zadowolenie seksualne pociągają za sobą pobudzenie układu przywspółczulnego, co jest fizjologicznym przeciwieństwem mobilizacji organizmu do walki lub ucieczki powodowanej przez strach i złość. Schemat pobudzenia przywspółczulnego układu nerwowego, określany równieŜ mianem reakcji relaksacyjnej, jest zespołem reakcji całego ciała wywołującym stan ogólnego zadowolenia i spokoju, który ułatwia współpracę. • Uniesienie brwi w chwili zaskoczenia pozwala na szersze ogarnięcie spojrzeniem przedpola, a jednocześnie zwiększa dopływ światła do siatkówki. Dzięki temu dociera do nas więcej informacji (wizualnej) o niespodziewanym wydarzeniu i pozwala szybciej zorientować się, co się dzieje i opracować lepszy plan działania. • Grymas odrazy jest taki sam u ludzi na całym świecie i wysyła do odbiorcy identyczny przekaz - coś wstrętnie smakuje lub pachnie albo teŜ jest takie w metaforycznym ujęciu. Widoczne na twarzy oznaki odrazy - ściągnięta górna warga i lekko zmarszczony nos - świadczą, jak zauwaŜył Darwin, o pierwotnym odruchu zamknięcia nozdrzy przed obrzydliwym zapachem albo wyplucia trującego pokarmu. 7 Niektóre z tych zmian udokumentowane zostały w: Robert W. Levenson, Paul Ekman, Wallace V. Friesen, „Voluntary Facial Action Generates Emotion-Specific Autonomous Nervous System Activity”, Psycho-physiology 27, 1990. PowyŜsza lista, sporządzona została na podstawie tego artykułu oraz innych źródeł. W chwili obecnej jest ona w pewnym stopniu oparta na domysłach; wśród naukowców toczy się spór o to, czy kaŜda emocja ma swą specyficzną, dokładną sygnaturę biologiczną. Niektórzy badacze uwaŜają, Ŝe wśród emocji jest znacznie więcej róŜnic niŜ wzajemnego zachodzenia na siebie albo Ŝe nasza zdolność mierzenia biologicznych korelatów emocji jest jeszcze zbyt mało rozwinięta, abyśmy mogli przeprowadzić wiarygodne ich rozróŜnienie. W sprawie tego sporu zob.: Paul Ekman, Richard Davidson (red.), Fundamental Questions About Emotions, New York: Oxford University Press,1994. 14
  • 15. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna • Główną funkcją smutku jest niesienie pomocy w pogodzeniu się ze znaczną stratą, taką jak śmierć kogoś bliskiego albo wielkie rozczarowanie. Smutek powoduje obniŜenie energii i zapału do podejmowania róŜnych czynności Ŝyciowych, zwłaszcza dających rozrywkę lub przyjemność, a w miarę jego pogłębiania się i nadchodzenia depresji obniŜa się i ulega spowolnieniu metabolizm ciała. To wycofanie się, zamknięcie w sobie i introspekcja stwarzają okazję do opłakania straty albo zawiedzionej nadziei, zrozumienia konsekwencji, jakie ma to dla naszego Ŝycia i, kiedy powróci energia, zaplanowania wszystkiego od nowa. Podobna utrata energii mogła sprawiać, Ŝe przygnębieni, a tym samym bardziej podatni na ciosy, ludzie pierwotni trzymali się bliŜej swych siedzib, gdzie byli bezpieczniejsi. Biologiczne popędy działania kształtują następnie nasze doświadczenia Ŝyciowe i kultura. Na przykład, na całym świecie utrata osoby ukochanej budzi smutek i Ŝal. Jednak sposób okazywania Ŝalu - publicznego ujawniania emocji albo powstrzymywania ich, by przeŜywać je później prywatnie - kształtowany jest przez kulturę, podobnie zresztą jak to, jacy konkretnie ludzie mieszczą się w kategorii „ukochanych osób”, które naleŜy opłakiwać. Dla wielu pokoleń ludzi Ŝyjących w owym długim okresie ewolucji, kiedy to emocjonalne reakcje nabierały kształtów, rzeczywistość była z pewnością groźniejsza i surowsza niŜ dla większości ich potomków Ŝyjących w epoce zapisków historycznych. W owym czasie, kiedy człowiek mógł stać się w kaŜdej chwili łupem drapieŜnika, kiedy kaprysy natury - takie jak powodzie lub susze - oznaczały śmierć głodową, przeŜywało niewiele niemowląt i niewielu ludzi osiągało trzydziesty rok Ŝycia. Jednak wraz z pojawieniem się rolnictwa i nawet najbardziej podstawowych form organizacji społecznej szanse przetrwania zaczęły się diametralnie zmieniać. W ostatnich dziesięciu tysiącach lat, gdy zdobycze te przyjęły się na całym świecie, stale zmniejszał się wpływ owych okrutnych sił, które tak długo trzymały ludzkość w szachu. Osłabienie sił, które onegdaj sprawiły, Ŝe nasze reakcje emocjonalne były tak waŜne dla przetrwania, spowodowało, Ŝe zmniejszył się równieŜ poŜytek płynący z dostosowania się do nich elementów naszego emocjonalnego repertuaru. Wprawdzie w zamierzchłej przeszłości pojawiająca się gwałtownie i z byle powodu złość mogła mieć decydujące znaczenie dla przetrwania człowieka, ale łatwy dostęp do broni automatycznej, jaki mają obecnie trzynastolatkowie, spowodował, Ŝe nazbyt często staje się ona reakcją o katastrofalnych skutkach12. Nasze dwa umysły Znajoma opowiadała mi o swoim rozwodzie, o bolesnej separacji. Jej mąŜ zakochał się w młodszej koleŜance z pracy i pewnego dnia nagle oznajmił, Ŝe odchodzi do tej drugiej kobiety. Potem nastąpiły długie miesiące ostrych walk o dom, o pieniądze i opiekę nad dziećmi. Po paru miesiącach od zakończenia sprawy mówiła mi, Ŝe rozkoszuje się swą niezaleŜnością, Ŝe cieszy się, iŜ jest sama. „Po prostu juŜ o nim nie myślę. Nic mnie nie obchodzi”, powiedziała. Ale kiedy to mówiła, jej oczy w jednej chwili napełniły się łzami. Te łzy mogły łatwo zostać nie zauwaŜone. Jednak empatyczne zrozumienie tego, Ŝe czyjeś zaszklone oczy oznaczają, iŜ ten ktoś - wbrew temu, co mówi - jest smutny, jest równie pewne jak byśmy mieli do czynienia ze słowem drukowanym. To pierwsze jest działaniem naszego 12 Jak ujął to Paul Ekman: „Złość jest najgroźniejszą emocją. Spośród sił niszczących w naszych czasach społeczeństwo sporo związanych jest z szalejąca złością. Jest to ponadto najmniej obecnie przydatna w przystosowywaniu się do nowych warunków emocja, poniewaŜ wyłącznie mobilizuje do walki. Nasze emocje rozwijały się w czasach, kiedy działając pod ich wpływem, nie mogliśmy uŜywać takich potęŜnych narzędzi jak dziś. W czasach prehistorycznych, kiedy opanowała cię wściekłość i przez sekundę chciałeś zabić kogoś, to zrealizowanie tego nie było takie łatwe. Teraz jest.” 15
  • 16. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna emocjonalnego, to drugie - racjonalnego umysłu. Mamy bowiem dwa umysły i to bynajmniej nie w sensie metaforycznym. Jeden z nich myśli, drugi zaś czuje. Te dwa zasadniczo odmienne sposoby poznawania i „rozumowania” splatają się ze sobą, tworząc nasze Ŝycie psychiczne. Jeden z nich, umysł racjonalny, jest sposobem czy teŜ ośrodkiem rozumowania bardziej świadomym, rozwaŜnym, zdolnym do zadumy i refleksji, a z jego działania normalnie zdajemy sobie sprawę. Ale równolegle do niego istnieje inny system poznawania - impulsywny i potęŜny, nawet jeśli czasami działający nielogicznie, umysł emocjonalny. (Bardziej szczegółowy opis cech umysłu emocjonalnego przedstawiony jest w Dodatku B.) Ta dychotomia - na racjonalne i emocjonalne - odpowiada w przybliŜeniu znanemu z mądrości ludowej podziałowi na odruchy „serca” i „rozumu”. Wiedzieć czy „czuć w sercu”, Ŝe coś jest słuszne, oznacza inny rodzaj przekonania, jak gdyby głębszą pewność niŜ analiza umysłu racjonalnego. Wzajemny stosunek racji i emocji w naszym umyśle wyznacza pewien stały gradient: im bardziej intensywne jest uczucie, tym większe panowanie nad naszym umysłem zdobywają emocje i tym mniej skutecznie oddziaływują nań... racje. Ten układ zdaje się być wynikiem eonów ewolucji naszego gatunku, która faworyzowała emocje. Po prostu w sytuacjach, kiedy nasze Ŝycie znajdowało się w niebezpieczeństwie, korzystniej było dać się ponieść emocjom i intuicji i zareagować natychmiast niŜ zastanawiać się nad tym, co naleŜy zrobić, poniewaŜ mogłoby to nas kosztować Ŝycie. Owe dwa umysły, emocjonalny i racjonalny, działają na ogół w ścisłej harmonii, łącząc swoje zupełnie odmienne sposoby poznawania rzeczywistości we wspólnym zadaniu prowadzenia nas przez świat i Ŝycie. Zazwyczaj między umysłem emocjonalnym a umysłem racjonalnym panuje równowaga, emocje dostarczają informacji umysłowi racjonalnemu, wspomagając go tym samym w jego działaniach, umysł racjonalny natomiast analizuje i niekiedy odrzuca dane umysłu emocjonalnego. Mimo to oba są na poły niezaleŜnymi władzami, z których kaŜda, jak się niebawem przekonamy, odzwierciedla działanie innych, aczkolwiek wzajemnie powiązanych połączeń mózgowych. W większości sytuacji oba umysły są świetnie skoordynowane: uczucia są waŜne dla myśli, a myśli dla uczuć. Jednak kiedy ogarnia nas fala namiętności, równowaga przestaje istnieć, przewagę zdobywa umysł emocjonalny, przytłaczając umysł racjonalny. Tak oto pisał o odwiecznych zmaganiach rozsądku i emocji szesnastowieczny humanista, Erazm z Rotterdamu: [...] o ileŜ bogaciej uposaŜył nas Jowisz w czucia niŜ w rozum, nie chcąc, by Ŝycie ludzkie było całkiem smutne i posępne? Rozumowi do uczuć, to jak łutowi do funta. A prócz tego zapędził Jowisz rozum do ciasnego kącika w głowie, a całą resztę ciała pozostawił namiętnościom. Następnie zaś przeciw jednemu temu rozumowi wypuścił jakby dwu najgwałtowniejszych tyranów – gniew, który obwarował się w grodzisku osierdzia, a więc i w samym źródle Ŝycia, jakim jest serce, i poŜądliwość, co się szeroko panoszy aŜ do głębi łona.13 Jak rósł mózg Aby lepiej zrozumieć, jaką potęŜną władzę mają nad myślącym umysłem emocje i dlaczego uczucie i rozsądek tak często kłócą się z sobą, zastanówmy się nad tym, jak rozwijał się mózg. Mózg człowieka, ze swymi mniej więcej trzema funtami komórek i płynu mózgowo-rdzeniowego, jest około trzykrotnie większy od mózgów naszych najbliŜszych kuzynów - naczelnych. W ciągu milionów lat ewolucji mózg rozwijał się i rozrastał od niŜej połoŜonych, starszych części do 13 Erazm z Rotterdamu, Pochwała głupoty, przeł. E. Jędrkiewicz, Wrocław 1953, s. 34. 16
  • 17. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wyŜszych, będących ich swoistym przetworzeniem i udoskonaleniem. (Rozwój mózgu embriona ludzkiego odzwierciedla z grubsza ten proces ewolucyjny.) Najstarszą i najbardziej prymitywną częścią mózgu, występującą u wszystkich gatunków, które mają system nerwowy choć trochę bardziej rozwinięty od minimalnego, jest pień mózgowy, otaczający szczyt rdzenia kręgowego. Ta pierwotna część mózgu reguluje podstawowe czynności Ŝyciowe, takie jak oddychanie i metabolizm pozostałych organów oraz kontroluje stereotypowe reakcje i ruchy. Nie moŜna powiedzieć, by część ta zdolna była do myślenia i uczenia się; jest ona raczej zespołem zaprogramowanych regulatorów, które „dbają” o to, by ciało funkcjonowało jak naleŜy i reagowało w sposób zapewniający mu przetrwanie. Mózg ten rządził wszechwładnie w epoce gadów: wystarczy wyobrazić sobie węŜa sygnalizującego syczeniem groźbę ataku. Z pnia, tej najstarszej i najbardziej prymitywnej części mózgu, wyłoniły się ośrodki emocjonalne. Po milionach lat, w wyniku postępującej ewolucji, z ośrodków emocjonalnych powstał mózg myślący, czyli nowa kora mózgowa∗, wielka masa pozwijanych tkanek, która tworzy jego wierzchnią warstwę. Fakt, Ŝe myślący mózg powstał z mózgu emocjonalnego, wiele wyjaśnia, jeśli chodzi o związki między myślą i uczuciem; na długo przed pojawieniem się umysłu racjonalnego istniał juŜ bowiem umysł emocjonalny. Najstarszym z korzeni naszego Ŝycia emocjonalnego jest zmysł powonienia albo, ujmując to bardziej precyzyjnie, komórki znajdujące się w płacie węchowym, które odbierają i analizują wraŜenia węchowe. KaŜda Ŝywa istota - bez względu na to, czy jest źródłem poŜywienia, czy teŜ ma właściwości trujące, czy jest partnerem seksualnym, drapieŜcą czy ofiarą - ma charakterystyczny molekularny znak, który moŜe być przenoszony przez wiatr. W owych odległych czasach powonienie było, zdaje się, zmysłem, który miał najwaŜniejsze znaczenie dla przetrwania człowieka. Z płata węchowego zaczęły się wyłaniać pierwotne ośrodki emocji, które ostatecznie rozrosły się do tego stopnia, Ŝe otoczyły zwartą masą zakończenie pnia mózgu. W początkowych stadiach ośrodek powonienia składał się jedynie z cienkich warstw neuronów skupionych razem dla analizowania zapachów. Jedna warstwa odbierała sygnały zapachowe od wąchanego przedmiotu i przydzielała je do odpowiedniej kategorii: jadalny albo trujący, nadający się do odbycia stosunku seksualnego albo nie, wróg albo źródło poŜywienia. Druga warstwa wysyłała poprzez system nerwowy polecenie nakazujące ciału zachować się w określony, odruchowy sposób: gryźć, wypluwać, zbliŜać się, uciekać lub gonić.14 Wraz z pojawieniem się pierwszych ssaków wytworzyły się najwaŜniejsze warstwy mózgu emocjonalnego. Otaczają one pień mózgowy i wyglądają, z grubsza biorąc, jak nieco nadgryziony od dołu obwarzanek. W owo „nadgryzione” miejsce wchodzi pień mózgowy. PoniewaŜ ta część mózgu obejmuje niczym pierścień i obrębia pień mózgowy, zwana jest - od łacińskiego wyrazu „limbus” oznaczającego pierścień - układem limbicznym albo rąbkowym. To nowe terytorium neuronów wzbogaciło pierwotny repertuar mózgu o emocje właściwe15. Kiedy ogarnia nas furia, ∗ Patrz teŜ przypis na s. 52. 14 Takie podstawowe reakcje składały się na to, co moglibyśmy określić mianem „Ŝycia emocjonalnego”, a dokładniej - „Ŝycia instynktowego” tych gatunków. Z punktu widzenia ewolucji są to decyzje, które mają najbardziej istotne znaczenia dla przetrwania kaŜdego gatunku; zwierzęta, które potrafiły robić to dobrze albo wystarczająco dobrze, przetrwały i mogły przekazać swe geny potomstwu. W owych czasach Ŝycie psychiczne istniało jedynie w najbardziej elementarnej formie: zmysły oraz nieskomplikowany repertuar reakcji na docierające do nich bodźce pozwalały jaszczurowi, Ŝabie, ptakowi czy rybie, a moŜe teŜ brontozaurowi, przeŜyć kolejny dzień. Jednak ich mały mózg nie stwarzał jeszcze warunków do pojawiania się w nim tego, co moglibyśmy uznać za emocję. 15 Układ limbiczny i emocje: R. Joseph, „The Naked Neuron: Evolution and the Languages of the Brain and Body”, New York: Plenum Publishing,1993; Paul D. MacLean, The Triune Brain in Evolution, New York: Plenum, 1990. 17
  • 18. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna kiedy znajdujemy się w szponach namiętności, kiedy zakochamy się po uszy albo kiedy cofamy się ze wstrętem czy z przeraŜeniem, to kieruje nami właśnie układ limbiczny. W trakcie dalszego rozwoju układ limbiczny wytworzył dwa potęŜne narzędzia: uczenie się i pamięć. Te rewolucyjne zdobycze pozwoliły zwierzęciu na dokonywanie o wiele doskonalszych wyborów sposobów przetrwania oraz na dostosowywanie reakcji do zmiennych potrzeb, a tym samym na wykroczenie poza stały repertuar automatycznych odruchów. Jeśli jakiś pokarm wywoływał chorobę, następnym razem moŜna go było unikać. Wprawdzie na decyzje dotyczące tego, co jeść, a co odrzucić nadal wpływał w wielkim stopniu lęk, jednak połączenia między płatem węchowym a układem limbicznym wzięły na siebie zadanie rozróŜniania i rozpoznawania zapachów, porównując zapach wyczuwany w danej chwili z zapachami odebranymi poprzednio i zapamiętanymi i odróŜniając w ten sposób to, co dobre, od tego, co złe. Dokonywało tego węchomózgowie, część układu limbicznego będąca elementarną podstawą nowej kory mózgowej, czyli mózgu myślącego. Około 100 milionów lat temu mózg ssaków zaczął się rozwijać w przyspieszonym tempie. Na cienkim, składającym się z dwóch warstw komórek podłoŜu pierwotnej kory mózgowej, która obejmuje okolice kierujące planowaniem, odbieraniem wraŜeń czuciowych i koordynacją ruchów, zaczęły się nadbudowywać nowe warstwy, aby na koniec utworzyć nową korę mózgową. W odróŜnieniu od starej, dwuwarstwowej kory nowa stworzyła niezwykłe moŜliwości intelektualne. Nowa kora mózgu homo sapiens nieporównanie przewyŜszyła wielkością mózgi innych gatunków, wzbogaciła go teŜ o to wszystko, co jest specyficznie ludzkie. Jest ona siedliskiem myśli i zawiera ośrodki, które gromadzą i interpretują wszystkie informacje zbierane przez narządy zmysłów. Do czucia dodaje to, co o nim myślimy, a jednocześnie pozwala nam Ŝywić emocjonalny stosunek do idei, sztuki, symboli i wyobraŜeń. Podczas długiego procesu ewolucji nowa kora mózgowa pozwoliła na rozumne dostosowywanie się do okoliczności, co bez wątpienia ogromnie spotęgowało zdolność przeciwstawiania się przeciwnościom, zwiększając tym samym prawdopodobieństwo przetrwania i przekazania potomstwu genów zawierających program tych samych obwodów i połączeń nerwowych. Tę większą niŜ u innych gatunków zdolność przetrwania zawdzięczamy talentowi nowej kory do strategicznego, długookresowego planowania i innym moŜliwościom umysłu. Poza tym, dziełami nowej kory mózgowej stały są wszystkie osiągnięcia sztuki, cywilizacji i kultury. Ta dodatkowa tkanka wzbogaciła nasze Ŝycie emocjonalne o nowe odcienie. Weźmy choćby miłość. Struktury limbiczne wytwarzają uczucie przyjemności i popęd płciowy, emocje, które są źródłem poŜądania seksualnego i związanych z nim namiętności. Powstanie nowej kory mózgowej i jej połączenia z układem limbicznym umoŜliwiły wytworzenie się będącej podstawą rodziny więzi uczuciowej łączącej matkę z dzieckiem i skłaniającej ją do długotrwałego opiekowania się nim, co umoŜliwia rozwój człowieka. (Gatunki, których mózgi nie mają nowej kory, takie jak gady, pozbawione są uczuć rodzicielskich; kiedy ich potomstwo wykluje się z jaj, musi szybko szukać schronienia, aby nie zostać poŜarte przez własną matkę.) U ludzi więź łącząca rodzicielkę z dzieckiem motywująca do długiego zajmowania się nim i chronienia go pozwala na znaczne przedłuŜenie okresu dzieciństwa, podczas którego dziecko dojrzewa, a jego mózg się rozwija. Kiedy przyglądamy się poszczególnym szczeblom drabiny filogenetycznej, poczynając od gadów, poprzez rezusy, do człowieka, wzrasta masa nowej kory mózgowej. Temu wzrostowi towarzyszy dokonujący się w postępie geometrycznym rozwój wzajemnych połączeń obwodów mózgowych. Im większa liczba tych połączeń, tym większy wachlarz moŜliwych reakcji. Nowa kora mózgowa pozwala nie tylko na subtelne i złoŜone uczucia, ale nawet na moŜliwość uczuciowego stosunku do tego, co czujemy. W mózgach naczelnych jest duŜo więcej nowej kory niŜ w mózgach innych gatunków a mózg człowieka zawiera jej jeszcze więcej niŜ mózgi małp człekokształtnych, co 18
  • 19. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wyjaśnia istnienie duŜo szerszego zakresu reakcji emocjonalnych i ich róŜnorodność. Podczas gdy królik czy rezus ma ograniczony zestaw reakcji powodowanych strachem, większy i bogatszy w nową korę mózg człowieka daje mu szeroką gamę moŜliwości, w tym moŜliwość wykręcenia numeru 999. Im bardziej złoŜony jest system społeczny, tym większe znaczenie ma taka elastyczność reakcji, a nie ma bardziej złoŜonego systemu społecznego na świecie niŜ ten, który stworzyli ludzie.16 Jednak te wyŜsze ośrodki nie rządzą całym naszym Ŝyciem emocjonalnym; w kluczowych sprawach serca, a szczególnie w naglących sytuacjach emocjonalnych, ustępują one - rzec moŜna pierwszeństwa układowi limbicznemu. Skoro tak wiele z wyŜszych ośrodków mózgowych wyrosło z układu limbicznego albo stało się jego przedłuŜeniem, to nic dziwnego, Ŝe mózg emocjonalny odgrywa kluczową rolę w architekturze całego układu nerwowego. Jako korzeń, z którego wyrósł nowy mózg, okolice emocjonalne połączone są niezliczonym mnóstwem obwodów z wszystkimi częściami nowej kory. Daje to ośrodkom odpowiedzialnym za emocje wielką moc oddziaływania na funkcjonowanie reszty mózgu, z jego ośrodkami myśli włącznie. 16 Aspects of emotion conserved across species”, Ned Kalin, M.D., Departments of Psychology and Psychiatry, University of Wisconsin, referat przygotowany na MacArthur Affective Neuroscience Meeting, spotkanie, które odbyło się w listopadzie 1992 r. 19
  • 20. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział II Anatomia porwania emocjonalnego śycie jest komedią dla tych, którzy myślą, i tragedią dla tych, którzy czują. Horace Walpole BYŁO GORĄCE SIERPNIOWE POPOŁUDNIE owego dnia 1963 roku, kiedy Martin Luther King wygłosił swe słynne przemówienie zaczynające się od słów: „Miałem sen” do tłumu maszerującego w obronie praw obywatelskich na Waszyngton. Tego dnia Richard Robles, doświadczony włamywacz, który został właśnie warunkowo zwolniony z więzienia, gdzie odsiadywał trzyletni wyrok za ponad sto włamań, których dokonał, aby zdobyć pieniądze na zaspokojenie głodu heroiny, postanowił zrobić jeszcze jeden skok. Jak później oświadczył, chciał skończyć z przestępstwami i zacząć uczciwe Ŝycie, ale rozpaczliwie potrzebował pieniędzy dla swej konkubiny i ich wspólnej trzyletniej córeczki. Apartament, do którego włamał się owego dnia, naleŜał do dwóch młodych kobiet - dwudziestojednoletniej Janice Wylie, pracowniczki magazynu „Newsweek”, i dwudziestotrzyletniej Emily Hoffert, nauczycielki szkoły podstawowej. ChociaŜ Robles wybrał ten znajdujący się w budynku przy eleganckiej Upper East Side apartament właśnie dlatego, Ŝe spodziewał się, iŜ w chwili włamania nie będzie nikogo w środku, zastał tam Wylie. GroŜąc jej noŜem, związał ją. Kiedy wychodził, wróciła Hoffert. Chcąc bezpiecznie uciec, Robles zaczął ją teŜ krępować. Jak opowiada po latach, kiedy wiązał Hoffert, Janice Wylie ostrzegła go, Ŝe nie uda mu się ujść kary, bo zapamięta jego twarz i pomoŜe policji go odnaleźć. Robles, który wcześniej przyrzekł sobie, Ŝe będzie to jego ostatnie włamanie, wpadł w panikę i stracił zupełnie kontrolę nad sobą. W napadzie szału chwycił butelkę z wodą sodową i zaczął nią tłuc obie kobiety, dopóki nie straciły przytomności, a potem, ogarnięty wściekłością i strachem, zadał im wiele ciosów noŜem kuchennym. Patrząc z perspektywy dwudziestu pięciu lat od tamtej chwili na to, co zrobił, Robles biadał: „Dostałem świra. Po prostu zakotłowało mi się we łbie”. Robles ma mnóstwo czasu na rozpamiętywanie swego czynu i Ŝałowanie tych kilku minut nieopanowanej wściekłości. W chwili pisania tej ksiąŜki, dobrych trzydzieści lat po tym wydarzeniu, nadal siedzi w więzieniu za podwójne morderstwo. Takie eksplozje emocjonalne są czymś w rodzaju „porwania” czy „uprowadzenia”∗ systemu nerwowego. Istnieją fakty zdające się świadczyć, Ŝe w takich chwilach pewien ośrodek w mózgu limbicznym ogłasza stan wyjątkowy, podporządkowując swoim pilnym zadaniom pozostałą część mózgu. Porwanie takie przebiega błyskawicznie, uruchamiając reakcję organizmu, zanim nowa kora, czyli mózg myślący, zda sobie w pełni sprawę z tego, co się dzieje. W takiej sytuacji nie ma oczywiście mowy o zastanawianiu się, czy podjęte działania są właściwe. Charakterystyczną cechą uprowadzenia jest i to, Ŝe kiedy ów krytyczny moment minie, osoba jeszcze przed chwilą owładnięta gwałtownymi emocjami nie wie, co ją „napadło”. Uprowadzenia te nie są bynajmniej rzadkimi, strasznymi przypadkami prowadzącymi do tak brutalnych przestępstw jak opisane powyŜej podwójne morderstwo. W mniej groźnej, co wcale nie znaczy, Ŝe mniej intensywnej, formie zdarzają się dość często nam wszystkim. Pomyślmy tylko o tym, kiedy ostatni raz straciliśmy kontrolę nad sobą, wybuchając złością na Ŝonę, męŜa czy dziecko albo na kierowcę innego samochodu, a potem, uspokoiwszy się i przeanalizowawszy ∗ Występujące w oryginale hijacking znaczy dokładnie tyle co „porwanie, uprowadzenie (np. samolotu)”. Po wielu konsultacjach zdecydowaliśmy się na pozostawienie takiego właśnie tłumaczenia owego terminu jako najtrafniej określającego to, co się dzieje wówczas z systemem nerwowym człowieka - przyp. red. 20
  • 21. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna chłodno całą sytuację, doszliśmy do wniosku, Ŝe nasza reakcja była zupełnie niewspółmierna do wydarzenia, które ją wywołało. Według wszelkiego prawdopodobieństwa był to właśnie przypadek takiego uprowadzenia, „przewrotu” w systemie nerwowym, którego - jak się przekonamy - dokonało ciało migdałowate, jeden z ośrodków układu limbicznego. Nie wszystkie uprowadzenia będące dziełem układu limbicznego są tak niepokojące. Kiedy ktoś, usłyszawszy zabawny dowcip, ryknie ogłuszającym śmiechem, to jest to równieŜ reakcja limbiczna. Układ ten działa bowiem takŜe w chwilach ogromnej radości. Kiedy Dan Jansen po wielu nieudanych próbach zdobycia złotego medalu olimpijskiego w łyŜwiarstwie szybkim (co przyrzekł swej umierającej siostrze) zajął w końcu pierwsze miejsce w wyścigu na 1000 metrów na olimpiadzie zimowej w Norwegii w 1994 roku, jego Ŝona zasłabła z wraŜenia i musieli jej udzielić pomocy lekarze dyŜurujący na miejscu zawodów. Siedlisko wszystkich namiętności Ciało migdałowate u ludzi jest skupiskiem wzajemnie połączonych struktur o kształcie migdała (stąd bierze się jego nazwa), znajdującym się nad pniem mózgu, koło podstawy kręgu limbicznego. Są dwa takie ciała, po jednym z kaŜdej strony mózgu, umieszczone z boków głowy. W porównaniu z ciałem migdałowatym u naszych najbliŜszych kuzynów, małp człekokształtnych, ludzkie ciało migdałowate jest dość duŜe. Hipokamp i ciało migdałowate były dwiema głównymi częściami pierwotnego węchomózgowia, z którego w procesie ewolucji rozwinęła się kora mózgowa, a potem nowa kora mózgowa. Te struktury limbiczne są do dnia dzisiejszego odpowiedzialne za znaczną część procesów uczenia się i zapamiętywania, a ciało migdałowate wyspecjalizowało się w sprawach emocjonalnych. JeŜeli odetnie się jego połączenia z resztą mózgu, to nie jest on w stanie ocenić emocjonalnego znaczenia zdarzeń. Stan ten określany jest niekiedy mianem „ślepoty uczuciowej”. Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. Pewnemu młodemu człowiekowi usunięto ciało migdałowate, aby zapobiec powaŜnym atakom padaczki. Od tamtej pory przestał zupełnie interesować się ludźmi i wolał przebywać sam. Choć był w stanie prowadzić rozmowy, przestał poznawać przyjaciół, krewnych, a nawet własną matkę i nie reagował na ich rozpacz z powodu okazywanej im obojętności. Pozbawiony ciała migdałowatego, zdawał się nie mieć Ŝadnych uczuć.1 Ciało migdałowate pełni rolę magazynu pamięci emocjonalnej, a tym samym znaczeń, jakie mają dla nas poszczególne osoby czy przedmioty; Ŝyjąc bez niego, tracimy to rozeznanie. Z ciałem migdałowatym łączy się nie tylko miłość i przywiązanie, bowiem zaleŜą od niego wszystkie uczucia. Zwierzęta, którym usunięto ciało migdałowate albo przecięto połączenia wiąŜące je z pozostałymi częściami mózgu, przestają odczuwać strach i wściekłość, tracą popęd do rywalizacji i współpracy i przestają się orientować, jakie jest ich miejsce w strukturze społecznej grupy, do której naleŜą. Zanikają u nich albo ulegają znacznemu osłabieniu wszelkie emocje. Ciało migdałowate i znajdująca się obok niego struktura zwana zakrętem obręczy uruchamiają wydzielanie się łez, sygnału emocjonalnego, który wysyłają jedynie ludzie. Obejmowanie, głaskanie, gładzenie i inne pocieszające gesty uspokajają te okolice mózgu, sprawiając, Ŝe przestajemy szlochać. Bez ciała migdałowatego nie byłoby łez, których potoki staramy się powstrzymać, okazując komuś współczucie. Kluczową rolę ciała migdałowatego w funkcjonowaniu mózgu emocjonalnego odkrył Joseph LeDoux, neurolog z Center for Neural Science [Ośrodka Neurologii] na Uniwersytecie 1 Przypadek męŜczyzny bez Ŝadnych uczuć został opisany przez R. Josepha, dz. cyt., s. 83. Z drugiej strony, u osób, które nie mają ciał migdałowatego, mogą zachować się pewne ślady uczuć (zob.: Paul Ekma, Richard Davidson (red.), Questions About Emotion, New York: Oxford University Press,1994). Te róŜne odkrycia mogą zaleŜeć od tego, których części ciała migdałowatego i związanych z nią obwodów brakuje u osób badanych; do opracowania szczegółowej neurologii emocji jest jeszcze daleko. 21
  • 22. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Nowojorskim.2 LeDoux jest przedstawicielem pokolenia neurochirurgów korzystających z nowoczesnych metod i technologii pozwalających śledzić pracę mózgu z niedostępną dotąd precyzją i ukazujących jego tajemnice zupełnie nieprzeniknione dla poprzednich pokoleń badaczy. Jego odkrycia dotyczące połączeń nerwowych w mózgu emocjonalnym obalają stare poglądy na temat układu limbicznego, poniewaŜ w ich świetle okazuje się, Ŝe główne miejsce w jego funkcjonowaniu zajmuje ciało migdałowate, a inne struktury limbiczne pełnią zupełnie inne role niŜ dotychczas przypuszczano.3 Badania LeDoux wyjaśniają, w jaki sposób ciało migdałowate moŜe przejąć kontrolę nad tym, co robimy, kiedy mózg myślący, czyli nowa kora, nadal zastanawia się nad tym, jaką podjąć decyzję. Jak się przekonamy, ciało migdałowate i wzajemne oddziaływania zachodzące między nim a nową korą mózgową tworzą rdzeń inteligencji emocjonalnej. Nerwowy system alarmowy Najbardziej intrygujące, a jednocześnie najdobitniej świadczące o sile emocji i roli, jaką odgrywają one w naszym Ŝyciu psychicznym, są chwile, kiedy w nagłym porywie namiętności dokonujemy czynów, których później, po opadnięciu emocji, Ŝałujemy. Zastanawiamy się, jak doszło do tego, Ŝe postąpiliśmy tak irracjonalnie. Prześledźmy następującą historię. Młoda kobieta przyjechała do Bostonu specjalnie po to, Ŝeby zjeść obiad z przyjacielem. Spędziła dwie godziny w samochodzie. Podczas obiadu przyjaciel dał jej prezent, rzadką rycinę przywiezioną z Hiszpanii, którą juŜ od dawna chciała mieć. Jednak jej radość skończyła się w chwili, kiedy na jej propozycję, by poszli do kina, przyjaciel odparł, Ŝe nie moŜe spędzić z nią popołudnia, gdyŜ ma trening softballa. Do głębi zraniona, wybuchnęła płaczem, wstała, wyszła z kawiarni i pod wpływem chwilowego impulsu wrzuciła rycinę do kosza na śmieci. Wspominając po paru miesiącach to zdarzenie, Ŝałowała nie tego, Ŝe wyszła, ale Ŝe straciła rycinę. W takich właśnie momentach, kiedy impulsywne uczucie zagłusza rozsądek, kluczową rolę odgrywa niedawno odkryta funkcja ciała migdałowatego. Analizuje sygnały napływające od narządów zmysłu, nastawiając się na wyłapywanie tych, które świadczą o moŜliwych kłopotach. Sprawia to, Ŝe zajmuje ono bardzo waŜną pozycję w naszym Ŝyciu psychicznym, będąc czymś w rodzaju wartownika, który zatrzymuje i sprawdza kaŜde docierające do mózgu wraŜenie, zadając pytania tylko jednego, najbardziej prymitywnego rodzaju: „Czy jest to coś, czego nienawidzę? Coś, co sprawia mi ból? Coś, czego się boję?” Jeśli odpowiedź na któreś z tych pytań brzmi „tak”, to ciało migdałowate reaguje błyskawicznie, jak nerwowy system alarmowy, przekazując do wszystkich części mózgu wiadomość o zagroŜeniu. 2 Jak wielu innych neurologów, LeDoux pracuje nad zagadnieniami o róŜnym poziomie ogólności, badając na przykład jak konkretne uszkodzenia mózgu szczura wpływają na zmiany w jego zachowaniu, śledząc Ŝmudnie drogę pojedynczych neuronów, opracowując skomplikowane eksperymenty w celu warunkowania strachu u szczurów, których mózgi zostały chirurgicznie zmienione. Jego odkrycia, podobnie jak wiele innych tu opisywanych, stanowią forpocztę badań neurologicznych, dlatego teŜ wypływające z nich wnioski, szczególnie te, które - opierając się na surowych danych - wydają się umoŜliwiać zrozumienie naszego Ŝycia emocjonalnego, mają charakter nieco spekulatywny. Jednak odkrycia LeDoux potwierdza stale rosnąca liczba dowodów dostarczanych przez innych neurologów, którzy wytrwale obnaŜają neuronalne podstawy emocji. Zob. na przykład: Joseph LeDoux, „Sensory Systems and Emotion”, Integrative Psychiatry, 4, 1986; Joseph LeDoux, „Emotion and the Limbic System Concept”, Concepts in Neuroscience 2, 1992. 3 Myśl o tym, Ŝe układ limbiczny jest emocjonalnym ośrodkiem mózgu, wysunął neurolog Paul MacLean juŜ ponad czterdzieści lat temu. Odkrycia ostatnich lat, (np. LeDoux), doprowadziły do dokładniejszego opracowania tej koncepcji, wykazując Ŝe niektóre z centralnych struktur układu limbicznego, takie jak hipokamp, nie są tak bezpośrednio związane z powstawaniem emocji, jak dotąd sądzono, natomiast duŜo większe znaczenie odgrywają obwody nerwowe łączące ciało migdałowate z innymi częściami mózgu, zwłaszcza przednimi częściami płatów czołowych. Poza tym staje się coraz bardziej jasne, Ŝe róŜne emocje mogą angaŜować róŜne części mózgu. Ostatnio uwaŜa się, Ŝe nie ma w mózgu Ŝadnej takiej części, którą moŜna by określić jako „mózg emocjonalny”, ale Ŝe raczej istnieje kilka układów połączeń nerwowych, które rozdzielają funkcję kierowania daną emocją pomiędzy róŜne, ale działające w koordynacji, części mózgu. Neurolodzy spekulują, Ŝe kiedy zakończone zostanie dzieło sporządzania „mózgowej” mapy emocji, to kaŜda waŜniejsza emocja będzie miała swoją własną topografię, odrębną mapę, która przedstawiać będzie drogi nerwowe określające jej unikatowe cechy, chociaŜ jest wielce prawdopodobne, Ŝe połączenia te zbiegać się będą w kluczowych punktach układu limbicznego, takich jak ciało migdałowate i przednie części płatów czołowych. Zob.: Joseph LeDoux, „Emotional Memory Systems in the Brain”, Behavioral and Brain Research, 58, 1993. 22
  • 23. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna W architekturze mózgu ciało migdałowate jest czymś w rodzaju centrali alarmowej, gdzie czuwają przy telefonach operatorzy gotowi wezwać na pomoc policję, straŜ poŜarną i zawiadomić sąsiada, gdy tylko zainstalowany w budynku system czujników zasygnalizuje jakieś kłopoty. Kiedy ogłosi alarm spowodowany, powiedzmy, strachem, wysyła pilne zawiadomienia do wszystkich waŜniejszych części mózgu: uruchamia proces wydzielania się hormonów aktywizujących ciało do walki lub ucieczki, mobilizuje ośrodki zawiadujące ruchami, pobudza układ sercowo-naczyniowy, mięśniowy i organy wewnętrzne.4 Inne obwody nerwowe dają sygnał do wydzielania duŜych dawek noradrenaliny, hormonu zwiększającego reaktywność kluczowych okolic mózgu włącznie z tymi, które zaostrzają czujność zmysłów, wprawiając tym samym mózg w stan pogotowia. Dodatkowe sygnały płynące z ciała migdałowatego do pnia mózgu nakazują mu wykrzywić twarz w grymasie przeraŜenia, zatrzymać wszelkie niezwiązane ze stanem pogotowia ruchy mięśni, przyspieszyć rytm serca, podnieść ciśnienie krwi i zwolnić oddychanie. Inne przykuwają uwagę do przedmiotu lub osoby wzbudzającej w nas strach i przygotowują mięśnie do odpowiedniej reakcji. Jednocześnie korowe układy pamięci zostają zmuszone do przywołania wszelkiej posiadanej wiedzy na temat źródła zagroŜenia, usuwając w cień inne myśli. A jest to zaledwie część starannie skoordynowanego zespołu zmian, które zarządza ciało migdałowate, przejmując komendę nad róŜnymi okolicami mózgu (bardziej szczegółowy opis podaje Dodatek C.) Rozległa sieć połączeń nerwowych pozwala mu na przejęcie w wypadku zagroŜenia kontroli nad całym mózgiem, włącznie z umysłem racjonalnym, i kierowanie nim. StraŜnik emocji Znajomy opowiedział mi, co przydarzyło mu się w czasie wakacji, które spędzał w Anglii. Zjadłszy lekki posiłek w połoŜonej nad kanałem kawiarni, poszedł na przechadzkę. Kiedy schodził po kamiennych stopniach na brzeg kanału, ujrzał nagle dziewczynę wpatrującą się w wodę z zastygłą w przeraŜeniu twarzą. Zanim zdąŜył pomyśleć, dlaczego to robi, wskoczył w marynarce i krawacie do wody. Dopiero tam zdał sobie sprawę z tego, Ŝe dziewczyna patrzy z przeraŜeniem na kilkuletnie topiące się dziecko i uratował malca. Co sprawiło, Ŝe skoczył do wody, zanim pomyślał, co robi? Najprawdopodobniej odpowiedź kryje się w działaniu ciała migdałowatego. Jedno z najbardziej doniosłych odkryć ostatniej dekady dotyczących natury emocji, którego dokonał LeDoux, ukazuje jak architektura mózgu nadaje ciału migdałowatemu uprzywilejowaną pozycję emocjonalnego straŜnika, który moŜe zaalarmować cały mózg i zawładnąć nim w chwili potrzeby.5 Badania LeDoux dowiodły, Ŝe sygnały sensoryczne wysyłane przez oko czy ucho do mózgu płyną najpierw do wzgórza, a potem - przez pojedynczą synapsę - do ciała migdałowatego; drugi sygnał ze wzgórza skierowany jest do nowej tkanki, mózgu myślącego. To połączenie pozwala ciału migdałowatemu na rozpoczęcie reakcji na impulsy czuciowe przed wkroczeniem do akcji nowej kory, która przepuszcza informacje uzyskane z narządów zmysłów przez kilka poziomów połączeń mózgowych, zanim w pełni je pojmie i na koniec przystąpi do lepiej obmyślanej i przygotowanej reakcji. Badania LeDoux mają przełomowe znaczenie dla zrozumienia Ŝycia emocjonalnego, poniewaŜ jest to pierwsza praca ukazująca drogi nerwowe uczuć omijające nową korę. Uczucia, które obierają ową bezpośrednią drogę prowadzącą przez ciało migdałowate, obejmują nasze najbardziej prymitywne i najsilniejsze emocje. Odkrycie tego połączenia w duŜym stopniu wyjaśnia, dlaczego emocje biorą często górę nad rozsądkiem. 4 Analiza ta opiera się na wspaniałym syntentycznym opracowaniu tego zagadnienia w: Jerome Kagan, Galen’s Prophecy, New York: Basic Books, 1994. 5 Pisałem o badaniach Josepha LeDoux w „The New York Times” z 15 sierpnia 1989 r. Omówienie ich w tym rozdziale opiera się na wywiadach z nim i kilku spośród jego artykułów, w tym: Joseph LeDoux, „ Emotional Memory Systems in the Brain”, Behavioral Brain Research 58, 1993; Joseph LeDoux, „Emotion, Memory and the Brain”, Scientic American, June 1994; Joseph LeDoux, „Emotion and the Limbic System Concept”, Concepts in Neuroscience 2, 1992. 23
  • 24. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Dotychczas w naukach zajmujących się badaniem układu nerwowego panował pogląd, zgodnie z którym oczy, uszy i inne narządy zmysłów wysyłają impulsy do wzgórza, skąd płyną one do ośrodków czuciowych kory mózgowej, gdzie składane są razem, tworząc postrzegane przez nas obrazy przedmiotów. Sygnały te są następnie klasyfikowane ze względu na swe znaczenie, dzięki czemu mózg rozpoznaje, czym jest kaŜdy przedmiot i co oznacza jego obecność. Z nowej kory - według tej starej teorii - sygnały przesyłane są do układu limbicznego, który uruchamia mechanizm reakcji całego mózgu i reszty ciała. Istotnie, przewaŜnie odbywa się to w taki właśnie sposób, ale LeDoux odkrył, Ŝe oprócz znanej juŜ od dość dawna szerszej drogi, która biegnie do kory, istnieje teŜ mniejsza wiązka neuronów prowadząca ze wzgórza bezpośrednio do ciała migdałowatego. Ta węŜsza i krótsza droga, będąca czymś w rodzaju wydeptanej na skróty ścieŜki, pozwala ciału migdałowatemu na odbiór pewnych impulsów bezpośrednio od narządów zmysłów i uruchomienia reakcji, zanim zostaną one w pełni zarejestrowane przez korę. Odkrycie to obala pogląd, jakoby ciało migdałowate musiało przy wytwarzaniu swych reakcji emocjonalnych całkowicie polegać na sygnałach płynących z kory. Okazuje się, Ŝe korzystając z owej bocznej, awaryjnej drogi, moŜe ono uruchomić reakcję emocjonalną juŜ w momencie, kiedy dopiero zaczyna działać połączenie między nim a korą. Ciało migdałowate moŜe skłonić nas do działania juŜ wtedy, kiedy wolniej reagująca - ale lepiej poinformowana - nowa kora opracowuje dopiero swój bardziej subtelny plan akcji. LeDoux dokonał swego odkrycia rewolucjonizującego wiedzę o drogach nerwowych emocji, prowadząc badania nad strachem u zwierząt. W rozstrzygającym eksperymencie zniszczył okolice słuchowe kory mózgowej u szczurów, a potem wystawił zwierzęta na pewien dźwięk połączony ze wstrząsem elektrycznym. Szczury szybko nauczyły się reagować strachem na ten dźwięk, mimo Ŝe ich kora nie mogła rejestrować wywoływanych przezeń impulsów. Docierały one drogą prowadzącą bezpośrednio od ucha, przez wzgórze, do ciała migdałowatego, omijając wszystkie wyŜsze połączenia. 24
  • 25. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Ujmując rzecz krótko: szczury nauczyły się reagować emocjonalnie bez angaŜowania wyŜej zorganizowanych ośrodków czuciowych w korze mózgowej. Ciało migdałowate samodzielnie postrzegało i zapamiętywało impulsy oraz uruchamiało mechanizm strachu. „Z anatomicznego punktu widzenia - powiedział mi LeDoux - układ emocjonalny moŜe działać niezaleŜnie od nowej kory. Niektóre reakcje i pamięć emocjonalna mogą kształtować się bez Ŝadnego udziału świadomości i rozumu.” Ciało migdałowate moŜe przechowywać zasób wspomnień i reakcji, które odtwarzamy, nie zdając sobie w pełni sprawy, dlaczego właśnie tak się zachowujemy, poniewaŜ droga na skróty biegnąca do niego ze wzgórza zupełnie omija korę. To obejście kory zdaje się pozwalać ciału migdałowatemu na pełnienie roli przechowalni dąŜeń i wspomnień emocjonalnych, których nigdy nie jesteśmy w pełni świadomi. LeDoux wysuwa hipotezę, Ŝe owa ukryta rola, jaką pełni w funkcjonowaniu pamięci ciało migdałowate, wyjaśnia takie dziwne reakcje jak, na przykład, stwierdzona w pewnym eksperymencie skłonność ludzi do preferowania dziwacznych kształtów figur geometrycznych, które wyświetlano im tak szybko, Ŝe w ogóle nie byli świadomi tego, Ŝe je widzieli?6 Inne badania wykazały, Ŝe w pierwszych kilkutysięcznych sekundy postrzegania czegoś nie tylko nieświadomie pojmujemy, co to jest, ale takŜe decydujemy, czy się to nam podoba czy nie; „poznająca nieświadomość” zapoznaje naszą świadomość nie tylko z istotą tego, co widzimy, ale równieŜ z opinią o tym.7 Nasze emocje mają swój własny umysł, który moŜe mieć poglądy zupełnie niezaleŜne od umysłu racjonalnego. Specjalista od pamięci emocjonalnej 6 William Raft Kunst-Wilson, R.B. Zajonc, „Affective Discrimination of Stimuli That Cannot Be Recognized”, Science (Feb. 1, 1980). 7 JohnA. Bargh, „First Second: The Preconscious in Social Interactions”, referat przedstawiony na posiedzeniu Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego [American Psychological Society] w Waszyngtonie (w czerwcu 1994 roku). 25
  • 26. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Te nieświadome opinie są wspomnieniami emocjonalnymi, a ich magazynem jest ciało migdałowate. Badania LeDoux i innych neurologów zdają się świadczyć, Ŝe hipokamp, przez długi czas uwaŜany za kluczową strukturę układu limbicznego, bardziej angaŜuje się w rejestrowanie i nadawanie sensu schematom percepcyjnym niŜ w reakcje emocjonalne. Główny wkład hipokampu polega na dostarczaniu istotnych dla znaczeń emocjonalnych wyraźnych wspomnień kontekstu sytuacyjnego zapamiętanych spostrzeŜeń. To właśnie on rozpoznaje róŜnice znaczeń między, powiedzmy, niedźwiedziem w ogrodzie zoologicznym a tym samym zwierzęciem na podwórku. Podczas gdy hipokamp zapamiętuje suche fakty, ciało migdałowate przechowuje ich emocjonalną otoczkę. JeŜeli staramy się, wyprzedzić inny samochód i o włos unikamy zderzenia czołowego z pojazdem nadjeŜdŜającym z przeciwka, to hipokamp zapamiętuje szczegóły tego zdarzenia, takie jak odcinek drogi, na którym do tego doszło, osoby, które z nami były, czy wygląd drugiego samochodu, ale falę niepokoju ogarniającą nas zawsze potem, gdy w podobnych okolicznościach chcemy wyprzedzić inny samochód, wywołuje ciało migdałowate. LeDoux wyłoŜył mi to tak: „Hipokamp odgrywa kluczową rolę w rozpoznawaniu przez pana jakiejś twarzy jako twarzy pana kuzynki. Ale to ciało migdałowate dodaje, Ŝe właściwie pan jej nie lubi.” Mózg uŜywa prostej, ale chytrej metody, aby wspomnienia emocjonalne rejestrować ze szczególną mocą - ten sam neurochemiczny system alarmowy, który pobudza ciało do reagowania walką lub ucieczką na zagraŜające Ŝyciu nagłe wydarzenia, sprawia, Ŝe momenty te odciskają się bardzo wyraziście w pamięci.8 Pod wpływem stresu (albo niepokoju, przypuszczalnie równieŜ intensywnego uczucia radości) nerw biegnący z mózgu do nadnerczy uruchamia wydzielanie się adrenaliny i noradrenaliny - hormonów, których fala rozchodzi się po całym ciele - przygotowując je do odparcia zagroŜenia. Hormony te pobudzają receptory nerwu błędnego, który, przenosząc z mózgu impulsy regulujące pracę serca, przekazuje teŜ z powrotem do mózgu sygnały zwrotne przez adrenalinę i noradrenalinę. Głównym ośrodkiem w mózgu odbierającym te sygnały jest ciało migdałowate. Pobudzają one znajdujące się w nim neurony do zasygnalizowania innym obszarom mózgu, Ŝe trzeba dobrze zapamiętać to, co się w danej chwili dzieje. To pobudzenie ciała migdałowego zdaje się wdrukowywać w pamięć z dodatkową siłą większość momentów pobudzenia emocjonalnego i dlatego właśnie jest bardziej prawdopodobne, Ŝe zapamiętamy, gdzie mieliśmy pierwszą randkę albo co robiliśmy w chwili, gdy usłyszeliśmy wiadomość o katastrofie promu kosmicznego „Challenger”. Im silniejsze jest pobudzenie ciała migdałowatego, tym silniejsze utrwalenie przeŜyć, które napełniły nas największym przeraŜeniem albo wywołały największy wstrząs i stają się częścią najbardziej niezatartych wspomnień. Oznacza to, Ŝe mózg ma dwa układy pamięci jeden przeznaczony do rejestrowania zwykłych wydarzeń, a drugi do przechowywania faktów silnie nacechowanych emocjonalnie. Specjalny układ pamięci dla zapisywania zdarzeń wywołujących wielkie emocje ma oczywiście ogromne znaczenie w procesie ewolucji, poniewaŜ zapewnia zwierzętom dokładne zapamiętywanie tego, co je przeraŜa, oraz tego, co sprawia im przyjemność. JednakŜe obecnie takie Ŝywe wspomnienia emocjonalne mogą stać się fałszywymi wskazówkami. Anachroniczne alarmy nerwowe Wadą alarmów wywoływanych przez układ nerwowy jest to, Ŝe pilne wieści o zagroŜeniu wysyłane przez ciało migdałowate są niekiedy, a raczej dość często, anachroniczne, szczególnie w zmiennym świecie społecznym, w którym Ŝyjemy. Jako magazyn pamięci emocjonalnej ciało migdałowate bada doniesienia naszych zmysłów, porównując to, co się dzieje, z tym, co się zdarzyło w przeszłości. To porównywanie opiera się na zasadzie skojarzeń - jeśli jeden z 8 Larry Cahill i in., „Beta-adrenergic activation and memory for emotional events”, Nature (Oct. 20, 1994) 26
  • 27. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna kluczowych momentów obecnej sytuacji podobny jest do jakiejś sytuacji z przeszłości, to ciało migdałowate moŜe stwierdzić, Ŝe jest to sytuacja tego samego rodzaju (właśnie dla tego obwód ten działa tak niestarannie, nie czekając na pełne potwierdzenie uzyskanych informacji). Wówczas gorączkowo nakazuje nam reagować na aktualną sytuację w sposób wdrukowany dawno temu, myślami, emocjami i działaniami, którymi nauczyliśmy się odpowiadać na wydarzenia tylko nieznacznie podobne, ale do tego stopnia przypominające obecne, aby zaalarmować ciało migdałowate. I tak byłą sanitariuszkę, która w czasie wojny przeŜyła wstrząs, opatrując straszne rany nieprzerwanie napływającemu do szpitala strumieniowi Ŝołnierzy, ogarnia nagle panika połączona ze wstrętem i odrazą, kiedy wiele lat potem, otwierając drzwi są, szafy, czuje wydobywający się stamtąd smród, którego źródłem okazuje się zabrudzona pielucha wciśnięta tam przez małe dziecko. Wystarczyło kilka przypadkowych elementów tej sytuacji, które wydały się ciału migdałowatemu podobne do dawnego zagroŜenia, by ogłosić stan pogotowia. Kłopot w tym, Ŝe emocjonalnie nacechowanym wspomnieniom, które posiadają moc uruchamiania reakcji potrzebnych w sytuacjach kryzysowych, towarzyszą równie anachroniczne sposoby reagowania na w rzeczywistości tylko pozornie podobne sytuacje. Brak precyzji mózgu emocjonalnego w rozeznaniu sytuacji w takich chwilach wzmaga dodatkowo fakt, Ŝe wiele silnych wspomnień emocjonalnych pochodzi z pierwszych lat Ŝycia i dotyczy stosunków między dzieckiem i jego opiekunami. Odnosi się to szczególnie do wydarzeń traumatycznych, takich jak bicie albo całkowite zaniedbywanie. W tym wczesnym okresie Ŝycia inne struktury mózgu, szczególnie hipokamp, który pełni kluczową rolę we wspomnieniach narracyjnych, i nowa kora, siedlisko myśli racjonalnych, nie są jeszcze w pełni rozwinięte. Ciało migdałowate hipokamp współdziałają ze sobą w procesie zapamiętywania, aczkolwiek kaŜde z nich gromadzi i odnajduje informacje leŜące w centrum jego zainteresowania niezaleŜnie od drugiego. Podczas gdy hipokamp wyszukuje informacje w zgromadzonych przez siebie zasobach, ciało migdałowate ocenia, czy mają one jakąś emocjonalną wartość. Jednak ciało migdałowate, które dojrzewa bardzo szybko w mózgu małego dziecka, bliŜsze jest w chwili urodzenia postaci w pełni ukształtowanej. LeDoux, wskazując na rolę, jaką odgrywa ciało migdałowate w dzieciństwie, potwierdza to, co od dawna jest podstawowym dogmatem psychoanalizy, Ŝe mianowicie interakcje zachodzące między dzieckiem a otoczeniem w pierwszych latach jego Ŝycia składają się na zbiór nauk emocjonalnych opartych na przystosowywaniu się i zawodach, których dziecko doznaje w kontaktach z opiekunami.9 Mają one, zdaniem LeDoux, potęŜny wpływ na całe późniejsze zachowanie się człowieka, ale są niezmiernie trudne do zrozumienia dla człowieka dorosłego, poniewaŜ przechowywane są w ciele migdałowatym jako nie ujęte w słowa, a jedynie jako z grubsza naszkicowane schematy Ŝycia emocjonalnego. PoniewaŜ te najwcześniejsze wspomnienia emocjonalne gromadzą się wówczas, kiedy dzieciom brakuje słów na określenie swoich doświadczeń, to gdy zostaną przywołane w późniejszych okresach Ŝycia, nie dysponujemy odpowiadającym im zbiorem artykułowanych myśli i nie potrafimy opisać reakcji, które nam narzucają. A zatem przyczyną tego, Ŝe tak nas zaskakują nasze wybuchy emocji, jest fakt, Ŝe często pochodzą one z wczesnego okresu naszego Ŝycia, kiedy zdarzenia zachodzące wokół oszałamiały nas i nie dysponowaliśmy słowami umoŜliwiającymi ich zrozumienie. MoŜemy doświadczać owych chaotycznych uczuć, ale nie mamy słów na opisanie wspomnień, które je ukształtowały. Kiedy emocje są gwałtowne i pochopne 9 Teoria psychoanalityczna i dojrzewanie mózgu: najbardziej szczegółowe omówienie pierwszych lat Ŝycia i emocjonalnych konsekwencji rozwoju mózgu zawiera: Allan Schore, Affect Regulation and the Origin of Self, Hillsdale, N.J. Lawrence Erlbaum Associates, 1994. 27
  • 28. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Było około trzeciej nad ranem, kiedy jakiś wielki przedmiot przedziurawił z hukiem sufit w rogu mojej sypialni i wpadł do środka, a za nim posypała się na podłogę zawartość strychu. W jednej sekundzie wyskoczyłem z łóŜka i ogarnięty przeraŜeniem, Ŝe zaraz runie cały sufit, wybiegłem z pokoju. Potem, uświadomiwszy sobie, Ŝe nic mi się nie stało, zajrzałem ostroŜnie do sypialni, aby zobaczyć, co spowodowało całe to zniszczenie i odkryłem, Ŝe dźwięk, który wziąłem za huk walącego się sufitu, był w istocie rzeczy łoskotem osypującego się stosu pudeł, które Ŝona ustawiła w rogu pokoju, robiąc poprzedniego dnia porządki w swojej szafie. Nic nie posypało się ze strychu, bo nie było tam w ogóle Ŝadnego strychu. Sufit był nietknięty, ja teŜ. Fakt, Ŝe wyskoczyłem, będąc jeszcze w półśnie, z łóŜka - co ta mogłoby ocalić mi Ŝycie albo uchronić przed kalectwem, gdyby od sufit rzeczywiście walił mi się na głowę - ilustruje, jaką potęgą dysponuje ciało migdałowate, by popchnąć nas do działania w sytuacji zagroŜenia, zanim nasza kora zda sobie w pełni sprawę z tego, co się naprawdę dzieje. Te parę chwil róŜnicy ma istotne znaczenie. Droga awaryjna, którą biegną impulsy od oka czy ucha przez wzgórze do ciała migdałowatego, pozwala zyskać na czasie te w momencie zagroŜenia, kiedy niezbędna jest natychmiastowa reakcja. Ale połączenie wzgórza z ciałem migdałowatym przesyła tylko małą część impulsów czuciowych; większa część dociera do kory główną drogą. A zatem to, co odbiera ciało migdałowate za pośrednictwem owej linii ekspresowej, jest w najlepszym wypadku zaledwie niedokładnym sygnałem, który wystarcza tylko jako ostrzeŜenie. Jak mówi LeDoux: „Nie musisz dokładnie wiedzieć, czym coś jest, aby zorientować się, Ŝe moŜe być groźne”.10 To bezpośrednie połączenie jest wielką zaletą w skali czasu mózgu, którą mierzy się w tysięcznych częściach sekundy. Ciało się migdałowate u szczurów rozpoczyna reakcję na bodźce docierające od postrzeganego przedmiotu juŜ po dwunastu milisekundach - dwunastu tysięcznych sekundy. Pokonanie przez impulsy drogi od wzgórza przez korę nową (neocortex)∗ do ciała migdałowatego trwa mniej więcej dwukrotnie dłuŜej. Nie zostały jeszcze przeprowadzone takie pomiary w ludzkim mózgu, ale stosunek długości czasu potrzebnego do przebycia przez impulsy obu dróg jest prawdopodobnie niemal taki sam. W kategoriach ewolucji wartość, jaką miała dla przetrwania dla poszczególnych osobników ta bezpośrednia droga, pozwalająca na uzyskanie kilku istotnych milisekund podczas reakcji na zagroŜenie, była ogromna. Te tysięczne części sekundy mogły ocalić Ŝycie takiej liczbie przodków obecnych ssaków, Ŝe układ ten jest teraz odwzorowany w mózgu kaŜdego ssaka, równieŜ w twoim i w moim. Prawdę powiedziawszy, choć obwód ten odgrywa dość ograniczoną, właściwie sprowadzającą się do kryzysów emocjonalnych, rolę w Ŝyciu człowieka, to jednak kręci się wokół niego spora część Ŝycia psychicznego ptaków, ryb i gadów, poniewaŜ samo ich przeŜycie zaleŜy od dostrzeŜenia w porę drapieŜnika lub ofiary i dlatego stale badają otoczenie, starając się dostrzec nawet najmniejsze oznaki ich obecności. „Ten prymitywny układ, który jest podrzędnym obwodem mózgowym u ssaków, u szczurów jest obwodem głównym - powiada LeDoux. - Daje on moŜliwość szybkiego włączenia emocji. Jednak proces ten jest byle jaki - komórki działają wprawdzie szybko, ale niezbyt precyzyjnie.” Taki brak precyzji u, powiedzmy, wiewiórki nie ma dla niej Ŝadnych przykrych konsekwencji, poniewaŜ jeśli zwierzę pomyli się, odskakując na pierwszy znak czegoś, co moŜe sygnalizować skradającego się wroga, albo skacząc w kierunku czegoś, co zdaje się nadawać do zjedzenia, to ta przesadna ostroŜność czy gorliwość w wyszukiwaniu poŜywienia, aczkolwiek w konkretnym wypadku niepotrzebna, zwiększa jej szanse przetrwania. Jednak w Ŝyciu emocjonalnym ludzi taki 10 LeDoux, cytat w: „How Scary Things Get That Way”, Science (Nov. 6, 1992), s. 887. ∗ Pojęć kora nowa (neocortex, neopallium), kora a (allocortex, archipallium) czy kora pośrednia (juxtallocortex, mesopallium) uŜywa się jedynie przy opisie procesu rozwoju mózgu jako takiego. W kaŜdym innym wypadku polskie piśmiennictwo medyczne posługuje się terminem kora lub kora mózgowa jako odzwierciedlającym obecnie stan faktyczny, do czego i my postanowiliśmy się zastosować - przyp. red. 28
  • 29. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna brak dokładności moŜe mieć katastrofalne skutki dla ich związków z innymi, poniewaŜ oznacza - mówiąc metaforycznie - Ŝe moŜemy odskoczyć od lub teŜ skoczyć na niewłaściwą rzecz czy osobę. (Weźmy choćby przykład kelnerki, która upuściła na ziemię tacę z sześcioma pełnymi talerzami, ujrzawszy kątem oka kobietę o bujnych, kędzierzawych, rudych włosach, zupełnie takich samych, jakie miała kobieta, dla której rzucił ją jej były mąŜ.) Takie pomyłki emocjonalne biorą się stąd, Ŝe uczucie wyprzedza myśl. LeDoux nazywa to „emocją prekognitywną”, reakcją opartą na strzępach dostarczonych przez narządy zmysłów informacji, które nie zostały w pełni posegregowane i złoŜone w dający się rozpoznać przedmiot. Jest to zupełnie surowa forma informacji sensorycznych, coś w rodzaju nerwowego odpowiednika zgadywanki „Jaka to melodia”, w której zamiast szybkiej oceny melodii na podstawie kilku zaledwie pierwszych nut tworzy się cały obraz postrzeganego przedmiotu, na podstawie kilku jego najpierw dostrzeŜonych i złoŜonych na próbę elementów. Jeśli ciało migdałowate stwierdzi, Ŝe wyłania się z tych elementów jakiś waŜny schemat, to natychmiast wyciąga odpowiedni, choć niekiedy pochopny s wniosek, Ŝe oto coś nam zagraŜa i uruchamia swoje reakcje, zanim z mózg uzyska nie tylko przekonujące w pełni dowody, ale w ogóle jakiekolwiek potwierdzenie jego słuszności. Nic dziwnego, Ŝe mamy tak ograniczony wgląd w mroki naszych bardziej gwałtownych emocji, szczególnie wtedy, kiedy nadal panują nad nami. Ciało migdałowate moŜe zareagować wybuchem wściekłości lub napadem strachu, zanim kora zdąŜy zorientować się, co się dzieje, dlatego Ŝe takie surowe emocje wyzwalane je; są niezaleŜnie od myśli i przed ich pojawieniem się. MenedŜer emocji Sześcioletnia córka mojej znajomej, Jessica, miała po raz pierwszy spać u koleŜanki i trudno było powiedzieć, kto się bardziej denerwuje z tego powodu - matka czy córka. ChociaŜ znajoma starała się ukryć przed córką nurtujący ją niepokój, jej napięcie stale rosło i osiągnęło szczyt około północy, kiedy szykowała się do snu i zadzwonił telefon. Upuściwszy z wraŜenia szczoteczkę do zębów podbiegła z bijącym sercem do telefonu, a w głowie kłębiły się jej obrazy róŜnych nieszczęść, które mogły się przytrafić córce. Chwyciła za słuchawkę i wykrztusiła: „Jessica!”, po czym usłyszała kobiecy głos mówiący: „Och, musiałam wybrać zły numer...” W tym momencie znajoma odzyskała równowagę i uprzejmym, spokojnym tonem spytała: „A jaki numer pani wybrała? Podczas gdy ciało migdałowate wyzwala gwałtowną, niespokojną reakcję, inna część mózgu emocjonalnego bierze pod uwagę lepiej dostosowane do sytuacji wyznaczniki korygujące poprzednie zachowanie. Zwrotnica tłumiąca aktywność ciała migdałowatego zdaje się znajdować po przeciwnej stronie waŜnego obwodu kory, w przedniej części płatów czołowych. Kora w tym miejscu zdaje się wykazywać aktywność, kiedy ktoś boi się albo jest wściekły, ale tłumi czy kontroluje to uczucie po to, by skuteczniej poradzić sobie z sytuacją, w której się znajduje albo kiedy ponowna ocena sytuacji wymaga zupełnie odmiennej reakcji, jak np. w wypadku zaniepokojonej matki odbierającej telefon. Ten obszar kory mózgowej reaguje w bardziej analityczny czy teŜ bardziej odpowiedni sposób na nasze impulsy emocjonalne, modulując sygnały wysyłane przez ciało migdałowate i inne części układu limbicznego. Normalnie przednie obszary kory kierują naszymi reakcjami emocjonalnymi od samego początku. Pamiętajmy, Ŝe największa część informacji dostarczanych przez narządy zmysłów wysyłana jest ze wzgórza nie do ciała migdałowatego, ale do kory i znajdujących się w niej licznych ośrodków odbierających je i nadających sens temu; co postrzegamy, Ŝe informacje te i nasze reakcje na nie są koordynowane przez przednie części płatów czołowych, gdzie umiejscowione jest planowanie i organizowanie działań celowych, w tym takŜe reakcji emocjonalnych. Szereg połączonych ze sobą obwodów znajdujących się w korze rejestruje i analizuje te informacje, a zrozumiawszy je, inicjuje 29
  • 30. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna reakcję poprzez przednie części płata czołowego. JeŜeli podczas tego procesu okaŜe się, Ŝe potrzebna jest reakcja emocjonalna, to dyktują ją przednie części płatów czołowych, działając wspólnie z ciałem migdałowatym i innymi obwodami mózgu emocjonalnego. Taka kolejność, pozwalająca na wnikliwą ocenę reakcji emocjonalnej, jest typowa dla pracy mózgu. Jedynym, ale za to znaczącym wyjątkiem są sytuacje krytyczne, kiedy reakcja emocjonalna musi być natychmiastowa. W kilka chwil po pojawieniu się emocji przednie części płatów czołowych przystępują do działania, które określić moŜna mianem rachunku ewentualnych zysków i strat i z wielu moŜliwości wybierają tę, która wydaje im się najlepsza.11 U zwierząt jest to wybór między tym, kiedy atakować a kiedy uciekać. A u nas, ludzi, równieŜ między atakować a uciekać... ale takŜe zjednywać sobie innych, perswadować, szukać współczucia, utrudniać, wmawiać winę, skamlać, okazywać arogancję czy pogardę i tak dalej, zgodnie z całym repertuarem naszych emocjonalnych sztuczek i chwytów. Mierzona w skali czasowej pracy mózgu odpowiedź kory jest wolniejsza niŜ stosowany przez ciało migdałowate mechanizm porwania, poniewaŜ w wypracowywaniu jej reakcji bierze udział większa liczba obwodów i połączeń. Reakcja ta jest teŜ bardziej przemyślana i rozsądna, jako Ŝe uczucie wyprzedza myśli. Gdy doświadczamy straty i ogarnia nas smutek albo gdy czujemy się szczęśliwi po odniesieniu sukcesu lub teŜ zastanowiwszy się nad czyimś postępowaniem lub słowami, odczujemy ból lub gniew, to działa nasza kora. Podobnie jak w wypadku ciała migdałowatego ustanie działania przednich części płatów czołowych powoduje znaczne zuboŜenie Ŝycia emocjonalnego; brak zrozumienia, Ŝe coś zasługuje na reakcję emocjonalną, sprawia, Ŝe nie pojawia się Ŝadna tego typu reakcja. Neurolodzy podejrzewali, Ŝe przednie części płatów czołowych odgrywają taką rolę w powstawaniu emocji od juŜ lat czterdziestych, kiedy zaczęto stosować tę raczej rozpaczliwą - i niestety źle obraną - metodę chirurgicznego „leczenia” pewnych zaburzeń, jaką jest lobotomia przednich części płatów czołowych, podczas której (często niezręcznie) usuwa się ich część albo przecina drogi łączące korę płata czołowego ze wzgórzem. W czasach kiedy nie znano jeszcze Ŝadnej skutecznej metody leczenia chorób psychicznych, powitano lobotomię jako znakomite rozwiązanie powaŜnych zaburzeń emocjonalnych - wystarczyło usunąć połączenia między płatami czołowymi a resztą mózgu, by „ulŜyć” cierpieniom pacjenta. Niestety, pacjenci musieli płacić za tę „ulgę” wielką cenę, bowiem po zabiegu zdawali się tracić w znacznym stopniu zdolność odczuwania wszelkich emocji, ich Ŝycie emocjonalne w ogóle zanikało. Powodem było zniszczenie jednego z głównych obwodów nerwowych. Mechanizm porwania emocjonalnego obejmuje prawdopodobnie dynamizm dwojakiego rodzaju - pobudzenie pracy ciała migdałowatego i zahamowanie procesów zachodzących w korze mózgowej, które zwykle powodują, Ŝe reakcja emocjonalna jest zrównowaŜona, albo teŜ podporządkowanie obszarów kory nagłej potrzebie emocjonalnej.12 W takich chwilach umysł 11 Znaczną część tych teoretycznych rozwaŜań o dostosowywaniu reakcji emocjonalnej przez korę zaczerpnąłem z: Ned Kalin, dz. cyt. 12 Dokładniejsze przyjrzenie się neuroanatomii ukazuje, w jaki sposób przednie części płatów czołowych kierują emocjami. Wiele dowodów wskazuje na to, Ŝe tam właśnie zbiega się większość albo wszystkie obwody korowe uczestniczące w reakcji emocjonalnej. U ludzi najsilniejsze połączenia między korą a ciałem migdałowatym prowadzą do przednich części lewego płata czołowego i znajdującego się niŜej płata skroniowego oraz do bocznych części płata czołowego (decydującą rolę w identyfikacji przedmiotu odgrywa płat skroniowy). Oba te połączenia biegną razem, co zdaje się świadczyć, Ŝe jest to droga, po której biegną wyjątkowo szybko bardzo silne impulsy, prawdziwa autostrada nerwowa. Ta składająca się z pojedynczych neuronów droga łączy ciało migdałowate i przednią część płata czołowego w miejscu zwanym „korą nadoczodołową”. Jest to obszar, który wydaje się spełniać najwaŜniejszą rolę w ocenie podjętych juŜ reakcji emocjonalnych i wprowadzaniu do nich poprawek. Kora „nadoczodołowa” odbiera sygnały od ciała migdałowatego, a ma teŜ swoją własną, skomplikowaną i szeroko rozgałęzioną sieć wypustek sięgających do mózgu limbicznego. Poprzez tę sieć kieruje w pierwszym stopniu reakcjami emocjonalnymi, powstrzymując między innymi docierające do innych obszarów kory impulsy wysyłane przez mózg limbiczny i osłabiając w ten sposób ich wagę. Połączenia kory „nadoczodołowej” z mózgiem limbicznym są tak rozległe, Ŝe niektórzy neuroanatomowie nazywają ją czymś w rodzaju „kory limbicznej” - myślącej części mózgu emocjonalnego. Zob. Ned Kalin, Departments of Psychology and Psychiatry, University of Wisconsin, „Aspects of Emotion Conserved Across Species”, maszynopis nie publikowany przygotowany na MacArthur Affective Neuroscience Meeting, konferencję, która odbyła się w listopadzie 1992 roku; Allan Schore, Affect Regulation and the Origin of Self, Hillsdale, N.J. Lawrence Erlbaum Associates, 1994. 30
  • 31. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna racjonalny zostaje całkowicie zdominowany przez emocjonalny. Kora przednich części płatów czołowych działa niczym skuteczny menedŜer emocji, rozwaŜając róŜne reakcje przed przystąpieniem do którejś z nich w sposób, który polega na stłumieniu sygnałów do aktywizacji całego ciała wysyłanych przez ciało migdałowate i inne ośrodki układu limbicznego. Przypomina to postępowanie rodzica, który powstrzymuje impulsywne dziecko przed chwytaniem wszystkiego ze stołu i mówi mu, Ŝeby poprosiło o to, czego pragnie (albo poczekało, aŜ to dostanie).13 Głównym „wyłącznikiem” niepokojących emocji wydaje się być przednia część lewego płata czołowego. Neuropsycholodzy badający zmiany nastroju u pacjentów z uszkodzonymi częściowo płatami czołowymi stwierdzili, Ŝe jednym z zadań lewego płata jest pełnienie funkcji swego rodzaju termostatu nerwowego, regulującego nieprzyjemne emocje. Przednie części prawego płata czołowego są siedliskiem uczuć negatywnych, takich jak strach czy agresja, natomiast lewy płat utrzymuje te surowe emocje w ryzach, prawdopodobnie hamując działanie płata prawego.14 Na przykład, w pewnej grupie pacjentów po udarze mózgowym ci, u których uszkodzeniu uległa kora przednich części lewego płata, byli skłonni do zamartwiania się i łez, uszkodzenie prawostronne powodowało natomiast, Ŝe dotknięci nim pacjenci stawali się „przesadnie weseli” podczas badań neurologicznych bez przerwy Ŝartowali i byli tak rozluźnieni, Ŝe było jasne, iŜ w ogóle nie przejmują się wynikiem badań.15 Słynny był przypadek męŜa, któremu usunięto część prawego płata czołowego z powodu wady rozwojowej mózgu. Po operacji jego osobowość zmieniła się nie do poznania - niełatwo wpadał w irytację i, co stwierdziła z radością Ŝona, stał się bardziej czuły.16 Reasumując, przednie części lewego płata czołowego zdają się być elementem obwodu nerwowego, który moŜe wyłączyć, a przynajmniej stłumić, wszystkie - z wyjątkiem najsilniejszych negatywnych uczuć - ogarniające nas emocje. Tak jak ciało migdałowate często działa jako „wyzwalacz” emocji, tak lewy płat czołowy wydaje się być częścią mózgowego „wyłącznika” nieprzyjemnych emocji: ciało migdałowate proponuje reakcje, a lewy płat czołowy wybiera pewne z nich i kieruje nimi. Te połączenia między płatami czołowymi i układem limbicznym odgrywają w naszym Ŝyciu psychicznym istotną rolę, daleko wykraczającą poza dostrajanie emocji; mają one kluczowe znaczenie w podejmowani przez nas najbardziej istotnych decyzji Ŝyciowych. Zestrajanie emocji i myśli Drogi łączące ciało migdałowate (i powiązane z nim inne struktury układu limbicznego) z korą mózgową są miejscem, w którym głowa i serce, umysł i uczucie toczą najbardziej zaŜarte walki albo zawierają porozumienie o współpracy. Połączenia te tłumaczą, dlaczego emocje mają tak Pomiędzy ciałem migdałowatym a przednią częścią płatów czołowych istnieje nie tylko most strukturalny, ale - jak zawsze w takich przy_ padkach - biochemiczne połączenie: zarówno w odbierającym sygnały z wnętrza ciała obszarze przedniej części płatów czołowych, jak i w ciele migdałowatym znajduje się wyjątkowo duŜo receptorów neuroprzekaźł: nika serotoniny. Hormon ten wydaje się między innymi wzmagać chęć współdziałania - małpy o bardzo duŜym zagęszczeniu receptorów serotoniny w obwodzie łączącym przednie części płatów czołowych z ciałem migdałowatym są „dobrze przystosowane społecznie”, natomiast te, u których zagęszczenie to jest niewielkie, przejawiają wobec członków stada postawy wrogie i antagonistyczne. Zob.: Antonio Damasio, Descartes’ Error, New York: Grosset,/Putnam, 1994. 13 Badania na zwierzętach wykazują, Ŝe kiedy uszkodzi się obszary przedniej części płatów czołowych, tak Ŝe nie modulują juŜ sygnałów płynących z układu limbicznego, to zwierzęta zaczynają zachowywać się kapryśnie i dziwacznie, wybuchając niespodziewanie wściekłością albo kuląc się ze strachu. A.R. Łuria, znakomity neuropsycholog rosyjski, postawił juŜ w latach trzydziestych tezę, Ŝe przednia część płatów czołowych odgrywa kluczową rolę w samokontroli i powstrzymywaniu wybuchów emocji; zauwaŜył on, Ŝe pacjenci, u których ta część mózgu uległa uszkodzeniu, byli bardzo impulsywni i skłonni do gwałtownych wybuchów złości oraz wpadania w trwogę. RównieŜ prowadzone metodą tomografii pozytronowej, dającej obraz mózgu, badania dwudziestu męŜczyzn i kobiet, którym udowodniono popełnienie zabójstw w afekcie wykazały, Ŝe te same obszary kory przedniej części płatów czołowych funkcjonowały u nich słabiej niŜ u innych osób. 14 Część mających podstawowe znaczenie badań nad uszkodzeniami płatów „przedczołowych” wykonał Victor Dennenberg, psycholog z Uniwersytetu Stanowego Connecticut. 15 G. Gianotti, „Emotional behavior and hemispheric side of lesion, Cortex 8, 1972. 16 Przypadek pacjenta, który po wylewie stał się radośniejszy niŜ poprzednio, opisała na sympozjum Międzynarodowego Towarzystwa Neurofizjologicznego [International Neurophysiological Society], które odbyło się w dniach 13 -16 lutego 1991 roku w San Antonio, Mary K. Morris z Wydziału Neurologii Uniwersytetu Stanowego Florydy. 31
  • 32. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna istotne znaczenie dla skutecznego myślenia, zarówno przy podejmowaniu mądrych decyzji, jak i po prostu przy jasnym myśleniu. Emocje mogą zaburzyć sam proces myślenia. Neurolodzy uŜywają terminu „praca pamięciowa” na określenie zdolności skupienia się na faktach mających istotne znaczenie dla wykonania danego zadania lub rozwiązania problemu, bez względu na to, czy dotyczą one idealnych cech budynku, których szukamy, przeglądając róŜne projekty architektoniczne, czy teŜ elementów zadania, które rozwiązujemy, poddając się jakiemuś testowi. Rejonem mózgu odpowiedzialnym za pracę pamięciową jest kora płatów czołowych.17 Jednak istnienie połączeń między układem limbicznym i płatami czołowymi oznacza, Ŝe sygnały silnych emocji - lęku, złości i tym podobnych - mogą doprowadzić do powstania zakłóceń uniemoŜliwiających płatom czołowym pracę pamięciową. To właśnie dlatego „nawet nie potrafimy myśleć” w chwilach przygnębienia, niepokoju czy złości i dlatego teŜ stale utrzymujący się przykry stan emocjonalny wytworzyć moŜe u dziecka deficyt umiejętności intelektualnych, upośledzając jego zdolność uczenia się. Jeśli deficyt taki jest bardziej subtelny, to nie zawsze ujawni go badanie ilorazu inteligencji, chociaŜ wykaŜą go przeprowadzone pod tym kątem badania neuropsychologiczne. Na jego istnienie wskazuje teŜ stałe pobudzenie i impulsywność dziecka. Na przykład przeprowadzone za pomocą testów neuropsychologicznych badania uczniów szkoły podstawowej, którzy mieli iloraz inteligencji powyŜej przeciętnej, ale mimo tego uzyskiwali słabe oceny, wykazały, Ŝe nie funkcjonowała u nich prawidłowo kora płatów czołowych.18 Chłopcy ci byli takŜe impulsywni i niespokojni, często wybuchali złością i mieli kłopoty z dostosowaniem się do regulaminu, co samo w sobie świadczy o nieskutecznej kontroli płatów czołowych nad impulsami wysyłanymi przez układ limbiczny. Mimo swego potencjału intelektualnego dzieci te znajdują się w grupie najwyŜszego ryzyka, jeśli chodzi o problemy takie jak nieukończenie szkoły, wpadnięcie w alkoholizm i zejście na drogę przestępstwa i to bynajmniej nie dlatego, Ŝe brak im inteligencji, lecz Ŝe nie potrafią dobrze panować nad swym Ŝyciem emocjonalnym. Mózg emocjonalny, zupełnie oddzielony od rejonów, które badają testy inteligencji, kontroluje zarówno wściekłość, jak i współczucie. Te obwody emocjonalne kształtowane są przez nasze przeŜycia i doświadczenia w okresie dzieciństwa, a niestety, na naszą własną zgubę, pozwalamy, by doświadczeniami tymi kierował przypadek. RozwaŜmy teŜ rolę emocji w podejmowaniu nawet najbardziej „racjonalnych” decyzji. W pracy, której znaczenie dla zrozumienia naszego Ŝycia psychicznego trudno przecenić, Antonio Damasio neurolog z Wydziału Medycyny Uniwersytetu Iowa, przedstawia wyniki starannie przeprowadzonych badań nad tym, co naprawdę ulega osłabieniu u pacjentów z uszkodzonymi drogami łączącymi płaty czołowe z ciałem migdałowatym.19 Proces podejmowania decyzji przebiega u nich wadliwie, a mimo to w najmniejszym stopniu nie wykazują ani oni obniŜenia poziomu inteligencji, ani jakiegokolwiek upośledzenia zdolności poznawczych. Mimo iŜ ich sprawność intelektualna jest bez zarzutu, dokonują katastrofalnych w skutkach wyborów zarówno w sprawach zawodowych, jak i osobistych i bywa, Ŝe bez końca zastanawiają się nad podjęciem tak prostej decyzji, jak umówienie się z kimś na spotkanie. Damasio dowodzi, Ŝe ich decyzje są tak złe dlatego, Ŝe stracili dostęp do swej wiedzy emocjonalnej. Miejsce, w którym myśli spotykają się z emocjami, obwód łączący płaty czołowe z ciałem migdałowatym jest wejściem do magazynu sympatii i antypatii, których nabieramy w ciągu całego Ŝycia. Jeśli kora mózgowa zostanie odcięta od pamięci emocjonalnej przechowywanej w ciele migdałowatym, to Ŝaden przedmiot, o którym myślimy, nie wyzwala juŜ reakcji emocjonalnych, które towarzyszyły mu w przeszłości - wszystko zyskuje jednakowo szare, 17 Lynn D. Selemon i in., „Prefrontal Cortex”, American Journal of Psychiatry 152, 1995. 18 Philip Harden, Robert Pihl, „Cognitive Function, Cardiovascular Reactivity, and Behavior in Boys at High Risk for Alcoholism”, Journal of Abnormal Psychology 104, 1955. 19 Antonio Damasio, Descartes’ Error: Emotion, Reason and the Human Brain, New York: Grosset/Putnam, 1994. 32
  • 33. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna neutralne zabarwienie. Bodziec, bez względu na to, czy jest to ulubione zwierzę domowe czy osoba, której nie cierpieliśmy, nie wyzwala juŜ ani sympatii, ani awersji. Pacjenci tacy „zapomnieli” o wszystkich swych doświadczeniach emocjonalnych, poniewaŜ stracili dostęp do ciała migdałowatego, gdzie wiadomości te są przechowywane. Tego rodzaju przypadki skłoniły Damasia do wysunięcia tezy, Ŝe uczucia są z zasady niezbędne przy podejmowaniu racjonalnych decyzji. Wskazują nam one właściwy kierunek i dopiero gdy go zaakceptujemy, moŜemy najlepiej wykorzystać zdolność chłodnego, logicznego myślenia. Podczas gdy świat bez przerwy stawia nas wobec konieczności dokonywania wyborów (Jak powinienem zainwestować oszczędności? Kogo powinnam wziąć za męŜa? Z kim powinienem się oŜenić?), wiedza emocjonalna, którą dało nam Ŝycie (taka jak pamięć o niefortunnym zainwestowaniu pieniędzy czy o bolesnym zerwaniu), wysyła sygnały, które ułatwiają podjęcie decyzji, eliminując juŜ na samym początku jedne moŜliwości i podkreślając inne. W ten sposób, dowodzi Damasio, mózg emocjonalny jest tak samo zaangaŜowany w rozumowanie jak mózg myślący. A zatem emocje mają duŜe znaczenie dla racjonalnego postępowania. W tańcu uczucia z myślą prowadzi to pierwsze, skłaniając drugie do podejmowania szybkich decyzji, a działając ręka w rękę z umysłem racjonalnym, umoŜliwia - albo uniemoŜliwia - samo myślenie. Mózg myślący pełni kierowniczą rolę w stosunku do emocji, z wyjątkiem owych chwil, kiedy emocje wyrywają się spod jego kontroli i rządzić nami zaczyna mózg emocjonalny. W pewnym sensie mamy bowiem dwa mózgi, dwa umysły i dwa odmienne rodzaje inteligencji: racjonalną i emocjonalną. Obie określają, jak wiedzie się nam w Ŝyciu; liczy się nie tylko iloraz inteligencji, ale takŜe inteligencja emocjonalna. W rzeczy samej intelekt nie moŜe wykorzystać w pełni swych moŜliwości bez inteligencji emocjonalnej. Ta komplementarność układu limbicznego i kory mózgowej, to jest ciała migdałowatego i płatów czołowych oznacza, Ŝe w Ŝyciu psychicznym kaŜde z nich jest pełnoprawnym partnerem. Kiedy partnerzy ci dobrze ze sobą współpracują, wzrasta i inteligencja emocjonalna, i sprawność intelektualna. Stawia to na głowie dawne rozumienie napięć między rozsądkiem a uczuciami: nie jest tak, Ŝe chcemy - jak to ujął Erazm z Rotterdamu - pozbyć się emocji i zastąpić je rozsądkiem, ale tak, Ŝe pragniemy znaleźć między nimi równowagę. Stary paradygmat ukazywał jako ideał rozsądek uwolniony od nacisku emocji. Nowy paradygmat zachęca nas do harmonijnego pogodzenia tego, co dyktuje nam głowa, z tym, co nakazuje nam serce. Po to, byśmy mogli zrealizować to w naszym Ŝyciu, musimy najpierw dokładniej zrozumieć, co to znaczy - korzystać inteligentnie z emocji. 33
  • 34. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Część II NATURA INTELIGENCJI EMOCJONALNEJ 34
  • 35. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział III Kiedy mądry jest głupi NADAL NIE WIADOMO DOKŁADNIE, dlaczego David Pologruto, nauczyciel fizyki w szkole średniej, został pchnięty przez jednego z uczniów noŜem kuchennym. Powszechnie znane fakty są takie: Jason H., piątkowy uczeń drugiej klasy szkoły średniej w Coral Springs na Florydzie, marzył o studiach medycznych. Nie o jakichkolwiek studiach medycznych, ale na Uniwersytecie Harvarda. Pologruto ocenił rozwiązanie przez Jasona testu z fizyki na 80 punktów. Przekonany, Ŝe taki wynik - dający mu zaledwie czwórkę - grozi obróceniem w niwecz dalszych planów, Jason zabrał do szkoły nóŜ kuchenny, wszedł do laboratorium fizycznego, rzucił się na nauczyciela i zanim został po krótkiej walce obezwładniony, dźgnął go w obojczyk. Sędzia uznał, Ŝe Jason jest niewinny, poniewaŜ podczas tego incydentu miał chwilowo ograniczoną zdolność oceny wydarzeń. Werdykt ten opierał się na opinii konsylium złoŜonego z czterech psychologów i psychiatrów, którzy orzekli pod przysięgą, Ŝe zachowanie Jasona w laboratorium było typowe dla psychotyków i świadczy o jego niepoczytalności w krytycznej chwili. Sam oskarŜony twierdził, Ŝe z powodu „złego” wyniku testu chciał popełnić samobójstwo i poszedł do Pologruto, aby mu o tym powiedzieć. Nauczyciel natomiast przytoczył zupełnie inną wersję tej historii. Powiedział: „Myślę, Ŝe chciał mnie wykończyć”, bo rozwścieczyła go zła ocena. Jason został przeniesiony do szkoły prywatnej, którą ukończył po dwóch latach jako najlepszy uczeń w klasie. Dokładne opanowanie materiału objętego programem nauczania dawałoby mu ocenę bardzo dobrą, ale Jason nie poprzestał na tym. Brał dodatkowe lekcje, chodził na zajęcia dla zaawansowanych i w rezultacie zdał z ogólnym wynikiem celującym. Aczkolwiek ukończył szkołę z wyróŜnieniem, jego były nauczyciel fizyki, David Pologruto, narzekał, Ŝe nigdy go nie przeprosił ani nawet nie poczuwał się do odpowiedzialności za to, co mu zrobił.1 Nasuwa się pytanie: jak ktoś o tak ewidentnie wybitnej inteligencji mógł postąpić tak irracjonalnie, tak beznadziejnie głupio? Odpowiedź brzmi: inteligencja, którą wykazujemy się w nauce, ma niewiele wspólnego z Ŝyciem emocjonalnym. Najbystrzejsi spośród nas mogą dać się ponieść nieokiełznanym emocjom i działać pod wpływem niekontrolowanych impulsów; osoby o wysokim ilorazie inteligencji mogą zadziwiająco nieudolnie kierować swym Ŝyciem prywatnym. Jest tajemnicą poliszynela, Ŝe ani oceny uzyskiwane w szkole, ani iloraz inteligencji, ani wyniki testów SAT nie pozwalają bezbłędnie przewidzieć, kto odniesie w Ŝyciu sukces. Z pewnością istnieje pewien statystycznie uchwytny związek między ilorazem inteligencji a karierą zawodową, jeśli bowiem brać pod uwagę Ŝycia duŜe grupy ludzi traktowane jako całość, to okazuje się, Ŝe wiele osób o bardzo niskim ilorazie inteligencji wykonuje prace podrzędne, natomiast ci z wysokim zarabiają z reguły bardzo dobrze, ale nawet bynajmniej nie odnosi się to do wszystkich. Jest wiele wyjątków od reguły, zgodnie z którą iloraz inteligencji pozwala przewidzieć, jak się komu będzie wiodło w Ŝyciu. Wyjątków tych jest zbyt wiele, aby moŜna było uznać, Ŝe potwierdzają one tę regułę. W najlepszym wypadku iloraz inteligencji uczeni określa około 20 procent czynników, które decydują o sukcesie, co oznacza, Ŝe 80 procent zaleŜy od innych zmiennych. Jeden z autorów zajmujących się tymi sprawami ujął to tak: „O miejscu jednostki w 1 Historię Jasona H. opisano w artykule „Warning by a Valedictorian Who Faced Prison”, „The New York Times”, June 23, 1992. 35
  • 36. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna społeczeństwie decydują w ogromnej mierze czynniki niezaleŜne od ilorazu inteligencji, od jej przynaleŜności do klasy społecznej poczynając, a na zwykłym szczęściu kończąc.”2 Potwierdzają to nawet Richard Herrnstein i Charles Murray,, którzy w ksiąŜce The Bell Curve [Krzywa w kształcie dzwonu] przyznają ilorazowi inteligencji podstawowe znaczenie. Piszą oni: „Być moŜe byłoby lepiej, gdyby student pierwszego roku, który uzyskał w matematycznym teście SAT 500 punktów, nie decydował się od razu Ŝe zostanie matematykiem, jeśli jednak chce prowadzić swój własny interes, zostać senatorem albo zarobić milion dolarów, to nie powinien rezygnować z tych marzeń [...] Związek pomiędzy wynikami testu a tymi osiągnięciami znacznie osłabia ogół innych cech, z którymi się rodzi.”3 Interesuje mnie mający kluczowe znaczenie zestaw tych „innych cech” zwany inteligencją emocjonalną, a obejmujący takie talenty jak zdolność motywacji i wytrwałość w dąŜeniu do celu mimo niepowodzeń, umiejętność panowania nad popędami i odłoŜenia na później ich zaspokojenia, regulowania nastroju i niepoddawania się zmartwieniom upośledzającym zdolność myślenia, wczuwania się w nastroje innych osób i optymistycznego patrzenia w przyszłość. W odróŜnieniu od ilorazu inteligencji (z jego prawie stuletnią historią badań prowadzonych na setkach tysięcy osób) inteligencja emocjonalna jest pojęciem nowym. Nikt nie potrafi jeszcze dokładnie powiedzieć, ile róŜnic ujawniających się w ciągu Ŝycia między róŜnymi osobami da się wytłumaczyć odmiennym poziomem ich inteligencji emocjonalnej. Mimo to istniejące dane zdają się świadczyć, Ŝe ten zbiór cech moŜe mieć wielki, czasami nawet większy niŜ iloraz inteligencji, wpływ na nasze Ŝycie. I choć są tacy, którzy twierdzą, Ŝe ilorazu inteligencji nie mogą znacząco zmienić ani doświadczenia Ŝyciowe, ani wykształcenie, to wykaŜę w Części V, Ŝe dzieci mogą przyswoić sobie decydujące umiejętności emocjonalne albo usprawnić je, jeśli zadamy sobie trud nauczenia ich tego. Inteligencja emocjonalna a los Pamiętam kolegę z grupy w Amherst College, który przed rozpoczęciem studiów osiągnął w testach SAT i innych testach badających osiągnięcia w nauce pięć ocen po 800 punktów, czyli wyniki miał doskonałe. Mimo niezwykłych zdolności intelektualnych przez większość czasu obijał się, kładł się późno spać i wstawał w południe, przez co opuszczał zajęcia przedpołudniowe. Zdobycie dyplomu zajęło mu dziesięć lat. Iloraz inteligencji w niewielkim stopniu wyjaśnia róŜne losy osób o mniej więcej takich samych widokach na przyszłość, wykształceniu i zdolnościach. Kiedy porównano zarobki, wydajność i pozycję zawodową dziewięćdziesięciu pięciu byłych studentów Uniwersytetu Harvarda z lat czterdziestych, których losy Ŝyciowe śledzono aŜ do osiągnięcia przez nich wieku średniego, to okazało się, Ŝe ci, którzy uzyskiwali w czasie studiów najwyŜsze oceny, nie osiągnęli znacząco większych sukcesów niŜ ich koledzy, którzy mieli gorsze oceny. Nie byli teŜ bardziej zadowoleni z Ŝycia, a ich stosunki rodzinne, stosunki z przyjaciółmi i sprawy intymne teŜ nie układały się lepiej.4 Podobnym długookresowym programem badań objęto 450 chłopców, w większości synów emigrantów, z których dwie trzecie pochodziło z rodzin Ŝyjących z pomocy opieki społecznej, a dorastali w Somerville w stanie Massachusetts, miejscowości odległej o parę kroków od Harvardu i będącej w owych czasach zbiorowiskiem „rozpadających się slumsów”. Iloraz inteligencji jednej trzeciej z nich wynosił poniŜej 90 punktów. Ale równieŜ i tu miał on niewielki związek z tym, jak powodziło im się w pracy czy w innych dziedzinach Ŝycia, bo na przykład 7 procent męŜczyzn o 2 Howard Gardner, „Cracking Open the IQ Box”, The American Prospect, Winter 1995. 3 Richard Herrnstein, Charles Murray, The Bell Curve: Intelligence and Class Structure in American Life, New York: Free Press, 1994, s. 66. 4 George E. Vaillant, Adaptation to Life, Boston: Little, Brown,1977. Przeciętna wyników testów SAT w grupie harvardzkiej wynosiła 584, przy maksymalnej moŜliwej do zdobycia liczbie punktów 800. Vaillant, pracujący obecnie na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Harvarda, powiedział mi, Ŝe wyniki testów są względnie słabą podstawą do snucia przewidywań o odniesieniu sukcesu w Ŝyciu przez męŜczyzn naleŜących do tej mającej przewagę nad innymi grupy. 36
  • 37. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna ilorazie inteligencji poniŜej 80 punktów pozostawało bez pracy przez a dziesięć lub więcej lat, lecz przez taki sam okres mogło znaleźć zatrudnienia równieŜ 7 procent męŜczyzn o ilorazie inteligencji przekraczającym 100 punktów. Oczywiście istniał (jak zawsze) pewien ogólny związek między ilorazem inteligencji a statusem socjoekonomicznym w wieku czterdziestu siedmiu lat, jednak przyczyną duŜo większych róŜnic w poziomie Ŝycia były przejawiane juŜ od dzieciństwa takie zdolności jak umiejętność radzenia sobie z niepowodzeniami, panowanie nad emocjami i współŜycie z innymi ludźmi.5 Przyjrzyjmy się teŜ danym z trwającego nadal programu badań osiemdziesięciu jeden najlepszych absolwentów szkół średnich z Illinois z roku 1981. Wszyscy mieli, oczywiście, najwyŜszą średnią ocen w swoich szkołach. Jednak mimo iŜ świetnie radzili sobie równieŜ na studiach, uzyskując znakomite oceny, to przed trzydziestką odnieśli jedynie umiarkowane sukcesy w pracy zawodowej. Dziesięć lat po ukończeniu szkoły średniej tylko jeden na czterech znajdował się w grupie ludzi w tym samym wieku, którzy osiągnęli najwyŜszy szczebel kariery w obranej profesji, a wielu z nich radziło sobie duŜo gorzej. Karen Arnold, profesor pedagogiki na Uniwersytecie Bostońskim, śledząca razem z innymi naukowcami losy prymusów, wyjaśnia: „Sądzę, Ŝe odkryliśmy sumiennych ludzi, którzy wiedzą, jak sobie radzić w tym systemie. Ale prymusi walczą z pewnością o swe dobro tak samo, jak my wszyscy. Wiedzieć, Ŝe dana osoba jest prymusem, to wiedzieć tylko tyle, Ŝe on czy ona ma znakomite osiągnięcia mierzone w skali ocen szkolnych. Nie mówi to nam nic o tym, jak reaguje na przeciwności losu.”6 Na tym właśnie polega problem: inteligencja teoretyczna, która przejawia się w świetnych ocenach w szkole, praktycznie nie przygotowuje do odpierania przeciwności - ani do korzystania z szans, które stawiają przed nami zmienne koleje losu. A jednak mimo tego, Ŝe wysoki iloraz inteligencji nie gwarantuje ani dostatku, ani prestiŜu, ani szczęścia w Ŝyciu, nasze szkoły i nasza kultura koncentrują się na zdolnościach naukowych, ignorując inteligencję emocjonalną, zespół cech - niektórzy mogliby go nazwać charakterem - który równieŜ ma wielkie znaczenie dla naszych indywidualnych losów. śycie emocjonalne jest dziedziną, którą moŜna, podobnie jak czytanie czy matematykę, opanować lepiej lub gorzej, a składa się nań zespół specjalnych umiejętności. Stopień, w jakim dana osoba opanowała te umiejętności, decyduje o tym, czy odniesie w Ŝyciu sukces czy zabrnie w ślepy zaułek; zdolność panowania nad swymi emocjami jest metazdolnością, od której zaleŜy sposób wykorzystania przez nas pozostałych zdolności, włącznie z samym intelektem. Oczywiście, jest wiele dróg prowadzących do sukcesu i wiele dziedzin, w których liczą się przede wszystkim inne zdolności. W naszym, coraz bardziej opierającym się na wiedzy fachowej społeczeństwie naleŜą do nich z całą pewnością umiejętności techniczne. Jest taki szkolny dowcip: „Jak będzie się za piętnaście lat nazywał tępak znający się tylko na technice?” Odpowiedź: „Szef”. Jednak, jak przekonamy się w Części III, inteligencja emocjonalna moŜe dać dodatkową przewagę w pracy nawet takim „tępakom”. Wiele dowodów świadczy o tym, Ŝe ludzie, którzy są emocjonalnie sprawni - to jest dobrze znają swoje emocje i potrafią nimi kierować, właściwie odczytują uczucia innych osób i umieją się do nich naleŜycie odnieść - mają przewagę nad innymi we wszystkich dziedzinach Ŝycia, od romansów i intymnych związków poczynając, a na przyswajaniu niepisanych reguł rządzących wewnętrzną polityką rozmaitych organizacji i firm kończąc. Osoby o dobrze wykształconych i rozwiniętych umiejętnościach emocjonalnych są teŜ na 5 J.K. Felsman, G.E. Vaillant, „Resilient Children as Adults: A 40-Year Study”, w: E.J. Anderson, B.J. Cohler (red.), The Invulnerable Child, New York: Guilford Press,1987. 6 Karen Arnold, która wspólnie z Terrym Denny prowadziła na Uniwersytecie Stanowym Illinois badania nad prymusami, cytuje „The Chicago Tribune” z 29 maja 1992 r. 37
  • 38. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna ogół bardziej zadowolone z Ŝycia i działają skuteczniej, poniewaŜ opanowały biegle nawyki umysłowe zwiększające ich operatywność, natomiast osoby, które nie potrafią zapanować nad swym Ŝyciem emocjonalnym, toczą wewnętrzne walki ograniczające ich zdolność skupienia się na pracy i jasnego myślenia. Inny rodzaj inteligencji Na tle swych bardziej towarzyskich rówieśników czteroletnia Judy mogłaby się przygodnemu obserwatorowi wyda dzieckiem podpierającym ściany, stroniącym od innych albo niezbyt lubianym. W czasie zabawy nie bierze w niej zbyt aktywnego udziału i trzyma się nieco z boku. Jednak w rzeczywistości Judy jest bystrą obserwatorką stosunków towarzyskich panujących w przedszkolnej grupie i chyba najlepiej ze wszystkich obecnych dzieci odgaduje przypływy i odpływy uczuć u innych. Ta trafność obserwacji ujawnia się w chwili, gdy wychowawczyni proponuje zabawę w przedszkole. Przedszkole - kopia pokoju, w którym przebywa grupa Judy, z ulepionymi z plasteliny lalkami, które zamiast głów mają małe zdjęcia dzieci i przedszkolanek - jest sprawdzianem umiejętności dostrzegania stosunków międzyludzkich. Kiedy wychowawczyni prosi Judy, aby postawiła kaŜdą dziewczynkę i kaŜdego chłopca w tej części pokoju, w której najbardziej lubią się bawić - w kąciku plastycznym, w kąciku z klockami i tak dalej - Judy odtwarza wszystko wiernie i dokładnie. Poproszona następnie o umieszczenie chłopców i dziewczynek w towarzystwie dzieci, z którymi najchętniej się bawią, Judy czyni to bez wahania czy pomyłek. Dokładność, z jaką Judy odtwarza panujące w grupie stosunki i towarzyskie, świadczy o tym, Ŝe sporządziła ona sobie w głowie doskonałą mapę swej klasy. Taka spostrzegawczość u czteroletniego dziecka jest zjawiskiem wyjątkowym. Dzięki swym zdolnościom Judy moŜe w przyszłości zabłysnąć w dziedzinach w których liczy się umiejętność postępowania z ludźmi - od nawiązywania kontaktów handlowych i zarządzania aŜ po dyplomację. Odkrycie u Judy, i to w tak młodym wieku, owego niezwykłego talentu moŜliwe było tylko dzięki temu, Ŝe znalazła się w przedszkolu Eliota-Pearsona w miasteczku akademickim przy Uniwersytecie Tuftów, gdzie realizowano wówczas Projekt Spektrum, to jest program wychowania, którego celem jest rozwijanie róŜnych rodzajów inteligencji. Program Spektrum opiera się na załoŜeniu, Ŝe repertuar ludzkich zdolności daleko wykracza poza zdolność opanowania pisania, czytania i liczenia, owo wąskie pasmo umiejętności, na których nauczaniu skupia się tradycyjna szkoła. Uznaje, Ŝe takie uzdolnienia jak spostrzegawczość społeczna Judy są talentami, które szkoła powinna pielęgnować, a nie, jak to się zazwyczaj dzieje, ignorować czy nawet tłumić. Zachęcając dzieci do rozwijania pełnej skali zdolności, z których będą w przyszłości korzystać, chcąc odnosić sukcesy albo po prostu spełnić się w tym, co będą robić, szkoła staje się miejscem nauczania umiejętności Ŝyciowych. Wizjonerem, który doprowadził do stworzenia Projektu Spektrum, jest Howard Gardner, psycholog z Harvard School of Education.7 „Nadszedł czas - powiedział mi Gardner - aby poszerzyć nasze pojęcie spektrum talentów. NajwaŜniejszym wkładem, jaki moŜe wnieść oświata do rozwoju dziecka, jest dopomoŜenie mu w znalezieniu dziedziny, która najbardziej odpowiada jego talentom, w której będzie kompetentnym fachowcem, w której praca będzie dawała mu zadowolenie. Zupełnie straciliśmy to z pola widzenia. Zamiast tego poddajemy kaŜdego edukacji, która najlepiej przygotowuje do zawodu profesora uniwersytetu, i oceniamy go wedle tego, czy spełnia owe wąskie kryteria sukcesu. Powinniśmy poświęcać mniej czasu na klasyfikowanie uczniów według uzyskiwanych przez nich ocen, a więcej na odkrywanie ich naturalnych 7 Głównymi współpracownikami Gardnera przy opracowywaniu Projektu Spektrum byli Mara Krechevsky i David Feldman. 38
  • 39. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna predyspozycji czy uzdolnień i rozwijanie ich. Są setki dróg prowadzących do sukcesu i wiele, wiele róŜnych zdolności, które pomogą nam go odnieść.”8 Jeśli ktokolwiek dostrzega ograniczenia dotychczasowych sposobów myślenia o inteligencji, to właśnie Gardner. Wskazuje on, Ŝe dni chwały i świetności testów badających inteligencję zaczęły się podczas I wojny światowej, kiedy to poddano owym, świeŜo opracowanym przez Lewisa Termana, psychologa z Uniwersytetu Stanforda, testom dwa miliony Amerykanów. Były to pierwsze przeprowadzone w tak masowej skali badania psychologiczne, a do ich zrealizowania wystarczał papier i ołówek. Podejście to zdominowało na całe dziesięciolecia nasz sposób myślenia o inteligencji. Gardner określa to mianem „myślenia w kategoriach ilorazu inteligencji” i opisuje tak: „[oznacza to], Ŝe ludzie są albo bystrzy, albo nie, Ŝe takimi się rodzą, Ŝe nie moŜna nic na to poradzić i Ŝe testy powiedzą ci, czy jesteś jednym z tych bystrych czy nie. Test SAT, któremu poddaje się kandydatów na studia, opiera się na tym samym załoŜeniu - Ŝe istnieje tylko jeden rodzaj uzdolnień, który określa twoją przyszłość. Ten rodzaj myślenia pokutuje w całym społeczeństwie.” Wydana w 1983 roku ksiąŜka Gardnera Frames of Mind [Ramy umysłu], która zyskała szeroki rozgłos, była manifestem wykazującym błędność poglądu, według którego iloraz inteligencji jest jej jedynym wskaźnikiem. Gardner stawia tam tezę, Ŝe nie istnieje tylko jeden, monolityczny rodzaj inteligencji, lecz raczej szerokie spektrum róŜnych jej rodzajów, które ująć moŜna w siedem podstawowych kategorii. Jego lista obejmuje dwa klasyczne rodzaje inteligencji „szkolnej” - zdolności językowe i matematyczno-logiczne, ale równieŜ zdolność orientacji przestrzennej, którą odznaczają się, powiedzmy, wybitni artyści i architekci, geniusz kinestetyczny, który przejawia się w płynności ruchów Marthy Graham czy Magica Johnsona, i talent muzyczny Mozarta czy Yo Yo Ma. Zamykają ją dwa oblicza tego, co Gardner nazywa „inteligencją personalną”: takie zdolności interpersonalne, jakie wykazuje wielki terapeuta, jak np. Carl Rogers, czy światowego formatu przywódca, jakim był Martin Luther King, oraz zdolności „wewnątrzpsychiczne”, które ujawnić się mogą z jednej strony w błyskotliwych koncepcjach kogoś takiego jak Zygmunt Freud, a z drugiej, bez takiego rozgłosu, w wewnętrznym zadowoleniu, które daje harmonijne zestrojenie stylu Ŝycia z naszymi prawdziwymi uczuciami. NajwaŜniejszym słowem w tej koncepcji inteligencji jest wielość. Model Gardnera wysuwa się daleko przed standardowy wzorzec ilorazu inteligencji jako jedynego i niezmiennego czynnika. Uwzględnia on to, Ŝe testy, których tyranii poddawaliśmy się przez cały okres nauki szkolnej - poczynając od tych, kierujących do techników lub do szkół ogólnokształcących, a kończąc na testach SAT decydujących o tym, kto moŜe pójść na studia, i na jakie - opierają się na ograniczonym pojęciu inteligencji, nie mającym związku z prawdziwym zakresem uzdolnień i umiejętności, które liczą się w Ŝyciu o wiele bardziej niŜ iloraz inteligencji. Gardner przyznaje, Ŝe siedem jest arbitralnie wybraną liczbą na określenie rodzajów inteligencji; nie ma Ŝadnej magicznej liczby określającej róŜnorodność ludzkich talentów. W pewnym momencie Gardner i jego współpracownicy rozszerzyli swą listę do dwudziestu róŜnych odmian inteligencji. Na przykład inteligencja interpersonalna podzielona została na cztery róŜne zdolności: uzdolnienia przywódcze, zdolność pielęgnowania związków z innymi i zawierania przyjaźni, zdolność rozwiązywania konfliktów i talent do przeprowadzania tego rodzaju analiz społecznych, jakim odznacza się Judy. To zróŜnicowane spojrzenie na inteligencję ukazuje nam bogatszy i pełniejszy obraz zdolności dziecka i potencjalnych moŜliwości odniesienia przez nie sukcesu w Ŝyciu niŜ standardowy iloraz inteligencji. Kiedy dzieci objęte Programem Spektrum oceniono według skali inteligencji Stanforda-Bineta, będącej niegdyś probierzem testów do badania inteligencji, oraz według 8 Wywiad z Howardem Gardnerem na temat inteligencji wielorakiej zamieściłem pt. „Rethinking the Value of Intelligence Tests” w „The York Times Educational Supplement” z 3 listopada 1986 roku. Od ta pory przeprowadzałem z nim wywiady kilkakrotnie. 39
  • 40. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna zestawu testów do mierzenia Gardnerowskiego spektrum inteligencji, okazało się, Ŝe nie ma Ŝadnego znaczącego związku między wynikami osiąganymi przez nie w tych dwóch testach.9 Pięcioro dzieci o najwyŜszym ilorazie inteligencji (od 125 do 133) wykazywało róŜny poziom w zakresie dziesięciu uzdolnień, które mierzy test Spektrum. Na przykład, jedno z tej piątki „najbystrzejszych” według standardowych testów do badania inteligencji dzieci było uzdolnione w trzech dziedzinach, troje w dwóch, a jedno tylko w jednej spośród mierzonych testami Spektrum. Przy tym „rozrzut” tych uzdolnień był znaczny: czworo dzieci miało uzdolnienia muzyczne, dwoje plastyczne, dwoje językowe, jedno miało talent do rozumienia stosunków społecznych i jedno do logiki. śadne z tej piątki nie było uzdolnione ruchowo, dobre w liczeniu i mechanice; prawdę mówiąc koordynacja ruchowa i liczenie były słabymi punktami dwojga z nich. Gardner wyciągnął z tego wniosek, Ŝe skala „Stanforda-Bineta nie pozwala przewidzieć, kto osiągnie dobre wyniki w dziedzinach mierzonych ogółem testów Spektrum lub ich spójnym podzbiorem”. Z drugiej strony, wyniki testów Spektrum dają rodzicom i nauczycielom jasne wskazówki co do tego, jakimi dziedzinami: mogą spontanicznie zainteresować się dzieci i w jakiego typu szkołach będą sobie radziły wystarczająco dobrze, by rozwinąć swe pasje i osiągnąć z czasem biegłość, a nawet mistrzostwo w wybranej dyscyplinie. Poglądy Gardnera na wielorakość rodzajów inteligencji podlegają ciągłej ewolucji. Mniej więcej dziesięć lat po pierwszym przedstawieniu drukiem swej teorii, dał on takie oto zwięzłe streszczenie koncepcji inteligencji personalnej: Inteligencja interpersonalna jest zdolnością rozumienia innych osób: tego, co nimi kieruje, jak pracują, jak pracować wspólnie z nimi. Odnoszący sukcesy handlowcy, politycy, nauczyciele, klinicyści i przywódcy polityczni są według wszelkiego prawdopodobieństwa jednostkami o wysokim poziomie inteligencji interpersonalnej. Inteligencja intrapersonalna [...] jest podobną właściwością, tyle Ŝe skierowaną do wewnątrz. Jest to zdolność stworzenia dokładnego, odpowiadającego rzeczywistości modelu samego siebie i korzystania z tego modelu dla skutecznego działania.10 W sformułowanej gdzie indziej definicji Gardner stwierdza, Ŝe sednem inteligencji interpersonalnej jest „zdolność rozróŜniania i właściwego reagowania na nastroje, temperamenty, motywacje i pragnienia innych osób”. Do inteligencji intrapersonalnej, która jest kluczem do samopoznania, zalicza „dostęp do swych własnych uczuć i zdolność rozróŜniania ich oraz polegania na nich w kierowaniu swym zachowaniem.”11 Spock kontra Data, czyli kiedy poznanie nie wystarcza Jest pewien wymiar inteligencji interpersonalnej, na który wprawdzie często wskazuje Gardner, ale którym mało się zajmuje w swoich pracach, a mianowicie rola emocji. Być moŜe jest tak dlatego, Ŝe - jak sam mi zasugerował - na jego teorię silny wpływ wywarł stworzony przez psychologię kognitywną model umysłu. A zatem jego koncepcja inteligencji podkreśla rolę poznania - zrozumienia samego siebie i innych osób, kierujących nami i innymi, motywów, naszych zwyczajów pracy i zwyczajów innych osób oraz wykorzystania tej intuicyjnej wiedzy w kierowaniu naszym własnym Ŝyciem i stosunkach z innymi osobami. Jednak podobnie jak sfera wyczucia ruchów, w której fizyczna świetność przejawia się niewerbalnie, sfera emocji znajduje się poza zasięgiem języka i poznania. 9 Porównanie testów do mierzenia ilorazu inteligencji i zdolności uczonych i rozwijanych w ramach programu Spectrum przeprowadzili w jednym z rozdziałów swej ksiąŜki Multiple Intelligences: The Theory in Practice, New York: Basic Books,1993, Howard Gardner i Mara Krechevsky. 10 Howard Gardner, Multiple Intelligences, s. 9. 11 Howard Gardner, Thomas Hatch, „Multiple Intelligences Go to School, Educational Researcher 18, 8 (1989). 40
  • 41. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Choć w Gardnerowskich opisach inteligencji personalnej jest dość miejsca na uwzględnienie gry emocji i panowania nad nimi, to ani on, ani jego współpracownicy nie zajęli się zbyt szczegółowo rolą, jaką odgrywają w tej inteligencji uczucia, koncentrując się bardziej na myślach o uczuciach. Takie nastawienie sprawia, Ŝe - być moŜe nieświadomie - pozostawiają oni nie zbadane morze emocji, które powodują, Ŝe nasze Ŝycie wewnętrzne jest tak złoŜone, podniecające i często takie zagadkowe. Pozostaje równieŜ do zbadania zarówno to, w jakim sensie inteligencja obecna jest w emocjach, jak i to, w jakim sensie moŜna wnieść inteligencję do emocji. Nacisk, jaki Gardner kładzie na elementy kognitywne w obu odmianach inteligencji personalnej, odzwierciedla ducha czasu, który ukształtował jego poglądy. Nadmierne akcentowanie przez psychologię poznania nawet w sferze emocji jest częściowo rezultatem pewnego dziwacznego zakrętu dziejów tej nauki. W połowie obecnego stulecia psychologię akademicką zdominowali behawioryści pokroju B.F. Skinnera, którzy uwaŜali, Ŝe badać z naukową precyzją moŜna jedynie zachowanie, poniewaŜ jest ono czymś obiektywnie, z zewnątrz, postrzeganym. Wszystkie pozostałe dziedziny Ŝycia wewnętrznego, w tym równieŜ emocje, wyłączyli z pola zainteresowań nauki. Później, wraz z nadejściem pod koniec lat sześćdziesiątych „rewolucji kognitywnej”, psychologia zwróciła się w inną stronę i skoncentrowała na sposobach, w jakie umysł rejestruje i gromadzi informacje, oraz na naturze inteligencji. Jednak emocje nadal znajdowały się poza sferą jej zainteresowania. Kognitywiści uwaŜali, Ŝe inteligencja oznacza chłodne, beznamiętne analizowanie i przetwarzanie faktów. W ich ujęciu jest ona hiperracjonalna, zupełnie jak Mr. Spock, postać z serialu „PodróŜe gwiezdne” [Star Trek], który jest archetypem suchych bitów informacji, nie zmąconych Ŝadnym uczuciem, i ucieleśnieniem poglądu, wedle którego w inteligencji nie ma miejsca na emocje, zaciemniające jedynie obraz naszego Ŝycia umysłowego. Kognitywiści, którzy przyjęli ten pogląd, dali się zwieść iluzji, obierając za operacyjny model umysłu komputer i zapominając, Ŝe sieć połączeń mózgowych tkwi w brudnej, pulsującej kałuŜy związków biochemicznych i w niczym nie przypomina sterylnych, uporządkowanych płytek krzemowych, z których połączenia powstała owa metafora na określenie umysłu. Tworzone przez psychologów kognitywnych modele opracowywania przez umysł informacji nie uwzględniały faktu, Ŝe racjonalnością kierują uczucia i Ŝe mogą teŜ one ją pogrąŜyć. Model kognitywny jest pod tym względem zuboŜonym obrazem umysłu, gdyŜ nie wyjaśnia naporu uczuć, które nadają intelektowi specyficzne zabarwienie. Aby wytrwać w tym poglądzie, kognitywiści musieli ignorować związki między stworzonymi przez siebie modelami umysłu a własnymi nadziejami i obawami, kłótniami małŜeńskimi i zazdrością wobec odnoszących większe sukcesy kolegów - cały ten zalew uczuć, które nadają Ŝyciu smak i kształtują jego pilne potrzeby, w kaŜdej chwili wpływając (ujemnie lub dodatnio) na to, jak opracowywane są informacje. Wypaczony „naukowy” obraz Ŝycia umysłowego pozbawionego emocji, który przez ostatnich osiemdziesiąt lat ukierunkowywał badania nad inteligencją, stopniowo, w miarę jak psychologia zaczyna zauwaŜać istotną rolę uczuć w myśleniu, zmienia się. Podobnie jak następca Spocka niejaki Data („PodróŜe gwiezdne. Następne pokolenie”) psychologia zaczyna doceniać zarówno siłę i zalety emocji w Ŝyciu umysłowym, jak i wynikające stąd zagroŜenia. W końcu, jak widzi Data (chciałoby się powiedzieć: ku swej konsternacji, gdyby mógł odczuwać konsternację), jego chłodna logika zawodzi i nie podpowiada właściwego ludzkiego rozwiązania. Nasza ludzkość objawia się najpełniej w naszych uczuciach. Data stara się czuć, wiedząc, Ŝe brakuje mu czegoś istotnego. Potrzebuje przyjaźni, lojalności; podobnie jak Blaszany Człowiek w Czarowniku z Krainy Oz nie ma on serca. PoniewaŜ brak mu zmysłu lirycznego właściwego uczuciu, moŜe pisać wiersze czy grać utwory muzyczne z techniczną wirtuozerią, ale nie potrafi odczuwać pulsujących w tych utworach namiętności. Z tęsknoty Daty za samą tęsknotą płynie nauka, Ŝe w chłodnym, kognitywnym obrazie ludzkiego umysłu zupełnie brakuje wyŜszych wartości ludzkiego serca - 41
  • 42. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wiary, nadziei, oddania, miłości. Emocje wzbogacają; umysł, model, który ich nie uwzględnia, jest modelem zuboŜonym. Kiedy zwróciłem Gardnerowi uwagę, Ŝe częściej zajmuje się myślami o uczuciach albo metapoznaniu niŜ samymi uczuciami, przyznał, Ŝe skłania się do traktowania inteligencji w sposób kognitywny, ale dodał: „Kiedy pisałem po raz pierwszy o rodzajach inteligencji personalnej, mówiłem o emocjach, szczególnie przedstawiając swoją koncepcję inteligencji intrapersonalnej, której jednym ze składników jest emocjonalne dostrojenie się do samego siebie. Natomiast dla inteligencji interpersonalnej zasadnicze znaczenie mają czuciowe sygnały trzewiowe. Jednak w praktyce teoria wielorakiej inteligencji w swej rozwiniętej postaci skupiła się raczej na metapoznaniu [to znaczy na uświadomieniu sobie swoich własnych procesów myślowych] niŜ na pełnym zakresie zdolności emocjonalnych.” Mimo to Gardner docenia znaczenie zdolności emocjonalnych i towarzyskich w chaosie Ŝycia. Wskazuje, Ŝe „wiele osób o ilorazie inteligencji powyŜej 160 pracuje dla ludzi o ilorazie nie przekraczającym 100, jeśli ci pierwsi odznaczają się słabą, a ci drudzy wysoką inteligencją intrapersonalną. Natomiast w Ŝyciu codziennym Ŝaden rodzaj inteligencji nie jest tak waŜny, jak inteligencja interpersonalna. Jeśli jej nie masz, podejmujesz niewłaściwe decyzje o tym, z kim się oŜenić czy za kogo wyjść za mąŜ, jaką podjąć pracę i tak dalej. Musimy kształcić oba rodzaje inteligencji personalnej u dzieci i powinna to robić szkoła.” Czy emocje mogą być inteligentne? Aby lepiej zrozumieć, jak moŜe wyglądać takie kształcenie, musimy się zwrócić do innych teoretyków, podąŜających w kierunku wytyczonym przez Gardnera, a szczególnie psychologa z Uniwersytetu Yale, Petera Saloveya, który bardzo szczegółowo przedstawił sposoby połączenia inteligencji z emocjami.12 Nie są to Ŝadne rewelacje, bowiem w ostatnich latach nawet najbardziej zagorzali zwolennicy ilorazu inteligencji starali się sporadycznie raczej wprowadzać emocje do sfery inteligencji niŜ traktować „emocje” i „inteligencję” jako dwa przeciwstawne terminy. I tak E.L. Thorndike, wybitny psycholog, który w latach dwudziestych i trzydziestych przyczynił się do upowszechnienia koncepcji ilorazu inteligencji, zaproponował w artykule zamieszczonym w „Harper’s Magazine”, aby jeden z aspektów inteligencji emocjonalnej, inteligencję „społeczną”, czyli zdolność rozumienia innych i „mądrego postępowania w stosunkach z innymi ludźmi”, traktować jako aspekt ilorazu inteligencji. Inni psychologowie mieli w owym czasie bardziej cyniczny pogląd na inteligencję społeczną, ujmując ją w kategoriach umiejętności manipulowania innymi ludźmi - nakłaniania ich do robienia tego, co chcesz, bez względu na to, czy oni sami chcą tego czy nie. śadna z tych definicji inteligencji społecznej nie zdobyła specjalnego uznania teoretyków ilorazu inteligencji i wydany w roku 1960, cieszący się duŜą popularnością podręcznik opisujący testy do badania inteligencji określa inteligencję społeczną mianem „bezuŜytecznej” koncepcji. Jednak inteligencji personalnej nie sposób lekcewaŜyć, przede wszystkim dlatego, Ŝe pojęcie to zgadza się z intuicją i zdrowym rozsądkiem. Kiedy na przykład Robert Sternberg, inny psycholog z Yale, poprosił róŜnych ludzi o opisanie „osoby inteligentnej”, wśród głównych jej cech znalazły się praktyczne ludzkie zdolności. Bardziej systematyczne badania doprowadziły Sternberga do tego samego wniosku, do jakiego doszedł Thorndike - Ŝe inteligencja społeczna jest czymś innym niŜ zdolności szkolne; jest ona zarazem kluczowym elementem tego czegoś, co sprawia, Ŝe ludzie dobrze sobie radzą w praktycznych sprawach Ŝyciowych. Wśród róŜnych rodzajów inteligencji praktycznej, które, na przykład, są bardzo cenione w miejscu pracy, poczesne miejsce zajmuje 12 Ten model inteligencji emocjonalnej przedstawili po raz pierwszy Peter Salovey i John D. Mayer, „Emotional Intelligence”, Imagination, Cognition and Personality 9 (1990), s. 185-211. 42
  • 43. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna specyficzna wraŜliwość, która pozwala skutecznie działającym menedŜerom wychwytywać nie wypowiedziane komunikaty.13 W ostatnich latach coraz więcej psychologów dochodzi do podobnych wniosków, zgadzając się z Gardnerem, Ŝe stare koncepcje ilorazu inteligencji obracają się wokół wąskiego pasma uzdolnień językowych i matematycznych i Ŝe dobry wynik uzyskany w teście mierzącym ten iloraz jest przede wszystkim prognostykiem sukcesów w szkole albo karierze profesorskiej, natomiast w o wiele mniejszym stopniu zapowiedzią powodzenia w pozaakademickich dziedzinach Ŝycia. Psychologowie ci - wśród nich Sternberg i Salovey - przyjęli szersze rozumienie inteligencji, starając się określić to pojęcie na nowo, a przede wszystkim włączyć doń wszystkie te cechy czy kategorie, które są potrzebne, by odnieść w Ŝyciu sukces. Ten kierunek badań prowadzi nas na powrót do oceny tego, jaką faktycznie rolę odgrywa inteligencja „personalna” albo emocjonalna. Salovey włącza Gardnerowską inteligencję personalną do swej podstawowej definicji inteligencji emocjonalnej, rozciągając określone tym mianem zdolności na pięć podstawowych dziedzin:14 1. Znajomość własnych emocji. Podstawą inteligencji emocjonalnej jest samoświadomość - rozpoznawanie uczucia w chwili, kiedy nas ogarnia. Jak zobaczymy w rozdziale IV, zdolność śledzenia uczuć minuta po minucie odgrywa kluczową rolę we wglądzie w samego siebie i samozrozumieniu. Niezdolność rozpoznania naszych prawdziwych uczuć wydaje nas na ich łaskę i niełaskę. Osoby, które orientują się w swoich uczuciach, lepiej kierują swoim Ŝyciem. Wiedzą, co naprawdę czują, kiedy podejmują róŜne decyzje, od tego, kogo poślubić poczynając, a na tym, jaką wybrać pracę, kończąc. 2. Kierowanie emocjami. Panowanie nad emocjami, tak aby były właściwe w kaŜdej sytuacji, jest zdolnością opierającą się na samoświadomości. W rozdziale V przeanalizujemy zdolność uspokajania się, otrząsania się ze smutku, niepokoju i irytacji oraz konsekwencje niedostatku tej podstawowej umiejętności emocjonalnej. Osoby, u których zdolność ta jest słabo rozwinięta, muszą stale walczyć z niemiłymi uczuciami, natomiast te, które posiadają ją w duŜym stopniu, potrafią o wiele szybciej dojść do równowagi po poraŜkach i niepowodzeniach. 3. Zdolność motywowania się. Jak pokaŜe rozdział VI, podporządkowywanie emocji obranym celom ma zasadnicze znaczenie dla koncentracji uwagi, samomotywacji i opanowania oraz twórczej pracy. Samokontrola emocjonalna - odkładanie w czasie zaspokajania pragnień i tłumienie popędliwości - leŜy u podstaw wszelkich osiągnięć, a zdolność wprawiania się w stan „uniesienia twórczego” umoŜliwia wybitne osiągnięcia we wszystkich dziedzinach. Osoby obdarzone taką zdolnością, uzyskują wspaniałe wyniki we wszystkim, do czego się wezmą. 4. Rozpoznawanie emocji u innych. Empatia, opierająca się na własnej samoświadomości uczuciowej, jest fundamentalną umiejętnością obcowania z ludźmi. W rozdziale VII zbadamy korzenie empatii, społeczne koszty emocjonalnej „głuchoty” i przyczyny, które powodują, Ŝe empatia rodzi altruizm. Osoby posiadające zdolność empatii są bardziej wyczulone na subtelne sygnały społeczne wskazujące, czego chcą inni lub czego im potrzeba. Dzięki temu sprawdzają się w zawodach wymagających troskliwości i opieki nad innymi oraz w zarządzaniu, są lepszymi nauczycielami i sprzedawcami. 5. Nawiązywanie i podtrzymywanie związków z innymi. Sztuka nawiązywania kontaktów polega w duŜej mierze na umiejętności kierowania emocjami innych osób. W rozdziale VIII zajmiemy się kompetencją społeczną i związanymi z nią szczególnymi umiejętnościami. Są to zdolności, które zapewniają popularność, pełnienie ról przywódczych i skuteczność w stosunkach 13 Robert J. Sternberg, Beyond IQ., New York: Cambridge University Press, 1985. 14 Tę podstawową definicję „inteligencji emocjonalnej” dają Salovey i Mayer w „Emotional Intelligence”, s. 189. 43
  • 44. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna interpersonalnych.. Osoby obdarzone tymi zdolnościami świetnie sobie radzą we wszystkich sprawach, które polegają na dobrych kontaktach z innymi, błyszczą w tych dziedzinach. Oczywiście, ludzie róŜnią się zdolnościami w kaŜdej z tych sfer; niektórzy z nas mogą sobie zupełnie dobrze radzić z, powiedzmy, tłumieniem własnego niepokoju, ale nie potrafią uśmierzyć niepokoju innych. Niewątpliwie poziom naszych zdolności zaleŜy od systemu nerwowego, ale, jak się przekonamy, nasz umysł jest niezwykle plastyczny i otwarty. Niedostatkom umiejętności emocjonalnych moŜna zaradzić, poniewaŜ kaŜda z tych sfer jest w znacznym stopniu zespołem nawyków i reakcji i przy odpowiednim wysiłku moŜna zwiększyć jej zakres. Iloraz inteligencji a inteligencja emocjonalna Iloraz inteligencji i inteligencja emocjonalna są nie tyle przeciwstawnymi, ile raczej róŜnymi zespołami zdolności. U wszystkich intelekt miesza się z emocjami, osoby o wysokim ilorazie inteligencji i niskim poziomie inteligencji emocjonalnej (albo o niskim ilorazie i wysokim poziomie inteligencji emocjonalnej) spotyka się, wbrew stereotypom, dość rzadko. W istocie rzeczy istnieje pewna korelacja między ilorazem inteligencji a pewnymi aspektami inteligencji emocjonalnej, ale związek ten jest tak słaby, Ŝe oba typy wydają się istnieć niezaleŜnie. Trzeba tu od razu powiedzieć, Ŝe nie ma i być moŜe nigdy nie będzie podobnych do znanych nam testów do badania inteligencji prostych metod mierzenia inteligencji emocjonalnej. Aczkolwiek prowadzi się szerokie badania nad kaŜdym z jej składników, niektóre z nich, na przykład empatię, najlepiej bada się, sprawdzając zdolność danej osoby do poradzenia sobie z konkretnym zadaniem, polegającym - powiedzmy - na określeniu uczuć osób przedstawionych na taśmie wideo na podstawie wyrazu ich twarzy. Opierając się na mierniku, który nazywa mianem „elastyczność ego”, słuŜącym do pomiaru cech wchodzących w zakres inteligencji emocjonalnej, Jack Block, psycholog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, dokonał porównania obu tych teoretycznie niezaleŜnych i ujętych w czystej postaci typów inteligencji.15 Wyniki tego porównania mówią same za siebie. Typ wysokiej inteligencji wedle pomiarów jej ilorazu jest w czystej (tzn. pomijającej inteligencję emocjonalną) postaci niemal karykaturą intelektu; wykazuje wielką sprawność w rozwiązywaniu problemów teoretycznych, ale jest zupełnie bezradny w sferze praktycznych spraw Ŝyciowych i stosunków międzyludzkich. Istnieją niewielkie róŜnice między męŜczyznami i kobietami. Typowy męŜczyzna o wysokim ilorazie inteligencji ma, co nie jest Ŝadnym zaskoczeniem, szeroki wachlarz zainteresowań intelektualnych. Jest ambitny i produktywny, odpowiedzialny i uparty, nie dręczą go Ŝadne wątpliwości ani niepokoje co do własnej osoby. Na ogół odnosi się równieŜ do wszystkich i wszystkiego krytycznie i protekcjonalnie, jest grymaśny i ma zahamowania, jest oziębły seksualnie i nieczuły na wraŜenia zmysłowe, nie okazuje Ŝadnych uczuć i do wszystkiego podchodzi z dystansem, jest emocjonalnie ślepy i zimny. Natomiast męŜczyźni wykazujący się wysoką inteligencją emocjonalną są nastawieni towarzysko i otwarci, mają Ŝyczliwy stosunek do otoczenia, nie są lękliwi ani nie zdradzają skłonności do martwienia się i ruminacji (przeŜuwania myśli i doznań). Mają oni skłonność do poświęcania swego czasu i energii na rzecz innych ludzi i spraw, chętnie biorą na siebie odpowiedzialność za 15 Jack Block, Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley, maszynopis nie publikowany, luty 1995. Block, zamiast pojęcia „inteligencja emocjonalna”, uŜywa określenia „elastyczność ego”, ale uwaŜa, Ŝe główne składniki tej elastyczności obejmują samoregulację emocjonalną, przystosowawcze panowanie nad impulsami, przekonanie o skuteczności swoich starań i inteligencję społeczną. PoniewaŜ są to główne elementy inteligencji emocjonalnej, elastyczność ego traktować moŜna jako zastępczą miarę inteligencji emcojonalnej, podobnie jak wyniki testów osiągnięć szkolnych jako miernik ilorazu inteligencji. Block przeanalizował dane z wieloletnich badań, którymi objęto setkę męŜczyzn i kobiet w wieku kilkunastu lat i które kontynuowano aŜ do osiągnięcia przez nich dwudziestu paru lat, i korzystając z metod statystycznych oszacował osobowościowe i zachowaniowe korelaty wysokiego ilorazu inteligencji niezaleŜnie od inteligencji emocjonalnej oraz inteligencji emocjonalnej niezaleŜnie od ilorazu inteligencji. Stwierdza on, Ŝe pomiędzy ilorazem inteligencji a elastycznością ego istnieje pewna korelacja, ale Ŝe są one niezaleŜnymi od siebie sferami. 44
  • 45. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna to czy za tamto, współczują innym i okazują im troskliwość, rozpatrują wszystko w kategoriach etycznych. Ich Ŝycie emocjonalne jest bogate, a uczucia wyraŜane są stosownie, są zadowoleni z siebie, z innych i ze społecznej rzeczywistości, w której przyszło im Ŝyć. Kobiety o czysto teoretycznej wysokiej inteligencji, mierzonej jej ilorazem, wykazują się - jak moŜna się było spodziewać - duŜą sprawnością intelektualną, nie mają kłopotów z wyraŜaniem swych myśli, cenią sprawy wymagające wysiłku umysłowego, a zakres ich zainteresowań intelektualnych i estetycznych jest bardzo szeroki. Mają teŜ skłonność do niepokojenia się byle czym, przeŜuwania myśli i obwiniania się, a takŜe niechęć do otwartego okazywania złości (choć okazują ją pośrednio). Ogólnie biorąc, nastawione są introspekcyjnie, do wewnątrz. Natomiast kobiety o wysokiej inteligencji emocjonalnej są z reguły bardziej pewne siebie i wyraŜają wprost, co czują, a Ŝycie nie jest dla nich bezsensowną egzystencją. Podobnie jak męŜczyźni są one Ŝyczliwe, otwarte i towarzyskie. Swoje uczucia wyraŜają stosownie i w umiarkowany sposób (a nie, powiedzmy, wybuchami, których później Ŝałują), dobrze radzą sobie ze stresem. Ta równowaga emocjonalna pozwala im na łatwe nawiązywanie kontaktów; poniewaŜ są z siebie zadowolone, wesołe i reagują na wszystko spontanicznie, a przy tym odbierają wszystkie wraŜenia zmysłowe. W odróŜnieniu od kobiet reprezentujących typ czysto intelektualny rzadko odczuwają niepokój, mają poczucie winy i przeŜuwają swe myśli. Są to, rzecz jasna, wyimaginowane portrety osób, u których omawiane cechy przejawiają się w najwyŜszym nasileniu - idealne wcielenia dwóch róŜnych zespołów zdolności, bowiem w rzeczywistości u wszystkich inteligencja emocjonalna i teoretyczna zmieszane są w róŜnych proporcjach. Dają one jednak wgląd w to, co kaŜdy z tych wymiarów wnosi do naszej osobowości. Obrazy te nakładają się na siebie w takim stopniu, w jakim dana osoba cechuje się zarówno inteligencją poznawczą, jak i emocjonalną. Tak czy inaczej, inteligencja emocjonalna jest źródłem cech, które sprawiają, Ŝe jesteśmy bardziej ludzcy i odznaczamy się tym, co kaŜdy człowiek winien posiadać. 45
  • 46. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział IV Poznać siebie JAK MÓWI STARA JAPOŃSKA PRZYPOWIEŚĆ, pewien skory do zwady samuraj przyszedł do mistrza Zen z Ŝądaniem, aby wyjaśnił mu, na czym polega róŜnica między piekłem a niebem. Mnich jednak odparł z szyderstwem: „Jesteś zwykłym gburem. Nie mam zamiaru marnować czasu na rozmowy z takimi jak ty.” UraŜony samuraj wpadł we wściekłość i wydobywszy miecz z pochwy krzyknął: „Zabiję cię za tę impertynencję!” To właśnie - odpowiedział spokojnie mnich - jest piekło.” Zaskoczony prawdziwością słów mnicha, samuraj uspokoił się, schował miecz i złoŜył głęboki ukłon, dziękując za wyjaśnienie. „A to - rzekł mnich - jest niebem.” Nagłe uświadomienie sobie przez samuraja, Ŝe działa w ten a nie inny sposób, bo jest rozgniewany i podraŜniony, ukazuje nam zasadniczą róŜnicę między owładnięciem przez jakieś uczucie a uświadomieniem sobie tego faktu. Zalecenie Sokratesa: „Poznaj siebie” odnosi się do tego właśnie kamienia węgielnego inteligencji emocjonalnej, jakim jest uświadamianie sobie swoich uczuć w chwili, kiedy nas ogarniają. Na pierwszy rzut oka moŜe się wydawać, Ŝe nasze uczucia są oczywiste; w chwilach refleksji i zadumy przypominamy sobie, Ŝe czasami nie zwracaliśmy zbytniej uwagi na to, co rzeczywiście czujemy w stosunku do kogoś czy czegoś albo uświadomiliśmy sobie swoje uczucia zbyt późno. Psychologowie uŜywają na określenie uświadamiania sobie własnych procesów myślowych dość niezgrabnego terminu metapoznanie (metacognition), natomiast uświadamianie sobie własnych uczuć określają mianem metanastroju (metamood). Ja wolę termin samoświadomość, który oznacza zwracanie uwagi na emocje.1 W tym stanie autorefleksyjnej świadomości umysł obserwuje i bada samo doświadczenie, włącznie z emocjami.2 Owa cecha świadomości bliska jest opisanej przez Freuda „równomiernie rozłoŜonej uwadze”, którą zalecał on osobom chcącym uprawiać psychoanalizę. Uwaga ta skupia się bezstronnie na wszystkim, co przenika naszą świadomość, odgrywając rolę zainteresowanego tym, co się dzieje, ale nie reagującego świadka. Niektórzy psychoanalitycy nazywają to „obserwującym ego”, czyli zdolnością świadomości umoŜliwiającą psychoanalitykowi śledzenie swoich własnych reakcji na to, co mówi pacjent i co podtrzymuje proces swobodnych skojarzeń zachodzących w jego umyśle.3 Taka samoświadomość zdaje się wymagać pobudzenia kory mózgowej, szczególnie jej obszarów językowych, które nastawiają się na odkrywanie i nazywanie wzbudzonych w nas emocji. Samoświadomość nie jest uwagą, nad którą zyskują kontrolę emocje, zmuszając ją do wyolbrzymiania tego, co postrzegamy i przesadnego reagowania na owe postrzeŜenia. Jest ona raczej stanem neutralnym dającym moŜliwość autorefleksji w chwilach, kiedy targają nami silne emocje. Zdaje się, Ŝe podobny stan umysłu a przedstawia William Styron, opisując własną głęboką depresję. Stwierdza, Ŝe miał uczucie, jakby „towarzyszyło mu drugie ja, widmowy obserwator, 1 Terminu samoświadomość uŜywam tu w odniesieniu do refleksyjnego, introspektywnego skupienia na swoich własnych przeŜyciach. 2 Zob. teŜ: Jon Kabat-Zinn, Wherever You Go, There You Are, New York: Hyperion, 1994. 3 Wnikliwe porównanie skupionego podejścia psychoanalityka i samoświadomości znaleźć moŜna w: Mark Epstein, Thoughts Without a Thinker, New York: Basic Books,1995. Epstein zauwaŜa, Ŝe jeśli dobrze wykształci się tę zdolność, to moŜe ona zejść poniŜej progu obserwatora i stać się „elastyczniejszym i odwaŜniejszym rozwiniętym ego, zdolnym do objęcia swą uwagą całości Ŝycia”. 46
  • 47. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna który, nie dzieląc otępienia swego sobowtóra, moŜe przyglądać się z beznamiętną ciekawością, jak zmaga się jego towarzysz.”4 W swej najdoskonalszej postaci samoobserwacja jest właśnie taką spokojną świadomością naszych namiętnych czy wzburzonych uczuć. W najmniej wyrazistej formie przejawia się po prostu jako pozostawanie nieco na uboczu tego, co przeŜywamy, jako równoległy strumień świadomości, który przepływa jakby ponad tym, czego doświadczamy (a więc jest „meta” świadomością), ogarniając to, co się dzieje, a nie dając się owładnąć wydarzeniom. Na tym właśnie polega róŜnica między, na przykład, wściekłością na kogoś a autorefleksyjną myślą: „To co czuję, to złość” pojawiającą się w chwili, kiedy jesteśmy nią ogarnięci. Ujmując to w kategoriach neuronowej mechaniki świadomości, uznać trzeba, Ŝe owa subtelna zmiana w aktywności umysłowej sygnalizuje prawdopodobnie, iŜ obwody kory mózgowej śledzą odczuwaną w danym momencie emocję, co jest pierwszym krokiem ku uzyskaniu nad nią kontroli. Świadomość emocji, które odczuwamy, jest podstawową zdolnością emocjonalną, na której nadbudowują się inne, takie jak samokontrola emocjonalna. Krótko mówiąc, samoświadomość oznacza - ujmując to słowami Johna Mayera, psychologa z Uniwersytetu New Hampshire, który wespół z Peterem Saloveyem jest twórcą teorii inteligencji emocjonalnej - „uświadamianie sobie zarówno swego nastroju, jak i myśli o tym nastroju.”5 Samoświadomość moŜe być stanem spokojnego, pozbawionego jakichkolwiek elementów oceny skupienia na własnych myślach i emocjach. Mayer stwierdza jednak, Ŝe to skupienie moŜe być mniej lub bardziej beznamiętne, poniewaŜ do typowych myśli zdradzających samoświadomość emocjonalną naleŜą: „Nie powinienem odczuwać czegoś takiego”, „To, co teraz myślę, podniesie mnie na duchu”, a w wypadku bardziej ograniczonej samoświadomości: „Nie myśl o tym”, będąca reakcją na coś bardzo przykrego czy przygnębiającego. Aczkolwiek istnieje logiczna róŜnica między uświadomieniem sobie swoich uczuć a podjęciem działań zmierzających do ich zmiany, to Mayer stwierdził, Ŝe zazwyczaj oba stany występują łącznie - rozpoznanie u siebie złego nastroju równoznaczne jest z chęcią pozbycia się go. Rozpoznanie to róŜni się jednak od wysiłków, które podejmujemy, aby powstrzymać siebie lub inną osobę od działania pod wpływem impulsu emocjonalnego. Kiedy mówimy dziecku, które w złości chce uderzyć towarzysza zabawy, „Nie rób tego!”, to moŜemy wprawdzie nie dopuścić do wyładowania złości, ale jej nie ugasimy. Myśli dziecka i tak pozostaną skoncentrowane na tym, co wywołało złość - „Ale on zabrał moją zabawkę!” - i gniew nadal w nim kipi. Samoświadomość ma potęŜny wpływ zwłaszcza na silne niechętne uczucia, poniewaŜ uświadomienie sobie, Ŝe: „To, co teraz czuję, to złość” - daje mi większą swobodę działania: nie tylko moŜliwość postąpienia zgodnie z tym impulsem, ale równieŜ niepoddania mu się. Mayer stwierdza, Ŝe moŜna wyłonić trzy podstawowe kategorie osób róŜniących się sposobem postrzegania emocji i reagowania na nie:6 • Świadomi swych uczuć. Zdając sobie sprawę z tego, w jakim nastroju się znajdują, osoby takie mają, co zrozumiałe, pewne pojęcie o swoim Ŝyciu emocjonalnym. Jasny obraz własnych emocji wpływa być moŜe na wytworzenie się u nich swoistych cech osobowości, są one bowiem niezaleŜne i pewne siebie, cieszą się dobrym zdrowiem psychicznym i mają z reguły pozytywny stosunek do Ŝycia. Kiedy ogarnie je zły nastrój, nie medytują nad tym, nie przeŜuwają przygnębiających myśli, dzięki czemu szybciej się z niego otrząsają. Mówiąc krótko, świadomość własnych uczuć pozwala im nimi kierować. 4 William Styron, Darkness Visible: A Memoir of Madness, New York: Random House, 1990, s. 64. 5 John D. Mayer, Alexander Stevens, „An Emerging Understanding of the Reflective (Meta) Experience of Mood”, maszynopis nie publikowany, 1993. 6 Mayer i Stevens, „An Emerging Understanding”. Niektóre z określeń tych stylów samoświadomości emocjonalnej są moimi własnymi adaptacjami wprowadzonych przez nich kategorii. 47
  • 48. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna • Dający się ogarnąć emocjom. Często dają się ponieść emocjom i nie mogą uciec przed nimi, zupełnie jakby były w ich władzy. Miewają zmienne nastroje i nie bardzo uświadamiają sobie, co czują, nie widzą więc wyjścia z takich sytuacji. W rezultacie przekonane, Ŝe nie mają Ŝadnej kontroli nad swymi uczuciami, nie robią prawie nic, aby otrząsnąć się ze złego nastroju. Często czują się przytłoczone emocjami, nad którymi nie są w stanie zapanować. • Akceptujący swoje emocje. Na ogół zdają sobie dobrze sprawę z tego co czują, ale akceptują swoje nastroje, a zatem nie próbują ich zmienić. Wydaje się Ŝe są dwa typy osób naleŜących do tej kategorii: te, które bywają na ogół w dobrym nastroju, a więc nie mają specjalnej motywacji do jego zmiany oraz te, które wprawdzie dość jasno uświadamiają sobie swoje nastroje, ale będąc podatne na przypływy złego humoru, nie robią nic, aby je odeprzeć, przyjmując to jako swego rodzaju zrządzenie losu. Jest to postawa, którą moŜna stwierdzić na przykład u osób znajdujących się w depresji i przyjmujących ten stan z rezygnacją. Typ Ŝywiołowy i typ beznamiętny Wyobraź sobie przez chwilę, Ŝe znajdujesz się w samolocie lecącym z Nowego Jorku do San Francisco. Lot przebiega gładko, ale kiedy samolot zbliŜa się do Gór Skalistych, z głośnika dobiega głos pilota: „Panie i panowie, pojawiły się przed nami chmury burzowe. Proszę wrócić na swoje miejsca i zapiąć pas’. A potem samolot wchodzi w turbulencje, w jakich nigdy się jeszcze nie znalazłeś - zaczyna nim miotać i rzucać na wszystkie strony jak piłką. Co robisz w takiej sytuacji? Czy naleŜysz do osób, które zagłębiają się w lekturze jakiejś ksiąŜki lub czasopisma albo kontynuują oglądanie filmu, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się z samolotem? Czy teŜ raczej wyciągasz kartę z instrukcjami, co naleŜy robić w chwili zagroŜenia, pilnie przyglądasz się stewardesom, patrząc, czy nie zdradzają objawów paniki albo wsłuchujesz się w odgłos silników, chcąc się zorientować, czy nic nie przerywa ich pracy? Twoja naturalna reakcja wobec opisanego zagroŜenia świadczy o postawie, którą najchętniej przyjmujesz w kłopotliwych sytuacjach. Przedstawiony wyŜej scenariusz podróŜy lotniczej jest jednym z elementów opracowanego przez Suzanne Miller, psychologa z Uniwersytetu Temple, testu, za pomocą którego bada się, czy ludzie wykazują się czujnością w trudnym połoŜeniu, zwracając uwagę na wszystkie jego szczegóły, czy teŜ przeciwnie - starają się w takich chwilach oderwać uwagę od zagroŜenia. Te dwie odmienne postawy wobec zagroŜenia rzutują równieŜ na postrzeganie własnych emocji. Osoby, które nastawiają się na odbiór sygnałów świadczących o zagroŜeniu, nieświadomie potęgują swoje reakcje nasłuchując pilnie i wypatrując ich pojawienia się, szczególnie wtedy, kiedy nie towarzyszy temu spokój cechujący samoświadomość. W rezultacie ich emocje wydają się bardziej intensywne. Natomiast osoby, które wyłączają się i kierują swą uwagę na coś innego, w mniejszym stopniu zauwaŜają swoje reakcje, wskutek czego nie doznają tak silnych emocji, a ich reakcje mogą ulec osłabieniu. Oznacza to, Ŝe w skrajnych przypadkach samoświadomość emocjonalna pewnych osób jest przygniatająca, natomiast inne są jej niemal zupełnie pozbawione. Pewien student spostrzegł pewnego wieczoru, Ŝe w jego domu akademickim wybuchł poŜar, wziął gaśnicę i ugasił ogień. Nie ma w tym niczego niezwykłego, tyle Ŝe zamiast pobiec po gaśnicę, poszedł po nią spokojnym krokiem. Powód? UwaŜał, Ŝe nie ma potrzeby się spieszyć. Historię tę opowiedział mi Edward Diener, psycholog z Uniwersytetu Stanowego Illinois w Urbanie, który zajmuje się badaniem intensywności, z jaką doznajemy emocji.7 Wśród 7 DuŜą część tych badań przeprowadził samodzielnie albo wspólnie z Dienerem jego były magistrant, Randy Larsen, pracujący obecnie na Uniwersytecie Stanowym Michigan. 48
  • 49. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna zgromadzonych przez niego opisów rozlicznych przypadków student ten - wyróŜniał się jako jedna z najmniej intensywnie przeŜywających emocje osób, z jakimi Diener kiedykolwiek się zetknął. Był człowiekiem pozbawionym jakichkolwiek namiętności, osobą, która idzie przez Ŝycie, nie czując nic albo czując niewiele, nawet w tak alarmujących sytuacjach jak poŜar. śywy kontrast z tym przypadkiem stanowi pewna kobieta z przeciwnego krańca badanego przez Dienera spektrum. Kiedy zgubiła ulubione pióro, przez kilka dni nie mogła dojść do siebie. Innym razem widok wielkiego ogłoszenia o wyprzedaŜy po obniŜonej cenie obuwia damskiego w luksusowym domu towarowym wywarł na niej tak wielkie wraŜenie, Ŝe bez namysłu rzuciła to, co akurat robiła, wskoczyła do samochodu i pojechała do tego sklepu, znajdującego się w oddalonym o trzy godziny jazdy Chicago. Diener stwierdza, Ŝe ogólnie biorąc, kobiety odczuwają zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje o wiele silniej niŜ męŜczyźni. Poza tym, pomijając róŜnice płci, osoby, które zauwaŜają więcej, mają bogatsze Ŝycie duchowe. Ich większa wraŜliwość emocjonalna oznacza, Ŝe z najbłahszej przyczyny wpadają albo w wielkie uniesienie, albo w skrajną rozpacz, natomiast osoby mieszczące się na przeciwległym biegunie skali wraŜliwości emocjonalnej nie okazują prawie Ŝadnych uczuć na w najstraszniejszych okolicznościach. Człowiek bez uczuć Gary doprowadzał do rozpaczy swoją narzeczoną, Ellen, bo chociaŜ był człowiekiem inteligentnym i myślącym oraz cieszącym się dobrą renomą chirurgiem, wydawał się emocjonalnym analfabetą i nie reagował na Ŝadne objawy okazywanych mu przez nią uczuć. Choć rozprawiał zajmująco i ze znajomością rzeczy o nauce i sztuce, to kiedy rozmowa schodziła na to, co czuje - nawet do Ellen - milkł zupełnie. Mimo iŜ starała się, jak mogła, wydobyć z niego choćby najdrobniejsze przejawy uczuć, Gary był chłodny i beznamiętny. „Taką juŜ mam naturę, Ŝe nie ujawniam swoich uczuć” powiedział terapeucie, do którego zgłosił się pod wpływem nalegań Ellen. Kiedy zaczęli rozmawiać o Ŝyciu emocjonalnym, dodał: „Nie wiem, o czym mam mówić, bo nie odczuwam Ŝadnych silnych uczuć, ani pozytywnych, ani negatywnych.” Jak się okazało, Ellen nie była jedyną osobą, którą martwiła powściągliwość Gary’ego, wyznał on bowiem terapeucie, Ŝe nigdy i z nikim nie potrafił rozmawiać otwarcie o swych uczuciach. Powód tego był taki, Ŝe przede wszystkim nie wiedział, co czuje. Jak daleko sięgał pamięcią, nigdy nie odczuwał ani złości, ani smutku, ani radości.8 Jak zauwaŜa jego terapeuta, ta emocjonalna pustka sprawia, Ŝe Gary i jemu podobni wydają się szarzy i bezbarwni: „NuŜą oni wszystkich. Właśnie dlatego Ŝony wysyłają ich na leczenie”. „Emocjonalna pustka Gary’ego jest przykładem stanu określanego przez psychiatrów mianem aleksytymii, od greckich słów a - brak, lexis - słowo, thymos - emocja.” Osobom takim brak słów na określenie tego, co czują. Prawdę mówiąc, sprawiają one wraŜenie, jakby w ogóle pozbawione były uczuć, chociaŜ moŜe to wynikać raczej z ich niezdolności do wyraŜania emocji niŜ z ich rzeczywistego braku. Pierwsi zauwaŜyli ten typ osób psychoanalitycy, których zaskoczył i zaintrygował fakt, Ŝe niektórzy pacjenci nie poddawali się absolutnie tej metodzie terapii, poniewaŜ niczego nie odczuwali, nie snuli Ŝadnych fantazji i nie miewali kolorowych snów, krótko mówiąc - nie mieli Ŝadnego Ŝycia wewnętrznego, o którym moŜna by z nimi porozmawiać.9 Do charakterystycznych dla aleksymityków cech klinicznych naleŜy trudność, jaką sprawia im opisanie własnych uczuć lub uczuć innych osób oraz bardzo ograniczone słownictwo dotyczące emocji.10 Co więcej, sprawia im kłopot zarówno odróŜnianie jednych uczuć od innych, jak równieŜ doznań emocjonalnych od doznań somatycznych, wskutek 8 Gary, emocjonalnie głuchy chirurg, opisany jest w: Hillel I. Swiller, „Alexithymia: Treatment Utilizing Combined Individual and Group Psychotherapy, International Journal for Group Psychotherapy 38,1 (1988), s. 47 - 61. 9 Terminu analfabeta emocjonalny uŜyli M.B. Freedman i B.S. Sweet, „Some Specific Features of Group Psychotherapy”, International Journal for Group Psychotherapy 4 (1954), s. 335 - 368. 10 Kliniczne objawy aleksytymii opisane są w: Graeme J. Taylor, „Alexithymia: History of the Concept”, referat przedstawiony na dorocznym zebraniu Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego [American Psychiatric Association] w Waszyngtonie w maju 1986 roku. 49
  • 50. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna czego mogą wprawdzie mówić, Ŝe ściska ich Ŝołądek, mają przyspieszone bicie serca i zawroty głowy, Ŝe pocą się, ale nie wiedzą, Ŝe odczuwają niepokój. „Sprawiają wraŜenie, jakby byli zupełnie odmiennymi istotami, przybyszami z innej planety Ŝyjącymi w społeczeństwie, którym rządzą uczucia.” Tak opisuje ich Peter Sifneos, psychiatra z Harvardu, który w 1972 roku ukuł termin aleksytymia.11 Aleksytymicy rzadko płaczą, ale gdy juŜ się to im zdarza, łzy ciekną im obficie. Pewną pacjentkę cierpiącą na aleksytymię tak bardzo poruszył film o umierającej na raka matce ośmiorga dzieci, Ŝe płakała, dopóki ukojenia nie przyniósł jej sen. Kiedy terapeuta zasugerował, Ŝe być moŜe film ten tak bardzo ją przygnębił dlatego, Ŝe jego bohaterka przypominała jej matkę, pacjentka owa sprawiała wraŜenie zupełnie zdezorientowanej i nie powiedziała ani słowa. Siedziała bez ruchu, milczeniu, a gdy terapeuta zapytał, jak się czuje, odparła, Ŝe strasznie, ale nie potrafiła tego sprecyzować. Dodała teŜ, Ŝe od czasu do czasu wybucha płaczem. Ale nie wie dokładnie dlaczego.12 I tu tkwi sedno problemu. Rzecz bowiem nie w tym, Ŝe aleksytymicy nigdy niczego nie czują, lecz Ŝe nie potrafią dokładnie rozpoznać, a tym bardziej wyrazić w słowach swoich uczuć. Brakuje im owego podstawowego składnika inteligencji emocjonalnej, jakim jest samoświadomość, czyli uświadamianie sobie tego, co czujemy, kiedy ogarniają nas emocje. Aleksytymicy zadają kłam powszechnemu mniemaniu, Ŝe to, co czujemy, jest jasne samo przez się. PoniewaŜ oni nie mają o tym Ŝadnego pojęcia i nie potrafią rozpoznać u siebie oznak Ŝadnych uczuć. Kiedy coś albo – co zdarza się częściej – ktoś poruszy w nich jakieś uczucia, to wprawia ich to w zakłopotanie i przygnębia, starają się więc za wszelką cenę unikać podobnych sytuacji. Uczucia pojawiają się u nich, jeśli w ogóle się pojawiają, w postaci przykrych, trudnych do określenia doznań; jak ujęła to owa pacjentka, którą wzruszył do łez film; czują się „strasznie”, ale nie potrafią dokładnie określić, jakiego rodzaju jest to straszne uczucie. Ten brak orientacji we własnych uczuciach zdaje się być przyczyną częstego uskarŜania się przez te osoby na nieokreślone dolegliwości. Zjawisko to, polegające na błędnym traktowaniu bólu psychicznego jako bólu fizycznego (i róŜniące się od chorób psychosomatycznych, w których problemy emocjonalne powodują autentyczne dolegliwości somatyczne), znane jest w psychiatrii jako somatyzacja. W istocie rzeczy zainteresowanie psychiatrów aleksytymikami bierze się w duŜym stopniu z potrzeby wyselekcjonowania ich spośród osób szukających pomocy lekarza, poniewaŜ mają oni skłonność do długotrwałych - i bezowocnych - starań o postawienie diagnozy i leczenie schorzenia, które w rzeczywistości jest problemem emocjonalnym. Aczkolwiek nikt nie potrafi dotąd powiedzieć z całą pewnością, co powoduje aleksytymię, to Sifneos uwaŜa, Ŝe przyczyn naleŜy szukać w braku pewnego połączenia między układem limbicznym a korą mózgową, szczególnie jej ośrodkami mowy. Hipoteza ta pasuje do tego, czego dowiadujemy się o mózgu emocjonalnym. Sifneos zauwaŜa, Ŝe pacjenci cierpiący na ostre ataki padaczki, którym w celu złagodzenia tych przykrych objawów przecięto owo połączenie, stawali się emocjonalnie płytcy, podobnie jak osoby z aleksytymią nie potrafili wyrazić swych uczuć słowami i nagle przestawali snuć jakiekolwiek fantazje. Ujmując to krótko - chociaŜ obwody mózgu emocjonalnego mogą reagować uczuciami, to kora mózgowa nie potrafi rozpoznać tych uczuć i nadać im subtelnej postaci werbalnej. O tej potędze języka tak napisał Henry Roth w powieści Call It Sleep [Nazwij to snem]: „Jeśli mogłeś ubrać w słowa to, co czułeś, to było to twoje”. Konsekwencją tego stwierdzenia jest oczywiście dylemat aleksytymika: brak słów na określenie swoich uczuć oznacza, Ŝe uczucia te nie są twoimi własnymi. Pochwała wyczucia 11 Ten opis aleksytymii podaję za: Peter Sifneos, „Affect, Emotional Conflict, and Deficit: An Overview”, Psychotherapy-and-Psychosomatics 56 (1991), s. 116 -122. 12 Kobieta, która nie wiedziała, dlaczego płacze, opisana jest w: H. Warnes, „Alexithymia, Clinical and Therapeutic Aspects”, Psychotherapy-and-Psychosomatics 46 (1986), s. 96-104. 50
  • 51. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Guz, który wyrósł Elliotowi na przodzie mózgu, był rozmiaru małej pomarańczy. Usunięto go operacyjnie. ChociaŜ lekarze utrzymywali, Ŝe operacja przebiegła pomyślnie, osoby, które dobrze znały Elliota, twierdziły, Ŝe nie jest on juŜ tym samym Elliotem co poprzednio, Ŝe jego osobowość zmieniła się nie do poznania. Kiedyś był wziętym radcą prawnym, po operacji nie mógł nigdzie dłuŜej zagrzać miejsca. Opuściła go Ŝona. Straciwszy wszystkie oszczędności na nietrafne inwestycje, mieszkał w jednym pokoiku u swojego brata. We wszystkich kłopotach Elliota widać było zaskakującą prawidłowość. Intelektualnie był tak samo sprawny jak przed operacją, ale przeraŜająco marnie gospodarował swoim czasem, zajmując się niepotrzebnie nieistotnymi szczegółami. Wydawało się, Ŝe stracił zupełnie wyczucie wagi spraw. Nagany nie odnosiły Ŝadnego skutku - zwalniano go z kaŜdej posady po kolei. ChociaŜ szczegółowe testy na inteligencję nie wykazywały najmniejszego upośledzenia zdolności umysłowych, Elliot wybrał się mimo to do neurologa, mając nadzieję, Ŝe wykrycie jakiegoś schorzenia systemu nerwowego da mu wreszcie moŜliwość skorzystania z renty inwalidzkiej, która jego zdaniem naleŜała mu się. Gdyby neurolog nic nie stwierdził, to naleŜałoby go chyba uznać za symulanta. Antonia Damasia, neurologa, do którego zgłosił się Elliot, uderzyło, Ŝe w umysłowym repertuarze Elliota brakuje jednego elementu. Choć jego zdolność logicznego myślenia, pamięć, uwaga i wszystkie inne zdolności poznawcze były bez zarzutu, to nie przejawiał on absolutnie Ŝadnych, uczuć wobec tego, co mu się zdarzyło.13 Najdziwniejsze było to, Ŝe opowiadał o tragicznych kolejach swego Ŝycia zupełnie beznamiętnie, jakby był obojętnym świadkiem relacjonującym straty i poraŜki zupełnie obcej osoby, bez najmniejszego śladu Ŝalu czy smutku, przygnębienia czy złości na niesprawiedliwość losu. Jego własna tragedia nie napełniała go w najmniejszym stopniu bólem; jego opowieść bardziej przygnębiła Damasia niŜ jego samego. Damasio doszedł do wniosku, Ŝe przyczyną tej nieświadomości emocjonalnej było usunięcie wraz z guzem mózgu przednich części płatów przedczołowych Elliota. Skutkiem ubocznym operacji było przecięcie dróg łączących mózg emocjonalny, szczególnie ciało migdałowate i przyległe doń obwody nerwowe, z ośrodkami myśli w korze. W wyniku tego myślenie Elliota upodobniło się do działania komputera - potrafił wykonać wszystkie kroki niezbędne do przeprowadzenia rachunku prawdopodobieństwa przed podjęciem decyzji, ale nie był w stanie przyporządkować róŜnym moŜliwościom wartości. KaŜdy wybór był dla niego obojętny. To właśnie beznamiętne rozumowanie, podejrzewał Damasio, było sednem problemów Elliota - zbyt mała świadomość tego, co czuje w stosunku do róŜnych rzeczy sprawiała, Ŝe jego rozumowanie było wadliwe. Upośledzenie to ujawniało się nawet przy podejmowaniu zupełnie błahych decyzji. Kiedy Damasio próbował ustalić datę następnego spotkania, Elliot nie mógł się zdecydować na Ŝaden z proponowanych terminów. Potrafił znaleźć argumenty przemawiające zarówno za, jak i przeciw kaŜdej z tych propozycji, ale nie potrafił wybrać Ŝadnej z nich. Na poziomie czysto racjonalnym istniały zasadne powody tak dla przyjęcia, jak i dla odrzucenia kaŜdej moŜliwej daty spotkania. Rzecz w tym, Ŝe Elliot nie miał najmniejszego pojęcia o tym, co czuje w stosunku do któregokolwiek z tych terminów. Nie będąc świadomym swoich uczuć, nie miał w ogóle Ŝadnych preferencji. Z tego niezdecydowania Elliota płynie nauka, Ŝe uczucia odgrywają kluczową rolę w kierowaniu nieskończonym strumieniem decyzji, które musimy podejmować w swoim Ŝyciu; Wprawdzie silne uczucia mogą zmącić nasze rozumowanie, ale brak świadomości tego, co czujemy, moŜe być równie destrukcyjny, szczególnie przy podejmowaniu decyzji, od których w znacznej mierze zaleŜy nasz los: jaki wybrać zawód, czy zachować bezpieczną posadę czy teŜ zmienić ją na taką, gdzie więcej ryzykujemy, ale ciekawszą, z kim umówić się na randkę albo kogo poślubić, gdzie zamieszkać, jakie mieszkanie czy dom wynająć lub kupić, i tak dalej, przez całe Ŝycie. Decyzji 13 Rola emocji w rozumowaniu, zob.: Damasio, Descartes’ Error. 51
  • 52. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna takich nie moŜna podejmować, kierując się czystym rozsądkiem; wymagają one wyczucia i mądrości emocjonalnej, którą dają nam wcześniejsze doświadczenia. Sama logika formalna nigdy nie sprawdza się jako podstawa decydowania o tym, kogo mamy poślubić, komu zaufać, a nawet jaką podjąć pracę, są to bowiem dziedziny, w których rozum bez czucia jest ślepy. Intuicyjne sygnały, które kierują nami w takich chwilach, przybierają postać uruchamianych przez układ limbiczny fal płynących z naszych trzewi. Damasio nazywa je „sygnałami somatycznymi”, co dokładnie odpowiada potocznemu określeniu „czucia w bebechach” - czy mniej dosadnemu „czuciu w środku”; sygnał somatyczny jest pewnego rodzaju włączającym się automatycznie alarmem, kierującym na ogół naszą uwagę na potencjalne niebezpieczeństwo wynikające z przyjęcia danej linii działania. Najczęściej sygnały te odciągają nas od dokonania jakiegoś wyboru, przed którym ostrzega nas doświadczenie, chociaŜ mogą teŜ zwrócić naszą uwagę na znakomitą szansę. Zazwyczaj nie pamiętamy w takiej chwili, jakie konkretne doświadczenia złoŜyły się na to negatywne uczucie; wystarczy tylko sygnał, Ŝe dana potencjalna linia postępowania moŜe mieć katastrofalne skutki. Dzięki temu moŜemy postępować z większą wiarą w siebie i ograniczyć liczbę moŜliwych decyzji do łatwiej dającego się uporządkować zbioru. Mówiąc krótko - kluczem do podejmowania bardziej rozsądnych decyzji w naszym Ŝyciu osobistym jest dostrojenie się do naszych uczuć. Zgłębianie nieświadomości Emocjonalna tępota Elliota zdaje się wskazywać, Ŝe istnieje pewna skala ludzkich zdolności wyczuwania emocji w chwili ich występowania. Zgodnie z logiką nauk neurologicznych, jeśli brak jakiegoś połączenia nerwowego prowadzi do deficytu jakiejś zdolności, to względna siła lub słabość tego połączenia u ludzi, których mózgi nie są uszkodzone, powinna prowadzić do porównywalnych poziomów tej zdolności. Ujmując to w kategoriach roli, jaką w dostrojeniu się emocjonalnym obwody przednich części płatów czołowych, zdaje się to świadczyć, Ŝe z przyczyn neurologicznych niektórzy z nas mogą łatwiej niŜ inni odkrywać uczucie strachu czy radości, a więc mieć większą samoświadomość emocjonalną. Być moŜe od tych samych połączeń i obwodów zaleŜy talent do introspekcji psychologicznej. Niektórzy z nas są z natury bardziej wyczuleni na szczególne symboliczne kody umysłu emocjonalnego; metafora i porównanie, razem z poezją, pieśnią i bajką ujęte są w języku serca. Tym samym językiem przemawiają sny i mity, w których luźne skojarzenia określają ciąg narracji, stosując się do logiki umysłu emocjonalnego. Ci, którzy są z natury wraŜliwi na głos swego serca, przemawiający językiem emocji, wyraŜają z całą pewnością o wiele sprawniej przekazywane przezeń komunikaty, czy to jako pisarze, autorzy piosenek, czy teŜ psychoterapeuci. To wewnętrzne uwraŜliwienie i dostrojenie się do głosu serca jest darem, który powinien pomóc im w wydobyciu i ukazaniu „mądrości nieświadomości” - wyczuwanego znaczenia naszych snów i marzeń, symboli, w których ucieleśniają się nasze najgłębsze pragnienia. Samoświadomość jest podstawą wglądu w psychikę. Jest to zdolność, którą ma w załoŜeniu potęgować większość metod psychoterapeutycznych. W istocie rzeczy wzorem Gardnerowskiej inteligencji intrapsychicznej jest sam Zygmunt Freud, wielki odkrywca tajemnej dynamiki psychiki. Jak wykazał Freud, Ŝycie emocjonalne jest w duŜej części nieświadome; kłębiące się w nas uczucia nie zawsze przekraczają próg świadomości. Ten psychologiczny aksjomat został empirycznie zweryfikowany poprzez, na przykład, eksperymenty z emocjami, których nie jesteśmy świadomi, takie jak te, które doprowadziły do doniosłego odkrycia, Ŝe ludzie nabierają upodobania do rzeczy, które widzieli, nie zdając sobie w ogóle sprawy z tego, Ŝe je widzą. KaŜda emocja moŜe być, i często jest, nieświadoma. Fizjologiczne zaczątki emocji z reguły pojawiają się, zanim uświadomimy sobie samo to uczucie. Na przykład, jeśli osobom które boją się węŜy, pokazuje się obrazki przedstawiające te stworzenia, to umieszczone na ich skórze czujniki rejestrują wydzielanie się potu mimo Ŝe osoby te twierdzą, 52
  • 53. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Ŝe nie czują w ogóle lęku. Pot pojawia się nawet wtedy, kiedy obrazki węŜy wyświetla się tak szybko, Ŝe nie da się tego zarejestrować na poziomie świadomości. Kiedy takie podświadome poruszenia emocjonalne nadbudowują się jedne na drugich, to na koniec stają się tak silne, Ŝe przenikają do świadomości. A zatem istnieją dwa poziomy emocji - świadomy i nieświadomy. W chwili, w której emocja przenika do świadomości, zostaje ona zarejestrowana jako taka w korze płatów czołowych.14 Emocje, które gotują się pod progiem świadomości, mogą wywierać potęŜny wpływ na nasze postrzeganie i reakcje, nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Weźmy kogoś, kogo rankiem zdenerwowała jakaś utarczka i kto jest nadal poirytowany jeszcze przez parę godzin po incydencie, dopatrując się afrontu w zupełnie niewinnych wypowiedziach i warcząc na innych bez Ŝadnego powodu. MoŜe w ogóle nie zdawać sobie sprawy ze swego poirytowania i zdziwić się, kiedy ktoś zwróci mu z tego powodu uwagę, mimo Ŝe zdenerwowanie to tkwi tuŜ pod poziomem jego świadomości i dyktuje mu szorstkie odpowiedzi. Kiedy jednak uświadomi sobie, w jaki sposób reaguje na zachowania innych osób, gdy zostanie to zarejestrowane przez korę mózgową, moŜe ocenić wszystko na nowo, otrząsnąć się z uczuć, które zawładnęły nim wcześniej i nadal trzymają w swojej mocy i zmienić swój sposób widzenia rzeczy oraz nastrój. Dzięki temu samoświadomość emocjonalna leŜy u podstaw innego składnika inteligencji emocjonalnej - zdolności otrząsania się ze złego nastroju. 14 Badania nad wraŜeniami, jakie wywołują u ludzi zdjęcia węŜy, opisane są w: Kagan, Galen’s Prophecy 53
  • 54. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział V Niewolnik namiętności Bo jesteś Kimś, kto cierpieniu rzuca w twarz cierpliwość, Kto znosi ciosy i dary Fortuny Z równym spokojem [...] WskaŜ mi człowieka, który umie nie być Potulnym niewolnikiem namiętności – A wpuszczę go, jak Ciebie, w samo sedno, w najgłębszą głąb, w wewnętrzne serce serca. HAMLET do swego przyjaciela HORACJA (przekł. Stanisław Barańczak) PANOWANIE NAD SOBĄ, zdolność przeciwstawiania się burzom emocji, które wywołują ciosy Fortuny, nieuleganie namiętnościom, by nie stać się ich „niewolnikiem” uwaŜane jest od czasów Platona za cnotę. Zdolność tę określano w antycznej Grecji słowem sofrozyne, które filolog klasyczny Page DuBois tłumaczy jako „rozwagę i inteligencję w kierowaniu swym Ŝyciem; równowagę i mądrość”. W Rzymie i w kościele wczesnochrześcijańskim zwano ją temperamentia, czyli umiarkowaniem, powściąganiem nadmiernych emocji. Celem jest tu równowaga, a nie stłumienie emocji - kaŜde uczucie ma bowiem swą wartość i znaczenie. śycie bez namiętności byłoby nudne i jałowe, pozbawione całego swego bogactwa. Ale, jak zauwaŜa Arystoteles, emocje powinny być właściwe, odpowiednie do okoliczności. Jeśli są zanadto stłumione, to wywołują apatię i nadmierny dystans w stosunku do wszystkiego, jeśli natomiast wymkną się spod kontroli, przybiorą skrajną postać i uporczywie się utrzymują, to stają się patologiczne, jak dzieje się w obezwładniającej nas depresji, poraŜającym niepokoju, niepohamowanej złości czy pobudzeniu maniakalnym. I faktycznie, utrzymywanie własnych przykrych emocji w ryzach jest kluczem do emocjonalnego dobrego samopoczucia; emocje w krańcowej postaci, to znaczy zbyt intensywne albo utrzymujące się zbyt długo, doprowadzają do zachwiania równowagi. Oczywiście, nie chodzi o to, byśmy odczuwali emocje tylko jednego rodzaju; bycie cały czas szczęśliwym kojarzy się jakoś z owymi sztucznie uśmiechniętymi twarzami z bardzo modnych w latach siedemdziesiątych, przypinanych na piersi znaczków i plakietek**. DuŜo moŜna powiedzieć o konstruktywnym wpływie cierpienia na Ŝycie twórcze i duchowe; cierpienie moŜe uszlachetnić duszę. Wzloty i upadki dodają Ŝyciu smaku, ale musi między nimi istnieć równowaga. W rachunku, który przeprowadza serce, dobre samopoczucie określa stosunek emocji pozytywnych do negatywnych. Tak przynajmniej wynika z badań nastroju, podczas których setki męŜczyzn i kobiet nosiło automatyczne brzęczyki przypominające im w przypadkowo wybranych chwilach o tym, by zanotowali, jakie akurat odczuwają emocje.1 Nie musimy unikać nieprzyjemnych uczuć, aby być zadowoleni, ale wzburzone uczucia nie powinny rozwijać się niepohamowanie, wypierając wszystkie przyjemne emocje i psując nam całkowicie nastrój. Osoby, które przeŜywają okresy silnej złości czy depresji, mogą mimo to zachować dobry nastrój, jeśli zdarzają się im niwelujące owe przykre uczucia chwile szczęścia czy radości. Badania te potwierdzają teŜ niezaleŜność inteligencji emocjonalnej od akademickiej, poniewaŜ wykazały, Ŝe między ilorazem * Było to graficzne przedstawienie amerykańskiego hasła keep smiling - przyp. tłum. 1 W sprawie szczegółów stosunku uczuć pozytywnych do negatywnych i dobrego samopoczucia zob.: Ed Diener, Randy J. Larsen, „The Experience of Emotional Well-Being”, w: Michael Lewis, Jeannette Haviland; (red.), Handbook of Emotions, New York: Guilford Press, 1993. 54
  • 55. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna inteligencji albo ocenami w szkole, z jednej, a dobrym samopoczuciem czy równowagą emocjonalną, z drugiej strony, istnieje w najlepszym razie niewielki związek. Tak jak stale dźwięczy nam w głowach cichy szept myśli tłoczących się gdzieś na drugim planie, tak teŜ nieustannie słyszymy szum emocji; zadzwońmy do kogoś o godzinie szóstej rano albo o siódmej po południu, na pewno będzie on w jakimś nastroju. Oczywiście ta sama osoba moŜe mieć zupełnie odmienny nastrój następnego ranka, ale kiedy uśredni się jej nastroje z kilku tygodni czy miesięcy, to z reguły odzwierciedlają one jej samopoczucie. Okazuje się, Ŝe u większości osób krańcowo intensywne uczucia występują dość rzadko; większość z nas zalicza się do kategorii średniej, w której dominuje codzienna szarość, a od czasu do czasu zdarzają się łagodne wybuchy emocjonalne. Mimo to kierowanie swoimi emocjami moŜna porównać do pracy na pełnym etacie, poniewaŜ znaczna część tego, co robimy, szczególnie w wolnym czasie, jest ciągłym staraniem się o wprawienie się w odpowiedni nastrój. Wszystko, czym się wtedy zajmujemy, od czytania powieści czy oglądania telewizji poczynając, a na wyborze przyjaciół kończąc, moŜe być sposobem na poprawienie naszego samopoczucia. Sztuka uspokajania się jest podstawową umiejętnością Ŝyciową; niektórzy teoretycy psychoanalizy, tacy jak John Bowlby i D.W. Winnicott, widzą w niej jedno z najwaŜniejszych narzędzi psychicznych. Zgodnie z tą teorią emocjonalnie zdrowe dzieci uczą się uspokajać i uśmierzać swoje emocje, traktując się w taki sam sposób, w jaki traktują je ich opiekunowie, dzięki czemu stają się bardziej odporne na wstrząsy, które wywołuje ich mózg emocjonalny. Jak się przekonaliśmy, struktura i sposób działania naszego mózgu powoduje, Ŝe bardzo często nie mamy Ŝadnej albo tylko bardzo ograniczoną kontrolę nad tym, kiedy i jaka ogarnia nas emocja. Mamy jednak coś do powiedzenia w sprawie tego, jak długo emocja ta będzie się utrzymywać. Nie chodzi tu o zwykły smutek, zmartwienie czy złość, gdyŜ nastroje te mijają normalnie po pewnym czasie i trzeba tylko trochę cierpliwości, by je przeczekać. Kiedy jednak emocje te są bardzo intensywne i utrzymują się nadmiernie długo, to przybierają krańcową, nieprzyjemną, dokuczliwą postać - chronicznego niepokoju, niepohamowanej furii czy depresji. A w ich najostrzejszej formie moŜe okazać się konieczne leczenie farmakologiczne, psychoterapia albo jedno i drugie. W takich sytuacjach oznaką świadczącą o zdolności samoregulacji emocjonalnej moŜe być stwierdzenie, Ŝe chroniczne pobudzenie mózgu emocjonalnego jest zbyt silne, aby połoŜyć mu kres bez pomocy farmakologii. Na przykład, aŜ dwie trzecie osób cierpiących na depresję maniakalną nie było nigdy leczonych z powodu tej choroby. A przecieŜ sole litu czy nowsze leki mogą przerwać charakterystyczny cykl obezwładniającego przygnębienia występującego naprzemiennie z maniakalnymi okresami, w których radość i urojenia o własnej wielkości mieszają się z irytacją i wściekłością. Problem z osobami cierpiącymi na depresję maniakalną polega na tym, Ŝe kiedy znajdą się w fazie manii, są niezwykle pewne siebie i uwaŜają, Ŝe nie potrzebują pomocy lekarskiej, mimo iŜ podejmują katastrofalne w skutkach decyzje. W takich cięŜkich zaburzeniach emocjonalnych leczenie psychiatryczne daje moŜliwość lepszego ułoŜenia sobie Ŝycia. Jednak przy pokonywaniu zwyklejszych przejawów złego nastroju zdani jesteśmy wyłącznie na swe własne siły i środki. Niestety, środki te nie zawsze są skuteczne - w kaŜdym razie do takiego wniosku doszła Diane Tice, psycholog z Case Western Reserve University, która przepytała ponad czterysta osób, męŜczyzn i kobiet, z jakich korzystają strategii dla uniknięcia przykrego nastroju i jak skuteczne są te metody.2 2 W grudniu 1992 roku przeprowadziłem wywiad z Diane Tice na temat jej badań nad otrząsaniem się ludzi ze złego nastroju. Ona sama opublikowała wyniki badań nad złością w napisanym wspólnie z męŜem, Royem Baumeistrem, jednym z rozdziałów ksiąŜki pod redakcją Daniela Wegnera i Jamesa Pennebakera, Handbook of Mental Control, t. V, Englewood Cliffs, New York: Prentice-Hall, 1993 55
  • 56. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Nie wszyscy zgadzają się z filozoficznym załoŜeniem, Ŝe zły nastrój trzeba zmieniać. Tice stwierdziła, Ŝe istnieją „puryści nastrojowi”, stanowiący około 5 procent populacji, którzy utrzymują, Ŝe nigdy nie próbują poprawiać sobie nastroju, poniewaŜ ich zdaniem wszystkie emocje są „naturalne” i powinno się je przeŜywać w takiej postaci, w jakiej się pojawiają, choćby były najbardziej przygnębiające. Wśród badanych byli teŜ tacy, którzy regularnie wprawiali się w zły nastrój z pragmatycznych powodów: lekarze, którzy pielęgnowali u siebie ponury nastrój, gdyŜ przekazywali pacjentom przykre wiadomości, aktywiści społeczni, którzy podsycali swój gniew na niesprawiedliwość społeczną, aby z nią skuteczniej walczyć, a nawet pewien młody człowiek, który rozmyślnie wprawiał się w złość, aby pomóc młodszemu bratu przeciwstawić się znęcającym się nad nim osiłkom z placu zabaw. Niektóre osoby, jak choćby inkasenci doprowadzający się celowo do wściekłości, aby stanowczo domagać się uregulowania naleŜności od ociągających się z płaceniem rachunków, wykazywały iście makiaweliczną przebiegłość w manipulowaniu swoim nastrojem3. Ale jeśli pominiemy te rzadkie przypadki celowego podtrzymywania niemiłego nastroju, to prawie wszyscy z badanych skarŜyli się, Ŝe zdani są na łaskę i niełaskę ogarniających ich uczuć. Ich osiągnięcia w zakresie otrząsania się ze złego nastroju były nieszczególne. Anatomia wściekłości ZałóŜmy, Ŝe na szosie wyprzedza cię inny samochód i wciska się przed ciebie tak niebezpiecznie blisko, iŜ musisz przyhamować, aby się z nim nie zderzyć. Jeśli nasuwa ci się automatycznie myśl „Ten sukinsyn!”, to trajektoria twojej wściekłości zaleŜy w duŜym stopniu od tego, czy po tej myśli pojawią się inne, pełne oburzenia i chęci zemsty: „Mógł mnie walnąć! To skurwiel - nie ujdzie mu to na sucho!” Ściskasz kierownicę tak silnie, Ŝe aŜ bieleją ci kostki palców - jest to namiastka duszenia owego kierowcy za gardło. Twoje ciało mobilizuje się nie do ucieczki, ale do walki - trzęsiesz się, na czole występują ci krople potu, serce wali jak młot, mięśnie twarzy kurczą się w groźnym grymasie. Chcesz zabić tego faceta. Jeśli w tym momencie zatrąbi kierowca jadący za tobą, bo przecieŜ zwolniłeś, moŜesz wybuchnąć wściekłością takŜe na niego. Tak wygląda stan wzmoŜonego napięcia, który prowadzi do nieostroŜnej jazdy, a nawet strzelaniny na szosach. Przeciwstawmy temu stopniowemu narastaniu wściekłości bardziej Ŝyczliwą dla kierowcy, który zajechał ci drogę, linię rozumowania: „MoŜe mnie nie zauwaŜył, a moŜe do takiej szaleńczej jazdy zmusza go konieczność, na przykład jak najszybsze dostarczenie chorego do lekarza.” Przyjęcie takiej moŜliwości łagodzi gniew, poniewaŜ wyzwala w nas poczucie litości czy miłosierdzia dla sprawcy zamieszania, a w kaŜdym razie pozwala na spokojniejszą ocenę sytuacji, doprowadzając do swego rodzaju zwarcia w obwodach wywołujących złość i tym samym zapobiegając narastaniu uczucia wściekłości. Problem, jak przypomina nam o tym postulat Arystotelesa, który wymaga, aby nasze emocje były odpowiednie do sytuacji, polega na tym, Ŝe najczęściej złość wymyka się nam spod kontroli. Znakomicie ujął to Benjamin Franklin: „Nigdy nie złościmy się bez powodu, ale rzadko jest to właściwy powód.” Są, oczywiście, róŜne rodzaje złości. Głównym źródłem nagłej iskry wściekłości, która rozpala się w nas, kiedy nieostroŜny kierowca stwarza dla nas zagroŜenie, moŜe być ciało migdałowate, ale za wyrachowane formy złości, takie jak zimna Ŝądza zemsty albo oburzanie się na niesprawiedliwość, odpowiedzialna jest prawdopodobnie znajdująca się na drugim końcu generującego emocje obwodu kora mózgowa. Takie rodzaje przemyślanej złości biorą się najprawdopodobniej z - jak to ujął Franklin - „właściwych powodów”, a przynajmniej zdają się z nich wynikać. Ze wszystkich rodzajów nastrojów, jakich pragniemy unikać, najbardziej nieustępliwa jest wściekłość i - jak stwierdziła Tice - najtrudniej nam kontrolować złość. W istocie rzeczy jest ona 3 Opisuje to równieŜ Arlie Hochschild, The Managed Heart, New „ York: Free Press, 1980. 56
  • 57. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna najbardziej uwodzicielska spośród wszystkich emocji negatywnych. Obłudny monolog wewnętrzny, który ją podtrzymuje i napędza, napełnia umysł najbardziej przekonywującymi argumentami o potrzebie dania jej upustu. W odróŜnieniu od smutku, złość jest uczuciem dodającym nam energii, a nawet animuszu. Uwodzicielska moc złości, moc, której trudno się oprzeć, wyjaśnia dlaczego tak popularny jest pogląd, iŜ jest ona uczuciem nie poddającym się kontroli, a w kaŜdym razie uczuciem, którego nie powinniśmy starać się opanować, gdyŜ stanowi swego rodzaju oczyszczenie, „katharsis”, któremu powinniśmy się poddać dla naszego dobra. Według poglądu przeciwnego, będącego być moŜe reakcją na poprzedni, złości moŜna zapobiec i zapanować nad nią całkowicie. Jednak uwaŜna analiza wyników badań naukowych przekonuje, Ŝe wszystkie powszechne poglądy na temat złości są błędne, mają niewiele wspólnego z prawdą.4 Ciąg gniewnych myśli, który podsyca złość, jest takŜe potencjalnie kluczem do jej stłumienia: poddawanie w wątpliwość i nadwątlanie przekonań rozpalających złość jest najlepszym sposobem na jej opanowanie. Im dłuŜej myślimy o tym, co wprawiło nas w złość, tym więcej wynajdujemy „właściwych powodów” i usprawiedliwień dla złoszczenia się. PrzeŜuwanie takich myśli wzmaga złość, natomiast spojrzenie na jej powód z innej strony gasi jej płomień. Tice stwierdziła, Ŝe przedstawienie obie innego obrazu sytuacji wywołującej złość jest jednym z najskuteczniejszych sposobów jej stłumienia. Nagły przypływ wściekłości Odkrycie to zgadza się z wnioskami Dolfa Zillmanna, psychologa z Uniwersytetu Alabamy, który przeprowadził długą serię starannie zaplanowanych eksperymentów w celu precyzyjnego zmierzenia natęŜenia złości i odkrycia anatomii wściekłości.5 Skoro korzenie złości tkwią w bojowym elemencie gotowości do walki lub ucieczki, to nie jest Ŝadnym zaskoczeniem odkrycie Zillmanna, Ŝe czynnikiem wyzwalającym złość jest poczucie zagroŜenia. ZagroŜenie sygnalizować moŜe nie tylko bezpośrednia groźba ataku fizycznego, ale równieŜ, co zdarza się znacznie częściej, symboliczne naruszenie naszego poczucia godności własnej czy szacunku dla samego siebie: niesprawiedliwe lub grubiańskie potraktowanie nas przez kogoś, obraza albo poniŜenie, udaremnienie prób osiągnięcia waŜnego dla nas celu. Takie postrzeganie czyjegoś zachowania uruchamia reakcję układu limbicznego, który dwojako oddziaływuje na nasz mózg. Z jednej strony powoduje on wydzielanie się katecholamin, które wyzwalają szybki, krótkotrwały przypływ energii, wystarczający do przeprowadzenia - jak ujmuje to Zillmann - jednej dynamicznej akcji, takiej jak walka albo ucieczka”. Ten przypływ energii trwa kilka minut, podczas których, w zaleŜności od tego jak mózg emocjonalny oceni szansę kaŜdego z tych działań, ciało przygotowuje się albo do gwałtownej walki, albo do szybkiej ucieczki. W tym samym czasie inny strumień wysyłanych przez ciało migdałowate impulsów stymuluje centralną regulację kory nadnercza, wytwarzając ogólny stan podwyŜszonej gotowości do akcji, który jest niejako tłem dla wyzwolonego przez katecholaminy nagłego przypływu energii i utrzymuje się znacznie dłuŜej. To ogólne pobudzenie nadnerczy i kory mózgowej moŜe trwać przez wiele godzin, a nawet dni, utrzymując mózg emocjonalny w stanie szczególnej gotowości do natychmiastowego działania, jednocześnie tworzą one podstawę, na której niezwykle szybko nadbudowują się następne reakcje. Ogólnie biorąc, stan wzmoŜonej gotowości wywołany pobudzeniem kory nadnerczy tłumaczy, dlaczego osoby, które zostały wcześniej przez kogoś sprowokowane albo lekko zirytowane, tak łatwo wybuchają później gniewem na kogoś innego. Pobudzenie kory nadnerczy, obniŜające próg odporności na bodźce wywołujące złość, jest wynikiem wszystkich rodzajów stresu. I tak kogoś, kto miał cięŜki dzień w pracy, moŜe po powrocie do domu łatwo rozzłościć coś - na przykład hałaśliwe zachowanie dzieci albo 4 To wystąpienie przeciwko złości a za samokontrolą opiera się głównie na: Diane Tice, Roy F. Baumeister, „Controlling Anger: Self Induced, Emotion Change”, w: Wegner, Pennebaker, Handbook of Mental Control, ale zob. teŜ: Carol Tavris, Anger: The Misunderstood Emotion, New York: ’ Touchstone, 1989. 5 Te badania nad wściekłością opisane są w: Dolf Zillmann, „Mental Control of Angry Aggression”, w: Wegner, Pennebaker, Handbook of MentaI Control. 57
  • 58. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna pozostawiony przez nie bałagan - co w innych okolicznościach nie byłoby wystarczająco silnym bodźcem, aby doprowadzić do porwania emocjonalnego. Zillmann dochodzi do tych wniosków na podstawie rzetelnych badań. W serii eksperymentów jego współpracownik prowokował męŜczyzn i kobiety, którzy na ochotnika zgłosili się do badań, uszczypliwymi uwagami na ich temat. Później osoby badane oglądały przyjemny albo przygnębiający film. Następnie dano im moŜliwość odpłacenia prowokatorowi pięknym za nadobne, proponując wystawienie oceny, która rzekomo miała być wzięta pod uwagę przy podjęciu decyzji o ewentualnym zatrudnieniu go. Intensywność reakcji odwetowej była wprost proporcjonalna do stanu pobudzenia przez obejrzany przed chwilą film; ci, którzy oglądali film nieprzyjemny, byli bardziej źli i wystawiali najgorsze opinie. Złość nawarstwia się na złości Badania Zillmanna zdają się wyjaśniać dynamikę procesów zachodzących podczas dobrze nam wszystkim znanych dramatów domowych, takich jak ten, którego stałem się kiedyś mimowolnym świadkiem, wybrawszy się na zakupy. Między rzędami półek supersamu niósł się podniesiony głos młodej matki, która mówiła do mającego około trzech lat synka, wyraźnie akcentując słowa: - OdłóŜ... to! - Ale ja to chcę! - jęczał malec, przyciskając jeszcze mocniej do piersi pudełko płatków śniadaniowych „Ninja Turtles”. - OdłóŜ to! - powiedziała matka jeszcze głośniej. Widać było, Ŝe ledwie powstrzymuje złość. W tym momencie berbeć siedzący w wózku, który pchała przed sobą, upuścił słoik galaretki, który bezskutecznie próbował nadgryźć. Kiedy słoik roztrzaskał się na podłodze, matka wrzasnęła: „Jeszcze i to!” i ogarnięta furią, trzepnęła brzdąca, wyrwała trzylatkowi pudełko płatków, cisnęła je na najbliŜszą półkę, chwyciła go pod pachę i manewrując niebezpiecznie wózkiem popędziła do wyjścia, przy akompaniamencie wycia brzdąca i pełnych protestu okrzykach wyrywającego się jej i machającego nogami synka: - Puść mnie, puść mnie! Zillmann stwierdził, Ŝe kiedy nasze ciało znajduje się juŜ w stanie napięcia i coś wyzwoli reakcję zwaną tu porwaniem emocjonalnym, to następna emocja - bez względu na to, czy jest to złość czy niepokój - jest szczególnie intensywna. Z taką właśnie dynamiką mamy do czynienia, gdy ktoś wpada we wściekłość. Zillmann uwaŜa potęgującą się złość za „ciąg rozdraŜnień, z których kaŜde wyzwala powoli zanikającą reakcję pobudzenia”. KaŜda kolejna wywołująca rozdraŜnienie myśl czy postrzeŜenie stają się miniwyzwalaczem wysyłanych na polecenie ciała migdałowatego fal amin katecholowych. Fale te nawarstwiają się jedna na drugiej, przy czym kaŜda zwiększa poziom hormonów będących pochodnymi tych amin. Druga fala nadchodzi, zanim zdąŜyła opaść pierwsza, za nią pędzi trzecia i tak dalej; kaŜda kładzie się na grzbiecie poprzedniej, szybko podnosząc poziom fizjologicznego pobudzenia ciała. Myśl, która w tym nawarstwianiu się przychodzi później, wyzwala duŜo silniejszy gniew niŜ te, które pojawiły się na początku. Złość nawarstwia się na złości mózg emocjonalny rozpala się. Wtedy złość, nie powściągana przez rozsądek, moŜe łatwo znaleźć ujście w akcie przemocy. W tym momencie jesteśmy zawzięci i bezlitośni, nie trafiają do nas Ŝadne argumenty, myślimy o zemście i odwecie, nie zastanawiając się nad moŜliwymi konsekwencjami takiego działania. Ten wysoki poziom pobudzenia „stwarza - powiada Zillmann - iluzję siły i odporności na ciosy, która moŜe zainspirować nas i popchnąć do agresji”, kiedy rozwścieczeni i „tracąc zdolność rozpoznawania swych czynów” uciekamy się do najprymitywniejszych reakcji. Impulsy wysyłane przez układ limbiczny są przemoŜne; wskazówkami działania stają się najgorsze wspomnienia o brutalności Ŝycia. Balsam na złość 58
  • 59. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Przeprowadziwszy taką analizę anatomii wściekłości, Zillmann widzi dwa główne sposoby radzenia sobie z nią. Jeden z nich polega na uchwyceniu myśli wyzwalających przypływy złości i przeciwstawieniu się im, poniewaŜ to właśnie pierwsza ocena sytuacji wyzwala wybuch gniewu, a następne, potwierdzające tę pierwszą ocenę, podsycają go. Bardzo waŜny jest moment, w którym decydujemy się na przeciwstawienie się owym myślom; w im wcześniejszym stadium cyklu narastania złości to nastąpi, tym skuteczniejsze będą nasze starania. Prawdę powiedziawszy, moŜna zupełnie zablokować połączenia wyzwalające tę reakcję, jeśli korygujące informacje nadejdą przed pojawieniem się złości. Jak waŜną rolę odgrywa w uśmierzeniu złości zrozumienie, wykazał jasno inny eksperyment Zillmanna, w którym jego asystent (działając oczywiście według jego wskazówek) obraŜał i prowokował ochotników ćwiczących na rowerze treningowym. Kiedy potem stworzono im okazję do odwzajemnienia się za te kąśliwe uwagi (i tym razem, podobnie jak w opisanym wcześniej eksperymencie, poprzez ocenę, która miała rzekomo zostać wzięta pod uwagę przy rozpatrywaniu jego podania o pracę), skorzystali z niej skwapliwie, dając upust swej złości. Jednak w jednej z odmian tego eksperymentu pojawiała się - po zirytowaniu jego uczestników, a przed przystąpieniem przez nich do oceny owego grubianina - inna asystentka, która odwoływała go do telefonu. Wychodząc, rzucał cierpką uwagę równieŜ pod jej adresem. Ona wszakŜe przyjmowała ją pogodnie, a kiedy zamknęły się za nim drzwi, wyjaśniała badanym osobom, Ŝe człowiek ten Ŝyje pod wielką presją i jest bardzo podenerwowany, bo czeka go cięŜki ustny egzamin. Po tym wyjaśnieniu wściekli dotąd uczestnicy eksperymentu nie korzystali z okazji do zemsty, ale wyraŜali mu współczucie. Takie łagodzące informacje pozwalają na ponowną ocenę wywołujących złość wydarzeń. Istnieją jednak pewne ramy ograniczające moŜliwość tej deeskalacji. Zillmann stwierdza, Ŝe informacje takie działają uśmierzająco przy umiarkowanym poziomie złości; przy jej wysokim poziomie nie wywierają one Ŝadnego wpływu z powodu - jak określa to - „niezdolności kognitywnej”. Mówiąc innymi słowy, przestajemy wtedy jasno myśleć. W chwilach wielkiej złości odrzucamy wszelkie uspokajające informacje krótkim: „Tego juŜ za wiele!” albo „najbardziej wulgarnymi słowami, jakie istnieją w języku angielskim”, jak to delikatnie ujmuje Zillmann. Wyciszanie złości Kiedy miałem niespełna 13 lat, wyszedłem kiedyś w porywie złości z domu, przysięgając, Ŝe nigdy juŜ tam nie wrócę. Był piękny letni dzień. Szedłem ślicznymi alejami i stopniowo panujący tam spokój i piękno otoczenia uspokoiły mnie i uśmierzyły mój gniew. Wróciłem do domu skruszony i prawie rozrzewniony. Od tamtej pory, kiedy ogarnia mnie złość, staram się robić to samo i stwierdzam, Ŝe jest to najlepsze lekarstwo. Jest to relacja uzyskana od osoby badanej w czasie jednego z pierwszych naukowych studiów nad złością, przeprowadzonego w 1899 roku.6 Opis ten jest nadal wzorcowym przykładem drugiego sposobu uśmierzania złości, polegającego na odzyskaniu równowagi fizjologicznej poprzez przeczekanie przypływu adrenaliny w otoczeniu, w którym mało prawdopodobne jest znalezienie się w następnej sytuacji wyzwalającej złość. Oznacza to, Ŝe dla spokojnego zakończenia sprzeczki trzeba się na pewien czas odizolować od osoby, z którą się poróŜniliśmy. W okresie wyciszania złości osoba ogarnięta nią moŜe przerwać cykl potęgowania się wrogich myśli, wynajdując sobie jakieś rozrywki. Zillmann stwierdza, Ŝe rozrywka jest znakomitym środkiem zmiany nastroju z bardzo prostego powodu, trudno bowiem jest trwać w złości, spędzając przyjemnie czas. Cała sztuka sprowadza się rzecz jasna do tego, Ŝeby przede wszystkim ochłonąć w takim stopniu, by moŜna było spędzać czas przyjemnie. Dokonana przez Zillmanna analiza sposobów eskalacji i deeskalacji złości wyjaśnia wiele spośród odkryć Diane Tice dotyczących taktyk powszechnie stosowanych przez ludzi dla uśmierzania złości. Jedną z takich metod jest wyjście dla ochłonięcia. DuŜa część męŜczyzn wsiada wtedy do 6 Opis uspokajającego spaceru przytacza Tavris, Anger: The Misunderstood Emotion, s. 135. 59
  • 60. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna samochodu i pędzi w siną dal. Odkrycie to z pewnością sprawi, Ŝe teraz zawahamy się chwilę, siadając za kierownicą (Tice powiedziała mi, Ŝe ją samą skłoniło to do ostroŜniejszej jazdy). Chyba bezpieczniejszą alternatywą jest pójście na długi spacer - ruch i wysiłek fizyczny równieŜ pomagają ostudzić złość. Identyczne działanie mają takie metody relaksacji, jak głębokie oddychanie i rozluźnienie mięśni, prawdopodobnie dlatego, Ŝe zmieniają stan fizjologiczny naszego organizmu, obniŜając jego pobudzenie, a być moŜe równieŜ dlatego, Ŝe odrywają naszą uwagę od czynników wyzwalających złość. Z tego samego powodu uśmierzyć złość mogą intensywne ćwiczenia fizyczne - wysoki poziom pobudzenia psychicznego podczas wysiłku fizycznego znacznie obniŜa się po jego zaprzestaniu. Jednak wyciszanie złości zakończy się niepowodzeniem, jeśli czas ten poświęcimy na przeŜuwanie ciągu myśli wywołujących to uczucie, poniewaŜ kaŜda z nich jest sama w sobie impulsem wyzwalającym kolejne fale złości. Siła oddziaływania rozrywki polega na tym, Ŝe kładzie ona kres owemu ciągowi myśli. Badając róŜne taktyki radzenia sobie ze złością, Tice stwierdziła, Ŝe ogólnie biorąc, rozrywki pomagają ją uśmierzyć: telewizja, kino, ksiąŜki i tym, podobne środki tamują napływ gniewnych myśli, podsycających wściekłość. Stwierdziła teŜ, Ŝe próby rozładowania złości poprzez kupowanie sobie róŜnych rzeczy lub objadanie się nie dają wielkich efektów, poniewaŜ krąŜąc po sklepach czy stoiskach w domu towarowym albo pochłaniając kawał tortu, moŜna snuć dalej wywołujące oburzenie myśli. Do powyŜszych technik radzenia sobie ze złością naleŜy dodać metody opracowane przez Redforda Williamsa, psychologa z Uniwersytetu Duke, który chciał w ten sposób pomóc wrogo nastawionym do otoczenia i łatwo wpadającym w złość osobom naraŜonym na ryzyko wystąpienia chorób serca zapanować nad swą draŜliwością.7 Radzi on między innymi, byśmy starali się uświadomić swoje wrogie czy cyniczne myśli w momencie ich pojawiania się i zapisywali je. Łatwiej wówczas przeciwstawić się im, dokonać oceny, aczkolwiek - jak stwierdził Zillmann - podejście to jest bardziej skuteczne wtedy, kiedy złość nie zdąŜyła jeszcze przekształcić się we wściekłość. Wyładowywanie złości Wsiadam w Nowym Jorku do taksówki. W tym momencie zatrzymuje się tuŜ przed nią młody męŜczyzna przechodzący przez ulicę. Kierowca taksówki, który chce jak najszybciej ruszyć, naciska klakson i zniecierpliwionym ruchem ręki pokazuje mu, Ŝeby usunął się z drogi. Przechodzień spogląda na niego wilkiem i zgina rękę w obscenicznym geście. - Ty sukinsynu! - wrzeszczy taksówkarz i naciska jednocześnie pedał gazu i hamulec. Taksówka wyskakuje z nagłym szarpnięciem do przodu i zatrzymuje się o włos przed owym męŜczyzną. W obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa odskakuje on na bok i wali pięścią w karoserię powoli włączającej się do ruchu taksówki. Taksówkarz wybucha stekiem przekleństw i wyzwisk. Podczas dalszej jazdy taksówkarz, nadal widocznie wzburzony, mówi mi: - Wszyscy mają człowieka w dupie. Trzeba się na kaŜdego drzeć - przynajmniej czujesz się wtedy lepiej! Katharsis - dawanie upustu złości - jest czasami wynoszone pod niebiosa jako znakomity sposób radzenia sobie z tym uczuciem. Według popularnej teorii „poprawia to nam samopoczucie”. Jednak, jak wskazują odkrycia Zillmanna, przemawia przeciw temu waŜny argument znany zresztą od lat pięćdziesiątych, kiedy to psycholodzy zaczęli eksperymentalnie badać efekty owej katharsis. OtóŜ stwierdzili oni, Ŝe wyładowanie złości albo w ogóle jej nie zmniejsza, albo - jeśli zmniejsza - to w niewielkim stopniu (chociaŜ z powodu uwodzicielskiej natury złości, moŜemy 7 Opracowane przez Redforda Williamsa metody panowania nad wrogością i zdenerwowaniem opisane są szczegółowo w: Redford Williams, Virginia Williams, Anger Kills, New York: Times Books, 1993. 60
  • 61. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna czuć się lepiej).8 W pewnych, specyficznych warunkach wybuch złości moŜe rzeczywiście być oczyszczeniem. Odnosi się to do sytuacji, kiedy wyładowujemy ją na osobie, która nas rozzłościła, kiedy otwarte jej okazanie przywraca nam poczucie panowania nad tym, co się dzieje, albo prowadzi do naprawienia wyrządzonej nam niesprawiedliwości oraz kiedy zbesztanie zachowującej się niewłaściwie wobec nas osoby jest dla niej „zasłuŜoną nauczką” i zmusza ją do zmiany zachowania, nie prowokując do odwetu. Ale prowokacyjny charakter złości sprawia, Ŝe łatwiej jest to powiedzieć niŜ zrobić.9 Tice stwierdza, Ŝe dawanie upustu złości jest jednym z najgorszych sposobów pozbycia się jej, poniewaŜ wybuchy wściekłości zwiększają pobudzenie mózgu emocjonalnego, sprawiając, Ŝe jesteśmy po nich bardziej rozzłoszczeni niŜ przedtem. Badane przez nią osoby mówiły, Ŝe kiedy wybuchały gniewem na kogoś, kto je rozsierdził, to raczej przedłuŜało to stan wrzenia, niŜ kładło mu kres. O wiele skuteczniejsza okazywała się konstruktywna rozmowa po ochłonięciu i wyciszeniu złości, gdyŜ dawała szansę spokojnego i ostatecznego zakończenia sporu. Słyszałem kiedyś jak w tym samym duchu wypowiedział się Czogjan Trungpa, nauczyciel tybetańskiej mądrości, który na pytanie, jak najlepiej poradzić sobie ze złością odparł: „Nie tłum jej. Ale nie działaj pod jej wpływem.” Uśmierzanie niepokoju. Co, ja mam się martwić? O nie! Chyba wysiada tłumik... A jeśli będę musiała pojechać z nim do warsztatu?... Nie mogę pozwolić sobie na taki wydatek... Musiałabym wyciągnąć z konta pieniądze przeznaczone na studia Jamiego... A jeśli nie będę w stanie opłacić czesnego?.. Te złe oceny, które przyniósł w ubiegłym tygodniu... Jeśli na koniec roku uzyska gorsze stopnie, to nie będzie mógł pójść na studia. I co wtedy?... Chyba wysiada tłumik... I tak dręczony niepokojem umysł ciągnie bez końca swój melodramatyczny monolog, w którym z jednych zmartwień wynikają inne, te dają początek następnym, które z kolei przypominają o pierwszych. Cytowany wyŜej przykład podają Lizabeth Roemer i Thomas Borkovec, psycholodzy z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii, których badania nad martwieniem się, będącym jądrem wszelkiego niepokoju, sprawiły, Ŝe problem ten, jeszcze do niedawna zajmujący tylko neurotyków, podniesiony został do rangi tematu godnego zainteresowania nauki.10 Martwienie się jako takie nie jest, oczywiście, czymś, co przeszkadza nam w skutecznym działaniu; rozmyślając nad jakimiś problemem - to znaczy, czyniąc go przedmiotem konstruktywnej refleksji, co moŜe wyglądać na martwienie się - moŜemy znaleźć jego rozwiązanie. W istocie rzeczy reakcją leŜącą u podłoŜa martwienia się i niepokoju* jest czujność, wypatrywanie potencjalnego zagroŜenia, co miało bez wątpienia ogromne znaczenie dla przetrwania naszego gatunku. Kiedy obawa postawi w stan gotowości umysł emocjonalny, to pojawiający się w wyniku tego niepokój kieruje całą naszą uwagę na bezpośrednio zagraŜające nam niebezpieczeństwo, zmuszając mózg do ignorowania w tym momencie wszelkich innych spraw i skoncentrowanie się na poszukiwaniu najlepszego sposobu wyjścia z opresji. Niepokój jest w pewnym sensie analizowaniem sytuacji i zastanawianiem się nad tym, co moŜe się nie udać i jak mamy sobie z tym poradzić; celem niepokoju i martwienia się jest wynajdywanie sposobów wyjścia z zagroŜeń, które niesie z sobą Ŝycie, poprzez ich przewidywanie i uprzedzanie. 8 Zob. na przykład: S.K. Mallick, B.R. McCandless, „A Study of Catharsis Aggression”, Journal of Personality and Social Psychology 4 (1966). Streszczenie tych badań, zob.: Tavris, Anger: The Misunderstood Emotion. 9 Kiedy przeprowadzony pod wpływem złości atak jest skuteczny opisuje Tavris, Anger The Misunderstood Emotion. 10 Elizabeth Roemer, Thomas Borkovec, „Worry: Unwanted Cognitive Activity That Controls Unwanted Somatic Experience”, w: Wegner, Pennebaker, Handbook of Mental Control. * Ang. termin zuorry odpowiada zarówno pol. terminowi martwienie się, troska, jak i niepokój. Autor uŜywa go zamiennie z terminem anxiety, który jest odpowiednikiem pol. niepokoju, obawy, lęku - przyp. tłum. 61
  • 62. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Prawdziwy kłopot jest natomiast z chronicznym, ustawicznie powracającym niepokojem, który nigdy nie przybliŜa nas nawet na krok do pozytywnego rozwiązania dręczących nas problemów. Dokładna analiza tego stanu wykazuje, Ŝe ma on wszelkie cechy porwania emocjonalnego o niskim nasileniu - niepokój zdaje się wypływać znikąd i nie moŜemy nad nim zapanować. Nie poddaje się on racjonalnemu rozumowaniu i narzuca nam jeden tylko, sztywny punkt widzenia na dręczący nas problem. Jeśli ten cykl nasila się i utrzymuje, to stopniowo przeradza się w pełnoobjawowe zespoły zaburzeń lękowych, które przybrać mogą postać fobii, nerwicy natręctw czy ataków lękowych. W kaŜdym z tych zaburzeń niepokój zostaje inaczej ukierunkowany: u osób cierpiących na fobie koncentruje się on na tym, co je przeraŜa, u osób nękanych myślami natrętnymi (mających obsesje) skupia się na zapobieganiu jakiemuś budzącemu lęk nieszczęściu, w atakach lękowych przeradza się w lęk przed śmiercią czy przed wystąpieniem takiego właśnie ataku. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych stanów jest nienaturalny niepokój. Pewna kobieta cierpiąca na nerwicę natręctw stworzyła sobie cały system rytuałów, które pochłaniały jej większość czasu - parę razy dziennie brała czterdziestopięciominutowy natrysk, po dwadzieścia razy albo więcej myła ręce, przy czym kaŜdorazowe mycie trwało pięć minut. Nie usiadła nigdzie, zanim nie przetarła siedzenia tamponem nasyconym alkoholem, aby je zdezynfekować. Za nic nie dotknęła dziecka ani Ŝadnego zwierzęcia, gdyŜ były „zbyt brudne”. U podłoŜa wszystkich tych przymusowych czynności leŜał ogromny lęk przed zarazkami; bez ustanku niepokoiła się, Ŝe jeśli nie będzie ustawicznie myć się i sterylizować wszystkiego, z czym ma kontakt, to złapie jakąś groźną chorobę i umrze.11 Inna kobieta, którą leczono na nerwicę lękową [generalized anxiety disorder] - jak w terminologii psychiatrycznej określa się stały niepokój - tak oto zareagowała na prośbę lekarza, by przez minutę relacjonowała głośno niepokojące ją myśli: Mogę nie zrobić tego właściwie. MoŜe to być tak sztuczne, Ŝe nie będzie wskazywało na to, co się naprawdę ze mną dzieje, a musimy przecieŜ dotrzeć do tego, co się naprawdę ze mną dzieje... Bo jeśli nie dotrzemy do tego, to mi się nie polepszy. A jeśli mi się nie polepszy, to nigdy nie będę szczęśliwa.12 W tym mistrzowskim popisie niepokojenia się niepokojem sama prośba o głośne wyraŜenie niepokojących myśli doprowadziła w ciągu kilku zaledwie sekund do kontemplowania kładącej się cieniem na całym Ŝyciu katastrofy: „Nigdy nie będę szczęśliwa”. Niespokojne myśli z reguły biegną takim torem, układając się w wewnętrzny monolog, przeskakując z jednej niepokojącej sprawy na inną, co bardzo często prowadzi do katastrofizowania, wyobraŜania sobie jakiejś straszliwej tragedii. Prawie zawsze przybierają one postać uchwytną dla „ucha”, a nie dla „oka”, umysłu, to znaczy wyraŜane są za pomocą słów, nie obrazów, fakt, który ma waŜne znaczenie dla panowania nad niepokojem. Borkovec i jego koledzy zaczęli badać niepokój sam w sobie, kiedy próbowali znaleźć metodę leczenia bezsenności. Inni badacze zauwaŜyli, Ŝe niepokój występuje w dwóch formach: kognitywnej, czyli niepokojących myśli, i somatycznej, czyli fizjologicznych objawów niepokoju, takich jak pocenie się, przyspieszony rytm pracy serca czy napięcie mięśni. Borkovec stwierdził, Ŝe u osób cierpiących na bezsenność podstawowym problemem nie jest wcale pobudzenie somatyczne. W stanie czuwania utrzymywały je natrętne myśli. Nie mogły przestać martwić się, nawet jeśli bardzo tego chciały. Pomagało im zasnąć jedynie oderwanie myśli od trosk i niepokojów i skupienie się na doznaniach, które dawała im relaksacja, będąca w takich przypadkach skuteczną metodą. Jednak większość osób odczuwających chroniczny niepokój i stale zamartwiających się wydaje się do tego niezdolna. Borkovec przypuszcza, Ŝe ma to coś wspólnego z pewnym zyskiem płynącym 11 David Riggs, Edna Foa, „Obsessive-Compulsive Disorder”, w: David Barlow (red.), Clinical Handbook of Psychological Disorders, New York: Guilford Press, 1993. 12 Cytat za: Roemer, Borkovec, „Worry”, s. 221. 62
  • 63. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna z martwienia się, który silnie wzmacnia ten nawyk. Wydaje się bowiem, Ŝe w zmartwieniach jest coś pozytywnego; są one przecieŜ obmyślaniem sposobów radzenia sobie z niebezpieczeństwami, którym będziemy być moŜe kiedyś musieli stawić czoło. Celem niepokojenia się albo martwienia - wtedy, kiedy spełnia ono swoje zadanie - jest szczegółowy przegląd owych niebezpieczeństw i zastanowienie się nad sposobami zaradzenia im. Jednak w rzeczywistości nie wygląda to tak dobrze. Martwienie się czy niepokój, szczególnie w postaci chronicznej, z reguły nie podsuwa nam odkrywczych rozwiązań i nowych sposobów widzenia problemu. Osoby dręczone niepokojem, zamartwiające się, z reguły koncentrują się na samym niebezpieczeństwie, przeŜywając związany z nim lęk i nie wybiegając myślą poza utarte koleiny. Ludzi ustawicznie martwiących się niepokoi mnóstwo rzeczy, z których większość prawdopodobnie nigdy się nie zdarzy; upatrują oni niebezpieczeństw tam, gdzie inni nigdy ich nie widzą. Mimo to osoby te mówią Borkovecowi, Ŝe martwienie się pomaga im i Ŝe trapiące ich zmartwienia utrwalają się same przez się, tworząc zamknięty krąg podszytych niepokojem myśli. Dlaczego martwienie się i niepokojenie staje się czymś w rodzaju uzaleŜnienia psychicznego? MoŜe wydawać się to dziwne, ale jak wykazuje Borkovec, zwyczaj niepokojenie się ma taki sam pokrzepiający wpływ jak przesądy. PoniewaŜ niepokoimy się wieloma rzeczami, których prawdopodobieństwo zdarzenia się jest znikome - śmiercią ukochanej osoby w katastrofie samolotowej, bankructwem i tym podobnymi sprawami - jest w tym, przynajmniej dla układu limbicznego, coś magicznego. Niepokojowi, podobnie jak amuletowi, który chroni nas przed jakimś przewidywanym złem, przypisujemy zasługę zapobieŜenia niebezpieczeństwu, na którym obsesyjnie się koncentrujemy. Po co nam martwienie się Skuszona propozycją pracy w czasopiśmie przeniosła się ze Środkowego Zachodu do Los Angeles. Krótko potem pismo zostało kupione przez innego wydawcę i straciła posadę. W tej sytuacji postanowiła zostać „wolnym strzelcem” i zajęła się pisaniem artykułów, które wysyłała do róŜnych pism, nie wiąŜąc się z Ŝadnym z nich na stałe. Na tym niepewnym rynku, pozbawiona stałych dochodów, miewała okresy, w których nie mogła podołać zamówieniom, i okresy, w których nie miała z czego zapłacić czynszu za mieszkanie. Musiała często ściśle ograniczać liczbę rozmów telefonicznych i po raz pierwszy w Ŝyciu zdarzyło się jej nie mieć ubezpieczenia lekarskiego. Ten brak ubezpieczenia był szczególnie przygnębiający; często łapała się na tym, Ŝe snuje przeraŜające wizje choroby - kaŜdy ból głowy wydawał się jej sygnałem świadczącym o rozwijającym się guzie mózgu, kiedy tylko musiała gdzieś jechać samochodem, widziała oczyma wyobraźni wypadek, w którym doznaje powaŜnego uszczerbku na zdrowiu. Nachodziły ją często niepokojące myśli, które utrzymywały się przez długi czas, układając się w jedno nieustające pasmo zmartwień. Ale, jak wyznała, te zmartwienia i niepokoje wciągały ją tak bardzo, Ŝe niemal uzaleŜniła się od nich. Borkovec odkrył jeszcze jedną, niespodziewaną zaletę niepokojenia się. OtóŜ osoby pochłonięte niepokojącymi myślami zdają się nie dostrzegać subiektywnych doznań niepokoju, który wywołują te myśli - przyspieszonego bicia serca, kropelek potu, drŜenia ciała, co więcej, w miarę rozwijania się tych myśli zdają się one częściowo tłumić ten niepokój, przynajmniej o tyle, o ile odzwierciedla się on w rytmie pracy serca. Prawdopodobnie przebiega to tak: spostrzegamy coś, co wywołuje obraz jakiegoś potencjalnego zagroŜenia lub niebezpieczeństwa, a wyobraŜenie tego nieszczęścia wyzwala łagodny atak lękowy. Następnie pogrąŜamy się w pełnych niepokoju myślach, z których kaŜda podsuwa nam nowy niepokojący temat i w miarę jak naszą uwagę coraz bardziej pochłania ów ciąg niespokojnych myśli, odrywa się ona od wyobraŜenia nieszczęścia, które wywołało ten niepokój. Borkovec stwierdził, Ŝe wyobraŜenia są o wiele silniejszymi niŜ myśli bodźcami wywołującymi niepokój, a zatem zatopienie się w myślach, prowadzące do zatarcia obrazu nieszczęścia, częściowo zmniejsza uczucie niepokoju. W takim teŜ stopniu 63
  • 64. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna martwienie się czy niepokojenie ulega wzmocnieniu jako połowiczne antidotum na niepokój, który wywołuje. Ale ciągłe martwienie się i niepokojenie ma równieŜ i wady, poniewaŜ przybiera formę stereotypowych, sztywnych myśli, a nie twórczych pomysłów, które przybliŜają nas do rozwiązania problemu. Sztywność tę widać nie tylko w treści niepokojących myśli, które bezustannie krąŜą wokół tych samych spraw, powtarzając wciąŜ na nowo, w prawie nie zmienionym kształcie te same idee. RównieŜ na poziomie neurofizjologicznym zdaje się występować pewna sztywność, deficyt zdolności elastycznego reagowania mózgu emocjonalnego na zmieniające się okoliczności. Ujmując to krótko, chroniczne martwienie się spełnia pewne zadania, ale nie spełnia innych, waŜniejszych - łagodzi nieco niepokój, ale nigdy nie rozwiązuje dręczących nas problemów. Ciekawe, Ŝe chronicznie zamartwiające się osoby nie potrafią same zastosować się do rady, której najczęściej udzielają innym: „Przestań się martwić” (albo, co gorsza: „Nie martw się - bądź wesoły”). PoniewaŜ chroniczne zmartwienia zdają się być wynikiem niezbyt silnego pobudzenia ciała migdałowatego, pojawiają się spontanicznie i z samej swej natury utrzymują się długo, jeśli raz juŜ się pojawią. Jednak po długich próbach Borkovec odkrył parę prostych zasad, których stosowanie moŜe pomóc najbardziej nawet nękanym niepokojącymi myślami osobom zapanować nad zwyczajem chronicznego martwienia się. Pierwszym krokiem jest jak najwcześniejsze uświadomienie sobie i wychwytywanie epizodów martwienia się; najlepiej juŜ w momencie kiedy ulotne wyobraŜenie nieszczęścia wyzwala cykl: niepokojąca myśl - niepokój albo zaraz potem. Borkovec uczy pacjentów tego podejścia, instruując ich, w jaki sposób mają wychwytywać oznaki świadczące o pojawianiu się niepokoju, a zwłaszcza jak mają rozpoznawać sytuacje, które wyzwalają niepokój, albo ulotne myśli czy wyobraŜenia, które zapoczątkowują ten stan, oraz towarzyszące im somatyczne objawy niepokoju. Nabywając w tym praktyki; potrafią rozpoznawać niepokojące myśli w coraz wcześniejszych stadiach spirali niepokoju. Uczą się równieŜ metod relaksacji, do których mogą się uciec w chwili, kiedy zaobserwują powstawanie niepokojących myśli. Ćwiczą te metody codziennie, aby móc je z miejsca zastosować w razie potrzeby. Nie wystarczy jednak sama metoda relaksacji. Osoby stale martwiące się muszą się aktywnie przeciwstawiać niepokojącym myślom; jeśli nie uczynią tego, to spirala niepokoju znowu zacznie się rozkręcać. A zatem następnym krokiem jest zajęcie krytycznego stanowiska wobec swoich przypuszczeń: czy jest wielce prawdopodobne, Ŝe wydarzy się to, czego się lękamy? Czy jest to na pewno sytuacja, w której dla wydarzenia tego nie ma Ŝadnej alternatywy albo istnieje tylko jedna alternatywa? Czy nie moŜna temu w Ŝaden sposób zapobiec? Czy naprawdę pomaga nam ustawiczne zajmowanie się tymi samymi niepokojącymi myślami? To połączenie czujności i zdrowego sceptycyzmu powinno przypuszczalnie podziałać jak hamulec na pobudzenie nerwowe, które leŜy u podłoŜa niepokoju o niskim natęŜeniu. Skoncentrowanie się na takich myślach moŜe uruchomić sieć połączeń nerwowych, które powstrzymują wzniecany przez układ limbiczny niepokój, a jednocześnie stan odpręŜenia, który osiągamy, stosując metodę relaksacji, stwarza przeciwwagę dla rozsyłanych przez mózg emocjonalny po całym ciele sygnałów do niepokoju. I istotnie, jak wykazuje Borkovec, strategia ta pozwala osiągnąć stan aktywności umysłowej, który wyklucza niepokój, poniewaŜ absolutnie nie da się z nim pogodzić. Kiedy pozwalamy, aby niepokojąca myśl stale powracała i nie przeciwstawiamy jej innej, to staje się ona przemoŜna, wręcz nieodparta, natomiast przeciwstawienie się jej poprzez rozwaŜanie całej gamy odmiennych i równie moŜliwych do przyjęcia punktów widzenia zapobiega naiwnemu uznaniu tej myśli za prawdziwą. W ten sposób pozbyło się owego nawyku snucia niepokojących myśli nawet parę osób, których stan był juŜ tak powaŜny, Ŝe kwalifikowały się do leczenia psychiatrycznego. 64
  • 65. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Z drugiej strony osoby, u których niepokojące myśli przybrały tak ostrą postać, Ŝe rozwinęły się w fobię, nerwicę natręctw czy ataki lękowe, postąpiłyby roztropnie - a prawdę powiedziawszy wykazałyby się samoświadomością - gdyby zgłosiły się na leczenie farmakologiczne dla przerwania tego cyklu. Mimo to równieŜ i w takich przypadkach poŜądane jest przeprogramowanie poprzez psychoterapię systemu połączeń wywołujących emocje, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo powrotu tych zaburzeń po zakończeniu leczenia farmakologicznego.13 Jak radzić sobie z melancholią Nastrojem, w otrząśnięcie się z którego wkładamy na ogół najwięcej wysiłku, jest smutek. Diane Tice stwierdziła, Ŝe ludzie wykazują największą inwencję wtedy, kiedy starają się uciec przed chandrą. Oczywiście, nie przed kaŜdym smutkiem powinno się uciekać; melancholia, jak kaŜdy inny nastrój, ma swoje dobre strony. Smutek wywołany stratą objawia się zawsze ucieczką od zainteresowania rozrywkami i przyjemnościami, skupianiem uwagi na tym, co utraciliśmy i brakiem sił i energii do podejmowania nowych przedsięwzięć - przynajmniej w danej chwili. Mówiąc krótko, zmusza nas do zaprzestania pogoni za wszystkim, oderwania się od pochłaniających nas na co dzień spraw i do refleksji, abyśmy mogli opłakać stratę, zadumać się nad jej znaczeniem, przystosować psychicznie do nowej sytuacji i poczynić nowe plany, które pozwolą nam dalej iść przez Ŝycie. śałoba ma dobroczynne działanie, ale nie da się tego powiedzieć o głębokiej depresji. William Styron przedstawia wymowny opis „wielu okropnych objawów tej choroby”, między innymi nienawiści do siebie samego, poczucia bezwartościowości, „spowijającego mnie niczym zimna, wilgotna płachta smutku”, „przepełniającego mnie przygnębienia, uczucia lęku i obcości oraz, nade wszystko, duszącego niepokoju”.14 Pojawiają się teŜ oznaki zmniejszenia się sprawności intelektualnej: „mylenie się, niemoŜność skupienia uwagi i kłopoty z pamięcią”, a w późniejszym stadium umysł jego „opanowały anarchiczne deformacje” i „uczucie, Ŝe moje procesy myślowe pochłonął jakiś trujący i nie dający się nazwać ani określić przypływ, który wymazał wszelkie Ŝywsze zainteresowanie sprawami tego świata.” Towarzyszą temu nieprzyjemne doznania somatyczne: bezsenność, apatia sprawiająca, Ŝe człowiek czuje się jak Ŝywy trup, „pewien rodzaj odrętwienia, osłabienie, ale szczególnie wraŜenie jakiejś dziwnej kruchości”, połączone z „nerwowym niepokojem”. Wszelkie przyjemności tracą urok: „Jedzenie, tak jak wszystko inne w sferze zmysłów, było zupełnie pozbawione smaku.” Na koniec zanika wszelka nadzieja na jakąkolwiek poprawę, kiedy „szary, jesienny deszcz przeraŜenia” przeradza się w rozpacz tak dojmującą jak ból fizyczny, ból tak nieznośny, Ŝe jedynym wyjściem wydaje się samobójstwo. W podobnych przypadkach głębokiej depresji sparaliŜowane zostaje całe Ŝycie jednostki; nie widać Ŝadnych perspektyw. Same symptomy depresji świadczą o tym, Ŝe Ŝycie jakby stanęło w miejscu. Styronowi nie pomogły ani leki, ani psychoterapia; dopiero schronienie, które znalazł w szpitalu, sprawiło, Ŝe z upływem czasu pozbył się przygnębienia. Psychoterapia moŜe jednak pomóc większości ludzi, jeśli depresja nie przybrała tak ostrej postaci. Pomaga teŜ farmakoterapia - tryumfy święci ostatnio Prozac, ale jest ponad tuzin innych leków przynoszących pewną ulgę, zwłaszcza w przypadkach głębokiej depresji. Chcę się tu jednak skoncentrować na bardziej powszechnym nastroju - na smutku, który w swej szczytowej postaci staje się, uŜywając terminologii fachowej, „depresją podkliniczną”, to znaczy zwykłą melancholią. Jest to przygnębienie, z którym moŜemy sobie sami poradzić, jeśli tylko mamy odpowiednie zasoby wewnętrzne. Niestety, niektóre z najczęściej stosowanych strategii mogą podziałać zupełnie odwrotnie, pogarszając jeszcze nasz stan. Jedną z nich jest zwykłe odosobnienie. Kiedy czujemy się przygnębieni, chętnie szukamy samotności, ale bardzo często 13 Metody leczenia zaburzeń lękowych zob. na przykład: David H. Barlow (red.), Clinical Handbook of Psychological Disorders, New York: Guilford Press, 1993. 14 William Styron, Darkness Visible: A Memoir of Madness, New York: Random House, 1990. 65
  • 66. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna skutkiem tego bywa poczucie opuszczenia, które potęguje smutek. Być moŜe w tym kryje się przyczyna, Ŝe - jak stwierdziła Tice - najpopularniejszą metodą zwalczania depresji jest udział w Ŝyciu towarzyskim - chodzenie do restauracji, na mecze czy do kina, mówiąc krótko, robienie czegoś wspólnie z rodziną lub przyjaciółmi. Przynosi to poŜądany efekt, jeśli odwraca naszą uwagę od trapiącego nas smutku. Jeśli jednak staje się okazją do rozmyślania nad tym, co wtrąciło nas w dołek psychiczny, to tylko przedłuŜa ten nastrój. W istocie rzeczy jednym z głównych czynników decydujących o tym, czy nastrój przygnębienia utrzyma się czy minie, jest nasza skłonność do ruminacji (przeŜuwania myśli). Wydaje się, Ŝe martwienie się i zastanawianie nad tym, co nas przygnębia, potęguje i przedłuŜa depresję. Martwienie się przybiera w depresji róŜne formy, ale za kaŜdym razem skupia się na jakimś aspekcie samej depresji - na tym, jak zmęczeni się czujemy, jak mało mamy energii albo motywacji do pracy czy teŜ jak kiepsko staramy się o wykonanie jakiejś pracy. Refleksjom tym z reguły nie towarzyszy Ŝadne konkretne działanie zmierzające do poprawienia sytuacji, co mogłoby usunąć albo przynajmniej złagodzić przygnębiający problem. Do innych powszechnie spotykanych źródeł zmartwienia naleŜy „odizolowywanie się i rozmyślanie nad tym, jak fatalnie się czujesz, niepokojenie się, Ŝe małŜonek moŜe cię odtrącić, poniewaŜ jesteś przygnębiona i zastanawianie się, czy czeka cię kolejna bezsenna noc”, mówi psycholog Susan Nolen-Hoeksma, która badała ruminację u osób ogarniętych depresją.15 Osoby znajdujące się w depresji usprawiedliwiają tego rodzaju przeŜuwanie myśli, twierdząc, Ŝe próbują „się lepiej zrozumieć”, ale w rzeczywistości podsycają w ten sposób uczucie smutku, nie podejmując Ŝadnych kroków, które faktycznie mogłyby doprowadzić do zmiany nastroju. A zatem w leczeniu depresji mogłoby na pewno pomóc głębokie zastanowienie się nad jej przyczynami, jednak pod warunkiem, Ŝe prowadziłoby ono do działań zmierzających do usunięcia tych przyczyn. Bierne pogrąŜanie się w smutku tylko go pogłębia. PrzeŜuwanie myśli moŜe takŜe zaostrzyć presję, stwarzając jeszcze bardziej przygnębiającą sytuację. Nolen-Hoeksma podaje przykład ogarniętej depresją akwizytorki, która spędza tak wiele godzin na snuciu ponurych myśli, Ŝe nie ma czasu na przeprowadzenie waŜnych rozmów telefonicznych dotyczących sprzedaŜy artykułów, którymi handluje. W wyniku tego sprzedaŜ spada, co sprawia, Ŝe kobieta ta zaczyna uwaŜać, iŜ nie nadaje się do tej pracy, a to potęguje jej depresję. Gdyby jednak zareagowała na ogarniające ją przygnębienie w inny sposób, starając się nie myśleć o nim, to mogłaby dla odwrócenia uwagi od przepełniającego ją smutku zająć się właśnie owymi rozmowami. Wówczas prawdopodobnie nie doszłoby do zmniejszenia liczby zawieranych przez nią umów handlowych, a sama świadomość tego, Ŝe dobrze radzi sobie w pracy, mogłaby wzmocnić jej wiarę we własne siły, zmniejszając tym samym w jakimś stopniu depresję. Ogarnięte depresją kobiety, stwierdza Nolen-Hoeksma, są znacznie bardziej skłonne do przeŜuwania myśli niŜ męŜczyźni. Jej zdaniem moŜe to częściowo wyjaśniać fakt, Ŝe u kobiet stwierdza się depresję dwukrotnie częściej niŜ u męŜczyzn. Oczywiście, w grę mogą teŜ wchodzić inne czynniki, takie jak większa otwartość kobiet w przyznawaniu się do nurtujących je zmartwień czy większa u nich niŜ u męŜczyzn liczba powodów do depresji. Poza tym męŜczyźni często starają się utopić smutek w alkoholu, a odsetek alkoholików wśród nich jest dwa razy większy niŜ wśród kobiet. Niektóre badania wykazały, Ŝe równie skuteczna jak leczenie farmakologiczne stosowane w przypadkach łagodnej depresji klinicznej jest terapia kognitywna, która zmienia te schematy myślenia. Lepiej teŜ niŜ leki zapobiega ona nawrotom łagodnej depresji. W walce tej szczególnie 15 O zmartwieniach osób przygnębionych pisze Susan Nolen-Hoesma, „Sex Differences in Control of Depression’: Wegner, Pennebaker, Handbook of Mental Control, s. 307. 66
  • 67. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna dobre wyniki dają dwie metody.16 Jedną z nich jest przeciwstawianie się takim myślom - kwestionowanie ich zasadności i wynajdywanie bardziej optymistycznych alternatyw. Druga polega na celowym planowaniu przyjemnych zajęć, odwracających od nich uwagę. Oderwanie uwagi działa tak skutecznie dlatego, Ŝe przygnębiające myśli są automatyczne, pojawiają się w naszym umyśle niejako bez naszego udziału. Nawet kiedy ogarnięte depresją osoby starają się stłumić ponure myśli, to często nie mogą znaleźć dla nich bardziej optymistycznych alternatyw. Dzieje się tak, poniewaŜ posępne myśli mają niemal magnetyczny wpływ na nasze procesy myślowe, wywołując cały ciąg nieprzyjemnych skojarzeń i nie dopuszczając do powstania innych. Kiedy na przykład proszono pogrąŜone w depresji osoby o ułoŜenie pięciowyrazowych zdań z chaotycznie wymieszanych sześciu wyrazów, to duŜo lepiej radziły sobie one z odszyfrowaniem przygnębiających („Przyszłość rysuje się bardzo ponuro”) niŜ optymistycznych („Przyszłość rysuje się bardzo jasno”) przekazów.17 Charakterystyczną dla depresji skłonność do podtrzymywania i przedłuŜania tego stanu widać nawet w wyborze zajęć i sytuacji, które miałyby oderwać uwagę od dręczącego smutku. Kiedy ogarniętym depresją osobom dawano listę przygnębiających i podnoszących na duchu zajęć i sytuacji (np. pogrzeb przyjaciela, itd.) to częściej wybierały one te, które podtrzymywały melancholijny nastrój. Richard Wenzlaff, psycholog z Uniwersytetu Teksańskiego, który prowadził te badania, doszedł do wniosku, Ŝe osoby przygnębione muszą zdobyć się na znaczny wysiłek, aby zwrócić uwagę na coś pocieszającego i bardzo uwaŜać, by nie wybierać czegoś - na przykład wyciskającego łzy filmu czy powieści o tragicznym zakończeniu - co jeszcze bardziej obniŜy ich nastrój. Metody podnoszenia nastroju Wyobraź sobie, Ŝe jedziesz w gęstej mgle nie znaną ci, stromą i krętą drogą. Nagle zaledwie parę metrów przed tobą wyjeŜdŜa z pobocza inny samochód. Jest zbyt blisko, abyś mógł się zatrzymać. Wciskasz w podłogę pedał hamulca i wpadasz w poślizg, a twój samochód uderza w bok tamtego. TuŜ przed hukiem, brzękiem tłuczonych szyb i zgrzytem metalu trącego o metal spostrzegasz, Ŝe w tamtym samochodzie pełno jest maluchów jadących do przedszkola. Potem, w nagłej ciszy, która następuje po zderzeniu, słyszysz płacz i krzyki. Podbiegasz do tamtego samochodu i widzisz, Ŝe jedno z dzieci leŜy bez ruchu. Ogarniają cię wyrzuty sumienia i smutku z powodu tej tragedii... Takie rozdzierające serce scenariusze przedstawiał w jednym ze swych eksperymentów Wenzlaff, aby przygnębić biorących w nim udział ochotników. Potem mieli wymazać tę scenę z pamięci i przez dziewięć minut zapisywać strumień przepływających przez ich głowy myśli. Za kaŜdym razem kiedy wracała do nich myśl o zdarzeniu, o którym powinni zapomnieć, stawiali w zapisie odpowiedni znak. W miarę upływu czasu większość osób coraz rzadziej myślała o smutnym incydencie, jednak u tych najbardziej skłonnych do przygnębienia myśli o wypadku pojawiało się coraz więcej. Nawiązywali oni nawet do nich pośrednio w myślach, które miały odwrócić ich uwagę od tego wydarzenia. Co więcej, skłonni do depresji ochotnicy snuli dla odwrócenia uwagi inne niepokojące myśli. Wenzlaff uwaŜa, Ŝe: „Myśli łączą się ze sobą w umyśle nie tylko dzięki swej treści, ale takŜe dzięki nastrojowi. KaŜdy z nas ma coś w rodzaju zbioru myśli złego nastroju, które dochodzą do głosu tym łatwiej, im bardziej jesteśmy przygnębieni. U osób, które łatwo wpadają w depresję, między myślami tymi wytwarza się bardzo silna sieć powiązań, przez co trudniej jest je stłumić, kiedy coś wprawi je w zły nastrój. Zakrawa na ironię to, Ŝe osoby ogarnięte depresją zdają się usuwać ze 16 Terapia depresji: K.S. Dobson, „A Meta-analysis of the Efficacy of Cognitive Therapy for Depression”, Journal of Consulting and Clinical Psychology 57 (1989). 17 Studium schematów myślowych osób pogrąŜonych w depresji przedstawia Richard Wenzlaff, „The Mental Control of Depression”, w: Wegner, Pennebaker, Handbook of Mental Control. 67
  • 68. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna swych umysłów jeden przygnębiający temat za pomocą drugiego, co tylko wywołuje negatywne emocje”. Według jednej z teorii płacz moŜe być naturalnym sposobem obniŜenia poziomu związków chemicznych w mózgu, które powodują uczucie przygnębienia. ChociaŜ płacz moŜe czasami wyzwolić nas z zaczarowanego kręgu smutku, to moŜe teŜ skłonić do obsesyjnego poszukiwania przyczyn rozpaczy. Teza o „oczyszczającym działaniu płaczu” jest bałamutna - płacz, który wzmacnia skłonność do przeŜuwania myśli, przedłuŜa tylko niedolę. Ciąg podtrzymujących smutek myśli moŜe natomiast przerwać odwrócenie od nich uwagi; jedna z głównych teorii wyjaśniających, dlaczego elektrowstrząsy są tak skuteczne w leczeniu najostrzejszych form depresji, głosi, Ŝe powodują one utratę pamięci krótkookresowej, dzięki czemu pacjenci, nie pamiętając, z jakiej przyczyny byli tacy smutni, czują się lepiej. W kaŜdym razie Diane Tice stwierdziła, Ŝe dla otrząśnięcia się z róŜnorodnych postaci smutku wiele osób ucieka się do odwracających uwagę rozrywek, takich jak czytanie, oglądanie telewizji i filmów, gry i krzyŜówki, snucie fantastycznych planów spędzenia wakacji lub po prostu szuka wytchnienia w śnie. Wenzlaff dodałby, Ŝe najskuteczniej działają rozrywki, które zmieniają nasz nastrój - ekscytujące wydarzenie sportowe, zabawny film czy podnosząca na duchu ksiąŜka. (Trzeba jednak przestrzec, Ŝe niektóre formy rozrywki mogą pogłębić depresję. Badania osób namiętnie oglądających telewizję wykazały, Ŝe po dłuŜszym siedzeniu przed telewizorem są one na ogół bardziej przygnębione niŜ przed rozpoczęciem oglądania!) Tice stwierdziła, Ŝe jedną z najbardziej skutecznych metod usunięcia depresji, jak równieŜ innych form złego nastroju, jest aerobic. Trzeba wszakŜe dodać, Ŝe dobroczynne skutki tych podnoszących nastrój ćwiczeń najpełniej ujawniają się u osób leniwych, które zazwyczaj niezbyt się przy nich wysilają. U tych, dla których codzienne ich uprawianie stało się zwyczajem, nie zaobserwowano poprawy nastroju; wręcz przeciwnie - w dni, kiedy z jakichś przyczyn nie zafundowały sobie zwykłej dawki ćwiczeń, czuły się gorzej. MoŜna z tego wnosić, Ŝe jeśli w ogóle wywierały one korzystny wpływ, to był on najsilniejszy na początku. Ogólnie biorąc, ćwiczenia te zdają się oddziaływać dodatnio na nasze samopoczucie dlatego, Ŝe zmieniają stan fizjologiczny, który wywołuje depresja, przygnębienie jest bowiem stanem słabego pobudzenia organizmu, natomiast aerobic je zwiększa. Z tej samej przyczyny techniki relaksacji, które obniŜają pobudzenie, przynoszą dobre rezultaty w uśmierzaniu niepokoju, ale juŜ nie tak dobre w usuwaniu depresji. Zarówno jedna, jak i druga metoda zdają się przerywać, odpowiednio, cykl depresji i cykl niepokoju, poniewaŜ nastawiają aktywność mózgu na poziom niezgodny ze stanem emocjonalnym, który nim owładnął. Innym powszechnym antidotum na chandrę jest dodawanie sobie otuchy poprzez zabawy i przyjemności zmysłowe. Zakres powszechnie stosowanych sposobów łagodzenia smutku jest bardzo duŜy i obejmuje róŜnorodne zajęcia: od gorących kąpieli i jedzenia ulubionych potraw aŜ po słuchanie muzyki, i uprawianie seksu. Wśród kobiet szczególnie popularne jest kupowanie sobie róŜnych rzeczy i smakołyków albo po prostu chodzenie po sklepach, nawet jeśli ogranicza się ono tylko do oglądania wystawionych na sprzedaŜ towarów albo wystaw. Z badań Tice wynika, Ŝe wśród studentów jedzenie jest metodą łagodzenia depresji trzykrotnie częściej stosowaną przez kobiety niŜ przez męŜczyzn, natomiast męŜczyźni pięć razy częściej sięgają w chwilach przygnębienia po alkohol albo szukają ukojenia w narkotykach. Problem w tym, Ŝe objadanie się i picie alkoholu mogą mieć zupełnie odwrotne skutki: obŜeranie się po dziurki w nosie wywołuje wyrzuty sumienia, natomiast alkohol działa ujemnie na główny układ nerwowy, przez co potęguje depresję. Bardziej skuteczną metodą podniesienia nastroju jest - jak donosi Tice - zapewnienie sobie łatwego zwycięstwa albo niewielkiego sukcesu: wykonanie jakiejś długo odkładanej pracy w domu albo załatwienie innej, czekającej od dawna sprawy. Z tej samej przyczyny podnosi nastrój poprawa 68
  • 69. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna własnego wizerunku, nawet jeśli przybiera tak skromną formę jak ubranie się czy zrobienie makijaŜu. Jednym z najsilniejszych - i poza psychoterapią rzadko stosowanych - remediów na depresję jest zmiana punktu widzenia, czyli inne ujęcie kognitywne rzeczywistości. Opłakiwanie końca związku intymnego łączącego nas z drugą osobą i pogrąŜanie się w takich pełnych litości nad samym sobą myślach jak przekonanie: „Oznacza to, Ŝe juŜ zawsze będą sama” jest zupełnie naturalne, ale tylko pogłębia rozpacz. Natomiast spojrzenie na związek z pewnego dystansu i przypomnienie sobie, Ŝe poŜycie z niedawnym partnerem nie zawsze było udane, Ŝe w róŜnych sprawach nie potrafiliśmy się porozumieć - innymi słowy, przedstawienie sobie tej straty w innym, bardziej korzystnym świetle - jest antidotum na smutek. Z tej samej przyczyny chorzy na raka pacjenci, bez względu na to jak powaŜny był ich stan, mieli lepszy nastrój, jeśli mogli porównać swoją sytuację z kimś, kto był w jeszcze gorszym stanie („Nie jest ze mną tak źle - mogę przynajmniej chodzić”); najbardziej przygnębieni okazywali się ci, którzy porównywali się ze zdrowymi ludźmi.18 Porównywanie się z kimś, kto jest w gorszej sytuacji, ma zaskakująco silny wpływ na poprawę nastroju; nagle okazuje się, Ŝe to, co wydawało się szczytem nieszczęścia, nie jest wcale tak straszne. Innym skutecznym środkiem usuwania depresji jest pomaganie innym w potrzebie. PoniewaŜ depresja Ŝywi się przeŜuwaniem myśli i zaabsorbowaniem własną osobą; pomaganie innym i okazywanie im współczucia z powodu ich kłopotów i cierpień, zmniejszające to zaabsorbowanie, łagodzi depresję. Badania prowadzone przez Tice wykazały, Ŝe jednym z najlepiej usuwających zły nastrój środków jest poświęcenie się pracy społecznej - trenowanie zespołu Małej Ligi, doŜywianie bezdomnych i tak dalej. Jest to jednak równieŜ jeden z najrzadziej stosowanych sposobów. Niektóre osoby znajdują pociechę w smutku, zwracając się do jakiejś transcendentnej mocy. Tice powiedziała mi: „Jeśli ktoś jest głęboko wierzący, to modlitwa pomaga na wszystkie przykre nastroje, szczególnie na depresję”. Wypieranie - krzepiące zaprzeczenie „Kopnął kolegę z pokoju w brzuch...” Tak zaczyna się zdanie. Kończy się zaś: „...ale chciał po prostu zapalić światło”. Przekształcenie aktu agresji w niewinną, acz raczej mało prawdopodobną pomyłkę jest stłumieniem uchwyconym in vivo. Zdanie to zostało ułoŜone przez studenta, który zgłosił się na ochotnika do badań nad osobami, które zdają się zwyczajowo i automatycznie wypierać ze swojej świadomości przykre doznania emocjonalne19. Początkowy fragment: „Kopnął kolegę z pokoju w brzuch...” był jednym z elementów testu nie dokończonych zdań, który dano temu studentowi do wypełnienia. Inne testy wykazały, Ŝe ten drobny unik umysłowy był realizacją pewnego ogólnego schematu postawy Ŝyciowej, schematu niedopuszczania do siebie większości przygnębiających emocji. ChociaŜ początkowo badacze widzieli w osobach wypierających nieprzyjemne emocje jednostki niezdolne do odczuwania emocji, być moŜe kuzynów aleksytymików, to obecnie uwaŜa się, Ŝe po prostu radzą sobie one świetnie z regulowaniem emocji. Wygląda na to, Ŝe mają taką wprawę w odgradzaniu się swego rodzaju barierą od negatywnych uczuć, Ŝe nie są nawet świadome ich negatywnego charakteru. A zatem zamiast nazywać ich, jak przyjęło się wśród badaczy, „wypierającymi”, lepiej byłoby określać ich mianem „odpornych”. Wiele z tych badań, prowadzonych głównie przez Daniela Weinbergera, psychologa pracującego obecnie na Case Western University, wykazuje, Ŝe chociaŜ osoby takie mogą sprawiać wraŜenie 18 Shelley Taylor i in., „Maintaining Positive Illusions in the Face of ‘ Heart, New Negative Information”, Journal of Clinical and Social Psychology 8 (1989). 19 Przypadek ten opisuje Daniel A. Weinberger, „The Construct Validity of the Repressive Coping Style”, w: J.L. Singer (red.), Repression and Dissociation, Chicago: University of Chicago Press, 1990. Weinberger, który w swych wczesnych pracach, pisanych wspólnie z Garym F. Schwartzem i Richardem Davidsonem, stworzył pojęcie osób wypierających (osób tłumiących złość), stał się przodującym badaczem tego zagadnienia. 69
  • 70. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna spokojnych i niewzruszonych, to czasami zdradzają bardzo silne fizjologiczne oznaki niepokoju, którego sobie w ogóle nie uświadamiają. Podczas wypełniania testu nie dokończonych zdań biorącym w nim udział ochotnikom mierzono równieŜ poziom pobudzenia fizjologicznego. Pozornemu spokojowi osób wypierających nieprzyjemne uczucia zadawały kłam charakterystyczne dla stanu niepokoju reakcje fizjologiczne; kiedy przystępowali do rozwinięcia zdania o agresywnym koledze z pokoju i innych, utrzymanych w tym samym stylu, przyspieszał się rytm pracy ich serc, podnosiło się ciśnienie krwi i zaczynali się pocić. Kiedy jednak pytano, co odczuwają, mówiły, Ŝe są zupełnie spokojne. Ciągłe odpychanie takich emocji jak złość i niepokój nie jest bynajmniej rzadkim zjawiskiem; według Weinbergera robi to co szósta osoba. Teoretycznie dzieci mogą się nauczyć tej umiejętności na kilka róŜnych sposobów. Jednym z nich moŜe być opracowanie strategii unikania kłopotliwych sytuacji, takich choćby, jakie zdarzają się w rodzinie alkoholika, której członkowie zaprzeczają istnieniu tego problemu. Innym jest naśladowanie rodziców, którzy sami nie dopuszczają do świadomości negatywnych emocji i zawsze, nawet w najbardziej nieprzyjemnych sytuacjach, zachowują pozorną pogodę ducha; mówiąc inaczej - robią dobrą minę do złej gry. Usposobienie takie moŜe być takŜe dziedziczne. Choć nikt dotąd nie potrafi powiedzieć, skąd się bierze taka postawa i jaki jest jej początek, nie ulega wątpliwości, Ŝe kiedy osoby takie wejdą w wiek dorosły, są zimne i opanowane w najbardziej stresujących sytuacjach. Pozostaje, oczywiście, pytanie, do jakiego stopnia spokojne i opanowane są takie osoby w rzeczywistości. Czy jest moŜliwe, Ŝeby naprawdę nie doświadczały somatycznych oznak przykrych emocji, czy teŜ tylko udają spokój? Odpowiedzi dostarczyły pomysłowe badania przeprowadzone przez Richarda Davidsona, psychologa z Uniwersytetu Stanowego Wisconsin wcześniejszego współpracownika Weinbergera. Davidson przedstawił osobom wypierającym niemiłe uczucia listę słów, z których większość miała obojętne znaczenie, ale kilka cechowało się wyraźnie wrogim albo jednoznacznie kojarzącym się ze sprawami seksualnymi zabarwieniem. Jak się okazało, wszystkie te osoby zareagowały na emocjonalnie nacechowane słowa fizjologicznymi objawami niepokoju, mimo iŜ słowa, które kojarzyły się im ze słowami z listy, wskazywały prawie we wszystkich przypadkach na próby zneutralizowania nieprzyjemnych treści czy konotacji tych pierwszych. Jeśli na liście było na przykład słowo „nienawiść”, to słowem dodanym przez osobę poddaną testowi mogło być słowo „miłość”. Davidson wykorzystał w swoich badaniach fakt, Ŝe (u osób praworęcznych) główny ośrodek opracowywania negatywnych emocji znajduje się w prawej półkuli mózgu, natomiast ośrodki mowy w lewej. Kiedy prawa półkula rozpoznaje, Ŝe jakieś słowo ma przygnębiające znaczenie, to przesyła informację o tym poprzez ciało modzelowate (odgraniczające obie półkule od siebie) do ośrodków mowy, które reagują na to wyszukaniem odpowiedniego słowa, będącego odpowiedzią na pierwsze. UŜywając skomplikowanego systemu soczewek, Davidson wyświetlał słowa, które postrzegane były tylko w połowie pola widzenia. Słowo, które wyświetlano w lewej połowie pola widzenia rozpoznawane było - z powodu połączeń nerwowych układu kierującego procesem widzenia - najpierw przez prawą, wraŜliwą na nieprzyjemne uczucia półkulę mózgu. Jeśli natomiast wyświetlane słowo znajdowało się w prawej połowie pola widzenia, to sygnał dochodził do lewej półkuli i nie był wartościowany jako przygnębiający. Kiedy wyświetlano słowa rejestrowane przez prawą półkulę, osoby wypierające negatywne emocje reagowały na nie z opóźnieniem - ale tylko wtedy, gdy słowo, na które miały zareagować innym, naleŜało do wywołujących niemiłe uczucia. Natomiast w szybkości ich reakcji na słowa obojętne nie było Ŝadnych opóźnień. Poza tym opóźnienie to pojawiało się tylko wtedy, kiedy słowa przedstawiono prawej, a nie lewej półkuli. Ujmując to krótko, odporność tych osób wydaje się być skutkiem działania mechanizmu neuronalnego, który spowolnia albo zakłóca przekazywanie niepokojących informacji. Wynika z tego, Ŝe nie udają one, iŜ nie zdają sobie sprawy ze swego przygnębienia czy zdenerwowania; ich mózgi nie dopuszczają do nich informacji o tym. Mówiąc 70
  • 71. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna dokładniej, uczucie spokoju, które pokrywa takie niepokojące doznania; moŜe być wynikiem funkcjonowania przednich części płatów czołowych. Davidson, mierząc poziom aktywności przednich części płatów czołowych u tych osób, odkrył ku swemu zaskoczeniu, Ŝe była ona znacznie wyŜsza w płacie lewym, gdzie mieści się ośrodek decydujący o dobrym nastroju, niŜ w płacie prawym, gdzie znajduje się ośrodek emocji negatywnych. Osoby te „jawią się w korzystnym świetle, mając zawsze dobry nastrój” powiedział mi Davidson. „Twierdzą one, Ŝe stres nie przygnębia ich, a kiedy siedzą spokojnie, rozluźnione, co zawsze łączy się z pozytywnymi uczuciami, ich lewy płat czołowy wykazuje zwiększoną aktywność. Na przekór objawom pobudzenia fizjologicznego, które mogą wyglądać jak oznaki niepokoju, ta aktywność mózgu moŜe mieć kluczowe znaczenie dla ich twierdzeń, Ŝe czują się dobrze”. Zgodnie z teorią Davidsona, postrzeganie niepokojących wydarzeń w korzystnym świetle jest energochłonnym zadaniem. Wysokie pobudzenie fizjologiczne moŜe być wynikiem długotrwałego wysiłku obwodów nerwowych, które starają się podtrzymać uczucia pozytywne albo stłumić lub zablokować uczucia negatywne. Ujmując to krótko, wypieranie uczuć nieprzyjemnych jest pewnego rodzaju podnoszeniem się na duchu, pozytywnym rozszczepieniem oraz - być moŜe - jakąś wskazówką co do charakteru powaŜniejszych stanów rozszczepienia, które występują, powiedzmy, we wstrząsie pourazowym. Jeśli wynikiem tego jest po prostu spokój ducha - powiada Davidson - „to wydaje się, Ŝe jest to dobra strategia dla osiągnięcia samoregulacji emocjonalnej”, aczkolwiek koszt, jaki płaci za to samoświadomość, jest nieznany. 71
  • 72. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział VI Mistrzowska zdolność JEDEN JEDYNY RAZ w Ŝyciu sparaliŜował mnie strach. Zdarzyło się to podczas egzaminu z matematyki na pierwszym roku studiów. Matematyka była przedmiotem, którego jakoś nie udało mi się nauczyć. WciąŜ pamiętam salę, do której wkroczyłem owego wiosennego ranka z przeczuciem nieszczęścia. Bywałem tu na wielu wykładach, ale tego ranka nie tylko nie widziałem, co się dzieje za oknami, ale w ogóle nie dostrzegałem samej sali. Moje pole widzenia skurczyło się do niewielkiego skrawka podłogi bezpośrednio przede mną. Zająłem miejsce tuŜ przy drzwiach. Kiedy otworzyłem niebieski zeszyt z testami egzaminacyjnymi, słyszałem głośne bicie serca i czułem w Ŝołądku skurcz niepokoju. Tylko raz i to pobieŜnie spojrzałem na pytania egzaminacyjne. Beznadziejna sytuacja. Przez godzinę gapiłem się na stronę, a przez głowę przebiegały mi gorączkowe myśli, których tematem były konsekwencje niezdania egzaminu. Powtarzały się wciąŜ te same myśli, zamykając mnie w pętli lęku. Siedziałem bez ruchu, jak zwierzę sparaliŜowane przez kurarę. Kiedy teraz o tym myślę, najbardziej uderza mnie to, jak bardzo skrępowany był mój umysł. Nie spędziłem tej godziny na rozpaczliwych próbach jakiegoś dopasowania odpowiedzi do pytań. Nie śniłem na jawie. Po prostu siedziałem owładnięty przeraŜeniem, czekając, aŜ skończy się ta straszliwa próba.1 Jest to opis moich własnych przeŜyć, które do dzisiejszego dnia są dla mnie najbardziej przekonującym dowodem niszczycielskie go wpływu przygnębienia na jasność myślenia. Dzisiaj widzę, Ŝe opresja, w której wówczas się znalazłem, była najprawdopodobniej dowodem na zdolność mózgu emocjonalnego do zdobywania przewagi nad mózgiem myślącym, a nawet do jego paraliŜowania. Wiadomość, Ŝe niepokój moŜe w znacznym stopniu zakłócać zdolność rozumowania, nie jest niczym nowym dla nauczycieli. Uczniowie i studenci, którzy są lękliwi, rozzłoszczeni albo przygnębieni, mają kłopoty z nauką; osoby znajdujące się w którymś z tych stanów nie przyswajają dobrze dostarczanych im informacji albo nie potrafią ich dobrze wykorzystać. Jak przekonaliśmy się w rozdziale V, silne emocje negatywne ukierunkowują uwagę na to, co jest ich przedmiotem, utrudniając albo wręcz niwecząc próby skupienia jej na czymś innym. W istocie rzeczy jedną z oznak świadczących o tym, Ŝe uczucia przybrały postać patologiczną, jest to, Ŝe stają się one tak natrętne, iŜ zagłuszają wszelkie inne myśli, przeciwstawiając się wszelkim próbom zwrócenia uwagi na coś innego, na zadanie, przed którym akurat stoimy. Umysłu osoby będącej w trakcie procesu rozwodowego - albo umysłu dziecka, którego rodzice się rozwodzą - nie zaprzątają długo stosunkowo błahe sprawy pracy czy szkoły; podobnie rzecz się ma z osobami ogarniętymi kwalifikującą ich do leczenia klinicznego depresją - litowanie się nad samym sobą i rozpacz, bezradność i brak nadziei przesłaniają wszelkie inne myśli. Kiedy emocje uniemoŜliwiają koncentrację, upośledzeniu ulega, pewna zdolność umysłowa, którą kognitywiści nazywają „pamięcią operacyjną” przechowującą w umyśle wszelkie informacje wiąŜących się z aktualnie stojącym przed nami zadaniem. To, czym zajmuje się pamięć operacyjna, moŜe być tak proste jak zapamiętanie cyfr, z których składa się numer czyjegoś telefonu, albo tak złoŜone jak splecenie przez pisarza w jedną całość róŜnych wątków powieści. Pamięć operacyjna pełni w Ŝyciu umysłowym funkcję par excellence wykonawczą, umoŜliwiając zdobywanie się na wszelaki wysiłek intelektualny, od wypowiedzenia zdania poczynając, a na 1 Daniel Goleman, Vital Lies, Simple Truths: The Psychology of Self Deception, New York: Simon and Schuster, 1985. 72
  • 73. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna rozwiązaniu zawikłanego zadania logicznego kończąc.2 Za pamięć operacyjną odpowiedzialne są przednie części płatów czołowych, gdzie - jak pamiętamy - spotykają się uczucia i emocje.3 Kiedy układ limbiczny; którego działanie skupia się na korze przednich części płatów czołowych, zostaje zniewolony przez przykre uczucia, to pociąga to za sobą obniŜenie sprawności pamięci operacyjnej - jak sam się przekonałem podczas owego nieszczęsnego egzaminu z matematyki, nie potrafimy wtedy jasno myśleć. Z drugiej strony, weźmy pod uwagę rolę, jaką we wszelkich osiągnięciach odgrywa pozytywna motywacja - swoiste uszeregowanie entuzjazmu, zapału i wiary w siebie. Badania sportowców uczestniczących w igrzyskach olimpijskich, muzyków o światowej sławie i arcymistrzów szachowych wskazują, Ŝe ich wspólną cechą jest niezwykła zdolność motywacji umoŜliwiająca im nieustanne oddawanie się Ŝmudnym i męczącym ćwiczeniom.4 A poniewaŜ stale wzrasta poziom umiejętności, którymi trzeba się wykazać, aby stać się zawodnikiem czy wykonawcą liczącym się w skali światowej, trzeba surowy trening zaczynać juŜ w dzieciństwie. Na olimpiadzie w 1992 roku dwunastoletnie reprezentantki Chin w skokach do wody wykonały tyle wymagających wielu lat treningu skoków do wody, ile dwudziestokilkuletnie Amerykanki - rzecz w tym, Ŝe Chinki zaczęły intensywnie ćwiczyć, kiedy miały po cztery lata. Podobnie przedstawia się sprawa z wirtuozami skrzypiec XX wieku - zaczynają naukę gry na tym instrumencie, mając około pięciu lat. Międzynarodowi arcymistrzowie szachowi zaczynali grać jako siedmiolatkowie, natomiast ci, którzy zdobyli sławę i uznanie tylko na arenie krajowej, w wieku lat dziesięciu. Rozpoczęcie ćwiczeń we wczesnym dzieciństwie daje utrzymującą się przez całe Ŝycie przewagę nad innymi. NajwyŜej oceniani studenci w klasie skrzypiec uwaŜanej za najlepszą na świecie akademii muzycznej w Berlinie, wszyscy ledwo po dwudziestce, mają za sobą po dwadzieścia tysięcy godzin ćwiczeń, podczas gdy studenci drugiej kategorii średnio po siedem i pół tysiąca godzin. Tym, co zdaje się róŜnić osoby zajmujące pierwsze miejsca we wszelkiego rodzaju konkursach i zawodach od innych o mniej więcej takich samych zdolnościach, jest stopi wieloletniego zaangaŜowania w ćwiczenia, które zaczynają w bardzo młodym wieku. A upór ten zaleŜy od cech emocjonalnych - entuzjazmu i wytrwałości mimo niepowodzeń - przede wszystkim. O znaczeniu, jakie - oprócz wrodzonych zdolności - ma dla osiągnięcia sukcesu w Ŝyciu motywacja, świadczyć mogą znakomite wyniki w szkole i w pracy Amerykanów o azjatyckim pochodzeniu. Dokładna analiza danych przeprowadzona w trakcie studiów porównawczych zdaje się świadczyć, Ŝe dzieci amerykańskie pochodzące z rodzin przybyłych z Azji mają iloraz inteligencji wyŜszy o przeciętnie dwa, trzy punkty od dzieci z rodzin białych.5 JednakŜe opierając się na danych dotyczących zawodów takich jak prawo i medycyna, które wybiera wielu Amerykanów pochodzenia azjatyckiego, moŜna wysnuć wniosek, Ŝe jako grupa zachowują się jak gdyby, ich iloraz inteligencji był o wiele wyŜszy i wynosił około 110 punktów u Amerykanów pochodzenia japońskiego i 120 punktów u Amerykanów pochodzenia chińskiego.6 Powód tego zróŜnicowania zdaje się być taki, Ŝe dzieci z rodzin azjatyckich pracują od pierwszych klas cięŜej niŜ dzieci białe. Socjolog z Uniwersytetu Stanforda, Sanford Dorenbusch, który przebadał ponad dziesięć tysięcy uczniów szkół średnich, stwierdził, Ŝe Amerykanie pochodzenia azjatyckiego poświęcają na odrabianie prac domowych 40 procent więcej czasu niŜ reszta uczniów. „Podczas gdy większość amerykańskich rodziców skłonna jest przyjmować ze zrozumieniem fakt, Ŝe ich dzieci są słabe w pewnych dziedzinach i podkreślać, Ŝe mocne są w innych, to stosunek Azjatów jest następujący: jeśli ci coś nie idzie, to musisz siedzieć do późna w nocy, a jeśli dalej ci nie idzie, 2 Alan Baddeley, Working Memory, Oxford: Clarendon Press, 1986. 3 Patricia Goldman-Rakic, „Cellular and Circuit Basis of Working Memory in Prefrontal Cortex of Nonhuman Primates”, Progress in Brain Research 85,1990; Daniel Weinberger, „A Connectionist Approach to the Prefrontal Cortex”, Journal of Neuropsychiatry 5 (1993). 4 Anders Ericsson, „Expert Performance: Its Structure and Acquisition”, American Psychologist (August 1994). 5 Iloraz inteligencji i zajęcia Amerykanów pochodzenia azjatyckiego: James Flynn, Asian-American Achievement Beyond IQ, New Jersey: Lawrence Erlbaum, 1991. 6 TamŜe. 73
  • 74. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna to musisz wstawać wcześniej i uczyć się rano. Są przekonani, Ŝe przy odpowiednim wysiłku w szkole poradzi sobie kaŜdy.” Ujmując to krótko: silna, kulturowo zdeterminowana etyka pracy przekłada się na większą do niej motywację, zapał i wytrwałość, czyli przewagę emocjonalną. Stopień, w jakim emocje zakłócają albo potęgują naszą zdolność myślenia i planowania, oddawania się Ŝmudnym ćwiczeniom dla osiągnięcia odległego celu, rozwiązywania problemów i tak dalej, określa granice umiejętności wykorzystywania przez nas naszych wrodzonych zdolności umysłowych i w ten sposób determinuje nasze powodzenie Ŝyciowe. W takim teŜ stopniu, w jakim motywują nas do tego, co robimy, uczucia entuzjazmu i przyjemności, a nawet pewien optymalny niepokój, stymulują nas do osiągnięć w tych dziedzinach. W tym właśnie sensie inteligencja emocjonalna jest mistrzowską zdolnością, darem mającym przemoŜny wpływ na wszystkie inne zdolności, ułatwiającym albo utrudniającym ich wykorzystanie. Panowanie nad impulsami. Test cukierków Wyobraź sobie, Ŝe masz cztery lata i ktoś robi ci taką oto propozycję: jeśli zaczekasz, aŜ załatwi on(a) jakąś sprawę, to dostaniesz za to dwa cukierki, jeśli natomiast nie zdołasz spokojnie zaczekać do tego momentu, to dostaniesz tylko jeden, ale za to od razu. Jest to wyzwanie, które na pewno wystawi na cięŜką próbę charakter kaŜdego czterolatka, mikrokosmos odwiecznej walki między impulsem a hamulcem, id i ego, poŜądaniem i samokontrolą, nagrodą i odłoŜeniem jej w czasie. Wybór, którego dokona w takiej sytuacji dziecko, ma wymowne znaczenie - pozwala nie tylko szybko zorientować się, jaki jest jego charakter, ale równieŜ przewidzieć, jaką prawdopodobnie obierze drogę Ŝyciową. Nie ma chyba bardziej podstawowej umiejętności psychicznej niŜ zdolność przeciwstawiania się impulsowi. LeŜy ona u podstaw całej samokontroli emocjonalnej, poniewaŜ wszystkie emocje z samej swej natury są źródłem bodźców do działania. Pamiętajmy, Ŝe źródłosłowem emocji jest czasownik „poruszać”. Zdolność oparcia się bodźcowi, zduszenia w zarodku, na poziomie funkcji mózgu akcji, do której przystępuje nasz organizm, odpowiada najprawdopodobniej powstrzymaniu sygnałów wysyłanych przez układ limbiczny do znajdujących się w korze ośrodków ruchowych, choć interpretacja ta jest na razie czystą spekulacją. W kaŜdym razie godne uwagi badania nad czterolatkami wskazują jak fundamentalne znaczenie ma zdolność powściągania emocji, a co się z tym łączy opóźniania oddziaływania impulsów. Rozpoczęte w latach sześćdziesiątych przez psychologa Waltera Mischela, a obejmujące głównie chodzące do przedszkola dzieci pracowników i studentów Uniwersytetu Stanforda badania były kontynuowane do czasu ukończenia przez nie szkoły średniej. 7 Niektóre z badanych czterolatków potrafiły wytrzymać od piętnastu do dwudziestu minut, co musiało się im wydawać wiecznością, na powrót eksperymentatora. Aby dodać sobie sił w walce z pokusą zamykały oczy, Ŝeby nie widzieć leŜących na stole cukierków, chowały głowy w ramionach, mówiły do siebie, śpiewały albo bawiły się rękami i nogami, a nawet próbowały zasnąć. Te dzielne przedszkolaki otrzymywały nagrodę w postaci dwóch cukierków. Bardziej impulsywne prawie zawsze chwytały cukierek w parę sekund po wyjściu z pokoju eksperymentatora, którego wzywały jakieś „pilne sprawy”. Słuszność diagnozy wydanej na podstawie tego eksperymentu potwierdziła się w dwanaście - czternaście lat później, kiedy dzieci znalazły się juŜ na progu dojrzałości. RóŜnice w panowaniu nad emocjami i radzeniu sobie w stosunkach społecznych między tymi, którzy jako maluchy chwytali z miejsca za cukierek, a ich bardziej opanowanymi rówieśnikami były kolosalne. Ci, którzy oparli się w wieku czterech lat pokusie, wykazywali się duŜo większą umiejętnością Ŝycia w społeczeństwa, osiągali sukcesy osobiste, byli pewni siebie w pozytywnym znaczeniu tego 7 Studium odkładania zaspokojenia pragnień na później przedstawia Yuichi Shoda, Walter Mischel, Philip K. Peake, „Predicting Adolescent Cognitive and Selfregulatory Competencies From Preschool Delay of Gratification”, Developmental Psychology 26, 6 (1990), s. 978 - 86. 74
  • 75. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna określenia i lepiej radzili sobie z przeciwnościami. Byli bardziej odporni na załamanie, apatię czy wycofywanie się z podjętych działań w sytuacjach stresujących, ich Ŝycie nie ulegało dezorganizacji ani wstrząsom, kiedy znajdowali się pod presją, podejmowali wyzwania i starali się dopiąć swego mimo piętrzących się przed nimi trudności, mieli wiarę we własne siły, byli godni zaufania i moŜna było na nich polegać, przejmowali inicjatywę i ochoczo podejmowali się róŜnych zadań. I nadal potrafili rezygnować z natychmiastowych sukcesów, dąŜąc do dalekosięŜnych celów. Natomiast mniej więcej jedna trzecia z tych, którzy chwycili za cukierek, wykazywała znacznie mniej z wymienionych wyŜej, a ich portret psychologiczny ujawniał pewne - w porównaniu z bardziej opanowanymi rówieśnikami - kłopoty i zaburzenia. W okresie dorastania byli postrzegani jako bardziej niŜ poprzednio omówiona grupa nieśmiali i stroniący od kontaktów towarzyskich, bardziej uparci i mający większe trudności z podejmowaniem decyzji, łatwo wpadali w przygnębienie w wyniku niepowodzeń, uwaŜali się za osoby „złe” albo podejrzliwe, w sytuacjach stresowych tracili zdolność działania, byli nieufni i oburzało ich to, Ŝe „nie mają tego, na co zasługują”, byli skłonni do zazdrości i zawiści, ich reakcje były niewspółmiernie gwałtowne w stosunku do sytuacji, co prowadziło do awantur i bójek. I mimo upływu tylu lat nadal nie potrafili odłoŜyć na później zaspokojenia swych pragnień. To, co ujawnia się w niewielkim stopniu we wczesnym okresie Ŝycia, rozwija się w miarę upływu czasu, przybierając postać róŜnorakich umiejętności emocjonalnych i społecznych. Zdolność powstrzymywania się przed działaniem pod wpływem impulsu daje róŜnorakie skutki, od przestrzegania diety poczynając, a na zdobyciu stopnia specjalizacji lekarskiej kończąc. Niektóre dzieci opanowały podstawy tych umiejętności juŜ w wieku czterech lat - potrafiły zinterpretować sytuację, w jakiej się znalazły, jako taką, w której odłoŜenie upragnionej nagrody na później popłaca, odwrócić uwagę od pokusy i zająć się czymś innym, nie rezygnując z wytrwałego dąŜenia do celu - dwóch cukierków. Bardziej zaskakujące jest to, Ŝe kiedy poddane temu eksperymentowi dzieci zbadano ponownie w ostatniej klasie szkoły średniej, okazało się, Ŝe te, które jako czterolatki czekały cierpliwie na nagrodę, były duŜo lepszymi uczniami niŜ te, działające pod wpływem chwilowego impulsu. Według oceny rodziców wykazywały się lepszymi osiągnięciami w nauce - potrafiły lepiej wyraŜać w słowach swoje myśli, zachowywać się i reagować rozsądnie, koncentrować się na tym, co robią, układać plany i konsekwentnie je realizować, przejawiając teŜ większą ochotę do nauki. Jeszcze bardziej zadziwia fakt, Ŝe osiągały znacznie lepsze oceny w testach SAT. Jedna trzecia dzieci, które w wieku czterech lat najszybciej łapały za cukierek, uzyskała średnią 524 punkty za zadania wymagające sprawności językowej i 5 punktów za zadania „matematyczne”, natomiast jedna trzecia dzieci, które czekały na nagrodę najdłuŜej, zdobyła przeciętnie po 610 i 652 punkty za te same zadania, co daje im przeciętne o 210 punktów wyŜsze. 8 To, jak radzą sobie dzieci w wieku czterech lat w teście na odłoŜenie zaspokojenia pragnień, jest dwukrotnie bardziej niezawodnym prognostykiem ich wyników w testach SAT niŜ iloraz inteligencji, który z kolei jest lepszym prognostykiem w wypadku dzieci, które nauczyły się juŜ czytać.9 Zdaje się to wskazywać, Ŝe zdolność odkładania na później zaspokojenia pragnień zwiększa potencjał intelektualny niezaleŜnie od ilorazu inteligencji. (Słabe panowanie w dzieciństwie nad impulsami jest równieŜ o wiele pewniejszym niŜ iloraz inteligencji prognostykiem wejścia na drogę przestępstwa.10) Jak przekonamy się w Części V - choć niektórzy 8 Tej analizy danych SAT dokonał Phil Peake, psycholog ze Smith College. 9 Informacja osobista od Phila Peake’a, psychologa ze Smith College, który analizował dane SAT w przeprowadzonym przez Waltera Mischela studium odkładania zaspokojenia pragnień na później. 10 Zob. omówienie zagadnienia impulsywności i zachowań przestępczych w: Jack Block, „On the Relation Between IQ, Impulsivity, and Delinquency”, Journal of Abnormal Psychology 104 (1995). 75
  • 76. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna badacze dowodzą, Ŝe iloraz inteligencji jest niezmienny, a zatem ogranicza w absolutny sposób potencjalne moŜliwości Ŝyciowe dziecka - istnieje dość dowodów na to, Ŝe takich umiejętności emocjonalnych jak panowanie nad impulsami i prawidłowa interpretacja sytuacji społecznych moŜna się wyuczyć. To, co Walter Mischel, który prowadził te badania, określa dość niezręcznym sformułowaniem „ukierunkowanego na cel, narzuconego samemu sobie odłoŜenia zaspokojenia pragnień”, jest być moŜe istotą samoregulacji emocjonalnej - zdolnością przeciwstawiania się impulsom dla osiągnięcia dalekosięŜnego celu, bez względu na to, czy jest nim wybudowanie domu, rozwiązanie równania algebraicznego czy zdobycie Pucharu Stanleya. Jego odkrycia podkreślają rolę inteligencji jako meta-zdolności, determinującej to, jak dobrze czy jak źle potrafimy korzystać ze swoich zdolności umysłowych. Złe nastroje - złe myślenie Martwię się o syna. Zaczął właśnie grać w uniwersyteckim zespole futbolowym, a więc na pewno od czasu do czasu odniesie kontuzje. Oglądanie jego gry kosztuje mnie tyle nerwów, Ŝe przestałam chodzić na mecze. Jestem przekonana, Ŝe sprawiam synowi przykrość, nie oglądając jego występów, ale nie mogę po prostu tego znieść. Jest to wyznanie osoby, która leczy się z powodu ustawicznie nurtującego ją niepokoju. Zdaje sobie ona sprawę z tego, Ŝe niepokojące myśli nie pozwalają jej na prowadzenie takiego Ŝycia, jakie chciałaby wieść.11 Kiedy nadchodzi czas na powzięcie prostej decyzji, czy oglądać mecz, który rozgrywa jej syn, jej umysł ogarniają myśli o nieszczęściu. Nie ma ona swobody wyboru, poniewaŜ niepokój upośledza jej zdolność rozumowania. Jak się przekonaliśmy, niepokojące myśli i zmartwienia odgrywają kluczową rolę w powstawaniu upośledzającego wszelkie nasze działania niepokoju. Niepokój jest, rzecz jasna, w pewnym sensie prawidłową, ale źle ukierunkowaną reakcją, nazbyt silnym przygotowaniem organizmu na przewidywane niebezpieczeństwo. Takie nastawienie psychiczne jest niebezpiecznym stanem kognitywnym, jeśli staje się nawykiem, pochłaniającym uwagę i niweczącym wszelkie próby skupienia jej na czym innym. Niepokój obniŜa sprawność intelektualną. Przy złoŜonych, wymagających duŜego wysiłku umysłowego i stwarzających znaczne obciąŜenie psychiczne zadaniach, takich jakie na przykład stoją przed kontrolerami ruchu powietrznego, utrzymujący się stale silny niepokój jest niemal stuprocentowo pewnym prognostykiem popełnienia w końcu przez ogarniętą nim osobę jakiegoś błędu w trakcie szkolenia albo podczas pracy. Jak wykazały badania 1790 słuchaczy kursu szkoleniowego dla kontrolerów ruchu powietrznego, prawdopodobieństwo, Ŝe zawiodą osoby odczuwające ustawiczny niepokój, jest duŜo większe niŜ w wypadku osób spokojnych i to nawet wtedy, gdy te pierwsze osiągają wspaniałe wyniki w testach do badania inteligencji.12 Niepokój wpływa ujemnie równieŜ na wyniki w kaŜdej pracy i w nauce. 126 róŜnych badań, którymi objęto ponad trzydzieści sześć tysięcy osób, wykazało, Ŝe im bardziej skłonna do zmartwień i niepokoju jest dana osoba, tym gorsze osiąga wyniki w nauce, bez względu na to, jak je mierzyć - wynikami sprawdzianów, średnią ocen czy testami osiągnięć szkolnych.13 Kiedy daje się osobom z tendencją do martwienia się i niepokojenia do wykonania proste zadanie umysłowe, na przykład podział mających niewyraźne kształty albo nie sprecyzowaną funkcję 11 Zwierzenia zatroskanej matki cytuję za: Timothy A. Brown i in., „Generalized Anxiety Disorder”, w: David H. Barlow (red.), Clinical Handbook of Psychological Disorders, New York: Guilford Press, 1993. 12 W.E. Collins i in., „Relationships of Anxiety Scores to Academy and Field Training Performance of Air Traffic Control Specialists”, FAA Office of Aviation Medicine Reports (May 1989). 13 Bettina Seipp, „Anxiety and Academic Performance: A Meta-analysis”, Anxiety Research 4, 1 (1991). 76
  • 77. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna przedmiotów na dwie kategorie, prosząc, by relacjonowały, co dzieje się w tym czasie w ich umysłach, to okazuje się, Ŝe proces podejmowania decyzji zakłócają u nich najczęściej negatywne myśli - „Nie potrafię tego zrobić”, „Nie jestem dobry w tego rodzaju testach” i tym podobne. Co więcej, kiedy nie ulegających łatwo zmartwieniom członków grupy porównawczej poproszono, aby celowo martwiły się lub niepokoiły przez piętnaście minut, to gwałtownie zmalała ich zdolność do wykonania tego samego zadania. A kiedy przed przystąpieniem do zadania zorganizowano im piętnastominutową sesję relaksacyjną, która doprowadziła do obniŜenia poziomu niepokoju, to nie miały z nim Ŝadnych problemów.14 Niepokój wywołany testem czy egzaminem uczynił po raz pierwszy przedmiotem badań naukowych Richard Alpert, który zajął się tym zjawiskiem w latach sześćdziesiątych. Wyznał mi, Ŝe skłonił go do tego fakt, iŜ on sam zawsze kiepsko wypadał w róŜnego rodzaju testach, podczas gdy jego kolega Ralph Haber twierdził, Ŝe presja psychiczna przed egzaminem sprawia, iŜ osiąga lepsze wyniki niŜ się spodziewał.15 Ich wspólne badania, a takŜe prace innych uczonych wykazały, Ŝe istnieją dwie kategorie niepokojących się studentów: ci, którym niepokój przeszkadza w osiąganiu dobrych wyników, oraz ci, którzy radzą sobie dobrze mimo - a moŜe z powodu - stresu.16 Jest prawdziwą ironią losu, Ŝe niepokój przedegzaminacyjny, który w ujęciu idealnym moŜe motywować studentów takich jak Haber do większego wysiłku i lepszego przygotowania się, a w rezultacie do uzyskania lepszych wyników, moŜe innym uniemoŜliwiać zdobycie dobrych ocen. Osobom zbyt niespokojnym, takim jak Alpert, obawa przed egzaminem przeszkadza w jasnym myśleniu i zapamiętywaniu, które konieczne jest dla skutecznego uczenia się, a podczas samego testu czy egzaminu paraliŜuje zdolność myślenia. Liczba niepokojących myśli, do których przyznają się osoby zdające test, umoŜliwia pośrednio przewidywanie, jak źle w nim wypadną.17 Energia psychiczna, którą pochłania jedno zadanie kognitywne - niepokojenie się - uszczupla po prostu jej zasoby potrzebne do opracowania informacji. Jeśli przygniata nas zmartwienie, Ŝe oblejemy egzamin, do którego właśnie przystępujemy, to o tyle mniej uwagi moŜemy poświęcić na obmyślenie poprawnych odpowiedzi na pytania egzaminacyjne. Nasze niespokojne myśli stają się samospełniającymi się proroctwami, popychając nas ku katastrofie, która stanowi ich treść. Natomiast osoby, które potrafią powściągać swe emocje, mogą wykorzystywać niepokój antycypacyjny, ogarniający je - powiedzmy - przed testem, egzaminem czy wygłoszeniem przemówienia, jako środek motywujący do lepszego przygotowania się do przewidywanych zadań, a w konsekwencji równieŜ lepszego ich wykonania. W klasycznej literaturze psychologicznej związek między niepokojem a wydajnością, w tym takŜe wydajnością umysłową, przedstawia się graficznie w formie odwróconej litery U. Szczyt odwróconego U to optymalny związek niepokoju i wydajności, w którym niewielkie pobudzenie nerwowe umoŜliwia wybitne osiągnięcia. Jednak zbyt mały niepokój - pierwsze ramię tej litery - powoduje apatię albo niedostateczną motywację do wysiłku gwarantującego sukces, natomiast niepokój zbyt silny - drugie ramię litery - niweczy próby właściwego wykonania zadania. Stan lekkiego podniecenia - określany w Ŝargonie specjalistycznym mianem hypomanii - wydaje się optymalny dla pisarzy i innych twórców, których praca wymaga płynnego przepływu myśli i bogatej wyobraźni. Stan ten mieści się gdzieś koło szczytu odwróconej litery U. Wystarczy jednak, by euforia wydobyła się spod kontroli, a przerodzi się w zupełną manię, jak dzieje się u osób cierpiących na chorobę maniakalno-depresyjną, które przeŜywają ustawiczną huśtawkę nastrojów. Podniecenie upośledza zdolność spójnego myślenia niezbędną przy pisaniu, chociaŜ 14 Richard Metzger i in., „Worry Changes Decision-making: The Effects of Negative Thoughts on Cognitive Processing”, Journal of Clinical. Psychology (January 1990). 15 Ralph Haber, Richard Alpert, „Test Anxiety”, Journal of Abnormal and Social Psychology 13 (1958). 16 Theodore Chapin, „The Relationship of Trait Anxiety and Academic Performance to Achievement Anxiety”, Journal of College Student Development (May 1989). 17 Negatywne myśli i wyniki testów: John Hunsley, „Internal Dialogue During Academic Examinations”, Cognitive Therapy and Research (December 1987). 77
  • 78. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna myśli płyną wtedy swobodnie, aŜ zanadto swobodnie, aby móc uchwycić którąś z nich lub gonić za nią wystarczająco daleko. Dobry nastrój zwiększa zdolność elastycznego i złoŜonego myślenia, ułatwiając tym samym znajdowanie rozwiązań problemów zarówno intelektualnych, jak i interpersonalnych. Wynika stąd, Ŝe jednym ze sposobów udzielenia komuś pomocy w przemyśleniu jakiegoś problemu jest opowiedzenie mu dowcipu. Śmiech, podobnie jak nastrój uniesienia, wydaje się pomagać nam w ogarnianiu myślą szerszych horyzontów i swobodniejszym snuciu skojarzeń, zauwaŜaniu związków między róŜnymi przedmiotami, osobami i ideami, które w innej sytuacji mogłyby ujść naszej uwagi. Jest on zatem zdolnością umysłową o wielkim znaczeniu nie tylko dla wszelkiej twórczości, ale takŜe dla rozpoznawania złoŜonych powiązań i przewidywania skutków danej decyzji. Intelektualne korzyści płynące z serdecznego śmiechu są najbardziej zauwaŜalne, kiedy przychodzi do analizy problemu wymagającego twórczego rozwiązania. W jednym z badań stwierdzono, Ŝe osoby, które po prostu oglądały nagrane na taśmie magnetowidowej skecze telewizyjne, lepiej sobie radziły z rozwiązywaniem zadania od dawna uŜywanego przez psychologów do badania myślenia twórczego.18 Badanym wręcza się świecę, zapałki i pudełko pinezek i prosi, by tak przytwierdzili świecę do korkowej ściany, aby nie kapał z niej wosk na podłogę, kiedy będzie się paliła. Większość osób postawionych przed tym problemem popada w „funkcjonalną fiksację”, myśląc o wykorzystaniu tych przedmiotów w najbardziej konwencjonalny sposób. Ci jednak, którzy właśnie obejrzeli zabawny film, byli bardziej skłonni do szukania nietypowych sposobów wykorzystania pudełka pinezek i na koniec dochodzili do twórczego rozwiązania - przymocowywali pudełko do ściany i osadzali w nim świeczkę. Na myślenie mają wpływ nawet niewielkie zmiany nastroju. Osoby w dobrym nastroju mają nastawienie percepcyjne wyzwalające większą odwagę i wiarę w powodzenie podczas układania planów i podejmowania decyzji. Dzieje się tak częściowo dlatego, Ŝe pamięć jest związana z nastrojem; będąc w dobrym humorze, pamiętamy raczej o pozytywnych wydarzeniach, a więc kiedy analizujemy wszystkie argumenty przemawiające za podjęciem jakiegoś działania i przeciw niemu, pamięć ukierunkowuje to wywaŜanie dowodów w stronę pozytywną, dzięki czemu jesteśmy bardziej skłonni do zdecydowania się na nieco ryzykowny czy śmiały krok. Z tego samego powodu zły nastrój kieruje pamięć ku wydarzeniom przykrym, sprawiając, Ŝe skłaniamy się do podjęcia lękliwej, nadmiernie ostroŜnej decyzji. Emocje, nad którymi tracimy kontrolę, upośledzają zdolność myślenia. Jednak, jak przekonaliśmy się w rozdziale V, moŜemy odzyskać nad nimi na powrót kontrolę; ta zdolność emocjonalna jest zdolnością mistrzowską, ułatwiającą korzystanie z wszystkich innych rodzajów inteligencji. Pomyślmy o ilustrujących to przykładach i o poŜytkach płynących z nadziei i optymizmu i o tych wzniosłych chwilach, kiedy przechodzimy samych siebie. Puszka Pandory i Pollyanna. Siła myślenia pozytywnego Przedstawiono studentom taką hipotetyczną sytuację: Postawiłeś (postawiłaś) sobie za cel napisanie pierwszego sprawdzianu na czwórkę, co dawałoby ci 30 procent zaliczki na końcową ocenę, ale dostałeś (dostałaś) dwóję. Od chwili, kiedy się o tym dowiedziałaś (dowiedziałeś), minął tydzień. Co robisz w takiej sytuacji?19 18 Alice Isen i in., „The Influence of Positive Affect on Clinical Problem to Solving”, Medical Decision Making (July-September 1991). 19 C.R. Snyder i in., „The Will and the Ways: Development and Validation of an Individual-Differences Measure of Hope”, Journal of Personality and Social Psychology 60, 4 (1991), s. 579. 78
  • 79. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Czynnikiem o decydującym znaczeniu okazała się tu nadzieja. Studenci o wysokim poziomie nadziei odpowiadali, Ŝe będą więcej pracować i myśleć o tym, w jaki sposób poprawić swoją końcową ocenę. Ci, którzy mieli średnią nadzieję, myśleli o róŜnych sposobach poprawienia oceny, ale wykazywali duŜo mniej zdecydowania w dąŜeniu do celu. Natomiast, co zrozumiałe, studenci o niskim poziomie nadziei poddawali się, nie myśląc ani o tym, jak poprawić ocenę, ani nie przykładając się do pracy. Nie jest to problem tylko teoretyczny. Kiedy C.R. Snyder, psycholog z Uniwersytetu Kansaskiego, który przeprowadził te badania, porównał rzeczywiste osiągnięcia akademickie studentów pierwszego roku, którzy odznaczali się, odpowiednio, wysokim i niskim poziomem nadziei, odkrył, Ŝe poziom ten pozwala przewidywać oceny lepiej niŜ wyniki osiągane przez poszczególne osoby w teście SAT (i jest silnie skorelowany z ilorazem inteligencji). I znowu okazało się, Ŝe przy mniej więcej takich samych zdolnościach intelektualnych czynnikiem decydującym o róŜnicach ocen jest nadzieja. A oto wyjaśnienie Snydera: „Studenci o wysokim poziomie nadziei ustawiają wyŜej poprzeczkę, wyznaczają sobie trudniejsze cele i wiedzą, jak pracować, aby je osiągnąć. Kiedy porówna się osiągnięcia w nauce studentów o takich samych zdolnościach intelektualnych, to tym, co ich róŜni, okazuje się nadzieja.”20 Jak głosi znana legenda, Pandora, księŜniczka Ŝyjąca w antycznej Grecji, otrzymała w darze od bogów zazdroszczących jej urody tajemniczą puszkę. Powiedziano jej, Ŝe nigdy nie wolno jej otworzyć puszki. Jednak pewnego dnia, wiedziona ciekawością, Pandora uniosła wieczko, aby zerknąć do środka i wtedy z puszki wydobyły się wszystkie nieszczęścia, które od tamtej pory trapią ludzi - choroba, złe samopoczucie i obłęd. Na szczęście ogarnięty współczuciem jeden z bogów pozwolił jej zamknąć puszkę akurat na czas, aby mogła pochwycić jedyne antidotum, które czyni Ŝycie znośnym - nadzieję.* Współcześni badacze twierdzą, Ŝe nadzieja daje nam więcej niŜ tylko pociechę w chwilach niedoli, Ŝe odgrywa zadziwiająco duŜą rolę w naszym Ŝyciu, dając nam przewagę nad innymi w dziedzinach tak róŜniących się od siebie jak osiągnięcia w nauce i wytrwałość w cięŜkiej pracy. Nadzieja jest, w sensie technicznym, czymś więcej niŜ tylko pogodnym patrzeniem w przyszłość i przekonaniem, Ŝe wszystko ułoŜy się dobrze. Snyder określa ją bardziej precyzyjnie jako „przekonanie, Ŝe ma się zarówno wolę, jak i moŜliwość osiągnięcia zamierzonych celów, bez względu na to, na czym one polegają.” Ludzie róŜnią się stopniem, wielkością posiadanego potencjału nadziei. Niektórzy uwaŜają, Ŝe zawsze potrafią wyjść z tarapatów albo znaleźć rozwiązanie swoich problemów, podczas gdy inni postrzegają się jako osoby, którym brak energii, zdolności albo środków do osiągnięcia swoich celów. Osoby o wysokim poziomie nadziei, stwierdza Snyder, mają pewne cechy wspólne, między innymi zdolność do samomotywacji, przekonanie o posiadaniu odpowiednich umiejętności dla osiągnięcia swoich celów, zdolność podtrzymywania się w krytycznej sytuacji na duchu, wystarczającą elastyczność, aby znaleźć inne sposoby zrealizowania swych zamiarów, kiedy dotychczasowe zawodzą, albo nawet zmienić cele, gdy te, do których dąŜą, okazują się nieosiągalne, a takŜe umiejętność dzielenia złoŜonego zadania na mniejsze, łatwiejsze do wykonania części. Z punktu widzenia inteligencji emocjonalnej trzymanie się nadziei oznacza, Ŝe nie poddamy się przygniatającemu niepokojowi, nie przyjmiemy postawy defetystycznej ani nie wpadniemy w depresję w obliczu trudnych wyzwań czy niepowodzeń. I rzeczywiście, u osób dąŜących 20 Mój wywiad z C.R. Snyderem ukazał się w „The New York Times” 24 grudnia 1991 roku. * Goleman przeinacza przypowieść o Pandorze, bowiem Hezjod (który - zdaniem R. Gravesa - wymyślił prawdopodobnie tę historię) pisze, Ŝe Pandorę ulepił z gliny na rozkaz Zeusa Hefajstos, bogowie obdarzyli ją niezwykłą urodą, ale takŜe głupotą i złośliwością, podarowali jej puszkę i posłali jako dar dla Epitemeusza, aby zemścić się na ludzkości za wykradzenie ognia przez brata Epitemeusza, Prometeusza (por.: R. Graves, Mity greckie, Warszawa 1974, s. 145, 148) - przyp. tłum. 79
  • 80. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna niezłomnie do osiągnięcia swoich celów spotyka się mniej przypadków depresji, znacznie rzadziej i w mniejszym stopniu dręczy ich niepokój i przykre emocje. Optymizm - wielki motywator Amerykanie, którzy interesują się pływaniem, wiązali wielkie nadzieje z Mattem Biondi, członkiem olimpijskiej reprezentacji USA na igrzyskach w 1988 roku. Niektórzy dziennikarze sportowi wręcz przygotowywali publiczność na powtórzenie przez Biondiego wielkiego wyczynu Marka Spitza, zdobywcy siedmiu złotych medali na olimpiadzie w 1972 r. Jednak w pierwszej konkurencji, wyścigu na dwieście metrów stylem dowolnym, Biondi przypłynął trzeci, co było dla wszystkich jego sympatyków wielkim rozczarowaniem. W następnej konkurencji, wyścigu na sto metrów stylem motylkowym, Biondiego wyprzedził o centymetry inny pływak, który na ostatnim metrze zdobył się na wielki wysiłek i zgarnął mu złoto sprzed nosa. Sprawozdawcy sportowi zaczęli napomykać, Ŝe poraŜki te wpłyną na Biondiego deprymująco i odbiorą mu szanse na zwycięstwo i w następnych konkurencjach. Jednak Biondi otrząsnął się i zdobył pięć złotych medali. Jedynym widzem, którego nie zaskoczyła postawa Biondiego, był Martin Seligman, psycholog z Uniwersytetu Pensylwańskiego, który wcześniej tego samego roku badał poziom optymizmu pływaka. W eksperymencie przeprowadzonym przez Seligmana trener Biondiego polecił mu przepłynąć jego koronny dystans, a potem powiedział, Ŝe osiągnął gorszy wynik niŜ było w istocie. Pomimo rozczarowania Biondi po krótkim odpoczynku zdołał poprawić ten i tak juŜ dobry rezultat. Inni pływacy z zespołu olimpijskiego, którym równieŜ podano fałszywe, zaniŜone wyniki, a którzy - jak wykazały testy - byli pesymistami, osiągnęli w drugiej próbie gorsze rezultaty niŜ w pierwszej.21 Optymizm, podobnie jak nadzieja, oznacza silne oczekiwanie, Ŝe mimo poraŜek i niepowodzeń wszystko ułoŜy się - ogólnie biorąc - dobrze. Z punktu widzenia inteligencji emocjonalnej optymizm jest postawą uodparniającą nas na wpadanie w apatię, utratę nadziei i pogrąŜanie się w depresji w obliczu trudności i kłopotów. Podobnie jak nadzieja, jego bliska krewna, optymizm popłaca w Ŝyciu (jeśli, oczywiście, jest to optymizm realistyczny, poniewaŜ zbyt naiwny optymizm moŜe mieć katastrofalne skutki).22 Seligman postrzega optymizm w kategoriach tego, jak wyjaśniamy nasze sukcesy i niepowodzenia. Osoby optymistyczne wyjaśniają swoje niepowodzenia jako wynik czegoś, co moŜna zmienić, jeśli zabiorą się ponownie do dzieła, mogą odnieść sukces, natomiast pesymiści biorą winę za poraŜki na siebie, przypisując je jakiejś stałej cesze własnej osobowości, której nie da się zmienić. Te róŜne wyjaśnienia mają ogromny wpływ na sposób, w jaki odnosimy się do Ŝycia. Na przykład na takie rozczarowanie jak odmowa przyjęcia do pracy optymiści reagują z reguły zwiększoną aktywnością, układając, powiedzmy, plan dalszego działania albo szukając pomocy i rady; postrzegają oni niepowodzenie jako coś, czemu moŜna zaradzić. Natomiast pesymiści zakładają w takiej sytuacji, Ŝe nie mają Ŝadnego wpływu na to, aby w przyszłości wypaść lepiej i w konsekwencji nic nie robią, Ŝeby jakoś rozwiązać problem; uznają oni niepowodzenie za rezultat jakiejś swojej wady czy teŜ braku zdolności, który zawsze będzie ich prześladował. Optymizm, tak jak nadzieja, pozwala przewidzieć osiągnięcia w nauce. W badaniach, którym poddano pięciuset nowo przyjętych słuchaczy Uniwersytetu Pensylwańskiego w roku 1984, wyniki, które osiągali poszczególni studenci w teście do badania optymizmu, pozwalały lepiej niŜ rezultaty uzyskane przez nich w teście SAT i oceny ze szkoły średniej przewidzieć, jakie stopnie uzyskają na egzaminach w pierwszym roku studiów. Seligman, który prowadził te badania, powiedział: „Egzaminy wstępne na uniwersytet mierzą poziom uzdolnień, natomiast styl wyjaśniania mówi nam o tym, kto się podda. Do sukcesu prowadzi połączenie talentu i 21 Martin Seligman, Learned Optimism, New York: Knopf, 1991. [Przekład polski: Optymizmu moŜna się nauczyć, Media Rodzina of Poznań 1993] 22 Zob. na przykład: Carol Whalen i in., „Optimism in Children’s Judgments of Health and Environmental Risks”, Health Psychology 13 (1994) 80
  • 81. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wytrwałości mimo niepowodzeń. Tym, czego brak testom do mierzenia zdolności, jest uwzględnienie siły motywacji. Musimy wiedzieć, czy dana osoba będzie dąŜyła do celu, kiedy sprawy przybiorą niepomyślny obrót. Moim zdaniem, przy danym poziomie inteligencji rzeczywiste osiągnięcia są funkcją nie tylko samego talentu, ale takŜe zdolności do zniesienia poraŜki.”23 Do najbardziej wymownych dowodów na motywacyjną siłę optymizmu naleŜą wyniki badań, którym Seligman poddał agentów ubezpieczeniowych firmy „Metropolitan Life”. Zdolność przyjmowania odmowy z podniesionym czołem jest niezwykle waŜną cechą u wszelkiej maści sprzedawców, szczególnie oferujących takie towary czy usługi jak ubezpieczenie, gdzie stosunek odpowiedzi negatywnych do pozytywnych bywa tak wysoki, Ŝe łatwo moŜe wywołać zniechęcenie. Z tego powodu kaŜdego roku około trzech czwartych agentów ubezpieczeniowych porzucało pracę. Seligman stwierdził, Ŝe nowo przyjęci agenci, którzy z natury byli optymistami, sprzedawali podczas pierwszych dwóch lat pracy w tym zawodzie o 37 procent więcej polis niŜ pesymiści, a w pierwszym roku pracy liczba pesymistów rezygnujących z tego zajęcia była dwukrotnie wyŜsza niŜ liczba optymistów. Co więcej, Seligman przekonał „Metropolitan Life”, aby przyjęła specjalną grupę kandydatów, którzy osiągnęli wysokie wyniki w teście na optymizm, ale nie zdali normalnego testu kwalifikacyjnego (sprawdzającego przydatność kandydata do tej pracy poprzez porównanie jego postawy ze standardowym profilem zawodowym, skonstruowanym na podstawie odpowiedzi udzielonych przez agentów, którzy odnosili sukcesy). Członkowie tej grupy specjalnej sprzedali w pierwszym roku o 21, a w drugim o 57 procent więcej polis niŜ pesymiści z oddziału regularnego. Fakt, Ŝe poziom optymizmu ma tak wielki wpływ na róŜnice w wynikach sprzedaŜy usług, świadczy o tym, Ŝe jest on postawą dowodzącą inteligencji emocjonalnej. KaŜda odmowa, z którą spotyka się agent, jest małą poraŜką. Reakcja emocjonalna na tę poraŜkę ma kluczowe znaczenia dla umiejętności znalezienia wystarczająco silnej motywacji do kontynuowania zabiegów. W miarę piętrzenia się odpowiedzi odmownych moŜe upaść morale, w wyniku czego coraz trudniej jest sięgnąć po słuchawkę telefonu, aby zadzwonić do następnego potencjalnego klienta. Odmowę taką szczególnie cięŜko jest znieść pesymiście, dla którego jej znaczenie sprowadza się do stwierdzenia: „Nie nadaję się do tego; nigdy nic nie sprzedam”. Interpretacja taka z pewnością wywoła apatię i defetyzm, jeśli nie depresję. Natomiast optymiści mówią sobie: „Źle się do tego zabrałem” albo „Ten, do którego ostatnio zadzwoniłem był akurat nie w sosie.” Upatrując przyczyny niepowodzenia nie w sobie, ale w jakimś elemencie sytuacji, mogą zmienić swoje podejście do klienta przy następnej rozmowie. Podczas gdy usposobienie psychiczne pesymisty prowadzi go do rozpaczy, to usposobienie optymisty budzi jego nadzieję. Jednym ze źródeł pozytywnego albo negatywnego poglądu na Ŝycie moŜe być wrodzone usposobienie; niektóre osoby są z natury pesymistami lub optymistami. Jednak, jak przekonamy się w rozdziale XIV, doświadczenia Ŝyciowe mogą zmienić nasze usposobienie. Optymizmu i nadziei – tak jak bezradności i przygnębienia - moŜna się nauczyć. U korzeni obu tych postaw, leŜy pewien pogląd, który psycholodzy nazywają wiarą w siebie, przekonanie, Ŝe panuje się nad wydarzeniami swego Ŝycia i potrafi się stawić czoło pojawiającym się wyzwaniom. Wykształcenie u siebie jakiejkolwiek umiejętności zwiększa i umacnia wiarę w siebie, dzięki czemu chętniej decydujemy się na ryzyko i poszukujemy większych wyzwań. Sprostanie tym wyzwaniom wzmaga z kolei wiarę w siebie. Postawa ta sprawia, Ŝe jesteśmy bardziej skłonni do jak najlepszego wykorzystania wszystkich naszych umiejętności lub podjęcia wszelkich starań niezbędnych do ich nabycia czy udoskonalenia. Świetnie podsumowuje to Albert Bandura, psycholog ze Stanfordu, który ma wielki udział w badaniach nad wiarą w siebie: „Nasze przekonania o naszych zdolnościach mają na nie głęboki 23 Mój wywiad z Martinem Seligmanem na temat optymizmu ukazał się „The New York Times” 3 lutego 1987 roku. 81
  • 82. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wpływ. Zdolność nie jest niezmienną cechą; istnieją znaczne róŜnice w jej wykorzystaniu. Osoby, które mają wiarę w siebie, podnoszą się po niepowodzeniach; podchodzą one do wszystkiego, zastanawiając się, w jaki sposób się tym zająć, a nie niepokojąc się o to, co moŜe pójść źle.”24 Uskrzydlenie - neurobiologia doskonałości Kompozytor tak oto opisuje chwile, w których praca idzie mu najlepiej: Znajdujesz się w stanie takiej ekstazy, Ŝe niemal nie istniejesz. Zdarzało mi się to wiele razy. Moje ręce zdają się nie naleŜeć do mnie; nie mam nic wspólnego z tym, co się dzieje. Po prostu siedzę, patrząc na to wszystko z podziwem i zachwytem. To po prostu samo wypływa ze mnie.25 Jego opis jest zadziwiająco podobny do opisów przedstawionych przez setki róŜnych męŜczyzn i kobiet - alpinistów, mistrzów szachowych, chirurgów, koszykarzy, inŜynierów, dyrektorów, nawet wypełniających papierki urzędników - kiedy mówią o chwilach, w których przeszli samych siebie w jakiejś ulubionej dziedzinie. Opisywany stan nazwany został przez Mihalya Csikszentmihalya, psychologa z Uniwersytetu Chicagowskiego, który przez dwadzieścia lat26 zbierał takie opisy szczytowych osiągnięć, uskrzydleniem [flow]. Ten stan uniesienia jest dobrze znany sportowcom. Osiąga się wówczas fantastyczne wyniki, nikną tłumy widzów i rywale, przesłonięci rozkosznym, trwałym w danej chwili stopieniem się w jedno z upragnionym celem. Diane Roffe-Steinrotter, która zdobyła złoto na olimpiadzie zimowej w 1994 roku, powiedziała po ukończeniu zjazdu, Ŝe nie pamięta nic oprócz tego, Ŝe czuła się zupełnie odpręŜona: „Czułam się jak wodospad.”27 Zdolność osiągnięcia stanu uskrzydlenia jest szczytem inteligencji emocjonalnej; uskrzydlenie jest chyba najdoskonalszą postacią okiełznania emocji i zaprzęgnięcia ich w słuŜbę osiągnięć w pracy i nauce. W stanie tym emocje są nie tylko powściągnięte i ujęte w jeden strumień, ale teŜ opatrzone znakiem dodatnim, pobudzone i nakierowane na wykonywane w danej chwili zadanie. Znaleźć się w sidłach depresji albo niepokoju znaczy tyle, co zagrodzić sobie drogę do osiągnięcia stanu uskrzydlenia. Uskrzydlenie (albo nieco słabsze mikrouskrzydlenie) jest wszakŜe stanem, który od czasu do czasu osiąga kaŜdy z nas, zwłaszcza wtedy, kiedy wzbija się na szczyty swoich moŜliwości albo wykracza poza wszystko, czego dotychczas dokonał. Chyba najlepiej znanym jego przejawem jest pełen uniesienia, ekstatyczny stosunek miłosny, podczas którego dwie osoby zespalają się w jedną, harmonijną całość. Jest to wspaniałe przeŜycie - znakiem charakterystycznym uskrzydlenia jest uczucie spontanicznej radości, nawet upojenia. PoniewaŜ będąc w tym stanie, czujemy się znakomicie, chętnie do niego dąŜymy. Jest to stan, w którym całkowicie pochłania nas to, co robimy, w którym nasza uwaga skoncentrowana jest niepodzielnie na zadaniu, a świadomość podporządkowana jest całkowicie działaniu. Prawdę mówiąc, zbytnia refleksja nad tym, co dzieje się z nami w takich chwilach - sama myśl: „Robię to znakomicie” - moŜe wytrącić nas z tego stanu. Nasza uwaga jest tak skupiona, Ŝe do świadomości docierają tylko wraŜenia z wąskiego wycinka postrzegania otaczającej nas rzeczywistości, bezpośrednio związane z wykonywanym w danej chwili zadaniem, zatracamy wręcz poczucie czasu i przestrzeni. Pewien chirurg wspominał, Ŝe podczas bardzo skomplikowanej i trudnej operacji znajdował się w takim stanie, Ŝe kiedy ją zakończył i ujrzał na podłodze sali operacyjnej kupę gruzu, nie wiedział, skąd się ona wzięła. Był niezmiernie zaskoczony, kiedy na pytanie o to, co się stało, odpowiedziano mu, Ŝe podczas operacji oberwał się z sufitu spory płat tynku - tymczasem on tego w ogóle nie zauwaŜył. 24 Mój wywiad z Albertem Bandurą na ten temat ukazał się w „The New York Times” 8 maja 1988 roku. 25 Mihaly Csikszentmihalyi, „Play and Intrinsic Rewards”, Journal of Humanistic Psychology 15, 3 (1975). 26 Mihaly Csikszentmihalyi, Flow: The Psychology of Optimal Experience, I wyd., New York: Harper and Row,1990. 27 „Newsweek”, February 28, 1994. 82
  • 83. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Uskrzydlenie jest stanem, w którym zapominamy o wszystkim oprócz tego, co akurat robimy. Jest to zatem zupełne przeciwieństwo przeŜuwania myśli, niepokoju i martwienia się. Zamiast dreptać nerwowo w kółko i przemyśliwać wciąŜ o tym, co nas martwi lub niepokoi, tracimy zupełnie samoświadomość, zapominając o tak „drobnych” sprawach jak zdrowie, płacenie rachunków, a nawet środki utrzymania. W tym sensie chwile uskrzydlenia są momentami, kiedy zapominamy o sobie. I choć moŜe się to wydawać paradoksalne, absolutnie panujemy nad tym, co robimy, a nasze reakcje są idealnie dostosowane do zmieniających się wymogów sytuacji. I aczkolwiek dajemy wtedy z siebie wszystko, to nie interesuje nas, jak wykonujemy to zadanie, nie myślimy ani o sukcesie, ani o poraŜce - motywuje nas czysta przyjemność działania. Są róŜne sposoby osiągnięcia stanu uskrzydlenia. Jednym z nich jest celowe skoncentrowanie się na aktualnym zadaniu, gdyŜ wielka koncentracja jest istotą uskrzydlenia. Wejście w ten stan zdaje się stwarzać swoiste sprzęŜenie zwrotne - uspokojenie się i skupienie wystarczające do podjęcia zadania wymaga znacznego wysiłku, a zatem po to, by wykonać ten pierwszy krok, potrzebna jest pewna dyscyplina. Kiedy jednak skupimy na tym zadaniu całą swą uwagę, to staje się ona samoistnie działającą siłą, która zarówno uśmierza wszelkie zawirowania emocjonalne, jak teŜ sprawia, Ŝe wykonanie zadania okazuje się dziecinnie łatwe. Stan ten moŜemy osiągnąć równieŜ wtedy, kiedy stajemy wobec wykonania czegoś, w czym jesteśmy biegli i co jest dla nas próbą sprawdzenia naszych umiejętności. Jak powiedział mi Csikszentmihalyi: „Ludzie zdają się koncentrować najlepiej wtedy, kiedy zadanie wymaga od nich nieco większego niŜ zwykle wysiłku i są w stanie zdobyć się na taki wysiłek. Jeśli wymagania są zbyt małe, to są znuŜeni. Jeśli są zbyt duŜe, to zaczynają się niepokoić. Uskrzydlenie występuje w tej subtelnej strefie która oddziela znuŜenie od niepokoju.”28 Spontanicznie pojawiające się uczucie przyjemności, ulgi i równie spontaniczne przekonanie o swoich znakomitych umiejętnościach, charakterystyczne dla uskrzydlenia, są nie do pogodzenia z porwaniami emocjonalnymi, podczas których fale płynące z układu limbicznego zalewają całą resztę mózgu. Uwaga w stanie uskrzydlenia jest w największym stopniu skupiona, ale nie wytęŜona. RóŜni się to znacznie od wysiłków skupienia na czymś uwagi w chwilach, kiedy jesteśmy zmęczeni albo znudzeni czy teŜ od momentów, w których naszą uwagę pochłaniają lub przykuwają takie uczucia jak niepokój lub złość. Uskrzydlenie jest stanem wolnym od wyładowań emocjonalnych, jeśli nie liczyć mającego silny wpływ motywujący nas do zwiększonego wysiłku uczucia łagodnej ekstazy. Ekstaza ta zdaje się być produktem ubocznym koncentracji uwagi, która jest warunkiem wstępnym uskrzydlenia. I faktycznie, w klasycznej literaturze na temat kontemplacji opisane są stany takiego skupienia, które odbierane jest jako czysta rozkosz - jest to uskrzydlenie wywołane jedynie intensywną koncentracją. Oglądając kogoś w stanie uskrzydlenia, moŜemy odnieść wraŜenie, Ŝe to, co wydaje się trudne, jest w istocie łatwe, a szczytowe osiągnięcia uzyskuje się w sposób zwykły i naturalny. WraŜenie to odpowiada temu, co w takich chwilach dzieje się w mózgu, gdzie powtarza się ten sam paradoks: najtrudniejsze, najbardziej wymagające zadania wykonuj e się z minimalnym wydatkiem energii psychicznej. Podczas uskrzydlenia mózg jest „zimny”, pobudzenie i powstrzymanie pracy obwodów nerwowych dostosowane do wymogów chwili. Kiedy wykonujemy czynności, które przyciągają i pochłaniają naszą uwagę bez Ŝadnego wysiłku, nasz mózg „uspokaja się” w tym sensie, Ŝe zmniejsza się pobudzenie jego kory.29 Jest to nadzwyczajne odkrycie, zwaŜywszy, Ŝe uskrzydlenie umoŜliwia nam wykonywanie najtrudniejszych zadań w danej dziedzinie, bez względu na to, czy jest to gra z mistrzem czy rozwiązanie skomplikowanego 28 Mój wywiad z Mihalym Csikszentmihalyim ukazał się w „The New Basic York Times” 4 marca 1986 roku. 29 Jean Hamilton i in., „Intrinsic Enjoyment and Boredom Coping Scales: Validation With Personality, Evoked Potential and Attention Measures”, Personality and Individual Differences 5, 2 (1984). 83
  • 84. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna problemu matematycznego. NaleŜałoby oczekiwać, Ŝe takie, będące największym wyzwaniem zadania wymagają zwiększonej, a nie zmniejszonej aktywności kory mózgowej. Jednak klucz do uskrzydlenia leŜy w tym, Ŝe doznajemy go tylko wtedy, kiedy stojące przed nami zadanie mieści się w granicach szczytu naszych moŜliwości obejmujących dobrze opanowane i wyćwiczone umiejętności, przy korzystaniu z których obwody nerwowe pracują najbardziej efektywnie. WytęŜenie uwagi - koncentracja, którą podsyca niepokój czy zmartwienie -. powoduje zwiększoną aktywność kory mózgowej. Stan uskrzydlenia i optymalnego działania wydaje się okresem największej efektywności pracy kory mózgowej, poniewaŜ jej funkcjonowanie pochłania minimalną ilość energii psychicznej. Da się to być moŜe sensownie wytłumaczyć wprawą w wykonywaniu czynności, podczas których doznajemy uskrzydlenia - mistrzowskie opanowanie poszczególnych etapów realizacji danego zadania, którym równie dobrze moŜe być coś wymagającego wysiłku fizycznego, na przykład wspinaczka górska, jak teŜ coś wymagającego wysiłku umysłowego (choćby napisanie programu komputerowego) oznacza, Ŝe mózg moŜe wykonywać je bardziej efektywnie. Dobrze wyćwiczone czynności wymagają od mózgu duŜo mniejszego wysiłku niŜ te, których dopiero się uczymy albo które nadal są dla nas zbyt trudne. I podobnie mamy do czynienia ze zmniejszoną skutecznością wysiłku i brakiem precyzji działania kory mózgowej, w wyniku czego pobudzone zostają te jej obszary, których praca nie jest potrzebna do wykonania danego zadania, kiedy mózg pracuje mniej wydajnie z powodu zmęczenia czy zdenerwowania, jak dzieje się pod koniec długiego, stresującego dnia. Doświadczamy tego stanu w ten sposób, Ŝe czujemy się roztargnieni i nie moŜemy na niczym skupić dostatecznie mocno uwagi.30 To samo dzieje się w chwili, kiedy jesteśmy znudzeni. Kiedy jednak mózg pracuje najbardziej efektywnie, tzn. w stanie uskrzydlenia, to odpowiednie jego obszary dostosowują się precyzyjnie do wymogów stojącego przed nami zadania. Wówczas nawet cięŜka praca moŜe nam się wydać wytchnieniem czy rozrywką, a nie pochłaniającą wszystkie nasze siły harówką. Uczenie się a uskrzydlenie. Nowy model kształcenia Skoro uskrzydlenie występuje w sferze, w której działanie wymaga od nas wykazania się całą pełnią zdolności, to w miarę doskonalenia swoich umiejętności potrzebujemy coraz większych wyzwań, aby wprawić się w ten stan. Jeśli zadanie jest zbyt proste to wywołuje znudzenie, jeśli natomiast zbyt trudne, to rezultatem jest nie uskrzydlenie, a niepokój. MoŜna by dowodzić, Ŝe do osiągnięcia mistrzostwa w jakiejś dziedzinie skłania nas doznawanie uskrzydlenia, Ŝe do tego, by być w czymś - grze na skrzypcach tańcu czy krojeniu genów - coraz lepszymi, motywuje nas - przynajmniej w części - chęć pozostawania w stanie uskrzydlenia, który osiągamy, zajmując się tym. I faktycznie, prowadząc badania dwustu artystów w osiemnaście lat po ukończeniu przez nich studiów, Csikszentmihalyi stwierdził, Ŝe najlepszymi malarzami zostali ci spośród nich, którzy w czasie nauki malowali dla samej przyjemności, jaką im to sprawiało. Większość z tych, którzy wybrali studia artystyczne, marząc o sławie i bogactwie, zrezygnowała po ich ukończeniu z uprawiania tego zawodu. Csikszentmihalyi konkluduje: „Malarze muszą ponad wszystko chcieć malować. Jeśli artysta, stojąc przed sztalugami, zaczyna zastanawiać się, za ile sprzeda obraz albo co pomyślą o nim krytycy, to nie będzie w stanie stworzyć nic oryginalnego. Osiągnięcia twórcze zaleŜą od absolutnego skoncentrowania umysłu na tym, co się robi.”31 30 Ernest Hartmann, The Functions of Sleep, New Haven: Yale University Press, 1973. 31 Jest to wypowiedź Csikszentmikalyego z wywiadu, który przeprowadziłem z nim dla „The New York Times”. Wywiad ukazał się w numerze z 22 marca 1992 roku. 84
  • 85. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Uskrzydlenie jest warunkiem niezbędnych uzyskania mistrzowskiej biegłości nie tylko w kaŜdym zawodzie, ale takŜe w uczeniu się. Uczniowie, którzy potrafią osiągnąć ten stan, uczą się lepiej, niezaleŜnie od swego mierzonego testami osiągnięć potencjału intelektualnego. Uczniów chicagowskiej szkoły średniej o profilu matematyczno-przyrodniczym, naleŜących do pięcioprocentowej grupy o najlepszych wynikach z testu matematycznego, nauczyciele matematyki podzielili na tych, którzy według ich oceny mieli duŜe osiągnięcia, i na tych, których osiągnięcia były małe. Potem śledzono, w jaki sposób spędzają czas: kaŜdy uczeń otrzymał brzęczyk, który sygnalizował w wybranych na chybił trafił chwilach, Ŝe mają zapisać, co akurat robią i w jakim są nastroju. Nie było zaskoczeniem, Ŝe uczniowie o małych osiągnięciach poświęcają na naukę w domu zaledwie około piętnastu godzin tygodniowo, a ich rówieśnicy o duŜych osiągnięciach dwadzieścia siedem godzin. Ci pierwsi spędzali większość czasu nie przeznaczonego na naukę na rozmowach i zabawach z przyjaciółmi i rodziną. Kiedy przeanalizowano ich nastroje, odkryto rzecz znamienną. Zarówno pierwsi, jak i drudzy spędzali duŜo czasu na nudnych zajęciach, takich jak oglądanie telewizji, które nie stwarzały Ŝadnych wyzwań dla ich zdolności. Taki w końcu jest los nastolatków. Jednak zasadnicza róŜnica między obu grupami sprowadzała się do przeŜyć, jakie dawało im uczenie się. Ci, którzy mieli większe osiągnięcia, odczuwali przez 40 procent czasu poświęconego na naukę przyjemne wraŜenie uskrzydlenia, natomiast uczniom z drugiej grupy stan ten udawało się osiągnąć jedynie przez 16 procent czasu przeznaczonego na naukę; najczęściej uczenie się wywoływało u nich niepokój, a stojące przed nimi zadania przekraczały ich moŜliwości. Znajdowali oni przyjemność i doznawali uskrzydlenia nie w nauce, lecz w kontaktach towarzyskich. Ujmując rzecz krótko: uczniów, którzy osiągają wyniki na miarę swego potencjału intelektualnego, a nawet sięgają wyŜej, pociąga w nauce to, Ŝe doznają podczas niej uskrzydlenia. Natomiast, co jest bardzo smutne, ci, którzy osiągają gorsze wyniki, nie troszcząc się o rozwijanie zdolności umoŜliwiających im wejście w stan uskrzydlenia, nie tylko pozbawiają się przyjemności płynących z samego uczenia się, ale takŜe naraŜają się na ryzyko obniŜenia pułapu zadań intelektualnych, których rozwiązywanie będzie dla nich przyjemne w przyszłości.32 Howard Gardner, psycholog z Harvardu, który stworzył teorię wielorakiej inteligencji, uwaŜa uskrzydlenie i charakterystyczne dla niego stany pozytywne za element najzdrowszej metody uczenia dzieci, motywujący od wewnątrz, a nie za pomocą kar i nagród. „Powinniśmy wykorzystywać pozytywne stany [psychiczne] dzieci w przyciągnięciu ich do nauki w dziedzinach, w których mogą rozwijać swoje zdolności - powiedział mi Gardner. - Uskrzydlenie jest stanem psychicznym, który oznacza, Ŝe dziecko zajmuje się właściwym zadaniem. Trzeba znaleźć coś, co się lubi i trzymać się tego. Dzieci zachowują się źle w szkole wtedy, kiedy się nudzą, a niespokojne są wtedy, kiedy przerastają je zadania domowe. Najbardziej przykładasz się do nauki, kiedy jest to coś, na czym ci zaleŜy i zajmowanie się tym sprawia ci przyjemność.” Osią strategii stosowanych przez szkoły, które przyjmują Gardnerowski model inteligencji wielorakiej jako podstawę metodyczną, jest określenie profilu naturalnych zdolności dziecka, rozwinięcie ich oraz próba wzmocnienia zdolności, które są jego słabymi punktami. Na przykład, dziecko mające wrodzony talent do muzyki albo zajęć manualnych łatwiej dozna uskrzydlenia w dziedzinach z tym związanych niŜ w dziedzinach wymagających innych uzdolnień. Znajomość profilu zdolności dziecka pomaga nauczycielowi znaleźć najlepszy sposób przedstawienia mu róŜnych tematów i zagadnień i zaoferować lekcje - od zajęć wyrównawczych po bardzo zaawansowane - na poziomie, stwarzającym dla niego optymalne wyzwanie. Dzięki temu nauka staje się przyjemniejsza, nie budzi ani uczucia znudzenia, ani lęku. „Jest nadzieja, Ŝe kiedy dzieci, ucząc się, doznają uskrzydlenia, to zachęci je do spróbowania swoich sił równieŜ w innych przedmiotach” mówi Gardner, dodając Ŝe praktyka zdaje się świadczyć, iŜ tak właśnie się dzieje. 32 Jeanne Nakamura, „Optimal Experience and the Uses of Talent”, w: Mihalyi Csikszentmihalyi, Isabella Csikszentmihalyi, Optimal Experience: Psychological Studies of Flow in Consciousness, Cambridge: Cambridge University Press, 1988. 85
  • 86. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Uogólniając, moŜna rzec, Ŝe model uskrzydlenia wskazuje na to, Ŝe do osiągnięcia mistrzostwa w jakiejkolwiek dziedzinie czy umiejętności powinno - w warunkach idealnych - dochodzić naturalnie, kiedy dziecko zajmuje się tym, do czego czuje spontaniczny pociąg, co - ujmując rzecz lapidarnie - uwielbia. Ta początkowa pasja, w miarę jak dziecko zaczyna sobie coraz mocniej uświadamiać, Ŝe poszukiwanie wyzwań w uprawianej dziedzinie (tańcu, muzyce czy matematyce) jest źródłem radości, jaką daje uczucie uskrzydlenia, moŜe stać się zaląŜkiem wybitnych osiągnięć. A poniewaŜ wymaga to nieustannego podwyŜszania granic swoich zdolności, staje się siłą rzeczy głównym motorem motywacji, by być coraz lepszym, co w ostatecznym rezultacie sprawia, Ŝe dziecko czuje się szczęśliwe. Jest to, oczywiście, bardziej pozytywny model uczenia się i edukacji niŜ ten, z którym większość z nas zetknęła się w szkole. KtóŜ, przynajmniej częściowo, nie przypomina sobie nie mających końca godzin nudy, przerywanych okresami niezwykłego niepokoju? Poszukiwanie i podtrzymywanie uczucia uskrzydlenia poprzez naukę jest niewątpliwie bardziej humanitarnym, równieŜ naturalnym i prawdopodobnie skuteczniejszym sposobem zaprzęŜenia emocji w słuŜbę kształcenia. Świadczy teŜ o tym, Ŝe ukierunkowanie emocji ku poŜytecznemu celowi jest mistrzowską umiejętnością. Bez względu na to, czy - wyraŜa się ona panowaniem nad impulsami i odkładaniem zaspokojenia na później, regulowaniem nastroju tak, aby raczej ułatwiał nam niŜ utrudniał myślenie, motywowaniem się do wytrwałości i nieustawania w wysiłkach, próbowaniem na nowo mimo doznanych niepowodzeń czy odkrywaniem sposobów wejścia w stan uskrzydlenia i wykonywania swoich zadań bardziej skutecznie, zawsze świadczy o zdolności emocji do stymulowania skutecznych działań. 86
  • 87. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział VII Korzenie empatii WRÓĆMY DO GARY’EGO, świetnego chirurga, ale aleksytymika, który wprawiał w takie przygnębienie swą narzeczoną Eileen, poniewaŜ nie zdawał sobie sprawy nie tylko z własnych, ale takŜe z jej uczuć. Jak większości aleksytymików, brakowało mu nie tylko zdolności wczuwania się w uczucia innych osób (empatii), ale równieŜ intuicji. Kiedy Eileen mówiła, Ŝe czuje się podle, nie okazywał jej Ŝadnego współczucia; kiedy mówiła o miłości, zmieniał temat. Poza tym krytykował często to, co robiła, Ŝeby „pomóc” jej uniknąć podobnych błędów w przyszłości, nie zdając sobie sprawy, Ŝe te uwagi krytyczne odbierała nie jako chęć pomocy, lecz jako napaść. Empatia wyrasta ze samoświadomości; im bardziej jesteśmy otwarci na nasze własne emocje, tym wprawniej odczytujemy uczucia innych osób.1 Aleksytymicy, tacy jak Gary, którzy nie mają najmniejszego pojęcia, co czują, są zupełnie zdezorientowani, kiedy przychodzi do określenia tego, jakie uczucia nurtują osoby znajdujące się wokół nich. Są oni emocjonalnie głusi: Emocjonalne nuty i akordy, które pobrzmiewają w słowach i czynach innych ludzi - znaczący ton głosu lub zmiana postawy, wymowne milczenie albo drŜenie - umykają ich uwagi. Nie orientując się w swoich własnych uczuciach, aleksytymicy są równieŜ zdezorientowani, kiedy ujawniają przed nimi swoje uczucia inne osoby. Ta niemoŜność odbioru uczuć innego człowieka świadczy o wielkim braku istotnych składników inteligencji emocjonalnej i tragicznie wręcz upośledza poczucie człowieczeństwa, poniewaŜ wszelkie cieplejsze stosunki z innymi, które leŜą u podstaw troski o nich, wynikają z emocjonalnego dostrojenia się, ze zdolności do empatii. Zdolność ta, polegająca na umiejętności utoŜsamiania się z innymi osobami i przeŜywania ich uczuć, jest bardzo przydatna w wielu dziedzinach Ŝycia, od sprzedaŜy i zarządzania poczynając, poprzez nawiązywanie romansów i sprawowanie obowiązków rodzicielskich, aŜ do polityki. Wymowny jest takŜe brak empatii. Występuje on zwykle u psychopatycznych przestępców, gwałcicieli i osób nagabujących dzieci. Nurtującym nas emocjom rzadko dajemy wyraz słowny; o wiele częściej okazujemy je w inny sposób. Kluczem do wyczucia emocji innej osoby jest zdolność odczytywania sygnałów niewerbalnych: tonu głosu, gestu, wyrazu twarzy i tym podobnych. Wiele badań nad umiejętnościami odczytywania takich przekazów niewerbalnych przeprowadził Robert Rosenthal, psycholog z Harvardu, ze swoimi studentami. Opracował on test na empatię, PWN (Profil WraŜliwości Niewerbalnej*), składający się z serii taśm magnetowidowych, przedstawiających młodą kobietę wyraŜającą całą gamę uczuć, od wstrętu do miłości macierzyńskiej.2 Skala tych emocji rozciąga się od szału zazdrości po niemą prośbę o wybaczenie, od okazywania wdzięczności po uwodzicielskie pozy, miny i gesty. Taśmy zostały tak spreparowane, Ŝe w kaŜdej scence wymazane zostały sygnały płynące jednym lub kilkoma kanałami przekazów niewerbalnych. Na przykład, w niektórych sfilmowanych sytuacjach oprócz stłumienia słów zatarto wszystkie inne sygnały, z wyjątkiem wyrazu twarzy, w innych pokazano jedynie ruchy ciała itp., aby zmusić widzów do odgadywania emocji na podstawie jednego tylko, specyficznego sygnału niewerbalnego. 1 Zob. na przykład: John Mayer, Melissa Kirkpatrick, „Hot Information-Processing Becomes More Accurate With Open Emotional Experience”, University of New Hampshire, maszynopis nie publikowany (October 1994); Randy Larsen i in., „Cognitive Operations Associated With Individual Differences in Affect Intensity”, Journal of Personality and Social Psychology 53 (1987). * PONS - Profile of Nonverbal Sensitivity. 2 Robert Rosenthal i in., „The PONS Test: Measuring Sensitivity to Nonverbal Cues”, w: P. McReynolds i in., Advances in Psychological Assessment, San Francisco: Jossey-Bass, 1977. 87
  • 88. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Testy przeprowadzone w USA i innych krajach na ponad siedmiu tysiącach osób wykazały, Ŝe wśród korzyści płynących z umiejętności odczytywania emocji z sygnałów niewerbalnych wyróŜnić naleŜy: lepsze dostosowanie się emocjonalne do innych, większą popularność i otwartość oraz - co nie jest chyba Ŝadnym zaskoczeniem - większą wraŜliwość. Ogólnie biorąc, kobiety wykazują się większą niŜ męŜczyźni empatią tego rodzaju. Osoby, których zdolność odczytywania emocji innych poprawiła się w czasie trwającego czterdzieści pięć minut testu - co było znakiem świadczącym o tym, Ŝe mają talent rozwijania umiejętności empatii - miały na co dzień lepsze stosunki równieŜ z płcią przeciwną. Empatia, co znowu nie powinno być zaskoczeniem, bardzo pomaga w nawiązywaniu i podtrzymywaniu stosunków miłosnych. Między wynikami uzyskiwanymi w pomiarach empatii a wynikami testów SAT, testów osiągnięć szkolnych i testów do badania inteligencji istniał tylko przypadkowy związek, co zgadza się z odkryciami dotyczącymi innych elementów inteligencji emocjonalnej. NiezaleŜność empatii od inteligencji akademickiej stwierdzono teŜ, badając dzieci opracowaną specjalnie dla nich wersją testu PWN. Spośród 1011 przetestowanych dzieci te, które wykazywały talent do odczytywania wyraŜanych niewerbalnie uczuć, naleŜały do najbardziej znanych i lubianych w szkole oraz były najbardziej stałe emocjonalnie.3 Miały teŜ lepsze oceny, mimo iŜ - przeciętnie biorąc - ich iloraz inteligencji nie był wyŜszy niŜ iloraz inteligencji dzieci, które nie potrafiły równie dobrze jak one odczytywać przekazów niewerbalnych. Świadczy to o tym, Ŝe opanowanie zdolności empatii ułatwia drogę do sukcesów w szkole (albo po prostu sprawia, Ŝe nauczyciele bardziej lubią takie dzieci). Tak jak funkcjonowanie umysłu racjonalnego przejawia się w słowach, tak uzewnętrznianie się emocji przekazują zachowania niewerbalne. W istocie rzeczy, kiedy słowa danej osoby nie zgadzają się z tonem jej głosu, gestami czy innymi sygnałami niewerbalnymi, na jej prawdziwe emocje wskazuje nie to, co mówi, ale jak to mówi. W badaniach nad komunikowaniem się stwierdzono, Ŝe 90 albo więcej procent przekazywanych emocji nadaje się kanałami niewerbalnymi. A przekazy takie - niepokój wyczuwany w czyimś głosie, irytacja, na którą wskazuje szybkość gestu - są prawie zawsze odbierane nieświadomie, bez zwracania szczególnej uwagi na charakter przekazu, ale przy milczącym załoŜeniu ich prawdziwej treści. RównieŜ umiejętności, które pozwalają nam na dobre lub złe odbieranie takich przekazów, uczy, my się nieświadomie. Jak Rozwija się empatia Kiedy mająca zaledwie dziewięć miesięcy Hope zobaczyła, jak przewraca się inne dziecko, w jej oczach pojawiły się łzy. Poraczkowała szukać pociechy u mamy, zupełnie jak gdyby stało się coś jej samej. Piętnastomiesięczny Michael dał swemu płaczącemu koledze, Paulowi, własnego pluszowego misia, a kiedy Paul nie przestawał mimo to płakać, przyniósł mu kocyk. Oba te akty współczucia i troskliwości zostały zaobserwowane przez matki dzieci, które proszono o obserwowanie podobnych przypadków okazywania empatii.4 Wyniki tych badań zdają się wskazywać, Ŝe korzeni empatii moŜna doszukiwać się we wczesnym dzieciństwie. Niemal od dnia swoich narodzin dzieci doznają przygnębienia, kiedy słyszą, jak płacze inne dziecko. W reakcji tej niektórzy widzą pierwszego zwiastuna empatii.5 Specjaliści z zakresu psychologii rozwoju stwierdzili, Ŝe niemowlęta czują przygnębienie i współczucie, zanim jeszcze uświadomią sobie w pełni, Ŝe istnieją jako odrębne od innych istoty. Jeszcze w parę miesięcy po urodzeniu reagują na zdenerwowanie osób ze swego otoczenia tak, jak 3 Stephen Nowicki, Marshall Duke, „A Measure of Nonverbal Social Processing Ability in Children Between the Ages of 6 and 10”, referat wygłoszony na zebraniu Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego [American Psychological Society] w 1989 roku. 4 Matki te zostały przeszkolone przez Marian Radke-Yarrow i Carolyn Zahn-Waxler w Laboratorium Psychologii Rozwojowej Krajowego Instytutu Zdrowia Psychicznego [Laboratory of Developmental Psychology, National Institute of Mental Health]. 5 O empatii, jej korzeniach i leŜących u jej podłoŜa procesach nerwowych pisałem w „The New York Times” z 28 marca 1989 roku. 88
  • 89. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna gdyby przydarzało się to im samym, płaczą na widok łez innego dziecka itd. Mniej więcej po ukończeniu pierwszego roku Ŝycia zaczynają uświadamiać sobie, Ŝe nieszczęście spotkało kogoś innego, choć nadal nie wiedzą, co mają z tym począć. W badaniach prowadzonych przez Martina L. Hoffmana z Uniwersytetu Nowojorskiego jednoroczne dziecko przyprowadziło własną matkę, aby pocieszyła płaczącego rówieśnika, ignorując jego własną matkę, która równieŜ znajdowała się w tym samym pomieszczeniu. Pomieszanie to widać równieŜ w sytuacjach, w których jednoroczne dzieci naśladują zmartwienie innych osób, prawdopodobnie po to, aby lepiej pojąć, co one czują. Jeśli na przykład inne dziecko skaleczy sobie palec, jednolatek moŜe włoŜyć do buzi swój własny palec, aby sprawdzić, czy jego równieŜ boli. Widząc swą matkę płaczącą, dziecko ocierało sobie oczy, mimo Ŝe nie ciekły z nich łzy. Taka mimikra motoryczna, jak określa się to zjawisko, jest pierwotnym, specjalistycznym odniesieniem terminu empatia w sensie, w jakim uŜył go po raz pierwszy w latach dwudziestych amerykański psycholog, E.B. Titchener. Znaczenie to róŜni się nieco od przejętego wcześniej przez język angielski greckiego słowa empathea, „wczuwanie się”, uŜywanego pierwotnie przez teoretyków estetyki do określenia zdolności postrzegania subiektywnych doznań innej osoby. Według teorii Titchenera empatia wywodzi się z pewnego rodzaju fizycznego naśladowania zmartwienia czy przygnębienia innej osoby, które wywołuje u naśladującego te same uczucia. Titchener poszukiwał słowa, które róŜniłoby się znaczeniem od terminu współczucie*, oznaczającego to, co czujemy wobec innej osoby, nie doznając jednak w Ŝadnej mierze tych samych co ona uczuć. Mimikra motoryczna zaczyna znikać z repertuaru maluchów około połowy trzeciego roku Ŝycia, czyli w momencie, gdy uświadamiają sobie, Ŝe ból odczuwany przez inną osobę nie jest ich bólem i próbują pocieszyć tę osobę. A oto typowy przykład, zapisany przez matkę dziecka w prowadzonym w tym celu dzienniczku: Płacze malutkie dziecko sąsiadki... a Jenny podchodzi do niego i próbuje dać parę ciasteczek. Chodzi za nim i zaczyna sama szlochać. Próbuje pogładzić je po głowie, ale ono odsuwa się... Potem uspokaja się, ale Jenny nadal wygląda na zmartwioną. Przynosi mu róŜne zabawki i gładzi po głowie i ramionach.6 W tym okresie swego rozwoju maluchy zaczynają się róŜnić między sobą ogólną wraŜliwością na zmartwienia innych osób. Niektóre, tak jak Jenny, wyraźnie dostrzegają przygnębienie innych i reagują na nie, inne natomiast wyłączają się. Seria badań przeprowadzonych przez Marian Radke- Yarrow i Carolyn Zahn-Waxler z Krajowego Instytutu Zdrowia Psychicznego wykazała, Ŝe te róŜnice w empatii mają wiele wspólnego z tym, w jaki sposób rodzice strofują dzieci. Dzieci wykazują większą skłonność do empatii, kiedy jednym z elementów strofowania jest zwrócenie uwagi na krzywdę, którą wyrządziły innym osobom złym zachowaniem: „Popatrz jaka jest ona teraz smutna przez to, co zrobiłeś”, zamiast: „To było wstrętne”. Badaczki stwierdziły teŜ, Ŝe empatię kształtuje równieŜ reakcja innych osób na czyjeś zmartwienie czy przygnębienie, poniewaŜ naśladując obserwowane zachowania, dzieci wytwarzają u siebie cały repertuar reakcji empatycznych, zwłaszcza polegających na pomaganiu osobom, które są przygnębione. Dobrze dostrojone dziecko Sarah miała dwadzieścia pięć lat, kiedy urodziła bliźniaki, Marka i Freda. UwaŜała, Ŝe Mark jest bardziej podobny do niej, Fred zaś przypomina swego ojca. W tym być moŜe kryła się przyczyna drobnej, ale znaczącej róŜnicy w traktowaniu kaŜdego z nich. Kiedy chłopcy mieli zaledwie trzy * Ang. termin sympathy, przejęty podobnie jak pol. sympatia z grec. sympatheia zachował - w odróŜnieniu od polskiego - znaczenie pierwowzoru, a przy tym pochodzi od tego samego źródłosłowu co empatia - przyp. tłum. 6 Marian Radke-Yarrow, Carolyn Zahn-Waxler, „Roots, Motives and Patterns in Children’s Prosocial Behavior”, w: Ervin Staub i in. (red.), Development and Maintenance of Prosocial Behavior, New York: Plenum, 1984. 89
  • 90. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna miesiące, starała się często uchwycić spojrzenie Freda, a gdy odwracał twarz, próbowała na nowo pochwycić jego wzrok, na co dziecko reagowało jeszcze gwałtowniejszym odwracaniem się od niej. Kiedy przestawała na nie patrzeć, spoglądało na nią i cały cykl pogoni za spojrzeniem i odwracania się przed jej wzrokiem rozpoczynał się na nowo, co często kończyło się tym, Ŝe Fred wybuchał płaczem. Prawie nigdy nie próbowała narzucać takiego kontaktu wzrokowego Markowi. Mógł odwrócić od niej spojrzenie, kiedy tylko chciał, a ona nie goniła go wzrokiem. RóŜnica niby drobna, ale znacząca. Fred był wyraźnie bardziej lękliwy i zaleŜny niŜ Mark. Jedną z oznak jego trwoŜliwości było przerywanie kontaktu wzrokowego z innymi osobami, poprzez odwracanie twarzy, dokładnie tak, jak robił to w wieku kiedy chciał uniknąć badawczego spojrzenia matki. Natomiast Mark patrzył ludziom prosto w oczy; kiedy chciał zerwać z nimi kontakt wzrokowy, po prostu unosił głowę nieco do góry i ze zwycięskim uśmiechem odchylał ją trochę na bok. Bliźniaków i ich matkę obserwowano tak dokładnie jako uczestników badań prowadzonych przez Daniela Sterna, psychiatrę pracującego wówczas na wydziale medycyny Uniwersytetu Cornell7. Sterna fascynują drobne, często powtarzające się kontakty między rodzicem a dzieckiem; jest przekonany, Ŝe w takich właśnie intymnych momentach kształtują się podwaliny Ŝycia emocjonalnego. NajwaŜniejsze z nich są te, w których dziecko przekonuje się, Ŝe jego emocje spotykają się z empatią, są akceptowane i odwzajemniane w procesie, który Stern nazywa dostrojeniem się. Matka bliźniaków była dostrojona do Marka, ale nie potrafiła zespolić się emocjonalnie z Fredem. Stern twierdzi, Ŝe niezliczone chwile dostrojenia się albo niedostrojenia rodziców i dziecka kształtują oczekiwania emocjonalne, które jako dorosła juŜ osoba wnosi ono do swych bliskich związków z innymi, i Ŝe mają one duŜo większy wpływ na jego późniejsze postępowanie niŜ najbardziej dramatyczne wydarzenia z dzieciństwa. Dostrojenie się dokonuje się bez słów, wyznaczając rytm związku między rodzicem a dzieckiem. Stern badał to z precyzją mikroskopu, nagrywając na kasetach magnetowidowych całe godziny spędzane przez matki z niemowlętami. Stwierdził, Ŝe poprzez dostrojenie się matki dają swym dzieciom znać, Ŝe wiedzą, co one czują. Niemowlę piszczy, na przykład, z zachwytu, a matka umacnia jego zachwyt, obejmując je czule, głaszcząc albo dostosowując ton swego głosu do jego piszczenia. Dziecko potrząsa grzechotką, a matka kołysze się w odpowiedzi na to. W takiej interakcji komunikatem utwierdzającym dziecko w tym, co robi, jest mniejsze lub większe dostosowanie się matki do poziomu jego ekscytacji. Takie drobne przypadki dostrojenia się dają niemowlęciu budzące otuchę poczucie połączenia emocjonalnego. Stern stwierdza, Ŝe matki zaangaŜowane we wzajemne oddziaływanie przesyłają niemowlętom takie sygnały, co minuta. Dostrojenie się jest czymś zasadniczo róŜnym od naśladowania. „Jeśli po prostu naśladuje się niemowlę - powiedział mi Stern - to pokazuje się tylko tyle, Ŝe wie się, co ono zrobiło, a nie jak się ono czuło. Aby wiedziało ono, Ŝe masz pojęcie o tym, co czuje, musisz w inny sposób odegrać jego uczucia. Wtedy wie, Ŝe je rozumiesz.” W Ŝyciu człowieka dorosłego najbliŜsze chyba temu intymnemu dostrojeniu się matki i dziecka są stosunki seksualne. Kochanie się - pisze Stern - „obejmuje wyczuwanie subiektywnych doznań i stanów drugiej osoby: odczuwanie tego samego poŜądania, tych samych zamiarów i stanów równocześnie zmieniającego się pobudzenia”, przy czym oboje kochankowie odpowiadają na swoje wzajemne zachowania tak harmonijnie, Ŝe daje to kaŜdemu z nich poczucie głębokiego zrozumienia u drugiej strony i bliskiego z nią kontaktu8. Stosunek seksualny jest w swej najdoskonalszej postaci aktem obopólnej empatii; w najgorszej nie wykazuje najmniejszego jej śladu. 7 Daniel Stern, The Interpersonal World of the Infant, New York: Basic Books, 1987, s. 30. 8 TamŜe. 90
  • 91. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Koszty niedostrojenia się Stern utrzymuje, Ŝe w wyniku często powtarzających się sytuacji dostrojenia się rodziców do niemowlęcia zaczyna się u niego wykształcać poczucie tego, Ŝe inne osoby dzielą z nim jego uczucia. Poczucie to zdaje się powstawać około ósmego miesiąca Ŝycia, kiedy niemowlęta zaczynają uświadamiać sobie, Ŝe są osobnymi istotami, i rozwija się poprzez zaŜyłe więzi z rodzicami w późniejszym okresie Ŝycia. Niedostrojenie się do jego emocji jest dla dziecka bardzo przygnębiające. W jednym z eksperymentów Stern poprosił matki, aby zamiast dostrajać się do dzieci, celowo reagowały na ich zachowania nadmiernym albo zbyt słabym okazywaniem swoich uczuć; dzieci odpowiadały na to natychmiastową konsternacją i przygnębieniem. PrzedłuŜający się brak dostrojenia matki do dziecka wywiera na nie bardzo negatywny wpływ emocjonalny. Jeśli stale wykazuje ona brak empatii z emocjami dziecka - radościami, łzami, potrzebą przytulenia czy pieszczenia - to zaczyna ono unikać wyraŜania, a być moŜe równieŜ odczuwania tych emocji. W ten sposób zaczynają prawdopodobnie znikać z repertuaru emocjonalnego dziecka zarezerwowanych dla stosunków intymnych całe gamy emocji, szczególnie jeśli zniechęca się je otwarcie bądź pośrednio do ich okazywania. Z tego samego powodu dzieci mogą zacząć preferować poŜałowania godne emocje, w zaleŜności od tego, jakie ich nastroje odwzajemniają rodzice. Nawet niemowlakom „udziela się” nastrój innych osób. Trzymiesięczne dzieci ogarniętych depresją matek odzwierciedlały ich nastroje. W zabawie okazywały duŜo więcej złości i smutku, a mniej spontanicznej ciekawości i zainteresowania niŜ niemowlęta, których matki nie znajdowały się w depresji.9 Jedna z matek, które poddał badaniom Stern, reagowała stale na poziom oŜywienia swego dziecka stępioną wraŜliwością i w rezultacie nauczyło się ono bierności. „Niemowlę traktowane w ten sposób uczy się, Ŝe: Kiedy coś mnie ekscytuje, to nie potrafię wprawić mojej matki w podobną ekscytację, a zatem równie dobrze mogę w ogóle nie próbować tego robić”, twierdzi Stern. Jest jednak nadzieja, którą dają związki „naprawcze”. „Związki z innymi osobami - na przykład z przyjaciółmi czy krewnymi albo nawiązywane podczas psychoterapii - stale przekształcają nasz roboczy model stosunków międzyludzkich. Nierównowagę w jednym punkcie moŜna naprawić później; jest to stały, trwający przez całe Ŝycie proces”. Wiele teorii psychoanalitycznych ujmuje związek między pacjentem a terapeutą w taki właśnie sposób, jako emocjonalną korektę, „naprawcze” przeŜycie dostrojenia się. Niektórzy teoretycy psychoanalizy uŜywają na określenie ukazywanego przez terapeutę stanu ducha jego pacjenta terminu odzwierciedlenie, który oddaje to, co matka przekazuje swemu dziecku w okresie niemowlęcym. Emocjonalne zestrojenie się dokonuje się poza sferą świadomości, aczkolwiek pacjent moŜe doznawać błogiego uczucia akceptacji i zrozumienia. Ponoszone przez całe Ŝycie emocjonalne koszta braku dostrojenia się rodziców do dziecka mogą być bardzo duŜe, i to nie tylko dla niego. Badania przestępców, którzy popełnili najbardziej okrutne i przeraŜające zbrodnie, wykazały, Ŝe jedyną cechą, która róŜni lata ich wczesnej młodości od tego samego okresu Ŝycia innych kryminalistów, jest to, Ŝe przerzucano ich z jednej rodziny zastępczej do drugiej albo Ŝe wychowywali się w sierocińcach. Historie ich Ŝycia zdają się świadczyć o emocjonalnym zaniedbaniu i braku okazji do dostrojenia się do innych osób.10 Aczkolwiek zaniedbanie emocjonalne zdaje się tłumić empatię, to konsekwencje intensywnej, trwałej przemocy emocjonalnej, w tym okrutnych, sadystycznych gróźb, upokorzeń i zwykłej podłości, bywają paradoksalne. Dzieci, które padły ofiarą takiej przemocy, stają się niekiedy nadzwyczaj czułe na emocje osób ze swego otoczenia, a ich reakcje przypominają charakterystyczne dla wstrząsu pourazowego przewraŜliwienie na sygnały świadczące o 9 Przygnębione niemowlęta opisane są w: Jeffrey Pickens, Tiffany Field, „Facial Expressivity in Infants of Depressed Mothers”, Developmental Psychology 29, 6 (1993). 10 Studium dzieciństwa sprawców okrutnych gwałtów przeprowadził Robert Prentky, psycholog z Filadelfii. 91
  • 92. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna zagroŜeniu. Takie obsesyjne zaabsorbowanie uczuciami innych jest typowe dla osób, które w dzieciństwie były psychicznie maltretowane. W wieku dojrzałym cierpią one na gwałtowne wzloty i upadki emocjonalne, które czasami diagnozowane są jako „zaburzenia osobowości z pogranicza”. Wiele z tych osób obdarzonych jest zdolnością wyczuwania tego, co czują ludzie znajdujący się wokół nich, i często zdarza się, Ŝe informują one, iŜ w dzieciństwie były emocjonalnie wykorzystywane.11 Neurologia empatii Jak często zdarza się w neurologii, wśród pierwszych sygnałów wskazujących na to, Ŝe podstaw empatii naleŜy szukać w funkcjonowaniu mózgu, znalazły się doniesienia o dziwacznych przypadkach. W 1975 roku przedstawiono kilka przypadków pacjentów, u których pewne uszkodzenie prawego płata czołowego doprowadziło do dziwnego braku: OtóŜ nie potrafili zrozumieć komunikatu emocjonalnego przekazywanego poprzez ton głosu mówiącej osoby, mimo Ŝe doskonale rozumieli jej słowa. Słowo „Dziękuję” wypowiedziane sarkastycznym tonem, z wdzięcznością oraz ze złością miało dla nich zawsze to samo, neutralne znaczenie. Dla odmiany biuletyn z 1979 roku opisuje pacjentów z uszkodzeniami innych części prawej półkuli, w których percepcji emocjonalnej istniała inna luka. Pacjenci ci nie potrafili wyraŜać swoich uczuć tonem głosu ani gestami. Wiedzieli, co czują, ale po prostu nie umieli tego przekazać. Wielu autorów zauwaŜa, Ŝe wszystkie te rejony kory mózgowej są silnie połączone z układem limbicznym. Badania te zostały dokładnie omówione w artykule na temat biologii empatii pióra Lesliego Brothersa, psychiatry z Kalifornijskiego Instytutu Technologii, który na ich podstawie sformułował interesujące wnioski.12 Przedstawiając zarówno odkrycia neurologii, jak i wyniki badań porównawczych prowadzonych na zwierzętach, Brothers wskazuje na kluczową rolę ciała migdałowatego i jego połączeń z okolicą asocjacyjną kory wzrokowej w leŜących u podłoŜa empatii układach powiązań nerwowych. Znaczna część dotyczących tego zagadnienia odkryć pochodzi z badań na zwierzętach, zwłaszcza na naczelnych. To, Ŝe małpy okazują empatię - albo, jak woli mówić Brothers, umiejętność „komunikacji emocjonalnej” - jasno wynika nie tylko z anegdotycznych opowieści, ale równieŜ takich oto badań: nauczono rezusy bać się pewnego tonu, odgrywając go i jednocześnie aplikując im wstrząs elektryczny. Potem nauczyły się unikać elektrowstrząsu poprzez naciśnięcie dźwigni za kaŜdym razem, kiedy usłyszały przejmujący je lękiem ton. Następnie pary tych małp umieszczono w osobnych klatkach, a jedynym środkiem komunikacji między nimi był zamknięty obwód telewizyjny, który kaŜdej małpie z pary pozwalał widzieć twarz drugiej. Potem pierwsza małpa, ale nie druga, słyszała napełniający ją przeraŜeniem ton, co wywoływało grymas strachu na jej twarzy. W tym momencie druga, widząc trwogę na twarzy pierwszej, naciskała dźwignię, która zapobiegała doznaniu wstrząsu, co było aktem empatii, jeśli nie altruizmu. Po ustaleniu, Ŝe naczelne naprawdę odczytują emocje swych towarzyszy z wyrazu ich twarzy, badacze wprowadzili łagodnie do mózgów małp długie, cienko zakończone elektrody. Elektrody te pozwalały zarejestrować aktywność poszczególnych, pojedynczych neuronów. Te z nich, które tkwiły w korze wzrokowej i ciele migdałowatym, pokazywały, Ŝe gdy jedna małpa ujrzała twarz drugiej, informacja o tym prowadziła do uaktywnienia neuronu najpierw w korze wzrokowej, a później w ciele migdałowatym. Jest to, oczywiście, typowa droga pobudzającej emocjonalnie informacji. Zaskakujące w wynikach badań jest to, Ŝe pozwoliły one równieŜ na identyfikację w korze wzrokowej neuronów, które zdają się uaktywniać jedynie w reakcji na specyficzne miny czy gesty, takie jak groźne otwarcie paszczy, grymas strachu czy wyraŜające uległość przykucnięcie. Neurony te róŜnią się od innych w tej samej okolicy, które rozpoznają znane twarze. Oznaczałoby 11 ”Giftedness and Psychological Abuse in Borderline Personality Disorder: Their Relevance to Genesis and Treatment”, Journal of Personality Disorders 6 (1992). 12 Leslie Brothers, „A Biological Perspective on Empathy”, American Journal of Psychiatry 146, 1 (1989). 92
  • 93. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna to, Ŝe mózg jest od samego początku zaprogramowany na reagowanie na specyficzne oznaki emocji, czyli Ŝe empatia jest uwarunkowana biologicznie. Innego rodzaju dowodów na kluczową rolę drogi nerwowej prowadzącej od kory do ciała migdałowatego dostarczają - twierdzi Brothers - badania, w których Ŝyjącym na wolności dzikim małpom przecinano po ich schwytaniu połączenia między korą i ciałem migdałowatym. Po wypuszczeniu małpy te potrafiły poradzić sobie ze zwykłymi zadaniami, takimi jak zdobywanie poŜywienia i wspinanie się na drzewa, ale zatraciły zupełnie zdolność odpowiedniego reagowania emocjonalnego na inne osobniki w stadzie. Nawet jeśli któraś z ich towarzyszek zbliŜyła się do nich w przyjaznych zamiarach, te nieszczęsne zwierzęta uciekały i ostatecznie zaczynały Ŝyć samotnie, unikając kontaktów ze swym stadem. Te same okolice kory, w których koncentrują się reagujące na poszczególne emocje neurony, są jednocześnie - zauwaŜa Brothers - tymi, które są najsilniej połączone z ciałem migdałowatym; odczytywanie emocji angaŜuje połączenia między korą a ciałem migdałowatym, które odgrywają kluczową rolę w przygotowaniu odpowiednich reakcji. „Wartość takiego układu dla przetrwania naczelnych jest oczywista - pisze Brothers. - SpostrzeŜenie zbliŜającego się innego osobnika powinno uruchomić specyficzny schemat [reakcji fizjologicznej] i bardzo szybko dostosować zachowanie do jego zamiaru, którym moŜe być ugryzienie, spokojne zabiegi pielęgnacyjne albo kopulacja.”13 O podobnym podłoŜu fizjologicznym empatii u nas, ludzi, zdają się świadczyć badania psychologa z Uniwersytetu Kalifornijskiego z siedzibą w Berkeley, Roberta Levensona, nad małŜeństwami, w których jedno z małŜonków starało się odgadnąć, co czuje drugie podczas gorącej dyskusji.14 Jego metoda jest prosta: podczas rozmowy o jakichś kłopotliwych sprawach - jak przywołać do porządku dzieci, jak i na co kaŜde z partnerów wydaje pieniądze i tak dalej - nagrywa się oboje na taśmie wideo i mierzy ich reakcje fizjologiczne. Potem kaŜde z małŜonków ogląda taśmę i mówi, co czuło w poszczególnych momentach. Następnie ogląda taśmę po raz drugi, starając się tym razem odczytać uczucia drugiej strony. Największa zgodność empatii występowała u tych męŜów i Ŝon, których własne reakcje fizjologiczne biegły tym samym torem, co oglądane przez nich reakcje ich partnerów. To znaczy, kiedy ich partner reagował zwiększonym wydzielaniem potu, oni teŜ bardziej się pocili, kiedy spadała liczba uderzeń serca małŜonka, zwalniał się równieŜ rytm pracy ich serca. Mówiąc krótko, ich ciała naśladowały fizjologiczne reakcje małŜonków w poszczególnych momentach. Jeśli jednak, oglądając kasetę, małŜonkowie powtarzali tylko swoje własne zachowania podczas sfilmowanej rozmowy, to bardzo słabo radzili sobie z odgadywaniem tego, co czuł wtedy partner. Empatia występowała tylko wtedy, kiedy istniała zgodność między ich reakcjami fizjologicznymi. Sugeruje to, Ŝe kiedy mózg emocjonalny zmusza ciało do silnej reakcji - do wybuchu złości, powiedzmy - to nie jesteśmy w ogóle zdolni do empatii albo w najlepszym razie jest ona niewielka. Empatia wymaga pewnego spokoju i odpowiedniej wraŜliwości, tak aby nasz mózg emocjonalny mógł odbierać i naśladować subtelne sygnały o tym, co czuje inna osoba. Empatia i etyka korzenie altruizmu „Nigdy nie posyłaj [kogoś], Ŝeby się dowiedzieć, komu bije dzwon; bije on tobie” to jedno z najbardziej znanych zdań w literaturze angielskiej. Opinia Johna Donne’a ukazuje sedno związku pomiędzy empatią a troską: ból innej osoby jest naszym własnym bólem. Dzielić z kimś jego uczucia znaczy przejmować się jego troskami. W tym sensie przeciwieństwem empatii jest antypatia. Postawa empatyczna dochodzi stale do głosu w osądach moralnych, poniewaŜ dylematy moralne powstają wtedy, kiedy bierze się pod uwagę osobę potencjalnej ofiary naszych 13 TamŜe, s. 16. 14 Fizjologia empatii: Robert Levenson, Anna Ruef, „Empathy: A Physiological Substrate”, Journal of Personality and Social Psychology 63, 2 (1992). 93
  • 94. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna decyzji: Czy powinienem skłamać, aby nie zranić uczuć przyjaciela? Czy powinienem dotrzymać obietnicy i odwiedzić chorego przyjaciela, czy teŜ przyjąć w ostatniej chwili zaproszenie na przyjęcie? Kiedy nie powinno się odłączać aparatury podtrzymującej Ŝycie osoby, która bez tej pomocy zmarłaby? Te problemy moralne przedstawia badacz empatii, Martin Hoffman, który twierdzi, Ŝe korzenie moralności tkwią w empatii, poniewaŜ tym, co popycha nas do pomagania innym ludziom, jest „empatyzowanie” z potencjalnymi ofiarami - osobami pogrąŜonymi w bólu, ludźmi, którym coś odebrano, którzy coś stracili albo którym zagraŜa niebezpieczeństwo.15 Hoffman stawia hipotezę, Ŝe oprócz tego bezpośredniego związku między empatią a altruizmem w osobistych kontaktach, zdolność empatii - stawiania się na miejscu innej osoby - skłania nas do przestrzegania pewnych zasad moralnych. Hoffman dostrzega naturalny rozwój empatii od wczesnego dzieciństwa po okres dorastania. Jak się przekonaliśmy, jednoroczne dziecko czuje niepokój, kiedy widzi, Ŝe inne przewraca się i zaczyna płakać; jego reakcja jest tak silna i natychmiastowa, Ŝe wkłada kciuk do buzi i kładzie głowę na kolanach matki, jakby to ono się zraniło. Po ukończeniu roku, kiedy zaczynają zdawać sobie sprawę, Ŝe są inne od pozostałych osób, dzieci zaczynają aktywnie próbować uspokajać płaczących, dając im na przykład swoje pluszowe misie. JuŜ w wieku dwóch lat zaczynają uświadamiać sobie, Ŝe uczucia innych osób róŜnią się od ich własnych, a zatem stają się bardziej wraŜliwe na sygnały ujawniające to, co czują inni; w tym okresie mogą juŜ na przykład zorientować się, Ŝe najlepszym sposobem dopomoŜenia innemu dziecku i ukojenia łez bez uraŜania jego dumy jest niezwracanie na to nadmiernej uwagi. W późnym dzieciństwie, kiedy jesteśmy zdolni dostrzec niedolę nie tylko w sytuacjach, z którymi stykamy się bezpośrednio, i zrozumieć, Ŝe czyjaś sytuacja albo warunki, w jakich Ŝyje, mogą być stałym źródłem niedoli, empatia osiąga najwyŜszy poziom. W tym okresie dzieci mogą litować się nad losem całych grup ludzi, takich jak biedacy, uciemięŜeni czy wyrzuceni poza nawias Ŝycia społecznego. Zrozumienie to moŜe umocnić w okresie dojrzewania przekonania moralne, które koncentrują się na chęci ulŜenia takim osobom w niedoli czy na chęci walki ze spotykającą ich niesprawiedliwością. Empatia leŜy u podłoŜa róŜnych aspektów ocen i działań moralnych. Jednym z takich aspektów jest „gniew empatyczny”, który John Stuart Mill opisuje jako „naturalne uczucie odwetu [...] wywoływane przez intelekt i współczucie odnoszące się do [...] tych krzywd, które ranią nas przez to, Ŝe ranią innych”. Uczucie to określił Mill mianem „straŜnika sprawiedliwości”. Innym przypadkiem, w którym empatia prowadzi do podjęcia działania moralnego, jest sytuacja, w której postronny obserwator wkracza do akcji w obronie ofiary, przy czym badania wskazują, Ŝe im większą empatię czuje ów obserwator do ofiary, tym większe jest prawdopodobieństwo jego interwencji. Istnieją równieŜ pewne dowody na to, Ŝe poziom odczuwanej przez nas empatii zabarwia nasze oceny moralne. Prowadzone w Niemczech i Stanach Zjednoczonych badania wykazały, Ŝe im więcej empatii wykazujemy, tym bardziej cenimy zasadę moralną, zgodnie z którą wszelkie zasoby powinny być rozdzielane między ludzi według ich potrzeb.16 śycie bez empatii: umysł pedofila, moralność psychopaty Eric Eckardt zamieszany był w nikczemne przestępstwo. Będąc ochroniarzem łyŜwiarki Tonyi Harding, wynajął zbirów, którzy napadli na Nancy Kerrigan, główną rywalkę Harding do złotego medalu w łyŜwiarstwie figurowym kobiet na olimpiadzie zimowej w 1994 roku. PowaŜnie zranione kolano uniemoŜliwiło napadniętej łyŜwiarce trening przez kilka miesięcy przed 15 Martin L. Hoffman, „Empathy, Social Cognition, and Moral Action”, w: W. Kurtines, J. Gerwitz (red.), Moral Behavior and Development: Advances in Theory, Research, and Applications, New York: John Wiley and Sons, 1984. 16 Studium związków pomiędzy empatią i etyką przeprowadza Hoffman, „Empathy, Social Cognition, and Moral Action”. 94
  • 95. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna igrzyskami. Kiedy jednak Eckardt zobaczył w telewizji płaczącą Kerrigan, poczuł nagłe wyrzuty sumienia i podzielił się swym sekretem z przyjacielem, co zapoczątkowało ciąg zdarzeń, który doprowadził w końcu do aresztowania napastników. Taka bywa siła empatii. Jednak, co jest tragiczne w skutkach, empatii z reguły brakuje tym, którzy popełniają najbardziej podłe przestępstwa. Wspólną dla gwałcicieli, pedofilów i wielu osób stosujących przemoc wobec swych własnych dzieci wadą psychiczną jest niemoŜność odczuwania empatii. Ich niezdolność do wczucia się w skórę ofiary i przeŜywania jej bólu pozwala im na samookłamywanie się, które zachęca ich do popełniania przestępstw. U gwałcicieli do takich kłamstw naleŜą: „Tak naprawdę to kobiety chcą być gwałcone” albo: „Skoro ona się opiera, to tylko świadczy, Ŝe udaje”; u osób napastujących dzieci: „Ja nie czynię temu dziecku Ŝadnej krzywdy, po prostu okazuję mu miłość” albo: „To tylko inna postać uczucia”; u rodziców znęcających się nad dziećmi: „To tylko surowa dyscyplina”. Zdaniem terapeutów osoby leczone z podobnych zaburzeń takimi właśnie twierdzeniami samousprawiedliwiają popełnione brutalne czyny. Wypieranie empatii jest prawie zawsze częścią cyklu emocjonalnego prowadzącego do okrutnych zachowań. Weźmy typowy ciąg emocji, który prowadzi do przestępstw na tle seksualnym, takich jak uwodzenie dzieci.17 Cykl ten zaczyna się od tego, Ŝe pedofil czuje się wytrącony z równowagi i zły, przygnębiony i samotny. Uczucia te moŜe wywołać, powiedzmy, obejrzenie w telewizji szczęśliwych par, co zwiększa dotkliwość przygnębienie z powodu samotności. Wtedy pedofil szuka pocieszenia w ulubionych fantazjach, których tematem jest z reguły przyjaźń z dzieckiem. Fantazje przybierają charakter seksualny i kończą się masturbacją. Przynosi to tymczasową ulgę i łagodzi smutek, ale trwa krótko; przygnębienie i poczucie osamotnienia wracają z jeszcze większą siłą. Pedofil zaczyna wówczas myśleć o zrealizowaniu swych fantazji erotycznych, przywołując samousprawiedliwienia w rodzaju: „W rzeczywistości, jeśli nie sprawiam dziecku bólu, to nie wyrządzam mu Ŝadnej krzywdy” i „Gdyby dziecko naprawdę nie chciało się ze mną kochać, to mogłoby to przerwać.” W tym momencie pedofil postrzega dziecko przez soczewkę swej zboczonej fantazji erotycznej, nie zastanawiając się, co prawdziwe dziecko czułoby w tej sytuacji. Ta emocjonalna obojętność i oderwanie od rzeczywistości charakteryzują wszystkie jego dalsze poczynania, od obmyślenia planu znalezienia się z dzieckiem sam na sam, poprzez szczegółowe przećwiczenie w myślach tego, co będzie potem, aŜ po zrealizowanie planu. Wszystko to odbywa się tak, jak gdyby dziecko nie miało Ŝadnych uczuć; pedofil nakłada nań swe projekcje chętnego do zabaw erotycznych dziecka ze swych fantazji. Jego uczucia - niechęć, strach, odraza - nie są brane pod uwagę i rejestrowane. Gdyby były, to „zniszczyłoby” to pedofilowi całą przyjemność. Ten zupełny brak empatii, zdolności wczucia się w sytuację ofiar jest jednym z głównych punktów, na których koncentrują się opracowywane obecnie metody leczenia pedofilów i innych osób popełniających przestępstwa na tle seksualnym. W jednym ze stwarzających największe nadzieje programów terapii przestępcy czytają wyciskające łzy z oczu opisy takich czynów, przedstawionych z punktu widzenia ofiary. Oglądają teŜ zarejestrowane na taśmach magnetowidowych pełne szlochu i wzburzenia opowieści ofiar o tym, co czuły, będąc napastowane i wykorzystywane seksualnie. Następnie przestępcy poddani tej terapii opisują swe własne czyny z punktu widzenia swych ofiar, wyobraŜając sobie, co one wówczas czuły. Odczytują później te opisy przed grupą terapeutyczną i starają się odpowiadać na pytania dotyczące tych przestępstw, zadawane z punktu widzenia ich ofiar. Na koniec przestępca odgrywa całą sytuację, ale tym razem on występuje w roli ofiary. William Pithers, psycholog z więzienia w stanie Vermont, który stworzył omawianą terapię, powiedział mi: „Empatia dla ofiary zmienia postrzeganie tak, Ŝe zaprzeczenie faktowi sprawiania 17 O cyklu emocjonalnym, którego kulminacją są przestępstwa na tle seksualnym, pisałem w „The New York Times” z 14 kwietnia 1992 roku. Źródłem, z którego czerpałem wiedzę na ten temat, były rozmowy z Williamem Pithersem, psychologiem z Zarządu Więzień w Vermont. 95
  • 96. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna bólu staje się trudne nawet w fantazji”. Wzmacnia to motywację owych męŜczyzn do przeciwstawienia się swym perwersyjnym popędom seksualnym. Przestępcy, którzy przeszli ten program leczenia w więzieniu, popełniają po wyjściu na wolność o połowę mniej przestępstw na tle seksualnym od tych, którzy nie zostali poddani terapii. Bez owej początkowej, pobudzonej empatią motywacji cała reszta terapii nie zdałaby się na nic. ChociaŜ istnieje pewna niewielka nadzieja na wzbudzenie uczucia empatii u takich przestępców jak uwodziciele dzieci, to jest ona zupełnie znikoma u innego typu przestępców - psychopatów (określanych ostatnio w psychiatrii mianem socjopatów). Psychopaci znani są z tego, Ŝe są zarówno czarujący, jak i zupełnie pozbawieni litości i nie odczuwają najmniejszych wyrzutów sumienia po popełnieniu najbardziej odraŜających zbrodni. Psychopatia, niezdolność do odczuwania empatii czy najmniejszego choćby współczucia, jest jednym z najbardziej kłopotliwych defektów emocjonalnych. Zasadniczą przyczyną chłodu psychopaty zdaje się być niezdolność do jakichkolwiek, oprócz najpłytszych, połączeń emocjonalnych. Najokrutniejsi zbrodniarze, tacy jak sadystyczni wielokrotni zabójcy, którzy rozkoszują się cierpieniami swych ofiar przed śmiercią, stanowią niejako kwintesencję psychopatii.18 Psychopaci są równieŜ zręcznymi kłamcami - kłamią jak z nut, Ŝeby dostać to, na czym im zaleŜy. Z takim samym cynizmem manipulują emocjami swoich ofiar. Przyjrzyjmy się zachowaniu niejakiego Faro, siedemnastoletniego członka jednego z młodzieŜowych gangów w Los Angeles, który postrzeliwszy z przejeŜdŜającego samochodu kobietę z małym dzieckiem, doprowadził do trwałego kalectwa obojga. Opisując ten incydent, wykazywał więcej dumy niŜ wyrzutów sumienia. Jadąc samochodem z Leonem Bingiem, który pisał ksiąŜkę o działających w Los Angeles gangach Grips i Bloods, Faro chce się popisać. Mówi Bingowi, Ŝe zaraz „będzie świrował”, patrząc na „tych dwóch frajerów” w samochodzie obok. Bing tak oto relacjonuje tę sytuację: Kierowca, czując, Ŝe ktoś patrzy na niego, odwraca głowę. Jego oczy napotykają wzrok Faro i rozszerzają się na chwilę. Potem odwraca spojrzenie, patrzy na dół, w drugą stronę. I jest dla mnie zupełnie jasne, Ŝe tym, co dostrzegłem w jego oczach, był strach. Potem Faro demonstruje, w jaki sposób spojrzał na tamtego kierowcę, Bing zaś pisze: Patrzy prosto na mnie, a w jego twarzy wszystko przeobraŜa się i zmienia, jak gdyby na jakimś zdjęciu trikowym. Jest to twarz z koszmarów sennych; jej widok przyprawia człowieka o drŜenie. Jej wyraz mówi ci, Ŝe jeśli odwzajemnisz mu to spojrzenie, jeśli rzucisz wyzwanie temu dzieciakowi, to lepiej byłoby dla ciebie, gdybyś potrafił się bronić. Jego wzrok mówi, Ŝe nie dba o nic, ani o twoje Ŝycie, ani o swoje.19 Oczywiście przestępstwo moŜna wyjaśnić na wiele róŜnych sposobów, które nie odwołują się do podstaw biologicznych. MoŜna tłumaczyć, Ŝe pewien rodzaj wynaturzonej umiejętności emocjonalnej - zastraszanie i onieśmielanie innych osób - ma duŜe znaczenie dla przetrwania jednostki w dzielnicach, gdzie przemoc i przestępstwo są na porządku dziennym. Takie samo znaczenie moŜe mieć wejście na drogę przestępczą. Wówczas zbyt duŜa empatia byłaby szkodliwa dla jednostki. Prawdę powiedziawszy, oportunistyczne wyzbycie się empatii jest „zaletą” w wielu rolach Ŝyciowych, od „złego gliny” począwszy, a na brnącym po trupach do celu właścicielu czy szefie przedsiębiorstwa skończywszy. Na przykład męŜczyźni, którzy torturowali więźniów w państwach totalitarnych, opisują, jak uczyli się nie dopuszczać do swej świadomości uczuć ofiar, aby dobrze wykonywać swoją „pracę”. Manipulować uczuciami moŜna na wiele sposobów. 18 Naturę psychopatii przedstawia bardziej szczegółowo artykuł, który zamieściłem w „The New York Times” 7 lipca 1987 roku. Znaczna część tego, o czym tutaj piszę, opiera się na pracach Roberta Hare, psychologa z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, eksperta w dziedzinie psychopatii. 19 Leon Bing, Do or Die, New York: Harper Collins, 1991. 96
  • 97. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Jedna z bardziej ponurych postaci, w jakich moŜe przejawiać się ów brak empatii, została przypadkowo odkryta w trakcie badań nad maltretującymi swe Ŝony męŜami. Badania te ujawniły pewną fizjologiczną anomalię występującą u wielu spośród najbardziej brutalnych męŜów, którzy regularnie bili swe Ŝony albo grozili im noŜami czy pistoletami. OtóŜ nie robili oni tego w porywach gwałtownej wściekłości, ale raczej z chłodnym wyrachowaniem.20 Anomalia ta pojawia się w chwilach, gdy ich złość osiąga najwyŜszy poziom - rytm pracy ich serca, zamiast wzrastać, co normalnie dzieje się w chwilach największej wściekłości, spada. Oznacza to, Ŝe fizjologiczne uspokojenie wiąŜe się ze wzrastającą wojowniczością i napastliwością. Ich gwałtowne czyny wydają się zatem wykalkulowanymi aktami terroryzmu, metodą trzymania Ŝon w garści za pomocą wzbudzania u nich strachu. Postępujący brutalnie, ale zachowujący przy tym zimny spokój męŜczyźni naleŜą do zupełnie odmiennego gatunku niŜ większość bijących swe Ŝony przedstawicieli ich płci. Po pierwsze, są o wiele bardziej skłonni do stosowania przemocy równieŜ poza domem, wdając się w bójki w barach i prowadząc wojny ze współpracownikami i innymi członkami rodziny. Po drugie, w odróŜnieniu od większości męŜczyzn, którzy posuwają się do rękoczynów pod wpływem chwilowego impulsu, czując wściekłość z powodu odepchnięcia albo zazdrości, czy teŜ z obawy przed porzuceniem, ci wyrachowani oprawcy zaczynają tłuc swe Ŝony bez Ŝadnego zauwaŜalnego powodu, a kiedy raz zaczną, Ŝadne starania Ŝony, nawet rozpaczliwe próby ucieczki, nie są w stanie powstrzymać ich przed znęcaniem się. Niektórzy badacze zajmujący się psychopatycznymi przestępcami podejrzewają, Ŝe ich chłodne manipulowanie innymi osobami, brak empatii i nieliczenie się z czyimiś uczuciami, mogą niekiedy wynikać z jakiegoś uszkodzenia układu nerwowego.* Na moŜliwość istnienia fizjologicznego podłoŜa psychopatii wskazują wyniki dwóch odrębnych rodzajów badań. Oba zdają się świadczyć, Ŝe przyczyny tych zaburzeń tkwią w nieprawidłowym funkcjonowaniu dróg nerwowych łączących mózg limbiczny z resztą mózgowia. W badaniach jednego rodzaju mierzono fale mózgowe osób próbujących odcyfrować słowa z wymieszanych bezładnie liter. Słowa te wyświetlano bardzo krótko, przez około jedną dziesiątą sekundy. Większość ludzi reaguje na słowa nacechowane emocjonalnie, takie jak zabić, inaczej niŜ na słowa o neutralnym zabarwieniu emocjonalnym, takie jak krzesło; potrafią one szybciej stwierdzić, czy słowo z poprzestawianymi literami ma zabarwienie emocjonalne, a schemat ich fal mózgowych podczas reakcji na takie słowa jest inny niŜ w wypadku postrzegania słów neutralnych. Jednak u psychopatów nie stwierdzono Ŝadnej z tych reakcji: zapis ich fal mózgowych nie układa się w inny schemat w reakcji na słowa nacechowane emocjonalnie, nie reagują teŜ na nie szybciej niŜ na słowa o znaczeniu neutralnym, co nasuwa przypuszczenie, Ŝe istnieje jakaś przerwa w połączeniach między rozpoznającymi słowa ośrodkami mowy znajdującymi się w korze mózgowej a mózgiem limbicznym, który nadaje im znaczenie emocjonalne. Robert Hare, psycholog z Uniwersytetu Prowincjonalnego Kolumbii Brytyjskiej, który prowadzi te badania, uwaŜa, Ŝe psychopaci charakteryzują się słabym rozumieniem słów nacechowanych emocjonalnie, co odzwierciedla ogólną płytkość ich emocji. Nieczułość psychopatów, uwaŜa Hare, spowodowana jest częściowo innym schematem fizjologicznym (odkrył to we wcześniejszych 20 Nei1 S. Jacobson i in., „Affect, Verbal Content, and Psychophysiology in the Arguments of Couples With a Violent Husband”, Journal of Clinical and Consulting Psychology (July 1994). * Trzeba jednak przestrzec przed wyciąganiem pochopnych wniosków. Jeśli w niektórych rodzajach przestępczości wchodzą w grę jakieś uwarunkowania biologiczne, takie jak uszkodzenie układu nerwowego w wypadku niezdolności do empatii, to nie znaczy to, Ŝe wszyscy przestępcy mają wady biologiczne albo Ŝe istnieje jakiś biologiczny znacznik kryminogenności. Sprawy te są przedmiotem gorących polemik, ale wypada się zgodzić z tym, Ŝe nie ma takiego biologicznego znacznika, a juŜ z całą pewności „genu przestępczości”. Nawet jeśli w pewnych przypadkach brak empatii ma podłoŜe biologiczne, to nie znaczy to, Ŝe wszyscy, u których da się stwierdzić istnienie takiego podłoŜa, staną się przestępcami; większość z nich nie zejdzie na drogę przestępstwa. Brak empatii powinien być rozpatrywany łącznie z wszystkimi innymi psychologicznymi, ekonomicznymi i społecznymi czynnikami, które składają się na wektor skierowany w stronę przestępczości. 97
  • 98. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna badaniach), który zdaje się świadczyć o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu ciała migdałowatego i jego połączeń. OtóŜ psychopaci, którzy mają zostać poddani wstrząsowi elektrycznemu, nie wykazują Ŝadnych oznak strachu, co jest normalną reakcją u ludzi spodziewających się bólu.21 Hare twierdzi, Ŝe poniewaŜ perspektywa cierpienia nie wywołuje u psychopatów fali niepokoju, nie przejmują się oni ewentualną karą czekającą ich w przyszłości za róŜne postępki. A poniewaŜ sami nie odczuwają strachu, nie Ŝywią ani empatii, ani współczucia z powodu strachu i cierpień swych ofiar. 21 Jednym z najnowszych opracowań potwierdzających spostrzeŜenie, Ŝe psychopaci nie czują najmniejszego lęku jest: Christopher Patrick i in., „Emotion in the Criminal Psychopath: Fear Image Processing”, Journal of Abnormal Psychology 103 (1994). 98
  • 99. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział VIII Sztuka współŜycia JAK TO CZĘSTO ZDARZA SIĘ pięciolatkom mającym młodsze rodzeństwo, Len stracił cierpliwość, kiedy jego dwuipółletni brat, Jay, po raz kolejny pomieszał klocki lego, którymi wspólnie się bawili. Ogarnięty falą wściekłości, Len gryzie Jaya, który wybucha płaczem. Matka, słysząc okrzyk bólu i płacz Jaya, wpada szybko do pokoju, łaje Lena i kaŜe mu odłoŜyć przedmiot niezgody - klocki lego. Na to Len, który z pewnością uwaŜa, Ŝe jest to wielka niesprawiedliwość, wybucha potokiem łez. Matka, nadal zła na niego, nie robi nic, Ŝeby go pocieszyć. Ale oto Len otrzymuje pociechę z niespodziewanego źródła - Jay, mimo Ŝe został pokrzywdzony pierwszy i to przez Lena, jest teraz tak przejęty jego łzami, Ŝe podejmuje starania, aby go uspokoić. Scenka wygląda tak:1 - Len, nie płacz - nalega Jay. - Nie płacz. Ale Len nadal płacze. PoniewaŜ jego bezpośrednia prośba nie przyniosła skutku, Jay zwraca się o pomoc do matki: - Mamo, Len płacze! Patrz, Len płacze. Widzisz? Len płacze. Potem, zwracając się na powrót do Lena, Jay przybiera macierzyńską postawę i, głaszcząc szlochającego brata, mówi uspokajającym tonem: - No, Len, nie płacz juŜ. Mimo pocieszycielskich słów brata i głaskania, Len łka dalej. Jay obiera więc inną taktykę i pomaga Lenowi wkładać z powrotem klocki do worka, mówiąc przy tym przyjaźnie: - Len. WłoŜę to za Lenniego, co? Ale łzy ciekną dalej. Niezmordowany Jay próbuje jeszcze innej metody i stara się odwrócić uwagę brata od klocków. Pokazując mu samochodzik, mówi: - Tam jest człowiek w środku. Co to jest, Len ? Co to jest, Len ? Len nie wykazuje Ŝadnego zainteresowania zabawką. Jest niepocieszony; jego płacz zdaje się nie mieć końca. Tracąc cierpliwość, matka ucieka się do klasycznej, stosowanej przez rodziców groźby: - Chcesz, Ŝebym ci dała klapsa? - na co Len odpowiada niezdecydowanym: - Nieee. - No więc przestań płakać - mówi stanowczo, choć z lekką irytacją matka. Len, z trudem opanowując łkanie, zdobywa się na wykrztuszenie Ŝałosnych słów: - Staram się. Zachęca to Jaya do uŜycia ostatniego fortelu - naśladując stanowczy i rozkazujący głos matki, mówi: - Przestań płakać, Len. Dostaniesz klapsa w pupę! Ten mikrodramat ukazuje niezwykłą sprawność emocjonalną, z jaką dwuipółletni zaledwie maluch stara się pokierować emocjami innej osoby. W swych usilnych próbach uspokojenia i pocieszenia brata Jay potrafi zastosować cała gamę metod, od zwykłej prośby, poprzez szukanie 1 Rozmowę między Jayem i Lenem przytaczają Judy Dunn i Jane Brown w: „Relationships, Talk About Feelings, and the Development of Affect Regulation in Early Childhood” w: Judy Garber, Kenneth A. Dodge (red.), The Development of Emotion Regulation and Disregulation, Cambridge: Cambridge University Press, 1991. Dramatyczne ozdobniki są moim dziełem. 99
  • 100. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna sojusznika w matce (która wszakŜe nie udziela mu Ŝadnej pomocy), pocieszycielskie gesty, ofiarowanie się z pomocą przy wykonaniu zadania, próbę odwrócenia uwagi od źródła smutku, aŜ do gróźb i bezpośrednich poleceń. Jay bez wątpienia korzysta z arsenału środków, które zastosowano wobec niego samego w podobnych chwilach. NiewaŜne. Liczy się to, Ŝe w tak młodym wieku potrafi w razie konieczności zrobić z nich uŜytek. Oczywiście, jak dobrze wiedzą wszyscy rodzice małych dzieci, pokaz empatii i starań pocieszenia brata w wykonaniu Jaya nie jest w Ŝadnej mierze zjawiskiem powszechnym. Jest chyba równie prawdopodobne, Ŝe dziecko w jego wieku potraktuje przygnębienie brata czy siostry jako okazję do zemsty i zrobi, co będzie mogło, aby jeszcze wzmóc to przygnębienie. Tych samych umiejętności, którymi wykazał się Jay, moŜna z równym powodzeniem uŜyć w celu draŜnienia czy dręczenia rodzeństwa. Jednak nawet takie ich wykorzystywanie świadczy o wytworzeniu się zdolności emocjonalnej o zasadniczym znaczeniu - zdolności do rozpoznawania uczuć innych osób i zachowywania się w sposób kształtujący je dalej. Zdolność kierowania emocjami innych osób jest istotą sztuki nawiązywania i utrzymywania stosunków towarzyskich i społecznych. Po to, by zademonstrować taką zdolność do kontaktów interpersonalnych, maluchy muszą najpierw osiągnąć pewien poziom samokontroli, muszą pojawić się u nich zaczątki zdolności tłumienia złości i otrząsania się z przygnębienia, panowania nad impulsami i podnieceniem, nawet jeśli zdolność ta często szwankuje. Dostrojenie się do innych wymaga niewielkiego choćby spokoju wewnętrznego. Pierwsze, nieśmiałe jeszcze oznaki tej zdolności do panowania nad swoimi emocjami pojawiają się mniej więcej w tym samym okresie: maluchy zaczynają przejawiać zdolność czekania bez płaczu, argumentowania i przypochlebienia się zamiast brutalnego stosowania siły w celu spełnienia ich zachcianki - nawet jeśli nie zawsze wybierają takie metody. Jako alternatywa dla napadów złości wywoływanych chęcią uzyskania czegoś natychmiast pojawia się, przynajmniej od czasu do czasu, cierpliwość. A w wieku dwóch lat pojawiają się oznaki empatii; to właśnie empatia, podstawa współczucia, skłoniła Jaya do tak upartych prób pocieszenia łkającego brata. A zatem umiejętność wpływania na emocje innych osób - wspaniała sztuka współŜycia - wymaga opanowania dwóch innych umiejętności emocjonalnych: panowania nad sobą i empatii. Na tej podstawie tworzą się i rozwijają umiejętności obcowania z ludźmi. Są to owe umiejętności społeczne, które stanowią o skuteczności w naszych stosunkach z innymi; braki w tej sferze prowadzą do niedostosowania się do społeczeństwa albo powtarzających się niepowodzeń w relacjach interpersonalnych. To właśnie brak tych umiejętności moŜe powodować, Ŝe osoby o najwyŜszej inteligencji nie potrafią właściwie postępować w kontaktach z innymi, jawią się jako ludzie aroganccy, przykrzy, nieznośni czy nieczuli. Owe umiejętności społeczne pozwalają nam odpowiednio kształtować stosunki z innymi, mobilizować ich i inspirować, cieszyć się związkami intymnymi, perswadować i wpływać na innych, sprawiać, Ŝe czują się w naszej obecności swobodnie. OkaŜ trochę emocji Jedną z kluczowych umiejętności społecznych jest właściwe wyraŜanie swoich uczuć. Na określenie przyjętych w danym społeczeństwie reguł ustalających jakie, kiedy i w jaki sposób jego członkowie mogą wyraŜać emocje, Paul Ekman uŜywa terminu reguły okazywania uczuć. W tym względzie istnieją olbrzymie róŜnice między poszczególnymi kulturami. Na przykład Ekman, wraz ze współpracownikami, badał w Japonii wyraŜane mimiką twarzy reakcje studentów na film przedstawiający straszny rytualny zabieg obrzezania młodych chłopców praktykowany przez Aborygenów. Kiedy studenci oglądali te sceny w obecności kogoś cieszącego się powaŜaniem, na ich twarzach widać było tylko śladowe reakcje. Kiedy jednak myśleli, Ŝe są sami (choć w rzeczywistości byli filmowani ukrytą kamerą), ich twarze kurczyły się w grymasie udręki, obrzydzenia i przeraŜenia. 100
  • 101. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Są róŜne podstawowe rodzaje reguł okazywania emocji.2 Jedną z nich jest wymóg minimalizowania, którego przestrzegają Japończycy w obecności osoby cieszącej się powaŜaniem albo sprawującej jakiś urząd. Do tej właśnie reguły stosowali się studenci skrywający swe emocje za maskami pokerzystów. Inna określa, Ŝe w pewnych sytuacjach naleŜy przesadnie okazywać to, co się czuje, poprzez potęgowanie środków wyraŜania emocji. Do takiego fortelu ucieka się sześcioletnia dziewczynka, która biegnąc do matki ze skargą na draŜniącego się z nią starszego brata, dramatycznie wykrzywia twarz. Jeszcze inna reguła nakazuje zastępowanie jednego uczucia innym. Obowiązuje ona w niektórych kulturach azjatyckich, w których odmowę uwaŜa się za wielką nieuprzejmość, i dlatego zamiast mówić „nie”, składa się (fałszywe) zapewnienia i obietnice. To, w jaki sposób jednostka potrafi wykorzystać te metody oraz to, czy wie, kiedy się do nich uciec, świadczy o jej inteligencji emocjonalnej. Uczymy się tych reguł bardzo wcześnie, częściowo dzięki wyraźnym i szczegółowym instrukcjom rodziców. Udzielamy dziecku lekcji reguł okazywania uczuć, kiedy mówimy, Ŝeby nie robiło zawiedzionej miny, ale podziękowało z uśmiechem dziadkowi za okropny, ale wręczony w najlepszych intencjach prezent urodzinowy. Jednak znacznie częściej edukacja przebiega drogą wzorowania się: dzieci uczą się robić to, co widzą, Ŝe robią ich rodzice, rodzeństwo i tak dalej. Emocje są więc zarówno środkiem przekazu, jak i samym przekazem. Jeśli rodzic, mówiąc dziecku, Ŝe ma „uśmiechać się i powiedzieć dziękuję”, jest oschły, surowy i wymagający, jeśli zamiast przekazać radę ciepłym szeptem, syczy dziecku do ucha - to jest bardziej prawdopodobne, Ŝe lekcja ta będzie miała zupełnie odwrotny skutek i odpowie ono dziadkowi szorstkim „Dziękuję”, marszcząc przy tym czoło. Oczywiście wraŜenie, jakie wywiera to na dziadku, jest w kaŜdej z tych sytuacji inne: w pierwszym wypadku jest on szczęśliwy (choć wprowadzony w błąd), w drugim uraŜony niespójnym wewnętrznie komunikatem, którego elementy przeczą sobie nawzajem. Manifestowanie swoich uczuć ma, rzecz jasna, bezpośredni wpływ na osobę, której je komunikujemy. Regułę, której uczy się dziecko w opisanej wyŜej sytuacji, da się sformułować mniej więcej tak: „Maskuj swoje prawdziwe uczucia, kiedy mogą one zranić kogoś, kogo kochasz; wyraŜaj zamiast nich uczucia udawane, ale mniej raniące te osoby.” Takie reguły wyraŜania mocji są czymś więcej niŜ tylko częścią leksykonu towarzyskiej poprawności, poniewaŜ decydują o tym, jaki wpływ wywierają nasze uczucia na kogoś innego. Stosować się ściśle do tych reguł znaczy mieć optymalny wpływ; nie przestrzegać ich w dostatecznym stopniu oznacza powodować emocjonalne spustoszenie. Mistrzami w okazywaniu emocji są oczywiście aktorzy; ich ekspresyjność wywołuje reakcje publiczności. Niektórzy z nas są bez wątpienia urodzonymi aktorami. Jednak - częściowo dlatego, Ŝe nauki o regułach okazywania uczuć, które pobieramy, są tak odmienne, jak odmienne są nasze wzory - ludzie znacznie róŜnią się między sobą stopniem opanowania tej umiejętności. 2 Reguły okazywania emocji opisują Paul Ekman i Wallace Friesen w: Unmasking the Face, Englewood Cliffs, NJ: Prentice Hall, 1975. 101
  • 102. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Ekspresyjność i zaraźliwość emocji Było to na początku wojny wietnamskiej. Huraganowy ogień Vietcongu zmusił pluton amerykańskich Ŝołnierzy do zapadnięcia pośród poletek ryŜowych. Nagle pojawiło się sześciu mnichów buddyjskich, którzy zaczęli iść wzdłuŜ ziemnych ław oddzielających jedno poletko od drugiego. Z absolutnym spokojem i w skupieniu mnisi szli wprost na linię ognia. „Nie patrzyli w prawo, nie patrzyli w lewo. Szli wprost przed siebie - wspomina David Busch, jeden z członków tego plutonu. - Było to naprawdę dziwne, bo nikt do nich nie strzelił. A kiedy przeszli przez groblę, nagle straciłem cały zapał do walki. Czułem się, jak gdybym nie miał juŜ na to Ŝadnej ochoty, przynajmniej tego dnia. Wszyscy musieli się tak czuć, bo wszyscy przestali strzelać. Po prostu przestaliśmy walczyć.”3 Siła oddziaływania spokoju odwaŜnych mnichów, która uśmierzyła zapał bitewny Ŝołnierzy w samym ogniu walki, jest doskonałą ilustracją podstawowej zasady Ŝycia społecznego, zgodnie z którą emocje są zaraźliwe. Opisany tu przypadek jest z pewnością krańcowy. ZaraŜenie emocjami jest w większości sytuacji duŜo subtelniejsze i trudniej zauwaŜalne. Jest częścią milczącej wymiany, do której dochodzi podczas kaŜdego kontaktu międzyludzkiego. Przenosimy i łapiemy od siebie nawzajem nastroje w ramach czegoś, co urasta do swego rodzaju podziemnej gospodarki psychiki, w której pewne kontakty bywają trujące, inne poŜywne i lecznicze. Ta wymiana emocjonalna odbywa się na ogół na subtelnym, niemal niedostrzegalnym poziomie; sposób, w jaki sprzedawca powie nam „dziękuję”, moŜe sprawić, Ŝe poczujemy się zlekcewaŜeni, uraŜeni albo autentycznie mile widziani i cenieni. Chwytamy jedni od drugich uczucia zupełnie tak, jak gdyby były one jakimś rodzajem wirusów społecznych. Sygnały emocjonalne wysyłamy podczas kaŜdego kontaktu z innymi osobami. Sygnały te wywierają na nie wpływ. Im sprawniej radzimy sobie w kontaktach z innymi, im większe mamy obycie, tym lepiej kontrolujemy wysyłane przez nas sygnały; rezerwa, z jaką odnoszą się do siebie nawzajem osoby z tak zwanego dobrego towarzystwa, nie jest w końcu niczym innym niŜ środkiem zapewniającym, Ŝe spotkania nie zakłócą Ŝadne porywy czy wybuchy emocjonalne (jest to reguła współŜycia, której przeniesienie w sferę stosunków intymnych prowadzi do ich uwiądu). Umiejętność właściwego obcowania z innymi jest cechą inteligencji emocjonalnej; „lubiany” i „czarujący” są terminami uŜywanymi na określenie osób, z którymi chętnie przestajemy, poniewaŜ ich umiejętności emocjonalne sprawiają, Ŝe czujemy się dobrze w ich towarzystwie. Osoby, które potrafią pomóc innym opanować emocje, są szczególnie cenionym „towarem” społecznym; są one owymi dobrymi duszami, do których zwracają się inni w chwilach największej potrzeby emocjonalnej. Weźmy taki oto zadziwiający pokaz finezji, z jaką emocje przechodzą z jednej osoby na drugą. W prostym eksperymencie dwoje ochotników wypełniało formularze zawierające punkty określające samopoczucie, zaznaczając te, które odpowiadały ich nastrojowi w danej chwili, a potem po prostu siedziało naprzeciw siebie, czekając na powrót eksperymentatorki. Wracała ona po dwóch minutach i prosiła ich o ponowne wypełnienie takich samych formularzy. Pary dobierano w taki sposób, aby jedna z osób cechowała się wysokim stopniem okazywania emocji, druga zaś była zamknięta w sobie. Nastrój osoby o bardziej ekspresyjnym usposobieniu nieodmiennie udzielał się bierniejszemu partnerowi.4 W jaki sposób dochodzi do tej magicznej transmisji emocji? Najbardziej przekonujące jest wyjaśnienie, Ŝe nieświadomie imitujemy okazywane przez kogoś emocje poprzez mimowolne, mechaniczne naśladowanie jego mimiki, gestów, tonu głosu i innych niewerbalnych wskaźników uczuć. W wyniku tego naśladowania odtwarzamy w sobie emocje tej osoby. Jest to uproszczona 3 Historię tę opisuje David Busch w: „Culture Cul-de-Sac”, Arizona State University Research, Spring/Summer 1994. 4 Badania nad udzielaniem się nastroju opisuje Ellen Sullins w Personality and Social Psychology Bulletin z kwietnia 1990 roku. 102
  • 103. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wersja metody Stanisławskiego, polegającej na tym, Ŝe po to, by przywołać przeŜywane kiedyś uczucia, aktorzy przypominają sobie gesty, ruchy i inne sposoby, którymi wyraŜali je wówczas. Zdarzające się na co dzień naśladowanie uczuć innych osób przybiera zwykle bardzo subtelną postać. Ulf Dimberg, szwedzki badacz z Uniwersytetu Uppsalskiego, stwierdził, Ŝe kiedy widzimy uśmiechniętą albo wykrzywioną złością twarz, to na naszych twarzach, dzięki drobnym zmianom napięcia mięśni, pokazują się oznaki takiego samego nastroju. Zmiany te wykazują czujniki elektroniczne, bo na ogół nie są dostrzegalne gołym okiem. Podczas interakcji przekaz ten odbywa się od osoby, która, silniej wyraŜa emocje, do tej, która jest bardziej bierna. Niektóre osoby są szczególnie podatne na zaraŜenie emocjonalne; ich wraŜliwość powoduje, Ŝe ich autonomiczny układ nerwowy (wskaźnik aktywności emocjonalnej) łatwiej ulega pobudzeniu. Ta wraŜliwość zdaje się sprawiać, Ŝe łatwiej ulegają one wpływom innych; ckliwe reklamy potrafią wzruszyć je do łez, a krótka rozmowa z kimś w radosnym nastroju podnieść na duchu (moŜe to teŜ zwiększyć ich empatię, jako Ŝe łatwo poruszają je uczucia innych osób). John Cacioppo, socjopsycholog z Uniwersytetu Stanowego w Ohio, który zajmuje się badaniem tego ledwie uchwytnego przekazywania emocji, zauwaŜa: „JuŜ sam widok osoby wyraŜającej jakieś uczucie moŜe u ciebie wywołać ten sam nastrój, bez względu na to, czy zdajesz sobie sprawę z wyrazu jej twarzy czy nie. Zdarza się to bez przerwy - jest to taniec, zsynchronizowanie, transmisja emocji. Ta synchronizacja nastrojów decyduje o tym, czy czujesz, Ŝe kontakt jest dobry, czy nie.” To, jak bardzo zgrane są ruchy dwóch rozmawiających ze sobą osób, odzwierciedla stopień ich emocjonalnego porozumienia i dostosowania się podczas rozmowy. Jest to wskaźnik zaŜyłości czy bliskości, który na ogół uchodzi naszej uwadze. Jedna osoba kiwa głową, kiedy druga coś stwierdza, obie zmieniają w tej samej chwili pozycję na krzesłach albo jedna pochyla się do przodu, gdy inna odchyla się do tyłu. Zgranie to moŜe przejawiać się czymś tak ledwie zauwaŜalnym jak kręcenie się w tym samym rytmie na fotelach obrotowych. Ruchy osób, które odczuwają bliskość emocjonalną, łączy ta sama wzajemna zaleŜność, którą Daniel Stern stwierdził u dostrojonych do siebie matek i dzieci. Ta synchronia zdaje się ułatwiać wysyłanie i odbieranie nastrojów, nawet jeśli są to nastroje negatywne. W jednym z badań synchronii fizycznej ogarnięte depresją kobiety przychodziły do laboratorium ze swymi partnerami i omawiały problemy istniejące w ich związkach. Im większa istniała między nimi i ich partnerami synchronia na poziomie niewerbalnym, tym gorzej czuli się ich partnerzy po tej rozmowie - zaraŜali się od swoich dziewczyn złym nastrojem.5 Ujmując to krótko - bez względu na to, czy mamy dobre czy złe samopoczucie, im bardziej jesteśmy do siebie fizycznie dostrojeni podczas kontaktu, tym bardziej upodobniają się nasze nastroje. Synchronia pomiędzy nauczycielami a uczniami czy studentami wskazuje, jak dobre istnieje między nimi porozumienie. Badania przeprowadzone podczas lekcji wykazały, Ŝe im silniejsza jest koordynacja ruchowa między nauczycielem a uczniem, tym większą czują do siebie Ŝyczliwość, z tym większym rozmawiają entuzjazmem, zainteresowaniem i zadowoleniem i tym łatwiej im to przychodzi. Ogólnie biorąc, wysoki poziom synchronii podczas interakcji oznacza, Ŝe uczestniczące w niej osoby czują do siebie sympatię. Frank Bernieri, psycholog z Uniwersytetu Stanowego w Oregonie, prowadzący te badania, powiedział mi: „To, czy czujesz się w czyjejś obecności skrępowany czy swobodny, jest w pewnym stopniu zdeterminowane fizycznie. Musicie oboje zsynchronizować swoje zachowania, skoordynować ruchy, czuć się swobodnie. 5 Badania nad udzielaniem się i upodobnianiem nastrojów prowadził Frank Bernieri, psycholog z Oregońskiego Uniwersytetu Stanowego; pisałem o jego pracy w „The New York Times”. Wiele jego badań opisanych jest w: Frank Bernieri, Robert Rosenthal, „Interpersonal Coordination, Behavior Matching, and Interpersonal Synchrony”, w: Robert Feldman, Bernard Rime (red.), Fundamentals of Nonverbal Behavior, Cambridge: Cambridge University Press, 1991. 103
  • 104. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Zsynchronizowanie odzwierciedla głębię zaangaŜowania obu partnerów; jeśli jesteście oboje bardzo zaangaŜowani, to wasze nastroje zaczynają się mieszać i przenikać, bez względu na to, czy są dobre czy złe.” Mówiąc krótko, koordynacja nastrojów jest istotą porozumienia emocjonalnego, występującą u ludzi dojrzałych odmianą dostrojenia się matki do małego dziecka. Cacioppo proponuje, by za jeden ze wskaźników skuteczności w stosunkach interpersonalnych i jedną z jej determinant uznać zręczność w doprowadzaniu do tej synchronii emocjonalnej. Jeśli ktoś potrafi dobrze dostrajać się do nastrojów innych osób albo łatwo narzucać im swój nastrój, to jego interakcje z nimi układają się gładko na poziomie emocjonalnym. Świadectwem wielkości przywódcy czy wykonawcy jest zdolność poruszania w taki sposób tłumów tysięcy osób. Cacioppo wskazuje, Ŝe z tego samego powodu osoby, które kiepsko przekazują i odbierają emocje, napotykają problemy w związkach z innymi, gdyŜ ludzie czują się w ich towarzystwie nieswojo, nawet jeśli nie potrafią wytłumaczyć przyczyn tego stanu rzeczy. Nadawanie emocjonalnego tonu interakcji jest w pewnym sensie oznaką dominacji na głęboko ukrytym poziomie; oznacza ono kierowanie stanem emocjonalnym innej osoby. Ta moc wyznaczania emocji zbliŜona jest do znanego w biologii i określanego mianem zeitgeber (co dosłownie znaczy „zagarnięcie czasu”) procesu (takiego jak cykl dnia i nocy czy fazy księŜyca), który narzuca rytmy biologiczne. Tańczącej parze rytm ciał wyznacza muzyka. W sferze kontaktów interpersonalnych osobą, której emocje narzucają się drugiej osobie, jest z reguły ta o większej sile ekspresji - albo większej mocy emocjonalnej. Dominujący partner więcej mówi, natomiast partner podporządkowany częściej obserwuje twarz dominującego, co stwarza dogodne warunki do transmisji uczuć. Na tej samej zasadzie siła przekazywania dobrego mówcy - powiedzmy, polityka albo kaznodziei - porywa emocje słuchaczy.6 To właśnie mamy na myśli, mówiąc: „Trzymał ich w garści”. Narzucanie innym emocji jest sednem wywieranego na nich wpływu. Podstawy inteligencji społecznej W przedszkolu grupa chłopców biegnie przez trawnik. Reggie potyka się, rozbija kolano i zaczyna płakać, ale pozostali chłopcy - oprócz Rogera, który zatrzymuje się - biegną dalej. Kiedy płacz Reggiego cichnie, Roger rozciera sobie kolano i mówi: - Ja teŜ uderzyłem się w kolano! Thomas Hatch, kolega Howarda Gardnera ze Spektrum, szkoły, której program opiera się na koncepcji wielorakiej inteligencji, podaje Rogera jako przykład osoby o wyjątkowej inteligencji interpersonalnej.7 Wydaje się, Ŝe Roger niezwykle wprawnie rozpoznaje uczucia swych towarzyszy zabaw i szybko oraz gładko nawiązuje z nimi stosunki. Tylko on dostrzegł przykre połoŜenie i ból Reggiego i tylko on starał się go jakoś pocieszyć, mimo iŜ jedyną rzeczą, którą mógł mu w tej sytuacji zaoferować, było rozcieranie własnego kolana. Ten drobny gest świadczy o wielkim talencie do nawiązywania porozumienia z innymi, umiejętności emocjonalnej, która ma zasadnicze znaczenie dla podtrzymywania bliskich związków z innymi, czy to w małŜeństwie, czy w przyjaźni, czy w spółce handlowej. Takie umiejętności u przedszkolaków są zaląŜkami talentów, które rozwijają się w miarę dorastania. Talent Rogera jest przykładem jednej z czterech osobnych zdolności, które Hatch i Gardner określają mianem części składowych inteligencji interpersonalnej. NaleŜą do nich: • Organizowanie grup - podstawowa umiejętność przywódcy, na którą składa się inicjowanie i koordynowanie wysiłków zespołu ludzi. Jest to talent spotykany u reŜyserów czy producentów teatralnych, oficerów wojska i skutecznie działających szefów wszelkiego 6 Teorię porwania emocji słuchaczy zaproponowali Bernieri i Rosenthal, Fundamentals of Nonverbal Behavior. 7 Thomas Hatch, „Social Intelligence in Young Children”, referat przedstawiony na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego w 1990 roku. 104
  • 105. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna rodzaju organizacji i jednostek. Na placu zabaw zdolność tę przejawia dziecko, które decyduje o tym, w co się będą wszyscy bawić albo zostaje kapitanem druŜyny. • Negocjowanie rozwiązań - talent mediatora, zapobieganie konfliktom albo gaszenie tych, które juŜ wybuchły. Osoby obdarzone tą zdolnością przewyŜszają innych z umiejętnością zawierania umów, rozsądzaniem sporów i mediowaniem w ich załatwianiu; mogą zrobić karierę w dyplomacji, arbitraŜu, sądownictwie czy adwokaturze, jako pośrednicy albo menedŜerowie zajmujący się przejmowaniem jednych firm przez inne. Talent ten posiadają dzieci, które rozstrzygają spory na placu zabaw. • Nawiązywanie stosunków osobistych - talent Rogera, polegający na empatii i łatwości wchodzenia w kontakty z innymi osobami. Ułatwia on zawieranie znajomości, rozpoczynanie rozmów, prawidłowe rozpoznawanie uczuć i trosk innych ludzi oraz reagowanie na nie. Jest to sztuka współŜycia. Osoby takie doskonale sprawdzają się w pracy zespołowej, są małŜonkami, na których moŜna polegać, dobrymi przyjaciółmi i partnerami w interesach. Osiągają znakomite wyniki jako sprzedawcy i menedŜerowie, bywają teŜ świetnymi nauczycielami. Dzieci takie jak Roger dobrze współŜyją prawie ze wszystkimi, łatwo włączają się do wspólnej zabawy i są z tego powodu szczęśliwe. Najlepiej ze wszystkich odczytują emocje z wyrazu twarzy i są najbardziej lubiane przez kolegów czy koleŜanki z klasy. • Przeprowadzanie analiz społecznych - zdolność do wykrywania i intuicyjnego domyślania się uczuć, motywów i trosk innych. Wiedza o tym, jak i co czują inni, moŜe prowadzić do łatwego wytworzenia się zaŜyłości z nimi albo do poczucia wzajemnego zrozumienia. W swej najdoskonalszej postaci zdolność ta czyni z obdarzonej nią osoby znakomitego, znającego się na rzeczy terapeutę, a w połączeniu z talentem literackim - dobrego powieściopisarza czy dramaturga. Razem wzięte umiejętności te składają się na interpersonalną ogładę i są niezbędnymi składnikami czaru, sukcesu towarzyskiego i społecznego, a nawet charyzmy. Osoby obdarzone inteligencją społeczną potrafią gładko nawiązywać stosunki z innymi, właściwie odczytywać ich uczucia i interpretować reakcje, przewodzić i organizować oraz zapobiegać sporom, które są trudne do uniknięcia w kaŜdej sferze ludzkie działalności. Są one naturalnymi przywódcami, tymi, którzy potrafią wyraŜać nie wypowiedziane uczucia całej zbiorowości i artykułować je tak, aby prowadziły całą grupę ku jej celom. Jest to ten rodzaj ludzi, z którymi wszyscy lubią przebywać, poniewaŜ kontakt z nimi jest oŜywczy emocjonalnie - po spotkaniu kaŜdy jest w dobrym nastroju i myśli: „Co za przyjemność być z kimś takim.” Na tych zdolnościach interpersonalnych nadbudowują się inne składowe inteligencji emocjonalnej. Osoby, które wywierają wspaniałe wraŜenie, potrafią na ogół doskonale kontrolować wyraŜanie swoich emocji, są teŜ wyczulone na sposoby reagowania innych osób, dzięki czemu potrafią stale dostosowywać swoje zachowania do cudzych emocji, aby mieć pewność, Ŝe osiągną poŜądany efekt. W tym sensie są zdolnymi aktorami. Jeśli jednak tych zdolności interpersonalnych nie równowaŜy dogłębne zrozumienie własnych potrzeb i uczuć oraz sposobów ich zaspokojenia, to mogą one prowadzić do osiągnięcia fałszywego sukcesu towarzyskiego - popularności zdobytej kosztem własnego zadowolenia. Wnioski takie wysnuł Mark Snyder, psycholog z Uniwersytetu Minnesoty, na podstawie badań ludzi, których własne umiejętności społeczne uczyniły istnymi kameleonami towarzyskimi, mistrzami w robieniu dobrego wraŜenia.8 Ich psychologicznym credo mogłaby być uwaga W.H. Audena o jego prywatnym obrazie samego siebie: „bardzo róŜni się od obrazu, który chcę 8 Mark Snyder, „Impression Management: The Self in Social Interaction”, w: L.S. Wrightsman, K. Deaux, Social Psychology in the ‘80s, Monterey CA: Brooks/Cole, 1981. 105
  • 106. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna stworzyć w umysłach innych po to, by mnie kochali”. Do takiej wyprzedaŜy moŜe dojść wtedy, kiedy umiejętności społeczne przewyŜszą zdolność rozpoznawania i szanowania własnych uczuć: po to, by być kochanym, a przynajmniej lubianym, kameleon społeczny dostosuje się do wszystkich wymogów tych, z którymi w danej chwili przebywa. Oznaką, Ŝe ktoś zalicza się do tej właśnie kategorii - stwierdza Snyder - jest to, Ŝe choć na wszystkich wywiera świetne wraŜenie, tylko z niewieloma osobami łączą go trwałe czy satysfakcjonujące bliskie związki. Znacznie zdrowiej jest, oczywiście, zrównowaŜyć dotrzymywanie wierności samemu sobie z umiejętnościami społecznymi; korzystać z nich bez utraty własnej toŜsamości. Kameleony społeczne nie mają wszakŜe Ŝadnych zahamowań przed mówieniem jednego, a robieniem czegoś zupełnie innego, jeśli dzięki temu mogą zdobyć aprobatę społeczną. śyją, godząc się ze sprzecznością między ich wizerunkiem publicznym a prywatną rzeczywistością. Psychoanalityk Helena Deutsch nazywa takich ludzi „osobowościami jak gdyby”, zmieniającymi z zadziwiającą plastycznością swe wizerunki, stosownie do sygnałów wychwytywanych od otaczających osób. „U niektórych ludzi - uwaŜa Snyder - osoba publiczna i osoba prywatna zazębiają się zupełnie dobrze, podczas gdy u innych zdaje się istnieć jedynie kalejdoskop zmieniających się pozorów. Przypominają oni zupełnie postać stworzoną przez Woody Allena - Zeliga rozpaczliwie starającego się dopasować do osób, z którymi w danej chwili się znajduje.” Ludzie tacy, zanim zareagują na czyjeś zachowanie, starają się w nim znaleźć jakąś, niejasną choćby, wskazówkę, czego się od nich oczekuje, zamiast powiedzieć wprost, co czują. Po to, by utrzymać dobre stosunki z osobami, których nie darzą sympatią, i być przez nie lubianymi, pragną wytworzyć u nich przekonanie, Ŝe są przyjaźnie nastawieni. Poza tym korzystają ze swych zdolności społecznych w celu kształtowania takich zachowań, jakich wymagają zupełnie odmienne sytuacje społeczne, w wyniku czego mogą - w zaleŜności od tego, z kim w danym momencie przebywają - zachowywać się jak zupełnie róŜne osoby, przerzucając się od totumfackiej gadatliwości do roli pełnego rezerwy milczka. Oczywiście w takim stopniu, w jakim cechy te pozwalają na skuteczne kontrolowanie wraŜenia wywieranego na innych, osoby takie bywają bardzo cenione w pewnych profesjach, szczególnie w aktorstwie, adwokaturze, handlu, dyplomacji i polityce. Inny, prawdopodobnie najwaŜniejszy rodzaj samosterowania, zdaje się odróŜniać osoby miotane na wszystkie strony niczym pozbawione kotwicy statki, społeczne kameleony, próbujące wywrzeć na wszystkich dobre wraŜenie, od tych, które wykorzystują swe obycie społeczne w zgodzie ze swymi prawdziwymi uczuciami. Chodzi tu o zdolność do - jak głosi znane powiedzenie - „bycia sobą”, która umoŜliwia działanie zgodne z własnymi najgłębszymi odczuciami i przekonaniami bez względu na moŜliwe konsekwencje społeczne. Taka integralność emocjonalna moŜe - na przykład - prowadzić do celowego prowokowania konfrontacji po to, by skończyć z dwulicowością albo wypieraniem się czegoś i w rezultacie oczyścić atmosferę, na co n nie zdobyłby się kameleon społeczny. Skąd się bierze brak zdolności społecznych Cecil był bez wątpienia bystry; był specjalistą od języków obcych i znakomitym tłumaczem. Jednak w pewnych sprawach wykazywał absolutną nieudolność. Wydawał się zupełnie pozbawiony umiejętności społecznych. Nie potrafił pogadać z kimś o błahych sprawach przy kawie i zacinał się, kiedy musiał wziąć udział w jakiejś oŜywionej rozmowie; krótko mówiąc, wydawał się niezdolny do nawiązywania najzwyklejszych, codziennych kontaktów z innymi osobami. PoniewaŜ brak wyrobienia towarzyskiego ujawniał się najmocniej, kiedy Cecil przebywał w towarzystwie kobiet, zgłosił się na leczenie, zastanawiając się, czy przypadkiem nie ma - jak to ujął - „ukrytych skłonności homoseksualnych”, mimo Ŝe nigdy nie miewał fantazji erotycznych o takim charakterze. 106
  • 107. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Jednak jego rzeczywisty problem polegał - jak wyznał terapeucie - na obawie, Ŝe nie ma nic ciekawego do powiedzenia. To właśnie było przyczyną głębokiego braku zalet towarzyskich. Zdenerwowanie podczas spotkań i rozmów z innymi osobami sprawiało, Ŝe śmiał się i chichotał w najmniej odpowiednich momentach, natomiast nawet się nie uśmiechnął, kiedy ktoś powiedział coś autentycznie zabawnego. Jego skrępowanie w obecności innych osób ujawniało się - jak powiedział terapeucie - juŜ w dzieciństwie; przez całe Ŝycie czuł się swobodnie tylko w towarzystwie swego starszego brata, który w jakiś sposób pomagał mu się rozluźnić. Kiedy jednak brat wyniósł się z domu, jego niedostosowanie stało się poraŜające - obecność innych osób działała na niego paraliŜująco. Historię tę opowiada Lakin Phillips, psycholog z Uniwersytetu im. Jerzego Waszyngtona, którego zdaniem kłopoty Cecila wzięły się stąd, Ŝe nie nauczył się w dzieciństwie najbardziej elementarnych podstaw interakcji społecznych: Czego mógł się Cecil nauczyć wcześniej? Zwracać się wprost do tych, którzy do niego mówią; inicjować kontakty, a nie czekać zawsze, aŜ inni to zrobią; brać Ŝywy udział w rozmowach, a nie tylko ograniczać się do „tak” i „nie” i jednowyrazowych odpowiedzi; wyraŜać wdzięczność, przepuszczać innych przodem przy wchodzeniu do pomieszczeń; czekać, aŜ się go obsłuŜy [...] dziękować; mówić „proszę”, dzielić się z innymi i wszystkich pozostałych podstawowych interakcji, których zaczynamy uczyć dzieci juŜ w wieku dwóch lat.9 To, czy braki Cecila były wynikiem zaniedbań wychowawczych osób, które nie nauczyły go podstaw obycia towarzyskiego, czy jego własnej niezdolności przyswojenia sobie tych zasad, nie jest jasne. Jednak bez względu na to, jakie były tego przyczyny, historia Cecila jest pouczająca, świadczy bowiem o istotnym znaczeniu, jakie mają niezliczone lekcje synchronizowania interakcji i niepisanych reguł społecznej harmonii, które pobierają dzieci od dorosłych. Skutkiem nieumiejętności stosowania się do tych reguł są niekontrolowane przypływy emocji i zachowań, które sprawiają, Ŝe inne osoby czują się w naszym towarzystwie nieswojo. Funkcją tych reguł jest, rzecz jasna, zapewnienie kaŜdemu uczestnikowi interakcji poczucia swobody, poniewaŜ skrępowanie i niezgrabne zachowania rodzą niepokój. Osoby, nie radzące sobie z subtelnościami stosunków społecznych, niewłaściwie reagujące na emocje osób, z którymi mają kontakty, wywołują chaos i zakłopotanie. Wszyscy znamy takich Cecilów, ludzi o irytującym braku ogłady towarzyskiej, którzy zdają się nie wiedzieć, kiedy wypada zakończyć wizytę albo rozmowę telefoniczną, z kim dalej rozmawiać, a z kim nie, nie zauwaŜających Ŝadnych napomknięć czy aluzji, Ŝe pora juŜ się poŜegnać, którzy przez cały czas koncentrują rozmowę na sobie, nie przejawiając najmniejszego zainteresowania sprawami innych, którzy ignorują nieśmiałe próby sprowadzenia dyskusji na inny temat, ludzi, którzy wtykają nos w cudze sprawy albo zadają wścibskie pytania. Te zboczenia z gładkich dróg stosunków międzyludzkich świadczą o braku znajomości podstawowych elementów, z których buduje się interakcję. Psycholodzy ukuli termin dyssemia (od greckich słów dys - trudność i semes - sygnał) na określenie swoistej niezdolności nauczenia się przekazów niewerbalnych. Problemy w tej sferze ma jedno na dziesięcioro dzieci.10 Problem taki polegać moŜe na słabym wyczuciu przestrzeni osobistej, co objawia się w ten sposób, Ŝe dziecko podczas rozmowy stoi zbyt blisko osoby, do której się zwraca, albo rozkłada swoje rzeczy na terytorium naleŜącym do kogoś innego; na ubogim uŜywaniu i interpretowaniu języka ciała”; na błędnym odczytywaniu i niewłaściwym korzystaniu 9 E. Lakin Phillips, The Social Skills Basis of Psychopathology, New York: Grune and Stratton, 1978, s. 140. 10 Stephen Nowicki, Marshall Duke, Helping the Child Who Doesn’t Fit In, Atlanta: Peachtree Publishers,1992. Zob. teŜ: Byron Rourke, Nonverbal Learning Disabilities, New York: Guilford Press, 1989. 107
  • 108. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna z mimiki, co przejawia się - na przykład - unikaniem kontaktu wzrokowego; na kiepskim wyczuciu prozodii, emocjonalnego zabarwienia rozmowy, co sprawia, Ŝe mówią matowym, jednostajnym głosem albo zbyt ostro. DuŜo badań koncentruje się na wykrywaniu dzieci, wykazujących oznaki braku umiejętności społecznych, których nieporadność w kontaktach sprawia, Ŝe koledzy ignorują je albo odrzucają. Oprócz dzieci unikanych z powodu ich awanturniczego usposobienia wszystkie inne spotykające się z odtrąceniem wykazują bez wyjątku brak podstawowych umiejętności koniecznych do nawiązywania bezpośrednich stosunków, a zwłaszcza nieznajomość reguł, które rządzą nawiązywaniem i utrzymywaniem poprawnych kontaktów z innymi. Jeśli ktoś ma kłopoty z wysłowieniem się, to zakłada się, Ŝe nie jest zbyt bystry albo Ŝe ma kiepskie wykształcenie, jeśli jednak nie przestrzega niepisanych reguł interakcji niewerbalnych, to inne osoby - a w wypadku dzieci, koledzy - postrzegają ich jako „dziwnych” i stronią od nich. Są to dzieci które nie wiedzą, jak z wdziękiem przyłączyć się do zabawy, które dotykają rówieśników w sposób wywołujący u nich raczej skrępowanie czy zaŜenowanie niŜ poczucie przyjaźni albo koleŜeństwa, krótko mówiąc te „poza nawiasem”. Są to dzieci, którym nie udało się opanować niemego języka emocji i nieświadomie wysyłają sygnały wywołujące niepokój albo zakłopotanie. Stephen Nowicki, psycholog z Uniwersytetu Emory’ego, badający niewerbalne zdolności dzieci, ujął to tak: „Dzieci, które nie potrafią odczytywać ani wyraŜać emocji, czują się stale sfrustrowane. W istocie rzeczy nie rozumieją, co się dzieje. Ten rodzaj komunikacji jest stałym podtekstem wszystkiego, co robisz. Nie moŜesz powstrzymywać swej mimiki czy gestykulacji ani ukryć tonu głosu. JeŜeli popełniasz błędy w wysyłanych przez siebie komunikatach emocjonalnych, to stale spotykasz się z dziwnymi reakcjami innych - odtrącają cię, a ty nie wiesz dlaczego. JeŜeli myślisz, Ŝe zachowujesz się radośnie, ale w rzeczywistości wydajesz się za bardzo oŜywiony albo zły, to stwierdzasz, Ŝe inne dzieci złoszczą się na ciebie i nie rozumiesz, dlaczego. Na koniec zaczynają odczuwać, Ŝe nie mają Ŝadnego wpływu na to, jak traktują je inni, co się im przydarza. W rezultacie czują się bezsilne, przygnębione i apatyczne”. Oprócz odtrącenia przez rówieśników, co napełnia je poczuciem izolacji społecznej, dzieci takie mają równieŜ kłopoty w nauce. Klasa szkolna stwarza sytuacje nie tylko edukacyjne, ale i społeczne; nieporadne społecznie dziecko moŜe tak samo błędnie interpretować wyrazy emocji nauczyciela i tak samo niewłaściwie na nie reagować jak na zachowania innego dziecka. Wynikające z tego niepokój i zakłopotanie mogą upośledzać zdolność skutecznego uczenia się. I faktycznie, jak wykazują sprawdziany niewerbalnej wraŜliwości dzieci, te z nich, które błędnie odczytują sygnały emocjonalne, radzą sobie z reguły w szkole gorzej, niŜ moŜna by oczekiwać na podstawie ich potencjału intelektualnego, wykazywanego w testach do badania inteligencji.11 „ Nienawidzimy cię” Nieporadność społeczna ujawnia się chyba najwyraźniej i w najboleśniejszej formie w jednym z najbardziej ryzykownych momentów w Ŝyciu dziecka, kiedy stoi ono obok bawiącej się grupy rówieśników i chce się przyłączyć do zabawy. Jest to niebezpieczna chwila, poniewaŜ to, czy się jest lubianym czy niecierpianym, zostaje ujawnione publicznie. Z tego właśnie powodu ów przełomowy moment stał się przedmiotem skrupulatnych analiz dokonywanych przez specjalistów zajmujących się badaniem rozwoju dziecka. Badania wykazały, Ŝe metody włączenia się do zabawy stosowane przez dzieci ogólnie lubiane i przez społecznych „banitów” róŜnią się diametralnie. Potwierdzają teŜ, istotne znaczenie dla wytworzenia się kompetencji społecznej ma dostrzeganie, interpretowanie i reagowanie na sygnały emocjonalne i interpersonalne. Aczkolwiek przykro jest widzieć dziecko kręcące się wokół bawiących się rówieśników i bezskutecznie próbujące się do nich przyłączyć, to jednak takie kłopotliwe sytuacje są zjawiskiem powszechnym. Odtrącane są czasami nawet najbardziej lubiane dzieci - badania drugo- i trzecioklasistów 11 Nowicki, Duke, Helping the Child Who Doesn’t Fit In. 108
  • 109. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wykazały, Ŝe dzieci cieszące się największą sympatią rówieśników w 26 przypadkach na 100 spotykają się z odmową, kiedy chcą przyłączyć się do wspólnej zabawy. Małe dzieci wyraŜają z brutalną szczerością sądy emocjonalne, które leŜą u podłoŜa takiego odrzucenia. Świadczy o tym następująca rozmowa czterolatków w przedszkolu.12 Linda chce przyłączyć się do Barbary, Nancy i Billa, którzy bawią się zabawkami przedstawiającymi zwierzęta i klockami. Przygląda się im przez minutę, a potem podchodzi do nich, siada obok Barbary i zaczyna bawić się zwierzątkami. Barbara obraca się do niej i mówi: - Nie moŜesz się bawić! - A właśnie, Ŝe mogę - odcina się Linda. - Ja teŜ mogę wziąć parę zwierzątek. - Nie moŜesz - odpowiada bez ogródek Barbara. - Dzisiaj cię nie lubimy. Kiedy Bill protestuje i bierze stronę Lindy, do ataku przyłącza się Nancy: - Dzisiaj jej nienawidzimy. Bojąc się, Ŝeby nie powiedziano im wprost: „Nienawidzimy cię” albo nie dano tego pośrednio do zrozumienia, dzieci przejawiają - co zupełnie zrozumiałe - wielką ostroŜność na progu, którego przekroczenie umoŜliwia przyłączenie się do grupy. Niepokój ten nie róŜni się prawdopodobnie od tego, który odczuwa osoba dorosła na przyjęciu, trzymając się z dala od radośnie rozprawiającej grupki osób, które wydaje się łączyć zaŜyła znajomość. PoniewaŜ moment rozterki na progu strefy zajmowanej przez grupę ma tak doniosłe znaczenie dla dziecka, ma on równieŜ - jak to ujął jeden z badaczy - „duŜe znaczenie diagnostyczne [...], ujawniając szybko róŜnice w opanowaniu umiejętności społecznych.”13 Na ogół „nowi” po prostu przyglądają się przez pewien czas, a potem bardzo ostroŜnie przyłączają się do grupy, okazując większą pewność siebie dopiero w następnych, ostroŜnie stawianych krokach. O akceptacji decyduje umiejętność wejścia w układ sytuacyjny danej grupy, zorientowanie się, na czym polega zabawa, a co nie jest dopuszczalne. Dwoma kardynalnymi błędami, które prawie zawsze prowadzą do odtrącenia, jest zbyt wcześnie podjęta próba przejęcia przewodnictwa oraz niedostosowanie się do układu sytuacyjnego grupy. A to z reguły robią dzieci nielubiane: pchają się do grupy na siłę, starają się zbyt nagle albo zbyt wcześnie zmienić temat dyskusji czy zabawy, wyraŜają, nieproszone, swoje opinie albo po prostu od razu nie zgadzają się z innymi. Wszystkie te zachowania są oczywistymi próbami zwrócenia na siebie uwagi. Przynosi to skutek zupełnie odwrotny do zamierzonego, w postaci odtrącenia albo ignorowania. Dzieci mile widziane przez rówieśników przed próbą przyłączania się do grupy poświęcają duŜo czasu na obserwację, a potem robią coś, co świadczy o tym, Ŝe akceptują reguły gry. Przed przejęciem inicjatywy (polegającym na zaproponowaniu tego, co grupa ma robić) czekają na potwierdzenie swojej w niej pozycji. Powróćmy teraz do Rogera, owego pięciolatka, który wpadł w oko Thomasowi Hatchowi, poniewaŜ wykazał się wysokim poziomem inteligencji interpersonalnej.14 Taktyka stosowana przez Rogera w celu przyłączenia się do grupy polegała na jej obserwowaniu, następnie naśladowaniu tego, co robiło inne dziecko i na koniec zagadnięciu tego dziecka i pełnym włączeniu się do zabawy. Była to taktyka zwycięska. Roger wykazał swoje umiejętności, bawiąc się z Warrenem w zrzucanie „bomb” (którymi były kamyki). Na pytanie Warrena, czy chce być w helikopterze czy w samolocie. Roger spytał przed podjęciem decyzji: - A ty jesteś w helikopterze? To pozornie niewinne pytanie ukazuje wraŜliwość chłopca na sprawy innych i zdolność działania 12 Scenę tę oraz przegląd badań zajmujących się wchodzeniem do grupy przytaczam za: Martha Putallaz, Aviva Wasserman, „Children’s Entry Behavior”, w: Steven Asher, John Coie (red.), Peer Rejection in Childhood, New York: Cambridge University Press, 1990. 13 TamŜe. 14 Hatch, „Social Intelligence in Young Children”. 109
  • 110. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna na podstawie uzyskanej tą drogą wiedzy w sposób zapewniający podtrzymanie kontaktu. Hatch tak oto komentuje zachowania Rogera: „On zgrywa się z towarzyszem zabawy, dzięki czemu bawią się wspólnie. Obserwuję mnóstwo innych dzieci, które po prostu wsiadają do swoich helikopterów i samolotów i dosłownie oraz w przenośni odlatują kaŜde w swoją stronę.” Doskonałość emocjonalna Jeśli sprawdzianem umiejętności postępowania z innymi jest zdolność uśmierzania ich przykrych emocji, to uspokojenie kogoś, kto szaleje z wściekłości, jest zapewne dowodem największego mistrzostwa. Dane dotyczące opanowywania złości i zaraŜenia emocjonalnego zdają się świadczyć o tym, Ŝe skuteczną metodą moŜe być w takim wypadku najpierw odwrócenie uwagi rozzłoszczonej osoby, potem wczucie się w jej sytuację i ujrzenie spraw jej oczami, na koniec zainteresowanie jej inną sprawą, która wywoła u niej bardziej pozytywne uczucia - czyli coś w rodzaju emocjonalnego judo. Najlepszego chyba przykładu takiego doskonałego opanowania sztuki emocjonalnego wpływania na innych dostarcza historia opowiedziana mi przez mojego starego przyjaciela, nieŜyjącego juŜ Terrego Dobsona, który był jednym z pierwszych Amerykanów uczących się w Japonii sztuki walki aikido15. Było to w latach pięćdziesiątych. Pewnego popołudnia, kiedy wracał do Tokio podmiejską kolejką, do wagonu wszedł potęŜny, pijany, wojowniczo nastawiony robotnik w uwalanym ziemią ubraniu. Z miejsca zaczął terroryzować pasaŜerów; miotając przekleństwa, popchnął trzymającą w ramionach małe dziecko kobietę, która poleciała na kolana jakiejś pary starszych osób. Staruszkowie poderwali się z miejsc i razem z ową kobietą rzucili się do panicznej ucieczki na koniec wagonu. Pijak, wymierzywszy jeszcze kilka ciosów (które z powodu zamroczenia alkoholem i wściekłości na szczęście nie doszły do celu), chwycił z rykiem za metalowy drąŜek pośrodku wagonu i usiłował go wyrwać. W tym momencie Terry, który był w szczytowej kondycji fizycznej, ćwicząc codziennie po osiem godzin aikido, poczuł, Ŝe musi wkroczyć do akcji, bo w przeciwnym wypadku ktoś moŜe odnieść powaŜne obraŜenia. Pamiętał jednak słowa swego nauczyciela: Aikido jest sztuką pojednania. Ten, kto myśli o walce, przerywa swą więź z wszechświatem. Jeśli starasz się zapanować nad ludźmi, to juŜ jesteś pokonany. Uczymy się jak rozwiązywać konflikty, a nie jak je wszczynać.” Prawdę powiedziawszy, nauczyciel Terry’ego zgodził się nauczyć go sztuki walki tylko pod warunkiem, Ŝe nigdy nie zacznie ani nie sprowokuje Ŝadnej bójki i będzie stosował aikido tylko dla obrony. Terry miał teraz okazję wypróbować swe umiejętności w rzeczywistej sytuacji, nie na sali ćwiczeń, a przy tym nie złamać danego mistrzowi przyrzeczenia. A zatem, podczas gdy inni pasaŜerowie zamarli ze strachu na swoich miejscach, Terry podniósł się, rozmyślnie powoli. Ujrzawszy go, pijak wrzasnął: - A, cudzoziemiec! Musisz się nauczyć japońskich manier! - i jął się zbierać w sobie, Ŝeby rzucić się na Terry’ego. Od skoku powstrzymał go przenikliwy i dziwnie radosny w tej sytuacji okrzyk: - Hej! Pobrzmiewało w nim radosne zaskoczenie kogoś, kto spotkał przypadkiem dawno nie widzianego przyjaciela. Zaskoczony pijak odwrócił się i ujrzał drobnego, wyglądającego na siedemdziesiąt parę lat męŜczyznę w kimonie. Staruszek patrzył promieniującymi radością oczami na pijaka i przyzywał go do siebie, machając lekko ręką i mówiąc wesoło: - Chodź tutaj. Pijak podszedł do niego, stawiając wielkie kroki i rzekł zaczepnie: - Dlaczego, do diabła, miałbym z tobą rozmawiać? - Tymczasem Terry gotów był skoczyć na awanturnika, gdyby ten wykonał najmniejszy gwałtowny ruch. - Co piłeś? - spytał staruszek, patrząc promiennie na pijaka. 15 Opowieść Terry’ego Dobsona przytaczam za pozwoleniem zarządu dóbr Dobsona. Przytaczają ją równieŜ Ram Dass i Paul Gorman w: How Can I Help? New York: Alfred A. Knopf, 1985, s. 167 - 71. 110
  • 111. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna - Sake, ale to nie twój zakichany interes - wrzasnął tamten. - O, to cudownie, wprost cudownie - odparł ciepłym tonem staruszek. - Widzisz, ja teŜ lubię sake. Co wieczór ja i moja Ŝona... ma siedemdziesiąt sześć lat, wiesz... podgrzewamy sobie buteleczkę sake, idziemy z nią do ogrodu i siadamy na starej drewnianej ławeczce... - Potem zaczął mówić o śliwie na podwórku, swoim ogródku i przyjemności picia wieczorem sake. W miarę opowieści twarz pijaka zaczęła ładnieć, jego zaciśnięte pięści rozluźniły się. - Taa... ja teŜ lubię śliwy... - powiedział cichym głosem. - No tak - odparł staruszek wesoło - i jestem pewien, Ŝe masz cudowną Ŝonę. - Nie - odparł pijany. - Moja Ŝona nie Ŝyje... - I łkając, zaczął smutną opowieść o utracie Ŝony, domu, pracy i o tym, Ŝe wstyd mu samego siebie. Pociąg zatrzymał się wkrótce na stacji Terry’ego. Wysiadając, odwrócił się jeszcze w samą porę, aby usłyszeć, jak staruszek zaprasza pijaka, aby usiadł obok niego i opowiedział mu całą swoją historię, i zobaczyć jak tamten pada na siedzenie i kryje głowę w objęciach staruszka. To właśnie jest doskonałość emocjonalna. 111
  • 112. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Część III INTELIGENCJA EMOCJONALNA STOSOWANA 112
  • 113. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział IX Bliscy wrogowie ZDOLNOŚĆ DO MIŁOŚCI I ZDOLNOŚC DO PRACY, powiedział kiedyś Zygmunt Freud swemu uczniowi, Erikowi Eriksonowi, oznacza pełną dojrzałość. Jeśli to prawda, dojrzałości zagraŜa w naszych czasach powaŜne niebezpieczeństwo - utrzymujące się obecnie tendencje odśrodkowe w sferze Ŝycia małŜeńskiego i rozwody sprawiają, Ŝe inteligencja emocjonalna staje się waŜniejsza niŜ kiedykolwiek dotąd. Weźmy wskaźniki rozwodów. Roczny wskaźnik rozwodów mniej więcej się ustabilizował. MoŜna jednak na te wskaźniki spojrzeć takŜe z innej strony i widać wówczas, Ŝe wykazują one niebezpieczną tendencję wzrostową; otóŜ coraz bardziej zwiększa się prawdopodobieństwo, Ŝe nowo zawierane małŜeństwa skończą się rozwodem. ChociaŜ roczny wskaźnik rozwodów przestał piąć się w górę, to ryzyko rozwodu przesunęło się w stronę nowoŜeńców. Widać to wyraźnie, kiedy porówna się wskaźniki rozwodów małŜeństw zawieranych w poszczególnych latach. I tak rozwodem zakończyło się około 10 procent małŜeństw zawartych w roku 1890, około 18 procent małŜeństw zawartych w roku 1920 i 30 procent małŜeństw z roku 1950. Szanse pozostania razem albo rozejścia się par, które pobrały się w roku 1970, wynoszą pół na pół. Natomiast dla osób, które wstąpiły w związek małŜeński w roku 1990, prawdopodobieństwo rozwodu obliczono na przyprawiające o zawrót głowy 67 procent!1 Jeśli szacunki te okaŜą się prawdziwe, to tylko trzy na dziesięć osób, które pobrały się w tym okresie, mogą liczyć na przetrwanie małŜeństwa. MoŜna by dowodzić, Ŝe wzrost ten jest w duŜej mierze spowodowany nie tyle pogarszaniem się inteligencji emocjonalnej, ile stałym zmniejszaniem się nacisków społecznych - zanikiem złej aury otaczającej osoby rozwiedzione czy malejącą zaleŜnością ekonomiczną Ŝon od męŜów - które to czynniki zapewniały dawniej trwałość najgorszym nawet związkom. Jeśli jednak presja społeczna nie jest juŜ spoiwem utrzymującym małŜonków razem, to tym waŜniejsze stają się więzi emocjonalne między nimi, jeśli związek ma przetrwać. Te więzy między męŜem i Ŝoną – oraz emocjonalne nieprawidłowości i wady, które mogą doprowadzić do ich rozerwania - zostały w ostatnich latach przeanalizowane z nieznaną dotąd precyzją. Chyba największego przełomu w zrozumieniu, co łączy małŜonków, a co ich rozdziela, prowadząc do rozbicia małŜeństwa, dokonano, stosując wyrafinowane metody pomiaru reakcji fizjologicznych, które umoŜliwiają śledzenie emocjonalnych niuansów wzajemnych stosunków pary małŜeńskiej chwila po chwili. Naukowcy mogę teraz wykrywać niewidzialne dla oka przypływy adrenaliny u męŜa, skoki jego ciśnienia krwi i obserwować ulotne, ale wiele mówiące mikroemocje odbijające się na twarzy Ŝony. Te reakcje biologiczne ujawniają ukryty biologiczny podtekst kłopotów danej pary, krytyczny poziom rzeczywistości emocjonalnej, normalnie niedostrzegalny dla małŜonków albo lekcewaŜony przez nich. Metody te obnaŜają siły emocjonalne, które spajają małŜeństwo albo niszczą je. Nieprawidłowości w funkcjonowaniu małŜeństwa mają początek w róŜnicach między światami emocjonalnymi dziewcząt i chłopców. 1 Jest wiele sposobów obliczania wskaźnika rozwodów, a wynik obliczeń określają zastosowane w nich metody statystyczne. Niektóre metody pokazują, Ŝe wskaźnik ten wzrósł do około 50 procent w okresie szczytowym, a potem nieco spadł. Kiedy za podstawę obliczeń przyjmuje się ogólną liczbę rozwodów w danym roku, to widać, Ŝe ich wskaźnik był najwyŜszy w latach osiemdziesiątych. Jednak dane, które tu przytaczam, wynikają z zastosowania innej metody. Nie bierze się tu pod uwagę liczby rozwodów przeprowadzonych w danym roku, ale stopień prawdopodobieństwa, Ŝe para osób pobierających się w danym roku rozwiedzie się. Dane statystyczne uzyskane tą metodą ukazują, Ŝe od stu lat wskaźnik rozwodów stale rośnie. Więcej szczegółów znaleźć moŜna w: John Gottman, What Predicts Divorce The Relationship Between Marital Processes and Marital Outcomes, Hillsdale, NJ: Lawrence Erlbaum Associates, Inc., 1993. 113
  • 114. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Jego i jej obraz małŜeństwa. Korzenie tkwiące w dzieciństwie Kiedy niedawno wchodziłem wieczorem do restauracji, z jej drzwi wyszedł wielkimi krokami młody męŜczyzna z ponurym, zaciętym wyrazem twarzy. Za nim wybiegła równie młoda kobieta, bijąc go pięściami po plecach i wrzeszcząc: „Niech cię szlag! Wracaj tu i bądź dla mnie miły!” To przejmujące, wewnętrznie sprzeczne wezwanie do powrotu ukazuje w skondensowanej formie schemat, który najczęściej występuje w małŜeństwach przeŜywających kłopoty: ona chce bliskości, a on się wycofuje. Terapeuci zajmujący się usuwaniem problemów małŜeńskich juŜ dawno zauwaŜyli, Ŝe zanim jakaś para trafi do poradni małŜeńskiej, jej stosunki zaczynają się układać według wzoru: zaangaŜowanie - wycofanie się, przy czym on skarŜy się na jej „nierozsądne” Ŝądania i wybuchy, a ona rozpacza nad jego obojętnym traktowaniem tego, co ona mówi. Ten pat małŜeński odzwierciedla fakt, Ŝe w istocie rzeczy w małŜeństwie istnieją dwie odmienne rzeczywistości emocjonalne - jego i jej. Korzeni tych róŜnic emocjonalnych, mimo iŜ częściowo mogą być one zdeterminowane biologicznie, szukać naleŜy w dzieciństwie, w odmiennych światach emocjonalnych zamieszkiwanych przez podrastających chłopców i dziewczynki. Istnieje bogaty materiał badawczy dotyczący tych dwóch oddzielnych światów. Bariery między nimi umacniają nie tylko odmienne gry i zabawy, ale takŜe obawa małych dzieci, by nie posądzono ich o to, Ŝe mają „dziewczynę” czy „chłopaka”.2 W badaniach na temat dziecięcych przyjaźni stwierdzono, Ŝe zgodnie z tym, co mówią trzyletnie dzieci, połowa ich przyjaciół jest płci odmiennej, u pięciolatków przedstawiciele drugiej płci stanowią 20 procent przyjaciół, natomiast w wieku siedmiu lat prawie Ŝaden chłopiec czy dziewczynka nie przyjaźnią się z kimś naleŜącym do płci przeciwnej.3 Te oddzielne światy społeczne zachodzą na siebie w niewielkim stopniu aŜ do czasu, gdy nastolatki zaczynają umawiać się na randki. Nim wszakŜe do tego dojdzie, chłopcy i dziewczynki uczą się zupełnie odmiennych rzeczy o radzeniu sobie z emocjami. Rodzice częściej rozmawiają o emocjach - z wyjątkiem złości - z córkami niŜ z synami.4 Dziewczęta otrzymują więcej informacji o emocjach niŜ chłopcy; układając historyjki, opowiadane dzieciom w wieku przedszkolnym, rodzice uŜywają więcej odnoszących się do emocji słów, jeśli mają rozmawiać z córkami; matki bawiące się z niemowlętami ukazują córkom większy wachlarz emocji niŜ synom. Kiedy rozmawiają ze swymi córkami o emocjach, opowiadają im bardziej szczegółowo niŜ synom o samych stanach emocjonalnych, chociaŜ w rozmowach z synami zajmują się bardziej szczegółowo (traktując to prawdopodobnie jako opowieści ostrzegawcze) przyczynami i skutkami takich emocji jak złość. Leslie Brody i Judith Hall, którzy podsumowali badania róŜnic w emocjach między obu płciami, twierdzą, Ŝe poniewaŜ dziewczynki opanowują umiejętności językowe wcześniej niŜ chłopcy, mają większe doświadczenie i wprawę w artykułowaniu swoich emocji, co zastępuje im np. wszczynanie bójek, natomiast „chłopcy, dla których werbalizacja afektów pozbawiona jest wielkiego znaczenia, mogą być w znacznej mierze nieświadomi stanów emocjonalnych, zarówno własnych, jak i innych osób.”5 W wieku dziesięciu lat nieskrywaną agresję i skłonność do otwartej konfrontacji w chwilach złości przejawia ten sam procent dziewcząt i chłopców. Jednak juŜ trzy lata później pojawia się znacząca róŜnica między obu płciami - dziewczęta opanowują lepiej niŜ chłopcy takie wyrafinowane metody agresji, jak ostracyzm, złośliwe plotki i zemsta pośrednia. Chłopcy, ogólnie biorąc, nadal 2 Eleanor Maccoby, C.N. Jacklin, „Gender Segregation in Childhood” w: H. Reese (red.), Advances in Child Development and Behavior, New York: Academic Press, 1987. 3 John Gottman, „Same and Cross Sex Friendshi in Youn Children, w: J. Gottman, J. Parker (red.), Conversation of Friends, New York: Cambridge University Press, 1986. 4 SpostrzeŜenia te oraz podane niŜej podsumowanie róŜnic między płciami w zakresie socjalizacji emocji opierają się na znakomitym przeglądzie tych zagadnień w: Leslie R. Brody, Judith A. Hall, „Gender and Emotion”, w: Michael Lewis, Jeannette Haviland (red.), Handbook of Emotions, New York: Guilford Press,1993. 5 Brod i Hall, „Gender and Emotion, s. 456. 114
  • 115. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna dąŜą po prostu do konfrontacji, kiedy ogarnie ich złość, nie myśląc o bardziej zakamuflowanych metodach ataku.6 Jest to tylko jeden z wielu przykładów świadczących o tym, Ŝe chłopcy - a później męŜczyźni - wykazują mniejszą orientację w zakamarkach Ŝycia emocjonalnego. Kiedy dziewczęta bawią się razem, to robią to w małych, zŜytych grupkach, kładąc nacisk na minimalizowanie wrogości czy niechęci i jak największą współpracę, natomiast chłopcy preferują gry w duŜych grupach, uwypuklając współzawodnictwo. Zasadniczą róŜnicę moŜna zaobserwować wtedy, kiedy gra lub zabawa zostanie przerwana przez kogoś, kto się potłukł lub zranił. Jeśli chłopiec, któremu coś się stało, wpada w przygnębienie albo wybucha płaczem, to pozostali oczekują, Ŝe usunie się na bok i przestanie „ryczeć”, Ŝeby zabawa mogła toczyć się dalej. Jeśli to samo zdarzy się w grupie bawiących się dziewczynek, to zabawa ustaje, a wszystkie dziewczynki zbierają się wokół tej, która płacze, aby jej pomóc. Ta róŜnica między bawiącymi się dziewczętami i chłopcami ukazuje w skondensowanej formie to, na co wskazuje Carol Gilligan z Harvardu jako na podstawową odmienność między zachowaniami przedstawicieli obu płci: chłopcy szczycą się wyniosłą niezaleŜnością i autonomią, natomiast dziewczęta postrzegają się jako część skomplikowanego układu powiązań. Dlatego teŜ chłopcy traktują jako zagroŜenie wszystko, co mogłoby zmniejszyć ich niezaleŜność, dziewczęta natomiast bardziej obawiają się pęknięć w stosunkach łączących je z koleŜankami. Te odmienne punkty widzenia oznaczają - jak wykazała to w ksiąŜce You Just Don’t Understand [Po prostu nie rozumiesz] Deborah Tannen - Ŝe męŜczyźni i kobiety oczekują czegoś zupełnie innego od rozmowy: męŜczyźni zadowoleni są, mogąc rozmawiać o „rzeczach”, podczas gdy kobiety szukają więzi emocjonalnych. Krótko mówiąc, te kontrasty w edukacji emocjonalnej kształtują zupełnie odmienne umiejętności - dziewczęta nabierają „biegłości w odczytywaniu zarówno werbalnych, jak i niewerbalnych sygnałów w wyraŜaniu i komunikowaniu swoich uczuć” a chłopcy nabierają wprawy w „minimalizowaniu emocji związanych z podatnością na zranienie, winą, strachem i bólem”.7 Literatura naukowa dostarcza silnych dowodów na istnienie tych róŜnych postaw. Setki badań wykazały na przykład, Ŝe przeciętnie biorąc, kobiety są bardziej empatyczne niŜ męŜczyźni, przynajmniej jeśli mierzyć to ich zdolnością do odczytywania czyichś nie ujawnionych wprost emocji z wyrazu twarzy, tonu głosu i innych oznak niewerbalnych. Podobnie, na ogół łatwiej jest odczytać uczucia z twarzy kobiety niŜ z twarzy męŜczyzny; jakkolwiek nie ma Ŝadnych róŜnic w ekspresyjności mimiki małych chłopców i dziewcząt, to w miarę przechodzenia do coraz wyŜszych klas szkoły podstawowej twarze chłopców zaczynają coraz słabiej, a twarze dziewcząt coraz mocniej odzwierciedlać nurtujące ich emocje. MoŜe to być częściowo odbiciem innej waŜnej róŜnicy, a mianowicie tego, Ŝe kobiety, przeciętnie biorąc, doświadczają całego zakresu emocji bardziej intensywnie i Ŝywiołowo niŜ męŜczyźni; w tym sensie kobiety są bardziej „emocjonalne” niŜ męŜczyźni.8 Wszystko to oznacza, Ŝe kobiety zazwyczaj wstępują w związek małŜeński, będąc przygotowane do roli „menedŜera emocji”, podczas gdy męŜczyźni, zawierając małŜeństwo, nie doceniają znaczenia tego zadania dla przetrwania związku. I faktycznie, jak wykazały badania 264 małŜeństw, najwaŜniejszym dla kobiet - ale nie dla męŜczyzn - elementem zadowolenia ze związku małŜeńskiego było poczucie, Ŝe między nimi a ich męŜami istnieje „dobre porozumienie”.9 Ted Huston, psycholog z Uniwersytetu Teksańskiego, który dokładnie badał te pary, zauwaŜa: „Dla Ŝon intymność oznacza rozmawianie o róŜnych sprawach, szczególnie o samym małŜeństwie. MęŜczyźni, ogólnie biorąc, nie rozumieją, czego chcą od nich ich Ŝony. Mówią: Chcę robić z nią wspólnie konkretne rzeczy, a ona chce tylko gadać”. W okresie zalotów, 6 Robert B. Cairns, Beverly D. Cairns, Lifelines and Risks, New York: Cambridge University Press, 1994. 7 Brod i Hall, „Gender and Emotion’’, s 454. 8 Odkrycia dotyczące róŜnic płciowych w sferze emocji omówione są „ w: Brod i Hall, „Gender and Emotion’’ 9 O znaczeniu, jakie ma dla kobiet rozmowa, piszą Mark H. Davis, H. Alan Oathout, „Maintenance of Satisfaction in Romantic Relationships: Empathy and Relational Competence”, Journal of Personality and Social Psychology 53, 2 (1987), s. 397 - 410. 115
  • 116. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna stwierdził Huston, męŜczyźni wykazują większą gotowość i ochotę do rozmów, które zaspokajają pragnienie zaŜyłości ich przyszłych Ŝon. Po ślubie - zwłaszcza w bardziej tradycyjnych małŜeństwach - i poświęcają coraz mniej czasu na takie rozmowy, a poczucie bliskości daje im po prostu raczej wspólne działanie, na przykład praca w ogrodzie, niŜ rozmowy. MoŜe to częściowo wynikać z faktu, Ŝe jeśli w ogóle zastanawiają się nad stanem swego małŜeństwa, to mają o nim opinię przypominającą nieco stosunek do Ŝycia Pollyanny, podczas gdy Ŝony koncentrują się na sprawach kłopotliwych. Badania wskazują, Ŝe męŜczyźni mają bardziej róŜowy niŜ ich Ŝony obraz niemal wszystkiego w swoich małŜeństwie - stosunków seksualnych, finansów, stosunków z rodziną, tego, z jaką uwagą wysłuchują się wzajemnie, jak duŜe znaczenie mają ich wady i tak dalej.10 śony na ogół częściej wylewają swoje Ŝale niŜ ich męŜowie, szczególnie w nieudanych małŜeństwach. Połączmy róŜowe kolory, w jakich męŜczyznom jawi się własny związek, z ich niechęcią do konfrontacji emocjonalnych, a stanie się jasne, dlaczego Ŝony tak często skarŜą się, Ŝe męŜowie starają się wykręcić z rozmów o kłopotliwych sprawach w małŜeństwie. (Oczywiście, to uogólnienie nie dotyczy kaŜdego przypadku; znajomy psychiatra narzekał, Ŝe jego Ŝona niechętnie rozmawia o ich stosunkach emocjonalnych i Ŝe to on zawsze jest stroną, która porusza te sprawy.) Ociąganie, z jakim męŜczyźni poruszają problemy małŜeńskie, wiąŜe się niewątpliwie z ich względnym brakiem umiejętności odczytywania emocji z wyrazu twarzy. Kobiety są o wiele bardziej wyczulone na wyraz smutku na twarzy męŜczyzny niŜ odwrotnie.11 A zatem po to, by męŜczyzna w ogóle dostrzegł jej uczucia, nie mówiąc juŜ o tym, by zapytał, dlaczego jest przygnębiona, kobieta musi być pogrąŜona w naprawdę głębokim smutku. ZwaŜmy, jakie konsekwencje ma to emocjonalne zróŜnicowanie między płciami w radzeniu sobie z rozlicznymi wzajemnymi pretensjami i nieporozumieniami, do których nieuchronnie dochodzi w kaŜdym intymnym związku. W istocie rzeczy czynnikami spajającymi czy rozbijającymi małŜeństwo nie są wcale konkretne sprawy, takie jak częstotliwość stosunków seksualnych, sposoby karania dzieci czy wysokość oszczędności i długów, które mogą nie pozwalać obojgu spać spokojnie. Większy wpływ na losy związku ma raczej sposób, w jaki dyskutują o takich bolesnych sprawach. Kluczem dla przetrwania małŜeństwa jest po prostu dojście do porozumienia, jak objawiać swoją niezgodę; męŜczyźni i kobiety muszą przezwycięŜać wrodzone róŜnice między płciami, aby móc konstruktywnie rozmawiać o swoich emocjach. MałŜonkowie, którym nie uda się tego osiągnąć, naraŜeni są na ryzyko znalezienia się po dwóch stronach emocjonalnej przepaści, co ostatecznie moŜe zniszczyć związek. Jak się wkrótce przekonamy, prawdopodobieństwo powstania takiej przepaści jest szczególnie duŜe, jeśli jedno z małŜonków lub oboje mają jakieś braki w inteligencji emocjonalnej. Linie podziałów małŜeńskich Fred: Odebrałaś moje ubranie z pralni chemicznej ? Inrid: (Przedrzeźniając go) „Odebrałaś moje ubranie z pralni chemicznej”. Sam sobie odbieraj swoje cholerne ubranie. Co to, jestem twoją słuŜącą? Fred: Oczywiście, Ŝe nie. Gdybyś była słuŜącą, to przynajmniej umiałabyś wyczyścić ubranie. Gdyby był to dialog z komedii sytuacyjnej, mógłby brzmieć zabawnie. Ale do tej wymiany uszczypliwości doszło między małŜonkami z krwi i kości, którzy (co chyba nie jest zaskoczeniem rozwiedli się w parę lat później.12 Rozmowa ta odbyła się w laboratorium kierowanym przez Johna Gottmana, psychologa z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, który poddał najbardziej chyba drobiazgowej analizie spoiwo emocjonalne wiąŜące partnerów i Ŝrące uczucia, które mogą 10 Robert J. Sternberg, „Triangulating Love’: Robert Sternberg, Michael Barnes (red.), The Psychology of Love, New Haven: Yale University Press, 1988. 11 Badania te prowadził Ruben C. Gur z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Pensylwańskiego. 12 Rozmowę Freda i Ingrid cytuje Gottman, What Predicts Divorce, s. 84. 116
  • 117. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna zniszczyć ich związek.13 W jego laboratorium rejestruje się na taśmach magnetowidowych rozmowy małŜonków, które następnie analizuje się szczegółowo, aby odkryć wchodzące w grę „podziemne” prądy emocjonalne. To sporządzanie mapy linii podziałów małŜeńskich, które mogą doprowadzić do rozwodu, dostarcza przekonujących dowodów na kluczową dla przetrwania małŜeństwa rolę inteligencji emocjonalnej. Przez ostatnich dwadzieścia lat Gottman śledził wzloty i upadki ponad dwustu par małŜeńskich, z których część była tuŜ po ślubie, a część Ŝyła razem od kilkudziesięciu lat. Gottman sporządził tak precyzyjną mapę emocjonalnej ekologii małŜeństwa, Ŝe w jednym z eksperymentów przewidział z dziewięćdziesięcioczteroprocentową dokładnością; które z par oglądanych w jego laboratorium (takich jak cytowani na wstępie rozdziału Fred i Ingrid) rozwiodą się w ciągu najbliŜszych trzech lat! Jest to precyzja nie spotykana dotąd w badaniach nad małŜeństwami. DuŜa niezawodność analiz Gottmana jest wynikiem starannie opracowanej metody i sumiennie prowadzonych badań. Kiedy małŜonkowie rozmawiają ze sobą, czujniki rejestrują najmniejsze nawet zmiany w ich fizjologii, a dokonywana co sekundę analiza wyrazu ich twarzy (w której wykorzystuje się stworzony przez Paula Ekmana system odczytywania emocji) pozwala na wykrycie najbardziej ulotnych i subtelnych odcieni odczuwanych przez nich emocji. Po zakończeniu rozmowy kaŜde z małŜonków przychodzi indywidualnie do laboratorium, ogląda nagranie sesji na taśmie wideo i opowiada o swych ukrytych myślach podczas najgorętszych momentów dyskusji. W efekcie powstaje coś w rodzaju zdjęcia rentgenowskiego emocji danej pary. Wczesnym sygnałem ostrzegającym, Ŝe małŜeństwo jest w niebezpieczeństwie - stwierdza Gottman - są ostre uwagi krytyczne. W zdrowym małŜeństwie mąŜ i Ŝona mogą swobodnie wygarnąć sobie, co im leŜy na wątrobie. Jednak pod wpływem złości zbyt często wyraŜa się pretensje w sposób destrukcyjny, robiąc złośliwe uwagi na temat charakteru małŜeństwa. Na przykład, Pamela i Tom wybrali się z córką na zakupy. Pamela poszła z córką do sklepu obuwniczego, a Tom do księgarni. Umówili się, Ŝe za godzinę spotkają się przed pocztą, a potem pójdą do kina na seans przedpołudniowy. Pamela przyszła punktualnie, ale Toma nie było nigdzie widać. - Gdzie on się podziewa? Film zaczyna się za dziesięć minut - powiedziała do córki. - Jeśli jest tylko jakaś moŜliwość, Ŝeby coś zepsuć, to twój ojciec na pewno z niej skorzysta. Kiedy dziesięć minut później pojawił się Tom, promieniejąc z radości, poniewaŜ spotkał przyjaciela, i przepraszając za spóźnienie, Pamela rzekła z sarkazmem: - Nic się nie stało. Dało to nam okazję do porozmawiania o twojej zadziwiającej zdolności do psucia wszystkiego, co zaplanujemy. Jesteś bezmyślnym egoistą! Słowa Pameli są czymś więcej niŜ skargą; jest to atak na charakter Toma, krytyka osoby, nie zachowania. W rzeczywistości Tom przeprosił przecieŜ za spóźnienie, a jednak Pamela nazywa go „bezmyślnym egoistą”. Chwile, kiedy Ŝal do partnera z powodu czegoś, co zrobił, przybiera zamiast krytyki jego czynu formę ataku na niego, zdarzają się w Ŝyciu większości małŜeństw. Jednak takie złośliwe docinki, których celem stają się rzeczywiste lub wyimaginowane wady charakteru małŜonka, mają duŜo bardziej szkodliwy wpływ emocjonalny niŜ wywaŜone i rozsądne uwagi krytyczne. A do takich napaści, co chyba łatwo zrozumieć, dochodzi najczęściej wówczas, kiedy mąŜ czy Ŝona mają wraŜenie, Ŝe ich skargi i wymówki są ignorowane albo puszczane mimo uszu. RóŜnice między wymówkami a krytyką osoby małŜonka są proste. Czyniąc męŜowi wymówki, Ŝona stwierdza, co konkretnie ją denerwuje i krytykuje nie jego, ale jego działanie, mówiąc, jaki wpływ ma ono na jej samopoczucie: „Kiedy zapomniałeś odebrać moje ubranie z pralni to 13 Badania Johna Gottmana i jego współpracowników z Uniwersytetu Waszyngtońskiego opisane są bardziej szczegółowo w dwóch ksiąŜkach: John Gottman, Why Marriages Succeed or Fail, New York: Simon and Schuster, 1994 oraz What Predicts Divorce. 117
  • 118. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna poczułam się tak, jakbym cię w ogóle nie obchodziła”. Wykazuje w ten sposób inteligencję emocjonalną: jest pozytywnie pewna siebie (asertywna), a nie wojownicza czy bierna. Natomiast podczas krytyki osoby męŜa Ŝal z tego konkretnego powodu staje się punktem wyjścia do frontalnego ataku na niego: „Zawsze myślisz tylko o sobie. To kolejny dowód, Ŝe nie mogę na tobie polegać”. Ten rodzaj krytyki sprawia, Ŝe osoba, która jest jej przedmiotem, czuje się upokorzona, niepełnowartościowa, nielubiana i potępiana, co w sumie skłoni ją raczej do przyjęcia postawy obronnej niŜ do podjęcia działań naprawczych. Taka reakcja staje się jeszcze bardziej prawdopodobna, jeśli krytyka podszyta jest pogardą, będącą szczególnie destrukcyjną emocją. Pogarda łatwo dołącza się do złości; zazwyczaj okazujemy ją nie tylko słowami, ale równieŜ tonem głosu i odpowiednim wyrazem twarzy. Jej najbardziej ewidentnym wyrazem jest, oczywiście, szyderstwo lub zniewaga - słowa takie jak: „dureń”, „suka”, „wymoczek”. Równie obraźliwy jest język ciała, szczególnie pogardliwy uśmiech albo skrzywienie ust, które są stosowanymi na całym świecie sygnałami odrazy, czy teŜ wywracanie oczu, odpowiadające słowom: „O rany!” Wyraz pogardy na twarzy wywołuje skurczenie się mięśnia, który przesuwa kąciki ust w bok (zazwyczaj w lewo), podczas gdy oczy zwracają się ku górze. Kiedy grymas taki pojawia się na twarzy jednego z małŜonków, to drugie z nich odczuwa - w ramach tej niemej wymiany uczuć - wzrost liczby uderzeń serca o dwa lub trzy na minutę. Ta milcząca rozmowa zbiera groźne Ŝniwo; Gottman stwierdził, Ŝe jeśli mąŜ regularnie okazuje Ŝonie pogardę, to staje się ona bardziej podatna na róŜne choroby, od częstych gryp i przeziębień, po infekcje pęcherza, jak równieŜ zaburzenia Ŝołądkowo-jelitowe. A kiedy, cztery lub więcej razy podczas piętnastominutowej rozmowy, twarz Ŝony wyraŜa odrazę, bliską krewną pogardy, to jest to cicha oznaka świadcząca o tym, Ŝe w ciągu najbliŜszych czterech lat małŜeństwo prawdopodobnie się rozpadnie. Oczywiście sporadyczna manifestacja pogardy czy odrazy nie zniszczy małŜeństwa. Takie emocjonalne przytyki moŜna raczej porównać do czynników zwiększających ryzyko wystąpienia choroby serca, takich jak palenie czy wysoki poziom cholesterolu; im częściej i dłuŜej występują, tym większe stwarzają niebezpieczeństwo. KaŜdy z nich zapowiada pojawianie się następnego, a ich potęgowanie się wytycza drogę do rozwodu. Ustawiczne krytykowanie, pogarda lub odraza są znakami ostrzegającymi przed niebezpieczeństwem, poniewaŜ wskazują, Ŝe mąŜ lub Ŝona dokonali juŜ cichej oceny partnera, która wypadła na jego niekorzyść. W jego czy jej myślach małŜonek jest przedmiotem stałego potępienia. Takie negatywne i wrogie myśli prowadzą w naturalny sposób do ataku, który zmusza drugą stronę do przyjęcia postawy obronnej, kontrataku czy akcji odwetowej. Sposób odpowiedzi małŜonka na atak wyznaczają dwa bieguny reakcji: „walcz albo uciekaj”. Najbardziej oczywistym zachowaniem w takiej sytuacji jest przeciwstawienie się - pełen złości kontratak. Zazwyczaj kończy się to obustronnym wykrzykiwaniem zniewag i obelg, bezowocną kłótnią. Jednak reakcja alternatywna moŜe okazać się jeszcze bardziej zgubna, szczególnie kiedy „ucieczka” staje się wycofaniem za mur milczenia. Otoczenie się murem milczenia jest ostatecznym środkiem obrony. Osoba, która ucieka się do tej metody, staje się obojętna; unika rozmowy, odpowiadając na wszystko kamiennym wyrazem twarzy i milczeniem. Milczenie to jest jednak bardzo wymowne - oznacza coś w rodzaju połączenia lodowatego dystansu, wyŜszości i wstrętu. Mur milczenia wyrasta głównie w małŜeństwach, które brną w tarapaty; w 85 procentach przypadków to mąŜ odgradza się murem milczenia w reakcji na zachowania Ŝony, która atakuje go, krytykując i okazując mu pogardę.14 Jeśli odgradzanie się murem milczenia wejdzie małŜonkowi w nawyk, ma katastrofalny wpływ na zdrowie związku, poniewaŜ przekreśla wszelkie moŜliwości załagodzenia i usunięcia nieporozumień. Toksyczne myśli 14 Gottman, What Predicts Divorce. 118
  • 119. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Dzieci wrzeszczą i hałasują i Martina, ich ojca, zaczyna to draŜnić. Zwraca się do Ŝony, Melanie, ostrym tonem: - Kochanie, nie uwaŜasz, Ŝe dzieciaki mogłyby się trochę uciszyć? Mówiąc to, myśli: „Za bardzo pobłaŜa dzieciom”. W reakcji na jego irytację Melanie ogarnia fala złości. Jej twarz tęŜeje, brwi ściągają się i marszczą. Odpowiada męŜowi: Dzieci dobrze się bawią. Zresztą i tak zaraz pójdą spać. Mówiąc to, myśli: „Znowu zaczyna; stale mu coś przeszkadza. Martin jest juŜ wyraźnie wściekły. Pochyla się groźnie ku Ŝonie, zaciska pięści i mówi podniesionym głosem: - Mam je połoŜyć spać? Myśli w tym czasie: „We wszystkim mi się przeciwstawia. Lepiej sam się za nie wezmę”. Melanie, przestraszona nagle jego wściekłością, mówi pokornym tonem: - Nie, zaraz je sama połoŜę. Przez głowę przebiegają jej tymczasem takie myśli: „Traci panowanie nad sobą. MoŜe zrobić im krzywdę. Lepiej się poddam”. Te równoległe rozmowy - głośną i cichą - przytacza Aaron Beck, twórca terapii kognitywnej, jako przykłady myślenia, które mogą zatruć małŜeństwo.15 Prawdziwą, emocjonalną wymianę zdań między Melanie i Martinem kształtują ich myśli, które z kolei zdeterminowane są przez inną, głębszą warstwę procesów myślowych, nazwanych przez Becka „myślami automatycznymi”. Te ostatnie są ulotnymi, pojawiającymi się jakby w tle i najczęściej nie uświadamianymi sobie przez nas, ale odzwierciedlającymi nasze najgłębsze postawy emocjonalne przekonaniami na temat nas samych i innych, szczególnie bliskich nam, osób.* U Melanie tą ukrytą w tle myślą jest: „On zawsze terroryzuje mnie swoją złością”. Zasadniczą automatyczną myśl Martina moŜna by natomiast wyrazić takimi oto słowami: „Ona nie ma prawa tak mnie traktować”. Melanie czuje się w swym małŜeństwie niewinną ofiarą, a Martin odczuwa słuszne oburzenie z powodu tego, co odbiera jako niesprawiedliwe traktowanie. Myśli o tym, Ŝe jest się Bogu ducha winną ofiarą albo umacniające w słusznym oburzeniu typowe są dla małŜeństw dysfunkcjonalnych, w których partnerzy stale podsycają swój gniew i ranią się.16 Kiedy takie niepokojące myśli staną się automatyczne, to zaczynają się same potwierdzać: mąŜ, który uwaŜa, Ŝe Ŝona go tyranizuje, obserwuje bacznie wszystkie jej zachowania, szukając najmniejszej choćby oznaki świadczącej o tym, Ŝe ma rację, ignorując albo odrzucając kaŜdy akt uprzejmości czy dobroci z jej strony, który obalałby lub podawał w wątpliwość ten pogląd. Myśli te mają przemoŜny wpływ na nasz układ nerwowy - stawiają go w stan pogotowia. Gdy tylko automatyczna myśl męŜa wyzwoli reakcję porwania emocjonalnego, to wydobywa on bez trudu z zakamarków pamięci wspomnienia o wszelkich doznanych od Ŝony krzywdach i rozpamiętuje sposoby tyranizowania go, nie przypominając sobie, Ŝeby chociaŜ raz w ciągu całego ich wspólnego poŜycia zrobiła coś, co zadałoby kłam jego opinii, iŜ jest niewinną ofiarą. Stawia to jego Ŝonę na z góry przegranej pozycji - nawet te jej działania, które podejmuje specjalnie po to, aby sprawić mu przyjemność, jawią mu się w negatywnym świetle i są przez niego odrzucane jako nieudane próby zaprzeczenia, iŜ jest tylko i wyłącznie tyranem. Partnerzy, którzy wolni są od takich wywołujących alarm układu nerwowego myśli, mogą tworzyć sobie bardziej Ŝyczliwe dla drugiej strony interpretacje jej zachowań w podobnych sytuacjach, dzięki czemu rzadziej dochodzi u nich do porwania emocjonalnego, a jeśli juŜ dojdzie, 15 Aaron Beck, Love is Never Enough, New York: Harper and Row, 1988, s. 145 - 46. [Polski przekład pt. Miłość nie wystarczy, Media Rodzina of Poznań, 1996]. * Polski przekład ksiąŜki A. Becka, pt. Miłość nie wystarczy, ukazał się w 1996 roku nakładem wydawnictwa Media Rodzina of Poznań. 16 Gottman, What Predicts Divorce. 119
  • 120. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna to szybciej odzyskują równowagę. Myśli, które utrzymują albo łagodzą nieprzyjemne napięcie, biegną torem bardzo podobnym do naszkicowanego przez Martina Seligmana (patrz s.147 -149) schematu poglądów pesymistycznych i optymistycznych. Wedle poglądu pesymistycznego małŜonek ma wadę, której nie da się usunąć, która zatem będzie stałą przyczyną niedoli: „On jest samolubny i zajęty tylko sobą; tak go wychowano i taki będzie zawsze; oczekuje, Ŝe będę skakała koło niego i traktuje mnie jak psa; nie dba ani trochę o to, jak się czuję”. Przeciwstawny temu pogląd optymistyczny moŜna by wyrazić mniej więcej tak: „Za duŜo teraz ode mnie wymaga, ale przedtem był troskliwy, więc moŜe jest w złym nastroju - zastanawiam się, czy nie ma jakichś kłopotów w pracy”. Pogląd ten nie spisuje męŜa (ani małŜeństwa) na straty, bowiem sytuacja nie przedstawia się tu jako beznadziejna i nie do naprawienia. Przeciwnie - jawi się jako wynik chwilowego złego nastroju wywołanego okolicznościami, które moŜna zmienić. Pierwsza postawa prowadzi do stałego przygnębienia, druga daje pocieszenie. MałŜonkowie, którzy przyjmują postawę pesymistyczną, są nadzwyczaj podatni na porwania emocjonalne; złości ich, sprawia im ból i dręczy na inne sposoby to, co robią ich Ŝony czy męŜowie, a kiedy juŜ dojdzie do porwania, to przez długi czas nie mogą się z tego otrząsnąć. Oczywiście zły nastrój i pesymistyczna postawa sprawiają, Ŝe jest bardzo prawdopodobne, iŜ w konfrontacji z partnerem uciekną się do bezwzględnego krytykowania go i okazywania mu pogardy, co z kolei zwiększa prawdopodobieństwo przyjęcia przez niego taktyki obronnej i otoczenia się murem milczenia. Najbardziej chyba jadowite spośród takich toksycznych myśli spotkać moŜna u męŜów, którzy posuwają się do agresji fizycznej wobec Ŝon. Badania agresywnie zachowujących się męŜów prowadzone przez psychologów z Uniwersytetu Indiany wykazały, Ŝe myślą oni w sposób charakterystyczny dla szukających zaczepki osiłków z boiska szkolnego: dopatrują się złych intencji nawet w neutralnych działaniach swych Ŝon i traktują te błędne interpretacje jako usprawiedliwianie swoich aktów przemocy (męŜczyźni wykazujący agresję seksualną wobec kobiet, z którymi się umawiają, przyjmują podobną postawę, traktując je podejrzliwie i lekcewaŜąc ich sprzeciwy).17 Jak wykazaliśmy w rozdziale VII, męŜczyźni tacy są wyjątkowo uczuleni na wszelkie przejawy tego, co postrzegają jako lekcewaŜenie, odrzucenie czy publiczne ośmieszanie ich przez Ŝony. A oto typowa sytuacja, która wyzwala u bijących Ŝony męŜów myśli „usprawiedliwiające” ich postępowanie: „Jesteś na spotkaniu towarzyskim i widzisz, Ŝe Ŝona od pół godziny rozmawia, śmiejąc się przy tym często, z tym samym atrakcyjnym męŜczyzną. Wydaje się, Ŝe on z nią flirtuje”. Kiedy tacy męŜczyźni spostrzegają, Ŝe Ŝona robi coś, co moŜe sugerować odtrącenie lub porzucenie, reagują na to oburzeniem i wściekłością. Przypuszczalnie pojawiają się wtedy u nich myśli automatyczne typu: „Ona chce mnie rzucić”, zapoczątkowujące porwanie emocjonalne, w którym to stanie reagują impulsywnie, a ich „reakcje behawioralne są - jak określają to badacze - niewłaściwe” - co w tym wypadku oznacza Ŝe zaczynają stosować przemoc.18 Zatopienie. PogrąŜanie się małŜeństwa Ostatecznym rezultatem tych przygnębiających i wywołujących niepokój postaw jest permanentny kryzys, poniewaŜ wyzwalają one częste porwania emocjonalne i sprawiają, Ŝe cięŜko jest pozbyć się wywoływanego przez nie bólu i wściekłości. Gottman uŜywa trafnego terminu zatopienie na określenie takiej podatności na częste kryzysy emocjonalne; „zatopionych” 17 Zdeformowany proces myślenia u męŜów stosujących przemoc wobec Ŝon opisują Amy Holtzworth-Munroe i Glenn Hutchinson. „Attributing Negatie Intent to Wife Behavior: The Attributions of Maritally Violent Versus Nonviolent Men”, Journal of Abnormal Psychology 102, 2 (1993), s. 206 - 211. Podejrzliwość agresywnych seksualnie męŜczyzn zob.: Neil Malamuth, Lisa Brown, „Sexually Aggressive Men’s Perceptions of Women’s Communications”, Journal of Personality and Social Psychology 67 (1994). 18 Są trzy rodzaje męŜów stosujących przemoc wobec Ŝon: ci, którzy rzadko uciekają się do rękoczynów, ci, którzy robią to pod wpływem nagłego impulsu, kiedy ogarnie ich wściekłość, oraz ci, którzy robią to na zimno i z wyrachowaniem. Terapia zdaje się pomagać tylko dwóm pierwszym rodzajom. Zob.: Neil Jacobson i in., Clinical Handbook of Marital Therapy, New York: Guilford Press,1994. 120
  • 121. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna męŜów i Ŝony tak przygniata negatywny stosunek do nich ich małŜonków i własne reakcje na te negatywne postawy, Ŝe grzęzną w strasznych, niekontrolowanych uczuciach. Osoby w tym stanie nie potrafią przyjmować wypowiedzi swych małŜonków bez zniekształceń ani trzeźwo na nie reagować; trudno im zapanować nad myślami, a ich reakcje są prymitywne. Chcą po prostu przerwać to wszystko, uciec albo - czasami - oddać cios. Zatopienie jest samoutrwalającym się porwaniem emocjonalnym. U niektórych osób próg powstrzymujący emocje, które groŜą zatopieniem, jest tak wysoki, Ŝe fale złości i pogardy prawie nigdy go nie przekraczają, natomiast u innych nawet łagodna krytyka ze strony małŜonka wywołuje natychmiast powódź. Fizjologicznie opisuje się zatopienie w kategoriach wzrostu liczby uderzeń serca ponad poziom charakterystyczny dla stanu spokoju.19 W spoczynku rytm serca u kobiet ma częstość około 82, u męŜczyzn około 72 uderzeń na minutę (indywidualna częstotliwość jest zróŜnicowana i zaleŜy głownie od rozmiarów ciała). Zatopienie zaczyna się, kiedy częstość skurczów mięśnia sercowego (uderzeń serca) przekracza o około 10 liczbę typowa dla danej osoby w spoczynku; jeśli dochodzi do 100 na minutę ( co łatwo moŜe się zdarzyć w momentach wściekłości lub płaczu), to organizm zaczyna pompować adrenalinę i inne hormony, które przez pewien czas podtrzymują charakterystyczny dla niepokoju stan pobudzenia. Rytm serca wyraźnie wskazuje moment, w którym dochodzi do porwania emocjonalnego: moŜe on nagle podskoczyć o 10, 20, a nawet 30 uderzeń na minutę. Mięśnie napręŜają się, osobie takiej moŜe zdawać się, Ŝe nie złapie tchu. Następuje ogromny przypływ toksycznych uczuć, zalewa ją nieprzyjemna fala strachu i złości, przed którą – zdaje się – nie ma ucieczki; w subiektywnym odczuciu stan ten trwa „wieczność”. W tym momencie- apogeum porwania – emocje przeŜywającej je osoby są tak intensywne, pole postrzegania tak zawęŜone, a myśli tak bezładne, Ŝe nie ma Ŝadnej nadziei, by mogła spojrzeć na sprawy z punktu widzenia drugiej strony albo podejść do nich rozsądnie. Oczywiście większość męŜów i Ŝon przeŜywa takie chwile intensywnych emocji podczas kłótni. Jest to zupełnie naturalne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy któreś z małŜonków regularnie zalewa owa powodziowa fala emocji. Wtedy osoba taka czuje się stłamszona przez małŜonka, zawsze ma się na baczności, gotowa na odparcie napaści emocjonalnej albo przeciwstawienie się niesprawiedliwemu traktowaniu, wypatruje czujnie wszelkich oznak świadczących o zamiarze zaatakowania jej, zniewaŜenia albo skrzywdzenia przez partnera i gwałtownie reaguje na najdrobniejszy choćby tego znak. Jeśli mąŜ jest w takim stanie, to wypowiedziana Ŝyczliwym tonem uwaga Ŝony: „ Kochanie musimy porozmawiać” moŜe wywołać myśl: „Ona znowu wszczyna kłótnię” i w ten sposób zerwać wątłe tamy chroniące przed zatopieniem. Z czasem stłumienie tego pobudzenia fizjologicznego staje się coraz trudniejsze, co z kolei sprawia, Ŝe niewinne wypowiecie nabierają złowrogiego znaczenia, wywołując następne fale powodzi. Jest to chyba najgroźniejszy punkt zwrotny w małŜeństwie - katastrofalna zmiana wzajemnych stosunków. Ulegający zatopieniu partner praktycznie przez cały czas myśli jak najgorzej o małŜonce, postrzegając wszystko, co ona robi, w negatywnym świetle. Błahe sprawy stają się przyczynami powaŜnych konfliktów, oboje ranią stale swoje uczucia. Po pewnym czasie pogrąŜony w topieli przykrych uczuć małŜonek zaczyna traktować wszystkie problemy małŜeńskie jako niemoŜliwe do rozwiązania, poniewaŜ zatopienie samo w sobie niweczy w zarodku wszelkie próby naprawienia stosunków. Jeśli sytuacja taka utrzymuje się, rozmawianie o czymkolwiek traci sens i oboje małŜonkowie zaczynają szukać ulgi i wytchnienia na własną rękę. KaŜde z nich zaczyna wieść Ŝycie równoległe do Ŝycia drugiego; Ŝyją niby razem, ale osobno, czując się w tym związku samotnie. Gottman stwierdza, Ŝe najczęściej następnym krokiem jest rozwód. 19 Gottman, What Predicts Divorce. 121
  • 122. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Ta prowadząca do rozwodu droga ukazuje aŜ nazbyt dobrze tragiczne konsekwencje braku zdolności emocjonalnych. Kiedy małŜonkowie uwikłają się w powtarzający się cykl krytykowania i pogardzania, defensywności i odgradzania się murem milczenia, przykrych myśli i zatapiania się w emocjach, to sam ten cykl odzwierciedla dezintegrację samoświadomości i samokontroli emocjonalnej, empatii i zdolności do uśmierzania niepokojów partnera i swoich własnych. 122
  • 123. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna MęŜczyźni - wraŜliwa płeć Wróćmy jeszcze do róŜnic w Ŝyciu emocjonalnym obu płci, które okazują się ukrytymi stymulatorami napięć w stosunkach małŜeńskich. Weźmy takie oto odkrycie: nawet po trzydziestu pięciu lub więcej latach poŜycia istnieje między męŜami i Ŝonami zasadnicza róŜnica w podejściu do utarczek emocjonalnych. Kobiety, przeciętnie biorąc, nie wykazują nawet w przybliŜeniu tak wielkiej jak męŜczyźni niechęci do wdawania się w nieprzyjemne sprzeczki czy kłótnie małŜeńskie. Do takiego wniosku doszedł Robert Levenson z Kalifornijskiego Uniwersytetu Stanowego w Berkeley na podstawie świadectw 151 małŜeństw o długim staŜu. Stwierdził on, Ŝe męŜowie bez wyjątku uwaŜali, Ŝe wpadanie w zły nastrój podczas nieporozumienia małŜeńskiego jest czymś absolutnie niemiłym, a nawet odraŜającym, natomiast ich Ŝony nie miały nic przeciwko temu.20 MęŜowie podatni są na zatopienie przy niŜszym niŜ Ŝony natęŜeniu okazywanych im uczuć negatywnych; więcej męŜczyzn niŜ kobiet reaguje na uwagi krytyczne poddaniem się zalewowi nie kontrolowanych uczuć. Organizmy męŜczyzn, którzy znajdują się w takim stanie, wydzielają do krwiobiegu więcej adrenaliny niŜ organizmy kobiet w takiej samej sytuacji, przy czym ten zwiększony przypływ adrenaliny spowodowany jest stosunkowo niskim poziomem uczuć negatywnych Ŝony; poza tym męŜowie potrzebują więcej czasu, aby ich reakcje fizjologiczne wróciły potem do normy.21 Świadczy to o tym, Ŝe stoicki, niewzruszony spokój, który prezentują na ekranie postaci grane przez Clinta Eastwooda, moŜe być sposobem obrony przed uczuciem emocjonalnego przytłoczenia. Powodem tak częstego uciekania się męŜczyzn do odgradzania się murem milczenia jest - zdaniem Gottmana - pragnienie zabezpieczenia się przed zatopieniem. Jego badania wykazały, Ŝe kiedy męŜczyźni zaczną otaczać się murem milczenia, to rytm serca spada u nich o około dziesięć uderzeń na minutę, wywołując subiektywne uczucie ulgi. Ale - paradoksalnie - zwiększa się wtedy rytm serca ich Ŝon do poziomu świadczącego o wielkim strapieniu. To limbiczne tango, w którym obie płci szukają spokoju ducha w przeciwstawnych gambitach, prowadzi do zupełnie odmiennych postaw wobec konfrontacji emocjonalnych: męŜczyźni starają się unikać ich równie skwapliwie, jak ich Ŝony odczuwać przymus szukania do nich okazji. Tak jak męŜczyźni są duŜo bardziej predestynowani do odgradzania się murem milczenia, tak kobiety są znacznie bardziej skłonne do krytykowania swoich męŜów.22 Ta asymetria jest rezultatem przejmowania przez Ŝony roli menedŜerów emocjonalnych. Im bardziej starają się one poruszać sprawy nieporozumień i kłopotów, tym większą niechęć okazują ich męŜowie do podjęcia rozmów, które muszą przerodzić się w zaŜartą dyskusję. śona, widząc, Ŝe mąŜ unika rozmowy, podnosi głos, a jej narzekania przybierają na sile, przeradzając się powoli w krytykę męŜa. On przyjmuje wtedy postawę obronną albo odgradza się murem milczenia, co wprawia ją w taką frustrację i złość, Ŝe jej uwagi krytyczne zaczynają zabarwiać się pogardą. Kiedy mąŜ stwierdza, Ŝe stał się przedmiotem krytyki i pogardy Ŝony, zaczynają mu przez głowę przebiegać myśli o tym, Ŝe jest jej niewinną ofiarą i narasta w nim słuszne oburzenie, które coraz łatwiej prowadzi do reakcji zatopienia. Broniąc się przed zatopieniem, przybiera coraz bardziej defensywną postawę albo odgradza się zupełnie od Ŝony. Pamiętajmy jednak o tym, Ŝe kiedy mąŜ odgradza się murem milczenia, to wyzwala to z kolei reakcję zatopienia u Ŝony, która czuje się w sytuacji bez wyjścia. Kiedy ten cykl waśni małŜeńskich przybierze na sile, moŜe łatwo wyrwać się spod kontroli. On i ona. Rada dla małŜeństw 20 Robert Levenson i in., „The Influence of Age and Gender on Affect, Physiology, and Their Interrelations: A Study of Long-term Marriages”, Journal of Personality and Social Psychology 67 (1994). 21 Gottman, What Predicts a Divorce. 22 TamŜe. 123
  • 124. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna PoniewaŜ potencjalne konsekwencje róŜnic w radzeniu sobie przez męŜczyzn i kobiety ze swymi uczuciami są tak ponure, wypada się zastanowić, co mogą zrobić małŜonkowie, aby ocalić miłość i przywiązanie, które do siebie wzajemnie czują, mówiąc krótko - co chroni małŜeństwo. Na podstawie obserwacji interakcji małŜonków, których związki trwają i kwitną przez wiele lat, badacze opracowali specjalne rady dla męŜczyzn i kobiet oraz trochę ogólnych porad dla obojga płci. Ogólnie biorąc, męŜczyźni i kobiety potrzebują odmiennego dostrojenia się do siebie. Rada dla męŜczyzn jest taka, Ŝeby nie starali się obejść konfliktu, ale uświadomili sobie, Ŝe rozmowa na temat jakichś kłopotów czy nieporozumień moŜe być przejawem miłości, próbą utrzymania zdrowych stosunków (chociaŜ równie dobrze mogą kierować nią inne motywy, a jej wrogość moŜe wypływać z innych przyczyn). Jeśli pretensje i urazy nawarstwiają się i kipią w duszy, nie znajdując ujścia, dochodzi do wybuchu; jeśli natomiast wydobędzie się je na światło dzienne i omówi, to zmniejsza się ich ciśnienie. MęŜowie muszą wszakŜe zdać sobie sprawę z tego, Ŝe złość i niezadowolenie nie są toŜsame z napaścią na nich - emocje ich Ŝon świadczą często jedynie o wadze, jaką przywiązują do spraw wywołujących u nich te uczucia. MęŜczyźni powinni równieŜ wystrzegać się ucinania dyskusji, zbyt wcześnie proponując praktyczne rozwiązania, poniewaŜ z reguły dla Ŝony waŜniejsze jest to, Ŝe mąŜ słucha jej narzekań i okazuje zrozumienie dla uczuć, które budzi w niej dana sprawa (chociaŜ niekoniecznie musi się z nią zgadzać). MoŜe ona odebrać propozycję rozwiązania problemu jako próbę zamknięcia jej ust świadczącą o tym, Ŝe mąŜ bagatelizuje jej uczucia. MęŜowie, którzy potrafią przetrzymać wybuch złości Ŝony bez puszczania mimo uszu jej narzekań i skarg, nawet jeśli uwaŜają je za błahe, utwierdzają ją w przekonaniu, Ŝe jest słuchana i powaŜana. śonom szczególnie zaleŜy na tym, by męŜowie okazywali szacunek dla ich uczuć, nawet jeśli się z nimi nie zgadzają. Świadomość, Ŝe mąŜ słyszy, jak przedstawia mu swój punkt widzenia i Ŝe zauwaŜa towarzyszące temu uczucia, najczęściej uspokaja Ŝonę. Rada dla kobiet jest podobna. PoniewaŜ męŜczyzn najbardziej denerwuje to, Ŝe ich Ŝony za bardzo dają się ponieść emocjom, wyraŜając swe pretensje, powinny starać się powstrzymać od napaści - krytykować postępowanie, a nie osobę i nie okazywać pogardy. Skarga nie jest napaścią na czyjś charakter, ale raczej jasnym stwierdzeniem, Ŝe jakieś konkretne działanie czy zachowanie sprawia nam przykrość. Pełna złości napaść na charakter męŜa doprowadzi z pewnością do tego, Ŝe przyjmie on postawę obronną albo odgrodzi się murem milczenia, co będzie jeszcze bardziej frustrujące i tylko zaogni stosunki. Dobrze jest teŜ przedstawić swoje pretensje w szerszym kontekście, zapewniając męŜa o miłości do niego. Dobra kłótnia Poranna gazeta daje nam lekcją pokazową tego, jak nie naleŜy rozwiązywać nieporozumień w małŜeństwie. Marlene Lenick pokłóciła się z męŜem, Michaelem, bo on chciał obejrzeć mecz pomiędzy „Kowbojami z Dallas” a „Orłami z Filadelfii”, a ona wiadomości. Kiedy mąŜ usiadł w fotelu, aby obejrzeć mecz, pani Lenick powiedziała mu, Ŝe „ma juŜ dosyć tego futbolu”, poszła do sypialni, wzięła pistolet kalibru 38 i dwukrotnie do niego strzeliła. Została oskarŜona o próbę zabójstwa i zwolniona za kaucją w wysokości 50 tysięcy dolarów, stan jej męŜa określono jako dobry - dochodzi do zdrowia po dwóch ranach postrzałowych. Jedna z kul trafiła go w brzuch, druga przeszła przez bark, naruszając mięśnie karku.23 Na szczęście niewiele kłótni małŜeńskich przebiega aŜ tak gwałtownie i pociąga za sobą takie ofiary i straty. Kłótnia moŜe stać się znakomitą okazją do rozwinięcia inteligencji emocjonalnej i wykorzystania jej w małŜeństwie. Na przykład, małŜonkowie pozostający w trwałych związkach mogą w czasie kłótni trzymać się jednego tematu i stworzyć sobie wzajemnie moŜliwość 23 „Wife Charged with Shooting Husband Over Football on TV”, „The New York Times”, November 3, 1993. 124
  • 125. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna przedstawienia juŜ na wstępie własnego punktu widzenia.24 Nie powinni ograniczać się do tego, ale iść o krok dalej: kaŜde z nich daje drugiemu odczuć, Ŝe go słucha. PoniewaŜ skrzywdzonemu czy mającemu Ŝal partnerowi zaleŜy często właśnie na tym, by go wysłuchano, akt empatii znakomicie obniŜa napięcie emocjonalne. W małŜeństwach, które ostatecznie kończą się rozwodem, najbardziej widoczny jest brak starań któregokolwiek z partnerów, aby zredukować napięcie wywołane kłótniami. Spory między małŜonkami, których związek jest zdrowy, róŜnią się od sporów między partnerami, których poŜycie kończy się rozwodem, przede wszystkim tym, Ŝe ci pierwsi znają sposoby usunięcia pęknięć we wzajemnych stosunkach i korzystają z nich.25 Mechanizmy, które zapobiegają przekształceniu się sprzeczki w nie kontrolowany wybuch o poŜałowania godnych skutkach, składają się z prostych posunięć, takich jak trzymanie się tematu dyskusji, okazywanie empatii i redukowanie napięcia. Mechanizm ten jest czymś w rodzaju emocjonalnego termostatu, nie dopuszczającego do przejścia uczuć w stan wrzenia i do stłumienia zdolności partnerów do skupienia się na przedmiocie sporu. Ogólna godna polecenia strategia zapewniająca prawidłowe funkcjonowanie małŜeństwa polega na tym, by nie koncentrować się na konkretnych sprawach - wychowaniu dzieci, seksie, pieniądzach czy pracach domowych - o które małŜonkowie toczą spory, ale by raczej starać się wspólnie rozwijać inteligencję emocjonalną, zwiększając w ten sposób szanse rozwiązania trudnych kwestii. Nieco umiejętności emocjonalnych - przede wszystkim zdolność uspokajania się (i uspokajania partnera), empatia i umiejętność uwaŜnego słuchania - moŜe sprawić, Ŝe małŜonkowie zaczną skutecznie wyjaśniać i łagodzić nieporozumienia. UmoŜliwia to prowadzenie zdrowych sporów, owych „dobrych kłótni”, które pozwalają na rozkwit wzajemnych stosunków i przezwycięŜenie pretensji i uprzedzeń, które pozostawione samym sobie mogą zniszczyć związek małŜeński.26 Oczywiście, Ŝaden z tych nawyków emocjonalnych nie zmieni się z dnia na dzień; potrzeba do tego wytrwałości i czujności. MałŜonkowie zdołają przeprowadzić zasadnicze zmiany tylko w takim stopniu, w jakim będą mieli do tego motywację. Wiele a moŜe nawet większość, reakcji emocjonalnych waŜnych dla wspólnego poŜycia ukształtowało się juŜ w dzieciństwie. Nauczyliśmy się ich w naszych najbardziej intymnych związkach albo wzorowaliśmy je na zachowaniach naszych rodziców, a do małŜeństwa wnieśliśmy je juŜ w całkowicie rozwiniętej formie. A zatem jesteśmy przygotowani do rozwinięcia u siebie pewnych nawyków emocjonalnych do, powiedzmy, przesadnego reagowania na rzekome czy rzeczywiste zniewagi albo zamykania się w sobie na widok pierwszych oznak zbliŜającej się konfrontacji - i to nawet jeśli wcześniej zarzekaliśmy Ŝe nie będziemy zachowywać się jak nasi rodzice. Uspokajanie się U podłoŜa kaŜdej silnej emocji leŜy impuls do działania; podstawą inteligencji emocjonalnej jest kierowanie tymi impulsami. MoŜe to być jednak szczególnie trudne w związkach opartych na miłości, gdzie mamy duŜo do stracenia. Reakcje wyzwalane w takich związkach dotykają niektórych z naszych najgłębszych potrzeb: potrzeby bycia kochanym i szanowanym, lęku przed odrzuceniem albo deprywacją emocjonalną. Nic dziwnego zatem, Ŝe podczas kłótni małŜeńskiej zachowujemy się tak, jak gdyby zagroŜony był sam nasz byt. Jednak niczego nie da się pozytywnie załatwić, kiedy męŜa albo Ŝonę ponoszą emocje. Oboje partnerzy powinni się nauczyć jednej z kluczowych dla dobrego poŜycia umiejętności, jaką jest uśmierzanie swoich wzburzonych uczuć. Polega to na opanowaniu zdolności szybkiego 24 Produktywne kłótnie małŜeńskie zob.: Gottman; What Predicts Divorce. 25 Brak umiejętności naprawy stosunków u małŜonków, zob.: Gottman, What Predicts Divorce. 26 Cztery kroki, które prowadzą do „korzystnych sprzeczek”, podaję za: Gottman, Why Marriages Succeed or Fail. 125
  • 126. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna dochodzenia do siebie po zatopieniu wywołanym porwaniem emocjonalnym. PoniewaŜ podczas takiego wzburzenia emocjonalnego drastycznie obniŜa się zdolność jasnego słyszenia, myślenia i mówienia, uspokojenie się jest niezwykle konstruktywnym krokiem, bez którego niemoŜliwy jest jakikolwiek postęp w rozmowie zmierzającej do załatwienia spornej kwestii. Ambitne pary małŜeńskie mogą nauczyć się śledzić mniej więcej co pięć minut w trakcie kłopotliwej rozmowy swój puls, przytykając palec do tętnicy szyjnej, kilka centymetrów poniŜej dolnego koniuszka ucha i Ŝuchwy (osoby, które ćwiczą aerobic, mogą się tego łatwo nauczyć).27 Mierząc puls przez piętnaście sekund i mnoŜąc wynik przez cztery, otrzymuje się liczbę uderzeń serca na minutę. Zmierzenie sobie pulsu w stanie spoczynku i w spokojnym nastroju daje podstawę do dalszych obliczeń; jeśli liczba uderzeń wzrasta o - powiedzmy - dziesięć na minutę to sygnalizuje to rozpoczęcie się zatapiania. Jeśli puls skacze tak wysoko, to małŜonkowie się odseparować od siebie na dwadzieścia minut, zanim podejmą dyskusję na nowo. ChociaŜ moŜe się nam wydawać, Ŝe wystarczy przerwa pięciominutowa, to rzeczywiste uspokojenie fizjologiczne jest procesem stopniowym i trwa znacznie dłuŜej. Jak przekonaliśmy się w rozdziale V, tląca się w głębi nas złość moŜe w kaŜdej chwili wybuchnąć większym płomieniem, a zatem dłuŜsze czekanie daje ciału więcej czasu na wyjście ze stanu pobudzenia. Parom, które - co zupełnie zrozumiałe - uznają, Ŝe śledzenie rytmu serca podczas dyskusji jest krępujące, prościej będzie umówić się z góry, Ŝe kaŜda ze stron moŜe zaproponować przerwę, kiedy tylko dostrzeŜe oznaki zatapiania. Podczas tej przerwy moŜna przyspieszyć proces uspokajania się za pomocą relaksacji albo ćwiczeń aerobicznych (czy teŜ którejkolwiek z innych metod omówionych w rozdziale V). Odtrucie poprzez rozmowę z samym sobą PoniewaŜ zatopienie zapoczątkowują negatywne myśli o partnerze, dobrze jest, jeśli mąŜ czy Ŝona stawią im czoło. Takie myśli jak: „Nie będę tego dłuŜej tolerował(a)” czy „Nie zasługuję na takie traktowanie” są charakterystyczne dla osób przekonanych o tym, Ŝe są niewinnymi ofiarami małŜonków albo Ŝe ich oburzenie jest usprawiedliwione. Jak wykazuje ojciec terapii kognitywnej, Aaron Beck, poprzez pochwycenie tych myśli i przeciwstawienie się im - zamiast się wściekać albo odczuwać ból - moŜe się wyzwolić spod ich wpływu.28 Jednak, by to osiągnąć, nie naleŜy dawać wiary takim myślom, a potem śledzić je i zdobyć się na świadomy wysiłek poszukania dowodów, które im przeczą, albo teŜ spojrzeć na nie z innego punktu widzenia. Na przykład Ŝona, która pod wpływem chwilowego zawodu uwaŜa, Ŝe „on w ogóle nie dba o moje potrzeby - zawsze jest takim egoistą”, mogłaby zakwestionować tę myśl, przypominając sobie o wielu rzeczach świadczących o tym, Ŝe troszczy się o nią. Pozwoli to na zmodyfikowanie myśli i nadanie jej takiego oto kształtu: „ChociaŜ postąpił nieładnie i sprawił mi przykrość, to przecieŜ czasami okazuje, Ŝe zaleŜy mu na mnie”. To drugie sformułowanie otwiera moŜliwość znalezienia pozytywnego rozwiązania, natomiast pierwsze podsyca tylko złość i potęguje ból. Niedefensywne słuchanie i mówienie On: - Ty krzyczysz! Ona: - Oczywiście, Ŝe krzyczę, bo nie słyszałeś ani słowa z tego, co powiedziałam. Nigdy nie słuchasz! Słuchanie jest umiejętnością, która spaja małŜeństwa. Nawet w ferworze kłótni, kiedy oboje małŜonkowie stali się ofiarami porwania emocjonalnego, jedno z nich, a niekiedy oboje, potrafią się zdobyć na to, by - mimo złości - słuchać i słyszeć partnera i odpowiadać na jego pojednawcze 27 TamŜe. 28 Beck, Love is Never Enough [polskie tłum. Miłość nie wystarczy. Poznań: Media Rodzina, 1996]. 126
  • 127. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna gesty. Jednak małŜonkowie, którzy dąŜą do rozwodu, są tak pochłonięci swoją złością i skoncentrowani na szczegółach przedmiotu sprzeczki, Ŝe nie słyszą - nie mówiąc juŜ o odwzajemnianiu - Ŝadnych ofert pokojowych, które mogą być zawarte w tym, co mówi partner. Defensywność słuchacza przyjmuje formę ignorowania albo natychmiastowego odpierania zarzutów małŜonka, traktowanych jak niewątpliwa napaść. Oczywiście, zdarza się, Ŝe wypowiedzi małŜonków podczas kłótni przybierają formę ataku albo mają tak silne zabarwienie negatywne, Ŝe trudno jest odebrać to inaczej niŜ napaść. Nawet wszakŜe w tym najgorszym wypadku małŜonkowie mogą decydować o tym, co słyszą, ignorując wrogie i negatywne elementy wypowiedzi drugiej strony - przykry ton, zniewagi, pogardliwe uwagi krytyczne - po to, by wyłapać główny komunikat przekazywany w tej zniekształconej formie. Pomaga w tym potraktowanie negatywnego zabarwienia wypowiedzi małŜonka jako pewnego pośredniego sposobu podkreślenia, jak waŜna jest dla niego dana sprawa, jako Ŝądanie zwrócenia na nią uwagi. Jeśli wtedy ona wrzeszczy: „Przestań mi przerywać, do cholery!”, to on moŜe zdoła opanować chęć odpłacenia jej za okazywaną wrogość i powiedzieć: „W porządku, mów dalej”. Najsilniejszą formą niedefensywnego słuchania jest, oczywiście, empatia - zdolność wyczuwania uczuć kryjących się za tym, co mówi małŜonek. Jak przekonaliśmy się w rozdziale VII, po to, by jeden z małŜonków mógł naprawdę wzbudzić w sobie empatię, jego czy jej własne emocje muszą opaść do poziomu, na którym odczuwa on swoje reakcje fizjologiczne w stopniu wystarczającym do odzwierciedlenia uczuć drugiej strony. Bez tego fizjologicznego dostrojenia się wyobraŜenie sobie tego, co czuje partner, będzie prawdopodobnie nietrafne. Kiedy uczucia jednej strony są tak silne, Ŝe nie pozwalają na fizjologiczne zgranie się i przesłaniają wszystko, empatia zanika. Powszechnie stosowaną w terapii małŜeństw metodą skutecznego słuchania emocjonalnego jest tak zwane „odzwierciedlanie”. Kiedy jedno z partnerów skarŜy się na zachowania drugiego, to drugie przedstawia tę samą skargę własnymi słowami, starając się uchwycić nie tylko samą myśl, ale równieŜ towarzyszące jej uczucia. MałŜonek odzwierciedlający uczucia drugiego upewnia się, czy trafił; jeśli nie, próbuje aŜ do skutku. Wydaje się to proste, ale jest zadziwiająco trudne w praktyce.29 Jeśli czyjeś uczucia zostały trafnie odzwierciedlone, to czuje się on nie tylko zrozumiany, ale ma teŜ poczucie dostrojenia się emocjonalnego. MoŜe to niekiedy powstrzymać przygotowywany atak i w znacznym stopniu zapobiega przeradzaniu się wzajemnych zarzutów w kłótnię. Sztuka niedefensywnego mówienia polega na ograniczaniu się do konkretnej skargi czy zarzutu i pilnowaniu, by skarga ta nie przerodziła się w atak na małŜonka. Psycholog Haim Ginott, twórca programów skutecznego porozumiewania się, zaleca jako najlepszy sposób przedstawiania zarzutów formułę XYZ. „Kiedy zrobiłeś X, to poczułem (poczułam) się Y, i wolał(a)bym, Ŝebyś zrobił(a) zamiast tego Z”. Na przykład: „Kiedy nie zadzwoniłeś, aby mnie uprzedzić, Ŝe spóźnisz się na obiad, to poczułam się zlekcewaŜona i ogarnęła mnie złość. Chciałabym, Ŝebyś na przyszłość zadzwonił i powiedział, Ŝe się spóźnisz zamiast: „Jesteś samolubnym sukinsynem i masz wszystkich w nosie”, jak często ujmuje się tę sprawę w małŜeńskich sporach. Krótko mówiąc, otwarte porozumiewanie się nie dopuszcza Ŝadnych gróźb, obelg ani zastraszania. Nie pozwala równieŜ na Ŝadną z niezliczonych form defensywności - usprawiedliwienia i wymówki, zaprzeczanie zarzutom, kontratakowanie docinkami i tym podobne. Tutaj teŜ skutecznym narzędziem jest empatia. Na koniec, jak we wszystkich dziedzinach Ŝycia, tak i w małŜeństwie wrogość usuwają szacunek i miłość. Jednym ze skutecznych sposobów zapobieŜenia przerodzeniu się sporu w otwartą walkę jest danie partnerowi do zrozumienia, Ŝe potrafi się spojrzeć na sprawę z jego punktu widzenia i Ŝe uznaje się jego prawo do takiego poglądu, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy. Innym jest 29 Harville Hendrix, Getting the Love You Want, New York: Henry Holt, 1988. 127
  • 128. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna przyznanie się do winy, a nawet przeproszenie, jeśli widzisz, Ŝe jesteś w błędzie. Uznanie prawa partnera do własnego zdania na dany temat oznacza, Ŝe przynajmniej okazujemy mu, iŜ go słuchamy i Ŝe dostrzegamy wyraŜane przez niego emocje, nawet jeśli nie zgadzamy się z jego argumentami: „Widzę, Ŝe jesteś wytrącony z równowagi”. W innych momentach, kiedy akurat się nie spieramy, uznawanie prawa partnera do własnego zdania i dowartościowywanie go przybiera formę komplementów, znajdowania u niego czegoś, co rzeczywiście cenimy i chwalenia go za te przymioty. Dowartościowanie partnera jest, rzecz jasna, sposobem ukojenia małŜonka albo zgromadzenia kapitału emocjonalnego w postaci pozytywnych uczuć. Ćwiczenie PoniewaŜ do forteli tych trzeba się uciekać w ferworze konfrontacji, kiedy pobudzenie emocjonalne jest z całą pewnością duŜe, trzeba się ich dobrze wyuczyć, aby móc z nich skorzystać, kiedy są najbardziej potrzebne. Jest tak dlatego, Ŝe mózg emocjonalny uruchamia te zwyczajowe reakcje; których nauczyliśmy się w najwcześniejszym okresie Ŝycia, w powtarzających się momentach złości i bólu, dzięki czemu stały się one dominujące. PoniewaŜ pamięć i reakcje są skorelowane z emocjami, niełatwo jest w takich chwilach przypomnieć sobie i powtórzyć te, które związane są ze spokojniejszymi sytuacjami. Jeśli bardziej konstruktywna reakcja emocjonalna jest nam obca albo niedostatecznie wyćwiczona, to nadzwyczaj trudno wypróbować ją w chwili zdenerwowania. Jeśli jednak stała się automatyczna, to szansa na to, Ŝe dojdzie do głosu podczas kryzysu emocjonalnego, jest duŜo większa. Z tych powodów przedstawione wyŜej metody trzeba ćwiczyć i wypróbowywać podczas rozmów, które nie są aŜ tak stresujące, jak równieŜ w apogeum kłótni, by miała szansę stać się nabytą pierwszą reakcją (a przynajmniej nie nazbyt spóźnioną wtórną reakcją) w repertuarze naszych zachowań emocjonalnych. Przedstawione środki zaradcze na dezintegrację małŜeństwa są w istocie rzeczy krótkim kursem wyrównawczym z zakresu inteligencji emocjonalnej. 128
  • 129. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział X Kierowanie z sercem MELBURN MCBROOM był apodyktycznym szefem o usposobieniu, które onieśmielało osoby z nim pracujące. Fakt ten mógłby pozostać nie zauwaŜony, gdyby McBroom pracował w biurze albo w fabryce. Ale był on pilotem. Pewnego dnia 1978 roku samolot McBrooma zbliŜał się do Portland w stanie Oregon, kiedy zauwaŜył on, Ŝe są jakieś kłopoty z mechanizmem uruchamiającym podwozie. Zaczął więc krąŜyć na duŜej wysokości nad lotniskiem, manipulując przy tym mechanizmie. Kiedy McBroom zajmował się uparcie mechanizmem uruchamiającym podwozie, strzałki wskaźników paliwa zbliŜały się do zera. Jednak pozostali członkowie załogi tak bali się gniewu McBrooma, Ŝe milczeli, mimo iŜ nad samolotem zawisło widmo katastrofy. Samolot rozbił się, a w wypadku poniosło śmierć dziesięć osób. Historię tego wypadku opowiada się ku przestrodze pilotów na kursach z zakresu bezpieczeństwa lotu.1 W 80 procentach katastrof samolotowych piloci popełniają błędy, którym moŜna byłoby zapobiec, gdyby załoga współpracowała bardziej harmonijnie. W szkoleniu pilotów kładzie się teraz nacisk nie tylko na umiejętności zawodowe, ale teŜ na pracę zespołową, otwarte porozumiewanie się, współpracę, umiejętność słuchania i mówienia bez ogródek tego, co się myśli, czyli na podstawy inteligencji emocjonalnej. Kabina pilotów jest miniaturą wszelkiej funkcjonującej organizacji. Jednak bez dramatycznego wydźwięku w postaci katastrofy samolotowej destrukcyjne skutki niskiego morale, onieśmielonych pracowników, aroganckich szefów czy dziesiątki innych odmian niedostatków inteligencji emocjonalnej ujawniających się w miejscu pracy mogą przejść w duŜej mierze nie zauwaŜone przez osoby spoza sceny wydarzeń. Koszty tego widać w obniŜeniu wydajności, wzroście liczby nie dotrzymywanych terminów, błędach i nieszczęśliwych wypadkach oraz exodusie pracowników do przyjemniejszych biur i zakładów. Niski poziom inteligencji emocjonalnej w pracy nieuchronnie naraŜa firmy na wielkie straty. Kiedy jest on szczególnie niski i dotyczy ogółu pracowników, firma moŜe splajtować. Rachunek strat i zysków wynikających z inteligencji emocjonalnej lub jej braku jest stosunkowo nowym pojęciem w biznesie i niektórym menedŜerom moŜe być trudno go zaakceptować. Badania 250 osób pracujących na kierowniczych stanowiskach wykazały, Ŝe większość z nich uwaŜała, iŜ praca wymaga od nich „głowy, nie serca”. Wielu z nich obawiało się, Ŝe empatia albo współczucie dla podwładnych doprowadziłyby do konfliktu z obowiązkami wobec firmy. Jeden z nich uwaŜał, Ŝe pomysł wczuwania się w uczucia osób pracujących dla niego jest absurdalny, poniewaŜ w takiej sytuacji „byłoby niemoŜliwe właściwe postępowanie z ludźmi”. Inni mówili, Ŝe gdyby nie zachowywali dystansu emocjonalnego, to nie byliby w stanie podejmować „trudnych” decyzji, jakich wymaga prowadzenie interesów - aczkolwiek według wszelkiego prawdopodobieństwa powiadamialiby podwładnych o tych decyzjach w bardziej ludzki sposób.2 Badania te przeprowadzono w latach siedemdziesiątych, kiedy środowisko biznesu było zupełnie inne. Moim zdaniem postawy takie są anachroniczne, są przeŜytkiem dawnych, dających poczucie luksusu czasów; nowa, zmuszająca do rywalizacji rzeczywistość sprawia, Ŝe inteligencja emocjonalna jest dobrem przynoszącym zyski zarówno w produkcji, jak i na rynku. J ujęła to Shoshona Zuboff, psycholog z Harvardzkiej Szkoły Biznesu. „Korporacje przeszły w tym stuleciu radykalną przemianę, a wraz z nią dokonała się transformacja krajobrazu emocjonalnego. Był 1 Wypadek ten opisuje Carl Lavin, „When Moods Affect Safety: Communications in a Cockpit Mean a Lot a Few Miles Up”, „The New York Times”, June 26, 1994. 2 Michael Maccoby, „The Corporate Climber Has to Find His Heart” Fortune, December 1976. 129
  • 130. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna długi okres dominacji dyrektorów w hierarchii stanowisk firm, kiedy opłacało się być zręcznie manipulującym ludźmi, walczącym według zasad dŜungli szefem. Ale ta sztywna hierarchia zaczęła się załamywać w latach osiemdziesiątych, pod naciskiem globalizacji i technik informacyjnych. Szef walczący według zasad panujących w dŜungli symbolizuje miejsce, w którym niegdyś znajdowała się firma, jej przyszłością jest wirtuoz umiejętności interpersonalnych.”3 Niektóre przyczyny tego są oczywiste - wyobraźmy sobie, jakie konsekwencje dla grupy współpracowników ma to, Ŝe ktoś nie potrafi powstrzymać wybuchu gniewu albo nie ma zielonego pojęcia o tym, co czują osoby, z którymi pracuje. Wszystkie szkodliwe dla myślenia skutki niepokoju opisane w rozdziale VI występują równieŜ w miejscu pracy: będąc w złym nastroju, nie potrafimy zapamiętywać, uwaŜać, uczyć się ani podejmować rozsądnych decyzji. Jeden z doradców do spraw zarządzania ujął to tak: „Stres powoduje, Ŝe ludzie głupieją”. Jeśli natomiast chodzi o stronę pozytywną, to wyobraźmy sobie, jakie poŜytki dla pracy płyną z posiadania podstawowych umiejętności emocjonalnych - dostrojenia się do uczuć osób, z którymi się kontaktujemy, zdolności łagodzenia nieporozumień, aby nie przeradzały się w konflikty, czy zdolności osiągania podczas wykonywania zadań stanu uskrzydlenia. Przywództwo nie jest dominacją, lecz sztuką przekonywania ludzi do współpracy dla osiągnięcia wspólnego celu. A jeśli chodzi o kierowanie naszą własną karierą, to chyba nie ma waŜniejszej sprawy niŜ rozpoznanie naszych najgłębszych uczuć w stosunku do tego, czym się zajmujemy i ewentualne dokonanie takich zmian, aby praca dawała nam prawdziwe zadowolenie. Niektóre z mniej oczywistych przyczyn wysuwania się zdolności emocjonalnych na pierwsze miejsce wśród umiejętności potrzebnych ludziom interesu odzwierciedlają ogromne zmiany, jakie dokonały się w firmach. Spróbuję wykazać to na przykładzie praktycznego zastosowania inteligencji emocjonalnej w trzech sprawach: zdolności traktowania skarg i zarzutów jako przejawów konstruktywnej krytyki, tworzenia atmosfery, w której inność zamiast stawać się źródłem tarć jest cenionym dobrem oraz skutecznego ustanawiania sieci połączeń interpersonalnych. Krytyka jest sprawą pierwszorzędną Był doświadczonym inŜynierem, szefem zespołu opracowującego nowe oprogramowanie. Przedstawiał właśnie wiceprezesowi firmy odpowiedzialnemu za wdraŜanie nowych technik wyniki wielomiesięcznej pracy swojego zespołu. Towarzyszyli mu podwładni i współpracownicy, z którymi ślęczał całymi tygodniami nad owym projektem, dumni, Ŝe mogą zaprezentować owoc swej cięŜkiej pracy. Jednak kiedy skończył, wiceprezes obrócił się do niego i zapytał sarkastycznie: „Kiedy skończył pan szkołę? Te specyfikacje są - śmieszne. Nie ma mowy, Ŝeby wyszły poza mój gabinet”. Zupełnie zdruzgotany tym inŜynier przesiedział resztę zebrania w ponurym milczeniu. Ludzie z jego zespołu wymienili parę chaotycznych, po części wrogich, uwag, broniąc swego dzieła, które kosztowało ich tyle trudu. W pewnym momencie odwołano wiceprezesa do telefonu i zebranie skończyło się nagle, pozostawiając wszystkich w nastroju goryczy i złości. Przez następne dwa tygodnie wypowiedź wiceprezesa nie dawała inŜynierowi spokoju. Zniechęcony i przygnębiony, przekonany był, Ŝe nie otrzyma juŜ Ŝadnego powaŜnego zadania w firmie i mimo Ŝe lubił swoją pracę, przemyśliwał o zwolnieniu się. Na koniec zdecydował się pójść do wiceprezesa i przypomnieć mu o tym zebraniu, jego krytycznych uwagach i ich podkopujących morale zespołu wpływie. Starannie dobierając słowa, 3 Cytat z rozmowy, którą przeprowadziłem z Shoshoną Zuboff w czerwcu 1994 roku. W sprawie wpływu technik informatycznych zob. jej ksiąŜkę In the Age of the Smart Machine, New York: Basic Books,1991. 130
  • 131. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna powiedział: „Nie bardzo rozumiem, co chciał pan osiągnąć. Zakładam, Ŝe nie próbował pan wprawić mnie w zakłopotanie... Czy miał pan jakiś inny cel?” Wiceprezes był absolutnie zaskoczony - nie miał najmniejszego pojęcia, Ŝe jego rzucona mimochodem uwaga wywoła takie spustoszenie w psychice członków zespołu. Okazało się, Ŝe w rzeczywistości uwaŜał, iŜ projekt jest dobry, tylko potrzebuje dopracowania i nawet przez chwilę nie myślał o tym, Ŝeby go odrzucić jako bezwartościowy. Powiedział, Ŝe po prostu nie zdawał sobie sprawy z tego, Ŝe tak nieudolnie przedstawił swoje opinię i Ŝe zranił czyjekolwiek uczucia. I, choć z opóźnieniem, przeprosił za to.4 Jest to istocie rzeczy kwestia sprzęŜenia zwrotnego między ludźmi zbierającymi informacje konieczne do utrzymania się na właściwym kursie i odpowiedniego ukierunkowania swych wysiłków. W sensie pierwotnym, w którym termin ten uŜywany jest w teorii systemów, sprzęŜenie zwrotne oznacza wymianę danych o działaniu jednej części jakiegoś systemu po to, by - opierając się na załoŜeniu, Ŝe jedna część wpływa na wszystkie pozostałe składające się na ten system - moŜna było skorygować działanie części, która zacznie funkcjonować nieprawidłowo. W przedsiębiorstwie kaŜdy pracownik jest częścią systemu, a zatem sprzęŜenie zwrotne jest duszą organizacji - wymianą informacji, która pozwala ludziom orientować się, czy praca, którą wykonują, idzie dobrze, czy teŜ moŜe trzeba w niej coś poprawić, doszlifować albo zupełnie zmienić. Bez sprzęŜenia zwrotnego pracownicy poruszają się po omacku - nie wiedzą, jak są oceniani przez szefa, przez kolegów, czego się od nich oczekuje, a w miarę upływu czasu wszelkie problemy tylko się zaostrzają. Krytykowanie jest w pewnym sensie jednym z najwaŜniejszych zadań menedŜera. Mimo to naleŜy do tych, których szefowie najbardziej nie lubią i starają się unikać. Podobnie jak ów sarkastyczny wiceprezes, wielu - zbyt wielu dyrektorów, kierowników i prezesów kiepsko opanowało bardzo istotną sztukę sprzęŜenia zwrotnego. Koszta tego niedoboru są wielkie - tak jak nasze zdrowie emocjonalne zaleŜy od tego, jak radzimy sobie z pretensjami czy zarzutami, tak samo efektywność, wydajność i zadowolenie z pracy zaleŜą od tego, jak informuje się nas o palących problemach. To, w jaki sposób wyraŜamy i odbieramy uwagi krytyczne, określa w duŜym stopniu nasze zadowolenie z pracy, z tych, z którymi pracujemy, i z tych, przed którymi jesteśmy odpowiedzialni. Najgorszy sposób wzbudzenia w kimś motywacji Emocjonalne przeciwności losu, którym musimy stawić czoła w związku małŜeńskim, występują równieŜ w miejscu pracy. Uwagi krytyczne, które powinny być wyraŜane w formie wątpliwości, co stwarza dobrą podstawę do usunięcia ich przyczyn, zamieniają się niekiedy w ataki personalne. Pod naszym adresem kierowane są pełne odrazy, sarkazmu i pogardy oskarŜenia, a wszystko to skłania nas do przyjmowania postawy defensywnej i unikania odpowiedzialności, i - na koniec - do odgradzania się od innych murem milczenia lub do biernego oporu, który wynika z poczucia, Ŝe traktuje się nas niesprawiedliwie. Jedną z najbardziej powszechnych form destrukcyjnej krytyki w miejscu pracy są - zdaniem pewnego doradcy - takie ogólne stwierdzenia jak: „Wszystko partaczycie”, wygłaszane ostrym, sarkastycznym, gniewnym tonem, nie dające Ŝadnej szansy na rzeczową replikę ani nie podsuwające Ŝadnych sugestii, jak moŜna by wywiązywać się lepiej ze swych zadań. Sprawiają one, Ŝe osoba, ku której są skierowane, czuje się bezradna i wściekła. Z punktu widzenia inteligencji emocjonalnej taka krytyka świadczy o lekcewaŜeniu uczuć, jakie wywołuje ona u osób będących jej przedmiotem oraz o katastrofalnym wpływie, jaki uczucia te wywierają na ich motywację do pracy, energię i wiarę w sens tego, co robią. 4 Historię o sarkastycznym wiceprezesie opowiedział mi Hendrie Weisinger, psycholog z Podyplomowej Szkoły Biznesu przy Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles [UCLA Graduate School of Business]. Zasady umiejętnego przedstawiania uwag krytycznych w miejscu pracy podał on w ksiąŜce The Critical Edge: How to Criticize Up and Down the Organization and Make It Pay Off, Boston: Little, Brown, 1989. 131
  • 132. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Tę destrukcyjną dynamikę ujawniło badanie menedŜerów, których poproszono, by sięgnęli myślą do chwil, kiedy wybuchnęli złością na swoich podwładnych i, dając się jej ponieść, zaatakowali ich ad personam.5 Te pełne złości ataki miały podobne skutki jak napaść na małŜonka: podwładni będący ich celem reagowali na nie najczęściej przybraniem postawy obronnej, wymyślaniem wymówek albo uchylaniem się od odpowiedzialności. Zdarzało się teŜ, Ŝe odgradzali się murem milczenia, to znacz unikali jakichkolwiek kontaktów z szefem, który ich zwymyślał. Gdyby umieszczono ich pod takim samym wykrywającym emocje mikroskopem jak ten, którego uŜywał dla badania par małŜeńskich John Gottman, to bez wątpienia okazałoby się, Ŝe ci rozgoryczeni pracownicy myślą to samo, co rozczarowani małŜonkowie, którzy uwaŜają, Ŝe napada się na nich bez Ŝadnego powodu, Ŝe są niewinnymi ofiarami i czują usprawiedliwione oburzenie. Gdyby zmierzono ich reakcje fizjologiczne, to prawdopodobnie okazałyby się one typowe dla zatopienia, które nasila takie myśli. A mimo to takie reakcje jeszcze bardziej rozdraŜniały i prowokowały menedŜerów, wskazując na to, Ŝe zapoczątkowują oni cykl, który w świecie biznesu kończy się odejściem albo zwolnieniem pracownika, co jest odpowiednikiem rozwodu. I faktycznie, badania, którymi objęto 108 menedŜerów i pracowników umysłowych, wykazały, Ŝe na liście przyczyn konfliktów w pracy niestosowne albo niewłaściwie wyraŜone uwagi krytyczne uplasowały się na pierwszym miejscu, przed brakiem zaufania, róŜnicami charakteru i wysokością wynagrodzenia.6 Eksperyment przeprowadzony na Politechnice Rensselaera pokazuje, jak destrukcyjny wpływ mogą wywierać na stosunki w pracy ostre uwagi krytyczne. Podczas symulacji zlecono ochotnikom opracowanie reklamy nowego szamponu. Inny ochotnik (współpracujący z eksperymentatorami) oceniał przygotowane reklamy, wyraŜając jedną z dwóch przygotowanych wcześniej opinii krytycznych. Jedna z nich była konkretna i wywaŜona, druga natomiast koncentrowała się na wytykaniu twórcy reklamy braku wrodzonych zdolności i niechęci do skorzystania z jego usług w przyszłości, co wyraŜało się w takich uwagach jak: „Niech pan da sobie z tym spokój. Wygląda na to, Ŝe nie potrafi pan nic zrobić tak, jak trzeba”, „MoŜe po prostu brak panu talentu. Postaram się, Ŝeby zrobił to ktoś inny”. Zrozumiałe jest, Ŝe ci, których zaatakowano, poczuli się uraŜeni, ogarnęła ich złość i ostro zaprotestowali, mówiąc; Ŝe nie chcą w przyszłości współpracować z osobami czy pracować dla osób, które skrytykowały ich projekt. Wielu dało jasno do zrozumienia, Ŝe będą unikać jakichkolwiek kontaktów z tymi osobami, Ŝe - mówiąc innymi słowy - mają ochotę odgrodzić się od nich murem milczenia. Ostre uwagi krytyczne sprawiły, Ŝe osoby, do których je kierowano, nabrały takiej niechęci do pracy, Ŝe nie starały się juŜ tak jak dawniej i - co chyba najgorsze - twierdziły, Ŝe nie potrafią dobrze wywiązać się ze stojącego przed nimi zadania. Tak niszczycielski wpływ na ich morale miała napaść personalna. Wielu szefów chętnie krytykuje podwładnych, ale skąpi im pochwał, skutkiem czego słyszą oni opinie o swojej pracy tylko wtedy, kiedy popełniają błędy. Co gorsza, szefowie mają skłonność do odkładania na później rozmów z podwładnymi: utrzymujący się przez dłuŜszy czas brak sprzęŜenia zwrotnego, w połączeniu ze skłonnością do krytykowania, daje fatalne rezultaty. „Większość problemów z jakością pracy nie pojawia się nagle; narastają one z wolna - twierdzi J.R. Larson, psycholog z Uniwersytetu Stanowego Illinois w Urbanie. - Jeśli szef nie powie od razu, co czuje w związku z konkretną sprawą, to powoli narasta u niego frustracja. Potem, któregoś dnia, wybucha. Gdyby przekazał pracownikowi uwagi krytyczne wcześniej, to mógłby on naprawić swe błędy. Ludzie zbyt często zaczynają przedstawiać swoje zarzuty dopiero wtedy, kiedy wszystko w nich się gotuje, kiedy nie,: mogą pohamować złości. A wtedy przedstawiają je w najgorszej z moŜliwych formie, tonem pełnym jadowitego sarkazmu, przytaczając długą listę pretensji albo posuwając się do gróźb. Takie ataki prowokują do odwetu. Odbierane są jako afront, 5 Ankietę na temat przypadków wybuchów złości kierowników i dyrektorów na podległych im pracowników przeprowadził Robert Baron, psycholog z Instytutu Politechnicznego Rensselaera, z którym przeprowadziłem wywiad w „The New York Times” z 11 września 1990 roku. 6 Robert Baron, „Countering the Effects of Destructive Criticism: The Relative Efficacy of Four Interventions”, Journal of Applied Psychology 75, 3(1990). 132
  • 133. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna a zatem złość ogarnia dla odmiany osobę, która jest ich celem. Jest to najgorszy sposób wzbudzania w kimś motywacji do lepszego działania”. Umiejętna krytyka Rozpatrzmy teraz inną moŜliwość. Umiejętnie sformułowana uwaga krytyczna moŜe być jednym z najbardziej uŜytecznych komunikatów, j przekazuje szef podległym mu pracownikom. Na przykład, ów arogancki szef mógł - ale nie zrobił tego - powiedzieć inŜynierowi kierującemu zespołem opracowującym nowe oprogramowanie coś takiego: „Podstawowy kłopot na tym etapie polega na tym, Ŝe wasz plan zajmie za duŜo czasu, co zwiększy koszta. Chciałbym, Ŝebyście jeszcze pomyśleli nad tym projektem, zwłaszcza nad szczegółowym opisem wdroŜenia oprogramowania, i sprawdzili, czy nie da się tego zrobić szybciej”. Takie przedstawienie uwag miałoby zupełnie odwrotny skutek niŜ miaŜdŜąca krytyka; zamiast wywoływać u podwładnych uczucie bezradności i złości oraz skłaniać ich do buntu, napawałoby ich nadzieją, Ŝe uda im się ulepszyć projekt i sugerowało, jak mają się do tego zabrać. Umiejętnie sformułowane uwagi krytyczne koncentrują się raczej na tym, co dana osoba zrobiła i co moŜe zrobić, niŜ na doszukiwaniu się przyczyn kiepskich wyników w pracy w wadach tej osoby. Jak zauwaŜa Larson: „Napadanie na czyjś charakter, nazywanie kogoś głupim czy niekompetentnym mija się z celem. Zmuszasz go z miejsca do przyjęcia postawy obronnej; w wyniku czego nie trafiają juŜ do niego Ŝadne uwagi i rady, w jaki sposób moŜe wykonywać swoją pracę lepiej.” Oczywiście, jest to dokładnie ta sama rada, której udziela się parom małŜeńskim rozmawiającym o wzajemnych pretensjach. Ujmując to natomiast w kategoriach motywacji do działania, trzeba wyraźnie stwierdzić, Ŝe kiedy sądzimy, iŜ nasze niepowodzenia są wynikiem jakichś naszych wad czy braków, tracimy nadzieję i przestajemy się starać, Ŝeby wypaść lepiej. Pamiętajmy o tym, Ŝe podstawą naszego optymizmu jest przekonanie, iŜ wszystkie niepowodzenia i poraŜki wynikają z niesprzyjających okoliczności, którym moŜemy jakoś zaradzić. Harry Levinson, psychoanalityk, który został doradcą przedsiębiorców, daje takie oto rady, jak opanować sztukę krytykowania, która łączy się nierozerwalnie ze sztuką chwalenia: • Bądź konkretny. Wybierz jakiś charakterystyczny przypadek, wydarzenie, które jest dobrym przykładem tego, co naleŜy zmienić - jakieś niedociągnięcia albo powtarzające się braki, takie jak nieumiejętność prawidłowego wykonania pewnych elementów zadania. Ludzi demobilizuje wysłuchiwanie narzekań, Ŝe robią „coś” źle, bez sprecyzowania zarzutów, które mogłyby ich skłonić do zmiany zachowań. Skoncentruj się na szczegółach, mówiąc, co dana osoba zrobiła dobrze, a co źle i jak moŜna to zmienić. Nie owijaj spraw w bawełnę ani nie mów ogródkami, bo zaciemni to sens tego, co chcesz przekazać. Jest to, rzecz jasna, rada zbliŜona do omawianego wcześniej zalecenia dla małŜonków, aby przedstawiali swoje pretensje według formuły XYZ: powiedz dokładnie, na czym polega problem, co jest nie tak, jak być powinno albo jakie wywołuje to u ciebie uczucia i jak moŜna temu zaradzić. „Konkretność - zauwaŜa Levinson - jest równie waŜna przy pochwałach, jak przy uwagach krytycznych. Nie twierdzę, Ŝe ogólna pochwała nie wywiera Ŝadnego wpływu, ale wpływ ten jest niewielki, a poza tym niewiele moŜna się z niej dowiedzieć”.7 • Zaproponuj jakieś rozwiązanie. Uwagi krytyczne, podobnie jak wszelkie inne uŜyteczne sprzęŜenia zwrotne, powinny wskazywać sposób rozwiązania problemu. W przeciwnym razie zniechęcają one, pozbawiają ochoty do działania albo osłabiają motywację osoby, do 7 Harry Levinson, „Feedback to Subordinates, Addendum to the Levinson Letter, Levinson Institute, Waltham, MA (1992). 133
  • 134. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna której je kierujemy. Uwagi krytyczne mogą ukazywać nowe moŜliwości czy alternatywy, z których istnienia osoba ta nie zdawała sobie sprawy, albo po prostu uwraŜliwić ją na to, co wymaga dopracowania, jednak pod warunkiem, Ŝe zawierają one sugestie, jak poradzić sobie z tymi problemami. • Bądź obecny. Krytyka, podobnie jak pochwała, jest najbardziej skuteczna wtedy, kiedy przeprowadzamy ją podczas rozmowy w cztery oczy. Osoby, dla których krytykowanie kogoś jest krępujące, mogą ułatwić sobie zadanie, robiąc to na odległość, na przykład w formie pisemnych uwag czy upomnień, jednak nadaje to kontaktom charakter bezosobowy i pozbawia adresata tych uwag moŜliwości ustosunkowania się do nich i wyjaśnienia sprawy. • Bądź wraŜliwy. Jest to wezwanie do okazywania empatii, do wczucia się w skórę osoby, która odbiera krytykę. Levinson wskazuje, Ŝe szefowie, którzy mają niewielką zdolność empatii, są wyjątkowo skłonni do aroganckiego traktowania podwładnych, co przejawia się - na przykład - miaŜdŜącą krytyką i zamykaniem im ust. Ostateczny wynik takiej krytyki jest destrukcyjny - zamiast ukazywać sposób wyjścia czy naprawienia sytuacji, wywołuje ona niechęć, gorycz i oburzenie, skłania do przyjęcia postawy obronnej i stwarza trudny do przezwycięŜenia dystans między szefem a podwładnym. Levinson daje pewne rady takŜe tym, ku którym kierowane są uwagi krytyczne. Radzi na przykład, by traktować uwagi nie jako atak personalny:, ale jako cenne wskazówki umoŜliwiające poprawę działania. Namawia teŜ, by wystrzegać się przybierania postawy defensywnej i poczuwać się do odpowiedzialności. A jeśli rozmowa staje się zbyt przykra, radzi odłoŜyć ją do czasu, aŜ przetrawimy niemiłą opinię i trochę ochłoniemy. Na koniec proponuje, Ŝebyśmy widzieli w uwagach krytycznych szansę wspólnej pracy z osobą krytykującą w celu usunięcia problemu, a nie coś, co stawia nas w przykrym połoŜeniu. Oczywiście wszystkie te mądre rady są bezpośrednim odbiciem wskazówek dla małŜeństw, które mają umoŜliwić im przedstawienie wzajemnych pretensji w taki sposób, by nie miało to szkodliwych konsekwencji dla trwałości ich związku. W pracy dzieje się podobnie jak w małŜeństwie. Jak postępować z odmiennością Sylvia Skeeter, która mając trzydzieści parę lat wycofała się w stopniu kapitana z czynnej słuŜby wojskowej, pracowała później jako kierowniczka sali w restauracji Denny’ego w Kolumbii, w Karolinie Południowej. Pewnego upalnego popołudnia weszła do restauracji grupka czarnych klientów - pastor, wikary i dwójka przybyłych do nich z wizytą śpiewaków gospel. Usiedli przy stoliku i siedzieli tam, i siedzieli, nie mogąc doczekać się obsługi. Kelnerki po prostu ignorowały ich. „Stały tam - wspomina Skeeter - patrzyły na nich z rękami opartymi na biodrach, a potem wróciły do rozmów między sobą, zupełnie jakby czarny stojący o pięć stóp od nich po prostu nie istniał”. Oburzona Skeeter zwróciła kelnerkom uwagę i poskarŜyła się szefowi, który tylko wzruszył ramionami i powiedział: „Tak zostały wychowane i nic na to nie mogę poradzić”. Skeeter z miejsca rzuciła tę pracę - sama jest czarna. Gdyby był to odosobniony przypadek, to owa jaskrawa manifestacja uprzedzeń rasowych mogłaby przejść nie zauwaŜona. Ale Sylvia Skeeter była tylko jedną z wielu setek osób, które poświadczyły istnienie w sieci restauracji Denny’ego powszechnych uprzedzeń rasowych, co doprowadziło do wytoczenia firmie procesu w imieniu tysięcy czarnoskórych, którzy doświadczyli na własnej skórze takiego traktowania. Proces kosztował firmę 54 miliony dolarów. Wśród powodów znajdowało się, między innymi, siedmiu czarnych agentów słuŜb specjalnych, którzy w drodze do Annapolis, gdzie mieli ubezpieczać wizytę prezydenta Clintona w Akademii Marynarki Wojennej, wstąpili do Denny’ego na śniadanie. Czekali na kelnerkę przez godzinę, 134
  • 135. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna podczas gdy ich białych kolegów, siedzących przy stoliku obok, obsłuŜono natychmiast. W sądzie wystąpiła teŜ czarna dziewczyna ze sparaliŜowanymi nogami z Tampy na Florydzie, która pewnego wieczoru, po koncercie, czekała na swym wózku inwalidzkim przez dwie godziny na zamówione jedzenie. Ta dyskryminacja - dowodzili oskarŜyciele - brała się z powszechnego wśród personelu restauracji Denny’ego, szczególnie na szczeblu szefów rejonów i oddziałów, przekonania, Ŝe czarni psują im interes. Obecnie, głównie dzięki werdyktowi sądu oraz nagłośnieniu sprawy przez środki masowego przekazu, sieć Dennego naprawia szkody wyrządzone czarnej społeczności. Wszyscy jej pracownicy, a zwłaszcza personel kierowniczy, muszą brać udział w kursach, na których wykazuje się im, jakie korzyści płyną z posiadania wielorasowej klienteli. Seminaria takie stały się jednym z głównych elementów szkolenia wewnętrznego w firmach całej Ameryki, a wśród ich szefów rośnie świadomość, Ŝe nawet jeśli pracownicy mają jakieś uprzedzenia, to muszą się tak zachowywać w pracy, jakby ich nie mieli. Przemawia za tym nie tylko wzgląd na zwykłą ludzką przyzwoitość, ale teŜ - co dla przedsiębiorstwa jest duŜo waŜniejsze - aspekty czysto pragmatyczne. Jednym z nich jest zmieniające się oblicze klasy pracującej, w miarę jak biali męŜczyźni, którzy kiedyś byli grupą dominującą, powoli stają się mniejszością. Ankieta przeprowadzona w kilkuset przedsiębiorstwach amerykańskich wykazała, Ŝe ponad dwie trzecie nowo przyjętych pracowników nie naleŜy do rasy białej. To przesunięcie demograficzne odzwierciedla równieŜ w znacznej mierze zmieniający się skład klienteli.8 Inną przyczyną jest wzrastająca w firmach międzynarodowych potrzeba zatrudniania pracowników, którzy nie tylko potrafią odłoŜyć na bok wszelkie uprzedzenia przeszkadzające im w ocenianiu ludzi naleŜących do innych kultur (i tworzących nowe rynki), ale takŜe wykorzystać tę otwartość dla dobra firmy (i pomnoŜenia jej zysków). Trzecią motywującą do takich działań przyczyną jest kryjąca się w róŜnorodności potencjalna siła, która manifestuje się bardziej twórczym działaniem zespołowym i większą przedsiębiorczością. Wszystko to oznacza, Ŝe kultura przedsiębiorstwa musi ulec zmianie i konieczne jest rozwijanie tolerancji nawet wtedy, kiedy poszczególni pracownicy zachowują swoje indywidualne uprzedzenia. Jak to osiągnąć Trzeba ze smutkiem stwierdzić, Ŝe jednodniowe czy teŜ jednoweekendowe szkolenia w akceptowaniu róŜnorodności zdają się nie przełamywać niechęci pracowników wynikającej z głęboko zakorzenionych uprzedzeń jednej grupy do drugiej: białych do czarnych, czarnych do Azjatów czy Azjatów do ludności hiszpańskojęzycznej. Prawdę mówiąc, ostatecznym rezultatem takich niewłaściwie przygotowanych i nieumiejętnie prowadzonych szkoleń - które rozbudzają fałszywe nadzieje, obiecując zbyt duŜo albo zamiast atmosfery zrozumienia wytwarzają klimat konfrontacji - moŜe być wzrost napięcia między poszczególnymi grupami pracowników. Po to, by zrozumieć, co moŜna zrobić w tej dziedzinie, trzeba przede wszystkim pojąć, na czym polega uprzedzenie. Korzenie uprzedzeń Doktor Vamik Volkan jest teraz psychiatrą na Uniwersytecie w Wirginii, ale pamięta, co oznaczało dorastanie w rodzinie tureckiej na Cyprze, o prawo władania którym walczyli wówczas bez pardonu Turcy z Grekami. Będąc chłopcem, Volkan słyszał plotki o tym, Ŝe kaŜdy węzeł na sznurze, którym przepasywał się miejscowy grecki duchowny, upamiętnia tureckie dziecko, które udusił. Pamięta teŜ, z jaką odrazą mówiło się w jego domu o tym, Ŝe Grecy jedzą świnie, których mięso uwaŜane jest w kulturze tureckiej za nieczyste. Zajmując się obecnie badaniem konfliktów etnicznych, Volkan relacjonuje własne wspomnienia z dzieciństwa, aby ukazać, w jaki sposób przez całe lata utrzymuje się wzajemną wrogość między róŜnymi grupami narodowymi czy rasowymi i jak w kaŜdym nowym pokoleniu ugruntowuje się takie wrogie uprzedzenia.9 8 O przeglądzie 645 firm, który przeprowadzili doradcy do spraw zarządzania z Towers Perrin na Manhattanie, donosił „The New York Times” 26 sierpnia 1990 roku. 9 Vamik Volkan, The Need to Have Enemies and Allies, Northvale, NJ: Jason Aronson, 1988. 135
  • 136. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Psychologiczną ceną płaconą za lojalność wobec własnej grupy moŜe być antypatia do innej grupy, szczególnie wtedy, kiedy istnieje między nimi zadawniona wrogość. Uprzedzenia naleŜą do repertuaru postaw emocjonalnych, których uczymy się we wczesnym okresie Ŝycia, co sprawia, Ŝe trudno się ich całkowicie pozbyć. Dotyczy to nawet osób, które uwaŜają, Ŝe nie powinno się nigdy i wobec nikogo Ŝywić Ŝadnych uprzedzeń. „Emocje związane z uprzedzeniami kształtują się w dzieciństwie, natomiast przekonania, które je usprawiedliwiają, pojawiają się później - wyjaśnia Thomas Pettigrew, socjopsycholog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz, który od kilkudziesięciu lat zajmuje się badaniem uprzedzeń. - W późniejszym okresie Ŝycia moŜesz chcieć pozbyć się uprzedzeń, ale o wiele łatwiej jest zmienić swoje przekonania niŜ uczucia. Wielu południowców wyznało mi na przykład, Ŝe chociaŜ nie mieli juŜ Ŝadnych uprzedzeń wobec czarnych na poziomie intelektualnym, to nadal czują się nieswojo, podając im rękę. Uczucia te są pozostałością tego, go nauczyli się w domu rodzinnym”.10 Siła stereotypów, które podtrzymują uprzedzenia, bierze się częściowo stąd, Ŝe dynamika ich powstawania i funkcjonowania w umyśle jest stosunkowo obojętna dla całości zachodzących w nim procesów, co sprawia, Ŝe wszelkiego rodzaju stereotypy potwierdzają się same.11 Łatwo zapamiętujemy wydarzenia, które świadczą o słuszności stereotypowego przekonania, natomiast przypadki przemawiające na jego niekorzyść z reguły ignorujemy. Spotykając na przyjęciu otwarcie okazującego swe uczucia i wylewnego Anglika, który jest zaprzeczeniem stereotypu chłodnego i podchodzącego do wszystkiego z rezerwą Brytyjczyka, mówimy sobie, Ŝe jest nietypowym przykładem swojego narodu albo Ŝe „podpił sobie”. To ciągłe utrzymywanie się ukrytych uprzedzeń moŜe wyjaśniać dlaczego mimo Ŝe w ciągu ostatnich mniej więcej czterdziestu lat postawy białych Amerykanów wobec czarnych stały się znacznie bardziej tolerancyjne - mamy wciąŜ do czynienia z subtelniejszymi formami przejawów uprzedzeń rasowych: wprawdzie biali odŜegnują się od rasistowskich zapatrywań, ale nadal w ich postępowaniu widać ukrytą niechęć.12 Przeczą temu, ale w niejasnych sytuacjach postępują w sposób świadczący o tym, Ŝe w głębi duszy czują uprzedzenie, aczkolwiek podają rozsądne powody, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Uprzedzenia takie objawiają się w formie - powiedzmy - odrzucenia przez białego szefa podania o przyjęcie do pracy czarnego kandydata, rzekomo nie ze względu na kolor skóry, ale dlatego, Ŝe jego wykształcenie i praktyka zawodowa nie odpowiadają wymogom stanowiska, o które się ubiega, i przyjęcia białego kandydata o mniej więcej takich samych kwalifikacjach. Mogą teŜ przybrać formę dawania białemu agentowi praktycznych pouczeń, jak przeprowadzać rozmowy z potencjalnymi klientami, i zapominania o takim samym poinstruowaniu agenta o czarnej skórze albo latynoskim pochodzeniu. Brak tolerancji dla nietolerancji Nie da się wprawdzie tak łatwo wyplenić głęboko zakorzenionych uprzedzeń, ale moŜna przynajmniej zmienić nasz stosunek do nich. Na przykład, kelnerki i szefowie filii sieci restauracji Denny’ego, którzy uciekali się do dyskryminujących czarnych praktyk, rzadko, jeśli w ogóle, spotykali się z krytyką. Niektórzy dyrektorzy wydawali się wręcz zachęcać ich, przynajmniej pośrednio, do dyskryminowania czarnych, sugerując nawet stosowanie takich metod, jak pobieranie od nich z góry zapłaty za posiłki, odmawianie - prawa do korzystania z szeroko reklamowanych bezpłatnych śniadań urodzinowych albo zamykanie drzwi przed grupami czarnych konsumentów pod pozorem, Ŝe lokal jest nieczynny. John P. Relman, adwokat, który wniósł do sądu pozew przeciwko Denny’emu w imieniu wspomnianych wcześniej czarnych agentów słuŜb specjalnych, ujął to tak: „Kierownictwo Denny’ego przymykało oczy na to, co robi 10 Mój wywiad z Thomasem Pettigrew zamieścił „The New York Times” 12 maja 1987 roku. 11 Samuel Gaertner, John Davidio, Prejudice, Discrimination, and Racism, New York: Academic Press,1987. 12 TamŜe. 136
  • 137. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna podległy mu personel. Musiały być jakieś sygnały [...], które usunęły hamulce wzbraniające lokalnym szefom działać zgodnie z ich rasistowskimi poglądami.13 Jednak z tego, co wiemy o korzeniach uprzedzeń i o skutecznych sposobach walki z nimi, wynika, Ŝe taki właśnie stosunek - przymykanie oczu na przejawy uprzedzeń - sprzyja szerzeniu się dyskryminacji. W takiej sytuacji niepodejmowanie Ŝadnych przeciwdziałań przynosi powaŜne konsekwencje, bowiem wirusy uprzedzeń rozprzestrzeniają się bez Ŝadnych przeszkód. Bardziej celowe niŜ szkolenia mające wykształcić tolerancję dla odmienności i róŜnorodności - a być moŜe wzmagające skuteczność takich szkoleń - są starania zmierzające do definitywnej zmiany norm uznawanych przez daną grupę. Powinny się one przejawiać zdecydowanym potępieniem wszelkich aktów dyskryminacji na wszystkich szczeblach drabiny słuŜbowej, od najwyŜszego kierownictwa aŜ po szeregowych pracowników. Nie musi to wprawdzie zmniejszać uprzedzeń, ale w zmienionym klimacie nie będą one dochodzić do głosu. Jak ujął to jeden z szefów IBM: „Nie tolerujemy lekcewaŜącego czy obraźliwego zachowania w Ŝadnej formie: szacunek dla jednostki zajmuje poczesne miejsce w kulturze pracy w IBM”.14 Jeśli z badań nad uprzedzeniami płyną dla przedsiębiorstw jakiekolwiek nauki, to sprowadzają się one do tego, Ŝe aby zwiększyć tolerancję pracowników dla odmienności, trzeba ich zachęcać do przeciwstawiania się nawet najmniejszym przejawom dyskryminacji czy szykanowania, takim jak choćby opowiadanie obraźliwych dowcipów czy wieszanie w pomieszczeniu, w którym pracują kobiety, kalendarzy ze zdjęciami rozebranych dziewczyn. Badania wykazały, Ŝe jeśli w jakimś zespole ktoś zacznie szydzić z innej grupy etnicznej, to reszta pójdzie wkrótce w jego ślady. Zwyczajne nazwanie takiego zachowania po imieniu albo natychmiastowy sprzeciw stwarzają zniechęcającą do szyderstwa atmosferę, natomiast milczenie oznacza na nie zgodę.15 Kluczową rolę w tych staraniach odgrywają osoby znajdujące się na wierzchołkach władzy; jeśli nie potępiają przejawów uprzedzeń, to dają tym samym do zrozumienia, Ŝe w aktach takich nie ma nic zdroŜnego. Natomiast upomnienie dającej wyraz swym uprzedzeniom osoby jest wyraźnym sygnałem, Ŝe sprawy takie nie są bynajmniej błahe, ale groŜą rzeczywistymi - nieprzyjemnymi - konsekwencjami. RównieŜ w takiej sytuacji bardzo przydają się umiejętności wchodzące w skład inteligencji emocjonalnej. Szczególnie cenny jest talent polegający na tym, aby wiedzieć nie tylko kiedy, ale takŜe jak przeciwstawiać się uprzedzeniom. Uwagi takie naleŜy czynić z całym taktem właściwym skutecznej krytyce, aby nie były przyjmowane defensywnie. Jeśli szefowie i współpracownicy robią to w sposób naturalny, to jest bardziej prawdopodobne, Ŝe takie incydenty nie będą się powtarzać. Bardziej skuteczne metody propagowania tolerancji w miejscu pracy obejmują ustalanie nowych, jasnych, obowiązujących w całej organizacji reguł, które po prostu uznają wszelkie formy dyskryminacji za niedopuszczalne i w ten sposób zachęcają osoby będące dotychczas niemymi świadkami takich zachowań do dawania głośnego wyrazu swemu niezadowoleniu i sprzeciwowi. Innym aktywnym elementem kursów uczących tolerancji dla odmienności jest uczenie umiejętności patrzenia na sprawy z punktu widzenia drugiej strony. Postawa ta sprzyja powstawaniu empatii, poniewaŜ jeŜeli jesteśmy w stanie zrozumieć ból osób dyskryminowanych, to jesteśmy bardziej skłonni występować przeciw nietolerancji. Mówiąc krótko, próby stłumienia przejawów uprzedzeń przynoszą duŜo lepszy wyniki niŜ próby wykorzenienia leŜących u ich podstaw przesądów; stereotypy zmieniają się powoli, jeśli w ogóle się zmieniają. Zwykłe połączenie róŜnych grup ludzi nie zmniejsza nietolerancji albo zmniejsza ją w niewielkim stopniu, o czym świadczą przypadki desegregacji rasowej w szkołach, których 13 „ Cytat za: Howard Kohn, „Service With a Sneer, „The New York Times Sunday Magazine”, November 11, 1994. 14 ”Responding to a Diverse Work Force”, „The New York Times”, August 26, 1990. 15 Fletcher Blanchard, „Reducing the Expression of Racial Prejudice”, Psychological Science, t. 2, 1991. 137
  • 138. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna rezultatem był raczej wzrost niŜ spadek nienawiści międzygrupowej. Płynie stąd praktyczny wniosek, Ŝe rozliczne programy uczenia tolerancji, które rozpleniły się w świecie przedsiębiorczości, powinny skupić się na realistycznym celu, jakim jest odrzucenie przyjętych w danej grupie norm okazywania uprzedzeń i szykanowania czy dokuczania przedstawicielom innych grup. Programy takie mogą się znacząco przyczynić do zakodowania w świadomości zbiorowej przekonania, Ŝe fanatyzm i okazywanie innym niechęci czy pogardy są niedopuszczalne i nie będą tolerowane. Ale oczekiwanie, Ŝe program taki usunie głęboko zakorzenione uprzedzenia, jest nierealistyczne. Skoro jednak uprzedzenia są pewną odmianą wyuczonych emocji, to moŜliwe jest ich oduczenie się, chociaŜ wymaga to czasu i nie moŜna oczekiwać, Ŝe doprowadzi do tego jednorazowy kurs tolerowania odmienności. Pozytywne efekty przynieść natomiast moŜe podtrzymywanie koleŜeńskich stosunków między osobami wywodzącymi się z odmiennych grup i połączenie ich codziennych starań dla osiągnięcia wspólnego celu. Potwierdzają to doświadczenia z desegregacją rasową w szkołach: tam, gdzie członkowie poszczególnych grup nie mieszają się ze sobą i nie utrzymują stosunków towarzyskich, tworzą się wzajem wrogie kliki, a negatywne stereotypy utrwalają się. Tam natomiast, gdzie uczniowie pracują jak równy z równym, dąŜąc do osiągnięcia wspólnego celu, czy to w druŜynie sportowej czy w zespole muzycznym, stereotypy zanikają. To samo zdarza się w sposób naturalny w miejscu pracy, kiedy ludzie pracują ze sobą na koleŜeńskiej stopie przez wiele lat.16 Zaniechanie walki z uprzedzeniami w zakładzie pracy oznacza teŜ zaprzepaszczenie wielkiej szansy, jaką jest wykorzystanie twórczych moŜliwości i przedsiębiorczości tkwiących w zróŜnicowanym zespole pracowników. Jak się przekonamy, zespół składający się z osób o róŜnych zdolnościach i punktach widzenia moŜe - jeśli współpraca układa się harmonijnie - dojść do lepszych, bardziej twórczych i skuteczniejszych rozwiązań niŜ ta sama grupa osób pracujących oddzielnie. Pomysłowość organizacyjna i grupowy iloraz inteligencji Pod koniec obecnego stulecia jedną trzecią czynnych zawodowo Amerykanów stanowić będą tzw. „pracownicy wiedzy”, osoby, których efektywność mierzy się wartością dodaną do informacji - analitycy rynku, pisarze czy programiści komputerowi. Peter Drucker, wybitny teoretyk biznesu, który stworzył termin „pracownicy wiedzy”, wskazuje, Ŝe osoby takie są wprawdzie znakomitymi specjalistami, ale w wąskich dziedzinach i Ŝe ich wydajność zaleŜy od skoordynowania pracy w ramach zespołu, jako Ŝe pisarze nie są wydawcami, a programiści komputerowi nie zajmują się dystrybucją oprogramowania. Aczkolwiek ludzie zawsze pracowali w zespołach, to - zauwaŜa Drucker - wraz z pojawieniem się pracowników wiedzy „praca zespołowa staje się waŜniejsza niŜ praca indywidualna”.17 Dlatego teŜ inteligencja emocjonalna, zbiór umiejętności, które pomagają w harmonijnym układaniu stosunków z innymi, powinna w nadchodzących latach stać się szczególnie cenioną w pracy zaletą. Chyba najbardziej podstawową formą organizacyjną pracy zespołowej jest zebranie, ów nierozerwalnie związany z pełnieniem funkcji kierowniczej obowiązek uczestniczenia w posiedzeniach odbywających się w pokoju narad, sali konferencyjnej czy w czyimś gabinecie. Zebrania, gromadzące wszystkich w jednym pomieszczeniu są zapewne najbardziej oczywistym, choć nieco juŜ przestarzałym, przykładem współuczestniczenia w pracy. Nowymi, bardziej funkcjonalnymi formami pracy zespołowej są elektroniczne sieci połączeń, poczta elektroniczna, telekonferencje i powiązania nieformalne. Jeśli hierarchia słuŜbowa firmy, którą przedstawia sporządzony na papierze schemat organizacyjny, jest jej szkieletem, to te połączenia między pracownikami są jej ośrodkowym układem nerwowym. 16 Gaertner i Davidio, Prejudice, Discrimination, and Racism. 17 Peter Drucker, „The Age of Social Transformation”, The Atlantic Monthly, November 1994. 138
  • 139. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Kiedy ludzie zbierają się, aby wspólnie pracować, to bez względu na to, czy tworzą zajmujący się planowaniem strategii zespół kierowniczy czy brygadę wytwarzającą jakiś produkt, moŜna mówić - bynajmniej nie w sensie przenośnym - o grupowych ilorazie inteligencji, ogólnej sumie zdolności i umiejętności wszystkich wchodzących w skład tej grupy osób. Poziom wykonania zadania, jakość uzyskanego produktu zaleŜeć będą od wysokości tego ilorazu. Okazuje się, Ŝe najwaŜniejszym elementem inteligencji grupowej jest nie tyle przeciętny iloraz czysto akademickiej inteligencji jej członków, ile raczej inteligencji emocjonalnej. Decydujący wpływ na wysokość ilorazu inteligencji grupowej mają panujące w grupie stosunki. To właśnie umiejętność harmonijnego kształtowania stosunków między członkami grupy sprawia, Ŝe jeden zespół jest utalentowany, pracuje wydajnie i odnosi sukcesy, a drugi - którego członkowie nie ustępują talentem ani umiejętnościami członkom pierwszego - ma marne wyniki. Myśl, Ŝe w ogóle istnieje coś takiego jak inteligencja zbiorowa, nasunęła się psychologowi z Uniwersytetu Yale, Robertowi Sternbergowi i Wendy Williams, studentce ostatniego roku, którzy starali się zrozumieć, dlaczego pewne zespoły odnoszą duŜo większe sukcesy niŜ inne.18 KaŜdy, kto zaczyna pracować w zespole, wnosi do niego pewne talenty, powiedzmy - znakomitą umiejętność formułowania wypowiedzi, pomysłowość czy wiedzę specjalistyczną. Aczkolwiek grupa nie moŜe być „bystrzejsza” niŜ pozwala na to ogólna suma wszystkich tych zdolności, to jednak moŜe swój poziom zaniŜyć, jeśli wewnętrzne stosunki uniemoŜliwiają jej członkom wykazanie się swymi talentami. Stało się to jasne, kiedy Sternberg i Williams podzielili uczestników eksperymentu na zespoły, którym postawiono to samo, wymagające twórczej pracy zadanie opracowania kampanii reklamowej rzekomo rewelacyjnego słodzika mającego zastąpić cukier. Pierwszym zaskoczeniem było to, Ŝe osoby, które zbyt paliły się do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu, okazały się kulą u nogi, obniŜając sprawność działania swoich zespołów władczymi zapędami i chęcią kierowania innymi. Osobom takim wydaje się brakować podstawowego elementu inteligencji społecznej - zdolności rozpoznawania, co jest właściwe, a co nie na miejscu w polityce wzajemnych ustępstw. Negatywnie na jakość pracy zespołu wpływali równieŜ członkowie, którzy nie kwapili się do wspólnych działań i byli dla grupy balastem. NajwaŜniejszy z pojedynczo rozpatrywanych czynników maksymalizujących efekt pracy zespołu był stopień, w jakim jego członkom udało się stworzyć atmosferę harmonijnej współpracy, która pozwalała im w pełni wykorzystać swoje zdolności. Osiągnięcia takiego zgranego zespołu były jeszcze wyŜsze, jeśli któryś z jego członków był szczególnie uzdolniony, natomiast zespoły, w których dochodziło do większych tarć, nie potrafiły naleŜycie wykorzystać faktu, Ŝe w ich składzie znajdowały się osoby bardzo utalentowane. W zespołach, w których poziom napięć emocjonalnych i towarzyskich jest wysoki - bez względu na to, czy stan ten jest wynikiem obaw, złości, urazów czy rywalizacji - ludzie nie mogą dać z siebie wszystkiego. Natomiast zgodne współdziałanie pozwala na maksymalne wykorzystanie zdolności najbardziej twórczych i utalentowanych członków zespołu. Wynika stąd oczywisty morał dla zespołów pracowniczych, ale odkrycia te mają teŜ bardziej ogólne implikacje, waŜne dla kaŜdego, kto pracuje w jakimkolwiek przedsiębiorstwie. Powodzenie wielu spraw, którymi zajmujemy się w pracy, zaleŜy od naszej umiejętności zorganizowania luźno powiązanej sieci pracowników róŜnych działów, poniewaŜ rozmaite zadania mogą stwarzać potrzebę angaŜowania do współpracy ludzi róŜnych specjalności. Sieć taka daje moŜliwość doraźnego formowania zespołów, których skład w wypadku danego zadania jest optymalnym połączeniem talentów, umiejętności i funkcji. To, jak udanie potrafimy wykorzystywać taką sieć, powołując ad hoc zespoły do konkretnych jednorazowych zadań, ma kluczowe znaczenie dla naszego sukcesu w pracy. 18 Pojęcie inteligencji grupowej wprowadzają Wendy Williams i Robert Sternberg, „Group Intelligence: Why Some Groups Are Better Than Others”, Intelligence, 1988. 139
  • 140. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Przyjrzyjmy się wynikom badań, którym poddano sposób pracy wyróŜniających się pracowników Laboratoriów Bella [Bell Labs], znanego na całym świecie sztabu naukowców mającego swą siedzibę koło Princeton. W laboratoriach tych roi się od naukowców i inŜynierów, którzy osiągają najwyŜsze wyniki w testach na iloraz inteligencji. Jednak w tej zbiornicy talentów niektórzy błyszczą niczym gwiazdy, a inni mogą się pochwalić tylko miernymi osiągnięciami. Tym, co odróŜnia owe gwiazdy od pozostałych, nie jest iloraz inteligencji akademickiej, ale iloraz inteligencji emocjonalnej. Potrafią oni lepiej motywować się do pracy i przekształcać swoją sieć nieformalnych powiązań w tworzone ad hoc zespoły. Badano „gwiazdy” jednego z wydziałów laboratoriów, jednostki projektującej elektroniczne łączniki, które sterują systemami telefonicznymi, bardzo wyrafinowanym i wymagającym wielkich umiejętności działem elektroniki.19 PoniewaŜ zadaniu temu nie byłaby w stanie podołać jedna osoba, zajmują się tym zespoły liczące od 5 do 150 inŜynierów. śaden inŜynier nie zna się na tym wystarczająco dobrze, aby samodzielnie wykonać ową pracę; potrzebna jest tu wiedza fachowa wielu specjalistów. Chcąc odkryć, co odróŜniało osoby mające duŜe osiągnięcia od tych, które uzyskiwały zaledwie średnie wyniki, Robert Kelley i Janet Caplan poprosili ich szefów i kolegów o sporządzenie listy od 10 do 15 procent wybijających się inŜynierów. Kiedy porównali „gwiazdy” z resztą personelu, na początku najbardziej uderzyły ich niewielkie róŜnice zdolności czysto intelektualnych między tymi dwoma grupami. „Opierając się na szerokim wachlarzu miar kognitywnych i socjalnych, od standardowych testów do badania inteligencji poczynając, na kwestionariuszach osobowości kończąc, stwierdziliśmy nieznaczne istotne róŜnice w zdolnościach wrodzonych - piszą Kelley i Caplan w „Harvard Business Review”. - Jak się okazuje, talent akademicki nie jest dobrym prognostykiem wydajności w pracy. Podobnie iloraz inteligencji. Szczegółowe wywiady z „gwiazdami” ujawniły jednak zasadnicze róŜnice dotyczące interpersonalnych strategii, z których korzystały, aby wykonać swą pracę. Przede wszystkim istotnie róŜniły się ich kontakty z osobami na stanowiskach mających kluczowe znaczenie dla właściwego wykonania zadania. Realizacja zamierzeń przebiegała gładko, poniewaŜ poświęcały sporo czasu na podtrzymywanie dobrych stosunków z osobami, których usługi mogły okazać się potrzebne w krytycznym momencie. Potrafią one wejść w skład powołanego na poczekaniu zespołu dla rozwiązania jakiegoś problemu technicznego. „InŜynier osiągający przeciętne wyniki - piszą Kelley i Caplan - opowiadał nam, jak stanął wobec problemu technicznego, którego nie potrafił rozwiązać. Prosił rozpaczliwie o pomoc róŜnych asów techniki i czekał, tracąc cenny czas, a tymczasem nikt nie oddzwaniał ani nie odpowiadał na wezwania wysyłane pocztą elektroniczną. Natomiast liderom rzadko zdarzają się takie sytuacje, poniewaŜ tworzą oni sieć osób, na których mogą polegać, zanim pojawi się potrzeba skorzystania z ich pomocy. Kiedy „gwiazda zadzwoni do kogoś z prośbą o radę, prawie zawsze otrzymuje ją szybko”. Nieformalne sieci powiązań okazują się szczególnie cenne, kiedy pojawiają się niespodziewane problemy. „Organizacje formalne tworzone są dla rozwiązywania problemów łatwych do przewidzenia - czytamy w jednym ze studiów takich sieci. - Kiedy jednak wyłaniają się nieoczekiwane problemy, włączają się organizacje nieformalne. ZłoŜona sieć powiązań i układów towarzyskich pozwala w kaŜdej chwili skontaktować się z kolegami i z czasem przekształca się w zadziwiająco trwały system. Łatwo dostosowujące się do zmiennych sytuacji sieci nieformalne składają się z przebiegających na ukos i wokół układów i zaleŜności słuŜbowych, omijając róŜne szczeble struktury firmy, aby załatwić sprawę”.20 19 Studium wybijających się pracowników Laboratoriów Bella przeprowadzają Robert Kelley i Janet Caplan, „How Bell Labs Creates Star Performers”, Harvard Business Review, July-August 1993. 20 PoŜytki płynące z nieformalnych sieci połączeń opisują David Krackhardt i Jeffrey R. Hanson, „Informal Networks: The Company Behind the Chart”, Harvard Business Review, July-August 1993, s. 104. 140
  • 141. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Analiza sieci nieformalnych wykazuje, Ŝe fakt, iŜ ludzie pracują razem i spotykają się codziennie, niekoniecznie musi oznaczać, Ŝe darzą się takim wzajemnym zaufaniem, aby dzielić się poufnymi informacjami (takimi jak chęć zmiany pracy, oburzenie z powodu zachowania szefa albo kolegów) czy zwracać się o pomoc w sytuacji kryzysowej. Bardziej szczegółowy ogląd sieci nieformalnych prowadzi do wniosku, Ŝe istnieją przynajmniej trzy ich odmiany: siatka komunikacji, określająca kto z kim rozmawia, sieć wiedzy fachowej, obejmująca osoby, do których inne zwracają się z prośbą o pomoc, oraz sieć zaufania. Jeśli ktoś zajmuje główną pozycję w sieci wiedzy fachowej, to znaczy, Ŝe cieszy się opinią świetnego eksperta, co często prowadzi do awansu. Nie ma jednak praktycznie Ŝadnego związku między byciem ekspertem a byciem osobą, którą inni postrzegają jako wystarczająco dyskretną, by zwierzyć się jej ze swych sekretów, wątpliwości czy słabości. Mały tyran biurowy czy mikromenedŜer moŜe posiadać znakomitą wiedzę fachową, ale cieszyć się tak niskim zaufaniem, Ŝe osłabia to jego zdolność kierowania podwładnymi i skutecznie wyłącza z sieci nieformalnych. „Gwiazdami” firmy bywają często te osoby, które mają liczne i silne powiązania z innymi w ramach wszystkich sieci - komunikacji, wiedzy fachowej i zaufania. Oprócz mistrzowskiego opanowania umiejętności funkcjonowania w takich podstawowych sieciach nieformalnych, „gwiazdy” Laboratoriów Bella wykazują się teŜ innymi formami organizacyjnej pomysłowości: skutecznym koordynowaniem pracy zespołów, przewodzeniem w staraniach zmierzających do tworzenia konsensusu, umiejętnością patrzenia na sprawy z punktu widzenia innych osób - klientów i pozostałych członków zespołu - zdolnością przekonywania oraz tworzenia atmosfery współpracy i unikania konfliktów. ChociaŜ wszystkie te cechy wynikają z umiejętności społecznych, to liderzy wyróŜniają się inną jeszcze umiejętnością - przejmowaniem inicjatywy, to znaczy silną motywacją, aby podejmować się zadań nie naleŜących do ich obowiązków słuŜbowych, oraz umiejętnym kierowaniem własnym czasem i pracą. Wszystkie takie umiejętności są rzecz jasna przejawami inteligencji emocjonalnej. Wiele wskazuje, Ŝe system działania, z którym badacze zetknęli się w Laboratoriach Bella, upowszechni się w przyszłości we wszystkich firmach. Wydaje się niewątpliwe, Ŝe podstawowe umiejętności wchodzące w skład inteligencji emocjonalnej będą się coraz bardziej liczyły w pracy zespołowej, współpracy i uczeniu się, jak pracować efektywniej. W miarę jak wymagające wysokiej wiedzy usługi i kapitał intelektualny zajmować będą coraz waŜniejszą pozycję w działalności przedsiębiorstw, doskonalenie sposobów współpracy stawać się będzie główną metodą wykorzystania tego kapitału, decydującą o konkurencyjności firmy. Po to, by się rozwijać, a moŜe nawet po to, by przetrwać, firmy powinny pobudzać swą zbiorową inteligencję emocjonalną. 141
  • 142. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział XI Umysł i medycyna - Kto pana nauczył tego wszystkiego, doktorze? Odpowiedź padła natychmiast: - Cierpienie.* Albert Camus, DŜuma NIEOKREŚLONY BÓL W PACHWINIE zmusił mnie do odwiedzenia lekarza. Wszystko wydawało się w normie, dopóki nie spojrzał na wynik analizy moczu. Okazało się, Ŝe znaleziono w nim ślady krwi. - Chcę, Ŝeby poszedł pan do szpitala i zrobił tam pewne badania... funkcjonowanie nerek, cytologia powiedział rzeczowym tonem. Nie wiem, co mówił potem. Na słowo cytologia mój umysł zamarł. Rak. Pamiętam niejasno, jak tłumaczył mi, gdzie i kiedy mam się udać na te badania diagnostyczne. Była to najzwyklejsza instrukcja, ale musiał powtarzać ją trzy czy cztery razy. Cytologia - słowo to wciąŜ rozbrzmiewało mi w głowie. Czułem się, jakbym został napadnięty w drzwiach własnego domu. - Dlaczego zareagowałem tak silnie? Mój lekarz postępował zgodnie z zasadami sztuki medycznej, sprawdzając róŜne moŜliwości przed ostatecznym postawieniem diagnozy. Prawdopodobieństwo, Ŝe przyczyną moich kłopotów jest rak, było niewielkie. Ale w tym momencie racjonalna analiza nie zdała się na nic. W krainie chorych emocje rządzą niepodzielnie; dominującą reakcją jest lęk. Jesteśmy tak wątli emocjonalnie, kiedy nam coś dolega dlatego, Ŝe nasze dobre samopoczucie opiera się częściowo na złudnym przekonaniu, iŜ nic się nam nie moŜe stać. Choroba - zwłaszcza powaŜna - rozwiewa te złudzenia, kwestionując załoŜenie, Ŝe nasz prywatny świat jest bezpieczny. Zaczynamy nagle czuć się słabi, bezradni i bezbronni. Problemy pojawiają się wtedy, kiedy personel medyczny ignoruje emocjonalne reakcje pacjentów, nawet jeśli troszczy się o ich kondycję fizyczną. NiezwaŜanie na emocjonalną rzeczywistość choroby świadczy o lekcewaŜeniu rosnącej liczby danych wskazujących na to, Ŝe stany emocjonalne odgrywają niekiedy waŜną rolę w podatności na zachorowania i w powracaniu do zdrowia. Współczesnej opiece medycznej zbyt często brakuje inteligencji emocjonalnej. KaŜde spotkanie z pielęgniarką czy lekarzem moŜe być dla pacjenta szansą uzyskania krzepiących informacji, otuchy i pociechy albo - jeśli informacje te przekazywane są nieumiejętnie - powodem do rozpaczy. Tymczasem personel medyczny zbyt często spieszy się albo odnosi się obojętnie do niepokoju pacjenta. Z całą pewnością są pielęgniarki okazujące chorym zrozumienie i współczucie oraz lekarze, którzy nie szczędzą czasu nie tylko na pomoc medyczną, ale teŜ na informowanie pacjentów i dodawanie im otuchy, ale dominuje tendencja do stworzenia profesjonalnego świata usług medycznych, w którym wymogi instytucjonalne sprawiają, Ŝe słuŜba medyczna nie zwraca uwagi na nadwraŜliwość pacjentów albo czuje się zbyt obciąŜona obowiązkami, aby się tym odpowiednio zająć. W obecnym systemie opieki zdrowotnej, coraz bardziej skrępowanym przez rozliczających personel medyczny księgowych, sprawy wydają się przybierać jeszcze gorszy obrót. * W pol. przekładzie DŜumy autorstwa Joanny Guze, (Warszawa 1973, s. 114), odpowiedź brzmi: „Bieda”. Nie potrafię stwierdzić, czy dokładniejszy jest przekład polski czy angielski, ale poniewaŜ polska wersja nie byłaby dobrym mottem tego rozdziału, przetłumaczyłem ten fragment z angielskiego - przyp. tłum . 142
  • 143. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Oprócz argumentu humanitarnego obecnie moŜna juŜ dostarczyć dowodów naukowych na to, Ŝe zarówno w profilaktyce, jak i w leczeniu istnieje pewien próg skuteczności medycyny, który moŜna podnieść, dbając o stan emocjonalny pacjentów tak samo jak o ich stan fizyczny. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich przypadków ani kaŜdego stanu zdrowia. Jednak oceniając dane dotyczące wielu setek przypadków, łatwo dostrzec, Ŝe korzyści czysto medyczne płynące z takiego podejścia są - przeciętnie biorąc - tak duŜe, Ŝe interwencja emocjonalna powinna stać się normalnym elementem opieki medycznej w powaŜnych chorobach. Medycyna współczesna koncentruje się na leczeniu jednostki chorobowej - zaburzeń w działaniu narządów, pomijając chorobę - subiektywne doznania i przeŜycia cierpiącego pacjenta. Pacjenci, przyjmując ten sposób widzenia swych problemów ze zdrowiem, przyłączają się do spisku, którego celem jest ignorowanie ich własnych reakcji emocjonalnych na te problemy albo ich bagatelizowanie jako błahych i nie mających wpływu na przebieg choroby. Postawę tę umacnia ogólnie przyjęty model medycyny, którego twórcy całkowicie odrzucają myśl, Ŝe umysł moŜe w jakikolwiek istotny sposób wpływać na ciało. Istnieje równie nieproduktywny pogląd przeciwny, zgodnie z którym moŜemy się wyleczyć z najgroźniejszych nawet chorób, zachowując pogodę ducha i myśląc pozytywnie, albo wręcz kuriozalny, Ŝe to, iŜ w ogóle zachorowaliśmy, jest w jakimś sensie naszą wyłączną winą. Rezultatem przekonania, Ŝe odpowiednia postawa jest lekiem na wszystkie dolegliwości, jest szeroko rozpowszechnione błędne i szkodliwe mniemanie o stopniu, w jakim umysł moŜe stłumić chorobę, oraz - co chyba jeszcze gorsze - wywoływanie w nas poczucia winy za to, Ŝe zachorowaliśmy, zupełnie jak gdyby świadczyło to o jakiejś naszej skazie moralnej albo o ubóstwie duchowym. Prawda leŜy gdzieś między tymi dwiema skrajnościami. Moim celem jest objaśnienie - poprzez przedstawienie odpowiednich danych naukowych - sprzeczności oraz zastąpienie nonsensów jasnym ukazaniem, w jakim stopniu nasze emocje - i inteligencja emocjonalna - wywierają wpływ na nasze zdrowie i choroby. „Umysł ciała”, czyli jakie znaczenie mają emocje dla zdrowia W 1974 roku w laboratorium Wydziału Medycyny i Stomatologii Uniwersytetu w Rochester dokonano odkrycia, które zmieniło biologiczną mapę ciała - psycholog Robert Ader stwierdził, Ŝe system immunologiczny potrafi, podobnie jak mózg, uczyć się. Wyniki jego badań były prawdziwym szokiem dla świata medycznego, poniewaŜ aŜ do tamtej pory uwaŜano, Ŝe tylko mózg i ośrodkowy układ nerwowy mogą reagować na róŜne doznania, zmieniając schematy swego działania. Odkrycie Adera skłoniło naukowców do dalszych poszukiwań, które zaowocowały znalezieniem wielu połączeń, za pomocą których ośrodkowy układ nerwowy i system immunologiczny komunikują się ze sobą. Dzięki tej sieci dróg biologicznych umysł, emocje i ciało nie są od siebie oddzielone, ale przeciwnie - blisko połączone. W eksperymencie przeprowadzonym przez Adera podawano szczurom medykament zmniejszający sztucznie liczbę zwalczających drobnoustroje komórek T obecnych w ich krwi. Za kaŜdym razem lek ten rozpuszczano w osłodzonej sacharyną wodzie. OtóŜ Ader odkrył, Ŝe podawanie szczurom samej tylko wody z sacharyną, bez owego leku, nadal powodowało obniŜenie liczby komórek T - aŜ do poziomu, kiedy zaczynały chorować i zdychać. Ich system immunologiczny nauczył się zmniejszać produkcję komórek T w reakcji na osłodzoną wodę. Było to coś, co zgodnie z ówczesnym stanem wiedzy nie powinno się było nigdy zdarzyć. System immunologiczny jest - jak ujął to Francisco Varela z paryskiej École Polytechnique - „mózgiem ciała”, określającym jego poczucie samego siebie, to znaczy rozeznanie tego, co do niego naleŜy, a co nie.1 Komórki odpornościowe krąŜą z krwią po całym ciele, stykając się 1 Francisco Varela na trzecim sympozjum „Umysł i Ŝycie”, które odbyło się w grudniu 1990 roku w Dharamsali w Indiach. 143
  • 144. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna praktycznie ze wszystkimi pozostałymi komórkami. Te spośród nich, które rozpoznają, zostawiają w spokoju, te zaś, których nie rozpoznają, atakują. Atak taki albo broni nas przed wirusami, bakteriami i komórkami rakowymi, albo - jeśli komórki odpornościowe błędnie zidentyfikują jako obce komórki własnego ciała - wywołują chorobę z autoimmunizacji, tak jak alergia czy toczeń. AŜ do dnia, w którym Ader dokonał swego nieoczekiwanego odkrycia, kaŜdy anatom, kaŜdy lekarz i kaŜdy biolog był przekonany, Ŝe mózg (razem z jego odgałęzieniami sięgającymi za pośrednictwem ośrodkowego układu nerwowego do wszystkich części ciała) i układ odpornościowy są oddzielnymi systemami i Ŝe Ŝaden z nich nie moŜe wpływać na funkcjonowanie drugiego. Nie było Ŝadnej drogi łączącej ośrodki w mózgu, które „śledziły”, jaki smak ma to, co je szczur, z tymi obszarami szpiku kostnego, gdzie wytwarzane są komórki T. W kaŜdym razie sądzono tak przez sto lat. Skromne odkrycie Adera zmusiło wszystkich do nowego spojrzenia na sprawę powiązań między systemem immunologicznym i ośrodkowym układem nerwowym. Psychoneuroimmunologia, nauka, która się tym zajmuje, jest teraz przodującą dziedziną medycyny. Na powiązania te wskazuje juŜ sama nazwa tej dyscypliny: psycho odnosi się do psychiki (w tym do umysłu), neuro do układu neuroendoktrynalnego (który obejmuje układ nerwowy i układ wewnątrzwydzielniczy), natomiast immunologia do układu odpornościowego. Badacze stwierdzają, Ŝe neuroprzekaźnikami chemicznymi o najszerszym działaniu zarówno w mózgu, jak i w systemie odpornościowym, są te same neuroprzekaźniki, których zagęszczenie jest największe w obszarach nerwowych regulujących emocje.2 Części najsilniejszych dowodów na istnienie bezpośredniej drogi fizycznej pozwalającej emocjom wpływać na układ odpornościowy dostarczył David Felten, współpracownik Adera. Felten zaczął od stwierdzenia, Ŝe emocje mają silny wpływ na działanie autonomicznego układu nerwowego, regulującego wszystkie czynności Ŝyciowe niezaleŜne od naszej woli, od ilości wydzielanej insuliny po ciśnienie krwi. Następnie, we współpracy ze swą Ŝoną Zuzanną oraz innymi badaczami, odkrył punkt kontaktowy, w którym autonomiczny układ nerwowy spotyka się bezpośrednio z limfocytami i makrofagami, to jest komórkami systemu immunologicznego.3 Podczas badań prowadzonych za pomocą mikroskopu elektronowego odkryli oni podobne do synaps miejsca, w których zakończenia neuronów autonomicznego układu nerwowego stykają się bezpośrednio z tymi komórkami systemu immunologicznego. To miejsce fizycznego styku pozwala komórkom nerwowym na wysyłanie neuroprzekaźników, które regulują działanie komórek odpornościowych; w istocie rzeczy wysyłają one sygnały w obie strony. Jest to rewolucyjne odkrycie. Nikt nie przypuszczał, Ŝe komórki odpornościowe mogą być adresatem przekazów wysyłanych przez nerwy. Aby sprawdzić, jak waŜną rolę odgrywają te zakończenia nerwów w funkcjonowaniu systemu odpornościowego, Felten posunął się o krok dalej. Usunął zwierzętom doświadczalnym część nerwów z węzłów limfatycznych i śledziony - miejsc, w których wytwarzane są albo gromadzone komórki odpornościowe - a potem zainfekował je wirusami, prowokując w ten sposób system odpornościowy do działania. Reakcje immunologiczne były duŜo słabsze. Felten wyciągnął stąd wniosek, Ŝe bez tych zakończeń nerwowych system odpornościowy po prostu nie reaguje na atak bakterii czy wirusów tak jak powinien. Mówiąc krótko, układ nerwowy nie tylko ma połączenia z systemem odpornościowym, ale ma istotne znaczenie dla jego prawidłowego funkcjonowania. Innym waŜnym łącznikiem między układem nerwowym a systemem odpornościowym są hormony, które organizm wydziela pod wpływem stresu. NaleŜą do nich aminy katecholowe (epinefryna i norepinefryna, zwane takŜe - odpowiednio - adrenaliną i noradrenaliną), kortyzol i prolaktyna oraz wytwarzane przez nasz organizm związki chemiczne o działaniu podobnym do 2 Zob.: Robert Ader i in., Psychoneuroimmunology, wyd. II, San Diego: ku. Academic Press, 1990. 3 David Felten i in., „Noradrenergic Sympathetic Innervation of Lymphoid Tissue”, Journal of lmmunology 135(1985). 144
  • 145. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna pochodnych opium - beta endorfina i enkefalina. KaŜdy z tych hormonów silnie oddziaływuje na komórki odpornościowe. Aczkolwiek zaleŜności te są złoŜone, to oddziaływanie sprowadza się głównie do tego, Ŝe gdy organizm zalewa fala hormonów, aktywność komórek odpornościowych ulega zahamowaniu. Stres zmniejsza, przynajmniej przejściowo, opór systemu immunologicznego, przypuszczalnie po to, by zaoszczędzoną dzięki temu energię organizm mógł wykorzystać w pojawiającej się nagle krytycznej sytuacji, stwarzającej bardziej bezpośrednio zagroŜenie dla naszego Ŝycia. Jeśli jednak stres jest silny i utrzymuje się stale, to obniŜenie sprawności systemu odpornościowego moŜe być długotrwałe.4 Mikrobiolodzy i inni naukowcy, którzy musieli się pogodzić z rewolucyjną niegdyś tezą, Ŝe między mózgiem a układem sercowo- naczyniowym i układem odpornościowym istnieją w ogóle jakieś połączenia, odkrywają ich coraz więcej.5 Toksyczne emocje. Dane kliniczne Pomimo oczywistych dowodów wielu (moŜe nawet większość) lekarzy odnosi się nadal z rezerwą do twierdzenia, Ŝe emocje wywierają wpływ na stan zdrowia. Sceptycyzm ten bierze się stąd, Ŝe chociaŜ wiele badań wykazało, iŜ stres i negatywne emocje osłabiają działanie róŜnych komórek odpornościowych, to nie zawsze jest pewne, czy zmiany te są wystarczająco duŜe, aby nie były obojętne z medycznego punktu widzenia. Mimo to coraz większa liczba lekarzy potwierdza rolę emocji w medycynie. Na przykład dr Camran Nezhat, znakomity chirurg-ginekolog, specjalista w zakresie operacji przeprowadzanych metodą laparoskopii, twierdzi: „Jeśli pacjentka, której operację wyznaczono na dany dzień, mówi mi, Ŝe jest spanikowana i nie chce być operowana tego dnia, to przekładam zabieg na inny termin”. - I wyjaśnia, dlaczego to robi: „KaŜdy chirurg wie, Ŝe pacjenci, którzy się bardzo boją, źle znoszą operację. Za bardzo krwawią, częściej niŜ u innych dochodzi u nich do zakaŜeń i powikłań pozabiegowych. Trudniej wracają do zdrowia. Jest duŜo lepiej, jeśli przed operacją są spokojni”. Przyczyna jest prosta - panika i niepokój podnoszą ciśnienie krwi, a rozszerzone pod wpływem podniesionego ciśnienia Ŝyły obficiej krwawią pod noŜem chirurga. Nadmierne krwawienie jest jedną z najbardziej kłopotliwych komplikacji pooperacyjnych i czasami prowadzi nawet do śmierci. Oprócz lekarskich opowieści są teŜ, oczywiście, powaŜniejsze dowody na duŜe kliniczne znaczenie emocji, a ich liczba stale wzrasta. Najbardziej chyba przekonujących danych w tym względzie dostarczyła zbiorcza analiza 101 badań, z których kaŜde obejmowało wprawdzie niezbyt liczną grupę osób, ale w sumie dało zupełnie pokaźne studium paru tysięcy kobiet i męŜczyzn. Badania te potwierdzają tezę, Ŝe przykre emocje są - w pewnym stopniu - szkodliwe dla zdrowia.6 Okazało się, Ŝe osoby targane chronicznym niepokojem, nastawione pesymistycznie, odczuwające przez długi okres smutek, nieustanne napięcie albo nie przemijającą wrogość, przesiąknięte cynizmem albo podejrzliwością są naraŜone na dwukrotnie większe ryzyko zapadnięcia na róŜne choroby, w tym astmę, artretyzm, wrzody trawienne, choroby serca i uporczywe bóle głowy (przy czym kaŜda z wymienionych tu jednostek chorobowych jest jedynie przykładem szerokiej kategorii schorzeń). Ta skala wielkości sprawia, Ŝe nieprzyjemne emocje są tak samo toksycznym czynnikiem ryzyka jak - powiedzmy - palenie albo wysoki poziom cholesterolu w chorobach serca, czyli, innymi słowy, duŜym zagroŜeniem dla zdrowia. Z pewnością jest to zaleŜność statystyczna i w Ŝadnej mierze nie moŜe być interpretowana w ten sposób, Ŝe kaŜdy, u kogo uczucia takie przybiorą formę chroniczną, łatwiej padnie ofiarą choroby. 4 B.S. Rabin i in., „Bidirectional Interaction Between the Central System and the Immune System”, Critical Reviews in Immunology 9 (4), (1989), s. 279 - 312. 5 Zob. na przykład: Steven B. Maier i in., „Psychoneuroimmunology”, American Psychologist, December 1994. 6 Howard Friedman, S. Boothby-Kewley, „The Disease-Prone Personality: A Meta-Analytic View”, American Psychologist 42 (1987). W tej analizie wielu róŜnych studiów zastosowano podejście „metaanalityczne”, Niektóre umoŜliwia statystyczne połączenie wyników wielu prowadzonych na małą skalę badań w jedno wielkie studium. Pozwala to, ze względu na duŜą ogólną liczbę przebadanych osób, łatwiej odkryć skutki, których mogłoby nie ujawnić Ŝadne badanie na mniejszą skalę. 145
  • 146. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Jednak jest duŜo więcej dowodów świadczących o wielkiej roli, jaką odgrywają emocje w zwiększaniu się naszej podatności na choroby, niŜ przedstawia to jedno zbiorcze studium. Dokładniejsza analiza danych na temat konkretnych emocji, szczególnie owej wielkiej trójki - złości, niepokoju i depresji - ukazuje jaśniej pewne, swoiste aspekty oddziaływania uczuć na stan zdrowia, aczkolwiek biologiczne mechanizmy, za pomocą których emocje wywierają ten wpływ, nie są jeszcze w pełni wyjaśnione.7 Kiedy złość jest zabójcza W bok samochodu pewnego męŜczyzny uderzył inny samochód, co waŜniejsze stało się przyczyną irytujących i bezskutecznych peregrynacji - po niekończących się zmaganiach z biurokracją towarzystwa ubezpieczeniowego i wielu wizytach u blacharzy, którzy jeszcze bardziej uszkodzili wóz, męŜczyzna ów nadal miał dług w wysokości ośmiuset dolarów. A wypadek nie zdarzył się wcale z jego winy. Miał tego wszystkiego tak dość, Ŝe kiedy wsiadał do samochodu, przejmował go wstręt. Na koniec sprzedał pojazd. Jeszcze po wielu latach na samo wspomnienie o tym trząsł się z wściekłości. Te gorzkie wspomnienia przywołane zostały celowo, kiedy ów niefortunny kierowca poddany został badaniom w ramach przeprowadzanego przez Wydział Medyczny Uniwersytetu Stanforda studium złości u pacjentów z uszkodzeniami serca. Wszyscy pacjenci, podobnie jak ów rozgoryczony właściciel samochodu, byli po pierwszym zawale, a badania miały odpowiedzieć na pytanie, czy złość moŜe mieć jakikolwiek znaczący wpływ na pracę serca. Rezultat był zadziwiający: kiedy pacjenci opowiadali o wydarzeniach, które doprowadziły ich do wściekłości, wydolność ich serca spadała o pięć procent.8 U niektórych z nich spadek ten sięgał nawet siedmiu i więcej procent, czyli osiągał poziom uwaŜany przez kardiologów za oznakę niedokrwienia mięśnia sercowego - niebezpieczne zmniejszenie się dopływu krwi do serca. Spadku wydolności serca nie zaobserwowano przy innych przykrych uczuciach, np. niepokoju, ani przy wysiłku fizycznym; emocją, która najbardziej szkodzi sercu, wydaje się być złość. Wspominając denerwujące wydarzenie, pacjenci mówili, Ŝe czują się tylko mniej więcej w połowie tak wściekli jak w czasie rzeczywistego zajścia, co świadczy o tym, Ŝe dopływ krwi do ich serca j; zostałby jeszcze bardziej zatamowany, gdyby podczas badania zdarzyło się coś, co wywołałoby juŜ nie wspomnienie złości, ale samą złość. Odkrycie to jest tylko jednym z elementów bogatego, zgromadzonego podczas dziesiątków badań materiału dowodowego wskazującego na to, Ŝe złość jest czynnikiem, który moŜe doprowadzić do uszkodzenia serca.9 Stara teoria, zgodnie z którą ludzie o osobowości typu A - stale złoszczący się, zagonieni, Ŝyjący w napięciu - są wyjątkowo naraŜeni na ryzyko wystąpienia chorób serca, nie znalazła wprawdzie potwierdzenia, ale badania mające sprawdzić słuszność tej, błędnej - jak się 7 Sceptycy twierdzą, Ŝe obraz osobowości emocjonalnej łączący się z wyŜszym wskaźnikiem zachorowalności jest klasycznym opisem osobowości neurotycznej - nękanego niepokojem, przygnębionego i miewającego częste napady złości „rozbitka emocjonalnego” - i Ŝe liczne choroby, na które uskarŜają się takie osoby, są nie tyle odbiciem faktycznego stanu ich zdrowia, ile skłonności do narzekań i przesady w traktowaniu drobnych w istocie rzeczy dolegliwości. Jednak Friedman i inni utrzymują, Ŝe dowodów na istnienie związku między emocjami i chorobami dostarczają nie narzekania pacjentów, lecz badania, w których lekarze oceniają obserwowalne oznaki choroby, i wyniki badań laboratoryjnych dające bardziej obiektywną podstawę do określenia stanu zdrowia. Oczywiście zawsze istnieje moŜliwość, Ŝe złe samopoczucie nie tylko przyczynia się do pogorszenia zdrowia, ale jest teŜ tego wynikiem; dlatego najbardziej przekonujących danych dostarczają badania, w których ocenia się stan emocjonalny przed wystąpieniem choroby. 8 Gail Ironson i in., „Effects of Anger on Left Ventricular Ejection Fraction in Coronary Artery Disease”, The American Journal of Cardiology 70, 1992. Pojemność serca, nazywana niekiedy „wyrzutem sercowym” albo „pojemnością wyrzutową”, określa zdolność serca do wytłaczania krwi z lewej komory do tętnic; mierzy ona objętość krwi wytłaczanej przez kaŜdą z komór podczas jednego skurczu serca. Zmniejszanie się pojemności wyrzutowej w chorobie wieńcowej oznacza osłabienie mięśnia serca. 9 Z około tuzina badań nad związkiem między wrogością a zgonami z powodu choroby wieńcowej w niektórych nie stwierdzono istnienia takiego związku. MoŜe być to jednak skutkiem róŜnic w metodach, takich jak korzystanie z niedoskonałych sposobów pomiaru wrogości, oraz względnie trudno uchwytnego charakteru tego związku. Na przykład największa liczba zgonów spowodowanych „efektem wrogości” zdaje się występować w grupie ludzi w średnim wieku. Jeśli w badaniach nie szuka się takich przyczyn zgonów osób w tym wieku, to przeocza się ten efekt. 146
  • 147. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna okazało - koncepcji doprowadziły do nowego odkrycia: podatność na choroby serca zwiększa złość. Wiele danych na temat złości i wrogości dostarczyły badania Redforda Williamsa z Uniwersytetu Duke.10 Williams stwierdził na przykład, Ŝe lekarze, którzy jeszcze w trakcie studiów uzyskiwali najwyŜsze wyniki w testach do mierzenia poziomu wrogości, byli siedmiokrotnie bardziej naraŜeni na ryzyko śmierci przed osiągnięciem pięćdziesiątego roku Ŝycia niŜ ci, którzy uzyskiwali niskie wyniki - a zatem skłonność do łatwego wpadania w złość okazała się lepszym prognostykiem prawdopodobieństwa zgonu w młodym wieku niŜ inne czynniki ryzyka, takie jak palenie, wysokie ciśnienie krwi i wysoki poziom cholesterolu. Natomiast odkrycia Johna Barefoota z Uniwersytetu Północnej Karoliny wskazują, Ŝe u pacjentów poddanych angiografii (badaniu uszkodzeń serca przy uŜyciu środka kontrastującego wprowadzonego do tętnicy wieńcowej) wyniki uzyskane w teście do mierzenia poziomu wrogości korelują z rozległością i stopniem schorzenia tętnic wieńcowych. Nikt oczywiście nie twierdzi, Ŝe złość jest jedyną przyczyną choroby wieńcowej; jest ona tylko jednym z kilku współdziałających czynników. Jak wyjaśnił mi Peter Kaufman, urzędujący szef Oddziału Medycyny Behawioralnej Narodowego Instytutu Serca, Płuc i Krwi: „Nie potrafimy jeszcze określić, czy złość i wrogość odgrywają sprawczą rolę we wczesnym stadium rozwoju choroby naczyń wieńcowych, czy przyspieszają jej przebieg po pojawieniu się choroby, czy teŜ przyczyniają się i do jej powstania, i nasilenia. Ale weźmy dwudziestolatka, który często wpada w złość. KaŜdy atak złości dodatkowo obciąŜa serce, zwiększając rytm jego pracy i ciśnienie krwi. Kiedy to się stale powtarza, moŜe doprowadzić do uszkodzenia serca”, szczególnie dlatego, Ŝe gwałtowny napływ krwi do tętnicy wieńcowej wraz z kaŜdym uderzeniem serca „moŜe spowodować drobne pęknięcia w naczyniach, w których tworzą się blaszki miaŜdŜycowe. Jeśli rytm twego serca jest szybszy, a ciśnienie krwi wyŜsze, bo jesteś ciągle zły, to moŜe to doprowadzić w przeciągu trzydziestu lat do szybszego nawarstwienia się blaszek miaŜdŜycowych, co prowadzi do choroby naczyń wieńcowych”.11 Kiedy juŜ rozwinie się choroba serca, mechanizmy, które wyzwala złość, upośledzają - jak wykazały omówione wyŜej badania - jego wydolność. A zatem złość jest szczególnie niebezpieczna dla osób, które juŜ chorują na serce. Przeprowadzone na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Stanforda badania 1012 męŜczyzn i kobiet, których stan zdrowia kontrolowano do ośmiu lat po pierwszym zawale, wykazały, Ŝe najwięcej drugich zawałów zdarzało się w grupie męŜczyzn, którzy na początku byli najbardziej agresywni i wrogo nastawieni do otoczenia.12 Podobne wyniki dały przeprowadzone na Wydziale Medycznym Uniwersytetu w Yale badania 929 męŜczyzn poddanych dziesięcioletniej obserwacji kontrolnej po pierwszym zawale.13 Ci, których na podstawie odpowiednich testów określono jako osoby łatwo unoszące się złością, byli trzy razy bardziej naraŜeni na zgon z powodu zatrzymania pracy serca niŜ ci, którzy mieli bardziej zrównowaŜone usposobienie. Jeśli mieli jednocześnie wysoki poziom cholesterolu, to dodatkowy czynnik, którym była złość, podnosił to ryzyko pięciokrotnie. Badacze z Yale wskazują, Ŝe ryzyko śmierci z powodu choroby serca moŜe zwiększać nie tyle sama złość, ile raczej wszelkie negatywne emocje, które regularnie wyzwalają zwiększone fale zalewających organizm hormonów wydzielanych pod wpływem stresu. Jednak ogólnie biorąc, potwierdzone naukowo związki między emocjami i chorobą serca najsilniejsze są w wypadku złości: w badaniach przeprowadzonych na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Harvarda 10 Redford Williams, The Trusting Heart, New York: Times Books/Random House, 1989. 11 Moją rozmowę z Peterem Kaufmanem zamieścił „The New York Times” 1 września 1992 roku. 12 W przeprowadzonych na Uniwersytecie Stanforda badań nad złością i drugim zawałem przedstawił Carl Thoreson na Międzynarodowym Kongresie Medycyny Behawioralnej w Uppsali (Szwecja) w lipcu 1990 roku. 13 Lynda H. Powell, „Emotional Arousal as a Predictor of Long -Term Mortality and Morbidity in Post M.I. Men”, Circulation, v. 82, nr 4, Supplement III, October 1990. 147
  • 148. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna poproszono ponad półtora tysiąca osób, które przeszły zawał serca (męŜczyzn i kobiet) Ŝeby opisały swój stan emocjonalny w godzinach poprzedzających atak. Okazało się, Ŝe złość ponad dwukrotnie zwiększała ryzyko zatrzymania pracy serca u osób, które juŜ były chore, przy czym ryzyko to utrzymywało się przez około dwie godziny po pojawieniu się złości.14 Odkrycia te nie oznaczają, Ŝe powinniśmy starać się stłumić złość, kiedy jest zasadna. Prawdę mówiąc, istnieją dowody na to, Ŝe próby zupełnego zduszenia negatywnych uczuć w najbardziej gorących momentach zwiększają tylko nasze pobudzenie i mogą podnieść ciśnienie krwi.15 Z drugiej strony, jak przekonaliśmy się w rozdziale V, dawanie upustu złości za kaŜdym razem kiedy ją odczuwamy, podsyca ją tylko, wskutek czego wzrasta prawdopodobieństwo, Ŝe w taki właśnie sposób będziemy reagować na kaŜdą irytującą nas sytuację. Paradoks ten rozwiązuje Williams, konkludując, Ŝe to, czy okazujemy złość czy nie, jest mniej waŜne od tego, czy utrzymuje się ona stale, czy tylko ogarnia nas przejściowo. Okazjonalne okazywanie złości nie jest niebezpieczne dla zdrowia; problem pojawia się z chwilą, gdy wrogie nastawienie do otoczenia staje się cechą do tego stopnia stałą, Ŝe określa nasz styl bycia jako antagonistyczny. Charakterystyczna dla niego jest nieufność, cynizm, skłonność do drwin i szyderczych komentarzy oraz bardziej rzucające się w oczy wybuchy gniewu i wściekłości.16 Nadzieją napawa wiadomość, Ŝe złość nie musi być wyrokiem śmierci; jest pewnym nawykiem, którego moŜna się pozbyć. Na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Stanforda poddano grupę pacjentów po zawale specjalnemu szkoleniu, które miało pomóc im w zmianie postaw powodujących łatwe wpadanie w złość. Wynikiem tego treningu panowania nad złością było zmniejszenie się wskaźnika drugiego zawału o 44 procent w porównaniu z osobami, które nie próbowały zmienić swych wrogich postaw.17 Program opracowany przez Williamsa dał tak samo pozytywne rezultaty.18 Podobnie jak program stanfordzki uczy on podstawowych elementów inteligencji emocjonalnej, szczególnie umiejętności dostrzegania złości w chwili, gdy zaczyna się rodzić, zdolności kierowania nią, gdy juŜ ogarnęła człowieka, i empatii. Pacjentów prosi się, aby zapisywali wrogie lub cyniczne myśli, kiedy tylko zdadzą sobie z nich sprawę. Jeśli myśli te utrzymują się, pacjenci starają się ich pozbyć mówiąc (albo myśląc) sobie: „Stop!” Zachęca się teŜ ich do zastępowania racjonalnymi wyjaśnieniami cynicznych, nieufnych czy podejrzliwych konstelacji pojawiających się w wystawiających ich nerwy na próbę sytuacjach; jeśli na przykład czekają długo na windę, powinni starać się znaleźć jakąś nieszkodliwą przyczynę jej opóźnienia zamiast złościć się na wyimaginowaną, bezmyślną osobę, która przytrzymuje windę. Uczą się teŜ umiejętności patrzenia na sprawy będące przyczyną ich frustracji i nieporozumień z punktu widzenia drugiej strony, jako Ŝe empatia jest balsamem na złość. Jak powiedział mi Williams: „Antidotum na wrogość jest ufne serce. Potrzeba do tego tylko odpowiedniej motywacji. Kiedy widzimy, Ŝe złość moŜe nas wpędzić wcześnie do grobu, nabieramy ochoty do tego, by spróbować się zmienić”. Stres - nieproporcjonalny i nieuzasadniony niepokój Przez cały czas czuję się niespokojna i spięta. To wszystko zaczęło się w szkole średniej. Byłam piątkową uczennicą i stale niepokoiłam się o swoje oceny, o to, czy lubią mnie inne dzieci i nauczyciele, o to, czy nie spóźnię się na lekcje i inne takie sprawy. Rodzice wywierali na mnie duŜą presję, Ŝebym się dobrze uczyła i w ogóle była wzorem dla innych... Myślę, Ŝe poddałam się tej presji, bo kiedy byłam w drugiej klasie liceum, zaczęły się u mnie problemy z Ŝołądkiem. 14 Murray A. Mittleman, „Triggering of Myocardial Infarction Onset by Episodes of Anger”, Circulation, t. 89, nr 2 (1994). 15 Robert Levenson, „Can We Control Our Emotions, and How Does Such Control Change an Emotional Episode?”, w: Richard Davidson, Paul Ekman (red.), Fundamental Questions About Emotions, New York: Oxford University Press, 1995. 16 O badaniach Redforda Williamsa nad związkiem między złością i funkcjonowaniem serca pisałem w „The New York Times Good Health Magazine” z 16 kwietnia 1989 roku. 17 Thoreson, dz. cyt. 18 Williams, The Trusting Heart. 148
  • 149. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Od tamtej pory muszę naprawdę uwaŜać z piciem kawy i ostrymi daniami. ZauwaŜyłam, Ŝe kiedy jestem zmartwiona albo spięta, wywraca mi się Ŝołądek, a poniewaŜ cały czas niepokoję się albo martwię czymś, zawsze mam mdłości.19 Niepokój - strapienie wywoływane przeciwnościami i kłopotami, których nie szczędzi nam Ŝycie - jest emocją, której związki z początkiem choroby i przebiegiem procesu zdrowienia zostały potwierdzone dowodami naukowymi o największym chyba cięŜarze. Kiedy niepokój pomaga nam stawić czoło jakiemuś niebezpieczeństwu (co przypuszczalnie było korzystną dla naszego gatunku cechą w procesie ewolucji), to dobrze spełnia swoje zadanie. W Ŝyciu współczesnym natomiast niepokój jest najczęściej nieproporcjonalny do rozgrywających się wydarzeń i nieuzasadniony - strapienie ogarnia nas w sytuacjach, z którymi musimy Ŝyć albo które sobie wyimaginowaliśmy, a nie w obliczu rzeczywistych niebezpieczeństw, z którymi musimy się zmierzyć. Powtarzające się napady niepokoju świadczą o duŜym stresie cytowana wyŜej kobieta, której ciągłe martwienie się zapoczątkowało dolegliwości Ŝołądkowo-jelitowe, jest podręcznikowym przykładem szkodliwego wpływu, jaki niepokój i stres wywierają na nasze zdrowie. W zamieszczonym w 1993 roku w „Archives of Internal Medicine” przeglądzie rozległych badań nad związkiem między stresem a chorobami psycholog z Yale, Bruce McEwan, podaje długą listę negatywnych skutków stresu. Obejmuje ona obniŜenie odporności organizmu do poziomu, w którym następuje gwałtowne przyspieszenie przerzutów raka, zwiększenie podatności na zakaŜenia wirusowe, spotęgowanie procesu odkładania się blaszek miaŜdŜycowych, prowadzące do arteriosklerozy i nadkrzepliwości powodującej zawał mięśnia sercowego, przyspieszanie początku cukrzycy typu I i rozwoju cukrzycy typu II oraz - u astmatyków - pogorszenie się ich stanu albo wyzwalanie ataków astmy.20 Stres moŜe równieŜ prowadzić do owrzodzenia układu trawiennego, wywołując symptomy wrzodziejącego zapalenia jelita grubego i zapalenia jelit. Nawet sam mózg odczuwa długofalowe negatywne skutki przedłuŜającego się stresu. Jednym z nich jest uszkodzenie hipokampa, a zatem upośledzenie pamięci. Ogólnie biorąc - pisze McEwen - jest coraz więcej dowodów na to, Ŝe w rezultacie stresujących przeŜyć układ nerwowy ulega „zuŜyciu”.21 Szczególnie przekonujących dowodów na negatywny wpływ stresu na zdrowie dostarczyły badania nad chorobami zakaźnymi, takimi jak przeziębienia, grypa i opryszczka. Jesteśmy bez przerwy wystawieni na działanie wywołujących je wirusów, ale normalnie nasz system immunologiczny potrafi je zwalczyć. Rzecz w tym, Ŝe gdy jesteśmy w stresie, te środki obrony częściej zawodzą. W eksperymentach, w których wystawiono bezpośrednio na próbę siłę systemu immunologicznego, stwierdzono, Ŝe wprawdzie stres i niepokój osłabiają go, ale ich rezultaty nie dają jasnej odpowiedzi na pytanie, czy osłabienie to jest znaczące klinicznie, to znaczy tak duŜe, by otworzyć drogę chorobie.22 Mocniejszych dowodów naukowych potwierdzających związek 19 Wynurzenia zamartwiającej się kobiety za: Timothy Brown i in., „ Generalized Anxiety Disorder”, w: David H. Barlow (red.), Clinical Handbook of Psychological Disorders, New York: Guilford Press,1993. 20 Bruce McEwan, Eliot Stellar, „Stress and the Individual: Mechanisms Leading to Disease”, Archives of lnternal Medicine 153 (September 27,1993). Badania, które tam opisują, to: M. Robertson, J. Ritz, „Biology and Clinical Retevance of Human Natural Killer Cells”, Blood 76 (1990). 21 Fakt, Ŝe ludzie Ŝyjący w ustawicznym stresie są bardziej podatni na choroby, moŜe, oprócz biologicznych, mieć róŜnorakie przyczyny. Jedną z nich moŜe być to, Ŝe sposoby, za pomocą których osoby takie starają się złagodzić stres - na przykład palenie, picie alkoholu albo objadanie się tłustym jedzeniem - są same w sobie niezdrowe. Inną zaś to, Ŝe ciągłe martwienie się i niepokój powodują bezsenność albo sprawiają, Ŝe odczuwające go osoby zapominają o przestrzeganiu zaleceń lekarskich, takich jak regularne zaŜywanie leków, co pogłębia choroby, które juŜ mają. Najprawdopodobniej wszystkie te przyczyny działają łącznie, tworząc związek przyczynowy między stresem i chorobą. 22 Na przykład badania studentów medycyny przeŜywających stres przedegzaminacyjny wykazały, Ŝe nie tylko obniŜa się u nich odporność immunologiczna na wirusa opryszczki, ale teŜ zmniejsza się zdolność białych ciałek krwi do zabijania zainfekowanych komórek, jak równieŜ wzrasta poziom związku chemicznego powodującego stłumienie zdolności immunologicznych limfocytów, białych komórek krwi pełniących główną rolę w reakcji odpornościowej organizmu. Zob.: Ronald 149
  • 150. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna między stresem a zwiększoną podatnością na choroby naleŜy oczekiwać od przyszłych badań, w których najpierw prześledzi się wzrost niepokoju i stresu u zdrowych osób, następnie obniŜenie sprawności systemu immunologicznego i na koniec początek choroby. Sheldon Cohen, psycholog z Uniwersytetu Carnegiego-Mellona, współpracując z naukowcami ze specjalistycznego ośrodka badań nad przeziębieniami w Sheffeld w Anglii, dokładnie oszacował poziom stresu odczuwanego przez osoby, które następnie wystawiono na działanie wirusa wywołującego przeziębienie. Nie wszystkie się przeziębiły; silny system immunologiczny moŜe oprzeć się - i stale to robi - wirusowi przeziębienia. Cohen stwierdził, Ŝe im bardziej stresujące było czyjeś Ŝycie, tym większe istniało prawdopodobieństwo, Ŝe złapie przeziębienie. Spośród osób, które odczuwały niewielki stres, po wystawieniu na działanie wirusa przeziębiło się 27 procent, natomiast wśród tych, których Ŝycie było najbardziej stresujące, odsetek ten wyniósł 47 procent, co jest bezpośrednim dowodem, Ŝe sam stres osłabia system odpornościowy.23 (Aczkolwiek wynik tego eksperymentu moŜna uwaŜać za potwierdzenie tego, co wszyscy od dawna widzą lub co podejrzewają, to ze względu na jego rygory naukowe uwaŜany jest on za przełomowe odkrycie.) Podobnie rzecz się miała z małŜonkami, którzy przez trzy miesiące zapisywali codziennie wszystkie przygnębiające wydarzenia, takie jak sprzeczki i kłótnie małŜeńskie. Tu równieŜ ujawnił się charakterystyczny schemat: trzy-cztery dni po szczególnie dotkliwej porcji zawodów i frustracji albo gwałtownych sprzeczek kładli się do łóŜka z przeziębieniem albo infekcją górnych dróg oddechowych. PoniewaŜ róŜnica czasowa między wystąpieniem stresu a zachorowaniem odpowiada dokładnie okresowi inkubacji wielu powszechnie spotykanych wirusów, które wywołują przeziębienie, sugeruje to, Ŝe wystawienie na działanie tych wirusów w chwilach największego przygnębienia i zmartwienia szczególnie zwiększyło ich podatność na zaraŜenie.24 Ten sam schemat, stres - infekcja, sprawdza się w przy zaraŜeniu wirusem opryszczki i to zarówno typem, który powoduje pojawienie się bolesnych pęcherzyków na wargach, jak i typem, wywołującym wypryski na narządach płciowych. Kiedy ktoś juŜ zaraził się tym wirusem, pozostaje on w stanie uśpienia w jego ciele, uaktywniając się co jakiś czas. Na aktywność wirusa opryszczki wskazuje poziom obecnych w krwi przeciwciał przeciw jego antygenom. Korzystając z tego miernika, stwierdzono ponowne uaktywnienie się tego wirusa u studentów medycyny zdających egzaminy semestralne, u kobiet będących tuŜ po separacji z męŜem oraz u osób znajdujących się pod ciągłą presją z powodu obowiązków związanych z opieką nad cierpiącym na chorobę Alzheimera członkiem rodziny.25 Niepokój zbiera takie Ŝniwo nie tylko dlatego, Ŝe osłabia odporność organizmu; inne badania wykazują bowiem, Ŝe wywiera on szkodliwy wpływ na układ sercowo-naczyniowy. Podczas gdy u męŜczyzn największe ryzyko zapadnięcia na chorobę serca stwarza chroniczna wrogość i Glaser, Janice Kiecolt-Glaser, „Stress-Associated Depression in Cellular Immunity”, Brain, Behavior, and Immunity 1 (1987). Jednak z większości badań wykazujących osłabienie odporności organizmu przez stres nie wynikało jasno, czy poziom odporności obniŜył się w takim stopniu, aby stwarzać ryzyko zapadnięcia na chorobę. 23 Sheldon Cohen i in., „Psychological Stress and Susceptibility to the Common Cold”, New England Journal of Medicine 325 (1991). 24 Arthur Stone i in., „Secretory IgA as a Measure of Immunocompetence”, Journal of Human Stress 13 (1987). W ramach innego programu badań 246 osób - męŜów, Ŝon i ich dzieci - zapisywało w dziennikach codziennie, przez cały okres „sezonu grypowego”, jakie stresy nękają rodzinę. NajwyŜszy wskaźnik zachorowalności na grypę, mierzony zarówno liczbą dni, przez które osoby te miały gorączkę, jak i poziomem przeciwiał ciał przeciw antygenom wirusów grypy, występował w tych rodzinach, które przeŜywały najwięcej kryzysów. Zob.: R.D. Clover i in., „Family Functioning and Stress as Predictors of Influenza B Infection”, Journal of Family Practice 29 (May 1981). 25 Uaktywnienie się wirusa opryszczki i stres zob.: cykl studiów autorstwa Ronalda Glasera i Janice Kiecolt-Glaser, np. „Psychological Influences on Immunity”, American Psychologist 43 (1988). Związek między stresem i wzmoŜoną aktywnością wirusa opryszczki jest tak silny, Ŝe choć ukazano go na podstawie badań zaledwie dziesięciu pacjentów, traktując jako miernik pojawianie się na skórze wyprysków; im bardziej pacjenci ci uskarŜali się na dręczący ich niepokój, kłótnie i stresy, tym większe było prawdopodobieństwo, Ŝe w najbliŜszych tygodniach pojawią się na ich skórze pęcherzyki wywołane wirusem opryszczki, natomiast w okresach spokoju wirusy przechodziły w stan uśpienia. Zob.: H.E. Schmidt i in., „Stress as a Precipitating Factor in Subjects With Recurrent Herpes Per Labialis”, Journal of Family Practice 20 (1985). 150
  • 151. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna powtarzające się napady złości, to dla kobiet najbardziej niebezpiecznymi emocjami mogą być niepokój i lęk. W badaniach prowadzonych na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Stanforda, którymi objęto ponad tysiąc osób obojga płci po pierwszym zawale, okazało się, Ŝe kobiety, które przeszły później drugi zawał, odróŜniał od reszty wysoki poziom lęku i niepokoju. W wielu wypadkach lęk ten przybierał formę utrudniającej Ŝycie fobii: po pierwszym zawale pacjentki bały się usiąść za kierownicą samochodu, porzucały pracę albo przestawały wychodzić z domu.26 Zdradliwe skutki fizjologiczne stresu i niepokoju - w rodzaju tych, jakie wywołuje praca w ciągłym napięciu albo ustawiczne miotanie się samotnej matki między pracą zawodową a opieką nad dzieckiem - uchwytne są na poziomie mikroanatomicznym. Stephen Manuck, psycholog z Uniwersytetu w Pittsburghu, poddał trzydziestu ochotników cięŜkiej, wywołującej niepokój próbie, kontrolując jednocześnie skład ich krwi, a konkretnie poziom wytwarzanej przez płytki krwi substancji zwanej kwasem adenozynotrójfosforowym albo ATP, która moŜe wyzwalać w naczyniach krwionośnych zmiany prowadzące do zawału serca i udaru mózgu. W czasie kiedy ochotnicy znajdowali się w silnym stresie, poziom ich ATP rósł gwałtownie, podobnie jak rytm serca i ciśnienie krwi. Największe zagroŜenie dla zdrowia wydaje się, co zrozumiałe istnieć w zawodach, w których pracy stale towarzyszy napięci a przy konieczności sprostania wysokim wymogom nie ma się Ŝadnego albo prawie Ŝadnego wpływu na jej ostateczny rezultat (w takim kłopotliwym połoŜeniu znajdują się, na przykład, kierowcy autobusów). Badanie 569 pacjentów z rakiem odbytnicy i odpowiednio dobranej grupy porównawczej wykazało, Ŝe ci spośród badanych, którzy twierdzili, Ŝe w ostatnich dziesięciu latach przeŜywali cięŜkie okresy w pracy, byli pięć i pół razy bardziej naraŜeni na powstanie tej choroby niŜ osoby, które nie przeŜywały takich stresów.27 PoniewaŜ szkodliwe skutki, jakie ma strapienie dla zdrowia, są tak rozległe, stosuje się obecnie klinicznie, w celu złagodzenia symptomów szerokiej gamy róŜnych schorzeń, techniki, które bezpośrednio zmniejszają powodowane stresem pobudzenie fizjologiczne. Techniki te stosowane są między innymi w chorobie wieńcowej, niektórych rodzajach cukrzycy, artretyzmie, astmie, zaburzeniach Ŝołądkowo-jelitowych i chronicznym bólu. Skoro stres, niepokój i zmartwienie zaostrzają wszelkie symptomy choroby, to pomaganie chorym w rozładowaniu napięcia i opanowaniu niespokojnych uczuć moŜe często przynieść pewną ulgę.28 Medyczne koszta depresji Parę lat po operacji raka piersi, która - jak się jej wydawało - zakończyła się pomyślnie, stwierdzono przerzuty. Lekarz nie próbował juŜ nawet mówić jej o wyleczeniu, a chemioterapia mogła jej dać w najlepszym razie parę dodatkowych miesięcy Ŝycia. Jest zupełnie zrozumiałe, Ŝe ogarnęła ją depresja. Była tak przygnębiona, Ŝe podczas kaŜdej wizyty u lekarza wybuchała w którymś momencie płaczem. Onkolog reagował za kaŜdym razem tak samo - prosił, Ŝeby natychmiast wyszła z gabinetu. Pomińmy bolesną nieczułość i brak wraŜliwości onkologa i zastanówmy się, czy fakt, iŜ nie chciał on albo nie mógł zająć się rozpaczą swej pacjentki, miał jakieś znaczenie z medycznego punktu widzenia? Skoro choroba poczyniła takie postępy, to jest nieprawdopodobne, by jakakolwiek emocja mogła mieć zauwaŜalny wpływ na jej przebieg. Aczkolwiek depresja tej kobiety 26 Referat na temat związku pomiędzy niepokojem a chorobą wieńcową u kobiet przedstawił na Międzynarodowym Kongresie Medycyny Behawioralnej w Uppsali w lipcu 1990 roku Carl Thoreson. Niepokój moŜe równieŜ w pewnym stopniu przyczyniać się do zwiększenia podatności na tę chorobę u niektórych męŜczyzn. W badaniach przeprowadzonych przez Wydział Medycyny Uniwersytetu Alabamy sporządzono portrety emocjonalne 1123 męŜczyzn i kobiet w wieku od czterdziestu pięciu do siedemdziesięciu siedmiu lat. Ci spośród męŜczyzn, którzy w wieku średnim najczęściej ulegli niepokojowi i zmartwieniu, byli dwadzieścia lat później najbardziej naraŜeni na wystąpienie nadciśnienia. Zob.: Abraham Markowitz i in., Journal of the American Medical Association (November 14,1993) 27 Joseph C. Courtney i in., „Stressful Life Events and the Risk of Colorectal Cancer”, Epidemiology (September 1993), 4(5). 28 Zob. na przykład: Daniel Goleman, Joel Gurin, Mind Body Medicine, New York: Consumer Reports Books/St. Martin’s Press,1993. 151
  • 152. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna najpewniej zatruła jej jeszcze bardziej ostatnie miesiące Ŝycia, to jak dotąd nie ma jednoznacznych dowodów na to, Ŝe melancholia moŜe przyspieszyć rozwój raka.29 Zostawmy jednak raka na boku, poniewaŜ istnieje cała masa badań, które świadczą o tym, Ŝe depresja odgrywa niebagatelną rolę w innych chorobach, szczególnie wpływając na pogorszenie się stanu osób, które juŜ na nią zapadły. Stale przybywa dowodów, Ŝe u osób powaŜnie chorych, a przy tym przygnębionych, opłaca się z medycznego punktu widzenia leczenie równieŜ depresji. Usuwanie depresji u osób chorych komplikuje fakt, Ŝe jej objawy, w tym brak apetytu i senność, moŜna łatwo poczytać za symptomy innych chorób, co zdarza się szczególnie lekarzom nie mającym zbyt wielkiej wprawy w diagnozowaniu zaburzeń psychicznych. Ta nieumiejętność diagnozowania depresji moŜe sama w sobie pogłębić problem, poniewaŜ oznacza ona, Ŝe przygnębienie pacjenta - jak w przypadku owej nie mogącej powstrzymać się od płaczu pacjentki chorej na raka piersi - umyka uwadze lekarza i nie jest brane pod uwagę przy leczeniu. A ta niemoŜność właściwego rozpoznania i leczenia moŜe zwiększyć ryzyko zgonu pacjenta przy powaŜnej chorobie. Na przykład w grupie 100 pacjentów, którym przeszczepiono szpik kostny, 12 z 13 ogarniętych największą depresją zmarło w ciągu roku od operacji, podczas gdy 34 z pozostałych 87 Ŝyło jeszcze w dwa lata później.30 Podobnie, ci spośród pacjentów cierpiących na ostrą niewydolność nerek i poddawanych dializie, u których stwierdzono głęboką depresję, mieli najmniejsze szanse przeŜycia następnych dwóch lat; depresja była w tym wypadku silniejszym prognostykiem zgonu niŜ jakiekolwiek inne objawy kliniczne.31 Tutaj wpływ emocji na stan zdrowia przebiegał nie przez teren biologii, ale postaw: pogrąŜeni w depresji pacjenci duŜo gorzej niŜ pozostali radzili sobie z dostosowaniem się do surowych zaleceń lekarskich, nie przestrzegali na przykład diety, co zwiększało ryzyko zgonu. Depresja zdaje się równieŜ zaostrzać choroby serca. Prowadzone przez dwanaście lat badania 2832 męŜczyzn i kobiet w średnim wieku wykazały, Ŝe wskaźnik umieralności z powodu chorób serca wyŜszy był w grupie osób, które odczuwały głębszą depresję i rezygnację.32 Natomiast w około trzyprocentowej grupie osób z najostrzejszą depresją wskaźnik umieralności był czterokrotnie wyŜszy niŜ wśród tych, którzy nie okazywali Ŝadnych oznak depresji. Depresja zdaje się być szczególnie wysokim czynnikiem ryzyka u osób, które przeszły zawał serca.33 W jednym z montrealskich szpitali badano losy pacjentów, których wypisano po wyleczeniu skutków pierwszego zawału. Okazało się, Ŝe ryzyko zgonu w ciągu pół roku po wyjściu ze szpitala gwałtownie rosło u pacjentów podatnych na depresję. Na głęboką depresję cierpiał jeden na ośmiu pacjentów, a wskaźnik umieralności wśród tych osób był pięciokrotnie wyŜszy niŜ w grupie o porównywalnym stanie zdrowia, ale nie poddających się depresji, co oznacza, Ŝe wywiera ona równie duŜy wpływ jak czynniki stwarzające największe ryzyko zgonu na atak serca, takie jak dysfunkcja lewej komory serca czy wcześniej przebyte zawały. Do mechanizmów, które wyjaśniałyby, dlaczego depresja tak bardzo zwiększa niebezpieczeństwo późniejszego zawału, zaliczyć trzeba jej wpływ na zmianę rytmu pracy serca, co potęguje ryzyko wystąpienia zagraŜającej Ŝyciu arytmii. Stwierdzono takŜe, Ŝe depresja utrudnia powrót do zdrowia po złamaniu stawu biodrowego. W ramach studium starszych kobiet ze złamaniem biodra poddano parę tysięcy pacjentek badaniu psychiatrycznemu przy przyjęciu do szpitala. Te z nich, które w czasie hospitalizacji znajdowały 29 Zob. na przykład Seymour Reichlin, „Neuroendocrine-Immune Interactions”, New England Journal of Medicine (October 21, 1993). 30 Dane te cytuję za: James Strain, „Cost Offset From a Psychiatric Consultation-Liaison Intervention With Elderly Hip Fracture Patients”, American Journal of Psychiatry 148 (1991). 31 Howard Burton i in., „The Relationship of Depression to Survival in Chronic Renal Failure”, Psychosomatic Medicine (March 1986). 32 Robert Anda i in., „Depressed Affect, Hopelessness, and Risk of Ischemic Heart Disease in a Cohort of U.S. Adults”, Epidemiology (July 1993). 33 Nancy Frasure-Smith i in., „Depression Following Myocardial Infarction”, Journal of the American Medical Association (October 20 1993). 152
  • 153. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna się w depresji, zostawały w szpitalu przeciętnie o osiem dni dłuŜej niŜ inne, o porównywalnym stanie zdrowia, ale nie przygnębione, a prawdopodobieństwo, Ŝe znowu zaczną chodzić, było o dwie trzecie mniejsze. Jednak te spośród pogrąŜonych w depresji pacjentek, które oprócz opieki chirurgicznej otrzymały pomoc psychiatryczną umoŜliwiającą im wyjście z załamania, potrzebowały mniej terapii fizycznej, aby zacząć na nowo chodzić i były rzadziej hospitalizowane ponownie w ciągu trzech miesięcy od powrotu do domu. RównieŜ badania pacjentów, których ogólny stan zdrowia był tak zły, Ŝe znajdowali się w najwyŜszej, dziesięcioprocentowej grupie osób najczęściej i w największym zakresie korzystającym z usług medycznych - często z powodu wielu jednocześnie występujących schorzeń, takich jak choroba serca i cukrzyca - ujawniły, Ŝe mniej więcej jeden na sześciu cierpiał na powaŜną depresję. Kiedy poddano ich stosownej terapii psychiatrycznej, liczba dni w roku, przez które przykuci byli do łóŜka, spadła - u pacjentów z głęboką depresją - z 79 do 51, a pacjentów z łagodną depresją z 62 do zaledwie 18.34 Zdrowotne poŜytki płynące z pozytywnych uczuć Zebrane razem dowody świadczące o negatywnym wpływie na nasze zdrowie złości, niepokoju i depresji są zatem nie do odparcia. Zarówno złość, jak i niepokój mogą, jeśli utrzymują się stale, zwiększyć naszą podatność na wiele chorób. A depresja, chociaŜ moŜe nie osłabia naszej odporności na choroby, zdaje się utrudniać powrót do zdrowia i zwiększać ryzyko śmierci, szczególnie u osób wątłych, cierpiących na powaŜne schorzenia. Choć emocje negatywne mogą być toksyczne, to przeciwstawny im wachlarz emocji moŜe mieć działanie w pewnym stopniu wzmacniające organizm. Nie znaczy to, Ŝe emocje pozytywne działają leczniczo albo Ŝe śmiech czy poczucie szczęścia zahamują albo odwrócą postępy powaŜnej choroby. Wpływ pozytywnych uczuć na stan naszego zdrowia wydaje się subtelny i trudno zauwaŜalny, ale na podstawie badań duŜych grup ludzi moŜna wydzielić go z całej masy złoŜonych czynników, które oddziałują na przebieg choroby. Cena pesymizmu i korzyści z optymizmu Z pesymizmu, podobnie jak z depresji, wynikają koszty dla zdrowia, natomiast z optymizmu płyną odpowiadające im korzyści. Zmierzono na przykład poziom optymizmu lub pesymizmu 122 męŜczyzn po pierwszym zawale. Osiem lat później nie Ŝyło juŜ 21 z 25 najbardziej pesymistycznych z nich, ale tylko 6 z 25 cechujących się największym optymizmem. Ich nastrój okazał się lepszym prognostykiem szans przeŜycia niŜ jakikolwiek medyczny czynnik ryzyka, włącznie ze stopniem uszkodzenia serca podczas pierwszego zawału, blokadą arterii, poziomem cholesterolu i ciśnieniem krwi. Inne badania wykazały, Ŝe ci spośród pacjentów poddanych zabiegowi ominięcia arterii, którzy byli większymi optymistami, o wiele szybciej dochodzili do zdrowia oraz Ŝe zarówno podczas, jak i po operacji zdarzało się u nich mniej powikłań niŜ u tych, którzy byli większymi pesymistami.35 Nadzieja, podobnie jak jej bliski krewny - optymizm, ma moc uzdrawiania. Osoby, które patrzą z wiarą w przyszłość potrafią - co zrozumiałe - zachować pogodę ducha w nie sprzyjających okolicznościach, równieŜ borykając się z kłopotami zdrowotnymi. Badania osób sparaliŜowanych w wyniku urazów rdzenia kręgowego wykazały, Ŝe ci, którzy mieli więcej nadziei, byli bardziej aktywni fizycznie w porównaniu z pacjentami o podobnym stopniu inwalidztwa, ale o niŜszym 34 Michael von Korff, psychiatra z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, który przeprowadził te badania, powiedział mi o pacjentach, którzy muszą stawiać czoło wielkim wyzwaniom po to tylko, by przeŜyć kolejny dzień: „Jeśli leczy się depresję, to widać poprawę znacznie przekraczającą wszelkie zmiany w stanie ich zdrowia fizycznego. Jeśli jesteś przygnębiony, to wszystkie symptomy odczuwasz ze wzmoŜoną siłą. Chroniczna choroba fizyczna wystawia na cięŜką próbę twoją zdolność przystosowania się. Jeśli znajdujesz się w depresji, to trudno nauczyć ci się Ŝyć z chorobą. Natomiast jeśli masz odpowiednią motywację, energię i poczucie własnej wartości - a wszystko to jest zagroŜone w stanie depresji - to moŜesz przyzwyczaić się nawet do cięŜkiego uszkodzenia ciała i cieszyć się z Ŝycia”. 35 Chris Peterson i in., Learned Helplessness: A Theory for the Age of Personal Control, New York: Oxford University Press, 1993. 153
  • 154. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna poziomie nadziei. PoŜytki płynące z nadziei widać szczególnie dobrze u osób sparaliŜowanych z powodu urazu kręgosłupa, poniewaŜ tragedia ta spotyka na ogół ludzi młodych, mających po dwadzieścia lat, którzy ulegli wypadkowi i pozostaną przez resztę Ŝycia przykuci do wózka inwalidzkiego. śycie emocjonalne młodego człowieka będzie miało wielki wpływ na wysiłki, mogące zapewnić mu lepsze fizyczne i społeczne funkcjonowanie.36 Dlaczego optymistyczny albo pesymistyczny pogląd na świat ma tak duŜe znaczenie dla zdrowia pozostaje kwestią nie wyjaśnioną. Jedna z teorii utrzymuje, Ŝe dzieje się tak dlatego, iŜ pesymizm prowadzi do depresji, która z kolei osłabia system immunologiczny broniący nas przed nowotworami i infekcjami, ale na razie brakuje dowodów potwierdzających słuszność tej hipotezy. Być moŜe bierze się to stąd, Ŝe pesymiści nie dbają o swoje zdrowie w niektórych badaniach stwierdzono, Ŝe więcej palą i piją, rzadziej uprawiają ćwiczenia fizyczne niŜ optymiści i generalnie nie starają się wykształcić u siebie zdrowych nawyków. Nie jest teŜ wykluczone, Ŝe któregoś dnia okaŜe się, iŜ fizjologia nadziei jest sama w sobie w jakiś sposób biologicznie pomocna w walce organizmu z chorobami. Z niewielką pomocą przyjaciół: medyczna wartość bliskich związków z innymi Dodajmy dźwięk ciszy do listy emocjonalnych zagroŜeń dla zdrowia i bliskie związki emocjonalne do listy czynników obronnych. Badania, które prowadzono przez ponad dwadzieścia lat i którymi objęto więcej niŜ trzydzieści siedem tysięcy osób, pokazują, Ŝe izolacja towarzyska - poczucie, Ŝe nie ma się nikogo, z kim moŜna podzielić się uczuciami albo nawiązać bliski kontakt - podwaja ryzyko choroby albo zgonu.37 Sama izolacja, konkluduje zamieszczony w numerze „Science” w 1987 roku raport, „ma równie istotny wpływ na wskaźnik umieralności jak palenie, wysokie ciśnienie krwi, wysoki poziom cholesterolu, otyłość i brak ćwiczeń fizycznych”. Prawdę powiedziawszy, palenie zwiększa groźbę przedwczesnej śmierci tylko o 1,6 procent, podczas gdy izolacja towarzyska o 2,0 procent, co sprawia, Ŝe jest ona większym czynnikiem ryzyka.38 Izolację cięŜej jest znieść męŜczyznom niŜ kobietom. Prawdopodobieństwo przedwczesnej śmierci było w wypadku męŜczyzn Ŝyjących w izolacji dwukrotnie większe niŜ u męŜczyzn utrzymujących bliskie związki towarzyskie z innymi osobami; natomiast wśród kobiet było ono półtora razy większe u tych, które nie utrzymywały kontaktów niŜ u udzielających się towarzysko. RóŜnica w skutkach izolacji w zaleŜności od płci moŜe brać się stąd, Ŝe towarzyskie związki kobiet są z reguły oparte na mocniejszej więzi emocjonalnej niŜ związki między męŜczyznami; kilka przyjaciółek moŜe zapewniać kobiecie znacznie większy komfort psychiczny niŜ kilku przyjaciół męŜczyźnie. Oczywiście nie naleŜy mylić izolacji z samotnością; duŜo Ŝyjących samotnie albo mających niewielu przyjaciół osób jest zadowolonych z Ŝycia i cieszy się dobrym zdrowiem. WaŜne jest raczej subiektywne poczucie odcięcia od innych i świadomość, Ŝe nie ma się do kogo zwrócić. To właśnie poczucie osamotnienia jest czynnikiem ryzyka. Odkrycie to ma złowieszczą wymowę w świetle coraz bardziej potęgującej się izolacji spowodowanej nawykiem samotnego oglądania telewizji i stopniowym zanikiem we współczesnych społeczeństwach takich zwyczajowych form 36 Timothy Elliott i in., „Negotiating Reality After Physical Loss: Hope, Depression, and Disability”, Journal of Personality and Social Psychology 61, 4 (1991). 37 James House i in., „Social Relationships and Health”, Science (July 29,1988). Zob. teŜ odkrycia, których wymowa jest niejednoznaczna: Carol Smith i in., „Meta- Analysis of the Associations Between Social Support and Health Outcomes”, Journal of Behavioral Medicine (1994). 38 Inne badania zdają się świadczyć, Ŝe działa tu pewien mechanizm biologiczny. Odkrycia te - opisane w artykule House „Social Relationships and Health” - wykazały, Ŝe u ludzi znajdujących się na oddziale intensywnej terapii sama obecność drugiej osoby moŜe obniŜyć niepokój i zmniejszyć przykre objawy fizjologiczne. Stwierdzono, Ŝe obecność drugiej osoby wpływa nie tylko na obniŜenie ciśnienia krwi i spowolnienie rytmu serca, ale takŜe zmniejsza wydzielanie się kwasów tłuszczowych, które prowadzić mogą do zamknięcia tętnic. Jedna z teorii stworzonych w celu wyjaśnienia leczniczego wpływu kontaktów towarzyskich zakłada, Ŝe uruchamiają one pewne mechanizmy w mózgu. Twórcy tej teorii wskazują na dane uzyskane w badaniach na zwierzętach, świadczące o uspokajającym wpływie, jaki wywierają kontakty społeczne na tylną część podwzgórza, część układu limbicznego mającą liczne połączenia z ciałem migdałowatym. Zgodnie z tym poglądem obecność drugiej osoby hamuje działanie układu limbicznego, zmniejszając wydzielanie acetylocholiny, kortyzolu i amin katecholowych, związków chemicznych, które powodują przespieszenie oddechu i rytmu serca oraz wywołują inne fizjologiczne objawy stresu. 154
  • 155. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna kontaktów towarzyskich jak wizyty w klubach i domach przyjaciół; uzmysławia ono dodatkową wartość, jaką dla osób osamotnionych mają takie grupy samopomocowe, jak np. Anonimowi Alkoholicy, pełniące rolę wspólnot zastępczych. Siłę izolacji towarzyskiej jako czynnika ryzyka przedwczesnej śmierci oraz uzdrowicielską moc bliskich stosunków z innymi ukazuje badanie losów setki pacjentów po przeszczepieniu szpiku kostnego.39 Po dwóch latach od dokonania przeszczepu Ŝyło nadal 54 procent pacjentów, którzy mieli silne emocjonalne oparcie w małŜonku, rodzinie albo przyjaciołach, i tylko 20 procent tych, którzy twierdzili, Ŝe na coś podobnego nie mogą liczyć. RównieŜ osoby starsze, które przeszły zawał serca, ale mogą polegać na emocjonalnym wsparciu dwóch lub więcej osób, mają dwukrotnie większe szanse na przeŜycie powyŜej roku od ataku niŜ pacjenci, którzy nie znajdują takiej pomocy.40 Chyba najbardziej wymownym świadectwem leczniczego działania więzów emocjonalnych są wyniki studium opublikowanego w 1993 roku przez szwedzkich badaczy.41 W ramach tych badań zaproponowano wszystkim urodzonym w 1933 roku męŜczyznom mieszkającym w Göteborgu bezpłatne badania lekarskie, a po siedmiu latach skontaktowano się ponownie z wszystkimi 752 męŜczyznami. Okazało się, Ŝe w tym czasie zmarło 41 z nich. Wskaźnik śmiertelności wśród męŜczyzn, którzy podczas badań powiedzieli, Ŝe Ŝyją w silnym stresie, był trzykrotnie wyŜszy niŜ wśród ich rówieśników, którzy twierdzili, Ŝe prowadzą spokojne i pogodne Ŝycie. Napięcie emocjonalne spowodowane było takimi czynnikami, jak powaŜne kłopoty finansowe, niepewność utrzymania posady albo zwolnienie z pracy, toczące się przeciw badanemu postępowanie sądowe albo trwająca sprawa rozwodowa. Pojawienie się w ciągu roku poprzedzającego badania trzech lub więcej kłopotów tego rodzaju okazało bardziej niezawodnym prognostykiem zgonu badanego w ciągu następnych siedmiu lat niŜ wskaźniki fizjologiczne, takie jak wysokie ciśnienie krwi, wysokie stęŜenie trójglicerydów we krwi czy wysoki poziom cholesterolu w osoczu. Jednak nie stwierdzono absolutnie Ŝadnego związku między wysokim poziomem stresu a wskaźnikiem umieralności wśród męŜczyzn, którzy mówili, Ŝe utrzymują ścisłe i bliskie stosunki z innymi osobami - Ŝoną, przyjaciółmi i tak dalej. Fakt, Ŝe mają się do kogo zwrócić w potrzebie i z kim porozmawiać, Ŝe są w ich otoczeniu osoby, słuŜące im pociechą, pomocą i radami, chronił przed stwarzającymi śmiertelne zagroŜenie dla ich Ŝycia kłopotami i wstrząsami. Istotne znaczenie w niepoddawaniu się stresowi ma nie tylko liczba bliskich związków z innymi osobami, ale takŜe ich jakość. Nieudane związki zbierają bowiem swoje własne Ŝniwo. Kłótnie małŜeńskie na przykład mają ujemny wpływ na system immunologiczny.42 W badaniach studentów mieszkających w jednym pokoju w domu akademickim stwierdzono, Ŝe im bardziej się nie lubili, tym bardziej podatni byli na przeziębienia i grypę i tym częściej chodzili do lekarza. John Cacioppo, psycholog z Uniwersytetu Stanowego w Ohio, który prowadził te badania, powiedział mi: „Stosunki z osobami, z którymi spotykasz się codziennie, są najwaŜniejsze w twoim Ŝyciu i zdają się mieć kluczowe znaczenie dla twojego zdrowia. A im większą przywiązujesz do nich wagę, tym bardziej wpływają na twoje zdrowie”.43 Uzdrowicielska moc oparcia emocjonalnego 39 „Strain, „Cost Offset’’. 40 Lisa Berkman i in., „Emotional Support and Survival After Myocardial Infarction, A Prospective Population Based Study ofthe Elderly”, Annals of lnternal Medicine (December 15, 1992). 41 Annika Rosengren i in., „Stressful Life Events, Social Support, and Mortality in Men Born in 1933”, British Medical Journal (October 19, 1993). 42 Janice Kiecolt-Glaser i in., „Marital Quality, Marital Disruption, and Immune Function”, Psychosomatic Medicine 49 (1987). 43 Mój wywiad z Johnem Cacioppo ukazał się w „The New York Times” z 15 grudnia 1992 roku. 155
  • 156. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna W Wesołych przygodach Robin Hooda tytułowy bohater radzi młodzieńcowi, który chce pójść w jego ślady: „Opowiedz nam o swoich kłopotach i mów swobodnie. Potok słów sprawia zawsze ulgę sercu przepełnionemu smutkiem, jest to zupełnie tak, jakbyś otworzył stawidło i dał upust wodzie, której za wiele zebrało się za tamą powyŜej młyna”. W tym charakterystycznym dla mądrości ludowej wyjaśnieniu kryje się głęboka prawda: zrzucenie cięŜaru z serca okazuje się dobrym lekiem. Naukowego potwierdzenia rady Robina dostarczył James Pennebaker, psycholog z Południowego Uniwersytetu Metodystycznego, który wykazał w serii eksperymentów, Ŝe skłonienie ludzi do podzielenia się z innymi trapiącymi ich myślami ma dobroczynny dla ich zdrowia skutek.44 Jego metoda jest zadziwiająco prosta: prosi on pacjentów, by przez mniej więcej pięć dni zapisywali przez piętnaście do dwudziestu minut dziennie na przykład „najbardziej wstrząsające przeŜycie w całym swoim Ŝyciu” albo to, co najbardziej martwi ich w danym momencie. KaŜdy, jeśli chce, moŜe swoje zapiski zatrzymać wyłącznie dla siebie i nie musi pokazywać ich nikomu. Ogólny efekt takiego wyznania jest zdumiewający; składa się nań zwiększona odporność organizmu, znaczący spadek wizyt w ośrodkach zdrowia w najbliŜszym półroczu, mniejsza liczba opuszczonych dni w pracy, a nawet zwiększenie produkcji enzymów przez wątrobę. Co więcej, największą poprawę funkcji odpornościowych obserwuje się u tych osób, których notatki zawierają opisy najbardziej burzliwych emocji. Z badań Pennebakera wyłania się specyficzny schemat „najzdrowszego” sposobu dawania upustu niepokojącym nas uczuciom: najpierw wyraŜa się smutek, niepokój, złość czy jakiekolwiek inne przykre uczucia, które wzbudza w nas dany temat, w duŜym natęŜeniu, a potem, w ciągu kilku następnych dni, snuje się coraz spokojniejszy ich opis, odnajdując pewne znaczenie tego wstrząsu czy bólu. Proces ten wydaje się, oczywiście, zbliŜony do przeŜyć osób odkrywających swe uczucia podczas psychoterapii. W istocie rzeczy wyniki badań Pennebakera zdają się wskazywać przyczynę stwierdzonego w innych badaniach faktu, Ŝe pacjenci cierpiący na schorzenia somatyczne, których oprócz leczenia chirurgicznego czy farmakologicznego poddaje się psychoterapii, wykazują często większą poprawę stanu zdrowia somatycznego niŜ ci, których leczy się wyłącznie środkami czysto medycznymi.45 Najsilniej chyba ujawniła się lecznicza moc oparcia emocjonalnego w badanych na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Stanforda grupach kobiet w zaawansowanym stadium raka piersi z przerzutami. Po wstępnym leczeniu, często chirurgicznym, rak odnawiał się i dawał przerzuty w całym ciele. Pewne było, Ŝe choroba doprowadzi w końcu do śmierci, zagadką było tylko to, czy stanie się to wcześniej czy później. Dr David Spiegel, który prowadził te badania, był sam, podobnie jak całe środowisko lekarskie, zaskoczony ich wynikami: kobiety w zaawansowanym stadium choroby, które uczestniczyły w cotygodniowych spotkaniach z towarzyszkami niedoli, Ŝyły dwa razy dłuŜej niŜ inne, będące w takim samym stanie, które jednak same próbowały stawić czoło nowotworowi.46 Wszystkie kobiety miały zapewnioną standardową opiekę medyczną; jedyna róŜnica polegała na tym, Ŝe część z nich brała udział w tych grupowych spotkaniach, na których mogły zrzucić z serca nieznośny cięŜar i podzielić się swym lękiem, bólem i złością z innymi, które doskonale je rozumiały i miały ochotę słuchać ich wynurzeń. Często było to jedyne miejsce, w którym mogły mówić zupełnie otwarcie o swych emocjach, poniewaŜ bliskie im osoby wzdragały się na samą myśl o rozmowie na temat ich choroby i nieuchronnej, bliskiej śmierci. Uczestniczki tych spotkań 44 James Pennebaker, „Putting Stress Into Words: Health, Linguistic and Therapeutic Implications”, referat wygłoszony na spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego w Waszyngtonie w 1992 roku. 45 Lester Luborsky i in., „Is Psychotherapy Good for Your Health?” referat przedstawiony na spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego w Waszyngtonie w 1993 roku. 46 David Spiegel i in., „Effect of Psychosocial Treatment on Survival of Patients with Metastatic Breast Cancer”, Lancet nr 8668, ii (1989). 156
  • 157. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Ŝyły przeciętnie trzydzieści siedem dodatkowych miesięcy, natomiast kobiety, które nie brały udziału w spotkaniach, umierały - przeciętnie biorąc - po siedemnastu miesiącach. PrzedłuŜenie Ŝycia takich pacjentek o dwadzieścia jeden miesięcy jest rezultatem będącym poza zasięgiem którejkolwiek ze stosowanych obecnie metod leczenia. Jimmie Holland, główny psychiatra- onkolog w Szpitalu Pomniku Sloana-Ketteringa, centrum leczenia raka w Nowym Jorku, w rozmowie ze mną ujął to tak: „KaŜda chora na raka pacjentka powinna się znaleźć w takiej grupie”. Dodać do tego moŜna jedynie, Ŝe gdyby jakiś lek przedłuŜał o tyle Ŝycie, to o prawo jego produkcji biłyby się wszystkie firmy farmakologiczne. Włączenie inteligencji emocjonalnej do opieki medycznej Owego dnia, w którym rutynowa analiza wykazała ślady krwi w moczu, lekarz skierował mnie na specjalistyczne badanie diagnostyczne. Wstrzyknięto mi doŜylnie wskaźnik promieniotwórczy, a potem poproszono, bym połoŜył się na stole. Zawieszona u góry aparatura rentgenowska robiła jedno po drugim zdjęcia ukazujące rozprzestrzenianie się wskaźnika w moich nerkach i pęcherzu. Nie byłem sam w gabinecie - siedział przy mnie przyjaciel, sam będący lekarzem, który akurat wpadł z kilkudniową wizytą i zaproponował, Ŝe dotrzyma mi towarzystwa podczas badania. Siedział więc w gabinecie, a ja leŜałem, podczas gdy sterowana automatycznie aparatura nad moją głową warczała, trzaskała, obracała się, aby robić zdjęcia pod coraz to innym kątem, i znów warczała, trzaskała i obracała się. Badanie trwało półtorej godziny. Pod sam koniec wpadł do gabinetu specjalista od chorób nerek, przedstawił się szybko i znikł, aby przejrzeć zdjęcia rentgenowskie. Nie wrócił, aby powiedzieć mi, co wykazały. Wychodząc z gabinetu, natknęliśmy się na owego nefrologa. Czując się nieco wstrząśnięty i oszołomiony badaniem, nie miałem wystarczającej przytomności umysłu, aby zapytać go o to, co przez cały ranek chodziło mi po głowie. Mój przyjaciel zrobił to za mnie. - Doktorze - powiedział - ojciec mojego przyjaciela zmarł na raka pęcherza. Przyjaciel niepokoi się i chciałby się dowiedzieć, czy dojrzał pan na zdjęciach jakieś oznaki raka. - Wszystko w normie - rzucił krótko nefrolog, spiesząc do następnego pacjenta. Z taką jak moja w owym momencie niezdolnością do zadania tego jednego, najbardziej dręczącego pytania i uzyskania odpowiedzi, na której zaleŜało mi najbardziej, spotykamy się tysiące razy kaŜdego dnia we wszystkich szpitalach i klinikach. Ankieta przeprowadzona wśród pacjentów w poczekalniach lekarskich wykazała, Ŝe kaŜdy z nich układał sobie w głowie przeciętnie trzy pytania, które chciał zadać lekarzowi. Okazało się jednak, Ŝe pacjenci opuszczali gabinet, uzyskawszy odpowiedź na, przeciętnie biorąc, półtora pytania.47 Wyniki te świadczą o tym, Ŝe dzisiejsza medycyna nie zaspokaja wielu emocjonalny potrzeb pacjentów. Pozostawione bez odpowiedzi pytania rodzą niepewność, obawę, niepokój i wywołują katastroficzne myśli. Sprawiają teŜ, Ŝe pacjenci niechętnie poddają się rygorom leczenia, których nie rozumieją w pełni. Istnieje wiele sposobów, by medycyna, objęła równieŜ emocjonalną rzeczywistość choroby. Przede wszystkim moŜna wprowadzić zwyczaj pełniejszego informowania pacjentów o szczegółach mających istotne znaczenie dla decyzji, które muszą podejmować, poddając się leczeniu. Niektóre ośrodki oferują teraz dostęp do literatury medycznej na temat róŜnego rodzaju schorzeń, wyszukiwanej przez nowoczesny, profesjonalny sprzęt komputerowy, aby pacjent mógł stać się bardziej równorzędnym partnerem lekarza podczas podejmowania wymagających rozeznania, przemyślanych decyzji.48 Inna metoda polega na tworzeniu specjalnych programów, które w 47 O odkryciu tym powiedział dr Steven Cohen-Cole, psychiatra z Uniwersytetu Emory’ego, w wywiadzie, którego udzielił mi dla „The New York Times” z 13 listopada 1991 roku. 48 Na przykład w ramach programu Planetree w Pacyficznym Szpitalu Prezbiteriańskim [Pacific Presbyterian Hospital] w San Francisco wyszukuje się dla pacjentów lekarstwa oraz literaturę na dowolny temat medyczny. 157
  • 158. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna ciągu paru minut uczą pacjentów, jak zadawać pytania lekarzom, tak aby obmyśliwszy w poczekalni swoje trzy pytania, wyszli z gabinetu z trzema odpowiedziami.49 Chwile oczekiwania na operację albo na bolesne, inwazyjne badanie pełne są niepokoju, a jednocześnie stanowią doskonałą okazję do zajęcia się wymiarem emocjonalnym choroby. Niektóre szpitale opracowały przedoperacyjne szkolenie dla pacjentów, które pomaga im uśmierzyć obawy i zapanować nad złym samopoczuciem psychicznym. Szkolenie takie obejmuje m.in. techniki relaksacyjne, udzielanie odpowiedzi na pytania dotyczące operacji i precyzyjne wyjaśnianie pacjentom na kilka dni przed zabiegiem, co będą prawdopodobnie odczuwać podczas rekonwalescencji. Skutek tego jest taki, Ŝe pacjenci wracają po operacji do zdrowia przeciętnie o dwa-trzy dni wcześniej.50 Przebywanie w szpitalu w charakterze pacjenta moŜe być okropnym przeŜyciem, napełniającym chorego poczuciem osamotnienia i bezradności. Dlatego niektóre szpitale zaczęły przygotowywać specjalne pokoje dla pacjentów, w których mogą przebywać z nimi przez cały czas pobytu w szpitalu członkowie rodzin, gotując im i troszcząc się o nich tak, jak w domu. Zakrawa na ironię, Ŝe ten postępowy krok jest zwyczajną praktyką w szpitalach krajów Trzeciego Świata.51 Trening relaksacyjny moŜe pomóc pacjentom uporać się częściowo ze stresem, jaki wywołują objawy choroby, i emocjami, które mogą wyzwalać albo nasilać te objawy. Klinika Redukcji Stresu Jona Kabata-Zinna w Ośrodku Medycznym przy Uniwersytecie Massachusetts zapewnia pacjentom dziesięciotygodniowy kurs samoświadomości i jogi. Nacisk kładzie się na uświadamianie sobie epizodów emocjonalnych w momencie, w którym występują, oraz na codzienne uprawianie ćwiczeń powodujących głęboką relaksację. Inne szpitale nagrały ten kurs na kasetach magnetofonowych i odtwarzają go na ekranach telewizorów zainstalowanych w pokojach pacjentów. Jest to z całą pewnością lepsza dieta emocjonalna dla osoby przykutej do łóŜka niŜ pokazywane zazwyczaj opery mydlane.52 Relaksacja i joga są głównymi elementami nowatorskiego programu leczenia choroby naczyń wieńcowych opracowanego przez Deana Ornisha.53 Po roku stosowania się do tego programu, obejmującego równieŜ dietę niskotłuszczową, w organizmach pacjentów, których stan był tak powaŜny, Ŝe uzasadniał załoŜenie bypassów, zaczęły się odwracać procesy odkładania się blaszek miaŜdŜycowych. Ornish powiedział mi, Ŝe trening relaksacyjny jest jedną z najwaŜniejszych części tego programu. Podobnie jak metoda stosowana przez klinikę Kabata-Zinna wykorzystuje on zjawisko, które Herbert Benson określił mianem „reakcji relaksacyjnej”, będącej fizjologicznym przeciwieństwem pobudzenia stresowego przyczyniającego się do powstawania wielu schorzeń i dolegliwości. Na koniec wspomnieć trzeba o dodatkowej wartości medycznej, jaką przedstawia zdolny do empatii lekarz czy pielęgniarka, którzy potrafią słuchać i mówić tak, aby ich słuchano. Jest to równoznaczne z wykształceniem „opieki koncentrującej się na więzi osobistej”, z uświadomieniem sobie, Ŝe związek między lekarzem a pacjentem jest sam w sobie znaczącym czynnikiem leczenia. Związki takie kształtowano by chętniej, gdyby edukacja lekarzy obejmowała niektóre podstawowe narzędzia inteligencji emocjonalnej, szczególnie samoświadomość i empatię sztuki słuchania.54 Ku medycynie, która okazuje troskę 49 Jeden z takich programów opracowany został przez Macka Lipkina Juniora z Wydziału Medycyny Uniwersytetu Nowojorskiego. 50 Pisałem o tym w „The New York Times” z 1 grudnia 1987 roku. 51 I tu znowu przykładem jest program Planetree, jak równieŜ domy Ronalda McDonalda, gdzie rodzice przebywają tuŜ obok hospitalizowanych dzieci. 52 Zob.: Jon Kabat-Zinn, Full Catastrophe Living, New York: Delacorte, 1991. 53 Zob.: Dean Ornish, Dr Dean Ornish’s Program for Reversing Heart Discase, New York: Ballantine, 1991. 54 Health Professions Education and Relatio ip-Centered Care. Report of the Pew-Fetzer Task Force on Advan Psychosocial Health Education, Pew Health Professions Commission and Fetzer Institute at the Center of Health Professions, University of California at San Francisco, San Francisco (August 1994). 158
  • 159. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Takie kroki to dopiero początek. Po to, by medycyna poszerzyła pole widzenia o wpływ, jaki mają emocje na nasze zdrowie, trzeba wziąć sobie do serca dwie waŜne implikacje omawianych tu odkryć naukowych: 1. Pomaganie ludziom w lepszym kierowaniu przykrymi emocjami - złości, niepokojem, pesymizmem i poczuciem osamotnienia - jest formą zapobiegania chorobom. PoniewaŜ dane świadczą o tym, Ŝe toksyczność tych emocji, jeśli stają się chroniczne, jest taka sama jak toksyczność papierosów, pomaganie ludziom w lepszym panowaniu nad nimi mogłoby dać równie duŜe korzyści dla zdrowia jak skłonienie namiętnych palaczy do rzucenia nałogu. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego byłoby wyuczenie dzieci podstawowych umiejętności wchodzących w skład inteligencji emocjonalnej, aby stały się utrzymującymi się przez całe Ŝycie nawykami. Miałoby to wielki wpływ na ogólny stan zdrowia społeczeństwa. Inną bardzo opłacalną strategią prewencji mogłoby być uczenie zasad kierowania swymi emocjami osób wchodzących w wiek emerytalny, gdyŜ dobre samopoczucie emocjonalne jest jednym z czynników, które determinują to, czy starszy człowiek szybko niedołęŜnieje i umiera czy teŜ kwitnie. Trzecią grupą, ku której powinny kierować się te starania, byłyby tak zwane populacje Ŝyjąc w warunkach zagroŜenia - osoby bardzo ubogie, samotne pracujące matki, mieszkańcy dzielnic o wysokim wskaźniku przestępczości itp. - które Ŝyją na co dzień w niezwykłym stresie, a zatem pomoc w radzeniu sobie z emocjonalnym cięŜarem tego stresu mogłaby mieć korzystny wpływ na ich zdrowie. 2. Wielu pacjentów, moŜe odnieść wymierne korzyści, jeśli zaspokaja się nie tylko ich czysto medyczne, ale równieŜ emocjonalne potrzeby. Pocieszanie przez lekarza czy pielęgniarkę zmartwionego lub przygnębionego pacjenta i dodawanie mu otuchy jest krokiem ku bardziej ludzkiej opiece, lecz moŜna zrobić więcej. Tymczasem moŜliwość emocjonalnej opieki jest szansą zbyt często traconą przez współczesną medycynę; jest wręcz jej słabym punktem. Mimo stale rosnącej liczby danych na temat korzyści medycznych płynących z dbania o potrzeby emocjonalne oraz dowodów potwierdzających tezę o istnieniu połączeń między emocjonalnym ośrodkiem mózgu a systemem immunologicznym wielu lekarzy nadal odnosi się sceptycznie do twierdzenia, Ŝe emocje pacjentów mają wpływ na ich stan zdrowia, odrzucając te dowody jako błahe ciekawostki, „drobiazgi” albo - co gorsza - jako przesadne doniesienia nielicznej garstki uprawiającej autoreklamę. Aczkolwiek coraz więcej pacjentów poszukuje bardziej humanitarnej medycyny, to ta jej postać jest coraz bardziej zagroŜona. Oczywiście nadal spotkać moŜna pełne poświęcenia pielęgniarki i lekarzy, którzy zapewniają swym pacjentom czułą i troskliwą opiekę, ale zmieniająca się kultura medycyny, jej dostosowywanie się do wymogów i nakazów biznesu sprawia, Ŝe opiekę taką jest coraz trudniej znaleźć. Z drugiej wszakŜe strony niewątpliwe są korzyści finansowe płynące z bardziej humanitarnego traktowania pacjentów: leczenie emocjonalnego złego samopoczucia pacjentów pozwoli zaoszczędzić pieniądze w takiej mierze, w jakiej opieka ta zapobiega powstaniu choroby, opóźnia jej postęp lub teŜ pomaga pacjentowi szybciej powrócić do zdrowia. Badania osób w podeszłym wieku ze złamaniem stawu biodrowego, prowadzone w Akademii Medycznej Mt. Sinai w Nowym Jorku oraz na Uniwersytecie Północnozachodnim wykazały, Ŝe pacjentki, które oprócz normalnego leczenia ortopedycznego poddano terapii antydepresyjnej, opuszczały szpital przeciętnie dwa dni wcześniej niŜ te, u których nie leczono depresji, co w odniesieniu do stu pacjentek daje oszczędność w wysokości 97 361 dolarów.55 Opieka taka powoduje równieŜ, Ŝe pacjenci są bardziej zadowoleni ze swoich lekarzy i leczenia. Na powstającym rynku usług medycznych, oferującym moŜliwość wyboru pomiędzy konkurencyjnymi programami opieki zdrowotnej, poziom zadowolenia na pewno stanie się 55 Strain, „Cost Offset’’. 159
  • 160. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna jednym z decydujących elementów w procesie podejmowania tych bardzo osobistych decyzji. Niemiłe doświadczenia mogą skłonić pacjentów do szukania opieki gdzie indziej, natomiast przyjemne zachęcą ich do pozostania przy tej samej placówce słuŜby zdrowia. Na koniec, podejścia takiego moŜe wymagać etyka lekarska. W artykule wstępnym w „Journal of the American Medical Association”, zawierającym komentarz na temat raportu, zgodnie z którym depresja zwiększa pięciokrotnie prawdopodobieństwo zgonu po wyleczeniu ataku serca, czytamy: „Jasne wykazanie, Ŝe czynniki psychologiczne, takie jak depresja i osamotnienie, wyróŜniają pacjentów z chorobą wieńcową naraŜonych na największe ryzyko przedwczesnej śmierci, oznacza, Ŝe byłoby nieetycznie nie próbować ich usunąć”.56 Opieka medyczna, która lekcewaŜy to, co czujemy, kiedy walczymy z powaŜną chorobą, jest nieodpowiednia. Nadszedł czas, aby medycyna zaczęła bardziej metodycznie wykorzystywać związki między emocjami i zdrowiem. To, co jest teraz wyjątkiem, moŜe - i powinno - stać się regułą, aby troskliwsza opieka medyczna stała się dostępna dla wszystkich. W najgorszym wypadku sprawi, Ŝe medycyna stanie się bardziej humanitarna. A u niektórych osób z pewnością moŜe przyspieszyć powrót do zdrowia. „Współczucie - jak ujął to jeden z pacjentów w liście do swego chirurga - nie jest tylko podaniem ręki. Jest dobrym leczeniem”.57 56 Redford Williams, Margaret Chesney, „Psychosocial Factors and Prognosis in Established Coronary Heart Disease”, Journal of the American Medical Association (October 20, 1993). 57 A. Stanley Kramer, „A Prescription for Healing”, Newsweek (June 7, 1993). 160
  • 161. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Część IV PRZEDZIAŁY MOśLIWOŚCI 161
  • 162. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział XII Kociołek rodzinny JEST TO MAŁA TRAGEDIA RODZINNA. Carl i Ann pokazują swej zaledwie pięcioletniej córeczce Leslie, jak grać w nową grę komputerową. Ale kiedy Leslie zaczyna grę, jej nazbyt skorzy do „pomocy” rodzice tylko przeszkadzają dziewczynce swymi radami. W powietrzu krzyŜują się sprzeczne polecenia. - W prawo, w prawo... Stój ! Stój ! - komenderuje matka coraz bardziej przejętym i niespokojnym głosem, gdy Leslie, zagryzając usta i patrząc rozszerzonymi z napięcia oczami w ekran monitora, usiłuje zastosować się do jej wskazówek. - Patrz, nie stoisz w szeregu... przesuń to w lewo! W lewo! - dyryguje szorstko ojciec. Tymczasem Ann, wywracając oczy w poczuciu zawodu, przekrzykuje Carla: - Stój! Stój! Leslie, nie mogąc zadowolić ani matki, ani ojca, wykrzywia usta i zaczyna mrugać powiekami, gdyŜ w oczach zbierają się łzy. Rodzice, nie zwracając na to uwagi, zaczynają jej dogadywać. - Nie przesunęła joysticka nawet o tyle! - pokazuje wyprowadzona z równowagi Ann Carlowi. Po policzkach Leslie zaczynają spływać łzy, ale Ŝadne z rodziców nie okazuje ani jednym gestem, Ŝe to zauwaŜa albo Ŝe się tym przejmuje. Kiedy Leslie podnosi rączkę, aby otrzeć łzy, ojciec warczy: - No dobra, kładź rękę z powrotem na joysticku... musisz być gotowa do strzelania. No zrób to! - A matka mówi ostro: - No przesuń to choć trochę! A Teraz Leslie płacze juŜ na całego, samotna w swym bólu. Takie chwile są dla dzieci niezapomnianymi lekcjami. Leslie mogła wyciągnąć z tej bolesnej dla niej sytuacji wniosek, Ŝe ani jej rodziców, ani nikogo innego w ogóle nie obchodzą jej uczucia.1 Jeśli takie sytuacje powtarzają się w dzieciństwie niezliczoną ilość razy, to przekazują niektóre z najbardziej podstawowych komunikatów emocjonalnych, stając się nauczkami, które mogą określić cały bieg Ŝycia. śycie rodzinne jest pierwszą szkołą, w której uczymy się, co czuć do samych siebie i jak inni będą reagować na nasze uczucia, co myśleć o tych uczuciach i jaki mamy wybór moŜliwych reakcji, jak odczytywać i wyraŜać nadzieje i obawy. Na to nauczanie emocjonalne składa się nie tylko to, co rodzice mówią bezpośrednio do dzieci i jak się w stosunku do nich zachowują, ale takŜe ich sposoby radzenia sobie z własnymi uczuciami i wzajemne okazywanie sobie uczuć przez męŜa i Ŝonę. Sposoby te są dla dziecka wzorami. Niektórzy rodzice są utalentowanymi nauczycielami w tej dziedzinie, inni okropnymi. Istnieją setki analiz wykazujących, Ŝe sposób, w jaki rodzice traktują dzieci - czy stosując surową dyscyplinę, czy teŜ okazując empatię i zrozumienie, ciepło czy obojętność - ma głębokie i trwałe konsekwencje dla Ŝycia emocjonalnego dziecka. JednakŜe dopiero niedawno przedstawiono niezbite dane świadczące o tym, Ŝe posiadanie inteligentnych emocjonalnie rodziców jest samo w sobie wielkim dobrodziejstwem dla dziecka. Sposoby, w jakie małŜonkowie okazują sobie nawzajem uczucia, są - w uzupełnieniu bezpośrednich kontaktów z dzieckiem - waŜnymi naukami dla dzieci, które są bystrymi uczniami i dostrajają się do najtrudniej nawet uchwytnych przekazów emocjonalnych w rodzinie. Kiedy zespół naukowców z Uniwersytetu Waszyngtońskiego (pod kierunkiem Carole Hooven i Johna Gottmana) poddał analizie interakcje małŜonków związane z ich postępowaniem z dziećmi, okazało się, Ŝe małŜonkowie, którzy lepiej 1 Beverly Wilson, John Gottman, „Marital Conflict and Parentin: The Role of Negativity in Families”, w: M.H. Bornstein (red.), Handbook ofParenting, t. IV, Hillsdale, NJ: Lawrence Erlbaum, 1994. 162
  • 163. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna radzili sobie z emocjami w stosunkach między sobą, pomagali równieŜ najbardziej skutecznie swoim dzieciom w ich emocjonalnych wzlotach i upadkach.2 Po raz pierwszy spotkano się z tym rodzinami, kiedy jedno z dzieci miało pięć lat, po raz drugi, kiedy skończyło dziewięć. Naukowcy przysłuchiwali się rozmowom małŜonków oraz obserwowali zachowania całej rodziny (w tym równieŜ rodziny Leslie), kiedy ojciec lub matka starali się zaznajomić dziecko z nową grą komputerową. Jest to pozornie niewinna interakcja, ale mówi bardzo duŜo o emocjonalnych prądach przepływających między rodzicem a dzieckiem. Niektóre matki i ojcowie byli tacy sami jak Ann i Carl: zachowywali się apodyktycznie, łatwo tracili cierpliwość, podnosili głos z oburzenia czy irytacji, a niektórzy nawet upokarzali dziecko twierdząc, Ŝe jest „głupie”; krótko mówiąc, dawali się ponieść tym samym skłonnościom do pogardy i oburzenia, które rozkładają małŜeństwo: Inni wszakŜe patrzyli cierpliwie na błędy dziecka i zamiast narzucać swój sposób rozwiązania problemów, które stwarzała gra, pomagali mu obmyślić własną metodę uporania się z nimi. Gra komputerowa była zadziwiająco czułym barometrem emocjonalnego stylu rodziców. Trzema najpowszechniej spotykanymi stylami niewłaściwego emocjonalnego zachowania rodziców okazały się: • Całkowite lekcewaŜenie uczuć dziecka. Tacy rodzice traktują zaniepokojenie i zdenerwowanie dziecka jako rzecz błahą albo niepotrzebne zawracanie głowy, jako coś, co samo przejdzie, co trzeba po prostu przeczekać. Nie potrafią wykorzystać brzemiennych w emocje chwil jako okazji zbliŜenia się do dziecka czy do udzielenia mu praktycznej lekcji umiejętności emocjonalnych. • Okazywanie nadmiernego pobłaŜania. Ci rodzice z kolei zauwaŜają wprawdzie, co czuje dziecko, ale uwaŜają, Ŝe kaŜdy jego sposób radzenia sobie z targającymi nim burzami emocjonalnymi jest dobry, ba - nawet znakomity! Podobnie jak ci, którzy lekcewaŜą uczucia dziecka; rodzice ci nader rzadko wkraczają do akcji, by postarać się ukazać dziecku alternatywną reakcję emocjonalną. Starają się raczej łagodzić wszelkie jego zdenerwowanie czy przygnębienie, przekupując dziecko róŜnymi obietnicami i prezentami, aby prze stało się smucić lub złościć. • Pogarda i brak jakiegokolwiek szacunku dla uczuć dziecka. Rodzice tacy demonstrują na ogół swoje niezadowolenie, ganiąc i karząc surowo dziecko. Mogą na przykład zabraniać dziecku okazywania jakichkolwiek oznak złości i karać je za najdrobniejszy przejaw irytacji. Są to ci rodzice, którzy na próbę przedstawienia przez dziecko jego punktu widzenia drą się: „Nie odszczekuj mi się!” Są, na koniec, rodzice, którzy potrafią wykorzystać chwile złego samopoczucia psychicznego dziecka jako dogodne momenty do odegrania roli swego rodzaju trenera albo nauczyciela postaw emocjonalnych. Traktują oni uczucia dziecka tak powaŜnie, Ŝe starają się dokładnie zrozumieć, co jest przyczyną jego złego nastroju („Czy jesteś zły dlatego, Ŝe Tommy zranił twoje uczucia?”), i pomóc mu znaleźć pozytywne sposoby uśmierzenia przykrych uczuć („Zamiast go uderzyć, mógłbyś znaleźć jakąś zabawkę i pobawić się sam, aŜ przejdzie ci złość i będziesz mógł się z nim znowu bawić”.) Jeśli rodzice mają być dobrymi trenerami emocji, to sami muszą dobrze znać podstawy inteligencji emocjonalnej. Jedną z najbardziej elementarnych lekcji emocji jest nauczenie dziecka rozróŜniania rozlicznych odcieni tych samych emocji; ojciec, który nie potrafi uchwycić, powiedzmy, zabarwienia swego własnego smutku, nie jest w stanie pomóc dziecku zrozumieć, na czym polega róŜnica pomiędzy smuceniem się po utracie kogoś, uczuciem smutku ogarniającym nas podczas oglądania przygnębiającego filmu a smutkiem, który odczuwamy, gdy kogoś 2 Badania nad emocjami w rodzinie były ciągiem dalszym omówionych w rozdziale IX badań Johna Gottmana. Zob.: Carole Hoovan, Lynn Katz, John Gottman, „The Family as a Meta-emotion Culture Co nition and Emotion (Spring 1994). 163
  • 164. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna drogiego dziecku spotyka coś złego. Poza umiejętność dostrzegania takich róŜnic wykraczają intuicyjne, bardziej subtelne spostrzeŜenia, na przykład, Ŝe złość często poprzedza uczucie zranienia. W miarę rozwoju dziecka zmienia się jego przygotowanie do odbioru konkretnych lekcji emocji i zapotrzebowanie na nie. Jak przekonaliśmy się w rozdziale VII, lekcje empatii zaczynają się w niemowlęctwie, kiedy rodzice dostrajają się do uczuć niemowlęcia. Aczkolwiek dzieci szlifują niektóre umiejętności emocjonalne w trwających latami kontaktach z przyjaciółmi, to zorientowani w emocjach rodzice mogą im bardzo pomóc w opanowaniu kaŜdej z podstawowych cech inteligencji emocjonalnej, ucząc, jak mają rozpoznawać swoje uczucia, kierować nimi i powściągać je, jak okazywać empatię oraz jak radzić sobie z uczuciami rodzącymi się w związkach z innymi osobami. Wpływ takich pouczeń rodzicielskich na dzieci jest ogromny.3 Zespół z Uniwersytetu Waszyngtońskiego stwierdził, Ŝe jeśli rodzice - w porównaniu z innymi, którzy kiepsko radzą sobie ze swoimi uczuciami - doskonale orientują się w swoich emocjach i potrafią panować nad nimi, to ich dzieci, co jest zrozumiałe, lepiej układają sobie z nimi stosunki, okazują im więcej uczucia i są bardziej odpręŜone. Na tym jednak nie koniec, bowiem dzieci te radzą sobie równieŜ lepiej z własnymi emocjami, potrafią się szybciej pocieszyć, kiedy wpadną w przygnębienie, a przede wszystkim rzadziej w nie wpadają: Są one poza tym bardziej zrelaksowane biologicznie - wykazują niŜszy poziom charakterystycznych dla stresu hormonów i innych wskaźników pobudzenia emocjonalnego (jak wiemy z rozdziału XI, schemat ten moŜe zapowiadać dobre zdrowie fizyczne, jeśli utrzyma się przez całe Ŝycie). Płyną z tego teŜ korzyści towarzyskie, a - szerzej biorąc - społeczne, mianowicie dzieci te cieszą się większym powodzeniem wśród rówieśników i są przez nich bardziej lubiane, a nauczyciele postrzegają je jako umiejące znaleźć się w kaŜdej sytuacji społecznej. Zarówno rodzice, jak i nauczyciele zgodnie twierdzą, Ŝe swym zachowaniem dzieci te przysparzają niewiele problemów, rzadko postępują niegrzecznie i agresywnie. Ostatnia grupa korzyści dotyczy umiejętności poznawczych: takie dzieci potrafią lepiej niŜ inne koncentrować uwagę, a zatem uczą się bardziej efektywnie. Przy tym samym ilorazie inteligencji pięciolatki, których rodzice byli dobrymi trenerami emocji, uzyskiwały w trzeciej klasie - kiedy poddano ich ponownemu badaniu - lepsze wyniki w matematyce i czytaniu niŜ ich rówieśnicy (co jest waŜnym argumentem za tym, aby uczyć dzieci umiejętności emocjonalnych w celu ich lepszego przygotowania zarówno do szkoły, jak i do Ŝycia w ogóle). Tak więc rodzice, którzy biegle opanowali umiejętności emocjonalne, zapewniają dziecku zaskakująco wiele w zakresie inteligencji emocjonalnej, ale równieŜ poza tą sferą. Program przygotowawczy Oddziaływanie wychowania na umiejętności emocjonalne zaczyna się juŜ w kołysce. T. Berry Brazelton, wybitny pediatra z Harvardu, ma bardzo prosty sposób sprawdzenia poglądu niemowlęcia na Ŝycie. Daje ośmiomiesięcznemu dziecku dwa klocki, a potem pokazuje mu, jak ma je razem zestawić. Dziecko - powiada Brazelton - które patrzy z nadzieją na Ŝycie, które wierzy w swe zdolności: podniesie jeden klocek, włoŜy go do buzi, potrze nim o włosy, rzuci na stół, patrząc, czy mu go podasz. Kiedy to zrobisz, wykonuje na koniec postawione przed nim zadanie - zestawia oba klocki razem. Potem podnosi główkę i patrzy na ciebie jasnym, pełnym oczekiwania wzrokiem, który mówi: „Powiedz mi, jaka jestem wspaniała”.4 3 Hooven, Katz, Gottman, „The Family as a Meta-emotion Culture. 4 T. Berry Brazelton, przedmowa do Heart Start: The Emotional Foundations of School Readiness, Arlington VA: National Center for Clinical Infant Programs, 1992. 164
  • 165. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Niemowlęta takie otrzymują od dorosłych ze swego otoczenia solidną porcję aprobaty i zachęty; nabierają pewności, Ŝe uda im się stawić czoło drobnym (nie dla nich) wyzwaniom Ŝyciowym. Dla odmiany dzieci z domów, w których panuje chłód uczuciowy i ponura atmosfera, których rodzice prowadzą chaotyczne Ŝycie albo zaniedbują je, zabierają się za to samo zadanie w sposób, który świadczy o tym, Ŝe z góry spodziewają się, Ŝe się im nie uda. Rzecz nie w tym, Ŝe niemowlęta te nie potrafią zestawić razem klocków, bowiem rozumieją instrukcję i mają odpowiednią koordynację ruchów, aby to wykonać, ale w tym, Ŝe nawet kiedy robią to, czego się od nich chce, to - jak stwierdza Brazelton - mają minę „zbitego psa”, spojrzenie, które mówi: „Jestem do niczego. Zobacz, nie udało mi się”. Dzieci takie będą prawdopodobnie miały defetystyczny pogląd na świat i będą iść przez Ŝycie, nie spodziewając się ani zachęty, ani zainteresowania ze strony nauczycieli, uwaŜając szkołę za smutne miejsce, a moŜe nawet jej nie ukończą. RóŜnica między tymi dwoma poglądami Ŝycie - poglądem dzieci, które mają wiarę w siebie i są optymistami, a poglądem tych, które spodziewają się poraŜki - zaczyna kształtować się w kilku pierwszych latach Ŝycia. Rodzice - uwaŜa Brazelton - „powinni wiedzieć, jak mogą swymi działaniami pomóc dziecku nabrać pewności siebie i wytworzyć u niego ciekawość świata umiejętność znajdowania przyjemności w nauce i świadomość ograniczeń”, co w sumie pozwala mu odnieść w Ŝyciu sukces. Jego rady opierają się na stale rosnącej masie dowodów świadczących o tym, Ŝe sukces w szkole zaleŜy w zdumiewająco duŜym stopniu od cech emocjonalnych ukształtowanych u dziecka w okresie przedszkolnym. Jak przekonaliśmy się w rozdziale VI, zdolność oparcia się czterolatka impulsowi chwycenia cukierka zapowiada dwieściedziesięciopunktową przewagę nad rówieśnikami w wynikach testów SAT czternaście lat później. Pierwsza okazja kształtowania składników inteligencji emocjonalnej pojawia się w najmłodszych latach, aczkolwiek zdolności te formują się nadal w latach szkolnych. Zdolności emocjonalne, które dziecko nabywa w późniejszym okresie Ŝycia, nadbudowują się na tych, które wykształciły się w najwcześniejszym dzieciństwie. A zdolności te, jak wynika z rozdziału VI, są niezbędną podstawą wszelkich form uczenia się. Raport Krajowego Centrum Klinicznych Programów Dla Niemowląt jednoznacznie stwierdza, Ŝe o sukcesie dziecka w szkole decyduje nie tyle nadzwyczajna umiejętność czytania czy znajomość faktów, ile zbiór cech emocjonalnych i społecznych: pewność siebie i ciekawość, wiedza o tym, jakiego zachowania oczekuje się od niego i jak ma powściągnąć impuls, aby nie zachować się źle, umiejętność czekania, stosowania się do wskazówek i zwracania się do nauczycieli po pomoc oraz zdolność wyraŜania swoich potrzeb w kontaktach z innymi dziećmi.5 Prawie wszystkim uczniom, którzy nie radzą sobie w szkole - donosi raport - brakuje co najmniej jednego z tych elementów inteligencji emocjonalnej (bez względu na ta, czy mają takŜe trudności kognitywne, takie jak brak zdolności do jakiegoś przedmiotu). Skala tego problemu nie jest mała; w niektórych stanach prawie jedno na pięcioro dzieci musi powtarzać pierwszą klasę, a potem, w miarę upływu lat, dystans między nimi a rówieśnika-A mi powiększa się, wskutek czego coraz bardziej zniechęcają się do nauki, nie cierpią szkoły i sprawiają coraz większe kłopoty swoim zachowaniem. Gotowość dziecka do rozpoczęcia nauki w szkole zaleŜy od najbardziej podstawowej formy wiedzy, od tego, jak się uczy. Raport wymienia siedem kluczowych składników tej najwaŜniejszej umiejętności, z których wszystkie związane są z inteligencją emocjonalną.6 Oto one: 1. Wiara w siebie. Jest to poczucie posiadania kontroli i panowania nad swoim ciałem, zachowaniem i otaczającą rzeczywistością; przekonanie dziecka, Ŝe najprawdopodobniej uda mu się zrobić to, czego się podejmie i Ŝe dorośli pomogą mu w razie potrzeby. 5 Heart Start. 6 TamŜe, s. 7 165
  • 166. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna 2. Ciekawość. Przekonanie, Ŝe dowiadywanie się nowych rzeczy jest czymś pozytywnym i sprawia przyjemność. 3. Intencjonalność. Chęć i zdolność wpływania na bieg spraw oraz wytrwałe do tego dąŜenie. Związane to jest z poczuciem posiadania odpowiednich umiejętności i własnej skuteczności. 4. Samokontrola. Zdolność kształtowania i kontrolowania swoich działań w odpowiedni do wieku sposób; poczucie kontroli wewnętrznej. 5. Towarzyskość. Zdolność nawiązywania kontaktów z innymi, opierająca się na poczuciu bycia przez nich rozumianym i na rozumieniu ich. 6. Umiejętność porozumiewania się. Chęć i zdolność do wymiany myśli, uczuć i pomysłów z innymi. Związane to jest z ufaniem innym i poczuciem przyjemności, jakie daje dziecku rozmowa z innymi osobami, równieŜ z dorosłymi. 7. Umiejętność współdziałania. Zdolność traktowania swoich potrzeb na równi z potrzebami innych członków grupy i harmonizowania ich. To, czy dziecko, przekraczając po raz pierwszy próg szkoły, będzie posiadało te umiejętności czy nie, zaleŜy od tego, jak duŜo uwagi poświęcili jego rodzice - i nauczyciele w przedszkolu - jego edukacji emocjonalnej. Nauka emocjonalnego abecadła Dwumiesięczne niemowlę budzi się o 3 nad ranem i zaczyna płakać. Podchodzi do niego matka, bierze je na ręce i przez następne pół godziny dziecko z ukontentowaniem ssie jej pierś, podczas gdy matka spogląda na nie z miłością, mówiąc mu, jak się cieszy, Ŝe je widzi, nawet w środku nocy. Niemowlę, syte mleka i uczuć, z zadowoleniem pogrąŜa się na powrót w sen. A teraz weźmy inne dwumiesięczne niemowlę, które równieŜ obudziło się z płaczem nad ranem, ale jego matka jest spięta, rozdraŜniona, bo połoŜyła się zaledwie przed godziną, po kłótni z męŜem. Dziecko równieŜ zaczyna zdradzać napięcie w chwili, kiedy matka gwałtownie podnosi je, mówiąc: „Bądź cicho - tego juŜ nie zniosę! No dalej, załatwmy to”. Kiedy dziecko ssie pierś, matka patrzy ponurym wzrokiem gdzieś ponad jego główką, przetrawiając kłótnię z ojcem dziecka i czując narastającą złość. Dziecko, wyczuwając jej rosnącą irytację, kręci się, sztywnieje i przestaje ssać. „Taki byłeś głodny - mówi matka. - To nie jedz”. Tak samo gwałtownie jak je podniosła, kładzie je z powrotem do łóŜeczka i wychodzi wielkimi krokami, pozwalając mu płakać, dopóki wyczerpane nie zaśnie. Te dwie scenki przedstawia wspomniany wyŜej raport Krajowego Centrum Klinicznych Programów dla Niemowląt jako przykłady takich rodzajów interakcji, które - jeśli stale się powtarzają - ugruntowują w maluchu zupełnie odmienne uczucia w stosunku do siebie samego i do najbliŜszych.7 Pierwsze dziecko uczy się, Ŝe moŜe wierzyć, iŜ osoby znajdujące się koło niego dostrzegają jego potrzeby i moŜe liczyć na ich pomoc oraz Ŝe jego „prośby” o pomoc odniosą skutek; drugie stwierdza, Ŝe nikt o nie naprawdę nie dba, Ŝe nie moŜna liczyć na innych i Ŝe jego wysiłki znalezienia pociechy zakończą się niepowodzeniem. Oczywiście większość niemowląt poznaje przynajmniej smak obu tych rodzajów interakcji. Ale to, który rodzaj jest typowy dla sposobu traktowania dziecka przez rodziców w ciągu wielu lat, przesądza o podstawowych naukach emocjonalnych, które przyswaja sobie dziecko: o tym, jak bezpiecznie czuje się na świecie, za jak skuteczne uwaŜa swoje działania, w jakim stopniu moŜe polegać na innych. Erik Erikson ujął to w takich kategoriach: decyduje to o tym, czy dziecko zaczyna odczuwać „podstawowe zaufanie” czy brak podstawowego zaufania. 7 TamŜe, s. 9 166
  • 167. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Takie emocjonalne uczenie się zaczyna się w najwaŜniejszych chwilach Ŝycia i trwa przez całe dzieciństwo. Wszystkie drobne interakcje między rodzicami i dzieckiem mają emocjonalny podtekst, a powtarzanie tych komunikatów przez całe lata tworzy podstawowy zrąb emocjonalnego światopoglądu i emocjonalnych umiejętności dziecka. Mała dziewczynka, która nie moŜe poradzić sobie z układanką i prosi zajętą matkę o pomoc, otrzymuje inny komunikat, jeśli reakcją na jej prośbę jest zadowolenie matki, a zupełnie inny, jeśli odpowiedzią jest krótkie: „Nie przeszkadzaj mi - mam waŜną pracę do zrobienia”. Jeśli takie rozmowy między dzieckiem a matką czy ojcem staną się typowe, to kształtują one emocjonalne oczekiwania dziecka związane ze stosunkami z innymi osobami, poglądy, które zabarwią, na dobre czy złe, jego funkcjonowanie we wszystkich dziedzinach Ŝycia. Na największe niebezpieczeństwo niewłaściwego ukształtowania tego rodzaju oczekiwań naraŜone są dzieci, których rodzice są sami straszliwie nieporadni emocjonalnie - niedojrzali, narkotyzujący się, pogrąŜeni w depresji albo stale źli, czy po prostu pozbawieni celu w Ŝyciu i prowadzący chaotyczną egzystencję. Po rodzicach takich trudno się spodziewać, Ŝe zapewnią dziecku właściwą opiekę, nie mówiąc juŜ o zaspokojeniu jego potrzeb emocjonalnych. Jak pokazują wyniki badań, zwykłe zaniedbanie moŜe mieć bardziej druzgocący wpływ niŜ ordynarne i brutalne traktowanie.8 Badanie ujawniło, Ŝe najgorzej ze wszystkich radziły sobie dzieci zaniedbane - były najbardziej niespokojne, nieuwaŜne i apatyczne, na przemian agresywne i zamknięte w sobie. Wskaźnik powtarzających pierwszą klasę wynosił w tej grupie 65 procent. Pierwsze trzy-cztery lata Ŝycia są okresem, kiedy mózg malucha rośnie do około dwóch trzecich swej pełnej wielkości i rozwija skomplikowane struktury w tempie, które nigdy się juŜ nie powtórzy. W tym okresie procesy uczenia się głównych umiejętności, a przede wszystkim umiejętności emocjonalnych, przebiegają duŜo łatwiej niŜ kiedykolwiek później. W tym teŜ okresie silny stres moŜe uszkodzić ośrodki uczenia się znajdujące się w mózgu (a tym samym spowodować katastrofalne skutki dla intelektu). ChociaŜ, jak się przekonamy, szkody te mogą w pewnym stopniu naprawić późniejsze doświadczenia Ŝyciowe, to wpływ tego wczesnego uczenia się jest głęboki. Konsekwencje tego, jak stwierdza raport podsumowujący kluczowe lekcje emocjonalne pierwszych czterech lat Ŝycia, są wielkie: Dziecko, które nie moŜe skupić na niczym uwagi, które jest raczej podejrzliwe niŜ ufne, raczej smutne albo złe niŜ nastawione optymistycznie, raczej okazujące chęć niszczenia niŜ szacunek, które przepełnia niepokój, które snuje napełniające je strachem fantazje i generalnie czuje się nieszczęśliwe - takie dziecko ma niewielkie szanse, nie mówiąc juŜ o równych szansach, skorzystania z moŜliwości, jakie oferuje mu świat.9 Jak wychować łobuza Wiele moŜna się dowiedzieć o utrzymujących się przez całe Ŝycie skutkach emocjonalnie nieudolnego wychowania - szczególnie o roli, jaką odgrywa ono w uczeniu dzieci agresywności - z długookresowych badań, takich jak te, którymi objęto 870 dzieci ze stanu Nowy Jork.10 Śledzono 8 M. Erickson i in., „The Relationship Between Quality of Attachment and Behavior Problems in Preschool in a High-Risk Sample”, w: I. Betherton, E. Waters (red.), Monographs of the Society of Research in Child Development 50, nr w serii 209. 9 Heart Start, s. 13. 10 L.R. Huesman, Leonard Eron, Patty Warnicke-Yarmel, „Intellectual Function and Aggression”, The Journal of Personality and Social Psychology (January 1987). O podobnych odkryciach donieśli w numerze Child Development z września 1988 roku Alexander Thomas i Stella Chases, którzy regularnie oceniali zachowania siedemdziesięciorga pięciorga dziea od roku 1956, kiedy miały one od siedmiu do dwunastu lat. Zob.: Alexander Thomas i in., „Longitudinal Study of Negative Emotional States and Adjustments From Early Childhood Through Adolescence”, Child Development 59 (1988). Po dziesięau latach od rozpoczęcia badań dzieci, które zdaniem nauczycieli i rodziców naleŜały do najbardziej agresywnych w,) szkole podstawowej, miały najwięcej kłopotów emocjonalnych w końcowym okresie dorastania. Dzieci te (niemal dwa razy więcej było wśród nich chłopców niŜ dziewcząt) nie tylko prowokowały bójki, ale teŜ odnosiły się z pogardą, a nawet otwartą wrogością do członków swych rodzin i nauczycieli. Ich wrogie nastawienie nie zmieniło się na przestrzeni lat nawet na jotę; w wieku młodzieńczym wchodziły stale w konflikty z rówieśnikami i rodzinami i miały kłopoty w szkole, a kiedy skontaktowano się z nimi, gdy dorosły, borykały się z całym wachlarzem problemów, od konfliktów z prawem poczynając, a na atakach niepokoju i depresji kończąc. 167
  • 168. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna losy tych dzieci od ósmego do trzydziestego roku Ŝycia. Najbardziej wojownicze spośród nich - te, które pierwsze i z byle powodu wszczynały bójki i notorycznie uŜywały siły, aby uzyskać to, czego chciały - naleŜały do dzieci, co do których istniało największe prawdopodobieństwo, Ŝe nie ukończą szkoły, a w wieku trzydziestu lat będą miały wyrok za brutalne przestępstwo. Wydawały się teŜ przekazywać skłonność do gwałtowności swemu potomstwu - ich dzieci były w szkole podstawowej takimi samymi łobuzami jak rodzice. Wielce pouczające jest stwierdzenie, jak z pokolenia na pokolenie przekazuje się agresywność. NiezaleŜnie od wszelkich moŜliwych dziedzicznych skłonności, ci, którzy sprawiali kłopoty w szkole, zachowywali się jako osoby dorosłe w sposób, który powodował, Ŝe Ŝycie rodzinne stawało się szkołą agresji. Jako dzieci awanturnicy ci mieli rodziców, którzy karali ich z arbitralną, bezlitosną surowością; a jako rodzice powtarzali ten schemat w odniesieniu do własnych dzieci. Było tak bez względu na to, czy to ojciec czy matka ocenieni zostali w dzieciństwie jako jednostki niezwykle agresywne. Agresywne dziewczynki, dorósłszy, przedzierzgały się w równie arbitralne i surowo karzące matki jak agresywni chłopcy w brutalnych ojców. I chociaŜ i matki, i ojcowie karali dzieci ze szczególną bezwzględnością, ani one, ani oni nie przejawiali szczególnego zainteresowania Ŝyciem dzieci, w gruncie rzeczy ignorując je przez większość czasu. Jednocześnie rodzice dostarczali dzieciom barwnych i pełnych brutalnej przemocy przykładów agresywności, stwarzając wzór, który naśladowały one w szkole i na placu zabaw i do którego stosowały się później przez całe Ŝycie. Rodzice ci niekoniecznie byli podli, nie mniej niŜ inni Ŝyczyli swoim dzieciom wszystkiego najlepszego, ale raczej wydawali się po prostu powielać styl wychowania, który reprezentowali ich rodzice. Dzieci karane były przy tym niekonsekwentnie, wedle chwilowego usposobienia rodziców: jeśli rodzice byli akurat w złym nastroju, karali dzieci surowo, jeśli natomiast byli w dobrym humorze, to dzieciom uchodziło wszystko na sucho. A zatem kara nie była konsekwencją tego, co dziecko zrobiło, ale wynikała z samopoczucia rodzica. Jest to znakomity przepis na wzbudzenie w dziecku uczucia bezwartościowości i bezradności oraz przekonania, Ŝe zagroŜenia czyhają wszędzie i mogą pojawić się i uderzyć znienacka. W świetle tego, co dzieje się w ich domach rodzinnych, wojownicze i wyzywające postawy takich dzieci wobec świata jawią się jako nie pozbawione sensu, aczkolwiek nie zmienia to faktu, Ŝe są one nieszczęściem dla nich samych i innych. Przygnębiające jest to, jak wcześnie moŜna się nauczyć tych postaw i jak wielkie koszta moŜe to mieć dla emocjonalnego Ŝycia dziecka. Znęcanie się zanik empatii W wirze bezładnej zabawy w ośrodku opieki dziennej zaledwie dwuipółletni Martin otarł się o równie małą dziewczynkę, która - mimo iŜ nic się jej nie stało - wybuchnęła nagle płaczem. Martin chciał wziąć ją za rękę, ale kiedy łkająca dziewczynka odsunęła się, uderzył ją w ramię. Kiedy dalej wylewała łzy, spojrzał w bok i zaczął krzyczeć, coraz szybciej i głośniej: - Zamknij się! Zamknij się! Potem Martin raz jeszcze próbował ją pogładzić, ale znowu odsunęła się. Wtedy obnaŜył zęby jak warczący pies i zaczął na nią syczeć. Po pewnym czasie zaczął ją gładzić i poklepywać, ale to poklepywanie szybko przerodziło się w walenie. Martin nie ustawał w biciu biednej dziewczynki, nie zwaŜając na jej krzyki. To przykre zdarzenie świadczy o tym, jak znęcanie się - często powtarzające się bicie dziecka spowodowane napadem złego humoru rodziców - wykrzywia naturalną skłonność dziecka do empatii.11 Dziwna, niemal brutalna reakcja Martina na przygnębienie i płacz towarzyszki zabawy jest typowa dla dzieci takich jak on, które same są ofiarami, bitymi i maltretowanymi fizycznie i w inny sposób od niemowlęctwa. Reakcja ta ostro kontrastuje z normalnymi dla maluchów przejawami współczucia i próbami pocieszenia płaczącego towarzysza zabawy, które 11 Obserwacje z ośrodków opieki dziennej i poczynione tam odkrycia opisane są w: Mary Main, Carol George, „Responses of Abused and Disadvantaged Toddlers in Distress in Agemates: A Study in the Day-Care Setting”, Developmental Psychology 21, 3(1985). Takich samych odkryć dokonano podczas obserwacji dzieci z klas zerowych, zob.: Bonnie Klimes-Dougan, Janet Kistner, „Physically Abused Preschoolers’ Responses to Peers’ Distress”, Developmental Psychology 26 (1990). 168
  • 169. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna przedstawione zostały w rozdziale VII. Gwałtowna i brutalna reakcja Martina odzwierciedla być moŜe to, czego nauczono go w domu o łzach i bólu - płacz spotyka się najpierw z apodyktycznym gestem pocieszenia, ale jeśli nie ustaje, to po tym geście następują złe spojrzenia i krzyki, które wkrótce przechodzą w razy, a te zamieniają się w ordynarne lanie. Najbardziej chyba niepokojące jest to, Ŝe Martinowi zdaje się juŜ brakować najbardziej prymitywnego rodzaju empatii, instynktownego zaprzestania agresywnych działań przeciwko komuś, kto jest zraniony. W wieku dwóch i pół roku wykazuje on kiełkujące cechy okrutnego i sadystycznego brutala. Podłość, która zastąpiła u Martina empatię, jest typowa dzieci, które w tak młodym wieku zostały okaleczone psychicznie fizycznym i emocjonalnym znęcaniem się rodziców. Martin był jednym z grupy dziewięciu takich maluchów, w wieku od jednego roku do trzech lat, których poddano dwugodzinnej obserwacji w ośrodku opieki dziennej. Maltretowane dzieci porównano z dziewięcioma innymi z tego samego ośrodka, pochodzącymi z podobnie ubogich, Ŝyjących w wielkim stresie rodzin, które jednak nie były systematycznie maltretowane. RóŜnice w reakcjach tych dwóch grup na ból innego dziecka były ogromne. W dwudziestu trzech takich wydarzeniach pięcioro z dziewięciorga dzieci, które nie były bite przez rodziców, zareagowało na przygnębienie innego dziecka wyrazem troski, smutku albo empatii. Natomiast w dwudziestu siedmiu przypadkach, w których mogły tak zareagować dzieci maltretowane, ani jedno nie okazało najmniejszej oznaki współczucia; zamiast tego reagowały na płacz towarzysza zabawy lękiem, złością albo - tak jak Martin - agresją fizyczną. Jedna z maltretowanych dziewczynek wykrzywiła na przykład twarz w srogim, groźnym grymasie, kiedy jej koleŜanka wybuchnęła płaczem. Jednoroczny Thomas, inne z maltretowanych dzieci, zastygł w przeraŜeniu, kiedy usłyszał płaczące dziecko po drugiej stronie pokoju; siedział bez ruchu, z twarzą pełną trwogi, sztywno wyprostowany, a w miarę nasilania się płaczu rosło jego napięcie, zupełnie jak gdyby sam przygotowywał się na bicie. Natomiast mająca dwa lata i cztery miesiące Kate, równieŜ maltretowana w domu, zachowywała się niemal sadystycznie: doskoczywszy do Joeya, młodszego od siebie, kopnęła go tak mocno, Ŝe przewrócił się na podłogę, a kiedy tam leŜał, zanosząc się płaczem, spojrzała na niego z litością i zaczęła go łagodnie gładzić po plecach, ale te odruchy współczucia przerodziły się szybko w coraz silniejsze razy. Biła go bez opamiętania, nie zwracając uwagi na jego wycie. Rąbnęła go jeszcze sześć czy siedem razy, zanim się odczołgał. Te dzieci traktują, oczywiście, innych tak, jak same są traktowane. A okazywany przez nie brak serca jest po prostu bardziej ekstremalnym wydaniem tego, co obserwuje się u dzieci, których rodzice są przesadnie krytyczni, groźni i stosują surowe kary. One równieŜ mają skłonność do nieokazywania współczucia, kiedy ich towarzysze zabaw płaczą albo odczuwają ból. Ich reakcje zdają się reprezentować jeden koniec continuum chłodu, na którego drugim końcu znajduje się brutalność dzieci maltretowanych. Istnieje duŜe prawdopodobieństwo, Ŝe jako grupa mieć będą w przyszłości kognitywne trudności w uczeniu się, Ŝe będą agresywne i nielubiane przez rówieśników (czemu trudno się dziwić, jeśli się zwaŜy, Ŝe brutalność okazywana przez nie w wieku przedszkolnym jest zwiastunem ich postępowania w przyszłości), bardziej niŜ inne skłonne do wpadania w depresję, a jako osoby dorosłe, łatwiej będą popadać w konflikt z prawem i popełniać brutalne przestępstwa.12 Ten brak empatii czasami, jeśli nie często, przekazywany jest z pokolenia na pokolenie, poniewaŜ brutalni rodzice padali sami w dzieciństwie ofiarami brutalności swoich rodziców.13 Stanowi to dramatyczny kontrast z empatią normalnie przejawianą przez dzieci, których rodzice są opiekuńczy i zachęcają swe pociechy do okazywania innym współczucia, uświadamiając im, jak z 12 Robert Emery, „Family Violence”, American Psychologist (February 1989). 13 Czy maltretowane dzieci zostają w przyszłości rodzicami maltretującymi własne dzieci czy nie jest sprawą sporną. Zob. na przykład: Cath Spatz Widom, „Child Abuse, Neglect and Adult Behavior, American Journal of Orthopsychiatry (July 1989). 169
  • 170. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna inne dzieci, kiedy są traktowane podle. PoniewaŜ dzieciom tym brakuje lekcji empatii, zdają się jej w ogóle nigdy nie uczyć. Najbardziej chyba niepokojące w zjawisku maltretowanych maluchów jest to, jak wcześnie wydają się one uczyć reagować jak miniaturowe wersje swych własnych, brutalnych rodziców. Biorąc jednak pod uwagę bicie, które czasami jest codziennie wymierzaną im porcją bolesnych doświadczeń, jasno widać, jakie nauki emocjonalne otrzymują w domu. Pamiętajmy, Ŝe prymitywne inklinacje limbicznych ośrodków mózgu zaczynają odgrywać dominującą rolę w chwilach, gdy zaczyna nas ogarniać pasja albo gdy znajdujemy się w kryzysowej sytuacji. W takich momentach, bez względu na wszystko, górę biorą nawyki, których mózg emocjonalny uczył się bez przerwy. Fakt, Ŝe brutalność - albo miłość - wpływa tak na sam mózg, zdaje się wskazywać na to, Ŝe dzieciństwo jest szczególnym przedziałem moŜliwości nauczania emocjonalnego. Bite dzieci wcześnie otrzymują stałą porcję urazów. Chyba najbardziej pouczającym paradygmatem dla zrozumienia szkolenia emocjonalnego, jakie przechodzą takie dzieci, jest przyjrzenie się, jak uraz pozostawia trwały ślad w mózgu... i jak nawet takie bolesne ślady moŜna usunąć.. 170
  • 171. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział XIII Uraz i ponowne uczenie się SOM CHIT, uciekinierka z KambodŜy, stanowczo odmówiła, kiedy jej trzej synowie, mający sześć, dziewięć i jedenaście lat, poprosili ją, aby kupiła im do zabawy kopie karabinów maszynowych AK-47. Chcieli się bawić w Purdy’ego, popularną w ich szkole zabawę. Gra polegała na tym, Ŝe czarny charakter, Purdy, strzelając z pistoletu maszynowego, masakrował grupę dzieci, a potem kierował broń na siebie i popełniał samobójstwo. Czasami jednak gra kończyła się inaczej - to dzieci zabijały Purdy’ego. Zabawa ta była makabrycznym odtworzeniem tragicznych wydarzeń, które rozegrały się 17 lutego 1989 roku w Szkole Podstawowej Clevelanda w Stockton w Kalifornii. Podczas rannej przerwy dla pierwszo-, drugo i trzecioklasistów Patrick Purdy, który sam chodził do tej szkoły mniej więcej dwadzieścia lat wcześniej, stanął na skraju boiska i otworzył ogień do bawiących się dzieci. Słał serię za serią kul kalibru 7,22 mm. Przez siedem minut siekł po setkach dzieci, a potem przyłoŜył lufę do głowy i zabił się. Kiedy przyjechała policja, pięcioro dzieci było w stanie agonalnym, dwadzieścioro dziewięcioro rannych. W następnych miesiącach w grach chłopców i dziewczynek ze Szkoły Podstawowej Clevelanda pojawiła się spontanicznie zabawa w Purdy’ego, jeden z wielu znaków świadczących o tym, Ŝe te siedem minut grozy i ich krwawe pokłosie wryły się głęboko w pamięć dzieci. Odwiedziłem tę szkołę - znajdującą się tak niedaleko od Uniwersytetu Pacyfiku, gdzie sam dorastałem - w pięć miesięcy po przekształceniu przez Purdy’ego radosnej zabawy w koszmar. Mimo tego, Ŝe zaraz po strzelaninie usunięto najbardziej przeraŜające jej pozostałości - kałuŜe krwi, kawałki ciała i kości, strzępy skóry i kępki zdartych kulami z głów wraz ze skórą włosów - oraz zagipsowano dziury po pociskach, obecność Purdy’ego była nadal namacalnie wyczuwalna. Po tych kilku miesiącach najgłębsze ślady od kul zostały nie na murach budynku szkoły, ale w psychice uczniów i nauczycieli, którzy próbowali Ŝyć tak jak dawniej.1 Najbardziej uderzające było to, jak nawet drobny szczegół, który choć w najmniejszym stopniu przypominał tamten horror, odświeŜał pamięć o owych kilku straszliwych minutach. Jeden z nauczycieli powiedział mi na przykład, Ŝe wszystkich przeniknął dreszcz grozy na wzmiankę o tym, Ŝe zbliŜa się Dzień św. Patryka, bowiem dzieci ubzdurały sobie, Ŝe dzień ten ma uczcić pamięć zabójcy, Patricka Purdy’ego. „Kiedy słyszymy karetkę pogotowia jadącą do domu starców, tam, w dole ulicy - powiedział mi inny nauczyciel - wszystko zamiera. Dzieci nasłuchują, czy karetka zatrzyma się tutaj, czy pojedzie dalej”. Przez kilka tygodni dzieci przejawiały paniczny strach przed lustrami w toaletach, poniewaŜ po szkole rozniosła się plotka, Ŝe czai się w nich „Krwawa Panna Maria”, jakiś przeraŜający potwór. W wiele tygodni po strzelaninie wbiegła do gabinetu dyrektora szkoły, Pata Buschera, przeraŜona dziewczynka, krzycząc: - „Słyszę strzały! Słyszę strzały!” Dźwięk, który ją tak wystraszył, wydawał kołyszący się w podmuchach wiatru łańcuch na maszcie. Wiele dzieci przejawiało niezwykłą czujność, jakby cały czas obawiały się powtórzenia horroru; niektórzy chłopcy i dziewczynki trzymali się podczas przerw w pobliŜu klasy, nie mając odwagi wyjść na boisko, na którym doszło do zbrodni. Inne bawiły się tylko w małych grupkach, wystawiając jedno ze swego grona na warcie. Wiele dzieci przez całe miesiące unikało „złych” miejsc, to znaczy miejsc, gdzie ponieśli śmierć ich koledzy. 1 O wstrząsie pourazowym u dzieci będących świadkami masakry w Szkole Podstawowej im. Clevelanda pisałem w dziale „Education Life” „The New York Times” z 7 stycznia 1990 roku. 171
  • 172. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Wspomnienia te wracały teŜ w postaci strasznych snów wkradających się w nie mające się na baczności podczas wypoczynku nocnego umysły dzieci. Oprócz koszmarów, w których w jakiś sposób pojawiały się sceny samej strzelaniny, dzieci miewały sny wywołujące w nich przeczucie, Ŝe one teŜ wkrótce umrą. Niektóre próbowały spać z otwartymi oczami, Ŝeby tylko nie śnić. Wszystkie te reakcje są dobrze znane psychiatrom jako główne symptomy wstrząsu pourazowego. Jego rdzeniem - mówi Spencer Eth, psychiatra dziecięcy, który specjalizuje się w leczeniu wstrząsu pourazowego u dzieci - jest „natrętnie powracające wspomnienie głównego elementu gwałtownego aktu przemocy i ostatniego ciosu pięścią, pchnięcia noŜem czy błysku wystrzału strzelby. Są to wspomnienia intensywnych doznań zmysłowych - widoku i huku strzelby oraz zapachu spalonego prochu, krzyku albo nagłego milczenia ofiary, bryzgającej krwi, syren wozów policyjnych”. Te przeraŜające momenty, twierdzą obecnie neurolodzy, stają się wspomnieniami utrwalonymi w emocjonalnych połączeniach i obwodach mózgu. W wyniku tego objawy wstrząsu pourazowego są oznakami nadmiernego pobudzenia ciała migdałowatego, które zmusza jaskrawe wspomnienia momentu urazu do narzucania się naszej świadomości. Wspomnienia traumatycznych przeŜyć stają się umysłowymi przyspiesznikami, gotowymi do wszczęcia alarmu na najmniejszy znak wskazujący na to, Ŝe okropna chwila ma się raz jeszcze powtórzyć. Zjawisko to jest znamieniem wszelkich rodzajów urazów emocjonalnych, w tym równieŜ urazu wywołanego maltretowaniem przez rodziców. Takie działające jako przyspiesznik wspomnienia moŜe wszczepić w ciało migdałowate kaŜde traumatyczne wydarzenie: poŜar albo wypadek samochodowy, przeŜycie katastrofy Ŝywiołowej, takiej jak trzęsienie ziemi albo huragan, padnięcie ofiarą gwałtu albo napadu. Tego typu nieszczęścia przeŜywają kaŜdego roku setki tysięcy osób i wiele z nich wychodzi z tego z emocjonalnymi ranami, które zostawiają trwały ślad w mózgu. Akty gwałtu wywierają bardziej zgubny wpływ na naszą psychikę niŜ katastrofy Ŝywiołowe w postaci trzęsienia ziemi czy huraganu, poniewaŜ, w odróŜnieniu od ofiar kataklizmów, ofiary przemocy uwaŜają, Ŝe zostały celowo wybrane przez złoczyńców jako obiekty ich wrogości. Fakt ten wstrząsa podstawami ufności wobec innych oraz burzy przekonanie o bezpieczeństwie świata interpersonalnego, przekonanie, którego nie naruszają katastrofy Ŝywiołowe. Świat społeczny przekształca się w jednej chwili w złowrogie, niebezpieczne miejsce, w którym inni są potencjalnym zagroŜeniem dla naszego bezpieczeństwa. Ludzkie okrucieństwa wyciskają na wspomnieniach ofiar trwałą pieczęć, która sprawia, Ŝe odnoszą się one później z trwogą do wszystkiego, co zdradza odległe nawet podobieństwo do pierwowzoru. MęŜczyzna, którego uderzył ktoś w tył głowy, odczuwał potem taki strach, Ŝe zawsze starał się iść ulicą przed jakąś staruszką, bo tylko wtedy czuł się bezpieczny i nie bał się, Ŝe zostanie znowu zaatakowany z tyłu przez niewidzialnego napastnika.2 Kobieta, którą sterroryzował w windzie męŜczyzna i groŜąc noŜem zmusił, by wysiadła na piętrze, na którym nikt nie mieszkał, bała się później przez parę tygodni panicznie wejścia nie tylko do windy, ale takŜe do metra i kaŜdego zamkniętego pomieszczenia, które mogło stać się dla niej ponownie pułapką; uciekła z banku, kiedy zobaczyła, Ŝe jakiś męŜczyzna wkłada dłoń pod marynarkę, tak jak zrobił to napastnik w windzie. Zapis przeraŜenia w pamięci i wynikająca stąd nadzwyczajna czujność mogą, jak dowiodły badania ofiar holokaustu, utrzymywać się przez całe Ŝycie. Niemal pięćdziesiąt lat po wyzwoleniu z hitlerowskich obozów śmierci, gdzie znajdowali się na skraju śmierci głodowej, byli świadkami mordowania swoich bliskich i Ŝyli w nieustannym strachu, ludzi tych nadal nawiedzały Ŝywe 2 Przykłady wstrząsu pourazowego u ofiar przestępstw przedstawiła mi Shelly Niederbach, psycholog w Ośrodku Porad dla Ofiar [Victim’s Counselling Service] w Brooklynie]. 172
  • 173. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wspomnienia tamtych chwil. Jedna trzecia z nich mówiła, Ŝe odczuwa ogólny strach. Prawie trzy czwarte twierdziło, Ŝe nadal wpada w niepokój na widok wszystkiego, co przypomina im prześladowania, jakich doznali ze strony nazistów widok munduru, pukanie do drzwi, szczekanie psów czy słup dymu unoszący się z komina. Około 60 procent powiedziało, Ŝe nawet po pół wieku myśli o holokauście prawie codziennie; wśród tych, którzy wykazywali utrzymujące się objawy wstrząsu, ośmiu na dziesięciu nadal miewało koszmarne sny. Jak powiedziała jedna z ocalałych osób: „Jeśli przeŜyłeś Auschwitz i nie masz koszmarów, to nie jesteś normalny”. PrzeraŜenie zastygłe w pamięci Oto słowa czterdziestoośmioletniego weterana wojny wietnamskiej, wypowiedziane blisko dwadzieścia cztery lata po przeŜyciu strasznych chwil w odległym kraju: Nie mogę oswobodzić się od tych wspomnień! Te obrazy powracają jak Ŝywe, ze wszystkimi szczegółami, przywoływane rzeczami mającymi z nimi minimalny związek, takimi jak trzaśnięcie drzwi, widok kobiety o orientalnych rysach, dotyk bambusowej maty albo zapach wieprzowiny pieczonej na roŜnie. Ostatniej nocy poszedłem spać i wreszcie spało mi się dobrze. Wczesnym rankiem nadeszła burza i nagle z hukiem uderzył piorun. Obudziłem się w jednej chwili, zdjęty lękiem. Jestem z powrotem w Wietnamie, w środku pory deszczowej, na pierwszej linii walki. Jestem pewien, Ŝe zostanę trafiony następną salwą i zginę. Mam ręce zimne jak lód, ale po ciele spływa pot. Czuję, Ŝe wstaje mi kaŜdy włos na głowie. Nie mogę złapać tchu, a serce wali jak młot. Czuję zapach mokrej siarki. Nagle widzę, co zostało z mojego kumpla Troya... resztki przesłane na bambusowej tacy przez Vietcong z powrotem do naszego obozu... Następna błyskawica i łoskot gromu sprawiają, Ŝe tak wysoko podskakuję na łóŜku, Ŝe spadam na podłogę.3 To straszne wspomnienie, tak Ŝywe i szczegółowe mimo iŜ od czy tamtej chwili minęło ponad dwadzieścia lat, ma nadal taką samą j siłę wzbudzania strachu w tym byłym Ŝołnierzu jak wydarzenie, które zostało w nim utrwalone. Wstrząs pourazowy jest niebezpiecznym obniŜeniem nerwowego progu alarmu sprawiającym, Ŝe odczuwająca go osoba reaguje na normalne w Ŝyciu sytuacje tak, jakby przedstawiały one zagroŜenie dla jej Ŝycia. Zasadniczą rolę w tym potęŜnym oddziaływaniu na umysł zdaje się odgrywać omawiane w rozdziale II połączenie wyzwalające reakcję porwania - im bardziej brutalne, wstrząsające albo straszne jest wydarzenie, które uruchamia reakcję porwania, tym trudniej jest je wymazać z pamięci. Nerwową podstawą takich wspomnień zdaje się być szeroko rozprzestrzeniający się proces zmian chemicznych w mózgu, który rozpoczyna jeden jedyny przypadek poraŜającego strachu.4 Aczkolwiek odkrycia dotyczące natury i charakteru wstrząsu pourazowego dotyczą z reguły pojedynczych wydarzeń, to podobne konsekwencje mogą wynikać z okrucieństw, których pada się ofiarą w przeciągu wielu lat, co ma miejsce w wypadku dzieci, które są maltretowane fizycznie i emocjonalnie oraz wykorzystywane seksualnie. Najbardziej szczegółowe badania tych zmian w mózgu prowadzone są w Krajowym Centrum Badań nad Wstrząsem Pourazowym [National Center for Post-Traumatic Stress Disorder], które obejmuje sieć placówek badawczych zlokalizowanych w szpitalach Urzędu do Spraw Weteranów, gdzie przebywa wielu weteranów wojny wietnamskiej i innych wojen cierpiących na wstrząs pourazowy. Większa część naszej wiedzy o tej chorobie pochodzi właśnie z badań weteranów. Jednak obserwacje te odnoszą się równieŜ do dzieci, które przeŜyły ostry uraz emocjonalny, takich jak uczniowie Szkoły Podstawowej Clevelanda. 3 Za: M. Davis, „Analysis of Aversive Memories Using the Fear-Potentiated Startle Paradigm”, w: N. Butters, L.R. Squire (red.), The Neuropsychology of Memory, New York: Guilford Press,1992. 4 Naukowe wyjaśnienie przyczyn szczególnie uporczywego utrzymywania się takich wspomnień przedstawił LeDoux w: „Indelibility of Subcortical Emotional Memories”, Journal of Cognitive Neuroscience (1989), t. 1, s. 238 - 43. 173
  • 174. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna „Ofiary niszczącego urazu mogą juŜ nigdy nie odzyskać dawnej toŜsamości biologicznej” powiedział mi Dennis Charney.5 Charney, psychiatra z Yale, jest dyrektorem kliniki neurologii w Krajowym Centrum Badań nad Wstrząsem Pourazowym. „Nie jest waŜne, czy jego przyczyną było nieustające przeraŜenie wywołane walką, torturami albo powtarzającym się maltretowaniem w dzieciństwie czy teŜ jednorazowe przeŜycie, takie jak zaskoczenie przez szalejący huragan albo znalezienie się o krok od śmierci w wypadku samochodowym. KaŜdy stres, na którego przyczynę nie mamy Ŝadnego wpływu, wywiera takie same skutki biologiczne”. Kluczowe znaczenie ma tu zwrot: na którego przyczynę nie mamy Ŝadnego wpływu. Jeśli ktoś uwaŜa, Ŝe moŜe coś zrobić w katastrofalnej sytuacji, Ŝe moŜe uzyskać pewien wpływ na jej przebieg, to radzi sobie emocjonalnie duŜo lepiej niŜ osoba, która czuje, Ŝe jest całkowicie bezradna. Tym, co sprawia, Ŝe dane wydarzenie jest subiektywnie przytłaczające, jest właśnie ów element bezradności. Jak powiedział mi John Krystal, dyrektor Laboratorium Farmakologii Klinicznej Centrum: „Powiedzmy, Ŝe ktoś zaatakowany noŜem wie, jak się obronić, i podejmuje w tym celu stosowne działania, a ktoś inny myśli w tym samym połoŜeniu. „JuŜ po mnie”. Ta druga, bezradna osoba jest później bardziej podatna na wystąpienie wstrząsu pourazowego. Chwila, w której czujesz, Ŝe twoje Ŝycie jest zagroŜone i nie moŜesz nic zrobić, aby tego uniknąć, jest momentem, w którym zaczynają się zmiany w mózgu”. Tego, Ŝe decydującą rolę w powstaniu wstrząsu pourazowego odgrywa bezradność, dowiodły dziesiątki eksperymentów na parach szczurów laboratoryjnych, z których kaŜdy znajdował się w osobnej klatce i otrzymywał łagodne, ale dla szczura bardzo stresujące wstrząsy elektryczne o zmiennym natęŜeniu. Tylko jeden z kaŜdej pary miał w klatce dźwignię, po naciśnięciu której ustawały wstrząsy aplikowane im obu. Oba szczury przez wiele dni i tygodni otrzymywały taką samą dawkę wstrząsów, ale tylko ten, który mógł zatrzymać mechanizm sprawiający mu ból, nie wykazywał trwałych śladów stresu. Wywołane stresem zmiany w mózgu występują tylko u tego z pary, który jest bezradny.6 Bezradność musiała być szczególnie dojmująca dla dziecka, do którego strzelano na boisku szkolnym, które widziało wykrwawiających się i umierających kolegów, oraz dla nauczyciela, który nie był w stanie połoŜyć kresu tej masakrze. Wstrząs pourazowy jako choroba układu limbicznego Minęły miesiące od chwili, kiedy potęŜne trzęsienie ziemi wyrzuciło w ją z łóŜka. Krzycząc ze strachu, biegła przez pogrąŜony w ciemności dom, aby ratować czteroletniego synka. Kiedy go znalazła, przycupnęła z nim w dającym osłonę wejściu. Tkwili tam całymi godzinami, w chłodnych ciemnościach nocy, bez jedzenia, wody i światła, z podczas gdy kolejne fale wstrząsów wywracały ziemię pod ich nogami. Teraz, po wielu miesiącach od tej strasznej nocy w Los Angeles, pozbyła się juŜ w znacznej mierze przeraŜającego, panicznego lęku, jakim przez pierwsze dni po trzęsieniu ziemi napełniało ją kaŜde trzaśnięcie drzwi. Jedynym utrzymującym się symptomem była niemoŜność zaśnięcia, którą odczuwała tylko w te noce, kiedy mąŜ znajdował się poza domem, jak w noc trzęsienia ziemi. Główne objawy takiej wyuczonej strachliwości - w tym będącego jej najsilniejszą formą wstrząsu pourazowego - wywołane są zmianami w układzie limbicznym, którego centrum jest ciało migdałowate.7 Niektóre z kluczowych zmian zachodzą w strukturze regulującej wydzielanie przez neurony pnia mózgu dwóch substancji zwanych aminami katecholowymi: adrenaliny i noradrenaliny. Hormony te mobilizują w wypadku zagroŜenia ciało do działania; napływ tych samych katecholamin sprawia, Ŝe wspomnienia utrwalają się szczególnie silnie. We wstrząsie 5 Mój wywiad z Dennisem Charneyem ukazał się w „The New York Times” z 12 czerwca 1990 roku. 6 O eksperymentach na parach zwierząt la’atoryjnych opowiedział mi John Krystal. Zostały one powtórzone w wielu laboratoriach naukowych. NajwaŜniejsze badania z tego zakresu przeprowadził Jay Weiss z Uniwersytetu Duke’a. 7 Najlepszy opis zmian w mózgu leŜących u podłoŜa wstrząsu pourazowego oraz roli, jaką odgrywa w tym ciało migdałowate, znajduje się w: Dennis Charney i in., „Psychobiologic Mechanisms of Posttraumatic Stress, Archives of General Psychiatry 50 (April 1993), s. 294 - 305. 174
  • 175. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna pourazowym dochodzi do nadczynności tego systemu; zaczyna on wydzielać bardzo duŜe dawki tych neurohormonów w reakcji na sytuacje,, które nie stwarzają Ŝadnego zagroŜenia albo najwyŜej niewielkie zagroŜenie, ale w jakiś sposób przypominają pierwotny uraz. Było tak w wypadku uczniów Szkoły Podstawowej Clevelanda, którzy wpadali w panikę, ilekroć słyszeli syrenę karetki pogotowia, taką samą jak ta, którą słyszeli po masakrze na boisku szkolnym. Miejsce sinawe i ciało migdałowate są ze sobą ściśle połączone, podobnie jak inne części układu limbicznego, takie jak hipokamp i podwzgórze; obwody nerwowe odpowiedzialne za wydzielanie amin katecholowych rozszerzają się teŜ na korę mózgową. Zmiany w tych obwodach i połączeniach uwaŜa się za zjawiska leŜące u podłoŜa objawów wstrząsu pourazowego, obejmujących niepokój, lęk, nadmierną czujność, skłonność do łatwego wpadania w przygnębienie i nadmiernego pobudzenia, gotowość do walki albo do ucieczki oraz kodowania nie dających się wymazać intensywnych wspomnień emocjonalnych.8 Weterani wojny wietnamskiej cierpiący na wstrząs pourazowy mają, jak wykazało jedno z badań, o 40 procent mniej receptorów powstrzymujących wydzielanie amin katecholowych niŜ męŜczyźni nie wykazujący tych objawów. Zdaje się to świadczyć, Ŝe w ich mózgach dokonała się trwała zmiana, której efektem jest słaba kontrola procesu wydzielania amin katecholowych.9 Inne zmiany zachodzą w obwodach łączących mózg limbiczny z przysadką mózgową, która reguluje wydzielanie adrenokortykotropiny (ACTH), głównego hormonu wydzielanego przez organizm w stresującej sytuacji, mobilizującego ciało do walki lub ucieczki. Zmiany te powodują nadmierne wydzielanie się tego hormonu - szczególnie w ciele migdałowatym, hipokampie i miejscu sinawym - alarmując ciało o zagroŜeniu, którego w istocie nie ma.10 Charles Nemeroff, psychiatra z Uniwersytetu Duke, powiedział mi: „Zbyt wysoki poziom ACTH sprawia, Ŝe reagujesz przesadnie. Jeśli na przykład jesteś weteranem wojny wietnamskiej ze wstrząsem pourazowym i na parkingu przy supersamie strzeli w gaźniku jakiegoś samochodu, to wyzwoli to ACTH, które powoduje, Ŝe ogarniają cię te same uczucia co podczas pierwotnego urazu: zaczynasz się pocić, jesteś wystraszony, trzęsiesz się i cierpnie ci skóra, mogą ci migać przed oczami sceny towarzyszących urazowi wydarzeń. Osoby, w organizmach których wydzielają się nadmierne ilości ACTH, mają bardzo niski próg wraŜliwości na bodźce wprawiające w popłoch. Jeśli na przykład zajdziesz kogoś od tyłu i głośno klaśniesz w dłonie, to w większości wypadków: taka osoba podskoczy z przestrachu, kiedy zrobisz to drugi i trzeci raz, to nie zareaguje juŜ w taki sposób. Osoby o zbyt wysokim poziomie ACTH nie przyzwyczajają się do takich sytuacji - na „ kaŜde kolejne klaśnięcie reagują tak samo jak na poprzednie.11 8 Części dowodów na spowodowane urazem zmiany w sieci połączeń nerwowych mózgu dostarczyły badania, podczas których cierpiącym na rycia wstrząs pourazowy weteranom wojny wietnamskiej wstrzykiwano johimbinę, środek, którym Indianie południowoamerykańscy smarują groty strzał, aby obezwładnić zwierzynę. W małych dawkach johimbina blokuje działanie pewnego receptora (punktu znajdującego się na neuronach i wychwytującego jeden z neuroprzekaźników), który normalnie działa hamująco na wydzielanie się amin katecholowych. Johimbina znosi to działanie hamujące, nie pozwalając owym receptorom na rozpoznawanie katecholamin, w wyniku czego wzrasta ich poziom. ParaliŜując działanie hamulców nerwowych niepokoju, johimbina wywołała ataki lękowe u dziewięciu spośród piętnastu cierpiących na wstrząs pourazowy pacjentów, a u sześciu z nich wspomnienia te ujawniły się jak Ŝywe. Jednemu z nich wydawało się, Ŝe widzi zestrzelony helikopter, spadający na ziemię w obłoku dymu, a potem błysk eksplozji. Inny widział wybuchającego i rozsypującego się na drobne kawałki jeepa z kumplami, który wjechał na minę; obraz tej sceny prześladował go w snach i znienacka pojawiał się przed jego oczyma podczas zwykłych czynności Ŝyciowych. Badania te prowadzone były pod kierunkiem Johna Krystala, dyrektora Laboratorium Psychofarmakologii Klinicznej w Krajowym Centrum Leczenia Wstrząsu Pourazowego w West Haven, Conn., w Szpitalu dla Weteranów [Laboratory of Clinical Psychopharmacology, National Center for PTSD, VA Hospital] 9 Zob.: Charney, „Psychologic Mechanisms”. 10 Mózg, starając się zmniejszyć wydzielanie się CRF, redukuje liczbę uwalniających ten hormon receptorów. Jednego z dowodów na to, Ŝe to właśnie zjawisko występuje u osób cierpiących na wstrząs pourazowy, dostarczyły badania, w których ośmiu pacjentom wstrzyknięto CRF. Normalnie wstrzyknięcie CRF wyzwala duŜe ilości ACTH (kortykotropiny), hormonu, który z kolei pobudza wydzielanie amin katecholowych. Jednak u pacjentów ze wstrząsem pourazowym, w odróŜnieniu od osób niecierpiących na wstrząs, nie stwierdzono zauwaŜalnych zmian w poziomie ACTH, co wskazuje, Ŝe ich mózgi zahamowały działanie receptorów CRF, poniewaŜ były juŜ przeciąŜone hormonami wydzielanymi podczas stresu. Badania te opisał mi Charles Nemeroff, psychiatra z Uniwersytetu Duke’a. 11 Mój wywiad z Nemeroffem ukazał się w „The New York Times” Weiss z 12 czerwca 1990 roku. 175
  • 176. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Inne zmiany zachodzą w mózgowym systemie wydzielania opiatów, gdzie produkowane są endorfiny, uśmierzające uczucie bólu. RównieŜ ten system nadmiernie się uaktywnia. On teŜ związany jest z ciałem migdałowatym, które w tym wypadku działa zgodnie z pewnym obszarem kory mózgowej. Endorfiny są produkowanymi przez mózg związkami chemicznymi o silnym działaniu znieczulającym, podobnym do działania opium i innych narkotyków będących ich chemicznymi kuzynami. Przy wysokim poziomie opiatów („własnej morfiny mózgu”) mamy zwiększoną tolerancję na ból. Jest to zjawisko doskonale znane lekarzom wojskowym, którzy podczas walk wielokrotnie stwierdzali, Ŝe cięŜko ranni Ŝołnierze potrzebowali mniejszy dawek narkotyków dla uśmierzenia bólu niŜ cywile z o wiele lŜejszymi obraŜeniami. Coś podobnego zdaje się występować we wstrząsie pourazowym.12 Zmiany w poziomie endorfin nadają nowy wymiar mieszance nerwowej, którą wyzwoliło ponowne wystawienie na uraz. Tym wymiarem jest stępienie niektórych uczuć. Wydaje się to wyjaśniać zespół negatywnych objawów psychicznych od dawna obserwowanych u osób cierpiących na wstrząs pourazowy: anhedonię (niezdolność odczuwania przyjemności) oraz ogólne odrętwienie emocjonalne, poczucie odcięcia od bieŜących wydarzeń albo od troski o uczucia innych osób. Bliscy takich osób mogą odbierać ten brak zainteresowania jako oznakę braku empatii. Innym z moŜliwych skutków tej zmiany ilości endorfin moŜe być rozstrojenie uwagi, w tym niemoŜność zapamiętania przełomowych chwil, godzin, a nawet całych dni, w których doszło do wywołującego uraz wydarzenia. Neuronalne zmiany składające się na wstrząs pourazowy wydają się równieŜ czynić osobę, która mu uległa, bardziej podatną na dalsze urazy. Liczne badania prowadzone na zwierzętach wykazały, Ŝe jeśli wystawione one były w młodości na nawet niewielki stres, to w późniejszych okresach Ŝycia były bardziej wraŜliwe niŜ zwierzęta nie poddawane wcześniej stresowi na spowodowane urazem zmiany w mózgu (co wskazuje na pilną potrzebę leczenia dzieci ze wstrząsem pourazowym). Wydaje się, Ŝe to właśnie jest powodem, iŜ z dwóch osób, które przeŜyły tę samą katastrofę, u jednej rozwija się wstrząs pourazowy, a u drugiej nie: ciało migdałowate uczulone jest na odkrywanie zagroŜeń i kiedy Ŝycie stawia taką osobę jeszcze raz wobec rzeczywistego niebezpieczeństwa, wzniesiony alarm jest gwałtowniejszy. Wszystkie te zmiany neuronalne są na krótką metę korzystne, poniewaŜ pomagają nam stawić czoło ponurym i strasznym okolicznościom, które zmiany te spowodowały. W warunkach zagroŜenia dobrze jest być niezwykle czujnym, pobudzonym, gotowym na wszystko, nieczułym na ból, mieć ciało przygotowane do tego, by sprostało niezwykłym wymogom fizycznym oraz zachowywać obojętność wobec tego, co - w danej chwili - mogłoby odwieść naszą uwagę od niebezpieczeństwa. Jednak te krótkookresowe korzyści przeradzają się w długotrwałe problemy, kiedy mózg zmieni się tak, Ŝe stają się one predyspozycjami. MoŜna to porównać do samochodu, którego silnik utrzymuje się stale na wysokich obrotach. Kiedy ciało migdałowate i połączone z nim inne obszary mózgu nastawią się w chwili głębokiego urazu na nowy próg pobudzenia, to ta 12 Na przykład podczas jednego z eksperymentów pokazano weteranom wojny wietnamskiej ze wstrząsem pourazowym 15-minutowy fllm składający się ze specjalnie dobranych, ukazujących z wyjątkową plastycznością okrucieństwa wojny, scen z fllmu „Pluton”. Weteranów podzielono na dwie grupy. W jednej grupie wstrzyknięto weteranom naloxone, substancję blokującą wydzielanie się endorfin; po obejrzeniu filmu osoby te nie wykazywały Ŝadnych zmian wraŜliwości na ból. Natomiast w grupie męŜczyzn, którym nie podano substancji blokującej endorfiny, wraŜliwość na ból zmniejszyła się o 30 procent, co wskazywało na wzrost poziomu endorfin. Te same sceny nie wpływały w taki sposób na weteranów, którzy nie cierpieli na wstrząs pourazowy, co sugeruje, Ŝe u ofiar wstrząsu pourazowego drogi nerwowe regulujące wydzielanie i przepływ endorfin były nadmiernie czułe czy teŜ przeczulone, ale ujawniało się to dopiero wtedy, kiedy znaleźli się wobec czegoś, co przypominało pierwotny uraz. W takiej sytuacji ciało migdałowate ocenia najpierw wagę tego, co widzimy. Badania te przeprowadził Roger Pitman, psychiatra z Harvardu. Podobnie jak w wypadku innych objawów wstrząsu pourazowego, mózg uczy się takich zmienionych reakcji w opresji i moŜe je na powrót wywołać sytuacja przypominająca straszne wydarzenie, które stało się przyczyną urazu. Pitman stwierdził na przykład, Ŝe szczury laboratoryjne, które doznały wstrząsu, wykazywały takie samo, wynikające ze zwiększenia się poziomu endorfin, znieczulenie na ból, jak weterani po obejrzeniu „Plutonu”. Kiedy po paru tygodniach szczury te przeniesiono ponownie do klatek, w których zaaplikowano im wstrząs to - mimo iŜ nie włączono prądu - stały się ponownie niewraŜliwe na ból, tak jak wtedy, gdy poddawano je elektrowstrząsom. Zob.: Roger Pitman, „Naloxone-Reversible Analgesic Response to Combat-Related Stimuli in Posttraumatic Stress Disorder”, Archives of General Medicine (June 1990). Zob. teŜ: Hillel Glover, „Emotional Numbing: A Possible Endorphin-Mediated Phenomenon Associated with Post-Traumatic Stress Disorder and Other Allied Psychopathologic States”, Journal of Traumatic Stress 5, 4 (1992). 176
  • 177. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna zmiana - to podwyŜszenie gotowości do stanu, w którym wyzwala ono porwanie neuronalne - oznacza, Ŝe wszystko, z czym stykamy się w Ŝyciu, znajduje się tuŜ pod progiem, którego przekroczenie równoznaczne jest ze stworzeniem stanu zagroŜenia, i nawet zupełnie niewinne wydarzenie moŜe spowodować wybuch niepohamowanego strachu. Emocjonalne oduczanie się Takie traumatyczne wspomnienia zdają się pozostawać w mózgu na stałe i zakłócać jego funkcjonowanie, poniewaŜ przeszkadzają w uczeniu się nowych reakcji, a konkretnie w ponownym wyuczeniu się normalnych reakcji na takie same wydarzenia jak te, które wywołały uraz. W nabytym lęku, takim jak wstrząs pourazowy, mechanizmy uczenia się i zapamiętywania ulegają zupełnemu rozregulowaniu. I w tym wypadku kluczową rolę odgrywa ciało migdałowate. Jednak w przezwycięŜaniu wyuczonego lęku zasadnicze znaczenie ma kora mózgowa. Na określenie procesu, w wyniku którego zaczynamy bać się czegoś, co nie stwarza najmniejszego zagroŜenia, ale kojarzy się w naszym umyśle z czymś przeraŜającym, psycholodzy uŜywają terminu warunkowanie lęku. Charney zauwaŜa, Ŝe jeśli wzbudzi się taki lęk w zwierzętach laboratoryjnych, to moŜe się on utrzymywać całymi latami.13 Obszarem mózgu, który uczy się tej lękowej reakcji, zapamiętuje ją i uruchamia zgodne z nią zachowania, jest połączenie między wzgórzem, ciałem migdałowatym i przednimi częściami płatów czołowych, będące drogą porwania neuronalnego. Normalnie, jeśli ktoś nauczy bać się czegoś w wyniku warunkowania lęku, obawa ta z czasem zmniejsza się i ustępuje. Zdaje się to zachodzić w wyniku naturalnego powtórnego uczenia się, kiedy to ponownie napotykamy obiekt wzbudzający strach w sytuacji, w której naprawdę nie ma Ŝadnego zagraŜającego elementu. I tak dziecko, które zaczęło bać się psów, poniewaŜ gonił je, warcząc, owczarek niemiecki, pozbywa się swego strachu, jeśli - powiedzmy - pójdzie do sąsiada, który ma przyjaźnie nastawionego do ludzi psa tej samej rasy i pobawi się z nim przez pewien czas. U osób ze wstrząsem pourazowym nie występuje zjawisko spontanicznego ponownego uczenia się. Charney uwaŜa, Ŝe moŜe to być wynikiem zmian w mózgu, które powoduje ów wstrząs, a które są tak wielkie, Ŝe za kaŜdym razem kiedy zdarza się coś choćby w odległy sposób przypominającego uraz pierwotny, dochodzi do porwania organizowanego przez ciało migdałowate, co „utwardza” drogę nerwową, po której przemieszcza się lęk. Oznacza to, Ŝe nigdy nie zdarza się tak, by to, czego się boimy, zostało połączone z uczuciem spokoju - ciało migdałowate nigdy nie uczy się ponownie łagodniejszej reakcji. „Wygaszenie” obawy - zauwaŜa Charney - „wydaje się wymagać procesu aktywnego uczenia się”, który u osób cierpiących na wstrząs pourazowy jest sam w sobie zakłócony, „co prowadzi do nienormalnego utrzymywania się wspomnień emocjonalnych”.14 Jeśli jednak zapewni się osobom strachliwym odpowiednie warunki, to moŜe ustąpić nawet wstrząs pourazowy; silne wspomnienia emocjonalne oraz schematy myślenia i reagowania, które one uruchamiają, mogą z czasem zblaknąć. Według hipotezy Charneya ten proces ponownego uczenia się zachodzi w korze. Pierwotny lęk zakorzeniony w ciele migdałowatym nie mija całkowicie; jest raczej tak, Ŝe przednie części płatów czołowych aktywnie tłumią wysłany z ciała migdałowatego do pozostałych części mózgu rozkaz, aby zareagować trwogą. „Problem polega na tym, jak szybko pozbywasz się wyuczonego lęku - mówi Richard Davidson, psycholog z Uniwersytetu Wisconsin, który odkrył, Ŝe przednia część lewego płata czołowego spełnia rolę tłumika złego nastroju. Przeprowadziwszy eksperyment laboratoryjny, w którym ochotnicy nauczyli się najpierw awersji do głośnych dźwięków, co było paradygmatem 13 Omówione w tym podrozdziale dowody zaczerpnąłem ze znakomitego artykułu Dennisa Charneya „Psychobiologic Mechanisms”. 14 Charney, tamŜe, s. 300. 177
  • 178. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wyuczonego lęku i niezbyt silnego wstrząsu pourazowego, Davidson stwierdził, Ŝe osoby, charakteryzujące się większą aktywnością lewej części przedniego płata czołowego szybciej wyzbywały się nabytego lęku, co równieŜ sugeruje, Ŝe w pozbywaniu się wyuczonych nieprzyjemnych stanów emocjonalnych zasadniczą rolę odgrywa kora mózgowa.15 Ponowna edukacja mózgu emocjonalnego Jednego z najbardziej napawających optymizmem odkryć dotyczących wstrząsu pourazowego dostarczyły badania osób, które przeŜyły holokaust i u których stwierdzono objawy szoku pourazowego jeszcze w pół wieku po tych wydarzeniach. Pozytywne było to, Ŝe u jednej czwartej ocalałych z zagłady osób, które wcześniej wykazywały objawy szoku, ustąpiły one bez śladu; późniejsze naturalne wydarzenia Ŝyciowe przyćmiły je i zagłuszyły. U tych, u których nadal występowały te objawy, stwierdzono związane ze zwiększonym wydzielaniem się amin katecholowych zmiany w mózgu typowe dla wstrząsu pourazowego, natomiast osoby, które powróciły do zdrowia, nie wykazywały Ŝadnych zmian tego rodzaju.16 Odkrycie to, wespół z innymi podobnymi, stwarza umotywowaną nadzieję, Ŝe zmiany w mózgu spowodowane wstrząsem pourazowym nie są nieodwracalne i Ŝe moŜemy pozbyć się śladów nawet najstraszniejszego emocjonalnego wdrukowania, Ŝe - mówiąc krótko - obwody emocjonalne moŜna poddać ponownej, pomyślnej edukacji. A zatem dobrą wiadomością jest to, Ŝe moŜna wyleczyć urazy tak głębokie jak te, które wywołują wstrząs, i Ŝe droga do tego uleczenia wiedzie przez ponowne uczenie się. Jednym ze sposobów spontanicznego wyleczenia, przynajmniej u dzieci, wydają się zabawy i gry, takie jak zabawa w Purdy’ego. Częste uczestniczenie w takich grach pozwala dzieciom na bezpieczne ponowne przeŜycie sytuacji, które wołały uraz. Tego rodzaju zabawy otwierają dwie moŜliwe drogi dojścia do stanu normalnego: z jednej strony, powtarza się utrwalone w pamięci straszne wydarzenia w kontekście wywołującym tylko lekki niepokój, pozbawiając je w ten sposób powodującej przewraŜliwienie i uczulenie siły oddziaływania oraz umoŜliwiając wyuczenie się zespołu nie odnawiających urazu, skojarzonych z nimi reakcji. Z drugiej strony, dzieci nadają w swej wyobraźni, a więc w swych umysłach, inne, lepsze zakończenie tragedii - niekiedy, bawiąc się w Purdy’ego, dzieci zabijają go, wytwarzając u siebie poczucie panowania nad sytuacją, w której w rzeczywistości były zupełnie bezradne. Wymyślanie tego typu zabaw często zdarza się u młodszych dzieci, które przeŜyły akty przemocy i okrucieństwa. Te makabryczne zabawy dzieci, które znalazły się wcześniej w sytuacji wywołującej uraz, odnotowała po raz pierwszy Lenore Terr, psychiatra dziecięcy z San Francisco.17 Zaobserwowała je ona wśród dzieci w Chowchilla, w Kalifornii, które zostały 15 W badaniach Richarda Davidsona mierzono u ochotników potliwość (reakcję będącą barometrem niepokoju) podczas odtwarzania im pewnego tonu, po którym następował głośny, nieprzyjemny dźwięk. Dźwięk ten powodował zwiększone wydzielanie się potu. Po pewnym czasie do wywołania tej reakcji wystarczał juŜ tylko ton poprzedzający nieprzyjemny dźwięk, co świadczyło o tym, Ŝe osoby badane nauczyły się awersji do tego tonu. Kiedy dalej słuchały tego tonu bez towarzyszącego mu przykrego dźwięku, wyuczona awersja zanikała - pot nie wydzielał się obficiej niŜ normalnie. Im większą aktywność wykazywała kora przedniej części lewego płata czołowego, tym szybciej ochotnicy pozbywali się wyuczonego strachu. W innym eksperymencie ukazującym rolę kory przednich części płatów czołowych w przezwycięŜaniu strachu szczury laboratoryjne - które często wykorzystuje się w tych badaniach - nauczyły się obawiać tonu, któremu towarzyszył wstrząs elektryczny. Następnie część tych szczurów poddawano lobotomii, to znaczy zabiegowi chirurgicznemu polegającemu na przecięciu połączeń między przednimi częściami płatów czołowych i ciałem migdałowatym. Potem przez kilka dni wszystkie szczury słyszały ten ton, ale nie doznawały wstrząsu elektrycznego. Powoli zapominały o strachu, którym nauczyły się reagować na ten ton. Jednak szczury z przeciętymi połączeniami między płatami czołowymi i ciałem migdałowatym potrzebowały prawie dwukrotnie dłuŜszego czasu niŜ pozostałe na oduczenie się lęku. Świadczy to o tym, Ŝe przednie części płatów czołowych odgrywają kluczową rolę w panowaniu nad strachem i - ogólnie - w przyswajaniu wiedzy emocjonalnej. Eksperyment ten przeprowadziła Maria Morgan, magistrantka w kierowanym przez LeDoux Centrum Neurologii na Uniwersytecie Nowojorskim. 16 O badaniach tych opowiedziała mi Rachel Yehuda, neurochemiczka i dyrektorka Programu Badań nad Wstrząsem Pourazowym w Szkole Medycznej Mt. Sinai na Manhattanie. O wynikach tych badań pisałem w „The New York Times” z 6 października 1992 roku. 17 Lenore Terr, Too Scared to Cry, New York: Harper Collins, 1990. 178
  • 179. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna uprowadzone latem 1973 roku, kiedy wracały autobusem z wycieczki szkolnej. Porywacze przetrzymywali autobus z dziećmi przez dwadzieścia siedem godzin. Terr odkryła, Ŝe po pięciu latach od tamtych wydarzeń porwanie odŜywa wciąŜ na nowo w zabawach dzieci, które były jego ofiarami. Dziewczęta odgrywały symbolicznie scenę porwania w swych zabawach z lalkami Barbie. Jedna z dziewczynek, którą mierził zapach moczu oddawanego przez inne dzieci zbijające się ze strachu ciasno do kupy, stale obmywała swoją Barbie. Inna bawiła się w „PodróŜującą Barbie”, w której to zabawie lalka udaje się w podróŜ - niewaŜne dokąd - i powraca z niej bezpiecznie, co było punktem kulminacyjnym zabawy. Ulubiony scenariusz jeszcze innej dziewczynki kończył się uwięzieniem lalki w dziurze w której dusi się ona z braku powietrza. Podczas gdy dorośli, którzy przeŜyli cięŜki uraz, wykazują często psychiczne odrętwienie, blokowanie albo wypieranie wspomnień o katastrofie i związanych z nią uczuć, to psychika dzieci nierzadko radzi sobie z tym w zupełnie inny sposób. Terr uwaŜa, Ŝe dzieci o wiele rzadziej paraliŜuje doznany uraz, poniewaŜ powracają do niego i odgrywają sytuację, w której do niego doszło, w swoich fantazjach i zabawach. Takie przedsiębrane z własnej woli powtórki wywołującej uraz sytuacji zdają się wyprzedzać potrzebę zatamowania wspomnień, które później mogą dojść do głosu. Jeśli uraz jest niewielki, taki jak choćby spowodowany wizytą u dentysty w celu zaplombowania zęba, to wystarczy jedno- albo dwukrotne odegranie tej sytuacji. Jeśli uraz jest znaczny, to dziecku potrzeba nie mających końca powtórek, ciągłego odgrywania sytuacji, w której doszło do urazu, zgodnie z tym samym ponurym rytuałem. Do utrwalonego w ciele migdałowatym obrazu najlepiej jest dotrzeć przez sztukę, która sama w sobie jest środkiem wyrazu tego, co nieświadome. Mózg emocjonalny jest znakomicie wyczulony na znaczenia symboliczne i na tryb przekazu, który Freud określił mianem „procesu pierwotnego”: metafory, mity, opowiadania, dzieła sztuk pięknych. Z drogi tej często korzysta się przy leczeniu dzieci cierpiących na wstrząs pourazowy. Czasami sztuka moŜe otworzyć przed dziećmi moŜliwość opowiadania o chwilach grozy, o których w innych okolicznościach bałyby się mówić. Spencer Eth, psychiatra z Los Angeles, który specjalizuje się w leczeniu takich dzieci, opowiada o pięcioletnim chłopcu, którego uprowadził razem z matką jej były kochanek. Zawiózł ich do pokoju w motelu, gdzie kazał chłopcu przykryć głowę kocem i zatłukł jego matkę na śmierć. Chłopiec, co zrozumiałe, nie chciał powiedzieć Ethowi ani słowa o tym, co słyszał i widział, leŜąc pod kocem. Wobec tego Eth poprosił go, Ŝeby narysował obrazek - jakikolwiek obrazek. Rysunek przedstawiał kierowcę samochodu wyścigowego o zaskakująco wielkich oczach, wspomina Eth. Zdaniem Etha te ogromne oczy odnoszą się do chłopca, który odwaŜył się podglądać zachowanie mordercy. Takie ukryte aluzje do sceny, która stała się przyczyną urazu, spotyka się prawie zawsze w pracach plastycznych dzieci cierpiących na wstrząs pourazowy. Eth rozpoczyna terapię od nakłonienia dziecka do zrobienia rysunku. Dręczące je wspomnienia wdzierają się do treści rysunku z taką samą siłą, z jaką wciskają się do jego myśli. Poza tym rysowanie ma samo w sobie działanie terapeutyczne i zapoczątkowuje proces przezwycięŜania urazu. Ponowne uczenie się emocjonalne i pozbywanie się urazu Irena poszła na randkę, która skończyła się usiłowaniem gwałtu. ChociaŜ udało się jej obronić, niedoszły gwałciciel nadal niepokoił ją, wydzwaniając do niej i mówiąc świństwa, groŜąc jej, Ŝe na nią napadnie, budząc ją telefonicznie w środku nocy, śledząc i obserwując kaŜdy jej ruch. Kiedy zwróciła się o pomoc do policji, zbyto ją, mówiąc, Ŝe „przecieŜ nic się nie stało”. Zgłaszając się na leczenie, Irena wykazywała objawy wstrząsu pourazowego, przestała się widywać z ludźmi i czuła się więźniem we własnym domu. 179
  • 180. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Przypadek Ireny podaje Judith Lewis Herman, psychiatra z Harvardu, której przełomowe dokonania wytyczają drogę do wyleczenia ze wstrząsu pourazowego. Herman wyróŜnia trzy stadia leczenia: zdobycie poczucia bezpieczeństwa, zapamiętanie szczegółów sytuacji, w której nastąpił uraz, oraz Ŝalu po stracie tego, co spowodował i, na koniec, podjęcie na powrót normalnego Ŝycia. Jak się niebawem przekonamy, takie uporządkowanie jest logiczne z biologicznego punktu widzenia, poniewaŜ zdaje się ono odzwierciedlać schemat, zgodnie z którym mózg emocjonalny uczy się na nowo, Ŝe róŜne wydarzenia składające się na nasze Ŝycie nie mogą być traktowane jako zagroŜenia czy teŜ zapowiedzi zagroŜeń. Pierwszy krok, którym jest odzyskanie poczucia bezpieczeństwa, przekłada się prawdopodobnie na takie wyciszenie zbyt łatwo ulegających panice, zbyt łatwo uruchamianych obwodów emocjonalnych, które umoŜliwia ponowne uczenie się.18 Zaczyna się często od tego, Ŝe pomaga się pacjentom zrozumieć, iŜ ich nerwowość i koszmary senne, nadmierne wyczulenie i napady panicznego lęku są objawami wstrząsu pourazowego. Zrozumienie tego sprawia, Ŝe objawy te, same w sobie, stają się dla wykazujących je osób mniej przeraŜające. Innym sposobem pomagającym pacjentom w odzyskaniu przynajmniej niewielkiego poczucia kontroli nad tym, co się im przydarza, jest bezpośrednie oduczenie się bezradności, której nabawił ich uraz. Irene, na przykład, zmobilizowała rodzinę oraz przyjaciół, którzy stworzyli barierę między nią a prześladowcą, i potrafiła w porę wezwać policję. Poczucie braku bezpieczeństwa, które gnębi osoby cierpiące na wstrząs pourazowy, wykracza poza obawy przed czyhającym zewsząd niebezpieczeństwami, ich lęk ma bardziej wewnętrzne podłoŜe, gdyŜ bierze się z wraŜenia, Ŝe nie mają Ŝadnego wpływu na to, co dzieje się z ich ciałem i emocjami. MoŜna to zrozumieć, jeśli weźmie się pod uwagę ową niezwykłą łatwość, z jaką dochodzi do porwania emocjonalnego, łatwość, która jest wynikiem niezwykłego wyczulenia ciała migdałowatego, wywołanego przez wstrząs pourazowy. Przywrócenie pacjentom wiary w to, Ŝe nie muszą bezwolnie reagować na alarmy emocjonalne napełniające ich niewytłumaczalnym niepokojem, uniemoŜliwiające zasypianie albo powodujące koszmarne sny, moŜna teŜ osiągnąć dzięki lekom. Farmakolodzy mają nadzieję, Ŝe pewnego dnia uda się im wynaleźć środek, który będzie precyzyjnie usuwał skutki wstrząsu pourazowego w ciele migdałowatym i związanych z nim drogach neuroprzekaźników. Obecnie dysponujemy jedynie lekami, które przeciwdziałają tylko pewnym z tych zmian, a mianowicie środkami przeciwdepresyjnymi, które powstrzymują wydzielanie serotoniny, oraz beta-blokerami, takimi jak propranolol, zapobiegającymi pobudzeniu układu współczulnego. Chorzy mogą się równieŜ nauczyć technik relaksacji, które pozwalają opanować draŜliwość i nerwowość. Spokój fizjologiczny stwarza moŜliwość dopomoŜenia sponiewieranym obwodom emocjonalnym w ponownym odkryciu, Ŝe Ŝycie nie jest jednym wielkim zagroŜeniem i w odtworzeniu u pacjentów częściowego choćby poczucia bezpieczeństwa, które mieli przed znalezieniem się w sytuacji, w której doznali urazu psychicznego. Inna metoda leczenia polega na skłonieniu pacjenta do opowiedzenia i zrekonstruowania w bezpiecznym otoczeniu okoliczności, w których doszło do urazu, co umoŜliwia obwodom emocjonalnym nowe, odmienne zrozumienie sytuacji traumatycznej i wyzwalających ją czynników oraz nowe sposoby reagowania na nią. Kiedy chorzy opowiadają o przeraŜających szczegółach takiej sytuacji, ich pamięć zaczyna ulegać przeobraŜeniom, zarówno w sensie emocjonalnym, jak i w odniesieniu do wpływu, jaki wywiera ona na mózg emocjonalny. Tempo tego relacjonowania faktów jest bardzo delikatnej natury; w formie idealnej jest ono takie samo jak u osób, które potrafią dojść do siebie po urazie i nie wykazują Ŝadnych objawów wstrząsu. W 18 Judith Lewis Herman, Trauma and Recovery, New York: Basic Books, 1992. 180
  • 181. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna takich sytuacjach zdaje się często działać „wewnętrzny zegar”, który reguluje „dozowanie” natrętnych wspomnień okoliczności urazu, przeplatanych całymi tygodniami, a nawet miesiącami, podczas których osoby, które go doznały, nie pamiętają prawie nic z tych strasznych wydarzeń.19 To naprzemienne występowanie okresów „ponownego przeŜywania” traumatycznych wydarzeń i okresów niepamięci wydaje się umoŜliwiać spontaniczne przeanalizowanie urazu i nauczenie się odmiennej nań reakcji emocjonalnej. U osób, u których wstrząs pourazowy trudniej poddaje się leczeniu, relacjonowanie okoliczności, w których doszło do urazu, moŜe - powiada Herman - wywołać czasami paraliŜujący strach. W takim wypadku terapeuta powinien zwolnić tempo odtwarzania przez pacjenta owych okoliczności, aby nie przeszkadzało to w jego ponownym emocjonalnym uczeniu się. Terapeuta zachęca pacjenta, aby dał jak najwierniejszy opis traumatycznych wydarzeń, aby przedstawił jak na taśmie wideo wszelkie, najbardziej nawet wstrętne czy przeraŜające ich szczegóły. Obejmuje to nie tylko to, co pacjent widział, słyszał i czuł nosem, ale równieŜ jego reakcje - przeraŜenie, wstręt, obrzydzenie. Celem jest wyraŜenie wszystkich wspomnień słowami, co oznacza uchwycenie równieŜ tych ich fragmentów, które mogły ulec wyparciu, a zatem są nieobecne w świadomym relacjonowaniu wydarzeń. Ujmując słowami doznania zmysłowe i uczucia, poddajemy prawdopodobnie wspomnienia większej kontroli kory mózgowej, dzięki czemu wywoływane przez nie reakcje mogą przyjąć bardziej zrozumiałą postać i łatwiej jest nimi kierować. Ponowne uczenie się emocjonalne polega wówczas na powtórnym przeŜyciu wydarzeń, które wywołały uraz, oraz towarzyszących im emocji, ale tym razem w poczuciu zupełnego bezpieczeństwa, które zapewnia obecność darzonego zaufaniem terapeuty. Zapoczątkowuje to ponowne uczenie się doznań emocjonalnych, przesyłając poprzez zaangaŜowane w to połączenia nerwowe wieść o tym, Ŝe wspominając okoliczności urazu, moŜna zamiast przeraŜenia doświadczyć uczucia bezpieczeństwa. Wspomniany wyŜej pięcioletni chłopiec, który narysował kierowcę o ogromnych oczach po tym, jak był świadkiem zabójstwa własnej matki, nie wykonał juŜ więcej Ŝadnego rysunku. Leczący go terapeuta bawił się z nim i grał w róŜne gry, co wytworzyło między nimi więź porozumienia. Powoli chłopiec zaczął opowiadać o morderstwie, początkowo w stereotypowy sposób, powtarzając za kaŜdym razem dokładnie te same szczegóły. Jednak relacja zaczęła stopniowo stawać się coraz bardziej otwarta i swobodna, a jego mięśnie podczas opowiadania tej strasznej historii były coraz mniej napięte. W tym samym czasie przestały go prześladować koszmarne sny, w których odŜywała na nowo scena zbrodni. Wskazywało to, jak powiada Eth, Ŝe chłopiec zaczął w pewnym stopniu „panować nad urazem”. Ich rozmowy zaczęły stopniowo odbiegać od lęków wywołanych urazem i skupiać się na zmianach w Ŝyciu chłopcu, w miarę jak przyzwyczajał się do nowego domu, w którym zamieszkał z ojcem. Na koniec straszne wspomnienia zbladły do tego stopnia, Ŝe mógł swobodnie rozmawiać o swych codziennych sprawach. Herman stwierdza na koniec, Ŝe pacjenci muszą opłakać spowodowaną urazem stratę, bez względu na to, czy sprowadza się ona do zranienia, śmierci ukochanej osoby, zerwania stosunków z kimś, na kim im zaleŜało, Ŝalu z powodu niepodjęcia jakichś działań, które mogłyby kogoś ocalić albo po prostu utraty wiary w to, Ŝe moŜna ufać ludziom. śal, który ogarnia nas przy opowiadaniu o takich przykrych i bolesnych wydarzeniach, słuŜy waŜnemu celowi - określa zdolność do pozbycia się w pewnym stopniu samego urazu. Oznacza, Ŝe zamiast być wiecznie spętani wspomnieniami i tkwić psychicznie w przeszłości, moŜemy zacząć spoglądać w przyszłość, a nawet Ŝywić nadzieję i zbudować sobie na nowo Ŝycie wolne od stalowego uchwytu, w jakim trzymał nas uraz. Wygląda to zupełnie tak, jak gdyby stałe przeŜywanie na nowo przez obwody emocjonalne przeraŜenia związanego z urazem było złym urokiem, który moŜe być na 19 Mardi Horowitz, Stress Response Syndromes, Northvale, NJ: Jason Aronson, 1986. 181
  • 182. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna koniec z nas zdjęty. Nie kaŜda syrena musi wpędzać nas w panikę, nie kaŜdy dźwięk słyszany nocą musi wywoływać przeraŜenie. Często utrzymują się, mówi Herman, pozostałości objawów wstrząsu, niekiedy powracają same objawy, ale widać teŜ swoiste oznaki przezwycięŜania urazu. NaleŜy do nich zmniejszenie się jego objawów fizjologicznych do poziomu, przy którym moŜna sobie z nimi poradzić, oraz zyskanie zdolności znoszenia uczuć towarzyszących wspomnieniom urazu. Szczególnie waŜne jest to, Ŝe nie dochodzi juŜ do nie kontrolowanego napływu wspomnień urazu w najmniej odpowiednich momentach, ale Ŝe moŜemy je snuć z własnej woli, jak wszelkie inne wspomnienia, oraz - co jest chyba najwaŜniejsze - odsuwać je od siebie jak kaŜde inne wspomnienie. Oznacza to na koniec odbudowanie sobie Ŝycia i zadzierzgnięcie nowych, silnych, opartych na zaufaniu więzi z innymi oraz stworzenie systemu przekonań, który pozwala nam doszukać się znaczenia nawet w świecie, w którym zdarzają się takie niesprawiedliwości.20 Wszystkie te oznaki świadczą o tym, Ŝe reedukacja mózgu emocjonalnego zakończyła się powodzeniem. Psychoterapia jako seminarium emocjonalne Na szczęście w Ŝyciu większości z nas takie chwile, w których dochodzi do katastrofalnych, powracających później w traumatycznych wspomnieniach wydarzeń, zdarzają się rzadko. Jednak te same połączenia nerwowe, które prowadzą do trwałego odciśnięcia się w naszym mózgu bolesnych wspomnień urazu, działają przypuszczalnie równieŜ w spokojniejszych momentach. Bardziej zwyczajne bolesne doświadczenia dzieciństwa, takie jak stałe ignorowanie dziecka przez rodziców albo niepoświęcanie mu naleŜytej uwagi, porzucenie albo odrzucenie przez rodzinę czy rówieśników mogą nigdy nie osiągnąć poziomu urazu, ale na pewno odciskają ślad na mózgu emocjonalnym, prowadząc do deformacji - a takŜe łez i wybuchów wściekłości - w późniejszych stosunkach intymnych. Jeśli moŜna uleczyć wstrząs pourazowy, to moŜna teŜ usunąć owe mniej widoczne blizny emocjonalne, które ma wielu z nas. Jest to zadaniem psychoterapii. A inteligencja emocjonalna pomaga umiejętnie postępować z osobami obarczonymi cięŜarem urazowych reakcji wyuczonych w przeszłości. Neuroanatomicznego modelu przekształcania przez psychoterapię głęboko zakodowanych w naszym umyśle niewłaściwych schematów reakcji emocjonalnych dostarczyć mogą dynamiczne związki zachodzące między ciałem migdałowatym a opierającymi się na pełniejszych informacjach reakcjami przednich części płatów czołowych mózgu. Jak przypuszcza Joseph LeDoux, neurolog, który odkrył, Ŝe rolę wyzwalacza wybuchów emocjonalnych odgrywa ciało migdałowate: „Kiedy twój układ emocjonalny juŜ raz się czegoś nauczy, to wydaje się nigdy tego nie zapominać. Terapia uczy cię, jak masz to kontrolować - uczy twoją korę, w jaki sposób moŜe zahamować działanie ciała migdałowatego. Skłonność do działania ulega stłumieniu, natomiast podstawowa emocja, którą wywołuje u ciebie jakieś wydarzenie, utrzymuje się wprawdzie, ale w złagodzonej formie”. Biorąc pod uwagę architekturę mózgu, stwierdzić trzeba, Ŝe nawet po pomyślnie zakończonej psychoterapii zdaje się pozostawać pewna szczątkowa reakcja będąca pozostałością pierwotnego przewraŜliwienia czy lęku, która leŜy u podłoŜa schematu niepokojącej reakcji emocjonalnej.21 20 Powtórne uczenie się następuje teŜ - przynajmniej u dorosłych - na poziomie filozoficznym. Trzeba tu postarać się odpowiedzieć na odwieczne pytanie, jakie zadają ofiary - „Dlaczego ja?” Doznanie urazu niszczy wiarę ofiary w to, Ŝe świat jest bezpiecznym miejscem i Ŝe to, co przydarza nam się w Ŝyciu, jest sprawiedliwe, to znaczy, Ŝe Ŝyjąc uczciwie mamy kontrolę nad swym losem. Oczywiście na pytanie ofiary, dlaczego taka rzecz przydarzyła się właśnie jej, nie moŜna udzielać odpowiedzi filozoficznych ani religijnych; zadanie polega tu na odbudowaniu systemu przekonań czy wierzeń, który umoŜliwia jej dalsze Ŝycie tak, jak gdyby moŜna było darzyć zaufaniem świat i ludzi. 21 To, Ŝe strach utrzymuje się, choć stłumiony, udowodniły badania w których uczono szczury bać się jakiegoś dźwięku, na przykład dźwięk dzwonka, synchronizując go ze wstrząsem elektrycznym. Po takim przeŜyciu szczury reagowały strachem na dzwonek, chociaŜ nie towarzyszył mu wstrząs. Stopniowo, mniej więcej po roku (co dla szczura jest bardzo długim okresem czasu, równym około jednej trzeciej długości jego Ŝycia), szczury traciły lęk przed dźwiękiem dzwonka. Wracał on jednak z pełną siłą, kiedy dźwięk połączono ponownie ze wstrząsem elektrycznym. Strach powraca w jednej chwili, ale usunięcie go zajmuje długie 182
  • 183. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Przednie części płatów przedczołowych mogą wysubtelnić albo zahamować płynące z ciała migdałowatego impulsy do gwałtownego zareagowania, ale nie są w stanie zapobiec ich powstaniu. A zatem, choć nie moŜemy wpłynąć na to, kiedy zdarza się nam wybuch emocji, to moŜemy mieć większą kontrolę nad tym, jak długo wybuch tak będzie trwał. Krótszy czas potrzebny do ochłonięcia po takim wybuchu moŜe zatem być jedną z oznak dojrzałości emocjonalnej. Tym, co wydaje się przede wszystkim zmieniać w wyniku psychoterapii, są nasze zachowania w chwili kiedy zapoczątkowana zostanie reakcja emocjonalna, natomiast skłonność do wyzwolenia takiej reakcji nie znika całkowicie. Dowodów na to dostarczyła seria badań nad psychoterapią prowadzonych przez Lestera Luborsky’ego i jego kolegów na Uniwersytecie Pensylwańskim.22 Przeanalizowali oni interpersonalne konflikty, które skłoniły dziesiątki pacjentów do poddania się psychoterapii. U podłoŜa tych zatargów leŜały takie problemy, jak głębokie pragnienie akceptacji lub bliskości, lęk przed staniem się nieudacznikiem albo całkowitym uzaleŜnieniem się od innych. Następnie poddali oni analizie typowe (zawsze autodestrukcyjne) reakcje tych pacjentów w sytuacjach, gdy pragnienia te czy obawy uaktywniały się w związkach z innymi osobami. Zachowania te obejmowały zbyt roszczeniowe postawy, które wywoływały złość albo oziębłość drugiej strony, czy teŜ wycofywanie się i zamykanie w sobie w geście samoobrony przed przewidywaną obrazą, co napełniało partnera irytacją, poniewaŜ wyglądało na lekcewaŜenie lub odrzucenie. Podczas takich niefortunnych kontaktów pacjentów ogarniały, co jest zrozumiałe, przykre uczucia - bezradność i smutek, oburzenie i złość, napięcie i lęk, poczucie winy i gniew na siebie i tak dalej. Identyczne reakcje wydawały się pojawiać w większości waŜnych dla pacjentów związków - z małŜonką lub kochanką, dzieckiem lub rodzicem, a takŜe z kolegami i szefami w pracy. Podczas długotrwałej psychoterapii dochodziło u leczonych osób pacjentów do zmian dwojakiego rodzaju: ich reakcje emocjonalne na wyzwalające je wydarzenia stawały się mniej przykre, a nawet bywały spokojne, a ich ogólne zachowanie sprawiało, Ŝe lepiej udawało się im osiągnąć w danym związku to, czego od niego oczekiwali. Nie zanikało jednak leŜące u podłoŜa tych reakcji pragnienie czy obawa ani pierwszy poryw uczucia. Pod koniec terapii, zdarzało im się jednak o połowę mniej negatywnych reakcji emocjonalnych i dwukrotnie wzrastało prawdopodobieństwo uzyskania poŜądanych reakcji ze strony drugiej osoby. Nie zmieniało się jednak w najmniejszym stopniu owo szczególne przewraŜliwienie, które leŜało u podstaw tych potrzeb. MoŜemy domniemywać, Ŝe odbywa się to mniej więcej tak: układ limbiczny wysyła w reakcji na oznaki wydarzenia, którego się obawiamy, sygnały alarmowe, ale przednie części płatów czołowych i związane z nimi obszary nauczyły się juŜ nowej, zdrowej reakcji. Mówiąc krótko, nawyki emocjonalne, nawet najgłębiej ugruntowane „nawyki serca”, których wyuczyliśmy się w dzieciństwie, mogą zostać ukształtowane ponownie w inny sposób. Emocjonalne uczenie się jest procesem, który trwa przez całe Ŝycie. miesiące. Z podobnym zjawiskiem mamy, oczywiście, do czynienia u ludzi, kiedy uśpiony od lat, wywołany niegdyś urazem strachem wraca z całą siłą w sytuacji przypominającej w jakiś sposób tę, która wywołała wstrząs pourazowy. 22 Badania Luborsky’ego nad skutecznością psychoterapii opisane są szczegółowo w: Lester Luborsky, Paul Crits-Christoph, Understanding Transference The CCRT Method, New York: Basic Books, 1990. 183
  • 184. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział XIV Temperament nie jest wyrokiem przeznaczenia TYLE NA TEMAT zmieniania wyuczonych schematów reakcji emocjonalnych. Ale co z reakcjami, które są częścią naszego dziedzictwa genetycznego, co z przekształceniem zwyczajowych reakcji osób, które są - powiedzmy - z natury nieśmiałe albo wszystkich naszych poczynań stałego szmeru uczuć określających nasze podstawowe usposobienie. Temperament zdefiniować moŜna w kategoriach nastrojów, które są typowe dla naszego Ŝycia emocjonalnego. KaŜdy z nas ma w jakimś stopniu taki preferowany zakres emocji. Temperament otrzymujemy przy urodzeniu, jest on częścią loterii genetycznej, która ma tak przemoŜny wpływ na rozwój Ŝycia. Wszyscy rodzice wiedzą z własnego doświadczenia o tym, Ŝe dziecko juŜ od chwili narodzin jest albo pogodne i spokojne, albo rozdraŜnione i marudne. Pytanie sprowadza się do tego, czy doświadczenia Ŝyciowe mogą zmienić taki biologicznie zdeterminowany rysopis emocjonalny. Czy biologia wyznacza nasze emocjonalne przeznaczenie, czy teŜ nawet dziecko z wrodzoną nieśmiałością moŜe wyrosnąć na bardziej pewną siebie osobę? Najjaśniejszej odpowiedzi na to pytanie dostarczają badania Jerome’a Kagana, wybitnego przedstawiciela psychologii rozwojowej pracującego na Uniwersytecie Harvarda.1 Kagan uwaŜa, Ŝe istnieją przynajmniej cztery typy temperamentu - nieśmiały, śmiały, radosny i melancholijny - i Ŝe kaŜdy z nich wynika z innego schematu aktywności mózgu. Istnieje prawdopodobnie nieskończenie wiele róŜnic między temperamentami, spowodowanych wrodzonymi róŜnicami w połączeniach emocjonalnych mózgu, poniewaŜ moŜemy róŜnić się między sobą nie tylko łatwością wyzwalania się, ale takŜe długością utrzymywania się oraz intensywnością kaŜdej emocji. Badania Kagana koncentrują się na jednym z tych aspektów - na wymiarze temperamentu, który rozciąga się na osi od śmiałości do nieśmiałości. Od paru dziesiątków lat do kierowanej przez Kagana Pracowni Rozwoju Dziecka, mieszczącej się na czternastym piętrze Kolegium Williama Jamesa Uniwersytetu Harvarda, przychodzą matki z niemowlętami i trochę tylko starszymi maluchami, aby zbadać, jak rozwijają się ich pociechy. To właśnie tam Kagan, wraz ze swymi współpracownikami, stwierdził wczesne oznaki nieśmiałości u dwudziestojednomiesięcznych dzieci. Podczas eksperymentu niektóre dzieci zachowywały się swobodnie i spontanicznie, nie wykazując najmniejszych oznak niezdecydowania przed przystąpieniem do zabawy z rówieśnikami. Inne wahały się i ociągały, stojąc niepewnie z boku albo trzymając się matek i patrząc w milczeniu na zabawę. Prawie cztery lata później, kiedy dzieci te chodziły juŜ do przedszkola, zespół Kagana poddał je ponownej obserwacji. W czasie tych kilku lat dzielących obie sesje Ŝadne z zachowujących się swobodnie i bez skrępowania dzieci nie stało się nieśmiałe, natomiast dwie trzecie z tych, które wcześniej były nieśmiałe, nadal zachowywało się powściągliwie i nieufnie. Kagan stwierdził, Ŝe przewraŜliwione i bojaźliwe dzieci stają się, kiedy dorosną, nieśmiałymi i lękliwymi osobami oraz Ŝe od około piętnastu do dwudziestu procent dzieci cierpi od urodzenia na - jak to określa - „zahamowania behawioralne”. Jako niemowlęta dzieci te lękają się wszystkiego, czego nie znają. Sprawia to, Ŝe grymaszą, widząc nowe potrawy, nie lubią przebywać w nie znanych sobie miejscach, odnoszą się z niechęcią do nowych zwierząt i boją się obcych. To przewraŜliwienie objawia się równieŜ w inny sposób - są skłonne do obwiniania się i czynienia sobie samym wyrzutów. Dzieci te obezwładnia lęk w sytuacjach społecznych: w klasie i na placu zabaw, przy spotkaniach z nieznanymi ludźmi, w kaŜdych okolicznościach, w których stają się obiektem zainteresowania innych. Kiedy dorosną, będą podpierać ściany na zabawach, 1 Zob. na przykład: Jerome Kagan i in., „Initial Reactions to Unfamiliarity”, Current Directions in Psychological Science (December 1992). Najpełniejszy opis biologii temperamentu daje: Kagan, Galen’s Prophecy. 184
  • 185. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna tkwić w kącie na przyjęciu i panicznie obawiać się wygłoszenia mowy przed szerszym audytorium oraz wszelkich wystąpień publicznych. Tom, jeden z chłopców badanych przez Kagana, jest charakterystycznym przedstawicielem typu nieśmiałego. Wszystkie prowadzone w dzieciństwie pomiary - w wieku dwóch, pięciu i siedmiu lat - plasowały go w grupie najbardziej nieśmiałych dzieci. Kiedy przebadano go w wieku trzynastu lat, był sztywny i napięty, zagryzał usta i wykręcał dłonie, miał ściągniętą twarz - rozjaśnił ją tylko raz, gdy mówił o swojej dziewczynie, niewyraźny uśmiech - odpowiadał krótko i cichym głosem.2 Pamięta, Ŝe do mniej więcej jedenastego roku Ŝycia pocił się jak mysz, kiedy musiał zbliŜyć się do rówieśników. Nie dawały mu spokoju róŜne silne obawy, na przykład, Ŝe spłonie jego dom. Bał się skoczyć do basenu i zostać sam w ciemnościach. Miewał często koszmarne sny, w których napadały go potwory. ChociaŜ od prawie dwóch lat nie jest juŜ tak nieśmiały, to nadal odczuwa lekki lęk, kiedy znajduje się w towarzystwie innych dzieci, a głównym przedmiotem jego zmartwień i niepokoju stały się wyniki w nauce, mimo Ŝe jest jednym z na lepszych uczniów w klasie. Tom jest synem naukowca i pociąga go taki model kariery, poniewaŜ względna samotność, jaką zapewnia tego rodzaju praca, odpowiada jego introwertycznym skłonnościom. Ralph, dla odmiany, był w kaŜdym wieku jednym z najśmielszych i najbardziej otwartych dzieci. Zawsze rozluźniony i rozmowny, podczas badań w wieku trzynastu lat siedział swobodnie na krześle, nie wykazując Ŝadnych objawów zdenerwowania i mówił przyjaznym, pewnym siebie tonem, jak gdyby osoba przeprowadzająca ankietę - starsza od niego o dwadzieścia pięć lat - była jego rówieśnikiem. We wczesnym dzieciństwie zdarzyły się tylko dwa krótkotrwałe okresy, kiedy odczuwał lęk - w wieku trzech lat przed psami, po zaatakowaniu go przez duŜego psa, i w wieku siedmiu lat przed lataniem, kiedy usłyszał o katastrofach samolotowych. Towarzyski i lubiany przez innych, Ralph nigdy nie uwaŜał się za nieśmiałego. Dzieci nieśmiałe wydają się przychodzić na świat z połączeniami nerwowymi, które sprawiają, Ŝe czułe są one na niewielki nawet stres - od urodzenia ich serca biją szybciej niŜ serca innych niemowląt w reakcji na nieznaną sytuację. Kiedy mające dwadzieścia jeden miesięcy nieufne maluchy stroniły od zabawy z rówieśnikami, monitory pracy serca wskazywały, Ŝe rytm pracy ich serc przyspiesza do poziomu charakterystycznego dla silnego niepokoju. Właśnie ten łatwo powstający niepokój zdaje się leŜeć u podstaw utrzymującej się przez całe Ŝycie nieśmiałości: kaŜdą nową osobę czy sytuację traktują jako potencjalne zagroŜenie. Być moŜe w rezultacie tego kobiety w średnim wieku, które pamiętają, Ŝe w porównaniu ze swymi bardziej towarzyskimi rówieśniczkami były szczególnie nieśmiałe w dzieciństwie, mają z reguły więcej zmartwień, obaw i poczucia winy oraz częściej cierpią na związane ze stresem takie dolegliwości, jak migrenowe bóle głowy, rozstroje Ŝołądka i inne zaburzenia układu trawiennego.3 Neurochemia nieśmiałości RóŜnica między ostroŜnym Tomem a śmiałym Ralphem polega, zdaniem Kagana, na odmiennej pobudliwości obwodu nerwowego, którego głównym ośrodkiem jest ciało migdałowate. Kagan wysuwa hipotezę, zgodnie z którą u osób takich jak Tom, mających skłonność do łatwego wpadania w lęk, procesy neurochemiczne są od chwili urodzenia tak ukierunkowane, Ŝe prowadzą do łatwego pobudzenia tego obwodu, skutkiem czego osoby te unikają rzeczy nieznanych, napełniających je niepewnością i odczuwają w takich sytuacjach niepokój. Natomiast osoby takie jak Ralph, u których próg pobudzenia ciała migdałowatego jest duŜo wyŜszy, nie wpadają tak łatwo w lęk, są z natury bardziej otwarte i towarzyskie oraz chętnie poznają nowe miejsca i nowych ludzi. 2 Tom i Ralph. archetypowy typ bojaźliwy i odwaŜny, opisane są w: Kagan, Galen’s Prophecy, s. 155 - 57. 3 Iris Bell, „Increased Prevalence of Stress-related Symptoms in Middle-aged Women Who Report Childhood Shyness”, Annals of Behavioral Medicine 16 (1994). 185
  • 186. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Na to, który schemat reagowania odziedziczyło dziecko, wskazują pewne oznaki występujące juŜ w niemowlęctwie, bowiem niektóre dzieci łatwiej i częściej denerwują się i sprawiają więcej kłopotu, a takŜe wykazują większy niepokój w obecności kogoś lub czegoś nieznanego. Oznaki takie, świadczące o przynaleŜności do kategorii dzieci nieśmiałych, występują u mniej więcej co piątego dziecka, natomiast śmiałe usposobienie - przynajmniej w chwili urodzenia - ma dwoje na pięcioro niemowląt. Część dowodów na poparcie swojej teorii czerpie Kagan z obserwacji niezwykle bojaźliwych kotów domowych. Mniej więcej co siódmy kot wykazuje lękliwość bardzo zbliŜoną do tej, która występuje u nieśmiałych dzieci. Koty takie (zamiast przejawiać przysłowiową kocią ciekawość) stronią od wszelkich nowości, niechętnie badają nowe terytoria i atakują tylko najmniejsze gryzonie, bojąc się skoczyć na większe, które ich bardziej odwaŜni kuzyni ścigaliby z zapałem. Bezpośrednie badania mózgu nieśmiałych kotów wykazały niezwykłe pobudzenie pewnych części ciała migdałowatego, zwłaszcza wtedy, kiedy słyszały groźny pomruk innego kota. Bojaźliwość kotów rozwija się pod koniec pierwszego miesiąca Ŝycia, kiedy ciało migdałowate osiąga juŜ wystarczającą dojrzałość, aby objąć kontrolę nad obwodami mózgu sterującymi reakcją zbliŜania się do czegoś albo unikania tego. Jeden miesiąc w procesie rozwoju mózgu kocięcia odpowiada ośmiu miesiącom w dojrzewaniu mózgu ludzkiego niemowlęcia, a właśnie w ósmym albo dziewiątym miesiącu, zauwaŜa Kagan, pojawia się u dzieci lęk przed obcymi - jeśli matka wyjdzie z pomieszczenia, w którym przebywa jakaś nie znana dziecku osoba, to rezultatem tego jest płacz. Zdaniem Kagana bojaźliwe czy nieśmiałe dzieci mogą mieć zdeterminowany genetycznie, a więc będący cechą dziedziczną, utrzymujący się stale wysoki poziom norepinefrynę albo innego wydzielanego przez mózg i aktywizującego ciało migdałowate związku chemicznego, co obniŜa próg pobudzenia ciała migdałowatego, sprawiając, Ŝe łatwiej wyzwala ono takie reakcje emocjonalne. Jedną z oznak takiej zwiększonej wraŜliwości jest na przykład to, Ŝe kiedy bada się w laboratorium reakcje na stres wywołany przykrym zapachem występujące u młodych osób, które w dzieciństwie były bardzo nieśmiałe, to przyspieszony rytm serca utrzymuje się u nich dłuŜej niŜ u ich bardziej towarzyskich rówieśników. Świadczy to, Ŝe przypływ norepinefryny utrzymuje ciało migdałowate i połączony z nim poprzez drogi nerwowe układ współczulny w stanie pobudzenia.4 Kagan stwierdza, Ŝe na zwiększone pobudzenie nerwowego układu współczulnego u nieśmiałych dzieci wskazuje cały szereg dających się dokładnie zmierzyć objawów, od wyŜszego ciśnienia krwi w pozycji spoczynkowej i większego rozszerzenia źrenic aŜ po większe stęŜenie norepinefryny w moczu. Innym barometrem nieśmiałości jest milczenie. W kaŜdej sytuacji, w której zespół Kagana obserwował nieśmiałe i śmiałe dzieci w ich naturalnym otoczeniu - w grupach przedszkolnych, w towarzystwie innych, nie znanych im dzieci albo podczas rozmowy z ankieterem - dzieci nieśmiałe mówiły mniej. Pewna nieśmiała dziewczynka z przedszkola nie odzywała się w ogóle do zagadujących ją dzieci i przez większość dnia przyglądała się tylko, jak się bawią inni. Kagan uwaŜa, Ŝe powodowane onieśmieleniem milczenie wobec czegoś nowego albo postrzeganego jako zagroŜenie jest oznaką aktywności obwodu nerwowego przebiegającego od płatów czołowych do ciała migdałowatego i połoŜonych obok niego struktur układu limbicznego, który steruje zdolnością mówienia (te same obwody sprawiają, Ŝe w chwilach stresu nie moŜemy wydobyć z siebie głosu). Istnieje wielkie niebezpieczeństwo, Ŝe u tych wraŜliwych dzieci wystąpią zaburzenia nerwowe na tle niepokoju, takie jak ataki lękowe, zaczynające się juŜ w szóstej czy siódmej klasie. Badania, którym poddano 754 chłopców i dziewcząt z tych klas, wykazały, Ŝe 44 z nich przeŜyło juŜ 4 Iris R. Bell i in., „Failure of Heart Rate Habituation During Cognitive and Olfactory Laboratory Stressors in Young Adults With Childhood Shyness”, Annals of Behavioral Medicine 16 (1994). 186
  • 187. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna przynajmniej jeden atak lękowy albo zdradzało jego początkowe objawy. Ataki te wyzwalały zwykle normalne w okresie dorastania sytuacje alarmujące, takie jak pierwsza randka albo egzamin, sytuacje, z którymi większość dzieci radzi sobie bez powaŜnych problemów dla zdrowia. Jednak u nastolatków, które miały bojaźliwe usposobienie i odczuwały niezwykłą obawę przed nowymi sytuacjami, występowały typowe dla ataku lękowego objawy, takie jak palpitacja serca, krótki oddech albo uczucie duszenia się, którym towarzyszyło wraŜenie, Ŝe za chwilę stanie się z nimi coś strasznego, Ŝe umrą albo zwariują. Naukowcy są zdania, Ŝe aczkolwiek epizody te nie były tak znaczące, aby na ich podstawie postawić diagnozę psychiatryczną stwierdzającą „nerwicę lękową”, to sygnalizują one moŜliwość występowania takich zaburzeń w przyszłości. Wielu dorosłych cierpiących na ataki lękowe mówi, Ŝe zaczęły się one, kiedy mieli kilkanaście lat.5 Pojawienie się ataków lękowych było ściśle związane z pokwitaniem. Dziewczęta, które nie wykazywały wielu oznak dojrzałości płciowej, twierdziły, Ŝe nigdy nie zdarzały się im takie ataki, ale 8 procent z tych, które osiągnęły juŜ dojrzałość płciową, powiedziało, Ŝe przeŜyły ataki panicznego lęku. Skoro raz juŜ ogarnął je paroksyzm lęku, to moŜe się wytworzyć u nich obawa przed jego powtórzeniem się, która skłania osoby cierpiące na ataki lękowe do wycofania się z czynnego Ŝycia. Nic mnie nie dręczy: radosny temperament W latach dwudziestych moja ciotka June, młoda wówczas kobieta, wyjechała z rodzinnego domu w Kansas City i puściła się sama w podróŜ do Szanghaju. W owych latach było to niebezpieczne przedsięwzięcie dla samotnej kobiety. W Szanghaju, owym centrum międzynarodowego handlu i intryg, poznała angielskiego detektywa, który pracował w policji kolonialnej, i wyszła za niego. Kiedy na początku II wojny światowej Japończycy zagarnęli Szanghaj, ciotka i jej mąŜ zostali internowani w opisanym w ksiąŜce Imperium słońca i pokazanym w filmie pod tym samym tytułem obozie. Kiedy po pięciu strasznych latach zostali uwolnieni, nie mieli nic. Stracili dosłownie wszystko. Bez pensa przy duszy zostali repatriowani do Kolumbii Brytyjskiej. Pamiętam, jak po raz pierwszy, będąc jeszcze dzieckiem, zobaczyłem ciotkę June. Była tryskającą humorem i energią starszą panią, której Ŝycie potoczyło się niezwykłym torem. W późniejszych latach przeszła udar mózgowy, skutkiem którego był częściowy paraliŜ. Po długotrwałej i Ŝmudnej rekonwalescencji mogła znowu chodzić, ale utykała. Pamiętam, jak w tamtym czasie wybrałem się z ciotką, wówczas siedemdziesięcioparoletnią, na spacer. Ciotka odeszła gdzieś na bok i po paru minutach usłyszałem słaby krzyk - wzywała pomocy. Okazało się, Ŝe upadła i nie mogła wstać o własnych siłach. Podbiegłem i pomogłem jej. Zamiast narzekać czy lamentować zaczęła się śmiać ze swojego wypadku. Jej jedyny komentarz ograniczał się do niefrasobliwego stwierdzenia: „No, przynajmniej mogę znowu iść”. Emocje niektórych osób wydają się, jak u mojej ciotki, naturalnie krąŜyć wokół pozytywnego bieguna; osoby takie są z natury pogodne i niefrasobliwe, podczas gdy inne smutne i melancholijne. Ten wymiar temperamentu, na którego jednym końcu znajduje się wesołość, a na drugim melancholia, zdaje się związany ze względną aktywnością prawego i lewego obszaru przedniej części płatów czołowych, biegunów mózgu emocjonalnego. SpostrzeŜenie to opiera się w znacznej mierze na badaniach Richarda Davidsona, psychologa z Uniwersytetu Wisconsin. Odkrył on, Ŝe osoby, u których lewy płat czołowy wykazuje większą aktywność niŜ prawy, mają pogodne i wesołe usposobienie; na ogół cieszą ich kontakty z innymi i to, co przynosi Ŝycie, dochodzą do siebie po poraŜkach i niepowodzeniach, tak jak moja ciotka June. Natomiast osoby, u których bardziej aktywnie pracuje prawy płat czołowy, są podatne na 5 Chris Hayward i in., „Pubertal Stage and Panic Attack History in Sixthand Seventh-grade Girls”, American Journal of Psychiatry, vol. 149(9) (September 1992), s.1239 - 43; Jerold Rosenbaum i in., „Behavioral Inhibition in Childhood: A Risk Factor for Anxiety Disorder”, Harvard Review of Psychiatry (May 1993). 187
  • 188. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna przykre uczucia i przypływy złego nastroju oraz łatwo zraŜają się trudnościami; wydają się bez ustanku cierpieć, poniewaŜ nie mogą otrząsnąć się ze zmartwień i przygnębienia. Podczas jednego ze swych eksperymentów Davidson porównał ochotników o największej aktywności lewego płata czołowego z piętnastoma osobami; u których najwyŜszą aktywność przejawiał płat prawy. Ci drudzy wykazywali w teście osobowości wyraźnie negatywne postawy; pasowali idealnie do stworzonych przez Woody Allena komicznych, ale nieszczęśliwych postaci panikarzy postrzegających najdrobniejsze niepowodzenie jako straszliwą katastrofę, bojaźliwych i łatwo wpadających w przygnębienie, podejrzliwych i traktujących świat jako miejsce pełne piętrzących się wszędzie trudności i zagraŜających na kaŜdym kroku niebezpieczeństw. Całkowite przeciwieństwo tych melancholijnych osobników stanowili ci, u których silniejszą aktywność wykazywał lewy płat czołowy. Postrzegali oni świat, zupełnie inaczej. Byli towarzyscy i pogodni, na ogół cieszyli się wszystkim, często bywali w dobrym nastroju, odznaczali się duŜą pewnością siebie i z przyjemnością oddawali się róŜnym zajęciom Ŝyciowym. Wyniki uzyskiwane przez nich w testach psychologicznych świadczyły, Ŝe w niewielkim stopniu zagraŜa im depresja i inne zaburzenia emocjonalne.6 Davidson odkrył, Ŝe u osób, które kiedyś cierpiały na kliniczną depresję, poziom aktywności mózgu w obrębie lewego płata czołowego był niŜszy, a w obrębie prawego wyŜszy niŜ u tych, które nigdy nie wpadły w depresję. Ten sam schemat aktywności mózgu stwierdził u osób, u których niedawno rozpoznano depresję. Davidson przypuszcza, Ŝe osoby, którym udało się pokonać depresję, nauczyły się zwiększać poziom aktywności lewego płata czołowego, ale są to spekulacje, które wymagają eksperymentalnego potwierdzenia. Twierdzi on, Ŝe aczkolwiek jego badania dotyczą mniej więcej trzydziestu procent osób, które plasują się na przeciwstawnych biegunach, to prawie kaŜdego moŜna na podstawie wzoru jego fal mózgowych zaliczyć do grupy skłaniającej się ku jednemu lub drugiemu typowi. Kontrast między ponurym a pogodnym usposobieniem ujawnia się na wiele, bardziej i mniej wieloznacznych, sposobów. W jednym z eksperymentów ochotnicy oglądali krótkie filmy. Niektóre były zabawne - ukazywały biorącego kąpiel goryla albo bawiące się szczenię. Inne, jak choćby instruktaŜowy film dla pielęgniarek, pokazujący straszne szczegóły operacji, były przygnębiające. Osoby o większej aktywności prawej półkuli, a zatem skłonne do ponuractwa, uwaŜały, Ŝe filmy o wesołej treści były tylko średnio zabawne, natomiast widok krwi i ran na obrazie kręconym w sali operacyjnej napełniał je lękiem i wstrętem. W grupie osób o pogodnym usposobieniu reakcje na scenę operacji były niewielkie, najsilniej reagowały one, rzecz jasna rozbawieniem, oglądając filmy wesołe. A zatem wydaje się, Ŝe temperament usposabia nas do reagowania na róŜne sytuacje Ŝyciowe albo w wesołej (pozytywnej), albo w smutnej (negatywnej) tonacji emocjonalnej. Skłonność do melancholijnego albo pogodnego usposobienia, podobnie jak skłonność do śmiałości lub nieśmiałości, pojawia się w pierwszym roku Ŝycia, co zdaje się świadczyć, Ŝe równieŜ jest zdeterminowana genetycznie. Podobnie jak większość innych części mózgu, płaty czołowe w kilku pierwszych miesiącach Ŝycia nie są jeszcze w pełni rozwinięte, a zatem aŜ do chwili osiągnięcia przez dziecko mniej więcej dziesięciu miesięcy nie moŜna wiarygodnie mierzyć ich aktywności. Ale Davidson stwierdził, Ŝe juŜ u tak małych dzieci poziom aktywności płatów czołowych pozwalał przewidzieć, czy będą płakać, kiedy matka wyjdzie z pokoju. Korelacja była niemal stuprocentowa: spośród dziesiątków przebadanych w ten sposób dzieci kaŜde, które płakało, wykazywało większą aktywność płata prawego, natomiast u tych, które nie płakały, aktywniejszy był płat lewy. 6 Badania nad związkami róŜnic osobowości z róŜnicami w funkcjonowaniu półkul mózgowych prowadzili Richard Davidson z Uniwersytetu Wisconsin oraz Andrew Tomarken, psycholog z Uniwersytetu Vanderbilta. Zob.: Andrew Tomarken, Richard Davidson, „Frontal Brain in Repressors and Nonrepressors”, Journal ofAbnormal Psychology 103 (1994). 188
  • 189. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Ale nawet jeśli ten podstawowy wymiar temperamentu ukształtowany zostaje w chwili narodzin albo tuŜ po nich, to ci z nas, którzy mają raczej ponure usposobienie, nie są bynajmniej skazani na to, by kroczyć przez Ŝycie pogrąŜeni w posępnych myślach i smutnym nastroju. Nauki emocjonalne, które otrzymujemy w dzieciństwie, mają głęboki wpływ na nasz temperament, albo wzmacniając, albo tłumiąc wrodzone predyspozycje. Wielka plastyczność mózgu dziecka oznacza, Ŝe doświadczenia tych lat mogą trwale wpłynąć na rzeźbienie dróg nerwowych i ukształtować je na resztę Ŝycia. Chyba najlepszą ilustracją przeŜyć, które mogą zmienić temperament na lepszy, są spostrzeŜenia Kagana wynikające z jego badań nad nieśmiałymi dziećmi. Okiełznanie nadmiernie pobudliwego ciała migdałowatego Krzepiąca na duchu wiadomość dotyczy tego, Ŝe badania Kagana wykazały, iŜ nie wszystkie bojaźliwe niemowlęta odwracają się w późniejszym okresie plecami do Ŝycia, Ŝe zatem temperament nie jest nam dany raz na zawsze, nie jest wyrokiem przeznaczenia. Odpowiednie doświadczenia mogą okiełznać nadmiernie pobudliwe ciało migdałowate. Decydującą rolę w tym procesie odgrywają lekcje emocjonalne oraz reakcje, których dziecko uczy się, rosnąc. W wypadku dziecka nieśmiałego waŜne jest przede wszystkim to, jak traktują je rodzice i jak uczy się radzić sobie ze swoją naturalną nieśmiałością. Rodzice, którzy stwarzają dziecku okazje do ośmielających je przeŜyć, dają mu tym samym szanse pozbycia się, być moŜe na całe Ŝycie, bojaźliwości. Jest to działanie korekcyjne, które trudno przecenić. Mniej więcej jedno na troje dzieci, które przychodzą na świat ze wszelkimi oznakami nadmiernie pobudliwego ciała migdałowatego, wyzbywa się nieśmiałości, jeszcze zanim pójdzie do przedszkola.7 Z obserwacji tych niegdyś lękliwych dzieci prowadzonych w ich domach jasno wynika, Ŝe kluczową rolę w tym, czy nieśmiałe od urodzenia dziecko nabierze z czasem odwagi, czy teŜ dalej stronić będzie od wszelkich nowości i wpadać w przygnębienie z powodu kaŜdego wyzwania, któremu musi sprostać, odgrywają jego rodzice, a szczególnie matka. Zespół Kagana stwierdził, Ŝe niektóre matki hołdują filozofii, zgodnie z którą powinny chronić swoje dzieci przed wszystkim, co wprawia je w zły nastrój, natomiast inne uwaŜają, Ŝe duŜo waŜniejsze jest nauczenie dzieci, jak radzić sobie w takich przygnębiających sytuacjach, a zatem jak oswoić się z tym, Ŝe w Ŝyciu zmagać się trzeba z róŜnymi problemami. Postawa opiekuńcza zdawała się potęgować bojaźliwość, prawdopodobnie dlatego, Ŝe pozbawiała dzieci okazji nauczenia się, jak mają pokonywać nurtujące je obawy. Natomiast filozofia wychowania opierająca się na zasadzie „oswojenia dzieci z trudnościami” zdawała się pomagać im w przełamaniu lęku. Obserwacje prowadzone w domach dzieci, kiedy miały one po pół roku, pozwoliły stwierdzić, Ŝe opiekuńcze matki, starając się uspokoić płaczące albo zdenerwowane dzieci, brały je na ręce i trzymały częściej i dłuŜej niŜ matki, które starały się pomóc swym dzieciom w nauczeniu się opanowywania chwil przygnębienia czy irytacji. Opiekuńcze matki brały dzieci na ręce częściej w okresach ich przygnębienia lub zdenerwowania niŜ w okresach spokoju. Inna róŜnica ujawniła się, kiedy dzieci miały około roku: opiekuńcze matki były bardziej pobłaŜliwe i mniej konsekwentne w ustalaniu granic, których nie wolno było przekroczyć maluchom, oraz rzadko zabraniały wprost robienia czegoś niebezpiecznego, na przykład wkładania do ust przedmiotów, które mogły połknąć. Inne matki natomiast okazywały więcej empatii, wyznaczały stanowczo granice tego, co wolno było dzieciom robić i bezpośrednio zabraniały pewnych rzeczy, powstrzymując dziecko i wymuszając posłuszeństwo. W jaki sposób stanowczość moŜe prowadzić do zmniejszenia bojaźliwości? Kagan przypuszcza, Ŝe niemowlę uczy się, kiedy wytrwale pełznąc ku czemuś, co wydaje mu się intrygującym (natomiast 7 Obserwacje sposobów, za pomocą których m mogą nauczyć swoje dzieci większej śmiałości, prowadziła Doreen Arcus. Szczegóły opisane są w: Kagan, Galen’s Prophecy. 189
  • 190. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna matce niebezpiecznym) przedmiotem, zostanie powstrzymane ostrzegawczym: „Odejdź od tego!” Dziecko jest nagle zmuszone uporać się z lekką niepewnością. PoniewaŜ sytuacja taka powtarza się setki razy w pierwszym roku Ŝycia, daje to dziecku moŜliwość oswojenia się ze stopniowo dozowanymi wyzwaniami i nieoczekiwanymi okolicznościami. Dla dzieci bojaźliwych jest to właśnie ten typ sytuacji, w których muszą zapanować nad sobą i nauczyć się z nimi radzić, a stosunkowo niegroźny charakter takich drobnych, ale często powtarzających się wyzwań jest dobrą tego szkołą. Jeśli sytuacje takie zdarzają się w obecności rodziców, którzy - chociaŜ kochają dziecko - nie podrywają się z miejsca, aby je pocieszyć po kaŜdym niewielkim niepowodzeniu, to maluch stopniowo uczy się sam dawać sobie radę w trudnych chwilach. Kiedy takie bojaźliwe wcześniej maluchy przyprowadza się po ukończeniu dwóch lat ponownie do pracowni Kagana, to jest duŜo mniej prawdopodobne, by wybuchnęły płaczem, gdy spojrzy na nie, marszcząc brwi, obca osoba albo gdy członek zespołu badawczego owi1 nie im ramię rękawem aparatu do mierzenia ciśnienia krwi. A oto wniosek Kagana: „Okazuje się, Ŝe matki, które chronią swoje bardzo wraŜliwe dzieci przed frustracją i lękiem w nadziei, Ŝe będzie miało to dobroczynne skutki, zdają się jeszcze bardziej pogłębiać niepewność dziecka i przynosić zupełnie odwrotny skutek”8. Innymi słowy, strategia opiekuńcza obraca się w swoje zaprzeczenie, poniewaŜ pozbawia nieśmiałe dzieci moŜliwości nauczenia się sposobów uspokajania się w obliczu nieznanego i zyskania w ten sposób pewnej władzy nad swymi lękami i obawami. Na poziomie neurologicznym oznacza to przypuszczalnie, Ŝe obwody nerwowe znajdujące się w korze przedniej części płatów czołowych pozbawione zostają szansy wyuczenia się reakcji odmiennych od odruchowego lęku; zamiast tego, poprzez zwykłe powtarzanie się takich sytuacji, moŜe ulec wzmocnieniu ich skłonność do nadmiernej bojaźliwości. Natomiast, jak powiedział mi Kagan, „dzieci, które w chwili pójścia do przedszkola nie przejawiały juŜ takiej nieśmiałości jak poprzednio, miały rodziców, którzy zdawali się wywierać na nie łagodny nacisk, aby były bardziej otwarte, towarzyskie. ChociaŜ tę cechę temperamentu jest, zdaje się, nieco trudniej zmienić niŜ inne - prawdopodobnie ze względu na jej podstawę fizjologiczną - to nie ma takiej ludzkiej cechy, której nie dałoby się ani trochę zmienić”. W miarę czasu i zyskiwania nowych doświadczeń Ŝyciowych, które nadal kształtują kluczowe obwody nerwowe, niektóre nieśmiałe dzieci stają się śmielsze. Jedną z oznak świadczących o tym, Ŝe dziecko moŜe pozbyć się tego naturalnego zahamowania, jest wysoki poziom jego kompetencji społecznej, który wyraŜa się w gotowości do współdziałania i współŜycia z innymi dziećmi, okazywaniu empatii, skłonności do dawania i dzielenia się, liczeniu się z otoczeniem i zdolności zawierania przyjaźni. Cechy te wyróŜniały grupę dzieci, u których stwierdzono w wieku czterech lat nieśmiałe usposobienie, ale które pozbyły się nieśmiałości przed osiągnięciem dziesiątego roku Ŝycia.9 I przeciwnie, te bojaźliwe w wieku czterech lat dzieci, których temperament niewiele zmienił się w ciągu owych sześciu lat, wykazywały większy brak zdolności emocjonalnych; częściej wybuchały płaczem i wycofywały się pod wpływem stresu, nie potrafiły dostosować się emocjonalnie do sytuacji, często okazywały lęk, dąsały się i reagowały złością na błahe niepowodzenia, z trudem odkładały na później zaspokojenie swych pragnień, były przesadnie wraŜliwe na uwagi krytyczne albo nieufne. Te emocjonalne niedomogi mogą, rzecz jasna, sprawić, Ŝe jeśli dzieciom takim uda się przełamać niechęć do kontaktów z innymi dziećmi, to stosunki te nie będą układały się harmonijnie. Łatwo jest natomiast zrozumieć, jak doszło do tego, Ŝe dzieci sprawne emocjonalnie, choć o bojaźliwym usposobieniu przezwycięŜyły samorzutnie swoją nieśmiałość. Posiadając większe 8 Kagan, Galen’s Prophecy, s. 194 - 95. 9 Jens Asendorpf, „The Malleability of Behavioral Inhibition: A Study of Individual Developmental Functions”, Developmental Psychology 30, 6 (1994) 190
  • 191. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna umiejętności społeczne, miały większe szanse na zdobycie całego ciągu pozytywnych doświadczeń w kontaktach z innymi dziećmi. Nawet jeśli wahały się, czy - powiedzmy - odezwać się do nowego towarzysza zabawy, to kiedy zostały przełamane pierwsze lody, mogły zabłysnąć swymi umiejętnościami społecznymi. Regularne powtarzanie się przez wiele lat takich sukcesów towarzyskich sprawia, Ŝe dzieci nieśmiałe stają się w naturalny sposób bardziej pewne siebie. Te osiągnięcia w pozbywaniu się nieśmiałości są krzepiące, świadczą bowiem, Ŝe moŜna w pewnym stopniu zmienić nawet wrodzone cechy i schematy emocjonalne. Dziecko, które od urodzenia wpada z byle powodu w popłoch, moŜe nauczyć się zachowywać spokój w obliczu tego, co nie jest mu znane, a nawet odnosić się do tego z zainteresowaniem i bezpośredniością. Lękliwość, czy jakakolwiek inna cecha temperamentu, moŜe być czymś danym z góry, częścią biologicznych uwarunkowań Ŝycia emocjonalnego, ale cechy dziedziczne nie skazują nas koniecznie i nieodwołalnie na ograniczenie się do jakiegoś konkretnego, ściśle określonego repertuaru emocji. Nawet w ramach genetycznie zdeterminowanych ograniczeń istnieje pewien zakres swobody i moŜliwości. Jak twierdzą na podstawie obserwacji genetycy behawioralni, same geny nie określają całkowicie zachowania; na sposób, w jaki rozwiną się i wyraŜą nasze predyspozycje, w tym cechy temperamentu, wpływa środowisko, a w szczególności to, czego doświadczamy i uczymy się, rosnąc i dojrzewając. Nasze zdolności siły emocjonalne nie są ukształtowane z góry i dane nam w gotowej i postaci raz na zawsze; przy właściwym uczeniu się moŜemy je rozwinąć i lepiej wykształcić. MoŜliwości takie stwarza specyficzny proces rozwoju mózgu. Dzieciństwo - okres szans Mózg ludzki nie jest bynajmniej w pełni uformowany w momencie narodzin dziecka. Kształtuje się nadal przez znaczną część Ŝycia, a jego najbardziej intensywny rozwój przypada na okres dzieciństwa. Dzieci rodzą się z o wiele większą liczbą neuronów niŜ zawierać będzie ich w pełni juŜ uformowany mózg; w wyniku procesu zwanego „oczyszczaniem” mózg traci mniej uŜywane połączenia neuronalne, natomiast umacnia powiązania między stykami (synapsami) neuronów, które są najczęściej wykorzystywane. Pozbywanie się przez mózg zbędnych synaps poprawia stosunek sygnałów do szumów (zakłóceń), poniewaŜ usuwa ich źródło. Proces ten jest stały i przebiega szybko; połączenia między neuronami mogą nawet utworzyć się w ciągu paru dni, a nawet godzin. A zatem doświadczenia, szczególnie doświadczenia dzieciństwa, „rzeźbią” mózg. Klasycznym przykładem wpływu doświadczeń na rozwój mózgu stał się eksperyment przeprowadzony przez laureatów nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, neurologów Thorstena Wiesela i Davida Hubela.10 Wykazali oni, Ŝe u kotów i małp okresem decydującym o rozwoju synaps przenoszących odbierane przez oko bodźce do kory wzrokowej, gdzie są one interpretowane, jest pierwszych kilka miesięcy Ŝycia. Jeśli przez ten okres jedno oko było zamknięte, to drastycznie zmniejszała się liczba synaps w nerwach wzrokowych biegnących od tego oka do okolicy wzrokowej kory mózgowej, natomiast zwiększała się liczba synaps w nerwie wzrokowym biegnącym od drugiego, otwartego, oka. Jeśli po zakończeniu się tego decydującego okresu (nazywanego okresem krytycznym) otwarto ponownie drugie oko, to zwierzę nic nim nie widziało. Aczkolwiek samo oko było zdrowe, to istniało między nim a korą wzrokową zbyt mało połączeń, aby mogła interpretować przekazywane przez nie bodźce. U ludzi takim decydującym o widzeniu okresem jest pierwszych sześć lat Ŝycia. W tym czasie normalne widzenie stymuluje powstawanie niezwykle złoŜonego połączenia nerwowego (drogi wzrokowej), która zaczyna się w oku, a kończy w korze wzrokowej. Jeśli oko dziecka jest szczelnie zakryte przez choćby kilka tygodni, to moŜe to zauwaŜalnie ograniczyć jego zdolność widzenia 10 David H. Hubel, Thorsten Wiesel, S. Levay, „Plasticity of Ocular Columns in Monkey Striate Cortex”, Philosophical Transactions of the iiedy Royal Society of London 278 (1977). 191
  • 192. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna tym okiem. Jeśli natomiast dziecko miało w tym okresie jedno oko zamknięte przez kilka miesięcy, to po ponownym otwarciu będzie ono miało upośledzoną zdolność dostrzegania nim szczegółów. W przekonujący sposób ukazały wpływ doświadczeń Ŝyciowych na rozwój mózgu badania nad „bogatymi” i „biednymi” szczurami.11 Szczury „bogate” Ŝyły w nieduŜych grupkach w klatkach, w których pełno było urządzeń dostarczających im rozrywki, takich jak drabinki i bębenki ze szczeblami, które szczury wprawiały w obrót, naciskając szczebelki łapkami. „Biedne” szczury trzymano w takich samych, ale zupełnie pustych i pozbawionych urządzeń zapewniających rozrywkę klatkach. Po kilku miesiącach w korze mózgowej „bogatych” szczurów wykształciły się duŜo bardziej skomplikowane niŜ u szczurów „biednych” sieci połączeń synaptycznych między neuronami. RóŜnica była tak duŜa, Ŝe mózgi „bogatych” szczurów stały się cięŜsze niŜ ich ubogich pobratymców. Nie dziwi teŜ chyba fakt, Ŝe dawały sobie one znacznie lepiej radę w labiryncie niŜ szczury ubogie. Podobne eksperymenty na małpach wykazały takie same róŜnice między osobnikami o „bogatym” i „ubogim” doświadczeniu. Z pewnością to samo zjawisko występuje równieŜ wśród ludzi. Psychoterapia - to jest systematyczne ponowne uczenie się emocjonalne - jest dobrym przykładem na to, jak doświadczenia mogą zmieniać matryce emocjonalne i kształtować mózg. Najbardziej przekonująco siłę jej oddziaływania ukazały badania osób leczonych na zaburzenia obsesyjno- kompulsywne (nerwicę natręctw).12 Jednym z najczęściej spotykanych przymusów odczuwanych przez takie osoby jest konieczność ciągłego mycia rąk. Przymus ten jest tak silny, Ŝe chorzy myją ręce nawet po kilkaset razy dziennie, co prowadzi do pękania skóry. Emisyjna tomografia pozytronowa (PET) pozwoliła stwierdzić, Ŝe u chorych na nerwicę natręctw czynność przednich części płatów czołowych utrzymuje się na poziomie wyŜszym od normalnego.13 Połowę pacjentów poddano standardowemu leczeniu farmakologicznemu za pomocą fluoksetyny (lepiej znanej pod nazwą handlową Prozac), połowę zaś terapii behawioralnej. Podczas terapii pacjenci byli systematycznie stawiani w sytuacjach wywołujących u nich obsesję lub przymus, ale nie dawano im moŜliwości wykonania czynności przymusowej, na przykład pacjentów odczuwających natrętną potrzebę mycia rąk stawiano przy umywalce, ale nie pozwalano im z niej skorzystać. Jednocześnie uczono ich, jak mają przeciwstawiać się napełniającym ich lękiem myślom, które zmuszały ich do wykonywania takich czynności, na przykład myśli, Ŝe jeśli nie umyją rąk, to zachorują na powaŜną chorobę i umrą. Natręctwa stopniowo zanikały i po paru miesiącach takich sesji psychoterapeutycznych pacjenci uwalniali się od nich całkowicie, tak jak po kuracji farmakologicznej. Ten rodzaj terapii stosuje się z powodzeniem od lat, ale dopiero analiza obrazów uzyskanych za pośrednictwem emisyjnej tomografii pozytronowej pozwoliła stwierdzić, na czym w istocie rzeczy polega jej działanie. OtóŜ okazało się, co było zdumiewającym odkryciem, Ŝe u pacjentów po terapii behawioralnej obniŜała się znacząco, podobnie jak u pacjentów leczonych z powodzeniem fluoksetyną, aktywność istotnej części mózgu emocjonalnego - jądra ogoniastego. A zatem doświadczenia zmieniały sposób funkcjonowania mózgu - i usuwały objawy zaburzeń - tak samo skutecznie jak leki! Okresy decydujące Spośród wszystkich gatunków najwięcej czasu do pełnego rozwoju i ukształtowania się mózgu potrzebuje człowiek. Aczkolwiek róŜne pola mózgu rozwijają się w dzieciństwie w róŜnym tempie, to początek dojrzewania oznacza okres najbardziej intensywnego „oczyszczania” i 11 Badania Marian Diamond i innych opisane są w: Richard Thompson, The Brain, San Francisco: W.H. Freeman, 1985. 12 L.R. Baxter i in., „Caudate Glucose Metabolism Rate Changes With Both Drug and Behavior Therapy for Obsessive-Compulsive Disorder” Archives of General Psychiatry 49 (1992). 13 L.R. Baxter, „Local Cerebral Glucose Metabolic Rates in Obsessive-Compulsive Disorder”, Archives of General Psychiatry 44 (1987). 192
  • 193. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna umacniania się połączeń nerwowych. Niektóre pola mózgu mające decydujące znaczenie dla Ŝycia emocjonalnego naleŜą do dojrzewających najwolniej. Podczas gdy pole sensoryczne kształtuje się w pełni we wczesnym dzieciństwie, a układ limbiczny przed okresem dojrzewania, to płaty czołowe - ośrodek samokontroli emocjonalnej, rozumienia i umiejętnych reakcji - rozwija się nadal w latach dorastania, aŜ gdzieś do szesnastego - osiemnastego roku Ŝycia.14 W modelowaniu tych połączeń czynną rolę odgrywają powtarzające się stale w okresie dzieciństwa i dorastania, stopniowo wchodzące nam w zwyczaj sposoby kierowania emocjami. Sprawia to, Ŝe dzieciństwo jest okresem decydującym o kształtowaniu się utrzymujących się przez całe Ŝycie skłonności emocjonalnych; nabyte w dzieciństwie zwyczaje zostają utrwalone w podstawowych połączeniach synaptycznych sieci nerwowej i dlatego jest je później trudno zmienić. Biorąc pod uwagę rolę przednich części płatów czołowych w kierowaniu emocjami, moŜna przyjąć, Ŝe ten bardzo długi okres modelowania połączeń synaptycznych w tej części mózgu oznacza, iŜ dziecięce doświadczenia, zbierane przez wiele lat, mogą wytworzyć trwałe połączenia w obwodach regulacyjnych mózgu emocjonalnego. Jak się przekonaliśmy, do decydujących doświadczeń naleŜą przeŜycia związane z reagowaniem rodziców na potrzeby dziecka i z sytuacjami, w których uczy się ono, przy ich współudziale i pomocy, kontrolować swój niepokój i przygnębienie oraz panować nad impulsami, a takŜe sytuacjami, w których ćwiczy się w okazywaniu empatii. Na tej samej zasadzie trwały ślad moŜe wycisnąć na jego obwodach emocjonalnych zaniedbywanie albo maltretowanie, nieumiejętność właściwego dostrajania się do dziecka zajętych swoimi sprawami albo obojętnych rodziców oraz surowa dyscyplina i brutalne traktowanie.15 Jedną z najwaŜniejszych lekcji emocjonalnych, które przyswajamy sobie w niemowlęctwie i pogłębiamy w późniejszych latach dzieciństwa, jest sposób uspokajania się w chwilach zdenerwowania czy niepokoju. W pierwszych miesiącach Ŝycia płaczące niemowlę uspokaja matka, biorąc je na ręce i huśtając, dopóki się nie uciszy. Zdaniem niektórych teoretyków to biologiczne dostrojenie się pomaga dziecku w uczeniu się, jak moŜe to zrobić samo.16 W przełomowym okresie między dziesiątym a osiemnastym miesiącem Ŝycia kora przednich części płatów czołowych tworzy szybko połączenia z mózgiem limbicznym, dzięki którym stanie się głównym przełącznikiem włączającym albo wyłączającym nieprzyjemne uczucia. Według tej hipotezy niemowlę, któremu podczas niezliczonych chwil rozdraŜnienia rodzice pomagają nauczyć się, jak się uspokajać, będzie miało silniejsze połączenia w tym kontrolującym zły nastrój, obwodem, dzięki czemu będzie później lepiej umiało opanować się w takich chwilach. Z pewnością, sztukę opanowywania się i uspokajania doskonalimy całymi latami, przy uŜyciu coraz to nowych środków, w miarę jak dojrzewający mózg daje dziecku coraz bardziej wyrafinowane i subtelne narzędzia kontrolowania emocji. Pamiętajmy, Ŝe płaty czołowe, odgrywające tak waŜną rolę w regulowaniu dopływu impulsów wysyłanych przez układ limbiczny, kształtują się w pełni w okresie dorastania.17 Ośrodkiem innego waŜnego obwodu nerwowego jest nerw błędny, którego jeden koniec reguluje pracę serca i innych narządów wewnętrznych, a drugi przesyła sygnały od ciała migdałowatego do nadnerczy, skłaniając je do wydzielania amin katecholowych, które wyzwalają reakcję walki lub ucieczki. Zespół badaczy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, który oceniał wpływ wychowania na układ nerwowy dzieci, odkrył, Ŝe emocjonalnie dojrzali rodzice oddziałują korzystnie na funkcjonowanie nerwu błędnego. 14 Bryan Kolb, „Brain Development, Plasticity, and Behavior”, American Psychologist 44 (1989). 15 Richard Davidson, „Asymmetric Brain Function, Affective Style and Psychopathology: The Role of Early Experience and Plasticity”, Development and Psychopathology, vol. 6 (1994), s. 741-58. 16 Schore, Affect Regulation. 17 M.E. Phelps i in., „PET: A Biochemical Image of the Brain at Work”, są w: w: N.A. Lassen i in., Brain Work and Mental Activit uantitative Studies with Radioactive Tracers, Lopenhagen: Munksgaard, 1991. 193
  • 194. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna John Gottman, psycholog, który kierował pracami zespołu, wyjaśnia to tak: „Rodzice łagodzą napięcie nerwu błędnego [miarę łatwości jego pobudzenia] u swych dzieci, udzielając im lekcji ze sfery emocji: rozmawiając z nimi o ich uczuciach i dając wskazówki, jak naleŜy je rozumieć, nie krytykując ich i nie przybierając postawy sędziowskiej, rozwiązując problemy wynikające z kłopotów emocjonalnych, radząc im, co naleŜy robić w róŜnych sytuacjach, na przykład czy zaatakować, czy wycofać się w chwili smutku”. Jeśli rodzice robili to dobrze, to dzieci potrafiły lepiej tamować aktywność nerwu błędnego pobudzającego ciało migdałowate do mobilizowania organizmu do walki lub ucieczki za pomocą sterowanego przez nie napływu hormonów i w konsekwencji zachowywały się lepiej, czyli „były lepiej wychowane”. To oczywiste, Ŝe o rozwoju kaŜdej z umiejętności wchodzących w skład inteligencji emocjonalnej decyduje wszystko, co dzieje się w okresie obejmującym kilka lat dzieciństwa. Okres ten jest przedziałem czasowym, w którym moŜna pomóc dziecku wykształcić dobre nawyki emocjonalne. Jeśli zmarnuje się tę szansę, to później bardzo trudno to naprawić. Owo modelowanie i „oczyszczanie” oraz wzmacnianie połączeń nerwowych w dzieciństwie moŜe być przyczyną tego, Ŝe przeŜyte w tym okresie przykre doświadczenia i urazy emocjonalne mają tak trwały i rozległy wpływ, iŜ ich skutki utrzymują się jeszcze długo po osiągnięciu dojrzałości, nieraz przez całe Ŝycie. MoŜe to równieŜ wyjaśniać, dlaczego trzeba niekiedy bardzo długo stosować psychoterapię, aby zmienić niektóre z tych tak mocno utrwalonych schematów reagowania oraz dlaczego, nawet po zakończeniu terapii, schematy te - jako utajone skłonności - utrzymują się pod warstwą nowych postaw i wyuczonych na nowo reakcji. Mózg zachowuje z pewnością plastyczność przez całe Ŝycie, aczkolwiek nie jest juŜ ona nigdy tak wielka jak w dzieciństwie. Wszystkie formy uczenia się pociągają za sobą zmiany w mózgu wyraŜające się wzmocnieniem połączeń synaptycznych. Zmiany w mózgach pacjentów leczonych z zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych pokazują, Ŝe przy odpowiednim i długim wysiłku zwyczaje emocjonalne, nawet na poziomie neuronalnym, moŜna zmieniać przez całe Ŝycie. To, co dzieje się z mózgiem we wstrząsie pourazowym (albo, jeśli juŜ o tym mowa, podczas psychoterapii), jest odpowiednikiem dobrych czy złych skutków, jakie wywierają wszystkie intensywne przeŜycia emocjonalne. Wiele najbardziej znaczących lekcji tego rodzaju udzielają dziecku rodzice, wyrabiając u dziecka bardzo róŜne zwyczaje emocjonalne. Zwyczaje te zaleŜą od tego, czy rodzice rozumieją, uznają i zaspokajają emocjonalne potrzeby dziecka, czy narzucając mu pewną dyscyplinę, kierują się empatią, czy teŜ są tak zajęci swoimi sprawami, Ŝe ignorują zły nastrój dziecka albo w przypływie złego humoru drą się na nie i biją je. W tym sensie psychoterapia jest w znacznej części naprawianiem lub nadrabianiem tego, co zostało wypaczone albo zaprzepaszczone we wcześniejszych okresach Ŝycia. Dlaczego jednak nie zrobić przede wszystkim tego, co moŜemy, aby nie dopuścić do powstania potrzeby poddania się terapii, zapewniając dzieciom odpowiednią dla kształtowania podstawowych umiejętności emocjonalnych opiekę i słuŜąc im stosownymi radami i przykładami? 194
  • 195. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Część V WYKSZTAŁCENIE EMOCJONALNE 195
  • 196. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Rozdział XV Koszt analfabetyzmu emocjonalnego WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ od drobnej sprzeczki, ale przerodziło się w prawdziwą wojnę. Ian Moor, uczeń ostatniej klasy brooklyńskiego Liceum im. Tomasza Jeffersona, oraz Tyrone Sinkler uczeń przedostatniej klasy tego samego liceum, posprzeczali się z kolegą, piętnastoletnim Khalilem Sumpterem. Potem zaczęli go zaczepiać i grozić pobiciem. W pewnym momencie nastąpił wybuch. Khalil, bojąc się, Ŝe Ian i Tyrone spełnią swoje pogróŜki, przyniósł pewnego dnia do szkoły pistolet kalibru 38 i o piętnaście stóp od zatrudnionego przez szkołę straŜnika zastrzelił z bliskiej odległości obu chłopców. Ten mroŜący krew w Ŝyłach incydent potraktować moŜna, mimo całej jego okropności, jako jeszcze jeden sygnał świadczący o palącej potrzebie wprowadzenia do programów szkolnych lekcji z panowania nad emocjami, załatwiania sporów w sposób pokojowy i po prostu normalnego współŜycia. Pedagodzy, choć od dawna zaniepokojeni coraz gorszymi ocenami uczniów z matematyki i czytania, zdają sobie sprawę, Ŝe pojawił się zupełnie nowy i bardziej niepokojący rodzaj braku wiedzy i umiejętności - analfabetyzm emocjonalny.1 I chociaŜ podejmuje się godne pochwały wysiłki w celu podniesienia poziomu wykształcenia uczniów, to w ogólnie obowiązujących programach i rozkładach zajęć nie uwzględnia się w najmniejszym stopniu potrzeby uzupełnienia tego nowego, tak kłopotliwego braku. Jak ujął to jeden z brooklyńskich nauczycieli, to, na co kładzie się obecnie w szkole nacisk, zdaje się świadczyć, Ŝe „bardziej dbamy o to, Ŝeby dzieci umiały dobrze czytać i pisać, niŜ Ŝeby doŜyły do przyszłego tygodnia”. Oznaki tego niedoboru dostrzec moŜna w aktach przemocy takich jak zastrzelenie Iana i Tyrone’a, które stają się coraz bardziej powszechne w szkołach amerykańskich. A nie są to bynajmniej odosobnione przypadki; na coraz większe zaburzenia okresu dojrzewania i kłopoty dzieciństwa w Stanach Zjednoczonych - które zawsze zapoczątkowują ogólnoświatowe tendencje - wskazują takie oto dane statystyczne.2 W 1990 roku nastąpił w Stanach Zjednoczonych największy od dwudziestu lat procentowy wzrost aresztowań młodocianych za najgroźniejsze przestępstwa; liczba nastolatków aresztowanych za gwałt podwoiła się, za morderstwo - wzrosła czterokrotnie, głównie wskutek zwiększenia się przypadków uŜycia broni palnej.3 W tym samym okresie potroiła się liczba samobójstw wśród młodocianych, jak równieŜ liczba dzieci w wieku poniŜej czternastu lat, które padły ofiarami zabójstw.4 Coraz więcej i coraz to młodszych dziewcząt zachodzi w ciąŜę. Dane z 1993 roku świadczą o tym, Ŝe przez pięć kolejnych lat stale wzrastał procent rodzących dziewcząt w wieku od dziesięciu do czternastu lat - niektórzy nazywają je „dziećmi mającymi dzieci” - jak równieŜ procent nastolatek zachodzących w ciąŜę oraz nacisk będących w ich wieku chłopców na nawiązywanie kontaktów 1 Pisałem o takich programach w „The New York Times” z 3 marca 1992 roku. 2 Dane statystyczne dotyczące przestępczości nieletnich zaczerpnąłem z Uniform Crime Reports, Crime in the U.S., 1991, publikacji Departamentu Sprawiedliwości. 3 W 1990 roku wskaźnik zatrzymań młodocianych podejrzanych o popełnienie przestępstw z zastosowaniem przemocy skoczył do 430 na 100 000, co oznacza 27- procentowy wzrost w porównaniu z rokiem 1980. Wskaźnik zatrzymań młodocianych sprawców brutalnych gwałtów wzrósł w okresie od roku 1965 do 1990 ponad czterokrotnie, z 2,8 na 100 000 do 12,1; w 1990 roku trzy na cztery zabójstwa popełnione przez nieletnich dokonane zostały przy uŜyciu broni palnej, co oznacza 79- procentowy wzrost podczas dekady. W porównaniu z rokiem 1980 liczba rozbojów, których sprawcami byli młodociani, skoczyła w 1990 roku o 64 procent. Zob. na przykład: Ruby Takanashi, „The Opportunities of Adolescence”, American Psychologist (February 1993). 4 W roku 1950 wskaźnik samobójstw w grupie wiekowej od 15 do 24 lat wynosił 4,5 na 100 000 osób. W roku 1984 był juŜ trzykrotnie wyŜszy i wynosił 13,3. W latach między rokiem 1968 i 1985 prawie potroił się wskaźnik samobójstw wśród dzieci w wieku od 10 do 14 lat. Dane dotyczące samobójstw, zabójstw i nastolatek zachodzących w ciąŜę pochodzą z: Health, 1991, wydawnictwa Amerykańskiego Departamentu Zdrowia oraz publikacji Sieci Bezpieczeństwa Dzieci [Children’s Safety Network], A Data Book of Child and Adolescent Injury, Washington, DC: National Center for Education in Maternal and Child Health, 1991. 196
  • 197. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna seksualnych. W stosunku do sytuacji sprzed trzydziestu lat potroiła się liczba przypadków chorób wenerycznych wśród młodzieŜy.5 Dane te są niepokojące, a jeśli ograniczymy je do Afroamerykanów, zwłaszcza mieszkających w centrach duŜych miast, budzą wręcz przeraŜenie - wszystkie wskaźniki są duŜo wyŜsze, niekiedy dwu-, niekiedy trzykrotnie, albo jeszcze więcej. Na przykład zaŜywanie heroiny i kokainy wśród białej młodzieŜy wzrosło w dwu dekadach przed rokiem 1990 o 300 procent, ale wśród czarnej młodzieŜy skoczyło aŜ o 13 razy niŜ wynosiło dwadzieścia lat wcześniej.6 Najczęściej spotykaną przyczyną opuszczania zajęć szkolnych są choroby psychiczne. Objawy ostrej lub łagodnej depresji występują u niemal jednej trzeciej nastolatków; wśród dziewcząt liczba przypadków depresji podwaja się w okresie pokwitania. Częstotliwość zaburzeń łaknienia u kilkunastoletnich dziewcząt wzrosła zastraszająco.7 Na koniec, jeśli nic się w tej dziedzinie nie zmieni, to szanse dzisiejszych dzieci na znalezienie męŜa czy Ŝony i szczęśliwe, trwałe i długie poŜycie małŜeńskie będą znikome. Jak przekonaliśmy się z lektury rozdziału IX, podczas gdy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wskaźnik rozwodów wynosił 50 procent, to na początku lat dziewięćdziesiątych wzrósł do tego stopnia, Ŝe statystycznie biorąc, moŜna przewidywać, iŜ dwa na trzy nowo zawierane małŜeństwa skończą się rozwodem. Zapaść emocjonalna Te alarmujące dane statystyczne są niczym kanarek w chodniku górniczym, którego śmierć wówczas, gdy nie było jeszcze automatycznych urządzeń pomiarowych, ostrzegała, Ŝe drastycznie zmniejszyła się ilość tlenu. Oprócz takich zmuszających do otrzeźwienia liczb, opłakane połoŜenie, w jakim znalazły się obecnie dzieci, ukazują równieŜ mniej na pierwszy rzut oka widoczne codzienne problemy, które nie przerodziły się jeszcze w zupełny kryzys. Wymownych danych, będących bezpośrednim wskaźnikiem stale obniŜającego się poziomu umiejętności emocjonalnych, dostarczają badania reprezentatywnej próbki dzieci w wieku od siedmiu do szesnastu lat z całego obszaru Stanów Zjednoczonych, porównujące ich kondycję emocjonalną z kondycją dzieci z połowy lat siedemdziesiątych i końca lat osiemdziesiątych.8 Opierają się one na ocenach rodziców i nauczycieli i wykazują stałe pogarszanie się ich stanu. Ani jeden problem nie ustabilizował się na nie zmienionym poziomie; wszystkie wskaźniki pięły się stopniowo i nieubłaganie w złym kierunku. Przeciętnie biorąc, dzieci wykazywały rosnącą skłonność do: 5 W ciągu trzydziestu lat, od roku 1960, wskaźnik zachorowań na rzeŜączkę wzrósł z 10 do 14 w grupie dzieci w wieku od 10 do 14 lat i trzykrotnie w grupie wiekowej od 15 do 19 lat. W 1990 roku 20 procent chorych na AIDS miało po dwadzieścia parę lat, a wielu z nich zaraziło się, mając lat kilkanaście. Nacisk na wczesne rozpoczynanie Ŝycia seksualnego staje się coraz silniejszy. Przeprowadzona w 1990 roku ankieta wykazała, Ŝe ponad jedna trzecia młodych kobiet zdecydowała się na pierwszy stosunek seksualny pod presją otoczenia, natomiast w pokoleniu poprzednim na przyczynę tę wskazało tylko 13 procent kobiet. Zob.: Ruby Takanashi, „The Opportunities of Adolescence” oraz Children’s Safety Network, A Data Book of Child and Adolescent Injury. 6 Liczba osób zaŜywających heroinę i kokainę zwiększyła się z 18 na 100 000 w roku 1970 do 68 w roku 1990, co oznacza niemal trzykrotny wzrost. Jednak w tym samym dwudziestoleciu wskaźnik ten wzrósł wśród czarnych z 53 na 100 000 w roku 1970 do poraŜających 766 w roku 1990, co oznacza 13-krotny wzrost. Dane na temat zaŜywania narkotyków pochodzą z: Crime in the U.S., 1991, U.S. Department of Justice. 7 Według badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych, na Nowej Zelandii, w Kanadzie i Puerto Rico aŜ jedno na pięcioro dzieci ma jakieś trudności natury psychologicznej. Najczęściej spotykanym problemem u dzieci do jedenastego roku Ŝycia jest niepokój, który u 10 procent z nich przybiera formę tak silnych fobii, Ŝe uniemoŜliwiają im one normalne funkcjonowanie. U 5 procent stwierdza się niepokój ogólny i stałe martwienie się, natomiast 4 procent zdradza wyraźne obawy przed odseparowaniem od rodziców. Liczba pijatyk wzrosła w przedziale wiekowym do 20 lat o 20 procent. Wiele z tych danych dotyczących zaburzeń emocjonalnych u dzieci przytoczyłem w artykule opu kowanym na łamach „The New York Times” 10 stycznia 1989 roku. 8 Thomas Achenbach, Catherine Howell, „Are America’s Children’s Problems Getting Worse? A 13-Year Comparison”, Journal of the American Academy of Child and Adolescent Psychiatry (November 1989). 197
  • 198. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna • Zamykania się u sobie albo teŜ nieprzystosowanie do Ŝycia społecznego: wolały przebywać same, były małomówne, ponure albo nadąsane, brakowało im energii, czuły się nieszczęśliwe i były nadmiernie uzaleŜnione od innych osób. • Niepokoju i depresji: czuły się samotne i niekochane, gnębiły je przeróŜne lęki i obawy, odczuwały potrzebę perfekcyjności, były nerwowe, smutne albo przygnębione. • Problemów z uwagą i myśleniem: nie potrafiły skupić uwagi ani siedzieć spokojnie, śniły na jawie, postępowały bezmyślnie, były zbyt nerwowe, aby się skoncentrować, wypadały marnie w szkole, nie potrafiły pozbyć się pewnych myśli. • Chuligaństwa i agresywności: zadawały się z dziećmi, które weszły w konflikt z prawem, kłamały i oszukiwały, kłóciły się, odnosiły się źle do innych, starały się znaleźć w centrum uwagi, były uparte i nieposłuszne w domu i w szkole, miały napady złego humoru, za duŜo mówiły, draŜniły się z innymi, były wybuchowe, niszczyły rzeczy będące własnością innych. Aczkolwiek kaŜdy z tych problemów z osobna nie jest wielkim powodem do zmartwienia, to wzięte razem są niczym wskazówka barometru przesuwającą się na pogodę sztormową i ostrzegają przed nowym rodzajem trucizny przenikającym coraz szybciej do tkanki społecznej i zatruwającej doświadczenia dzieciństwa. Świadczą one zarazem o wielkim deficycie umiejętności emocjonalnych. Ta zapaść emocjonalna zdaje się być ceną, którą płacą dzieci na całym świecie za wzrastanie we współczesnych społeczeństwach. ChociaŜ Amerykanie często uskarŜają się, Ŝe trapiące ich problemy są wyjątkowo duŜe w porównaniu z innymi kulturami, to badania prowadzone na całym świecie pokazują, Ŝe w innych krajach sytuacja wygląda tak samo źle, a nawet w niektórych jeszcze gorzej niŜ w Stanach Zjednoczonych W latach osiemdziesiątych nauczyciele i rodzice w Holandii, Chinach i Niemczech ocenili, Ŝe dzieci w tych państwach przysparzają im tyle samo problemów, co dzieci amerykańskie swoim nauczycielom i rodzicom w 1976 roku. A w niektórych krajach, takich jak Australia, Francja i Tajlandia, stwierdzono, Ŝe dzieci są w jeszcze gorszym stanie niŜ obecnie dzieci w Ameryce. Jednak potęŜne siły nakręcające opadającą w dół spiralę zaniku umiejętności emocjonalnych zdają się w Stanach Zjednoczonych oddziaływać - w porównaniu z innymi rozwiniętymi krajami - z coraz większą szybkością.9 śadne dziecko, biedne czy bogate, nie moŜe uwolnić się od tego ryzyka; są to problemy uniwersalne, występujące we wszystkich grupach etnicznych, rasowych i we wszystkich klasach i kategoriach społecznych, bez względu na dzielące je róŜnice dochodu. I choć dzieci Ŝyjące w ubóstwie osiągają najgorsze wyniki w pomiarach umiejętności emocjonalnych, to tempo pogarszania się tych wskaźników na przestrzeni kilku dziesiątków lat nie było bynajmniej w ich wypadku większe niŜ w grupie dzieci z rodzin naleŜących do klasy średniej i dzieci z rodzin zamoŜnych: we wszystkich trzech grupach odnotowuje się ten sam, stały spadek zdolności emocjonalnych. Nastąpił równocześnie trzykrotny wzrost liczby dzieci korzystających z pomocy psychologów (co jest dobrym znakiem, świadczącym o tym, Ŝe pomoc taka staje się coraz bardziej dostępna) oraz podwoiła się niemal liczba dzieci z tak powaŜnymi problemami emocjonalnymi, Ŝe powinny otrzymać taką pomoc, ale jej nie uzyskały (co jest z kolei złym znakiem), liczba ta wzrosła z około 9 procent w 1976 roku do 18 procent w roku 1989. Urie Bronnfenbrenner, wybitny specjalista z zakresu psychologii rozwojowej z Uniwersytetu Cornella, który przeprowadził porównanie samopoczucia dzieci w róŜnych krajach, mówi: „Wobec braku dobrych systemów pomocy i wsparcia, zewnętrzne stresy stały się tak wielkie, Ŝe rozpadają się nawet silne rodziny. Pośpiech, niestabilność i dezorganizacja codziennego Ŝycia rodzinnego stają się coraz powszechniejszym zjawiskiem we wszystkich kręgach naszego 9 Porównanie to przeprowadził Urie Bronfenbrenner, w: Michael Lamb, Kathleen Sternberg, Child Care in Context: Cross-Cultural Perspectives, Englewood, NJ: Lawrence Erlbaum, 1992. 198
  • 199. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna społeczeństwa, nie wyłączając warstw dobrze wykształconych i bardzo zamoŜnych. Stwarza to powaŜne zagroŜenie dla następnego pokolenia, szczególnie dla męŜczyzn, którzy w okresie dorastania są wyjątkowo nieodporni na działanie takich niszczycielskich sił jak rozwód, ubóstwo i bezrobocie, siejące spustoszenie w ich psychice. PołoŜenie amerykańskich dzieci i rodzin nigdy jeszcze nie było tak rozpaczliwe [...] Pozbawiamy miliony dzieci zdolności i oparcia moralnego”.10 Jest to zjawisko występujące nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale takŜe na całym świecie, towarzyszące globalnemu pędowi do obniŜania kosztów pracy poprzez stwarzanie warunków ekonomicznych, które wywierają wielką presję na rodzinę. śyjemy w czasach finansowego oblęŜenia rodzin, zmuszającego oboje rodziców do wielogodzinnej pracy, co odbywa się kosztem ich dzieci, pozostawionych samym sobie i spędzających czas wedle własnych, nie zawsze mądrych pomysłów albo przesiadujących całe dnie przed telewizorem. Są to jednocześnie czasy, kiedy coraz więcej dzieci dorasta w biedzie, kiedy samotna matka z dzieckiem staje się coraz bardziej normalnym elementem Ŝycia społecznego, kiedy coraz więcej rodziców zostawia dzieci w tak marnie prowadzonych Ŝłobkach i przedszkolach, Ŝe zamiast dumnej nazwy ośrodków opieki dziennej powinny raczej nosić nazwę ośrodków zaniedbania. Wszystko to oznacza, Ŝe nawet pełni jak najlepszych chęci rodzice mają coraz mniej okazji do oŜywczych kontaktów z dzieckiem, wykształcających u niego umiejętności emocjonalne. Jeśli rodziny nie funkcjonują juŜ tak skutecznie, aby zapewnić dzieciom stabilne podstawy Ŝycia, to co naleŜy robić? Dokładniejsze przyjrzenie się mechanizmom powstawania konkretnych problemów pokazuje, w jaki sposób pewne braki umiejętności emocjonalnych i społecznych wpływają na ich pojawianie się oraz jak właściwie przemyślane środki naprawcze i zaradcze mogą utrzymać dzieci na właściwej drodze. Tłumienie agresji W mojej szkole podstawowej największym łobuzem był Jimmy. Kiedy chodziłem do pierwszej klasy, on był w czwartej. MoŜna się było po nim spodziewać wszystkiego - kradł kolegom pieniądze, które rodzice dali im na obiad, zabierał rowery, Ŝeby sobie pojeździć, w trakcie rozmowy potrafił ni z tego ni z owego walnąć pięścią. Jimmy był klasycznym okazem osiłka wszczynającego bójki z byle powodu albo i bez powodu. Wszyscy baliśmy się go i trzymaliśmy się w odpowiedniej odległości od niego. KaŜdy czuł przed nim strach i kaŜdy go nienawidził; nikt nie chciał się z nim bawić. Kiedy pojawiał się na boisku, wszędzie gdzie się skierował, robiło się z miejsca pusto, zupełnie jak gdyby kroczył przed nim niewidzialny ochroniarz i usuwał wszystkie dzieci z drogi. Dzieci takie jak Jimmy cierpią na swoiste zaburzenia. Jest to zupełnie oczywiste. Być moŜe mniej oczywiste jest to, Ŝe taka niezwykła agresywność u dziecka jest oznaką przyszłych zaburzeń emocjonalnych i innego rodzaju kłopotów. Przed ukończeniem szesnastu lat Jimmy wylądował w więzieniu za napad. Obraz doŜywotniego dziedzictwa dziecięcej agresywności u dzieci takich jak Jimmy wyłania się z wielu badań.11 Jak się przekonaliśmy, nieodłącznym elementem Ŝycia rodzinnego takich agresywnych dzieci są rodzice, którzy na przemian zaniedbują dziecko i surowo karzą za byle co, kiedy są akurat w złym humorze. Łatwo chyba zrozumieć, Ŝe taki system wychowania sprawia, iŜ dziecko staje się wojownicze albo zaczyna cierpieć na lekką paranoję. Nie wszystkie reagujące złością i agresją dzieci są siejącymi postrach łobuzami; niektóre z nich są zamkniętymi w sobie odludkami reagującymi niezwykle gwałtownie na drwiny i zaczepki albo na to, co poczytują za kpinę, szyderstwo lub wyrządzoną im niesprawiedliwość. Łączy ich jednak z 10 Z referatu Uriego Bronfenbrennera wygłoszonego na sympozjum na Uniwersytecie Cornella 24 września 1993 roku. 11 Zob. na przykład: Alexander Thomas i in., „Longitudinal Study of Negative Emotional States and Adjustments from Early Childhood Through Adolescence”, Child Development, t. 59 (September 1988). 199
  • 200. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna chuliganami jedno - swoista wada percepcji: i pierwsi, i drudzy doszukują się obrazy tam, gdzie jej nie było, wyobraŜając sobie, Ŝe rówieśnicy odnoszą się do nich bardziej wrogo, niŜ dzieje się to w rzeczywistości. Skutkiem tego postrzegają oni zachowania neutralne jako zagroŜenia - przypadkowe zderzenie czy uderzenie traktowane jest jako atak - i broniąc się przed nimi, rzucają się do bójki. Sprawia oczywiście, Ŝe inne dzieci unikają ich, pogłębiając jeszcze męczącą izolację. Takie skore do złości, wyizolowane dzieci są bardzo czułe na wyrządzane im krzywdy i niesprawiedliwe traktowani Postrzegają siebie na ogół jako ofiary i mogą przedstawić długą listę sytuacji, kiedy to na przykład nauczyciel obwiniał je za coś, czego nie zrobiły. Inną charakterystyczną cechą takich dzieci jest to, Ŝe kiedy ogarnie je gniew, przychodzi im na myśl tylko jeden sposób reakcji - atak. Wpływ tych uprzedzeń postrzeŜeniowych na interpretację zdarzeń widać doskonale w eksperymencie, w którym dobierano takich łobuzów w pary z bardziej pokojowo nastawionymi dziećmi i pokazywano im scenki zarejestrowane kamerą wideo. W jednej ze scen pewien chłopiec upuszcza ksiąŜki, kiedy wpada na niego inny, a stojące obok dzieci wybuchają śmiechem; chłopiec, któremu wypadły ksiąŜki, wpada w złość i próbuje uderzyć jedno ze śmiejących się dzieci. Kiedy chłopcy, którzy oglądali tę scenę, rozmawiali potem o niej, to łobuz zawsze uwaŜał, Ŝe chłopiec, który rzucał się na śmiejącego się obserwatora, był usprawiedliwiony. Jeszcze bardziej wymowne jest to, Ŝe kiedy widzowie mieli ocenić stopień agresywności bohaterów scenki, to łobuzy nieodmiennie twierdzili, Ŝe chłopiec, który wpadł na drugiego, był bardziej wojowniczo usposobiony, natomiast złość tego, który upuścił ksiąŜki, była usprawiedliwiona jako reakcja na zaczepkę.12 To pochopne osądzanie potwierdza głębokie skrzywienie postrzeŜeniowe u osób, które są niezwykle agresywne: działają one na podstawie załoŜenia o wrogości lub zagroŜeniu, poświęcając zbyt mało uwagi temu, co się rzeczywiście dzieje. Kiedy tylko załoŜą, Ŝe ktoś im zagraŜa, natychmiast rzucają się do ataku. Jeśli na przykład agresywny chłopiec gra w warcaby z innym, który przesunie pionek poza kolejnością, to zinterpretuje on ten ruch jako „oszukiwanie”, nie próbując nawet sprawdzić, czy partner nie zrobił tego przez pomyłkę. Zakłada od razu nie niewinność, lecz złą wolę drugiej strony, a jego automatyczną reakcją jest wrogość. Z odruchowym postrzeŜeniem tego zachowania jako aktu wrogości połączona jest równie automatyczna agresja; zamiast, powiedzmy, wskazać partnerowi, Ŝe popełnił błąd, z miejsca zaczyna go oskarŜać o próby szachrowania, krzyczy, a nawet rzuca się do bicia. A im częściej robią to takie dzieci, tym bardziej automatyczną ich reakcją staje się agresja i tym bardzie kurczy się i słabnie zasób reakcji alternatywnych - grzecznego zwracania uwagi, Ŝartowania i tak dalej. Dzieci takie są emocjonalnie uwraŜliwione na zranienie w tym sensie, Ŝe mają niski próg odporności na niepokój i rozdraŜnienie, w wyniku czego irytuje je więcej rzeczy i zdarza im się to częściej niŜ innym, a kiedy juŜ wpadną w rozdraŜnienie, ich myśli zaczynają się mącić, tak Ŝe zachowania Ŝyczliwe postrzegają jako wrogie i zachowują się zgodnie z wyuczonym zwyczajem, rzucając się do ataku.13 Ta tendencja do doszukiwania się w zachowaniach innych osób wrogości jest juŜ dobrze ugruntowana w pierwszych klasach szkoły. ChociaŜ w przedszkolu i pierwszej klasie szkoły podstawowej większość dzieci, szczególnie chłopców, jest swarliwa i skłonna do bójek, to przed końcem pierwszego roku nauki zaczyna powoli tracić pierwotną zadziorność, natomiast dzieci bardziej agresywne nie potrafią się nauczyć ani odrobiny samokontroli. Kiedy inne dzieci coraz częściej starają się rozwiązywać sprzeczki i nieporozumienia na boisku za pomocą negocjacji i 12 John Lochman, „Social-Cognitive Processes of Severely Violent, Moderately Aggressive, and Nonaggressive Boys”, Journal of Clinical and Consulting Psychology, 1994. 13 Kenneth A. Dodge, „Emotion and Social Information Processing”, w: J. Garber, K. Dodge, The Development of Emotion Regulation and Disregulation, New York: Cambridge University Press, 1991. 200
  • 201. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna kompromisów, to łobuzy coraz bardziej polegają na argumentach siłowych i pogróŜkach. Płacą za to wysoką cenę społeczną, poniewaŜ po pierwszych dwóch-trzech godzinach kontaktu z łobuzem na placu zabaw czy boisku inne dzieci zaczynają go unikać i mówią, Ŝe go nie lubią.14 Badania dzieci rozpoczęte w chwili kiedy chodziły do przedszkola i kontynuowane do osiągnięcia przez nie kilkunastu lat, wykazały, Ŝe blisko połowa pierwszoklasistów - którzy łatwo wybuchają złością, nie potrafią współŜyć z rówieśnikami, nie słuchają rodziców i nie wykonują poleceń nauczycieli - wejdzie w wieku kilkunastu lat w konflikt z prawem.15 Oczywiście nie wszystkie z takich agresywnych dzieci znajdują się na drodze prowadzącej do przestępstwa, ale spośród wszystkich dzieci one właśnie naraŜone są najbardziej na znalezienie się w grupie brutalnych kryminalistów. To dryfowanie ku przestępstwu ujawnia się zadziwiająco wcześnie. W jednym z przedszkoli montrealskich oceniono stopień wrogości przejawianej przez pięcioletnie dzieci w stosunku do rówieśników oraz ich skłonność do zwad i kłótni. Pięć do ośmiu lat później te, które uzyskały najwyŜsze (a więc najgorsze) oceny w tych badaniach, miały na swym koncie o wiele więcej wykroczeń i przestępstw niŜ cała reszta. Trzykrotnie częściej przyznawały się do pobicia kogoś, kto nic im nie zrobił, do kradzieŜy w sklepach, do uŜywania broni podczas bójek, do włamywania się do samochodów i kradzieŜy ich wyposaŜenia oraz do upijania się - i to przed ukończeniem czternastu lat.16 Na drogę prowadzącą do aktów przemocy i przestępstw wkraczają z reguły dzieci, które są agresywne i nad którymi trudno zapanować w pierwszej i drugiej klasie.17 Na ogół teŜ ich słaba kontrola nad impulsami przyczynia się do tego, Ŝe są kiepskimi uczniami, postrzeganymi przez innych i przez samych siebie jako „tępi”. Ocenę tę potwierdza fakt, Ŝe odsyłane są do klas albo szkół specjalnych (i chociaŜ mogą być bardzo nadpobudliwe albo cierpieć na zaburzenia procesu uczenia się, to w Ŝadnej mierze nie dotyczy to kaŜdego z nich). Nauczyciele „spisują na straty” dzieci, które w momencie pójścia do szkoły przyswoiły juŜ sobie w domu „siłowy” model rozwiązywania wszelkich problemów, poniewaŜ utrzymanie ich w dyscyplinie pochłania zbyt wiele czasu. Naturalne dla tych dzieci lekcewaŜenie zasad regulaminu szkolnego oznacza, Ŝe tracą czas, który mogłyby poświęcić na uczenie się; zazwyczaj zanim dojdą do trzeciej klasy, staje się oczywiste, Ŝe spełni się to, co było im pisane, czyli Ŝe nie skończą szkoły albo ukończą ją z wielkimi kłopotami. ChociaŜ chłopcy znajdujący się na drodze prowadzącej do przestępstwa mają z reguły niŜszy iloraz inteligencji niŜ ich rówieśnicy, to bardziej istotną, bezpośrednią przyczyną wejścia na tę drogę jest ich impulsywność: impulsywność wykazywana przez dziesięciolatków pozwala z prawie trzykrotnie większą pewnością niŜ iloraz inteligencji przewidzieć, Ŝe wejdą w przyszłości w konflikt z prawem.18 14 D. Coe, J.B. Kupersmidt, „A Behavioral Analysis of Emerging Social Status in Boys’ Groups”, Child Development 54 (1983). 15 Zob. na przykład: Dan Offord i in., „Outcome, Prognosis, and Risk in a Longitudinal Follow-up Study”, Journal of the American Academy of Child and Adollescent Psychiatry 31 (1992). 16 Richard Tremblay i in., „Predicting Early Onset of Male Antisocial Behavior from Preschool Behavior”, Archives of General Psychiatry (September 1994). 17 W wytwarzaniu skłonności do agresji odgrywa, oczywiście, kluczową rolę to, co dzieje się w rodzinie dziecka, zanim pójdzie ono do szkoły. Pewne badania wykazały na przykład, Ŝe prawdopodobieństwo, iŜ dzieci, które zostały porzucone przez matki przed ukończeniem pierwszego roku Ŝycia oraz te, których poród przebiegał z komplikacjami, popełnią przed osiągnięciem 18 lat przestępstwo z uŜyciem przemocy, było czterokrotnie większe niŜ w odniesieniu do innych dzieci. Adriane Raines i in., „Birth Complications Combined with Early Maternal Rejection at Age One Predispose Violent Crime at Age 18 Years”, Archives of General Psychiatry (December 1994). 18 Aczkolwiek okazało się, Ŝe niski iloraz inteligencji werbalnej pozwala przewidzieć, Ŝe dziecko wkroczy na drogę przestępczą (w jednym z badań stwierdzono tu ośmioprocentową róŜnicę między dziećmi popełniającymi przestępstwa i nie popełniającymi ich), to istnieją dowody, Ŝe bardziej bezpośrednią i silniejszą przyczyną zarówno tego niskiego ilorazu, jak i skłonności do wchodzenia w konflikt z prawem jest impulsywność. Jeśli chodzi o niskie wyniki w testach inteligencji, to impulsywne dzieci nie przywiązują naleŜytej uwagi do uczenia się zdolności językowych i umiejętności przekonywania, które są podstawą mierzenia inteligencji werbalnej. W prowadzonych w Pittsburghu Badaniach MłodzieŜy, dobrze zaprogramowanym, długookresowym projekcie, w ramach którego mierzono zarówno iloraz inteligencji, jak i impulsywność u dzieci w wieku od dziesięciu do dwunastu lat, okazało się, Ŝe impulsywność była prawie trzykrotnie silniejszym 201
  • 202. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna W czwartej albo piątej klasie dzieci te - postrzegane juŜ jako łobuzy albo po prostu „trudne dzieci” - odrzucane są przez rówieśników i jest im trudno zawierać przyjaźnie, zazwyczaj w ogóle nic z tego nie wychodzi. W tym teŜ czasie juŜ opóźnione w nauce. PoniewaŜ nie mają przyjaciół i czują osamotnione, grawitują ku innym odtrąconym przez środowisko dzieciom. Między klasą czwartą a dziewiątą wiąŜą się ściśle ze swą grupą wyrzuconych poza nawias społeczeństwa i zaczynają wieść Ŝycie w pogardzie dla prawa: pięciokrotnie częściej wagarują, piją i zaŜywają narkotyki, a szczytowe nasilenie tych zjawisk występuje w klasach siódmej i ósmej. Mniej więcej w połowie edukacji szkolnej dołącza do nich inny typ dzieci, tak zwanych „łobuzów o opóźnionym starcie”, których pociąga ich buntowniczy styl. Dzieci „o opóźnionym starcie” są często zupełnie pozbawionymi kontroli rodziców nastolatkami, które zaczęły się włóczyć po ulicach juŜ w szkole podstawowej. W szkole średniej członkowie takiej grupy „z marginesu” na ogół przerywają naukę, staczając się coraz bardziej i popełniając coraz więcej drobnych przestępstw, takich jak kradzieŜe sklepowe, włamania i rozprowadzanie narkotyków. (Istnieje zasadnicza róŜnica między chłopcami a dziewczętami wkraczającymi na tę drogę. Badania wykazały, Ŝe 40 procent dziewcząt, które w czwartej klasie były złymi uczennicami, miały kłopoty z nauką i nauczycielami, łamały regulamin, ale były lubiane przez rówieśników, rodziło dziecko przed ukończeniem szkoły średniej.19 Wskaźnik liczby cięŜarnych w tej grupie był trzykrotnie wyŜszy niŜ w grupie pozostałych dziewcząt z ich szkół. A zatem aspołeczne nastolatki nie wchodzą w konflikt z prawem, ale zachodzą w ciąŜę.) Do aktów przemocy i przestępstw nie prowadzi oczywiście jedna tylko droga. Jest wiele innych czynników stwarzających niebezpieczeństwo wejścia dziecka w konflikt z prawem. I tak ryzyko to jest znaczne, jeśli mieszka ono w dzielnicy o wysokiej przestępczości, gdzie naraŜone jest stale na pokusę popełniania czynów niezgodnych z prawem, jeśli pochodzi z rodziny Ŝyjącej w wielkim stresie albo w biedzie. Jednak Ŝaden z tych czynników nie sprawia, Ŝe czeka go nieuchronnie los przestępcy. Przy nie zmienionych pozostałych warunkach siły dochodzące do głosu w psychice agresywnego dziecka znacznie zwiększają prawdopodobieństwo, Ŝe skończy ono jako brutalny przestępca. Jak ujął to Gerald Patterson, psycholog, który dokładnie śledził losy setek chłopców aŜ do osiągnięcia przez nich dojrzałości, „aspołeczne zachowania pięciolatka mogą być prototypami zachowań aspołecznych człowieka dorosłego”.20 Szkoła dla łobuzów To specyficzne nastawienie czy teŜ skrzywienie percepcyjne, które kładzie się takim cieniem na Ŝycie agresywnych dzieci, prawie zawsze wpędza je w końcu w powaŜne kłopoty. Badania młodocianych przestępców skazanych za brutalne czyny i agresywnych uczniów szkół średnich wykazały, Ŝe jedni i drudzy mają takie samo nastawienie: kiedy napotykają trudności w kontakcie z kimś, to natychmiast zaczynają postrzegać tę osobę jako antagonistę, wyciągając pochopnie wniosek, Ŝe jest do nich wrogo nastawiona i nie szukając Ŝadnych dodatkowych informacji, które potwierdzałaby ten wniosek, ani nie próbując myśleć o pokojowym załatwieniu sporu i omówieniu róŜnic. Jednocześnie nawet nie przemknie im przez głowę myśl o negatywnych następstwach siłowego rozwiązania, którym na ogół jest bójka. Swoje agresywne nastawienie usprawiedliwiają takimi przekonaniami jak: „Jeśli uderzysz kogoś, bo kipisz ze złości, to wszystko jest w porządku”, „Jeśli uchylisz się od walki, to wszyscy pomyślą, Ŝe jesteś tchórzem” oraz „Ludzie, którzy porządnie oberwą, wcale nie cierpią tak bardzo”.21 prognostykiem niŜ iloraz inteligencji w przewidywaniu skłonności do przestępstw. Zob. omówienie w: Jack Block, „On the Relation Between IQ, Impulsivity, and Delinquency”, Journal of Abnormal Psychology 104 (1995). 19 Marion Underwood, Melinda Albert, „Fourth-Grade Peer Status as a Predictor of Adolescent Pregnancy”, referat przedstawiony na spotkaniu Towarzystwa Badań nad Rozwojem Dziecka [Society for Research on Child Development] w Kansas City, w stanie Missouri, w kwietniu 1989 roku. 20 Gerald R. Patterson, „Orderly Change in A Stable World: The Antisocial Trait as Chimera”, Journal of Clinical and Consulting Psychology 62 (1993). 21 Ronald Slaby, Nancy Guerra, „Cognitive Mediators of Aggression in Adolescent Offenders”, Developmental Psychology 24 (1988). 202
  • 203. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna W porę udzielona pomoc moŜe doprowadzić do zmiany tej postawy i zawrócić dziecko z drogi prowadzącej do przestępstwa. Kilka eksperymentalnych programów pomocy dla agresywnych dzieci, uczących ich opanowania aspołecznych postaw, zanim przysporzą im powaŜnych kłopotów, zakończyło się dość duŜym sukcesem. Jednym z takich programów, przygotowanych przez Uniwersytet Duke’a, objęto łatwo wpadających w złość i wywołujących awantury uczniów szkół podstawowych. Program składał się z trwających od sześciu do dwunastu tygodni, odbywających się dwa razy tygodniowo, czterdziestominutowych sesji. Chłopców uczono na przykład dostrzegać, Ŝe zachowania interpretowane przez nich jako wrogie i wymierzone przeciw ni są w rzeczywistości obojętne, a nawet niekiedy przyjazne. Uczyli się teŜ przyjmować punkt widzenia innych dzieci, aby móc pojąć, jak byli przez nie postrzegani i co inne dzieci mogły myśleć i czuć w sytuacjach, które ich napełniły taką złością. AranŜując z ich udziałem sceny, które mogły prowadzić do utraty kontroli nad sobą (takie jak draŜnienie przez inne dzieci), uczono ich teŜ bezpośrednio panowania nad złością. Jedną z wpajanych, kluczowych dla zdobycia takiej kontroli umiejętności było śledzenie swoich uczuć - uświadamianie sobie reakcji fizjologicznych, takich jak uderzenie krwi do głowy czy napięcie mięśni w chwilach, gdy ogarniała ich złość, oraz traktowanie takich uczuć jako sygnału oznaczającego, Ŝe trzeba się powstrzymać przed odruchowym działaniem i zamiast zaatakować, zastanowić się, co robić. John Lochman, psycholog z Uniwersytetu Duke’a, który jest jednym z twórców tego programu, powiedział mi: „Omawiają sytuacje, w których ostatnio się znaleźli, na przykład taką: wpada na niego na korytarzu jakiś chłopiec, a on myśli, Ŝe tamten zrobił to celowo. Rozmawiają o tym, jak mogliby się wtedy zachować. Jeden chłopiec stwierdził, Ŝe po prostu popatrzyłby na tego, który wpadł na niego, powiedział mu, Ŝeby więcej tego nie robił, i spokojnie odszedł. Dzięki temu udało mu się zapanować nad sobą i nad sytuacją, a jednocześnie zachować godność bez wszczynania bójki”. To skutkuje; wielu agresywnych chłopców martwi się tym, Ŝe tak łatwo wpadają w złość, więc chętnie uczy się sposobów panowania nad sobą. Oczywiście taka wywaŜona reakcja jak oddalenie się albo wolne policzenie do dziesięciu, umoŜliwiające przeczekanie impulsu zmuszającego do wymierzenia ciosu, nie pojawia się w chwili pobudzenia automatycznie, dlatego chłopcy ćwiczą je, odgrywając róŜne scenki, na przykład takie, jak wsiadanie do autobusu przy akompaniamencie drwin znajdujących się w nim innych chłopców. W ten sposób mogą przetrenować akcje, które - stwarzając alternatywę dla bójek, wyzwisk albo sromotnej ucieczki - pozwalają im zachować poczucie własnej godności. Trzy lata po zakończeniu tego treningu Lochman porównał tych chłopców z innymi, którzy byli równie agresywni, ale nie skorzystali z dobrodziejstwa sesji uczących panowania nad złością. Stwierdził, Ŝe w okresie dojrzewania chłopcy, którzy wzięli udział w programie, zachowywali się w szkole spokojniej, Ŝywili w stosunku do samych siebie więcej dodatnich uczuć oraz byli mniej skłonni do picia alkoholu i zaŜywania narkotyków. A im dłuŜej uczestniczyli w programie, tym mniej byli agresywni. Zapobieganie depresji Szesnastoletnia Dana zawsze wydawała się łatwo nawiązywać kontakty z innymi. Jednak któregoś dnia, ni z tego ni z owego, stwierdziła, Ŝe nie moŜe porozumieć się z innymi dziewczętami i, co zaniepokoiło ją jeszcze bardziej, nie potrafi się związać z Ŝadnym chłopcem, mimo iŜ z wieloma sypia. Zaczęła odczuwać przygnębienie, była stale zmęczona, przestała się interesować jedzeniem, nic jej juŜ nie bawiło. Mówiła, Ŝe czuje się bezradna, Ŝe straciła wszelką nadzieję, iŜ uda jej się kiedykolwiek uciec przed tym nastrojem, i zaczęła myśleć o popełnieniu samobójstwa. Depresję tę wywołało ostatnie zerwanie z chłopakiem. Powiedziała, Ŝe nie wie, jak chodzić z kimś, nie idąc z nim od razu do łóŜka, nawet jeśli nie ma na to absolutnie ochoty, i jak 203
  • 204. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna zakończyć związek, nawet jeśli jest z niego zupełnie niezadowolona. Powiedziała, Ŝe oddaje się chłopcom, chociaŜ tak naprawdę to chce po prostu nawiązać z nimi bliŜszą znajomość. Właśnie przeniosła się do innej szkoły i nie miała odwagi zaprzyjaźnić się z nowymi koleŜankami. Unikała zaczynania rozmowy, odzywając się tylko wtedy, kiedy ktoś się do niej zwrócił. Czuła, Ŝe nie potrafi powiedzieć im, jaka jest naprawdę i wydawało się jej, Ŝe nie wie nawet co powiedzieć, kiedy ktoś powita ją słowami: „Cześć, co u ciebie?”22 Dana poddała się psychoterapii w ramach eksperymentalnego programu leczenia ogarniętej depresją młodzieŜy, prowadzonej przez Uniwersytet w Columbii. W jej przypadku skoncentrowanie się na nauczeniu, jak lepiej układać sobie stosunki z innymi osobami, jak zawierać przyjaźnie, jak być bardziej pewną siebie w kontaktach z innymi nastolatkami, j ograniczyć stosunki seksualne, jak utrzymywać zaŜyłe więzi innymi i jak wyraŜać swoje uczucia. W istocie rzeczy były to korepetycje z niektórych najbardziej podstawowych umiejętności emocjonalnych. I przyniosły efekty - depresja minęła. Depresję wyzwalają często, szczególnie u młodych ludzi, problemy pojawiające się w stosunkach z innymi. Trudności takie występują zarówno w stosunkach dziecka z rodzicami, jak i z rówieśnikami. Ogarnięte depresją dzieci i młodzieŜ często nie potrafią albo nie chcą rozmawiać o swoim smutku. Wydaje się, Ŝe nie umieją precyzyjnie określić ani nazwać swoich uczuć, przejawiając zamiast tego niezwykłą draŜliwość, niecierpliwość i złość, zachowując się kapryśnie i dziwacznie - szczególnie w stosunku do rodziców. To z kolei sprawia, Ŝe rodzicom jest tym trudniej zapewnić dziecku emocjonalne oparcie i opiekę, której ono w rzeczywistości bardzo potrzebuje, i nakręca spiralę wzajemnych urazów, prowadzącą do nieustannych kłótni i wyobcowania. Nowe spojrzenie na przyczyny depresji u dzieci i młodzieŜy ujawnia braki w dwóch obszarach sprawności emocjonalnej: umiejętności nawiązywania i podtrzymywania stosunków z innymi osobami - z jednej strony, oraz zapobiegającym powstawaniu depresji interpretowaniu niepowodzeń - z drugiej. Aczkolwiek skłonność do depresji niemal na pewno spowodowana jest po części czynnikami genetycznymi, to zdaje się teŜ po części wynikać z odwracalnych, pesymistycznych nawyków myślenia, które predysponują dzieci do reagowania na drobne poraŜki - takie jak zła ocena, kłótnia z rodzicami czy odrzucenie przez koleŜanki lub kolegów - wpadnięciem w przygnębienie. A istnieją dowody na to, Ŝe skłonność do depresji, bez względu na to, co jest jej podstawą, staje się coraz powszechniejsza wśród młodzieŜy. Cena nowoczesności - rosnące wskaźniki depresji Ostatnie lata drugiego tysiąclecia są początkiem Wieku Melancholii, tak jak dwudzieste stulecie stało się Wiekiem Niepokoju Dane z wielu krajów świadczą o tym, Ŝe świat zaczyna ogarnia epidemia depresji, która zatacza coraz szersze kręgi w miarę przyswajania sobie przez róŜne narody nowoczesnego stylu Ŝycia. Od początku bieŜącego stulecia kaŜde kolejne pokolenie naraŜone jest na większe niŜ pokolenie ich rodziców ryzyko wpadnięcia w głęboką depresję - nie w zwykły smutek, lecz w paraliŜującą wszelkie działania apatię, przygnębienie i litość nad samym sobą.23 A ataki te występują u coraz młodszych ludzi. Depresja u dzieci, zjawisko kiedyś niemal nieznane (a przynajmniej nie zauwaŜane), staje się stałym elementem sceny współczesnego świata. ChociaŜ prawdopodobieństwo wpadnięcia w depresję potęguje się z wiekiem, to największy wzrost jej przypadków notuje się wśród ludzi młodych. W wielu krajach prawdopodobieństwo 22 Przypadek Dany podaję za: Laura Mufson i in., Interpersonal Psychotherapy for Depressed Adolescents, New York: Guilford Press, 1993. 23 Cross-National Collaborative Group, „The Changing Rate of Major Depression: Cross-National Comparisons”, Journal of the American Medical Association (December 2,1992). 204
  • 205. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna pogrąŜenia się w którymś momencie Ŝycia w głębokiej depresji jest dla osób urodzonych po roku 1955 trzykrotnie większe niŜ dla ich dziadków. Wśród Amerykanów urodzonych przed rokiem 1905 odsetek osób, które w całym swym Ŝyciu uległy powaŜnej depresji, wynosił zaledwie 1 procent; wśród tych, którzy urodzili się po roku 1955, 6 procent uległo jej przed ukończeniem dwudziestu czterech lat. Dla osób urodzonych między rokiem 1945 i 1954 ryzyko wystąpienia depresji przed ukończeniem trzydziestu czterech lat jest dziesięć razy większe niŜ dla tych, które urodziły się między rokiem 1905 a 1914.24 W kaŜdym kolejnym pokoleniu pierwszy atak depresji występuje w coraz młodszym wieku. Prowadzone na całym świecie badania, którymi objęto ponad trzydzieści dziewięć tysięcy osób, wykazały, Ŝe ta sama tendencja istnieje w Puerto Rico, Kanadzie, Włoszech, Niemczech, Francji, Libanie, Nowej Zelandii i na Tajwanie. W Bejrucie wzrost przypadków depresji był ściśle skorelowany z wydarzeniami politycznymi - szczególnie gwałtownie liczba ich skoczyła w górę podczas wojny domowej. W Niemczech w depresję przed skończeniem trzydziestu pięciu lat wpadało tylko 4 procent osób urodzonych przed rokiem 1914, ale aŜ 14 procent urodzonych w dekadzie 1934-1944. Na całym świecie odsetek osób, które uległy depresji, wyŜszy był w pokoleniach, które dorastały w okresie niepokojów politycznych, aczkolwiek ogólna tendencja wzrostowa nie jest związana z Ŝadnymi wydarzeniami politycznymi. Ogólnoświatowym zjawiskiem wydaje się teŜ obniŜanie się wieku, kiedy po raz pierwszy odczuwamy depresję, aŜ do dzieciństwa. Kiedy poprosiłem ekspertów, aby zaryzykowali i stworzyli jakąś hipotezę będącą próbą wyjaśnienia tego zjawiska, przedstawili mi kilka róŜnych teorii. Frederick Goodwin, w owym czasie dyrektor Krajowego Instytutu Zdrowia Psychicznego, powiedział: „Nastąpiła straszliwa erozja rodziny - podwoiła się liczba rozwodów, drastycznie zmalał czas, który rodzice poświęcają dzieciom, zwiększyła się mobilność społeczna. Dorasta się, nie znając swojej rodziny. Utrata tych źródeł będących stałymi punktami odniesienia przy określaniu własnej toŜsamości oznacza większą podatność na depresję. David Kupfer, szef Instytutu Psychiatrii na Wydziale Medycznym Uniwersytetu w Pittsburgu, wskazał na inną tendencję: „Po II wojnie światowej coraz bardziej postępujące uprzemysłowienie sprawiło, Ŝe w pewnym sensie nikt juŜ nie czuł się nigdzie jak u siebie. W coraz większej liczbie rodzin wzrastała obojętność na potrzeby dorastających dzieci. Nie jest to bezpośrednią przyczyną depresji, ale zwiększa podatność na nią. Występujące w dzieciństwie czynniki stresujące mogą wpływać ujemnie na rozwój komórek nerwowych, co moŜe prowadzić do depresji, jeśli znajdziesz się pod wpływem cięŜkiego stresu nawet kilkadziesiąt lat później”. Martin Seligman, psycholog z Uniwersytetu Pensylwańskiego, wysunął inną hipotezę: „Od trzydziestu czy czterdziestu lat jesteśmy świadkami wzrostu indywidualizmu i zaniku wiary religijnej oraz zmniejszania się oparcia, które dawniej znajdowaliśmy w naszej społeczności i rodzinie. Oznacza to utratę źródeł, w których szukamy pomocy i otuchy w chwilach niepowodzeń i poraŜek. Jeśli postrzegasz poraŜkę jako coś trwałego, co połoŜy się na zawsze cieniem na całym twoim Ŝyciu, to chwilowe niepowodzenie moŜe stać się dla ciebie stałym źródłem braku nadziei. Ale jeśli masz szersze horyzonty, trwały punkt oparcia, taki jak wiara w Boga i Ŝycie wieczne, to kiedy stracisz pracę, traktujesz to jako przejściową, chwilową poraŜkę”. Bez względu na to, co jest jej przyczyną, depresja u dzieci i młodzieŜy jest palącym problemem. Opracowywane w Stanach Zjednoczonych szacunkowe dane dotyczące liczby młodych osób, które kaŜdego roku ulegają depresji, w zestawieniu z prognozami f ich podatności na nią w okresie całego Ŝycia, bardzo róŜnią się między sobą. Niektóre opierające się na surowych kryteriach - takich jak oficjalnie stwierdzona liczba osób z objawami depresji - badania 24 Peter Lewinsohn i in., „Age-Cohort Changes in the Lifetime Occurrence of Depression and Other Mental Disorders”, Journal of Abnormal Psychology 102 (1993). 205
  • 206. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna epidemiologiczne wykazują, Ŝe wskaźnik powaŜnej depresji u chłopców i dziewcząt pomiędzy dziesiątym a trzynastym rokiem Ŝycia wynosi od 8 do 9 procent, natomiast według innych badań jest on o połowę niŜszy (autorzy niektórych opracowań twierdzą nawet, Ŝe nie przekracza dwu procent). Pewne dane świadczą o tym, Ŝe prawie podwaja się on wśród dziewcząt w okresie dojrzewania; w grupie dziewcząt między czternastym a szesnastym rokiem Ŝycia sięga 16 procent, natomiast u chłopców utrzymuje się na nie zmienionym poziomie.25 Przebieg depresji u dzieci To, Ŝe depresji u dzieci nie powinno się jedynie leczyć, ale teŜ zapobiegać jej, jasno wynika z alarmującego odkrycia. OtóŜ stwierdzono, Ŝe okresy nawet lekkiej depresji u dziecka mogą zapowiadać powaŜniejszą depresję w późniejszych latach.26 Przeczy to utrzymującej się od dawna opinii, Ŝe depresja u dziecka nie ma na dłuŜszą metę wielkiego znaczenia, poniewaŜ dziecko „z niej wyrasta”. Oczywiście kaŜde dziecko ogarnia od czasu do czasu smutek; w dzieciństwie i w latach młodzieńczych zdarzają się, podobnie jak w wieku dojrzałym, większe i mniejsze rozczarowania i straty, którym towarzyszy Ŝal. Nie chodzi rzecz jasna o to, Ŝeby zapobiegać takim nastrojom, ale Ŝeby zająć się dziećmi, u których smutek przeradza się w trwałą posępność, w cięŜką melancholię, która sprawia, Ŝe dzieci takie są stale przygnębione, skłonne do irytacji i zamknięte w sobie. Z danych zebranych przez Marię Kovacs psychologa z Zachodniego Instytutu Psychiatrii i Kliniki w Pittsburgu, wynika, Ŝe trzy czwarte dzieci, u których depresja była tak ostra, Ŝe skierowano je na leczenie, miało później okresy powaŜnej depresji.27 Kovacs zajmowała się dziećmi, u których stwierdzono depresję, kiedy miały po osiem lat, i badała je aŜ do osiągnięcia przez nie dwudziestego czwartego roku Ŝycia. U dzieci cierpiących na głęboką depresję choroba trwała przeciętnie jedenaście miesięcy, choć u co szóstego dziecka utrzymywała się aŜ przez półtora roku. Łagodna depresja, która zaczynała się u pewnych dzieci juŜ w wieku pięciu lat, była wprawdzie mniej obezwładniająca, ale trwała dłuŜej, średnio cztery lata. Kovacs stwierdziła teŜ, Ŝe u dzieci, które mają lekką depresję, moŜe ona przybrać ostrą postać, tak zwanej podwójnej depresji. Te, u których rozwinęła się depresja podwójna, są duŜo bardziej niŜ inne naraŜone na jej powroty w następnych latach. W okresie dojrzewania i w pierwszych latach po uzyskaniu dojrzałości u dzieci, które wcześniej miewały ataki depresji, zdarzają się przeciętnie raz na trzy lata jej nawroty albo pojawiają się zaburzenia maniakalno-depresyjne. Cena, jaką płacą za to dzieci, wykracza poza cierpienia spowodowane samą depresją. Kovacs powiedziała mi: „Dzieci uczą się umiejętności społecznych poprzez stosunki z rówieśnikami, na przykład, co robić, jeśli się chce czegoś i nie dostaje się tego. Patrzą, jak radzą sobie w takiej sytuacji inne dzieci, a potem próbują robić to samo. Ale dzieci ogarnięte depresją naleŜą do najbardziej pozbawionych towarzystwa w całej szkole - inne dzieci nie bardzo chcą się z nimi bawić”.28 Przygnębienie czy smutek, który odczuwają takie dzieci, sprawia, Ŝe unikają one kontaktów towarzyskich, nie inicjując ich albo spoglądając w bok, kiedy inne dziecko próbuje wciągnąć je do zabawy, co dla próbującego jest znakiem odmowy. Końcowy efekt jest taki, Ŝe ogarnięte depresją dzieci są osamotnione na boisku czy placu zabaw. Ta luka w ich doświadczeniach 25 Patricia Cohen i in., New York Psychiatric Institute, 1988; Peter Lewinsohn i in., „Adolescent Psychopathology: I. Prevalence and Incidence of Depression in High School Students”, Journal of Abnormal Psychology 102 (1993). Zob. teŜ: Mufson i in., Interpersonal Psychotherapy. Przegląd niŜszych danych szacunkowych zob.: E. Costello, „Developments in Child Psychiatric Epidemiology”, Journal of the Academy of Child and Adolescent Psychiatry 28 (1989). 26 Maria Kovacs, Leo Bastiaens, „The Psychotherapeutic Management of Major Depressive and Dysthymic Disorders in Childhood and Adolescence: Issues and Prospects”, w: I.M. Goodyear (red.), Mood Disorders in Childhood and Adolescence, New York: Cambridge University Press, 1994. 27 Kovacs, dz. cyt. 28 Mój wywiad z Marią Kovacs ukazał się w „ The New York Times” z 11 stycznia 1994 roku. 206
  • 207. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna interpersonalnych oznacza, Ŝe pozbawione zostają tego, czego normalnie mogłyby się nauczyć w róŜnorodnych sytuacjach zdarzających się podczas zabawy. W efekcie są zapóźnione społecznie i emocjonalnie i mają mnóstwo do nadrobienia w tych sferach, kiedy depresja minie.29 Kiedy porównano pogrąŜone w depresji dzieci z ich zdrowymi rówieśnikami, okazało się, Ŝe faktycznie są one bardziej niewyrobione społecznie, mają mniej przyjaciół, są mniej lubiane i rzadziej wybierane do wspólnych zabaw, a ich stosunki z innymi układają się trudniej. Inną ceną, jaką płacą te dzieci, są mierne wyniki w nauce, poniewaŜ depresja obniŜa ich sprawność pamięciową i zakłóca koncentrację, wskutek czego jest im trudniej skupić uwagę na lekcjach i zapamiętać ich treść. Dziecku, któremu nic nie sprawia radości, trudno jest zebrać energię potrzebną do wyuczenia się złoŜonych zagadnień, a o tym, Ŝeby doznało uskrzydlenia podczas nauki, nie ma w ogóle mowy. Zrozumiałe jest, Ŝe im dłuŜej dzieci, które badała Kovacs, pogrąŜone były w depresji, tym gorsze były ich oceny i tym gorzej wypadały w testach osiągnięć szkolnych, co stwarzało niebezpieczeństwo, Ŝe będą powtarzały poszczególne klasy. Prawdę mówiąc, istniała ścisła korelacja między długością okresu depresji a średnią uzyskiwanych przez dziecko ocen - im dłuŜej trwała depresja, tym bardziej obniŜała się średnia. Oczywiście te niepowodzenia w szkole jeszcze bardziej pogłębiają depresję. Jak zauwaŜa Kovacs: „Wyobraź sobie, Ŝe jesteś juŜ przygnębiony; do tego zaczynasz odstawać od reszty klasy i siedzisz sam w domu, zamiast bawić się z innymi dziećmi”. Wywołujące depresję sposoby myślenia Podobnie jak u dorosłych, tak i u dzieci leŜące u podłoŜa depresji poczucie bezradności i beznadziei wydają się wywoływać i nasilać pesymistyczne sposoby interpretowania niepowodzeń. O tym, Ŝe juŜ ogarnięci depresją ludzie myślą w ten sposób, wiadomo od dawna. Jednak dopiero niedawno odkryto, Ŝe dzieci, które są najbardziej skłonne do melancholii, zdradzają tendencję do takiego pesymistycznego nastawienia, zanim wpadną w depresję. Odkrycie to sugeruje, Ŝe istnieje moŜliwość czepienia ich przeciw depresji, zanim zdąŜy ona zaatakować. Dowodów na to dostarczają badania nad przekonaniami dzieci o ich moŜliwości wpływania na to, co zdarza się w ich Ŝyciu, na przykład o moŜliwości zmienienia aktualnego stanu rzeczy na lepszy. Określa się to na podstawie tego, jak dzieci oceniają same siebie. Są to takie wypowiedzi, jak: „Kiedy mam kłopoty w domu, to radzę sobie lepiej niŜ większość dzieci z ich rozwiązywaniem” i „Kiedy cięŜko pracuję, to dostaję dobre stopnie”. Dzieci, które mówią, Ŝe nie pasuje do nich Ŝaden z tych pozytywnych opisów, mają wraŜenie, Ŝe posiadają niewielki albo Ŝadnego wpływu na to, co ich dotyczy; to poczucie bezradności najsilniejsze jest u dzieci ogarniętych największą depresją.30 Wymowne są teŜ wyniki badań, których autorzy przyjrzeli się absolwentom klas piątych i szóstych w kilka dni po otrzymaniu przez nich świadectw szkolnych. Jak wszyscy pamiętamy, świadectwa szkolne są jednym z największych źródeł radości i rozpaczy w dzieciństwie. OtóŜ badacze odkryli, Ŝe to, jak dzieci oceniają stopień, w jakim same przyczyniły się do uzyskania przez nie ocen gorszych, niŜ oczekiwały, ma doniosłe znaczenie dla ich samopoczucia. Te, które uwaŜały, Ŝe zła ocena wynika z ich niedomogów albo wad charakteru czy intelektu („Jestem głupi”), były bardziej przygnębione niŜ te, które tłumaczyły sobie, Ŝe jest ona rezultatem czegoś, co mogą zmienić („Jeśli będę się bardziej przykładał do matematyki, to uzyskam lepszą ocenę”).31 29 Maria Kovacs, David Goldston, „Cognitive and Social Development of Depressed Children and Adolescents”, Journal of the American Academy of Child and Adolescent Psychiatry (May 1991). 30 John Weiss i in., „Control-related Beliefs and Self reported Depressive Symptoms in Late Childhood”, Journal of Abnormal Psychology 102 (1993). 31 Judy Garber, Vanderbilt University. Zob. np.: Ruth Hilsman, Judy the Garber, „A Test of the Cognitive Diathesis Model of Depression in Children: Academic Stressors, Attributional Style, Perceived Competence and Control”, Journal of Personality and Social Psychology 67 (1994); Judith Garber, „Cognitions, Depressive Symptoms, and the Development in Adoniu lescents”, Journal of Abnormal Psychology 102 (1993). 207
  • 208. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Badacze wyodrębnili grupę uczniów klas trzecich, czwartych i piątych, którzy byli odrzucani przez kolegów i koleŜanki, i sprawdzili, którzy z nich pozostali „wyrzutkami społecznymi” w następnym roku szkolnym. Okazało się, Ŝe kluczową rolę w tym, czy dzieci te wpadły w depresję czy nie, odegrał sposób, w jaki wyjaśniały sobie przyczyny tego odtrącenia. Bardziej przygnębione były te, które uwaŜały, Ŝe wynika ono z ich winy, poniewaŜ jest skutkiem jakichś ich wad. Natomiast optymiści, którzy byli przekonani, Ŝe mogą jakoś wpłynąć na to, aby sytuacja poprawiła się, nie okazywali specjalnego rozgoryczenia z powodu tego stałego odtrącenia.32 A w badaniach dzieci przechodzących do klasy siódme które zawsze naraŜone są na największy stres, okazało się, Ŝe e spośród nich, które miały nastawienie pesymistyczne, reagowały na większe kłopoty w szkole i na wszelkie dodatkowe stresy depresją.33 Najbardziej bezpośrednich dowodów na to, Ŝe pesymistyczne nastawienie sprawia, iŜ dzieci są szczególnie podatne na depresję, dostarczają prowadzone przez pięć lat badania dzieci, które w chwili ich rozpoczęcia były w trzeciej klasie.34 W grupie tej najlepszym prognostykiem depresji był pesymistyczny pogląd na świat, na który nakładał się silny cios, taki jak rozwód rodziców się albo śmierć w rodzinie, co sprawiało, Ŝe dziecko było niespokojne, przygnębione i prawdopodobnie pozbawione zapewniającej mu ochronę opieki zaabsorbowanych czym innym rodziców. W miarę przechodzenia tych dzieci do coraz wyŜszych klas szkoły podstawowej dostrzec moŜna było znamienną zmianę w ich myśleniu o dobrych i złych wydarzeniach z ich Ŝycia - coraz większą rolę w ich zaistnieniu przypisywały one swym cechom, mówiąc na przykład: „Dostaję dobre stopnie, bo jestem bystry” albo „Nie mam wielu przyjaciół, poniewaŜ nie jestem interesujący”. Zmiana ta wydaje się dokonywać stopniowo, w klasach od trzeciej do piątej. W jej wyniku dzieci, u których wykształca się nastawienie pesymistyczne, to znaczy u tych, które przyczyn swoich niepowodzeń Ŝyciowych upatrują w jakichś złych cechach swego charakteru czy w swoich wadach, zaczynają coraz częściej reagować na poraŜki depresją. Co więcej, owe pesymistyczne sposoby myślenia zdaje się umacniać sama depresja, tak Ŝe nawet kiedy mija stan przygnębienia, pozostaje po nim coś, co moŜna by nazwać blizną emocjonalną - zespół przekonań utrwalanych przez depresję w umyśle dziecka, takich jak to, Ŝe nie potrafi ono dać sobie rady w szkole, Ŝe nikt go nie lubi i Ŝe nie jest w stanie nic zrobić, aby uwolnić się od przygnębienia. Utrwalenie się tych poglądów sprawia zaś, Ŝe dziecko staje się jeszcze bardziej podatne na kolejne przypływy depresji. Wczesne opanowanie depresji A teraz dobra wiadomość: wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, Ŝe nauczenie dzieci bardziej konstruktywnych metod patrzenia na piętrzące się przed nimi trudności obniŜa ryzyko ich pogrąŜenia się w depresji.* Badania przeprowadzone w jednej ze szkół średnich w stanie Oregon wykazały, Ŝe jeden na czterech uczniów miał; jak określają to psycholodzy, „niskoobjawową depresję”, to znaczy depresję nie tak ostrą, by przekraczała granice zwykłego przygnębienia.35 Być moŜe u części z nich rozwinęłaby się za parę tygodni lub miesięcy w pełnoobjawową depresję. 32 Garber, „Cognitions”. 33 TamŜe. 34 Susan Nolen-Hoeksema i in., „Predictors and Consequences of Childhood Depressive Symptoms: A Five-Year Longitudinal Study”, Journal of Abnormal Psychology 101 (1992). * U dzieci, w odróŜnieniu od dorosłych, leczenie farmakologiczne nie jest alternatywą psychoterapii czy edukacji zapobiegającej depresji, poniewaŜ leki wyzwalają u nich odmienne niŜ u dorosłych procesy metaboliczne. Rygorystycznie Prowadzone badania wykazały, Ŝe przeciwdepresyjne środki trójcykliczne, które często skutecznie usuwają depresję u osób dorosłych, u dzieci nie działają ani trochę lepiej niŜ placebo. Nie sprawdzono na razie, jak oddziałują na dzieci nowsze leki przeciwdepresyjne, w tym Prozac. Natomiast dezypramina, jeden z najpowszechniej j stosowanych (i najbezpieczniejszych) w leczeniu depresji u dorosłych śmtików trójcyklicznych, stał się w chwili pisania tej ksiąŜki przedmiotem dociekań Federalnej Administracji do Spraw Leków, poniewaŜ istnieją podejrzenia, Ŝe jej podawanie stało się przyczyną zgonów wielu dzieci. 35 Gregory Clarke, University of Oregon Health Sciences Center, „Prevention of Depression in At-Risk High School Adolescents”, referat przedstawiony Amerykańskiej Akademii Psychiatrii Dziecięcej w październiku 1993 roku. 208
  • 209. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Podczas specjalnych, pozaprogramowych zajęć nauczono siedemdziesięcioro pięcioro znajdujących się w stanie łagodnej depresji uczniów przeciwstawiania się łączącym się z depresją schematom myślowym, sposobów zawierania przyjaźni, lepszego układania sobie stosunków z rodzicami oraz angaŜowania się w działania społeczne, w których uczestniczenie sprawiało im przyjemność. Pod koniec ośmiotygodniowego szkolenia otrząsnęło się z owej łagodnej postaci depresji 55 procent uczniów, natomiast w grupie uczniów znajdujących się w takiej samej depresji, ale nie objętych programem, zaczęło wychodzić z niej około 25 procent. Rok później powaŜna depresja ogarnęła około jednej czwartej uczniów z grupy porównawczej, ale tylko 14 procent tych, którzy objęci zostali programem prewencji. Mimo iŜ zajęcia te odbyły się w sumie zaledwie osiem razy, wydaje się, Ŝe zmniejszyły o połowę ryzyko wpadnięcia w depresję.36 Równie obiecujące wyniki przyniosły specjalne, organizowane raz w tygodniu zajęcia polekcyjne dla dzieci w wieku od dziesięciu do trzynastu lat, które nie mogły znaleźć wspólnego języka z rodzicami i zdradzały pewne objawy depresji. Podczas zajęć tych nauczyły się niektórych podstawowych umiejętności emocjonalnych, w tym sposobów łagodzenia nieporozumień, zasady, Ŝe zanim się coś zrobi, trzeba pomyśleć oraz przeciwstawiania się związanym z powstawaniem depresji przekonaniom, na przykład postanowienia, Ŝe zamiast myśleć „Nie jestem zbyt bystry”, wezmą się solidnie do nauki. „Dziecko uczy się podczas zajęć, Ŝe takie uczucia i nastroje jak niepokój, smutek i złość nie spadają na nie znienacka i nie znajdują się poza zasięgiem jego kontroli, lecz Ŝe - przeciwnie - moŜe ono swymi myślami wpłynąć na to, co czuje i zmieniać to” - mówi psycholog Martin Seligman, jeden z twórców programu. PoniewaŜ kwestionowanie wywołujących przygnębienie myśli odpędza ogarniający dziecko posępny nastrój, dodaje Seligman, to „jest ono czymś w rodzaju zastrzyku otuchy i staje się zwyczajem”. RównieŜ i w tym wypadku specjalne lekcje doprowadziły do obniŜenia wskaźnika występowania depresji o połowę, a ich skutki utrzymywały się jeszcze przez dwa lata. W rok po zakończeniu szkolenia test na depresję wskazywał, Ŝe jej lekkim i ostrym postaciom uległo zaledwie 8 procent jego uczestników i aŜ 29 procent dzieci z grupy porównawczej. Natomiast po dwóch latach objawy i przynajmniej lekkiej depresji wykazywało około 20 procent uczestników szkolenia i 44 procent dzieci z grupy porównawczej. Przyswojenie tych umiejętności emocjonalnych na progu okresu dojrzewania moŜe być niezwykle pomocne. „Dzieci te - zauwaŜa Seligman - wydają się radzić sobie lepiej z normalnymi wśród nastolatków bolesnymi uczuciami wywołanymi odtrąceniem. Wygląda na to, Ŝe nauczyły się one tego w okresie kluczowym dla pojawienia się ryzyka wpadnięcia w depresję, to znaczy wtedy, kiedy wchodziły w wiek młodzieńczy. Co więcej, zdaje się, Ŝe nie tylko nie zapominają tego, czego nauczyły, ale utrwalają to w następnych latach, co sugeruje, korzystają z tych wiadomości na co dzień”. Inni specjaliści z zakresu depresji u dzieci gorąco popierają ten program. „Jeśli chce się zmienić coś na lepsze w wypadku takich chorób psychicznych jak depresja, to trzeba robić coś, zanim dzieci na nie zapadną - komentuje Kovacs. - Prawdziwym rozwiązaniem jest szczepionka psychologiczna”. Zaburzenie łaknienia Kiedy pod koniec lat sześćdziesiątych byłem na ostatnim roku psychologii klinicznej, znałem dwie kobiety, które cierpiały na zaburzenia łaknienia, chociaŜ to, Ŝe były chore, uświadomiłem sobie dopiero po upływie wielu lat. Jedna z nich była wyjątkowo utalentowaną studentką ostatniego roku matematyki na Uniwersytecie Harvarda, moją znajomą z dawnych lat, druga zaś pracownikiem Instytutu Technologicznego w Massachusetts. Matematyczka, choć chuda jak 36 Garber, „Cognitions”. 209
  • 210. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna szkielet, nie mogła zmusić się do przełknięcia czegokolwiek; jak mówiła - jedzenie odpychało ją. Druga, bibliotekarka, miała krągłe kształty i zjadała całe fury lodów, ciastek i innych deserów, a potem - jak wyznała mi kiedyś z wielkim zaŜenowaniem - szła ukradkiem do toalety i zmuszała się do zwrócenia wszystkiego, co zjadła. Dzisiaj u matematyczki rozpoznano by anoreksję, natomiast u bibliotekarki bulimię. W tamtych latach nie było takich określeń. Klinicyści dopiero zaczynali omawiać ten problem; Hilda Bruch, pionierka badań w tej dziedzinie, opublikowała swój brzemienny w skutki artykuł o zaburzeniach łaknienia w roku 1969.37 Bruch, zaintrygowana kobietami, które głodziły się na śmierć, wysunęła hipotezę, Ŝe jedną z przyczyn tych zaburzeń jest niezdolność określenia i właściwego reagowania na potrzeby organizmu, głównie, oczywiście, na głód. Od tamtej pory obserwujemy prawdziwy zalew literatury fachowej na temat zaburzeń łaknienia; pojawiło się teŜ mnóstwo hipotez co do ich przyczyn, poczynając od przypuszczenia, Ŝe coraz młodsze dziewczęta starają się zbliŜyć do niemal nieosiągalnego wymiaru urody kobiecej, a kończąc na teorii, wedle której apodyktyczne matki oplątują córki siecią wytwarzających poczucie winy pretensji i zarzutów, wpędzających je w chorobę. Wielkim minusem wszystkich tych hipotez jest fakt, iŜ są uogólnieniami obserwacji prowadzonych podczas terapii. Z naukowego punktu widzenia poŜądane byłyby kilkuletnie badania duŜych grup ludzi pozwalające stwierdzić, które z objętych nimi osób zaczynają mieć w pewnym momencie tego rodzaju problemy z jedzeniem. Pozwoliłoby to odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście władczy rodzice wytwarzają u dziewcząt predyspozycję do zaburzeń łaknienia. Poza tym mogłoby doprowadzić do ustalenia zespołu okoliczności wpływających na powstawanie tego typu zaburzeń i odróŜnienia ich od czynników, które mogą wydawać się ich przyczynami, a jednak stwierdza się je tak samo często u osób nie mających, jak i mających omawiane problemy. Kiedy takim właśnie badaniom poddano ponad dziewięćset dziewcząt z klas od siódmej do dziesiątej. Stwierdzono, Ŝe wśród głównych czynników wywołujących zaburzenia łaknienia znalazły się braki emocjonalne, zwłaszcza nieumiejętność odróŜnienia jednych przykrych uczuć od innych i panowania nad nimi.38 W znajdującej się w bogatej, willowej dzielnicy Minneapolis szkole średniej, gdzie prowadzono badania, aŜ sześćdziesiąt jeden dziewcząt wykazywało powaŜne objawy anoreksji lub bulimii jeszcze przed przejściem do klasy dziesiątej. Im większe były te zaburzenia, tym bardziej dziewczęta reagowały na niepowodzenia, trudności i drobne kłopoty negatywnymi uczuciami, których nie potrafiły uśmierzyć i tym słabiej zdawały sobie sprawę z tego, co właściwie czują. Kiedy tym dwom skłonnościom emocjonalnym towarzyszyło wielkie niezadowolenie z własnego ciała, rezultatem była albo anoreksja, albo bulimia. Stwierdzono, Ŝe nadmiernie kontrolujący rodzice nie odgrywali większej roli w powstawaniu zaburzeń łaknienia, a w kaŜdym razie na pewno nie byli ich przyczyną. (Zresztą sama Bruch przestrzegała, Ŝe jest mało prawdopodobne, by teorie formułowane ex post okazały się słuszne; rodzice mogą na przykład zacząć ściśle kontrolować córkę w reakcji na powstałe u niej zaburzenia łaknienia, chcąc za wszelką cenę jej pomóc.) Nietrafne okazały się równieŜ takie popularne wyjaśnienia jak te, które przyczyn zaburzeń upatrywały w lęku przed seksualnością, wczesnym początku pokwitania czy niskiej samoocenie. Badania ujawniły, Ŝe łańcuch przyczynowo-skutkowy prowadzący do zaburzeń łaknienia zapoczątkowuje dorastanie w społeczeństwie, które za ideał urody kobiecej uwaŜa nienaturalną 37 Hilda Bruch, „Hunger and Instinct”, Journal of Nervous and Mental Disease 149 (1969). Jej ksiąŜka The Golden Cage: The Enigma of Anorexia Nervosa (Cambridge, MA: Harvard University Press), która wywołała głęboki rezonans, ukazała się dopiero w 1978 roku. 38 Gloria R. Leon i in., „Personality and Behavioral Vulnerabilities Associated with Risk Status for Eating Disorders in Adolescent Girls” Journal ofAbnormal Psychology 102 (1993). 210
  • 211. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna szczupłość, wręcz chudość. Dziewczęta troszczą się o swoją wagę na długo przedtem, zanim wejdą w wiek dojrzewania. Pewna sześciolatka wybuchnęła płaczem, kiedy matka zaproponowała jej, Ŝe pójdą popływać, poniewaŜ - jak mówiła - wygląda na grubą w kostiumie kąpielowym. Tymczasem jej pediatra, który przytacza tę historię, uwaŜał, Ŝe jej waga była zupełnie normalna w stosunku do wzrostu.39 W innych badaniach połowa z 271 nastolatek twierdziła, Ŝe są za grube, mimo iŜ znaczna ich większość miała normalny cięŜar ciała. JednakŜe badania w Minneapolis wykazały, Ŝe obsesja na punkcie nadwagi nie jest sama w sobie wystarczającym wyjaśnieniem, dlaczego u niektórych dziewcząt rozwijają się zaburzenia łaknienia. Niektóre osoby otyłe nie potrafią powiedzieć, na czym polega róŜnica między lękiem, złością i głodem, a więc wrzucają wszystkie te uczucia do jednego worka i traktują je jako oznaki głodu, wskutek czego objadają się nadmiernie, kiedy tylko ogarnie je jakieś niemiłe uczucie.40 Wydaje się, Ŝe coś podobnego występuje u tych dziewcząt. Gloria Leon, psycholog z Uniwersytetu Stanowego w Minnesocie, która prowadziła opisane wyŜej badania nad zaburzeniami łaknienia, zauwaŜa, Ŝe badane dziewczęta „są w niewielkim stopniu świadome swych uczuć i sygnałów wysyłanych przez ciało; spośród wszystkich rozpatrywanych pojedynczo oznak wskazujących na moŜliwość pojawienia się u nich w najbliŜszych dwóch latach zaburzeń łaknienia ta była najbardziej niezawodna. Większość dzieci uczy się rozróŜniać swoje doznania, poznawać, czy czują się znudzone, złe, przygnębione czy głodne - jest to podstawowa część emocjonalnego uczenia się. Jednak dziewczęta te mają trudności z rozróŜnianiem swoich najbardziej podstawowych uczuć. Jeśli wynikł jakichś problem między którąś z nich a jej chłopcem, to nie jest ona pewna, czy czuje złość, niepokój czy przygnębienie - odczuwa po prostu burzę niejasnych emocji, z którą nie wie, jak się uporać. Zamiast tego uczą się poprawiać sobie nastrój poprzez jedzenie, co moŜe się stać silnie utrwalonym nawykiem emocjonalnym”. Kiedy wszakŜe na ten zwyczaj uspokajania się nałoŜą się odczuwane przez dziewczęta naciski, aby zachować szczupłą sylwetkę, to droga do rozwinięcia się zaburzeń łaknienia stoi otworem. „Najpierw dziewczyna zaczyna od objadania się - mówi Leon. - Ale po to, Ŝeby nadal pozostać szczupła, moŜe później uciekać się do stosowania środków przeczyszczających, wywoływania u siebie wymiotów albo uprawiania intensywnych ćwiczeń fizycznych, które mają zbić dodatkowe kilogramy będące skutkiem przejadania się. Te usilne próby zapanowania nad emocjonalnym zamieszaniem mogą się teŜ zwrócić w innym kierunku - Ŝeby w ogóle nie jeść. MoŜe to być sposób, który daje im poczucie pewnej przynajmniej kontroli nad przytłaczającymi je uczuciami”. Połączenie niskiej świadomości własnych uczuć i mizernych umiejętności społecznych oznacza, Ŝe kiedy taką dziewczynę zdenerwują przyjaciółki albo rodzice, to nie potrafi ona ani załagodzić nieporozumienia, ani uśmierzyć swego zdenerwowania. Zamiast tego ponury nastrój wyzwala zaburzenia łaknienia - bulimię, anoreksję albo po prostu orgię jedzenia. Leon uwaŜa, Ŝe terapia dla takich dziewcząt powinna obejmować równieŜ szkolenie w zakresie umiejętności emocjonalnych, których im brak. „Klinicyści stwierdzają - powiedziała mi - Ŝe jeśli zacznie się usuwać te braki, to leczenie daje lepsze wyniki. Dziewczęta te muszą nauczyć się rozpoznawać swoje uczucia i nauczyć się sposobów uspokajania się albo lepszego układania swoich stosunków z innymi bez uciekania się do swych złych nawyków jedzeniowych”. Osamotnienie dzieci, które kończą szkoły Oto dramat ze szkoły podstawowej: czwartoklasista Ben, mający niewielu przyjaciół, dowiedział się od swego najlepszego kolegi, Jasona, Ŝe nie będzie się z nim bawił podczas przerwy na lunch, poniewaŜ chce się w tym czasie pobawić z innym chłopcem, Chadem. Załamany Ben zwiesza 39 Sześciolatka ta była pacjentką doktora Williama Feldmana, pediatry pracującego na Uniwersytecie w Ottawie. 40 ZauwaŜył to i odnotował Sifneos w: „Affect, Emotional Control, and and Deficit”. 211
  • 212. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna głowę i płacze. Kiedy jego szlochanie ustaje, Ben podchodzi do stolika, przy którym jedzą lunch Jason i Chad. - Nienawidzę cię! - krzyczy Ben do Jasona. - Dlaczego? - pyta Jason. - Bo mnie okłamałeś - mówi Ben oskarŜycielskim tonem. - Powiedziałeś, Ŝe przez cały ten tydzień będziesz się ze mną bawił i skłamałeś. Potem, łkając cicho, Ben odchodzi do swojego stolika. Jason i Chad podchodzą do niego i próbują z nim porozmawiać, ale on wkłada palce w uszy, nie chcąc ich słuchać, a potem wybiega ze stołówki i chowa się za śmietnikiem szkolnym. Dziewczynki, które były świadkami tej sceny, starają się odegrać rolę mediatorek - podchodzą do Bena i mówią, Ŝe Jason chce się bawić takŜe z nim. Jednak Ben nie chce w ogóle z nimi rozmawiać i mówi, Ŝeby go zostawiły. Nadąsany, ze łzami w oczach, rozpamiętuje swoje rany w samotności.41 Jest to na pewno chwytający za serce widok; prawie kaŜdy przeŜywa w którymś momencie dzieciństwa albo dorastania dojmujące uczucie odtrącenia przez innych i brak przyjaciół. Jednak w reakcji Bena najbardziej rzuca się w oczy jego niezdolność do Ŝyczliwego przyjęcia wysiłków Jasona starającego się naprawić nadwątloną przyjaźń. Jest to postawa, która pogłębia jego przykre połoŜenie w chwili, kiedy wszystko mogłoby się dobrze skończyć. Taka niezdolność do odbierania mających kluczowe znaczenie przekazów charakterystyczna jest dla dzieci nie cieszących się wzięciem wśród rówieśników; jak przekonaliśmy się w rozdziale VIII, odtrącane albo ignorowane przez swoje środowisko dzieci z reguły nie umieją dobrze odczytywać sygnałów emocjonalnych i społecznych, a jeśli nawet potrafią to robić, to ich repertuar lekcji na takie sygnały jest bardzo ograniczony. Dzieci odtrącane są naraŜone na szczególne ryzyko nieukończenia szkoły. Procent nie kończących szkoły jest w tej grupie od dwóch do ośmiu razy większy niŜ wśród dzieci, które mają przyjaciół. Jedno z badań wykazało, Ŝe nie ukończyło szkoły średniej około 25 procent dzieci, które nie były uwaŜane w szkole podstawowej za atrakcyjnych towarzyszy zabaw, podczas gdy ogólny wskaźnik nieukończenia tej szkoły wynosił 8 procent.42 I nie ma się czemu dziwić: wyobraźmy sobie, Ŝe musimy spędzać trzydzieści godzin tygodniowo w miejscu, gdzie nikt nas nie lubi. Do tego, Ŝe dzieci kończą jako swego rodzaju „wyrzutki społeczne”, prowadzą dwa rodzaje inklinacji emocjonalnych. Jak się przekonaliśmy, jedną z nich jest skłonność do wybuchania złością i do postrzegania wrogości tam, gdzie jej nie ma. Drugą jest tendencja do nieśmiałości, niepokojenia się i zakłopotania w sytuacjach społecznych. Jednak duŜo większy wpływ na takie koleje ich losu ma fakt, Ŝe dzieci te zachowują się tak niezręcznie i niezgrabnie w towarzystwie, Ŝe inne osoby odczuwają z tego powodu zaŜenowanie i zakłopotanie, w związku z czym starają się ich unikać. Jedną z oznak nieprzystosowania społecznego takich dzieci są wysyłane przez nie sygnały emocjonalne. Kiedy proszono uczniów szkoły średniej, którzy mieli niewielu przyjaciół, aby skojarzyli takie emocje jak odraza lub złość z odpowiednim wyrazem twarzy wybranym spośród obrazków przedstawiających miny osób wyraŜających róŜne emocje, to popełniły znacznie więcej błędów niŜ dzieci, które cieszyły się duŜą popularnością wśród rówieśników.) Kiedy natomiast poproszono przedszkolaków, aby wyjaśniły, w jaki sposób mogą z kimś zawrzeć przyjaźń albo jak mogą nie dopuścić do bójki, to dzieci najbardziej nielubiane, te z którymi inne nie chciały się bawić, opisywały najbardziej nieskuteczne, wręcz destrukcyjne metody (na przykład w sytuacji, 41 Przykład urazy Bena przytoczony został za: Steven Asher, Sonda Gabriel „The Social World of Peer-Rejected Children”, referat przedstawiony na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Badań Edukacyjnych w San Francisco w marcu 1989 roku. 42 „ Asher, Gabriel, „The Social World of Peer-Rejected Children’’. 212
  • 213. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna kiedy dwoje dzieci sięgało po tę samą zabawkę, mówiły: „Uderz go”) albo zwracały: się po pomoc do dorosłych. A kiedy, dla odmiany, proszono nastolatków, by odegrały role osób smutnych, złych albo złośliwych, to najmniej przekonująco wypadły kreacje tych, którzy byli najbardziej niechciani i nielubiani. Nie jest chyba Ŝadnym zaskoczenie Ŝe dzieci takie dochodzą do wniosku, iŜ nigdy nie będą mogły się z nikim zaprzyjaźnić i Ŝe zaczynają odczuwać wielką bezradnością w kontaktach z innymi - ich brak umiejętności społecznych staje się samospełniającą się przepowiednią. Zamiast nauczyć się nowych sposobów zawierania przyjaźni, trwają po prostu w postawach, które nie sprawdziły się w przeszłości, albo zaczynają stosować jeszcze gorsze, bardziej niezręczne metody.43 Dzieci te przegrywają na loterii sympatii, poniewaŜ nie spełniają waŜnych kryteriów emocjonalnych: nie są postrzegane jako takie, z którymi moŜna miło spędzić czas, i nie wiedzą, co robić, Ŝeby inni dobrze się czuli w ich towarzystwie. Obserwacje nielubianych dzieci podczas zabawy prowadzą do wniosku, Ŝe są one bardziej skłonne niŜ inne do oszukiwania, dąsania się, wycofywania się z gry, kiedy przegrywają, oraz popisywania się i zadzierania nosa, kiedy wygrywają. Oczywiście wygrać chce prawie kaŜde dziecko, ale większość dzieci, bez względu na to, czy akurat wygrywają czy przegrywają, potrafi zapanować nad swoimi reakcjami emocjonalnymi, tak Ŝe nie psuje to stosunków z kolegami, z którymi grają. ChociaŜ dzieci, które są głuche na płynące do nich sygnały towarzyskie - stale mają trudności z odczytywaniem emocji i reagowaniem na nie - stają się w konsekwencji osobami wyizolowanymi społecznie, to zasada ta nie stosuje się, rzecz jasna, do tych dzieci, które mają od czasu do czasu wraŜenie, Ŝe rówieśnicy się od nich odsunęli. Jednak bolesne piętno wyrzutka, odszczepieńca albo odludka przywiera na całe lata do tych, którzy są stale odrzucani i wyłączani z gier i zabaw. Potencjalne skutki zepchnięcia na margines społeczny są szczególnie groźne w okresie, kiedy dziecko osiąga próg dorosłości. Przede wszystkim w ustawicznym rozgardiaszu zabaw i w tyglu bliskich przyjaźni dzieci doskonalą umiejętności społeczne i emocjonalne, które wniosą do swych związków z innymi w latach późniejszych. Dzieci, które wyłączone są z tej sfery nauki, znajdują się siłą rzeczy na gorszej pozycji. Jest zrozumiałe, Ŝe dzieci odrzucane przez rówieśników uskarŜają się na dręczący je silny niepokój, Ŝe są zmartwione, przygnębione i czują się samotne. W istocie rzeczy udowodniono, Ŝe to, jak duŜą sympatią rówieśników cieszą się dzieci w trzeciej klasie szkoły podstawowej, daje duŜo pewniejsze podstawy do przewidywania moŜliwości pojawienia się zaburzeń psychicznych w wieku osiemnastu lat niŜ jakiekolwiek inne wskaźniki - oceny nauczycieli i pielęgniarek, wyniki uzyskiwane w testach osiągnięć szkolnych i badania inteligencji, a nawet wyniki testów psychologicznych.44 Jak się przekonaliśmy, w późniejszych okresach Ŝycia osoby, które mają niewielu przyjaciół i są chronicznie samotne, naraŜone są na większe ryzyko zapadnięcia na zdrowiu i przedwczesnej śmierci. Jak wykazał psychoanalityk Harry Stack Sullivan, w naszych pierwszych związkach przyjacielskich z osobami tej samej płci uczymy się, jak negocjować zaŜyłe stosunki - jak pokonywać róŜnice i dzielić z innymi nasze najgłębsze uczucia. Dzieci, które są odrzucane przez rówieśników, mają o połowę mniejsze szanse znalezienia przyjaciela podczas tych decydujących lat spędzonych w szkole podstawowej, a zatem pozbawione są jednej z największych okazji rozwoju emocjonalnego.45 Sytuację zmienia zupełnie posiadanie juŜ jednego przyjaciela - nawet jeśli wszyscy inni odwracają się plecami (i nawet jeśli przyjaźń ta nie jest wcale tak silna). 43 Odkrycia dotyczące niskich umiejętności emocjonalnych dzieci nielubianych przez równieśników za: Kenneth Dodge, Esther Feldman, „Social Cognition and Sociometric Status”, w: Steven Asher, John Coie (red.), Peer Rejection in Childhood, New York: Cambridge University Press, 1990). 44 Emory Cowen i in., „Longterm Follow-up of Early Detected Vulnerable Children”, Journal of Clinical and Consulting Psychology 41 (1973). 45 Jeffrey Parker, Steven Asher, „Friendship Adjustment, Group Acceptance and Social Dissatisfaction in Childhood”, referat przedstawiony na dorocznym zebraniu Amerykańskiego Towarzystwa Badań Edukacyjnych w Bostonie w 1990 roku. 213
  • 214. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Ćwiczenie umiejętności zdobywania przyjaciół Mimo całej nieudolności nawiązywania kontaktów z innymi odrzucane dzieci mogą mieć nadzieję na poprawę swej pozycji społecznej. Steven Asher, psycholog z Uniwersytetu Illinois, opracował dla dzieci nie cieszących się sympatią rówieśników program i ćwiczenia umiejętności nawiązywania przyjaźni, który zakończył się pewnym sukcesem.46 Asher udzielił najmniej lubianym uczniom klasy trzeciej i czwartej sześciu lekcji, ucząc je, jak „starając się być Ŝyczliwym, miłym i wesołym”, moŜna sprawić, Ŝe „gry i zabawy stają się przyjemniejsze”. Aby dać dzieciom odczuć, Ŝe są nieŜyczliwe i niemiłe, mówił im, ze są „konsultantami” trenera, który stara się dowiedzieć, co uprzyjemnia gry i zabawy. Dzieci te uczono zachowań, które - jak twierdził Asher - są typowe dla dzieci lubianych. Zachęcano je na przykład, aby (zamiast wszczynać bójki) myślały o alternatywnych propozycjach i kompromisach, kiedy nie zgadzają się z innymi co do reguł zabawy, aby słuchały tego, co mówi towarzysz zabawy, i patrzyły, jak sobie radzi, aby zawsze powiedziały coś miłego, kiedy partnerowi się powiodło oraz aby uśmiechały się i proponowały pomoc albo dodawały zachęty i udzielały wskazówek. Dzieci te miały się równieŜ wykazać tymi podstawowymi elementami grzeczności podczas gry w bierki z kolegami z klasy, a potem mówiono im, do jakiego stopnia im się to udało. Ten minikurs współŜycia dał zadziwiające efekty: rok później dzieci, które go przeszły - a które zostały przecieŜ wybrane dlatego, Ŝe były najmniej lubiane w klasie - znajdowały się w grupie cieszącej się średnią sympatią rówieśników, a ich pozycja wydawała się niezachwiana. śadne z nich nie stało się gwiazdą towarzystwa, ale Ŝadne teŜ nie było juŜ odtrącane. Podobne wyniki osiągnął Stephen Nowicki, psycholog z Uniwersytetu Emory’ego.47 Jego program koncentruje się na podniesieniu u dzieci odrzucanych zdolności odczytywania uczuć innych dzieci i odpowiedniego na nie reagowania. Nagrywano na przykład na taśmie wideo dzieci podczas ćwiczenia przez nie okazywania uczuć takich, jak szczęście i smutek, a potem uczono je, jak mają poprawić swą ekspresyjność emocjonalną. Potem wypróbowywały swe świeŜo udoskonalone umiejętności w kontaktach z dziećmi, z którymi chciały się zaprzyjaźnić. Stopień skuteczności takich programów podnoszenia atrakcyjności towarzyskiej u odrzucanych dzieci wynosi od 50 do 60 procent. Wydają się one (przynajmniej w tej postaci, jaką mają obecnie) oddziaływać najkorzystniej raczej na dzieci z klas trzecich i wartych niŜ na uczniów klas starszych oraz dawać lepsze wyniki w grupie dzieci społecznie nieprzystosowanych niŜ w grupie dzieci bardzo agresywnych. Jest to jednak kwestia dopracowania tych programów; nadzieją napawa fakt, Ŝe dzięki krótkiemu przeszkoleniu w dziedzinie podstawowych umiejętności emocjonalnych moŜna wielu odrzucanym dzieciom, a nawet ich większości, otworzyć drogę do przyjaźni. 46 Sven Asher, Gladys Williams, „Helping Children Without Friends in Home and School Contexts”, w: Children’s Social Development Information for Parents and Teachers, Urbana and Champaign: University of Illinois Press, 1987. 47 Stephen Nowicki, „A Remediation Procedure for Nonverbal Processing Deficits”, maszynopis nie publikowany, Uniwersytet Duke’a,1989. 214
  • 215. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Alkohol i narkotyki - uzaleŜnienie jako leczenie się Studenci z tutejszego miasteczka uniwersyteckiego nazywają to piciem na umór - opijaniem się piwem do utraty przytomności. Jedna z metod polega na przymocowaniu lejka do węŜa ogrodowego i wlewania weń piwa; w ten sposób puszkę piwa moŜna opróŜnić do sucha w dziesięć sekund. Nie jest to bynajmniej jedyna dziwaczna metoda. Jedno z badań wykazało, Ŝe dwie piąte studentów płci męskiej wypija za jednym posiedzeniem siedem lub więcej drinków, natomiast 11 procent określa samych siebie jako „potęŜnie pijących”.48 Około połowa studentów i prawie 40 procent studentek upija się przynajmniej dwa razy w miesiącu.49 Podczas gdy zaŜywanie narkotyków wśród młodych ludzi w USA generalnie zmniejszyło się w latach osiemdziesiątych, to obserwuje się stałą tendencję wzrostową do zwiększonego spoŜycia alkoholu, i to w coraz młodszym wieku. W przeprowadzonej w 1993 roku ankiecie 35 procent studentek powiedziało, Ŝe pije po to, Ŝeby się upić, podczas gdy w 1977 roku takiej odpowiedzi udzieliło tylko 10 procent; ogólnie biorąc, jeden student na trzech pije po to, Ŝeby się upić. Stwarza to inne zagroŜenia - 90 procent wszystkich zgłoszonych na policji gwałtów, do których doszło w domach studenckich, zdarzyło się w sytuacji, kiedy pijana była albo ofiara, albo gwałciciel, albo oboje.50 Wypadki, do których dochodzi po spoŜyciu alkoholu, są główną przyczyną śmierci młodych ludzi między piętnastym a dwudziestym czwartym rokiem Ŝycia.51 Eksperymentowanie z narkotykami i alkoholem moŜe wydawać się dorastającej młodzieŜy inicjacją, pasowaniem na dorosłego, ale u niektórych osób moŜe pozostawić długotrwałe skutki. U większości alkoholików i narkomanów początków uzaleŜnienia moŜna się doszukać juŜ we wczesnej młodości, kiedy mieli po kilkanaście lat, ale stwierdzić trzeba, Ŝe niewiele z osób, które próbuje narkotyków czy alkoholu w tak młodym wieku, kończy jako alkoholicy czy narkomani. Pod koniec szkoły średniej smak alkoholu zna ponad 90 procent uczniów, ale tylko około 14 procent staje się w końcu alkoholikami; z milionów Amerykanów, którzy eksperymentowali z kokainą, uzaleŜniło się mniej niŜ 5 procent.52 Jaka jest przyczyna tej róŜnicy? Z pewnością najbardziej naraŜone na niebezpieczeństwo uzaleŜnienia się od narkotyków są dzieci mieszkające w dzielnicach, w których na kaŜdym rogu moŜna kupić „działkę”, a handlarz narkotyków jest najbardziej przemawiającym do wyobraźni wzorem kariery i sukcesu finansowego. Niektóre dzieci mogą skończyć jako narkomani, poniewaŜ same rozprowadzają na małą skalę narkotyki, a inne dlatego, Ŝe mają do nich łatwy dostęp lub teŜ kultura młodzieŜowa czy podkultura grupy, do której naleŜą, gloryfikuje narkotyki. Ten ostatni czynnik zwiększa ryzyko narkomanii w kaŜdej, nawet (a moŜe raczej szczególnie) najbogatszej dzielnicy. Nadal jednak pozostaje bez odpowiedzi pytanie, u których spośród dzieci wystawionych na te pokusy i presje oraz eksperymentujących z narkotykami lub alkoholem zaŜywanie ich lub picie alkoholu moŜe stać się trwałym nawykiem. Według jednej z najnowszych teorii naukowych ci, którym zwyczaj ten wchodzi w krew i którzy coraz bardziej uzaleŜniają się od alkoholu czy narkotyków, uŜywają tych środków jako swego rodzaju leków, pomagających uśmierzyć uczucie niepokoju, złość albo depresję. Eksperymentując z uŜywkami, trafiają na substancję chemiczną, która pozwala im stłumić gnębiące od dawna 48 Dane z przeprowadzonej przez Project Pulse [Projekt Puls] w Uniwersytecie Massachusetts ankiety, przedstawionej w „The Daily Hampshire Gazette” z 13 listopada 1993 roku. 49 Liczby te podał Harvey Wechsler, dyrektor programu College Alcohol Studies w Harvard School of Public Health [Harwardzkiej Szkole Zdrowia Publicznego] w sierpniu 1994 roku. 50 Raport Columbia University Center on Addiction and Substance Abuse z maja 1993 roku. 51 Alan Marlatt, doniesienie przedstawione na dorocznym zebraniu Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego w sierpniu 1994 roku. 52 Dane na temat alkoholizmu i uzaleŜnienia od kokainy przedstawione zostały przez Meyera Glantza, pełniącego obowiązki szefa Sekcji Badań Etiologii Krajowego Instytutu do Spraw Narkomanii i Alkoholizmu. 215
  • 216. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna uczucie niepokoju albo usunąć melancholię. I tak spośród kilkuset obserwowanych przez dwa lata uczniów klas siódmych i ósmych w największym stopniu ulegli alkoholizmowi albo narkomanii ci, u których stwierdzono najwyŜszy poziom złego samopoczucia emocjonalnego.53 MoŜe to wyjaśniać, dlaczego tak wielu młodych ludzi eksperymentuje z narkotykami i alkoholem, nie wpadając w uzaleŜnienie, podczas gdy inni uzaleŜniają się niemal od samego początku: najbardziej podatni na uzaleŜnienie, zdają się znajdować w narkotykach lub alkoholu natychmiast działający środek uśmierzania nieprzyjemnych emocji, które doskwierały im od lat. Ralph Tarter, psycholog z Zachodniego Instytutu Psychiatrii i Kliniki w Pittsburghu, ujął to tak: „U osób, które mają ku temu biologiczne predyspozycje, pierwszy kieliszek czy dawka narkotyku staje się środkiem ogromnie wzmacniającym te predyspozycje, działając na nie w sposób, którego inne osoby nie doświadczają. Wielu powracających do zdrowia narkomanów mówi mi: „W chwili, kiedy wziąłem pierwszy narkotyk, poczułem się po raz pierwszy normalnie. Stabilizuje ich to fizjologicznie, przynajmniej na krótki czas.”54 Jest to, oczywiście, pakt z diabłem: krótkotrwałe dobre samopoczucie, za które płaci się później zniszczeniem całego Ŝycia. Pewne schematy emocjonalne zdają się sprawiać, Ŝe osoby, u których występują, znajdują ulgę emocjonalną w zaŜywaniu takiej, a nie innej, substancji psychoaktywnej. Na przykład do alkoholizmu prowadzą dwie drogi emocjonalne. Na jedną z nich wkraczają osoby, które w dzieciństwie Ŝyły w napięciu i niepokoju i mając kilkanaście lat odkryły, Ŝe alkohol łagodzi ich niepokój. Bardzo często są to dzieci - zwykle synowie - alkoholików, sięgające po alkohol dla ukojenia nerwów. Jednym z biologicznych wskaźników tego stanu jest upośledzone wydzielanie GABA, neuroprzekaźnika regulującego niepokój - zbyt mała jego ilość powoduje wysokie napięcie psychiczne. W jednym z badań stwierdzono, Ŝe synowie alkoholików mieli niski poziom tego neuroprzekaźnika i byli bardzo niespokojni, ale kiedy pili alkohol, rósł jego poziom, a opadał niepokój.55 Synowie alkoholików piją, Ŝeby obniŜyć napięcie psychiczne, znajdując w alkoholu odpręŜenie, którego wydają się nie znajdować nigdzie indziej. Osoby takie mogą mieć skłonność do naduŜywania zarówno alkoholu, jak teŜ środków uspokajających w tym samym celu - dla zmniejszenia dręczącego niepokoju. Neuropsychologiczne badania synów alkoholików, którzy w wieku dwunastu lat wykazywali takie oznaki niepokoju, jak przyspieszony rytm pracy serca w reakcji na stres, jak równieŜ odznaczali się impulsywnością, pozwoliły stwierdzić, Ŝe u chłopców tych słabo funkcjonują równieŜ płaty czołowe.56 A zatem te pola mózgu, które mogłyby pomóc im opanować niepokój albo zapanować nad impulsywnością, nie spisywały się tak dobrze u innych chłopców. A poniewaŜ kora przedniej części płatów czołowych zawiaduje równieŜ pamięcią operacyjną - która przekazuje konsekwencje róŜnych moŜliwości działania i przypomina o nich podczas procesu podejmowania decyzji - to ta niedoczynność moŜe ułatwiać ich pogrąŜanie się w alkoholizmie, pomagając im ignorować długotrwałe ujemne skutki picia w chwili, kiedy alkohol momentalnie uśmierza dręczący ich niepokój. To usilne dąŜenie do znalezienia spokoju zdaje się być emocjonalnym wyznacznikiem genetycznej skłonności do alkoholizmu. Badania tysiąca trzystu krewnych alkoholików wykazały, Ŝe spośród dzieci alkoholików najbardziej naraŜone na ryzyko uzaleŜnienia się od alkoholu były te, u których niepokój stale utrzymywał się na wysokim poziomie. Badacze doszli do wniosku, Ŝe u takich osób alkoholizm rozwija się jako „metoda leczenia objawów niepokoju”.57 53 Jeanne Tschann, „Initiation of Substance Abuse in Earl Adolescence”, Health Psychology 4 (1994). 54 Mój wywiad z Ralphem Tarterem ukazał się w „The New York Times” z 26 kwietnia 1990 roku. 55 Howard Moss i in., „Plasma GABA-like Activity in Response to Ethanol Challenge in Men at High Risk for Alcoholism”, Journal of Abnormal Psychology 104 (1995). 56 Philip Harden, Robert Pihl, „Cognitive Function, Cardiovascular, Reactivity, and Behavior in Boys at High Risk for Alcoholism”, Journal of Abnormal Psychology 104 (1995). 57 Kathleen Merikangas i in., „Familial Transmission of Depression and Alcoholism”, Archives of General Psychiatry (April 1985). 216
  • 217. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna Druga emocjonalna droga do alkoholizmu zaczyna się od stanu stałego duŜego pobudzenia, popędliwości i znudzenia. Ten schemat objawia się u niemowląt niespokojnym zachowaniem, kapryszeniem i niesfornością, u uczniów szkoły podstawowej „fochami”, nadmierną ruchliwością i skłonnością do wpadania w kłopoty, które - jak się przekonaliśmy - mogą ich popchnąć do szukania przyjaciół wśród dzieci z marginesu, prowadząc czasami do kariery przestępczej albo orzeczenia o „osobowości aspołecznej”. Największą dolegliwością emocjonalną takich osób (a są to głównie męŜczyźni) jest nadmierna pobudliwość, największą słabością - niepohamowana popędliwość, a zwykłą reakcją na nudę - którą często czują - poszukiwanie ryzyka i podniecenia. Jako ludzie dorośli osoby o takim schemacie emocjonalnym (który wiąŜe się być moŜe z niedoborem dwóch innych neuroprzekaźników - serotoniny i MAO) stwierdzają, Ŝe ich pobudzenie moŜe zmniejszyć alkohol. Natomiast fakt, Ŝe nie mogą znieść monotonii, sprawia, Ŝe gotowi są spróbować wszystkiego, co w połączeniu z ogólną popędliwością czyni ich podatnymi na zaŜywanie przeróŜnych narkotyków, nie tylko na naduŜywanie alkoholu.58 Aczkolwiek niektóre osoby moŜe skłaniać do picia depresja, to metaboliczne skutki działania alkoholu po chwilowym usunięciu to pogłębiają ją jeszcze bardziej. Ludzie, którzy traktują alkohol jako środek uśmierzający, uŜywają go o wiele częściej dla usuwania uczucia niepokoju niŜ depresji; uczucia osób ogarniętych depresją koi, przynajmniej chwilowo, zupełnie inna grupa substancji psychoaktywnych. Ludzie, którzy ustawicznie czują się nieszczęśliwi, naraŜeni są na większe ryzyko uzaleŜnienia od środków stymulujących, takich jak kokaina, stanowiących bezpośrednie antidotum na uczucie przygnębienia. W jednym z badań stwierdzono, Ŝe u ponad połowy pacjentów leczonych klinicznie z uzaleŜnienia od kokainy stwierdzono by powaŜną depresję, gdyby przebadano ich przed wpadnięciem w nałóg oraz Ŝe im głębsza była depresja poprzedzająca uzaleŜnienie, tym silniejszy był nałóg.59 Do jeszcze innego rodzaju podatności na uzaleŜnienie moŜe prowadzić stała złość. W badaniach czterystu pacjentów leczonych z uzaleŜnienia od heroiny i innych pochodnych opium stwierdzono, Ŝe najbardziej rzucającym się w oczy schematem emocjonalnych była utrzymująca się przez całe Ŝycie nieumiejętność zapanowania nad złością i porywczość. Niektórzy z pacjentów mówili, Ŝe dopiero po zaŜyciu narkotyku czuli się normalnie i byli odpręŜeni.60 ChociaŜ predyspozycje do alkoholizmu i narkomanii mogą mieć w wielu wypadkach swe źródło w funkcjonowaniu mózgu, to - i jak od dziesiątków lat dowodzą Anonimowi Alkoholicy i inne programy leczenia z uzaleŜnień - nad uczuciami, które zmuszają ludzi do „leczenia się alkoholem albo narkotykami”, moŜna zapanować bez uciekania się do środków chemicznych. Nabycie umiejętności opanowywania tych uczuć - zmniejszania niepokoju, łagodzenia depresji i uśmierzania złości - usuwa bodziec do zaŜywania narkotyków lub picia alkoholu. Tych podstawowych umiejętności emocjonalnych uczy się pacjentów, w ramach programów leczenia alkoholizmu i narkomanii. Byłoby, oczywiście, duŜo lepiej, gdyby nauczyli się tego wcześniej, zanim wpadli w nałóg. Dosyć wojen - metoda zapobiegania W ostatnich dziesięciu latach wydawano „wojny” po kolei: zachodzeniu w ciąŜę kilkunastoletnich dziewcząt, przerywaniu nauki, narkotykom, a ostatnio przemocy. Kłopot z takimi kampaniami polega na tym, Ŝe są one spóźnione, organizowane wtedy, kiedy problem, który mają zwalczać, osiągnął juŜ rozmiary epidemii i głęboko zapuścił korzenie w środowisku młodzieŜowym. Są to interwencje nagłe, podejmowane w momencie kryzysu, przypominające wysyłanie karetki pogotowia do umierającego, kiedy rutynowe szczepienie mogło zapobiec chorobie. Zamiast 58 Moss i in. 59 Edward Khantzian, „Psychiatric and Psychodynamic Factors in Cocaine Addiction”, w: Arnold Washton, Mark Gold.(red.), Cocaine: A Clinicianś Handbook, New York: Guilford Press, 1987. 60 Edward Khantzian, Harvard Medical School, w rozmowie, na podstawie wyznań ponad 200 pacjentów, których leczył z uzaleŜnienia od heroiny. 217
  • 218. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna ogłaszać takie wojny, powinniśmy postępować zgodnie z logiką prewencji, ucząc nasze dzieci umiejętności, które zwiększą szanse uniknięcia kaŜdego z tych niebezpieczeństw z osobna i wszystkich razem.61 To, Ŝe koncentruję się na znaczeniu, jakie w wytwarzaniu podatności na te problemy ma brak umiejętności emocjonalnych i społecznych, nie oznacza bynajmniej, Ŝe lekcewaŜę inne czynniki ryzyka, takie jak wychowywanie się w rodzinie niepełnej czy dysfunkcjonalnej, stosującej przemoc wobec dziecka albo w środowisku biedoty, w którym szerzy się przestępczość i narkomania. Nędza sama w sobie nie szczędzi dziecku ciosów emocjonalnych: pochodzące z ubogich warstw społeczeństwa pięcioletnie dzieci są juŜ w tym wieku bardziej bojaźliwe, niespokojne i smutne niŜ ich wywodzący się z zamoŜniejszych rodzin rówieśnicy. Stwarzają teŜ więcej problemów swym zachowaniem, wszczynając często burdy i niszcząc przedmioty ze swego otoczenia, co jest tendencją utrzymującą się w latach późniejszych. CięŜar nędzy niszczy teŜ Ŝycie rodzinne - matki (nierzadko samotne i bez pracy) są częściej pogrąŜone w depresji, rodzice okazują dziecku mniej ciepła i bardziej polegają na surowych karach, takich jak krzyki, bicie i pogróŜki fizyczne.62 Umiejętności emocjonalne mają jednak pewną cechę, która stawia je ponad czynnikami rodzinnymi i ekonomicznymi; otóŜ mogą odegrać decydującą rolę w określeniu stopnia, w jakim dane dziecko czy nastolatek poddają się w obliczu trudności albo znajdują sobie dość siły, aby im się oprzeć. Długookresowe badania setek dzieci, które wychowały się w nędzy albo w rodzinach, gdzie przemoc była na porządku dziennym, czy teŜ wychowywane były przez rodzica cierpiącego na powaŜną chorobę psychiczną wykazują, Ŝe - a nich, które nie ugięły się nawet pod najcięŜszymi ciosami losu, posiadają kluczowe umiejętności emocjonalne.63 Do umiejętności tych naleŜy niezrównana towarzyskość, która przyciąga innych ludzi, wiara w siebie, optymizm, wytrwałość w obliczu poraŜek i niepowodzeń, zdolność szybkiego powracania do równowagi po przygnębiających doświadczeniach oraz niefrasobliwy charakter. Jednak znakomita większość dzieci napotykających trudności nie ma takich zalet. Oczywiście wiele z tych umiejętności jest wrodzonych i dziecko ma po prostu szczęście, Ŝe odziedziczyło takie geny, ale jak przekonaliśmy się w rozdziale XIV, zmienić moŜna nawet cechy charakteru i temperament. Jedną z moŜliwości przeciwdziałania podobnemu stanowi rzeczy są, oczywiście, odpowiednie posunięcia polityczne i ekonomiczne, zmierzające do usunięcia nędzy i innych warunków społecznych, które rodzą wspomniane problemy. Prócz tych posunięć (które zdają się zajmować coraz niŜsze pozycje na liście priorytetów społecznych) moŜna sporo zrobić, aby pomóc dzieciom w zmaganiach z pozbawiającymi je sił przeciwnościami losu. Weźmy sprawę zaburzeń emocjonalnych, dolegliwości, które odczuwa przynajmniej raz w ciągu Ŝycia co drugi Amerykanin. Badania reprezentatywnej próbki społeczeństwa, składającej się z 8098 osób, wykazały, Ŝe 48 procent Amerykanów miało w ciągu swego Ŝycia przynajmniej raz problemy ze zdrowiem psychicznym.64 W najgorszej sytuacji znalazło się 14 procent osób, u których wystąpiły jednocześnie objawy przynajmniej trzech róŜnych rodzajów zaburzeń psychicznych. W tej grupie teŜ zdarzało się 60 procent wszystkich zaburzeń psychicznych pojawiających się w kaŜdym okresie czasu oraz aŜ 90 procent najostrzejszych i najbardziej upośledzających funkcjonowanie pacjentów chorób psychicznych. Osoby te potrzebują intensywnej opieki, ale optymalne podejście powinno polegać przede wszystkim na zapobieganiu 61 Zwrot ten zasugerował mi Tim Shriver z Zespołu do Spraw UIepszania Metod Uczenia się Umiejętności Społecznych i Emocjonalnych w Ośrodku Studiów Nad Dziećmi Uniwersytetu Yale. 62 Economic Deprivation and Early Childhood Development” oraz „Poverty Experiences of Young Children and the Quality of Their Home or Environments”. Greg Duncan i Patricia Garrett opisali wyniki swych badań w osobnych artykułach w Child Development (April 1994). 63 Norman Garmezy, The Invulnerable Child, New York: Guilford Press, 1987. O dzieciach, które wspaniale stawiają czoło przeciwieństwom, pisałem w „The New York Times” z 13 października 1987 roku. 64 Ronald C. Kessler i in., „Lifetime and 12-month Prevalence of DSMIII-R Psychiatric Disorders in the U.S.”, Archives of General Psychiatry (January 1994). 218
  • 219. Daniel Goleman Inteligencja Emocjonalna wszędzie tam, gdzie jest to moŜliwe, pojawianiu się takich problemów. Rzecz jasna nie kaŜdej chorobie psychicznej moŜna zapobiec, ale są takie, moŜe nawet jest ich wiele, którym da się zapobiec. Ronald Kessler, socjolog z Uniwersytetu Michigan, powiedział mi: „Musimy interweniować jak najwcześniej. Weźmy dziewczynkę, która w szóstej klasie ma fobię społeczną, a na początku szkoły średniej zaczyna pić, aby stłumić niepokój, jaki wywołują u niej wszystkie kontakty społeczne. Koło trzydziestki, kiedy zostaje objęta naszymi badaniami, nie tylko nadal odczuwa lęk, ale jest poza tym alkoholiczką, narkomanką i Ŝyje w ciągłej depresji, poniewaŜ zagmatwała sobie Ŝycie. Pytanie brzmi: co mogliśmy dla niej zrobić, kiedy była jeszcze dzieckiem, aby nie dopuścić do tego staczania się?” To samo odnosi się, oczywiście, do porzucania szkoły, przemocy i w ogóle większości z listy niebezpieczeństw zagraŜających dzisiaj młodzieŜy. W ostatnich latach namnoŜyło się programów szkoleniowych mających zapobiegać takiemu czy innemu niepokojącemu zjawisku, tworząc swego rodzaju minirynek usług edukacyjnych, jednak wiele - w tym najbardziej zręcznie reklamowane i najszerzej rozpowszechniane - okazało się nieskutecznych. Parę z nich nawet, ku rozpaczy władz oświatowych, zdawało się nasilać zjawiska, którym miały zapobiegać, szczególnie narkomanię i seks wśród nieletnich. Informacja nie wystarczy Pouczającym przykładem w tym względzie jest seksualne wykorzystywanie dzieci. W 1993 roku zgłoszono w Stanach Zjednoczonych dwieście tysięcy udokumentowanych spraw tego rodzaju, a ich liczba rośnie kaŜdego roku o około 10 procent. I choć szacunki róŜnią się bardzo znacznie między sobą, to większość ekspertów zgadza się, Ŝe ofiarami jakiejś formy wykorzystywania seksualnego pada przed siedemnastym rokiem Ŝycia od 20 do 30 procent dziewcząt i około połowę mniej chłopców (liczby są większe mniejsze w zaleŜności między innymi od tego, jak definiuje się